niedziela, 12 czerwca 2016

Diptyque, Philosykos


Rzecz działa się na pewnej rajskiej wyspie, której nazwy nie chcieli zdradzać. Chcą ją mieć tylko dla siebie, mówią. Bo to rzadkość intymności i wspólnych tajemnic. Świadkami pozostaną tylko błękitne ptaki, które wyśpiewując dźwięczną melodię wyśpiewują radość, miłosne uściski i dochodzący z oddali szum fal nieokiełznanej wody tworzącej lazurową lagunę. Wokół nich atol, niesamowity, cudowna koralowa rafa rozpościera się na odległość kilku kilometrów. Patrzą daleko w horyzont. Leżą niemal przy brzegu białej, piaszczystej plaży. Pod palmą. Na hamaku przywiezionym z Paryża. Romantyczna Francja, to był ich ostatni przystanek przed bezludną przygodą. Bo tak chcieli, bo tak czuli i tego potrzebowali. Odciąć się. Od wszystkiego. Poczuć klimat wolności. Wyjątkowej. Tylko Oni. Zostawili za sobą dotychczasowy pęd. Do plecaków zapakowali swobodę, uśmiech na każdy dzień i swoje żwawo bijące serca. Było im lekko i radośnie. Bo mieli siebie i mieli to, o czym tak długo marzyli. Bo urzeczywistnili sny tak nierzeczywiste.

Ich myśli spotykały się niemal w każdym punkcie, jakby łączyły ich wspólne synapsy. Nie mieli za sobą nietuzinkowych historii. Ona i On, tacy zwykli, bez dostojnych tytułów, z mozolną codziennością i głowami przepełnionymi śmiałymi pomysłami, których nigdy nie zrealizowali. Wieczność była czymś odległym i tak bardzo niepokojącym. Żyli chwilą, choć nie żyli w pełni.

Żyli tak, jak musieli.

Do dnia, w którym gorący piasek otoczył ich stopy, słońce przyodziało ciała w swoje otulające promienie, a nadwodny wiatr uczesał włosy. Teraz to czuli. Czuli życie! Wsłuchując się we własne myśli zaczęli poznawać siebie naprawdę. Właśnie tam, na tym hamaku, pod tą palmą, na tej plaży. W dłoniach dzierżyli kokosowe orzechy, tak bardzo przepełnione orzeźwieniem. Byli wdzięczni za każdy łyk, bo każdy z nich był symbolem ich odważnej miłości. Nie mogli uwierzyć w swoje szczęście. A przecież sami je wykreowali. To nie był przypadek. Ta wyspa. To był cel ich wspólnej podróży. Do raju. Pomimo wszystko i pomimo wszystkim.

W plecakach znaleźli też kilka ulubionych fig. A to przez nie się poznali. Kokosowo-figowy koktajl zawrócił im w głowach.
Na tym hamaku. Na tej plaży. Pod tą palmą.
Nie zamierzają wracać. Mają wszystko.




Nuty głowy: figa i liście figowca
Nuty serca: kora figowca i mleczko kokosowe
Nuty bazy: biały cedr

Taką historię widzę, gdy czuję Philosykos. Zapach wyjątkowy pod każdym względem. Nietuzinkowość i charakterność figowego drzewa połączona z delikatnością i słodyczą kokosowego mleczka. Nic więcej. Wyjątkowość nie wymaga komplikacji.
Ubolewam tylko nad mizerną trwałością tej kompozycji w połączeniu z moją skórą. Niestety, zapach nie utrzymuje się na niej nawet kilka krótkich godzin, ulatnia się szybko i niepostrzeżenie. Być może wersja EDP jest pod tym względem bardziej satysfakcjonująca?

Które perfumy przedstawiają Wam szczególną historię?

Pozdrawiam Was,
Megdil

18 komentarzy:

  1. rozpędzasz się widzę z tymi wpisami :D

    ej, nie zastanawiałaś się przypadkiem nad napisaniem książki albo opowiadania? bo tak pięknie piszesz, że bym czytała i czytała! (taaa, wiem, nudna już z tym jestem :;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wenę miałam, nie mogłam jej stłamsić lenistwem :D

      Po pierwsze, wiesz, że gdy mi tak mówisz, uśmiecham się od ucha do ucha? :P Taka zachęta od kogoś, kto pochłania miliardy książek rocznie jest bezcenna :>

      Usuń
  2. Po tak pięknej opowieści mam ogromną ochotę wypróbować ten zapach :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justynko, bardzo Cię więc zachęcam do zapoznania się z Philosykos :) Ale może sięgnij po EDP? Bo woda toaletowa trwałością naprawdę nie grzeszy :(

      Usuń
  3. Piękna ta historia! A perfumy bardzo lubię, ale jakoś u mnie na jesień idealnie wpisują się w klimat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poznałam je na przełomie późnego lata/wczesnej jesieni, ale tak właściwie doceniłam je chyba dopiero zimą :) Aktualną porą też się u mnie sprawdzają, choć czuję je na sobie zaskakująco krótko... U Ciebie też są tak bardzo nietrwałe?

      Usuń
  4. Wszystkie zapachy tej marki mnie kuszą, ale jak piszesz, że trwałość kiepska....
    A historia piękna! Ty to masz wyobraźnię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Ja poznałam w sumie trzy, mam dwa, a kusi mnie jeszcze jeden, ten najnowszy, Eau Des Sens. Na pewno go wypróbuję, bo samej kompozycji jestem bardzo ciekawa, ale czy kupię, nie wiem, wszystko zależy od tego, jak i jak długo będzie na mojej skórze leżał. Ta kiepska trwałość jest ponoć przypadłością Philosykos, więc wszystkich zapachów Diptyque do jednego worka na pewno nie warto wrzucać :)

      Usuń
  5. Mhm... doskonale pamiętam! Gabriela Sabatini - Devotion, kiedy go poznałam. A później w prezencie podarował mi Naomi Campbell. Natomiast nigdy nie zapomnę czym pachniał - Tommy Hilfiger T. Szkoda, że został wycofany, bo ubóstwiałam ten zapach.
    Diptyque mnie intryguje, więc może w przyszłości poznam bliżej jakiś zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie za to tak bardzo lubię zapachy - ileż wiąże się z nimi emocji, ile wspomnień! Obrazy same malują się w głowie, gdy pomyślę o konkretnych perfumach. A sytuacje, których przykładem jest Twoja historia - te powiązane z ludźmi, bądź Wybrankiem Serca, to są dopiero refleksje :) Dziękuję, że je pokrótce nakreśliłaś! :)

      Usuń
  6. Super, że wróciłaś! W dodatku z zapachem w okół którego ostatnio krążą moje myśli. W życiu bym nie pomyślała, że kokos i figa tak pięknie mogą się uzupełniać - lubię obie nuty osobno (choć kokosa łatwo spaskudzić), ale razem - poezja. Philosykos dokładnie tym czego mi brakuje tego lata, choć też mam wrażenie, że trwałość słabiutka. Z tego co się orientuję nie ma wersji EDP, tylko EDT :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kinga, Philosykos na pewno występuje w wersji EDP, chyba nawet dostępna jest na Galilu :)

      Trwałość EDT na mojej skórze jest naprawdę znikoma, jaka szkoda! Nie tylko my mamy z tym problem, bo z tego, co wiem, wiele osób na tę niedopracowaną cechę narzeka. Ale widać jest jakaś magia w Philosykos, skoro pomimo tego cieszy się ogromnym gronem zwolenników... ;)

      Usuń
    2. Faktycznie, masz rację! A byłam pewna, ze to jedyna słuszna wersja :) Nuty są takie same w obu wersjach, więc zapewne różnią się tylko trwałością.

      Usuń
    3. Ja właśnie ciekawa jestem, jak z odbiorem tego zapachu. Nuty niby takie same, ale czy intensywność poszczególnych też została zachowana? Gdy kupowałam ten zapach na Galilu akurat próbki EDP nie były dostępne, stąd decyzja o nabyciu EDT. Interesuje mnie jednak, czy rzeczywiście obie wersje niczym więcej się między sobą nie różnią ;)

      Usuń
  7. Zapachy to coś wspaniałego! Tyle skojarzeń, ulotnych momentów, muśnięć dłoni potrafią przywołać <3 Próbka tego zapachu od Ciebie pozwoliła mu się w nim zakochać, ale trwałość i u mnie była marna...
    P.S. Czekam na książkę :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! I za to je tak bardzo doceniam <3 Te nierozłączne duety zapachowo-emocjonalne są niesamowite. Poza tym, perfumy wywołują mnóstwo skojarzeń i zdecydowanie potrafią pobudzić wyobraźnię :)

      Philosykos nietrwałe, ale tak, jak już pisałam do Kingi wyżej, coś skubane w sobie mają, bo mimo tej kiepskiej trwałości gromadzą wokół siebie naprawdę sporo entuzjastów. To jest dopiero fenomen ;)

      :D Daga, poleci do Ciebie egzemplarz przedpremierowy :D :***

      Usuń
  8. Magda, Twoje recenzje zawsze są świetne i uwielbiam je czytać, ale teraz jestem pod ogromnym wrażeniem! Masz talent, dziewczyno! <3

    A Philosykos uwielbiam i namiętnie stosuję w okresie jesienno-zimowym. Niestety u mnie, tak jak u Ciebie, zapach utrzymuje się niezbyt długo. Choć moja mama zawsze go na mnie wyczuwa także może te perfumy są do nas tak dopasowane, że my ich nie wyczuwamy, a inni już tak? Ogólnie co to dużo pisać, cudowne są!
    I widziałam wyżej, że posiadasz jeszcze jeden flakon Diptyque, pochwalisz się jaki? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, Kochana! :* Bardzo mi miło, że tak uważasz! Ale to ten zapach :D W sumie nie spodziewałabym się wcześniej, że ten kokosowo-figowy mariaż może mi się tak bardzo spodobać.

      Z tym wyczuwaniem Philosykos, to... kurde, nie wiem :P Bo on nawet na ubraniach zbyt długo się nie trzyma. Zastanawiam się właśnie, jak to jest z EDP - może faktycznie z trwałością tutaj lepiej? Tylko pytanie - jak bardzo lepiej :P

      A co do drugiego mojego flakonu... To oczywiście L`Ombre dans l`Eau :)))) Komentarz chyba zbędny? :D

      Usuń