piątek, 10 października 2014

Phenome, Warming All-Body Butter

Coraz dotkliwszy wieczorny chłód za oknem oznacza jedno. Lato definitywnie za nami. Lubię tę porę roku i pewnie wkrótce za nią zatęsknię, lecz zawsze cieszy mnie związana z różnymi sezonami metamorfoza otoczenia, zmiana powietrza, wymiana ubrań i kolorów, którymi się otaczam. Zwolennikom upalnych dni życzę więc rychłego doczekania się ich powrotu, a przy tej okazji chcę zwrócić Wam uwagę na umilacza jesiennych wieczorów, który może choć trochę osłodzi przeżycie niższej temperatury, obfitych opadów i jednostajnych barw :)

Rzecz jasna, mowa o efektywnej pielęgnacji ciała. Bo cóż może być przyjemniejszego, niż przytulny wieczór spędzony w miękkim szlafroku przy akompaniamencie stukającego o szybę deszczu? A miękka, wypielęgnowana skóra jest w tym scenariuszu obowiązkowa! ;)




Phenome wie jak rozpieścić. I ciało i umysł. Wspaniałe składniki, eleganckie opakowania, znakomite formuły i efektywność.
Warming All-Body Butter, czyli masło mandarynkowo-imbirowe towarzyszy mi już od kilku tygodni, po tym, jak całkiem niespodziewanie wpadło w moje ręce. Przyznam, że kupiłam je nieco w ciemno, na szybko (niedokładnie) zapoznawszy się z zapachem. W domu okazało się bowiem, że mój nos spłatał mi małego figla, gdyż aromat wykazał tym razem więcej roślinnych tonów, aniżeli otulającego, ciepłego aromatu, którego ostatecznie się spodziewałam. Rozczarowanie szybko mi jednak minęło, bo…






Po pierwsze - konsystencja. Niesamowicie przyjemna, kremowa, lekka, lecz jednocześnie treściwa i bogata w przyjazne dla skóry masła (shea, shorea), oleje (m.in. arganowy, makadamia, jojoba, ze słodkich migdałów) oraz ekstrakty (z mandarynki, z imbiru, czy słodkiej pomarańczy).

Po drugie - wydajność. Niesamowita! Masła używam już od kilku tygodni, a ono ciągle jest :) Dzięki wyżej wspomnianej, lekkiej konsystencji i całkiem treściwej formule, kosmetyk ten nie wymaga użycia w dużej ilości. Niewielka porcja wystarcza do nawilżenia wybranych partii ciała, bez poczucia oblepienia, czy niedostatecznego nawilżenia.

I po trzecie - działanie! Moja skóra na ciele nie jest bardzo problematyczna, ale potrafi dać w kość, jeśli z jakichś powodów ją zaniedbam, o czym zresztą kilkakrotnie już wspominałam. Odkąd masło Warming wzbogaca moją pielęgnację, nie mam z nią żadnego problemu. Ramiona i łydki (czyli najbardziej kapryśne u mnie partie) są w stanie idealnym, bez suchych miejsc, miękkie, gładkie i odpowiednio nawilżone. Produkt świetnie radzi sobie z podrażnieniami wywołanymi depilacją, momentalnie je łagodzi i przynosi ukojenie. Jest zadowolenie, jest przyjemność, są efekty i jest relaks.
Po tej kilkutygodniowej znajomości nie mam mu nic do zarzucenia, gdyż nawet zapach ostatecznie zaskarbił sobie moją sympatię - jest wyraźnie imbirowy, z wyczuwalną nutą mandarynki, okraszony aromatem zielonej herbaty. Na pewno może przyczynić się do szybkiego zrzucenia z siebie zebranego podczas jesienno-zimowego spaceru chłodu, ale masło samo w sobie, przynajmniej dla mnie, nie ma właściwości rozgrzewających skórę, nie trzeba się więc obawiać nieprzyjemnych, niekontrolowanych grzewczych reakcji :)
Polubiłam bardzo i równie mocno Wam je polecam. Uprzedzam jednak! Zapoznajcie się wcześniej z zapachem, bo nie jest przewidywalny i nie każdemu nosowi musi się spodobać :)


Jaki jest Wasz sposób na chłodne, jesienne wieczory? :)


Pozdrawiam Was,
Megdil

73 komentarze:

  1. Twój opis sprawia, że najchętniej od razu pobiegłabym do ich sklepu i kupiła sobie to masełko :) Na szczęście (albo może właśnie nieszczęście) mam spore zapasy mazideł do ciała, które póki co wystarczą mi na całą jesień i pewnie jeszcze na zimę :) Zresztą ostatnio moim ulubionym nawilżaczem jest olej kokosowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje zapasy muszą być potężne, skoro ich użyteczność szacujesz na cały nadchodzący zimny sezon :D Masło Warming, na szczęście, nie jest żadną limitowaną edycją, więc na pewno będziesz miała szansę jeszcze się z nim zapoznać :)

      Ja z kolei nie miałam jeszcze okazji używać oleju kokosowego, kręcę się wokół niego i kręcę... Na pewno prędzej, czy później w me sidła trafi :D

      Usuń
  2. Nie wiem dlaczego, ale po prostu 'uczepiłam się' maseł z TBS. Nie potrafię przejść obok nich obojętnie i mam teraz taki zapas, że nie mogę nic kupować :)
    Twoja propozycja wygląda baaardzo kusząco, skoro zarówno konsystencja, zapach jak i działanie są świetne! :)
    moje sposoby na jesienne wieczory są dość prozaiczne. Świeczki, książki, masła, aromatyczne herbaty i swetry (z warkoczowatym splotem) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo masła TBS są bardzo fajne, sama też je lubię :) Całkiem niedawno zużyłam kokosowe, ale uwielbiam też wersje z różowym grapefruitem oraz orzechem brazylijskim :)
      Co do masełek Phenome... U mnie one zdają egzamin śpiewająco! Wszystko mi się w nich podoba, począwszy od słoików (chociaż w podróży się nie sprawdzają) przez składy, konsystencje, zapachy, no i na świetnym działaniu kończąc :)

      Twoje sposoby sprawdzają się i u mnie! Bardzo lubię jesień i zimę za ten przytulny, domowy klimat właśnie :)) A co lubisz czytać? Faworyzujesz jakieś gatunki? :)

      Usuń
    2. O tak, orzech brazylijski! Początkowo jego zapach nie przypadł mi do gustu, ale potem było już tylko lepiej! :))
      Dlatego właśnie chciałabym przetestować masła Phenome, ale poczynione zapasy nie pozwalają mi na tak szalony krok! :)

      Myślę, że te sposoby są najbardziej popularne, dlatego że są skuteczne. Lubię po prostu lekkie książki. Nie przepadam za psychicznym 'dowalaniem się' literaturą. Ostatnio czytam książkę o bieganiu i 'sekret', który idzie mi dość opornie, ale przyznam, że jest to ciekawa książka :) a Ty? Co lubisz czytać? Zastanawiam się nad zakupem Igrzysk Śmierci w formie papierowej, chociaż nie znoszę SF, film wywarł na mnie piorunujące wrażenie i z niecierpliwością czekam na trzecią część :)

      Usuń
    3. Twoje zapasy są już dla mnie legendarne :D Ja mam obecnie w kolejce tylko olejek do ciała i chociaż miałam ostatnio ochotę poczynić również maślane zakupy, powstrzymałam się, będzie jeszcze na to odpowiedni czas :D

      O, a ta książka o bieganiu, czyja jest? Jaki ma tytuł? Uważasz, że jest warta uwagi? Sama czegoś o tej tematyce szukam :)
      "Igrzyska Śmierci" bardzo polecam! Ja przeczytałam całą trójkę jeszcze przed obejrzeniem filmu i powiem Ci, że ekranizacja może się schować ;) Wprawdzie największe wrażenie wywarła na mnie właśnie część pierwsza, ale dwie pozostałe też prędko pochłonęłam. Ze swej strony więc polecam :)

      A jeśli o moje preferencje czytelnicze chodzi... Najbardziej kręcą mnie biografie i tytuły podróżnicze. Nie lubię romansideł, za SF też nie przepadam, ale tu wszystko zależy od tematyki, jej ujęcia i przesłania płynącego z lektury. A poza tym oczy świecą mi się też na widok książek historycznych i naukowych, chociaż dobrą fikcją literacką też nie pogardzę :))

      Usuń
    4. Wiesz, że zużywanie tego mi naprawdę kiepsko idzie? Już Ci kiedyś wymieniałam dokładnie ile, czego mam, nadal niewiele się zmieniło :D Masła z TBS są mega wydajne!
      Wow, tylko olejek? Nie pamiętam kiedy tak miałam :D PS. Teraz w TBS są wyprzedaże, coś mi śmignęło na fejsie :)

      Książka o bieganiu, to osławiona już Beata Sadowska 'I jak tu nie biegać!' powiem Ci szczerze, że jest tak motywująca, że naprawdę chce się wstać i polecieć przed siebie. Polecam ją serdecznie.
      Dobra, w takim razie poluję na Igrzyska. Będę miała jesienne wieczory z głowy. Właściwie to sama jestem w szoku, że film mi się tak spodobał. Jeżeli mówisz, że książka jest jeszcze lepsza, to nie ma mowy, żebym jej nie kupiła. Jakiś czas temu widziałam w Empiku taką cegłę, wszystkie trzy części razem. Też to masz? :)

      Biografie i podróże jak najbardziej tak! :) ale pozycje historyczne nigdy w życiu! :D powiem Ci, że czasem lubię jeszcze czytać opowieści z zabarwieniem psychologicznym. Różne patologie i wypaczenia, ale już dawno nie trafiłam na nic wartego uwagi.

      Usuń
    5. Sadowska zapisana! Mnie taka namacalna motywacja jest czasami potrzebna, by wstać i ruszyć tyłek. Najgorzej zawsze jest ogarnąć się po dłuższej przerwie (w takim punkcie się właśnie znajduję), ale czuję, że muszę to 'nieróbstwo' fizyczne wyplenić jak najszybciej, bo jeśli jeszcze chwilę pobędę tak bez dodatkowych ćwiczeń, to cienko widzę swój los, o figurze nie wspominając ;)

      Film, tak, jak mówiłam, w porównaniu do książki wypadł co najmniej kiepsko. Pomimo tego, że fabuła ekranizacji była mocno okrojona, to miałam wrażenie, że w niektórych momentach ciągnie się jak flaki z olejem. Książki zaś pochłaniałam jedna za drugą, w tempie ekspresowym. Tej cegiełki nie mam, bo pożyczyłam przeczytane egzemplarze, ale całkiem możliwe, że i swoją biblioteczkę wzbogacę o te pozycje :)

      Usuń
  3. mam z tej serii krem do rąk i powiem Ci, że też zdziwiłam się zapachem. spodziewałam się czegoś słodkiego, lekko pikantnego. ale! bardzo lubię ten zapach i nie omieszkam w przyszłości zaopatrzyć się w masło do ciała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest bardzo niespodziewany, ale cieszę się, że się z nim oswoiłyśmy jednak, bo to ważna kwestia jest :)
      A jak krem do rąk? Dobrze działa?

      Usuń
    2. wręcz bardzo. czasami mam mocno przesuszone dłonie i dobrze sobie z tym radzi. i ciągle je dotykam bo są takie miękkie ;)

      Usuń
  4. Wodzisz na pokuszenie ;-) Już sobie wyobraziłam jak siedzę z książką, otulona szlafroczkiem i wysmarowana tym masłem ;-)) A jutro w Phenome -20% z kuponem z gazety... :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażenie bardzo słuszne! :D Phenome ma mnóstwo świetnych produktów, mnie bardzo służą :)
      Jestem ciekawa, czy skusisz się na coś przy okazji tej promocji :>

      Usuń
  5. Wydaje mi się, że kiedyś wąchałam to masło i bardzo mi imbirem zalatywało a niestety ja za takimi zapachami nie przepadam. Jednakże wydaje mi się, że wersja migdałowa mogłaby u mnie zdać egzamin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tu dużo imbiru, to prawda :) Rzeczywiście, wolałabym, aby więcej było tu mandarynki, ale nie narzekam, bo przynajmniej jest różnorodność, każdy aromat w Phenome jest inny i stąd chyba każdy coś dla siebie może znaleźć :)

      Wersję migdałową szczerze polecam, u mnie sprawdza się idealnie, a pod względem zapachu też jest moją ulubioną :)

      Usuń
  6. z tej serii miałam piankę do mycia ciała. Kompozycja zapachowa idealnie komponowana na chłodniejsze dni :). W chłodne wieczory to ja chętnie wtulam się w silne męskie ramiona :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pianki/żelu Warming jeszcze nie miałam, ale na pewno zaproszę ją pod swój dach, bo bardzo doceniam również tę część asortymentu Phenome :)

      O! Ten sposób to ja rozumiem! :D

      Usuń
  7. na pewno Phenome idealnie z zapachem wpisuje się w moje jesienne klimaty <3
    uwielbiam ich masełka do ciała <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, Obs, obie darzymy Phenome podobnym uwielbieniem :) Cieszę się, że mamy w Polsce tak cudowne naturalne kosmetyki!

      Usuń
  8. ja go bym tam kochała, bo zapach nawet z tym zielonym dodatkiem musi być cudowny! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest niespodziewany, na pewno warto się z nim zapoznać :) A nawet, gdyby aromat nie przypadł do gustu, to działanie rekompensuje wszystko, masełko jest naprawdę udane :)

      Usuń
  9. Brzmi interesująco :) Nie miałam jeszcze żadnego masła z Phenome, ale w przyszłości na pewno jakieś się skuszę ;) Obecnie w zapasach czeka krem do rąk z tej serii, jestem ciekawa czy spodoba mi się zapach. Mam nadzieję, że tak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za udaną znajomość z zapachem :) Ja masła Phenome uwielbiam, do wypróbowania została mi jeszcze wersja różana, ale i ta zapowiada się cudnie :) Koniecznie szybko spraw sobie którąś z ich propozycji :)

      Ciekawa też jestem, jak krem do rąk z tej serii, na razie mam chęć na krem do stóp :)

      Usuń
  10. ...ale ja nie przepadam za zapachem imbiru :(
    Unikam nawet imbirowych ciasteczek, nie mówiąc o herbacie z imbirem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, to dość specyficzny aromat, nie każdy lubi się nim otaczać :) Na szczęście rynek kosmetyczny obfituje w ogrom zapachowych kombinacji - masz jakieś swoje ulubione?

      Usuń
  11. Mam nadzieję, że kiedyś będę miała okazję je wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Twój opis zapachu jest bardzo kuszący, szkoda, że nie mam jak sprawdzić tych kosmetyków osobiście....niemniej jednak w końcu skuszę sie na jakieś zakupy w Phenome :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, szkoda. Ja również ubolewam nad brakiem dostępu do kilku innych kosmetycznych marek. Ale wiem też, że zawsze jest jakieś wyjście, czasami trzeba tylko pokombinować :P

      Usuń
  13. To masełko wygląda bardzo zachęcająco. Już sam jego kolor sprawia, że mam ochotę je nabyć, a zapach imbiru w sezonie jesienno-zimowym to coś co mój nos wręcz uwielbia :)

    Jeśli chodzi o lato to ja także lubię tę porę roku, ale jesień i zimę także lubię, bo wtedy zawsze wracam do używania ukochanych maseł do ciała (latem są one dla mojej skóry za ciężkie). Aktualność używam masło z TBS o zapachj winnej brzoskwini - moje dziecko zawsze jak się wysmaruję to mi mówi, że pachnę jak jego ulubiona mrożona herbata :D I ogólnie lubię masła z tej firmy, mam chyba z 5 opakowań o różnych zapachach w zapasach ale na to z Phenome prędzej czy później na pewno się skuszę.

    A mój sposób na jesienne wieczory to herbata z miodem, cytryną i imbirem, ciepłe kąpiele, masełka do ciała no i oczywiście książki. Kocham czytać i jak tylko czas mi na to pozwala i oczywiście siły (no moje dziecko potrafi mnie tak wymęczyć, że padam i zasypiam nawet nie wiem kiedy) to chwytam książkę w ręce (bądź kindla) i oddaję się intelektualnej przyjemności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalio, jeśli lubisz imbir, to nie pozostaje Ci nic innego, jak zaopatrzyć się w to masło :D Kolor rzeczywiście jest bardzo przyjemny! Ale i konsystencja i skład i działanie... Nic, tylko używać i cieszyć się ładną skórą :)

      Ja do zimy mam stosunek zimny :P Lubię jej początki, pierwszy, lekki śnieg, ale też ten twardo skrzypiący pod butami. Uwielbiam mroźne dni, gdy słońce rozrzuca swe ostre promienie po białych drogach. Wolałabym jednak, by ta pora roku trwała nieco krócej :)
      O tym zapachu TBS chyba nie słyszałam, ale inne ich masełka także bardzo lubię, całkiem dobrze dogadują się z moją skórą :)

      Tak! Jesienne wieczory z herbatą, książką i kocem to jest to! Do tego kilka świeczek i jestem w raju :) Czytać również uwielbiam, rozważam zakup Kindle, chociaż tradycyjne książki mogłabym gromadzić bez opamiętania... A co najchętniej czytasz? Masz jakiś swój ukochany tytuł, do którego wracasz co jakiś czas?

      Usuń
    2. Magdo, ja nad zakupem Kindle myślałam bardzo długo bo uwielbiam książki w tradycyjnej formie. Uwielbiam je kupować, gromadzić, wąchać (szczególnie książki od razu po zakupie) no i oczywiście... czytać :) Niestety mam już zapełniony książkami cały duży podwójny regał, tak już na maksa i nie mam gdzie stawiać nowych dlatego też zdecydowałam się na Kindla i powiem Ci szczerze, że nie żałuję. Początkowo dziwnie było mi czytać taką elektroniczną książkę, ale po jakimś czasie się przyzwyczaiłam i uważam, że jest to całkiem fajne rozwiązanie, bo takie urządzenie jest leciutkie i można je zabrać ze sobą wszędzie. Dużym plusem jest także to, że możemy na nie zgrać naprawdę mnóstwo książek i mieć je zawsze pod ręką :)

      Jeśli chodzi o książki to najczęściej sięgam po sensacje/kryminały. Takimi autorkami, których książki bardzo lubię czytać są Agatha Christie, Tess Gerritsen i Sandra Brown (ale tylko jej książki sensacyjne). A takimi moimi ukochanymi książkami, do których co jakiś czas wracam są: 'Spotkamy się kiedyś w moim raju', 'Ołówek', 'Oskar i Pani Róża' a także 'My dzieci z dworca Zoo'. Jest to tematyka zupełnie odmienna od tej którą czytam na co dzień, ale jakoś te książki bardzo zapadły mi w pamięć i co jakiś czas po nie sięgam.

      A Ty Magdo jakie książki lubisz czytać?

      Usuń
    3. No właśnie, ograniczona przestrzeń... Mnie marzy się domowa biblioteczka w osobnym, przestronnym pomieszczeniu :) Podobne argumenty przemawiają także u mnie za nabyciem Kindle. Myślę, że prędzej, niż później dokonam tego zakupu. Poza tym, nie zdarzyło mi się jeszcze usłyszeć negatywnej opinii od użytkowników tego sprzętu. Widać, inwestycja warta poczynienia, zdecydowanie :)

      Ja lubię nieco inną literaturę. Historia, biografie, podróże, uwielbiam też książki psychologiczne i kognitywistyczne. Za kryminałami przepadałam parę lat temu, pochłaniałam wówczas kilka książek tygodniowo, ale w pamięci zapadły mi tylko dwa tytuły - "Anioły i Demony" D. Brown, który przeczytałam na chwilę przed tym, jak pojawił się film oraz "Dotyk zła" A. Kava i chyba znów sięgnę po tę książkę, bo pamiętam, że przez cały czas trzymała w napięciu, a sama fabuła była dobrze przemyślana. Jeśli jeszcze nie czytałaś, to polecam :)

      Usuń
    4. Dotyk zła czytałam, faktycznie fajna książka. Jeszcze Kavy czytałam dwie inne książki i również trzymały w napięciu do samego końca. Podróżnicze książki także czytuję i lubię, po psychologiczne również sięgam.

      Mi także Magdo marzy się domowa biblioteczka w osobnym pomieszczeniu. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się spełnić te nasze marzenia i będziemy mogły sobie pozwolić na posiadanie ogromnej ilości książek. Już sobie wyobrażam to jak wchodzę do tego pokoju, patrzę i aż z tego wszystkiego nie mogę się zdecydować po co chcę sięgnąć bo mam ochotę na wszystko :)

      Usuń
    5. Przepraszam, że się wtrącam - Magda, jakie książki psychologiczne i kognitywistyczne polecasz? Sama nieco interesuję się psychologią, więc szukam perełek :)

      Usuń
    6. Sylwia, ja takich perełek sama ciągle poszukuję. Psychologia i kognitywistyka to szerokie dziedziny, a mnogość zagadnień, o które takie publikacje mogą zaczepić jest ogromna. Nie lubię polecać 'czegokolwiek', a długo myślałam nad tytułami, które mogłabym Ci podrzucić... Obiecuję jeszcze pogłówkować i najwyżej przekażę Ci moje typy mailowo :*

      Usuń
    7. Zatem będę czekała na Twoje typy :) Kto wie, może i ja będę mogła Ci coś podrzucić :*

      Usuń
  14. Ma świetną konsystencję, lubię takie masła ;) Jestem napalona na kosmetyki tej firmy, dlatego chętnie kiedyś kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię :D Mogę polecić wiele produktów Phenome, to jedna z moich ulubionych firm :))

      Usuń
  15. Twoje opisy, to zawsze mistrzostwo, bardzo zachęcają do kupienia :-) Ja jakoś specjalnie nie zmieniam pielęgnacji na jesień, jedynie wyjątkowo świeże zapachy niezbyt mi pasują. Zazwyczaj dopiero zimą szukam czegoś do wrażliwej, suchej i problemowej skóry, bo w okresie grzewczym moja skóra staje się całkowicie kapryśna, gdzie podczas reszty roku jest już stosunkowo unormowana. Na to masełko jednak nie włączyło mi się chciejstwo, bo nie znoszę imbiru ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Asiu :)
      Okres grzewczy jest wyjątkowo okrutny dla skóry, poza tym, jesienią i zimą lubię również (bardzo) ciepłe kąpiele/prysznice, a woda o tej temperaturze bardzo mi nie służy :/ Dlatego zwracam uwagę na pielęgnację, bo pomaga mi utrzymać dobrą kondycję.

      Aromat imbiru jest specyficzny, doskonale wiem, że może się nie podobać. A zapach to przecież niesamowicie ważna sprawa, ciężko byłoby mi się zmusić do regularnego stosowania czegoś, co mi pod tym względem nie odpowiada. Co prawda, w imię wyższego dobra jestem w stanie się poświęcić, ale ostatecznie nie o poświęcenie w tym kosmetycznym aspekcie chodzi, a o przyjemność :)

      Usuń
    2. Dokładnie, na szczęście mamy teraz taki wybór kosmetyków, że decydując się na doskonałą pielęgnację, nie trzeba rezygnować z przyjemnego aromatu :-) Mam podobnie z kąpielami, wiem że mi nie służą, ale nie mogę się im oprzeć ;-)

      Usuń
  16. Dopisane do listy zakupów :)
    Też lubię te zmiany, przygotowanie się do nich; zakupy, zmiana klimatu, obyczaje, które zmieniają się wraz z daną porą roku. Wszystko tak idealnie ze soba zgrane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle lubię zmiany, zwłaszcza te oczekiwane. Wierzę, że każda nowa sytuacja niesie za sobą coś dobrego. A przejścia z jednej pory roku w drugą zawsze okraszone są świeżością, która pozwala na złapanie głębszego oddechu :)

      Usuń
  17. Zapach chyba taki nie mój, ale opis działania brzmi baaardzo kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działanie masła jest świetne, lecz jeśli nie czujesz się skuszona zapachem, to w tym przypadku trudno byłoby o pełne zadowolenie, bo aromat jest naprawdę specyficzny :)

      Usuń
  18. Tak jak już pisałam na Instagramie, to jedyne masło z kolekcji Phenome, którego jeszcze nie miałam. Zaopatrzę się w nie zimą :) Pamiętam, że kupiła je moja siostra i bardzo je chwaliła. Co do pozostałych masełek ubóstwiam migdał i myślę, że wreszcie dorosłam do różanego, początkowo nie odpowiadał mi zapach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Migdał jest fenomenalny, uwielbiam to masełko! :)
      Różana kompozycja w Phenome faktycznie jest nietuzinkowa, na razie mam olejek z tej serii, wkrótce wezmę go w obroty. Później na pewno zakupię też masło, muszę je po prostu wypróbować :)) Moja skóra kocha Phenome, więc prawdopodobnie i w tym przypadku nie będę zawiedziona :)

      Usuń
  19. Ja dopiero zapoznaję się z kosmetykami marki Phenome i właśnie rozglądam się za jakimś masłem :) Będę miała twoją opinię na względzie, przy okazji następnego zamówienia w sklepie internetowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justynko, działanie jest świetne, mam nadzieję, że i Twoja skóra będzie zadowolona :) Bardzo polecam też masło w wersji migdałowej (seria Milky Almond), zapach, nawilżenie, regeneracja skóry - cudo :)

      Usuń
  20. Miałam swego czasu mniejszą, tubkową wersję tego masełka :) Zapach miły, działanie bardzo przyjemnie, więc pewnie za jakiś czas sięgnę po słoik :)
    Moje sposoby na jesień? Gorąca herbata, kocyk i malowanie paznokci, albo maseczki różnego typu na twarz. Lubię też dobrą gazetkę czy film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daga, ja jestem w ogromnym szoku z powodu jego wydajności, warto zaopatrzyć się w taki słój :) Teraz chcę wypróbować jeszcze masło różane, bo jestem ogromnie ciekawa, jakie działanie wykaże na mojej skórze.

      Maseczkowanie też uwielbiam, ale to o każdej porze roku :D A polecasz jakiś swój ulubiony film?

      Usuń
    2. Różane masełko także mam w planach, ale w zeszłym tygodniu zrobiłam przegląd i inwentaryzację w szafce z zapasami. Wniosek jest jeden - BAN na peelingi i masła do ciała aż do odwołania :D Aktualnie używam peelingu truskawkowego i małsłą migdał + białe kwiaty z Clochee, czy życzysz sobie próbaski? :)

      Co do filmów to lubię głównie sensację, ale dobrą komedią romantyczną także nie pogardzę :D Lubię bardzo kultowy Dirty Dancing czy Cruel Intensions ze względu na ścieżkę dźwiękową! Z sensacji polecam Dla niej wszystko czy genialne "dziwactwa" Tarantino Django i Bękarty wojny. Nie mogę zapomnieć też o wzruszającym Siedem dusz czy pięknym W.E. Królewski romans, który trzeba obejrzeć minimum dwa razy, aby wszystko sobie w głowie poukładać :) Znasz którąś z moich propozycji?

      Usuń
    3. Daga, widzę, że też lubisz Szkołę Uwodzenia :) Ja też ją uwielbiam głównie ze względu na ścieżkę dźwiękową, czasami włączam sobie samą płytę z utworami. A z Bękartami Wojny zawsze będę miała pozytywne wspomnienia.

      Usuń
    4. Haha, Daga, aż tyle różnych dobroci zachomikowałaś? :D Za chęć podesłania próbasków bardzo Ci dziękuję, ale i tak mam zamiar kupić obydwa te kosmetyki, więc nie będę Cię fatygować. Wystarczy tylko, że powiesz mi, czy rzeczywiście warto je Twoim zdaniem nabyć :))

      Ty wiesz, że ja jeszcze nigdy nie obejrzałam Dirty Dancing od początku do końca? :D Będę musiała kiedyś usiąść na spokojnie i odpalić ten film, bo czasami wstyd mi za brak własnej opinii w jego temacie :P
      Cruel Intenstions chyba kojarzę, tzn. film niby widziałam, ale już sama nie wiem, o czym dokładnie był, ale jeśli chodzi o Tarantino - obydwa przytoczone przez Ciebie tytuły uwielbiam, widziałam je po kilka razy i nadal będę do nich wracać, czuć tu specyfikę reżysera, a i doskonała obsada sprawia, że chce się odświeżać jej grę w pamięci. W.E. Królewski romans sobie zapamiętam i chętnie obejrzę w któryś z jesiennych wieczorów. Dzięki za polecenia :*

      Usuń
    5. Masło i peeling Clochee naprawdę warto kupić :))) Masło ma bardziej puszystą i mniej tłustą konsystencję niż P&R, szybciej się wchłania, no i pięknie pachnie :D Z kolei peeling świetnie złuszcza, bo prócz cukru zawiera też w składzie zmielone pestki malin, więc świetnie szoruje :) Do tego delikatnie nawilża, ale absolutnie nie obkleja skóry, no i ten zapach, mmm... :D
      Nie obejrzałaś Dirty Dancing w całości?! No wiesz Ty co?! Ja się na tym filmie wychowałam, także wiesz, taniec mam wrodzony :D Tarantino jest bardzo charakterystyczny i za to go lubię :) W.E. Królewski romans polecam! Tytuł może mylić, a film jest naprawdę przyjemny, choć dość specyficzny :) Ciekawa jestem czy Ci się spodoba. Nie ma problemu :*

      Usuń
    6. Masło Clochee kupione! Do zamówienia dorzuciłam też płyn micelarny, który polecałaś :) Na peeling skuszę się następnym razem, teraz powstrzymałam się ze względu na Rituals, lecz zakup jest przesądzony - muszę poznać zapach i działanie tego truskawkowego cudeńka! Teraz nie mogę doczekać się testów moich najnowszych nabytków :)

      Nooo, nie obejrzałam, ale obejrzę! Składam oficjalną obietnicę, Tobie i sobie ;P

      Usuń
    7. No to teraz czekam na Twoje wrażenia :) Mam nadzieję, że będziesz zadowolona z obu propozycji tej marki :) Mnie ostatnio ciekawią także kremy do twarzy :D Peeling nie zając, nie ucieknie :)

      Usuń
  21. No więc właśnie z zapachem tej linii mam problem. Są dni, kiedy mi nie przeszkadza, a są kiedy niestety nie mogę go znieść:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, zdaję sobie sprawę z jego specyfiki, stąd zwróciłam uwagę na zapoznanie się z aromatem przed zakupem. Imbir można uwielbiać lub nienawidzić :)

      Usuń
  22. zapach imbiru to mój must have aby przetrwać jesień i zimę. Opis działania tego masła jest niesamowity, jeszcze mam co prawda kilka mazideł do wykończenia ale z pewnością przyjrzę się temu osobnikowi ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam, jeśli lubisz imbirowe aromaty będziesz zachwycona całokształtem. Zapach jest tu podszyty wspomnianą mandarynką, no i te zielone nuty też dodają niebanalności :)

      Usuń
  23. Teraz żałuję, że w szufladzie mam zapas mazideł. Chętnie bym się z nimi pożegnała na rzecz tego imbirowego cuda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uroki i wady chomikowania kosmetyków :) Nic jednak straconego, na pewno znajdziesz jeszcze okazję do zaznajomienia się z tym lub innym masełkiem Phenome. Wspaniały relaks gwarantuje też wersja migdałowa <3

      Usuń
  24. O rany, Ty to potrafisz zachęcić :) Dawno nie miałam masła do ciała, chyba ostatnio ubiegłej zimy, mam jeszcze dwa balsamy do zużycia i przerzucam się na aromatyczne masła :) I będę polować na Phenome.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei mogę używać maseł nawet latem :) Lubię konkretne nawilżenie, choć rzeczywiście, nie zawsze te cięższe konsystencje są komfortowe w użytku, zwłaszcza, jeśli w grę wchodzą wysokie temperatury. Do Phenome bardzo Cię zachęcam! Mogę polecić również masło migdałowe z serii Milky Almond, jest świetne :) Sama zaś będę teraz polować na wersję różaną, której jestem bardzo ciekawa :)

      Usuń
  25. Myślę, że zapach by mi nie przeszkadzał. Najważniejsze jest działanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, efektywność liczy się najbardziej, ale zapach w pielęgnacji jest dla mnie także istotny, dlatego zawsze zwracam uwagę także na ten aspekt. Lubię ładnie pachnieć :)

      Usuń
  26. Każda pora roku ma coś w sobie :) Lato lubię i tęsknie zanim, ale z drugiej strony jesień też potrafi być miła. Zwłaszcza, że ja jestem z października ;) więc we krwi mam jesień haha :D Powiem Ci, że lubię jesienną garderobę - dobrej jakości płaszcze, swetry, spodnie... No i te ciemne lakiery i czerwienie na paznokciach :)

    Co do samego masła - cieszę się,że mimo początkowej niechęci do zapachu, zakup był jednak udany :) ja to masełko wygrałam na fan page'u Phenome, więc też mam, ale miniaturkę :) Już się cieszę na samą myśl używania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że wszystkie pory roku cieszą nas z osobna właśnie dzięki tej różnorodności. Każda niesie za sobą coś innego, nim zdążą nam spowszednieć, odchodzą, by znów za kilka miesięcy roztoczyć nad nami swój urok :)
      O tak! Tak! Jesienno-zimowe lakiery na paznokciach ubóstwiam, bez dwóch zdań :D (Sponsorem mojego kolejnego mani będzie chyba After School Boy Blazer :>).

      Ta miniaturka wcale nie jest taka mała, bo masz chyba na myśli podróżną wersję 50 ml? Masło Warming jest szalenie wydajne, sądzę więc, że będzie Ci dość długo służyło, nawet w tej mniejszej pojemności :)

      Usuń
    2. Ja chyba jednak za zimą nieprzepadam... Ale to jeśli chodzi o kwestie ubioru. Wszystko jest takie grube i czuje się w większości części garderoby jak bałwan kiedy wychodzę na zewnątrz ;)
      A kolory lakierów na jesień/zimę naprawdę są bardzo przyjemne :) After school boy blazer polubiłam bardzo, mimo że początkowo obawiałam się tak ciemnego odcienia. Na krótkich paznokciach wygląda rewelacyjnie, podobnie zresztą jak Licorice :)


      Tak, właśnie tę mam na myśli :) Skoro tak mówisz, to jeszcze bardziej cieszę się na myśl o używaniu :)

      Usuń
  27. Polubiłam jesień jakoś w tym sezonie, strasznie mnie kręcą jej barwy na paznokciach i w garderobie. Chyba dojrzałam do tych kolorów :)) ale balsamuję się nadal nutami mango...myślę, że typowego otulenia zapragnę na przełomie jesieni/zimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesienne kolory są przytulne i takie... miękkie? :) Bardzo lubię także aktualną garderobę, sweterki, szale, płaszcze, no i moje ukochane botki! Wszystko ciepłe i otulające.

      A według mnie, mango to całkiem uniwersalna nuta zapachowa, w zależności od reszty towarzystwa, może być soczyste, albo właśnie przyjemnie relaksujące :)

      Usuń