piątek, 7 listopada 2014

Rituals..., Himalaya Scrub

Uwielbiam! Tym jednym słowem mogłabym skwitować cały zastęp walorów, które odnotowałam podczas używania solnego peelingu do ciała od Rituals, Himalaya Scrub. Iście niebiańska przyjemność, wprost spod dachu świata ;)

Wiecie, jak szerokie zastosowanie ma sól himalajska? Pielęgnacja skóry i leczenie podrażnień, kuracje antycellulitowe, inhalacje, czy pomoc w procesie detoksykacji organizmu - to zaledwie część zabiegów, w których znajduje przeznaczenie. Dodajmy do tego obłędny aromat i kilka wartościowych olejków, a gwarancję wzniesienia się na wyżyny pielęgnacyjnej przyjemności otrzymamy wraz z pierwszym uchyleniem wieka, pod którym ów skarb się ukrywa.
O tak! Zaspokojenie zmysłów jest wpisane w każdy łazienkowy seans z użyciem Himalaya Scrub. To niczym wydobywanie rozkoszy z pudełka! I wierzcie mi, nie przesadzam ani trochę :)




Ponad wszelkim zachwytem trzeba jednak pamiętać o jednej rzeczy - solne scruby można kochać albo zdecydowanie ich unikać, a to wszystko zależy głównie od rodzaju skóry. Typom grubszym, odpornym na siłę tarcia, z pewnością spodoba się metoda złuszczania tą naturalną substancją, natomiast cienkie, z kruchymi naczynkami powinny ostrożnie temat interpretować, zwłaszcza, jeśli do czynienia mamy też z podrażnieniami. Innych wad, czy kwestii podlegających szerszym rozważaniom w tym przypadku nie upatruję :)

No dobrze, ale czym się tak zachwycać?!, pewnie zapytacie. Peeling, to peeling, ma pozbyć się martwego naskórka, ma wygładzić, pobudzić krążenie i… no i właściwie… to tyle? Owszem, lecz czymże byłaby ta kosmetyczna rzeczywistość bez odrobiny pikanterii? Przecież dbanie o skórę nie musi być jedynie zwyczajnym obowiązkiem, wykonywanym mechanicznie z wyciszonymi zmysłami powonienia, dotyku… No i poczucia estetyki. Wszak milej korzysta się z rzeczy odpowiadających również naszym wizualnym gustom, prawda? O aromaterapii nie wspominając.
I właśnie za to lubię ten kosmetyk. Za piękne opakowanie, które zdobi, cieszy oczy i zachęca do czerpania zawartości. Za obłędny, uzależniający zapach, w którym można się zatapiać nieskończenie. I za działanie, oczywiście!

Himalaya Scrub (18.50€/450g) z całą pewnością nie należy do delikatnych. W paradnym słoiku mieści się prawdziwy pogromca niechcianego naskórka. Złuszczymy nim stopy, kapryśną skórę łydek, wymasujemy plecy, skutecznie pobudzimy krążenie na problematycznych obszarach ud i pośladków, a także, z dozą odpowiedniej delikatności, zadbamy o aksamitność dekoltu. Każdy centymetr naszych ciał winien być dzięki niemu doskonale wypielęgnowany.
I tak też jest w moim przypadku - odrobinę tej wymieszanej z dobroczynnymi olejkami soli wmasowuję w delikatnie zwilżoną skórę, zaczynając od dolnych partii ciała, cały czas dostosowując siłę nacisku kryształków do obszaru, który peelinguję. W trakcie tej czynności w całej łazience unosi się wspaniały zapach, cudowna mieszanka nie podobna do niczego, z czym miałam wcześniej styczność. Znajdziemy tu różę, trochę brzoskwini, słodkie migdały i miętę. Intensywny aromat natychmiast rozprasza się w powietrzu, jednak ośrodkiem największej jego koncentracji staje się skóra, która nie dość, że na długie godziny okryta zostaje tym boskim bukietem, to zyskuje też idealną gładkość i nawilżenie bez najmniejszego poczucia oblepienia. Co więcej! Dzięki zawartości olejku miętowego otrzymuję poczucie przyjemnej lekkości i delikatnego chłodzenia. Wyobrażam sobie, jak cudownie jest dogadzać sobie w ten sposób w trakcie upalnych, letnich wieczorów :)

Na chwilę obecną to mój zdecydowany faworyt wśród peelingów do ciała. Na dalszą pozycję przesunął nawet mojego ulubieńca z Phenome, Nourishing Deeply Sweet Scrub <klik>. Jest moc i chęć na więcej!
Pozostaje mi tylko żałować, że dostęp do marki Rituals mamy tak bardzo w Polsce ograniczony.

Ogromnie polecam!
Znacie kosmetyki Rituals? Macie wśród nich swoich ulubieńców? :)


Pozdrawiam Was serdecznie,
Megdil

61 komentarzy:

  1. Przeczytałam z przyjemnością, zresztą jak wszystkie Twoje posty, brzmi wspaniałe i zachęcająco:-) szkoda, że nie pokazałas wnętrza, chętnie zobaczylabym konsystencję :-)
    Pozdrowienia:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło, dziękuję :)
      Ze zdjęciami mam ostatnio problem ;) Uwierz, bardzo się starałam, żeby i zawartość i skład uwiecznić na obrazkach, ale... nic mi się nie podobało, więc dałam za wygraną. Wolę pozostawić pole do ewentualnych pytań, niż zamieszczać tu coś, co nie spełnia moich wymagań, mimo iż pewnie mogłabym to dopracować.

      Konsystencja jest bardzo niepozorna, bo kryształki soli są ładnie zmielone, a mówiąc bardziej obrazowo - całość prezentuje się po prostu tak, jak wymieszana z olejkami drobna sól. Olejki tuż po pierwszym otwarciu delikatnie 'pływają' na powierzchni, lecz z biegiem czasu mieszają się ostatecznie z solą (co jednak nie umniejsza ani trochę właściwości peelingu). Jest absolutnie genialny :)

      Buziaki!

      Usuń
    2. uwielbiam! konsystencja jest apetyczna, o lekkim zabarwieniu - nie erotycznym ;)

      Usuń
  2. Brzmi kusząco, lubię peelingi. Próbuję przekonać się do solnych - trochę się ich boję, bo mam skłonność do podrażnień, o których często nie wiem, a które taki peeling dość boleśnie wskazuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku skaleczeń, czy podrażnień trzeba mieć się na baczności, to prawda. Jeśli masz chęć na domowe eksperymenty, to wymieszaj sobie sól z olejkami (ja ostatnio pobawiłam się w ten sposób robiąc peeling cukrowo-kawowo-nuxowy :)) i sprawdź, czy Twoja skóra nie będzie protestować. Solne peelingi nie są dla każdego, ale podobnie jest z cukrowymi (cieszę się, że sama nie muszę się ograniczać, bo lubię jedne i drugie :)).

      A masz jakiś swój ulubiony scrub do ciała?

      Usuń
  3. Kosmetyków tej firmy jeszcze nie znam. Ale kusisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama też jestem nimi mocno kuszona :) Chętnie widziałabym u siebie więcej produktów Rituals, stopuje mnie tylko kiepski dostęp.

      Usuń
  4. Niestety nie znam żadnego kosmetyku tej marki, ale po Twoim opisie nabrałam ochoty na peeling całego ciała, jakkolwiek kuriozalnie to brzmi! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze! Peelinguj się do woli :D U mnie dziś przypada dzień doprowadzania się do gładkości :P

      Co masz obecnie w użyciu? :> Ja ostatnio wykombinowałam sobie domową mieszankę z brązowego cukru, kawy i olejku Nuxe (muszę go szybciutko zużyć) i przyznam, że byłam zaskoczona efektami! Skóra była bardzo gładka i nawet przyjemnie nawilżona. Moja receptura zdała egzamin, ale łazienka wyglądała po wszystkim jak pobojowisko :P

      Usuń
    2. Kochana, u mnie aktualnie peeling Balea (średni zdzierak ale z peelingującą rękawicą jest naprawdę ok) i czekoladowa Ziaja- już tak całkiem jesiennie. Nie wiem czy moje wymagania uległy zmianie, czy producent ziajowy coś w tym peelingu namieszał, ale kiedyś wydawał mi się dużo lepszy :(

      Jeżeli chodzi o własne mieszanki, to kiedyś robiłam peeling kawowy z cynamonem i oliwką Hipp, szczerze powiedziawszy (niech no sięgną pamięcią!) chyba on pozostawia moją skórę najgładszą.
      X-lat temu miałam jeszcze zdzieraka z Loreala, w takiej zielonej tubce- dawał czadu :) ale w żadnej drogerii go nie widziałam.

      Usuń
    3. Taka peelingująca rękawica to fajny gadżet! Myślę, że super nadałaby się również do domowych mieszanek złuszczających :) A propos, typowego kawowego peelingu nigdy jeszcze nie używałam, ale mam ochotę wypróbować, bo właściwości ścierające zapowiadają się naprawdę imponująco :) Szkoda tylko, że kawa taaaaak brudzi.

      Co do Ziai - peelingów od nich nigdy nie miałam, ale kupiłam kiedyś, z ciekawości, masło kakaowe do ciała i nie mogłam go zużyć do końca :( Działanie średnie, a zapach był dla mojego nosa przeokropnie sztuczny i mdły. Ziaja zupełnie nie dla mnie.

      A L`Oreal może wycofał ten peeling, o którym mówisz? Albo zmienił opakowanie?

      Usuń
    4. Masz rację, rękawica jest super pomysłem. Wzmacnia działanie nawet średniego peelingu :)) no właśnie mi ta Ziaja też jakoś nie podeszła. Mam wrażenie, że kiedyś była lepsza. No ale nic, zużyję i kupię coś nowego :)
      Jeżeli chodzi o peeling kawowy, to nic nie mów. Kiedyś jak mój partner wszedł w trakcie i mnie zobaczył to siadł na podłodze i płakał ze śmiechu :DDD
      musisz spróbować samego kawowego. Mnie jego działanie po prostu powaliło. Rzadko co jest aż tak skuteczne! :)
      Znalazłam ten Loreal, uff! ale się naszukałam! Exfotonic Exfoliating , jest dostępny w drogeriach internetowych po całkiem korzystnej cenie. Przy okazji jakiegoś zamówienia muszę go zakupić! :)

      Usuń
    5. Ja w ogóle już z Ziają nie planuję się spotykać... Ty wiesz, że nawet te maseczki w saszetkach po którymś użyciu pogorszyły mi stan cery? :(

      Eeeee, faceci! Niczego nie rozumieją :P Chociaż, nie powiem, widok w trakcie takiego peelingowania musi być zabawny :D Cóż, poświęcenie w imię pielęgnacyjnego dobra górą!

      O widzisz! Szukajcie, a znajdziecie. Jak się baba uprze, to nie ma mocnych :D

      Usuń
  5. Nic nie znam, ale mam ogromną ochotę na bliższe spotkanie z Rituals. Mam nadzieję upolować co nie co za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawa jestem, na co się skusisz :) Ja zaopatrywałabym się regularnie w te kosmetyki, gdyby tylko dostęp do marki był dla mnie łatwiejszy :)

      Usuń
  6. No toś mi chęci narobiła... ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wobec takiego cudeńka nie można przejść obojętnie :D To naprawdę genialny peeling, będę płakać, gdy się skończy :P

      Usuń
  7. Poprosiłam o zakupy produktów Ritualsa moją koleżankę, zdecydowałam się na cały duży zestaw w wersji pomarańczowej. Jest tam m.in. scrub do ciała ale cukrowy, mam nadzieję, że też będzie fajny i będę z niego zadowolona :) Solnych peelingów nie mogę używać bo na ciele mam sporo ranek więc niestety wszystko mnie bardzo piecze :( A szkoda, bo ten wydaje się być fajnym produktem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa zapachu i działania również tej pomarańczowej serii :) Chciałabym wypróbować olejek do mycia ciała Fortune Oil oraz piankę (w Yogi Flow jestem zakochana po uszy). Zresztą, tyle jeszcze rytuałów marki przede mną do poznania... :) Tymczasem będę czekać na Twoje wrażenia :)

      Himalaya Scrub jest cudowny, ale skoro musisz unikać solnych peelingów, to nie żałuj, w to miejsce na pewno znajdziesz dla siebie coś bardziej odpowiedniego i równie wspaniałego :)

      Usuń
  8. Rituals kusi - ja mam od nich krem do rąk, i kredkę do brwi, dorwaną w TKMaxx :) Miałam brać ostatni peeling, chyba właśnie ten, ale miejsca w bagażu mi zabrakło :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam jeden krem do rąk, ale do zachwytu mi daleko. Zły nie jest, o skórę dba, lecz czegoś innego się spodziewałam. A jak kredka do brwi? Jesteś zadowolona?
      Pamiętam Twoją historię z tym peelingiem, szkoda, że nie miałaś miejsca w bagażu, ale peeling nie zając, kupisz innym razem :)

      Usuń
  9. Uwielbiam ich produkty i chetnie po nie siegam , sa tez bardzo wydajne :)
    Fajnie, ze ten tak mocno sciera, to bardzo lubie.
    Musze go na przyszly tydzien powochac , zobaczymy czy sie polubimy, bo niestety nie wszystkie zapachy u Ritualsa mojej migrenowej glowie odpowiadaja :)
    Buziaczki :****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, wydajność jest ich niezaprzeczalną cechą!
      Zapachy są rzeczywiście intensywne. W przypadku tego scrubu, pianki Yogi Flow oraz kremu do ciała, który od Ciebie dostałam :*, nie przeszkadza mi to wcale, przeciwnie, napawam się nimi :))) Ale już krem do rąk Miracle Balm potrafi mnie zmęczyć, ma też specyficzną konsystencję i generalnie jest taki sobie :) Niemniej ochotę na inne produkty marki mam i cały czas ją pielęgnuję :D

      A Himalaya Scrub powąchaj sobie koniecznie i daj znać, czy przypadł Ci do gustu :))
      Buuuziak :**

      Usuń
  10. O, a ja dzisiaj kupiłam sól himalajską :D Wolałabym jednak tą z Rituals ;)
    Wciągam na listę, przekonałaś mnie pierwszym słowem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę wybrać się do Lidla po młynki z solami :D
      A co do Rituals... jeśli będziesz mieć okazję kupić coś od nich, nawet się nie zastanawiaj :)) Polecam też piankę Yogi Flow, wcale nie dziwi mnie jej popularność. Zapach, przyjemność z użytku i wydajność - bardzo, bardzo lubię :)

      Usuń
  11. Kocham Rituals i ciesze sie, ze mam je pod nosem!!! Maja czesto super oferty, z ktorych warto korzystac. Teraz powiekszyli znacznie wielkosc swoich pilingow w sloiku, ale cena nie jest zbytnio wywindowana, wiec za to maja ogromny plus!!!
    Kocham ich rytual masazu dloni, ktorego zawsze doswiadczam, kiedy tam jestem.
    Czy mam jakichs ulubiencow?? Ciezko powiedziec :/. Chyba mam ulubione rytualy- Hammam, Tao i Sakura- to glownie z tych linii kupuje produkty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko, ja też bym się cieszyła :D A tak.. żałuję, że nie mogę sobie po prostu pójść do ich sklepu wypełnionego tymi wszystkimi cudeńkami i przebierać w asortymencie kiedy tylko najdzie mnie na to ochota :P

      Ach, rytuał masażu dłoni? Brzmi mocno relaksująco, tym bardziej, że masaże uwielbiam, swego czasu zabiegi na twarz u kosmetyczki (które same w sobie były mało przyjemne), umilałam sobie właśnie takim dodatkiem. Chyba muszę się wybrać do salonu na mały relaks!

      Nie znam niczego z linii, które wskazałaś jako ulubione. Tyle jeszcze przede mną... :D

      Usuń
  12. Mam ten peeling na mojej liście, a że stary jest na wykończeniu, to niedługo się po niego wybiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Stary jest na wykończeniu" :))) Zazdroszczę bezpośredniego dostępu do marki Rituals!! Gdy go poużywasz, daj znać, jak wrażenia (ale i tak jestem przekonana, że będziesz zadowolona :P).

      Usuń
  13. Mam wersję z rozmarynem i jest akurat bardzo tłusty - tzn zostawia warstwę tłustą czego nie lubię a kosmetyki Ritals uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kojarzę wersji z rozmarynem. A ona też jest solna? Mnie tam 'tłusta' warstwa nie przeszkadza (mam tu na myśli np. scruby P&R), bo przy okazji otrzymuję super nawilżenie, a jednocześnie, gdy akurat muszę się szybko ubrać, wystarczy, że zmyję ją żelem i po sprawie :)

      Usuń
    2. Ja też przepadam za tą olejową powłoczką, nie muszę wtedy sięgać po balsam, a skóra dłużej jest miła i gładka :)

      Usuń
  14. Zbyt szybko zużywam kosmetyki, by wydawać na nie (zwłaszcza te niesprawdzone) takie pieniądze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasna sprawa, wszyscy kierujemy się jakimiś konkretnymi zasadami w życiu, również w tak niepozornych sprawach jak dobór kosmetyków :)

      Usuń
  15. To straszne, że dostęp do takich cudeniek jest tak mocno ograniczony. Nie miałam jeszcze okazji testować kosmetyków tej marki ale ochotę mam ogromną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To straszne, bez dwóch zdań! Pozostaje nam mieć nadzieję na zmiany :)

      Marka Rituals z pewnością jest warta uwagi, więc jeśli tylko nadarzy Ci się okazja do nabycia ich perełek, korzystaj, Soniu! :)

      Usuń
  16. przez tą Twoją próbkę tego cudaka chcę go bardzo bardzo! pachnie obłędnie i działanie ma świetne :) (tylko apetyt mi zaostrzyłaś!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ba, w końcu wiem, co polecam :D
      Jeśli spodobał Ci się zapach, to polecam też piankę do mycia ciała Yogi Flow. Ta sama kompozycja <3

      Usuń
    2. nie potrafisz nie kusić, co?? :D

      Usuń
    3. Och, wiesz, że ja wszystko z dobrego serca robię, nie? :D :*

      Usuń
  17. Bardzo żałuję, że Rituals nie ma w Polsce... I że ceny są bardzo wysokie :(
    Nie kupiłam sama jeszcze żadnego produkty, ale dzięki Dobrym Duszkom mam w posiadaniu piankę do mycia ciała z serii Yogi, którą wielbię i oszczędzam jak mogę, sięgając po nią tylko, kiedy mam doła i potrzebuję sobie popawić nastrój oraz peeling do rąk, który ściera i wygładza tak fantastycznie, jak żaden do tej pory. Zostawia też tę olejową powłoczkę, co mi odpowiada. Nie jest ona jednak taka bardzo tłusta, nie zostawiam nigdzie śladów potem, na szczęście :) Ten peeling, o którym piszesz, brzmi niesamowicie! Lubię solne peelingi, ale nie sięgam po nie tak często, jak po cukrowe, bo często mam przesuszone dłonie i sól wtedy nie jest moim przyjacielem ;) Mój ulubiony solniaczek to wielki słój z Equilibrii - jest przystępny cenowo [ ok 30 zł ] i duży - ma pół kilo. Też zostawia powłoczkę, którą lubimy^^ Na pewno nie jest tak luksusowy jak Rituals, ale robi robotę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak ja żałuję! Niby można je zamówić w sieci, ale to nie to samo. Poza tym, jaką ogromną przyjemnością byłoby zapoznanie się z tymi wszystkimi pięknie zapowiadającymi się zapachami na żywo... Aż się kosmetycznie rozmarzyłam :P

      Oooo tak! Pianka Yogi Flow jest boska, od pierwszego użycia ją pokochałam. Będzie mi jej strasznie brakować, gdy się skończy, choć muszę jej oddać, że jest bardzo wydajna! Standardowe żele pod tym względem nie mają z nią szans. No i ten zapach... Coś cudownego! Zdecydowanie potrafi poprawić humor :) Z tym, że ja nie potrafiłabym jej sobie odmawiać, mając ją pod ręką (podziwiam Cię :D).

      Ty wiesz, ile ja już razy polowałam na peeling Equilibra? Nawet aloesowy szampon w wersji podstawowej gościł u mnie wieki temu... A ten wzmacniający jednak nie służy mi tak samo dobrze :(

      Usuń
    2. Załóżmy biznes i otwórzmy sklep Rituals w Polsce! :D

      Pianka jest fenomenalna, pamiętam, jak pierwszy raz zachwyciłam siękonsystencją zmianiającą sięmagicznie w jedwabną piankę, och ♥ Teraz i ja się rozmarzyłam ;) Chyba dziś po nią sięgnę, należy mi się coś od życia na koniec weekendu, prawda? :D

      Naprawdę? Stacjonarnie widziałam ich produkty a aptekach Ziko i kiedyś w Superpharm, ale mam wrażenie, że chyba je wycofali, bo ostatnio ani widu ani słychu, a szkoda... Polecam inernetowe zakupy w eziko, często mają tam -20% na całą markę :)

      Usuń
    3. Ok, opanujemy sieć i rozbijemy się w Krakowie i w Poznaniu, aby sprawiedliwości stało się zadość :D

      Jasne, że się należy, ja wychodzę z tego założenia codziennie odkąd ją mam :D Pamiętam, że z produktem tego rodzaju miałam do czynienia już kilka lat temu, lecz to nie był ten zapach, nie ta rozkosz ;)))

      Ja mam taką jedną aptekę, w której sprzedają właśnie Equilibrę, ale za każdym razem, gdy tam wchodziłam celem zakupu, nie było akurat tego, po co przyszłam. A najbardziej mi żal tego szamponu, bo kurde, fajny był! Sprawdzę sobie asortyment eziko :*

      Usuń
    4. Okej, piszę się na to! :D

      Dla mnie pianka Rituals to był pierwszy tego typu produkt, tym większe było moje zachwycanie się^^

      Zła apteka, jak można nie mieć całego wsortymentu?! ;) Miłęgo buszowania po eziko, ja głównie tam zaopatruję się w Equilibrę :)

      Usuń
  18. Megdil a gdzie go dopadłaś jeśli mogę zapytać? Też żałuję, że nie mam dostępu do marki. Choć takie mocne zdzieraki muszę stosować z rozwagą, ta mieszanka zapachowa bardzo mnie zaintrygowała, brzmi niespotykanie i wierzę na słowo, że pachnie obłędnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daga z Infinity Blog kupiła go dla mnie :) Kosmetyki Rituals można zamówić np. na ich głównej stronie oraz na feelunique.com, więc odcięci tak zupełnie od nich nie jesteśmy. Niemniej, brak dostępu stacjonarnego do ich przytulnych saloników uważam za ogromną stratę.

      Zapach, obok świetnego działania, jest nieocenionym atutem tego peelingu. Coś zupełnie nowego, innego, niesamowitego i uzależniającego :) Jeśli chcesz, to przy okazji podeślę Ci jego odsypkę :)

      Usuń
    2. Nie, nie chcę robić problemu, a tym bardziej pozbawiać Cię choć grama tego cuda :) Sklepy internetowe to niestety nie to samo, dodatkowo ja mam jakiś irracjonalny lęk przed zamawianiem na zagranicznych. Może boję się, że coś źle wyliczę i przeholuję :P Niemniej jednak nie wykluczam jakichś zakupów jak tylko zagospodaruję trochę wolnej gotówki. Tyle fajnych kosmetyków jest poza naszym zasięgiem, z Rituals włącznie :)

      Usuń
    3. Tę niechęć do zagranicznych zakupów znam aż za dobrze ;) Chociaż ostatecznie to nic strasznego, z czego doskonale zdaję sobie sprawę, to jakoś tak... nie po drodze mi z takimi zakupami :P

      Usuń
  19. Dasz wiarę, że jeszcze go nie używałam? :D Przez te moje zapasy wszystko idzie wolniej... Trzymam się jednak dzielnie bana na peelingi i masła, więc widać światełko w tunelu.
    Aktualnie używam duetu Clochee, jestem w połowie i kolejno chcę sięgnąć właśnie po Rituals ;) Mam nadzieję, że i ja będę zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daga, to co Ty tam ukrywasz jeszcze w swych zapasach? :D

      Ja z kolei nabędę truskawę od Clochee po tym, jak zużyję Himalaya Scrub :) Ale będę tęsknić! Jestem też przekonana, że gdy już otworzysz opakowanie, to wraz z pierwszym użyciem docenisz jego działanie i obłędny aromat :)))

      Usuń
    2. O Kochana, trochę tego mam, choć nie jest już tak źle jak wcześniej :D Robiłam ostatnio inwentaryzację i odkryłam duet P&R z serii Home SPA, dwa peelingi i masło S&G, no i Rituals. Także dwa/trzy miesiące i będę już na bieżącej prostej, ufff :D

      Usuń
    3. Daga, jakby spojrzeć na to z drugiej strony - same smakołyki masz w swym zbiorze, więc nic, tylko używać :D Ojjj, no i wcale ilościowo on nie przeraża, zwłaszcza, że trzymasz się swego postanowienia! Niebawem zapomnisz, co to znaczy mieć kosmetyczne zapasy w szafach :D

      Usuń
  20. Ja kompletnie nie znam tej marki i widzę ją po raz pierwszy :)) Czuje, że bym go pokochałą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że to jedna z tych marek, obok których trudno przejść obojętnie, zwłaszcza, gdy już zazna się ich kosmetyków :)

      Usuń
  21. Jakoś nigdy nie byłam fanką peelingów solnych, wolałam zdecydowanie te cukrowe. Aż jakiś czas temu skusiłam się na peeling Collistar, solny oczywiście. Moc z jaką drapał moje ciało była nie do przebicia, pokochałam od pierwszego użycia! Niedawno się skończył, mam jeszcze jedno opakowanie w zapasach, i coraz większą chęć na inne 'solanki'. Muszę więc chyba za tym Twoim się rozejrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, mnie nie było do końca po drodze z solnymi z tego względu, że cukrowe w pewnym momencie opanowały rynek, przez co były po prostu łatwiejsze do zdobycia. No i wybór większy. Moim pierwszym peelingiem z dodatkiem soli był chyba scrub P&R z serii Home Spa, fajniutki :) Collistar, o którym mówisz, jest na mej liście, na pewno go wypróbuję, bo wiele dobrego o nim słyszałam - Twoje wrażenia potwierdzają tylko, że jest to coś, co mi się spodoba :D

      A Himalaya Scrub POLECAM z całego serca swego! Nie dość, że złuszcza genialnie, to jeszcze ten zapach... Achhhh, cudeńko, prawdziwe cudeńko <3

      Usuń
  22. Szkoda że jest kiepski dostęp bo peeling wygląda na kuszący. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling jest genialny, też żałuję, że dostępność taka słaba :(

      Usuń
  23. U mnie sól himalajska jest w regularnym użyciu, jednak w kuchni, a nie w łazience :-) Również polecam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie chciałam dzisiaj kupić mały zapasik, ale nie załapałam się ;)

      Usuń