środa, 14 stycznia 2015

Bobbi Brown, Long-Wear Even Finish Foundation SPF15

Ile podkładów przeszło już przez Wasze ręce? Dużo? Dużo za dużo? I wciąż nic? Ideału brak?
Witam w klubie!

Temat to emocjonujący, bo przecież podkład idealny, bądź takiemu obrazowi bliski, jest na wagę złota. To ważna część makijażu, podstawa, od której właściwie zawsze zależy wygląd i trwałość pozostałych produktów, którymi upiększamy twarz. O wybawco, gdzie jesteś!, chciałoby się krzyczeć.
Taki krzyk ciśnie mi się na usta, gdy pomyślę o Long-Wear Even Finish Foundation od Bobbi Brown. To miało być marzenie, bożyszcze wśród podkładów, nieskazitelna cera w butelce. To miała być odpowiedź na moje wołania. Miała być.




Uwierzcie, nie wiem od czego zacząć… Może od tego, że nie był to zakup dokonany pod wpływem impulsu, trochę o nim poczytałam i zbudowałam jakieś wyobrażenie. Pod kreską znalazły się zarówno plusy, jak i minusy odnotowane przez inne jego użytkowniczki. Tak, wiem, że każda cera ma prawo zareagować zupełnie inaczej na dany produkt, ale… obietnice producenta winny do czegoś zobowiązywać, czyż nie? Wprawdzie daleko mi do ślepego galopu tuż za nimi, jednak są takie przypadki, w których całkiem zwyczajnie zdaję się na ślubowane efekty. Zwłaszcza, gdy brak mi możliwości wypróbowania danej rzeczy przed zakupem. Nie chcę popadać w paranoję, chcę móc, w pewnym przynajmniej stopniu, oprzeć się o zapewnienia sprzedawcy. A ‘Long-Wear’ to jest już jakaś obietnica, prawda?




Pierwsza potencjalna niedogodność pojawia się już wraz z odkręceniem buteleczki - zapach. Intensywny aromat lawendy, który jest bodaj jednym z bardziej kontrowersyjnych. Mnie na szczęście nie przeszkadza, choć z czasem zaczął kojarzyć się negatywnie ;) Sprawa druga - lepka warstwa na skórze, możliwa do wyeliminowania jedynie przez warstwę pudru. Szkopuł numer trzy - ciężkość! Podkład wyczuwalny na twarzy? Nie, dziękuję. Sprawa czwarta - kiepskie krycie, możliwe do delikatnego ‘dobudowania’, co w połączeniu z punktem trzecim zaczyna pretendować do miana aktu masochizmu. Dodam tylko, że samo lekkie krycie nie jest dla mnie powodem do narzekań, w takich przypadkach ratuję się korektorem. Lubię, gdy podkład wygląda na twarzy naturalnie i ten, zaaplikowany rozsądnie, to właśnie mi daje, ładnie wyrównuje koloryt skóry, dzięki żółtej tonacji ożywia i redukuje zaczerwienienia, poza tym dobrze wtapia się w skórę i nie daje płaskiego wykończenia. Właściwie to jedyne plusy, które tu odnotowałam.




Najgorsze jednak nie zostało jeszcze wypowiedziane! Najgorsza jest w jego przypadku… trwałość. Czego winno się oczekiwać od podkładu marketingowanego jako długotrwały? Dobrej przyczepności? Możliwie najdłuższego utrzymywania jednolitej warstwy na skórze? O kontrolowaniu sebum nie wspomnę, bo to rzecz, która w moim przypadku jest wyjątkowo trudna do okiełznania. Są jednak takie produkty, dzięki którym proces wydzielania mocno nadprogramowego tłuszczu przebiega delikatniej, cera nie wygląda na niezdrową, co więcej, cały makijaż prezentuje się po prostu estetycznie, choćby po użyciu matującej bibułki… Ale nie w przypadku Long-Wear Even Finish Foundation. Tu rzecz ma się zupełnie na opak. Przeokropne warzenie się kosmetyku w okolicach ust i czoła (!) doprowadza mnie do rozpaczy. A w połączeniu z zupełnym i ultra szybkim znikaniem podkładu z nosa i zbieraniem się wokół jego skrzydełek przepełnia czarę goryczy. Niestety, produkt ten zupełnie nie trzyma się mojej skóry, każde, najdelikatniejsze nawet dotknięcie twarzy powoduje powstanie smug i prześwitów.
Wiem, że podkład ten ma swoje zwolenniczki, lecz ja ze swojej strony absolutnie go nie polecam, a jeśli koniecznie chcecie go przetestować - zróbcie to ostrożnie i przemyślcie sprawę trzy razy, by nie skończyć z butelką przepełnioną rozżaleniem.


A może znacie Long-Wear Even Finish Foundation SPF15?
Jak wygląda Wasza podkładowa historia? Macie swoją ulubioną sztukę?

  
Pozdrawiam Was serdecznie,
Megdil

68 komentarzy:

  1. Nie znam, lubię w nazwie zlepek "Long-Wear" ale nie podoba mi się to ścieranie i zapach :(
    Pozostanę przy moim ukochanym EL Double-Wear ;) i nowym odkryciu Revlon Colorstay :) znasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach nie jest paskudny, ale dla przeciwników lawendy będzie nie do zniesienia... Fiołki Guerlain są bezpieczniejsze ;)

      DW miałam swego czasu, lecz dla mnie jest jednak zbyt na twarzy wyczuwalny, wolę wersję Light :) Revlonu zaś nie próbowałam, on chyba też z tych ciężkich?

      Usuń
    2. Lżejszy niż ELDW :) /posiadam wersję dla cery suchej i normalnej/
      Nie rozumiem tych wszechobecnych porównań EDL do Colorstay bo dla mnie to zupełnie dwa inne produkty, No ale podobno coś tam zmienili w formule Colorstay i to nie jest to co kiedyś. Niestety nie jestem w stanie tego skonfrontować bo u mnie to nowość.

      Usuń
    3. zgadzam się z Kasią, te dwa podkłady dla mnie są zupełnie inne mimo trwałości i dobrego krycia. EL jest delikatnie bardziej matowy i wyczuwalny ale wszystko w granicach komfortu. Dodatkowo EL nie wymaga już przypudrowania gdzie przy Colorstay przydaje się ta czynność...

      Usuń
    4. Tylko uważaj z Revlonem, bo ja mam po nim momentalnie wysyp grudek oraz zaskórników ;] Używam tylko na specjalne okazje.

      Usuń
    5. Dzięki za ostrzeżenie! Revlon sobie daruję, na dzień dzisiejszy mam zdecydowany uraz do podobnie działających podkładów, wolę lżejsze formuły. Choć na wyjątkowe okazje dobrze mieć mocnego pewniaka, który pięknie zakryje niedoskonałości. Kobiecie dylematy! ;)

      Usuń
  2. A miałam na niego taką ochotę :-( Podobno jest to ulubiony podkład Księżnej Kate...
    Jeśli chcesz long-wear, lekkości, fajnego krycia i tego czegoś, to polecam Guerlain Tenue de Perfection - dla mnie to ideał !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że na Księżnej Kate wszystko prezentowałoby się jak należy ;)

      Tenue de Perfection próbowałam i muszę przyznać, że zachęciło mnie to do zakupu. Na pewno go uskutecznię! Ja wciąż nie mogę pogodzić się z wycofaniem Parure Extreme. Taki wyśmienity podkład...

      Usuń
    2. Extreme Parure też był niemal ideałem. Perfection był nieporównywalnie słabszy. Skończyłam na testach. Mam wrażenie, że teraz jest inna "era" podkładów. Jak wszystkiego zresztą ;)

      Usuń
  3. U mnie swietnie sie sprawdza Bourjoisa Healthy Mix ale to pokus chyba przed podkładem Bobbi Brown myślałam ze firma zobowiązuje do czegoś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że Healthy Mix nigdy nie próbowałam? Zawsze obawiałam się, że na mojej tłustej cerze będzie świecił się niemiłosiernie, a i trwałością nie pogrzeszy. Może jednak jestem w błędzie? Kiedyś go wypróbuję, mam nadzieję, że znajdę tam swój odcień :)

      A marka sama w sobie o niczym nie świadczy, zbyt dużo takich kosztownych rozczarowań za mną, bym mogła temu przyklasnąć ;)

      Usuń
  4. Miałam kiedyś próbkę tego podkładu i nie był zły,ale ja jednak wolę swój ulubiony Guerlain Tenue de Perfection :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tenue de Perfection ma potencjał! Zainteresował mnie po wypróbkowaniu i pewnikiem w końcu się na niego zdecyduję :)

      Usuń
  5. No proszę, a też słyszałam o nim takie dobre opinie! Ale ja się trochę boję tych długotrwałych podkładów, z reguły są dla mnie za ciężkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię (lubiłam?) tego rodzaju podkłady, głównie ze względu na moją ultra tłustą cerę, ale nie tędy droga, jak się okazuje ;)

      Usuń
  6. Megdil mam najprawdopodobniej zbliżony typ cery do Twojej. Potrądzikowiec, mieszany z tendencją do raz przetluszczeń raz przesuszeń, dodatkowo mam rumień i naczynka :( Rozszerozne pory to moja wizytówka, widać ze stu metrów ;) Podkładoholizm zrodził się u mnie ponad 10 lat temu z konieczności, teraz już szukam dla przyjemności bo cera jakoś opanowana.

    Testuję mnóstwo podkłądów, ale ostatnio mniej. Dlaczego? Jak czytam na kwc pewne "minusy" zwłąszcza w kwestii ścieralności, warzenia się to odpuszczam.
    Na przestrzeni ponad 10 lat używania i testowania podkłądów, zaobserwowałam u siebie pewną regułę - moja cere warzy, źle znosi long-weary. Sephorzanka zbierała szczękę z podłogi jak po 1 h pokazałam się jej z wcześniej nałożonym przez nią DW. Ciasto i dziury, w sensie podkład migrował zostawiając łaty bezpodkładowe. :( Obraz nędzy i rozpaczy. I tak jest z każdym long-wearem, matującym, pudrowym, a więc przez producentów, dedykowanym do mojej cery podkładem. Sięgnęłam po lekkie, nawilżające, rozświetlające i bingo! Szału nie ma, bo na takiej cerze nigdy nie będzie, ale przynajmniej jest estetyczny efekt. Obecnie z trzech testowanych przeze mnie podkładów Givenchy, Teint Couture, No Surgetics i Photoperfection, jak przypuszczałam najlepiej leży Photo. Ale to dopiero świeży (dzisiejszy test) Od jutra jadę po całości wnikliwie.
    Jednak nie pierwszy raz się spotykam z opinią, że na tłustej cerze, mocno kryjące, "trwałe" z nazwy podkłady wyglądają mocno nieestetycznie, natomiast zachwycone są nimi cery normalne i suche. I naprawdę tak dobrze na nich te podkłady wyglądają. Jak mawiał Joey w Friends, "They should put it on the box!!!!" ;)

    Moim wywodem zmierzam do tego, że w głębi duszy czuję, że long-weary nie dla mnie, że będą takie tylko z nazwy, ale coś jednak sprawia, że sięgam do testów po kolejne. ;) Ech kobieca natura. ;)

    Jednak wypracowałam sobie taką metodę, znajduję podkład dobrze współgrający z moją cerą, lekki, delikatny, leisty/kremowy i utrwalam dobrym sypańcem. Krzemionką i jedwabiem póki co, ale wciąż szukam ;) hehe. Od matowania i trwałości mam puder. Skoro żaden podkład mi tej trwałości dotąd nie zagwarantował.

    Taki 10 Hours Sleep Effect, staroć od Bourjois wygląda na mnie lepiej i dłużej niż Revlon Colorstay. On miał w sobie chyba wit E, zatem łączył się z sebum, a nie oddzielał.

    Bourjois Healthy Mix gorąco Ci odradzam, jeśli masz podobną cerę. Niemniej tego czy mamy podobne cery nie sprawdzimy ;) zatem sprawdź podkład na sobie. To jest jeden z najsłabszych względem trwałości. Mega znikacz, ścieracz, brzydko-znikacz, w łaty. Brrr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że Twoje racje odnajdują się w dużej mierze również u mnie? Stosunkowo niedawno dotarło do mnie (gdy zaczęłam bliżej przyglądać się podkładom dedykowanym cerom innym, niż tłusta), że lekkie formuły (nawet rozświetlające!) potrafią wyglądać na mojej skórze sto razy lepiej, niż te matujące, mające "utrzymać sebum w ryzach"... Podobnie jak Ty, lubię testować nowości, bo ... a nuż to będzie to!, lecz z coraz większym zapałem udaję się w rewiry dotąd przeze mnie omijane. Witaj świeża cero! Z mocnym matem się już żegnam, choć jeszcze do niedawna nie wyobrażałam sobie mojej twarzy w stanie pokazywalności bez mocnego zmatowienia... Oczywiście, puder to i tak u mnie jedna z podstaw, ale dostrzegam inne jego działanie na innego rodzaju podłożu. Lubię to!

      Usuń
  7. Testowałam go i uważam że jest beznadziejny, skutecznie zniechęcił mnie do podkładów marki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam kilku podkładów od Bobbi i najlepszą dla mnie propozycją okazała się ta z mineralną formułą - pięknie wygląda na twarzy. Dobrze wspominam też jej podkład w kompaktowym pudrze. Niemniej na Long-Wear kończę moją przygodę z podkładami BB i nie dziwię się też, że Twoja reakcja jest podobna...

      Usuń
  8. oj nie miałam go i raczej długo bym nie wypróbowała. Jednak spodziewałam się czegoś więcej po bobbi i po takiej cenie.. No cóż.. ja mam swój ideał i nie oddam nikomu <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Który podkład tak Cię w sobie rozkochał? :)

      Usuń
  9. uuuu, fatalnie z jego strony, spodziewałabym się więcej...nawet rozważałam jego zakup, uff:)

    Ja mam swoje minerały, moja skóra tak je pokochała, że w każdym płynnym podkładzie czuję sie jak w pancerzu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakich mineralnych używasz?:)

      Usuń
    2. Używam podkład AM w wersji matującej:)

      Usuń
    3. O tak! Matujące minerałki AM są świetne! Plus za to, że nie wyglądają na skórze płasko, do sztucznego matu im daleko, są delikatne, upiększają... Ja również polecam :)

      Usuń
  10. Ja mam obecnie podkład Revlon, który bardzo lubię. Tego nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz nową, czy starą formułę?

      Usuń
  11. szkoda,że się nie sprawdził taka cena i marka zobowiązuję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, marka i wyznaczona przez nią cena często mijają się z jakością produktu i naszymi oczekiwaniami...

      Usuń
  12. Ostatnio przypadł mi do gustu MAC Pro longwear :) Szkoda że BB okazał się niewypałem bo lubię jej produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam przede wszystkim róże Bobbi, no i żel do brwi jest świetny, podobnie jak cienie do powiek, czy olejek do demakijażu. Ale, pomimo tego, że w podkładowym asortymencie BB świecą dwie perełki, które znam, dalszą przygodę z nimi już sobie pewnie daruję ;)

      Usuń
  13. a tak mu ładnie z oczu patrzy, czuję do Bobbbi jakąś taką sympatię a ten gagagtek taki niepokorny. A czego teraz używasz Bejbe? w sensie o podkład mi chodzi. Lowam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Moja, z opóźnieniem niebywałym, ale odpowiadam: obecnie mam na stanie BB z MAC oraz matujące minerały AM :) Ale w sekrecie powiem Ci, że zaczynam odczuwać ciągoty w stronę azjatyckich BB. Jeden miałam okazję skosztować i ... WOW! Po głowie chodzą mi jeszcze 3 do wypróbowania :)

      Usuń
  14. Podkłady to ciężki orzech do zgryzienia, osobiście próbowałam mnóstwa różnego rodzaju odcieni, formuł, marek. I doszłam do pewnego wniosku, że w zależności nie tylko od pory roku, pogody, ale nawet naszego samopoczucia należałoby zmieniać podkład zdecydowanie częściej niż nam się wydaje.
    Często nie zdajemy sobie sprawy, że jednego dnia nasza skóra jest lepiej nawodniona, a następnego nie. Będąc przed okresem walczymy z wypryskami, a później okazuje się że twarz jest przesuszona. Co za tym idzie, podkład powinien być, o ile taki istnieje dość "uniwersalny" tudzież "inteligentny", jednak mam wątpliwości czy to możliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne! Ten sam podkład w poszczególnych dniach miesiąca może zachowywać się zupełnie inaczej. I właściwie wszystko tu ma znaczenie - zarówno stan zdrowia, ogólne samopoczucie, a nawet pogoda. O użytej pielęgnacji, czy stanie hormonalnym nie wspomnę. Czy podkład, który to wszystko ogarnie istnieje? Nie wiem, ale nie pogardziłabym ;)))

      Usuń
  15. Ja mam kilka ulubionych podkładów, każdy na inną okoliczność i w zależności od kondycji mojej cery, podkładów Bobbi nie znam choć kolorówkę sobie bardzo cenię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki Bobbi i ja cenię, mam kilku mocnych ulubieńców, ale gdy w grę wchodzą podkłady... Mam wrażenie, że stworzone zostały z myślą dla już idealnych cer... Wprawdzie dwie naprawdę fajne propozycje w jej asortymencie znalazłam, lecz czy po raz kolejny zakupy ponowię? Nie wiem.

      Usuń
  16. Bobikowych podkładów jeszcze nie miałam. Szkoda, że okazał się niewypałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, do ideału mu daleko :(

      Usuń
  17. Póki co zostaję wierna swojemu ideałowi, Chanel Vitalumiere Aqua, szkoda, że nie trafiłaś z BB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vitalumiere Aqua kiedyś próbowałam i efekt na twarzy podobał mi się niezmiernie. Trwałością nie grzeszył w połączeniu z moją tłustą cerą, ale zrobię do niego kolejne podejście. Na pewno :)

      Usuń
  18. a wiec. mialam ten podklad i bylam nic tak samo zawiedziona jak ty i wiesz co zrobilam? Napisalam do firmy bobbi brown polska. moje reklamacje przyjeli. odeslalam im podklad i otrzymalam pieniadze spowrotem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Może też spróbuję, bo zostało mi go jeszcze trochę i mam problem z jego zużyciem... :/

      Usuń
  19. No niestety mam całą szufladę takich niesprawdzonych fluidów. Co kupię nowy to rozczarowanie. Poszłam w kierunku minerałów i na razie tego się trzymam. Przynajmniej moja cera odżyła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Minerałom mowię TAK! Ale, niestety, nie każde się sprawdzają. Wypróbowałam kilka różnych marek i kilka odmiennych formuł, ale tylko jedne zaskarbiły sobie moją autentyczną sympatię. Mocno nastawiłam się też na polecany przez Ciebie podkład Tarte - musi być mój :)

      Usuń
  20. za taką cenę można bybyło spodziewać się czegoś lepszego :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam jeszcze podkładu z Bobbi Brown, ale niestety nie słyszałam o nich pochlebnych opinii:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko chyba zależy od cery. Tzn. mam wrażenie, że jej podkłady w dużej mierze najlepiej sprawdzają się na skórach... idealnych ;))

      Usuń
  22. Dostałam od przyjaciółki próbkę na spróbowanie która wystarczyła na kilka razy i niestety podziękuję :) Jest tak jak piszesz- słabe krycie i mała trwałość a cera mi się nie przetłuszcza. Teraz używam Bourjois 123 na co dzień i na bazie trzyma się super, bardzo ładnie wygląda i dobrze kryje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że miałaś możliwość kilkudniowego przetestowania tego podkładu na sobie! To nieoceniona pomoc przed ewentualnym zakupem. Widać, kapryśny ten podkład, nie tylko na tłustych cerach :(

      Usuń
  23. A Armaniego próbowałaś? Ja mam taka strategię....jak ktoś mnie prosi o lek na całe zło, to kieruję go do szafy Giorgo Armani. Szanuję go za osobowość, jego charyzmę. Mam zaufanie do jego produktów i teraz testując Maestro, wiem, że niejedną kobietę przekonam do jego zakupu. Mi samej cera fiksuję i czasami mam wątpliwość czy przypadkiem kolorówką czy z pielęgnacją za nią nie nadążam. Jest przeróżnie, ale Lasting Silk to wciąż mój nr 1.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lasting Silk miałam kilka lat temu, ale przyznam, że nie wspominam go dobrze, bo zły odcień dobrano mi w perfumerii. Męczyłam się z nim chwilę, a potem oddałam w inne ręce. Z tego wszystkiego uleciało mi z pamięci działanie. Skoro polecasz, to podejmę jeszcze jedną próbę :)

      Usuń
  24. Szkoda, że taka łajza z niego :/ Nie ma nic gorszego niż zawieść się na kosmetyku, który z założenia powinien być dobry...
    U mnie historia podkładowa nie jest zbyt długa. Tak naprawdę używam podkładu celem ujednolicenia kolorytu i ogólnego upiększenia, stąd stawiam na formuły rozświetlające i lekko/średnio kryjące. Przy mojej suchej skórze takowe sprawdzają się najlepiej. Latem fajnie sprawdzały się u mnie minerały LL, ale teraz zimą wróciłam do resztki płynnego Lancome Teint Miracle i przypomniałam sobie, że to był dobry wybór. Nie ukrywam jednak, że podkładowe nowości bardzo mnie interesują. Mam zamiar skoczyć do perfumerii celem wzięcia kilku próbek, m.in. Dior Star, coś Chanel i pamiętam też o Twoich typach Guerlain :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dobrze to ujęłaś, Daga :)
      Pamiętam o Twoim zadowoleniu z Teint Miracle, i wiesz co? Aż mam ochotę go wypróbować :D

      Podkładowe półki w perfumeriach uginają się pod naciskiem mnogich propozycji, ale odnalezienie się w tym gąszczu to nie lada wyzwanie! Ciekawa jestem, czy udało Ci się już coś dla siebie wybrać :)

      Usuń
  25. W sprawie podkładu idealnego mam dokładnie tak jak Ty :) Jak na razie używam Bourjois Healthy Mix odcienia nr 51 i wczoraj zakupiłam ''chyba'' swój nowy ideał (nie zapeszając) tu masz link---> https://www.douglas.pl/douglas/Makija%25C5%25BC-Twarz-Podk%25C5%2582ady-Collistar-Podk%C5%82ady-Podk%C5%82ad-%2B-korektor-Total-Perfection_productbrand_3000073413.html :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, Collistara nie znam od podkładowej strony. I jak się sprawdza na dłuższą metę? :)

      Usuń
  26. Znalazlam raz ideał, revlon colorstay do cery tlustej i mieszanej, ale cos podkusilo producenta zeby zmienic sklad i niestety wyszla z tego kicha, podklad jest teraz dla mnie beznadziejny, wiec szukam dalej idealu. Uwielbiam krem CC z Gosh, ma slabe krycie, ale sprawia, ze twarz wyglada pieknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, czyli jednak skucha z tą zmianą formuły Colorstay. Z drugiej strony, czy takie wyniki powinny nas jeszcze dziwić? Nie przypominam sobie sytuacji, w której zmiany tego typu wyszłyby na dobre :(

      Co do Twojego ulubieńca z Gosh - właśnie! Czy to krycie czyni kosmetyk działającym cuda, czy wykończenie robi robotę? Coraz bardziej skłaniam się ku tej drugiej opcji :)

      Usuń
  27. Nie mialam tego podkladu, mam ich pelno ale w kazdym bardzo widac moje rozszerzone pory:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, rozszerzone pory to nie tragedia :)) Może wypróbuj jakichś lżejszych formuł? One zwykle nie podkreślają tego rodzaju bolączek :)

      Usuń
  28. A ja czytałam u jednej z blogerek, że to ideał, że pięknie stapia się z cerą i jest mega trwały.... no cóż co osoba to opinia. Szczerze powiedziawszy to napaliłam się trochę na niego, bo pomimo, iż minerały kocham to chciałam mieć w swej kosmetyczce jeden podkład płynny, by używać go na wyjątkowe wyjścia :) jeszcze się nad nim zastanowię :) pozdrawiam i obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, co cera to inna reakcja. Jeśli masz chęć na ten podkład, to może daj mu szansę? Jak znam życie, inaczej nie da Ci spokoju - ale nie kupuj od razu pełnowymiarowego opakowania ;)))
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  29. Jedyny jak dotąd podkład o przedłużonej trwałości, któremu w jakiś tam sposób zaufałam to Double Wear. Sięgam jednak po niego wyjątkowo rzadko i w takiej formie się u mnie sprawdza. Codziennie stosowany potrafił zapchać lub wysuszyć mi cerę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również mam za sobą epizod z Double Wear, ale przyznam, że zdecydowanie bardziej wolę wersję Light, jeśli już :) Chociaz do lekkiego podkładu i tak mu daleko :P

      Usuń
  30. Tak jak Ty poczytałam i pooglądałam prezentacje na yt. Naciągnełam męża na zakup tego podkładu. Było mi gupio jak mąż zapytał z dziwnym grymasem, czy mam ten nowy podkład na twarzy. Zdecydowanie najgorszy z podkładów jaki miałam. Moimi faworytami są Dior Forever, Dior star, i cała reszta tańszych np revlon photoready pod warunkiem użycia le blanc chanel, bo ta baza czyni wspaniałym każdy podkład - oprócz bb ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, jeśli facet z grymasem skomentował makijaż z użyciem tego podkładu, więcej już mówić nie trzeba ;) Kapryśny to kosmetyk, szkoda, że nie dla nas. Przyznam, że podkłady Dior nie ciągną mnie do siebie, ale ta baza Chanel już mnie zainteresowała. Może nie na co dzień, ale od większego wyjścia. Naprawdę? Jest aż tak dobra?

      Usuń
  31. W moim przypadku ...to ulubiony podkład...z tym że ja mam cerę suchą

    OdpowiedzUsuń