poniedziałek, 20 października 2014

Dermalogica, Gentle Cream Exfoliant

Złuszczam skórę na potęgę! Właściwie jestem już od tego uzależniona, to absolutna podstawa wszystkiego. Cera, która dławi się martwym naskórkiem nie może wyglądać dobrze. A taki jej typ, jaki przypadł mnie w udziale (tłusta i trądzikowa) nie jest w stanie poprawnie funkcjonować bez systematycznych peelingów. Z tego też powodu w mojej kosmetyczce zawsze znajdzie się asortyment odpowiedniego kalibru - od mechanicznych scrubów, przez enzymatyczne maski, po efektywne w działaniu hybrydy.
O hybrydzie już było <klik>, na mechaniczną tradycję też przyjdzie dzień, a tymczasem opowiem Wam trochę o moim aktualnym enzymatycznym pomocniku. Ba, o wybawicielu moim!

Gentle Cream Exfoliant (145 zł/75ml) jest produktem niezwykłym i to mogę już w pierwszych słowach ogłosić. Marka Dermalogica stworzyła go z przeznaczeniem dla każdego rodzaju skóry, lecz te co wrażliwsze powinny uprzednio zapoznać się ze składem, ponieważ wiem, że tolerancja na kwasy przyjmuje różne oblicza. A te (kwas mlekowy i salicylowy) wespół z roślinnymi enzymami (papaina i bromelaina) tworzą tutaj eksfoliującą bazę. Jest się zatem czym złuszczać :)



Dermalogica, Gentle Cream Exfoliant


Peeling ma postać gęstego kremu, którego naprawdę niewiele trzeba, aby należycie zająć się skórą. Po dokładnym oczyszczeniu nakładam więc cienką jego warstwę na twarz i szyję i pozostawiam na około 30 minut. Początkowo da się odczuć delikatne szczypanie (charakterystyczne dla kwasów), nie jest ono ani uciążliwe, ani długotrwałe, nie należy więc wszczynać paniki, wystarczy przeczekać, zwłaszcza, że efekt końcowy puszcza w niepamięć te drobne niedogodności.
Po półgodzinnym seansie skóra jest fantastycznie zmiękczona, wygładzona, oczyszczona i rozjaśniona, jej koloryt z miejsca  wyrównany, a wszelkie wypryski ulegają zmniejszeniu. Gentle Cream Exfoliant z pewnością docenią wszystkie osoby borykające się z trądzikiem, bowiem regularne stosowanie tego specyfiku pozwala na ograniczenie powstawania zmian skórnych oraz szybsze ich gojenie. Proces pojawiania się ewentualnych krost przebiega zauważalnie łagodniej, a dodatkowym plusem tego peelingu jest czas utrzymania się efektu wygładzenia do dwóch dni (co w moim przypadku jest nie lada osiągnięciem). Dodam, że po domowym zabiegu z Gentle Cream Exfoliant nie odczuwam przykrego w skutkach przesuszenia skóry, czy jej mocnego ściągnięcia. Zero podrażnień, zaczerwienień, tylko doskonałe rezultaty, których trudno nie docenić. Absolutny numero uno!

Ogromnie polecam tę propozycję - i nie tylko zwolennikom enzymatycznych peelingów! To genialny kosmetyk z działaniem najwyższych lotów.


Jak często złuszczacie cerę? Macie ulubieńców w kategorii enzymatycznych peelingów?


Pozdrawiam Was serdecznie,
Megdil

34 komentarze:

  1. Mimo, że jestem posiadaczką skóry suchej, to też potrzebuję regularnego złuszczania martwego naskórka. W braku takich działań moja skóra reaguje pojawieniem się suchych skórek czy bolącymi wypryskami :/ Ostatnio nawet coś się "wykluwało", więc zadziałałam enzymkiem Phenome i krostka zniknęła :) Z peelingów enzymatycznych lubię bardzo Phenome, a w planach mam Organique i Orientanę.
    Z kolei peelingi mechaniczne są dla mnie zbyt agresywne, choć to sprawa dość indywidualna, bo np. czyścik Lush Let The Good Times Roll ma w sobie ogrom drobinek złuszczających, ale są one na tyle małe i delikatne, że nie czynią mi krzywdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda skóra potrzebuje złuszczenia, trzeba tylko dobrać odpowiednią dla niej metodę. U mnie sprawdzają się zarówno mechaniczne, jak i enzymatyczne peelingi, stosuję je naprzemiennie i nie wyobrażam sobie nie mieć ich w użytku :) Zresztą, mój złuszczający plan to cała masa różnych specyfików, to temat na odrębny post :D

      Enzymek Phenome jest świetny, cieszę się, że i dla Ciebie okazał się strzałem w dziesiątkę! On często wywołuje dość mocne pieczenie skóry, ale dobrze, że nie działa to źle na Twoje naczynka :)
      Let The Good Times Roll ciekawi mnie od dawna, zresztą podobnie, jak parę innych produktów Lush :D Używasz go każdego dnia do oczyszczania skóry, czy tylko co jakiś czas w celu złuszczenia naskórka?

      Usuń
    2. U mnie enzymek Phenome spisuje się wybornie, nawet nie szczypie, naczynka też mają się dobrze :)
      Co do LTGTR to używam go każdego poranka, pięknie ściera martwy naskórek, wydobywa z mego lica zdrowy blask :) Szczególnie szoruję nim czoło i brodę, policzki traktuję delikatniej z uwagi na nieszczęsne naczynka :) Jestem smutna, bo powoli zbliżam się do denka :/ Myślę czy by nie zamówić na allegro kolejnego słoiczka, choć czuję trochę obawę. Z kolei koszty dostawy z UK czy Niemiec przyprawiają mnie o ból głowy :/

      Usuń
    3. No właśnie, nad zamówieniem kilku rzeczy Lush na Allegro też się zastanawiałam, ale sama już nie wiem, czy to dobry pomysł... A koszty przesyłki z zagranicy i mnie odstraszają, dlatego na razie daję sobie spokój :(

      Usuń
    4. Ja chyba też na razie pasuję :) Jeśli trafi mi się jakiś wyjazd to wtedy kupię to i owo, no i będę pamiętać o Tobie :)

      Usuń
  2. Mam go zapisanego i muszę kiedyś wziąć próbkę, bo peelingi enzymatyczne potrafią mnie mocno podrażnić i uczulić.. Używam obecnie peelingu firmy Origins Modern Friction na zmianę z Ole henriksen walnut complexion scrub. Oba są bardzo mocne, więc nie tak uniwersalne jak tej o którym czytam u ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Izis, bardzo zachęcam Cię do zapoznania się z tym peelingiem i życzę owocnych testów :) Ja niestety nie znam tych dwóch przedstawicieli, o których wspominasz, brak mi w Polsce do nich dostępu, ale jeśli są godne uwagi, to chętnie pokusiłabym się o dodatkowe zabiegi, by je kupić. Będę czekać na recenzje u Ciebie :)

      Usuń
  3. nie wiem gdzie, ale znalazłam hasło "wyszczuplona", no naprawdę, nie wiem o co mi chodziło :D
    a poza tym, Ty wiesz, co ja na temat tego cuda myślę :)

    na razie wielbię enzymatyka z phenome, a od kiedy go mam nie mogę się zmusić do zużycia tego z organique :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie miałabym nic przeciwko 'wyszczupleniu' :P (Aż przeczytałam moje wypociny raz jeszcze, czy aby nie popełniłam takiej językowej gafy. Chociaż i tak mogłabym tego nie wychwycić, wprawne oko recenzenta tekstu bywa nieocenione :D).

      Phenome również uwielbiam i tak sobie myślę, że chyba znów po niego sięgnę, tak dla odmiany :) Organique w porównaniu z tymi moimi dwoma ulubieńcami rzeczywiście zostaje daleko w tyle. No ale nie jest wcale taki zły, by się zmuszać do jego zużycia, nie przesadzaj :D

      Usuń
  4. Nie używam peelingów mechanicznych tylko właśnie enzymatyczne, a i tych ostatnio coś rzadziej...muszę się w jakiś fajny peeling zaopatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ja polecam właśnie Dermalogicę albo peeling enzymatyczny Phenome - obydwa są świetne i przynoszą zadowalające efekty :) Regularne ich stosowanie to podstawa, wówczas satysfakcja murowana :)

      Usuń
  5. Ja stosuję peelingi przynajmniej 2-3 razy w tygodniu. Obecnie w użyciu mam peeling enzymatyczny Organique i peeling przeciwzmarszczkowy Yoskine, nawet pisałam o nich w ostatnim poście ;) Z obu jestem oczywiście bardzo zadowolona, ale jak tak zachwalasz ten peeling Dermalogica to chętnie się na niego skuszę jak zużyję Organique ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei codziennie jakoś cerę złuszczam, niekoniecznie typowymi peelingami, ale jednak. W przypadku innego scenariusza moja cera wygląda gorzej, dlatego doceniam te czynności i dobre kosmetyki, które robią to, czego oczekuję :)

      Peeling z Organique miałam okazję testować, ale nie pobił ani enzymatycznej propozycji Phenome, ani Gentle Cream Exfoliant. Koniecznie więc wypróbuj obydwa, jeśli będziesz mieć chęć i okazję! Ze swej strony bardzo polecam, bo bardzo możliwe, że będziesz zadowolona tak samo, jak ja :))

      Usuń
  6. I znowu kusisz :) Ja z wytęsknieniem czekam na powrót do sprzedaży peelingu enzymatycznego z Organique i na razie ratuję się peelingiem z Clarins i serum z 15% kwasem glikolowym Biodermy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, kuszę, bo jest czym :D Powiem Ci, że miałam okazję zapoznać się z tym peelingiem Organique i pomimo tego, że był całkiem ok, to burzy podniecenia swoim działaniem we mnie nie wywołał ;)) A próbowałaś może Phenome? Jeśli wolisz takie naturalne propozycje, to polecam go i Twojej uwadze, bo jest naprawdę świetny, obok Dermalogica, mój ulubieniec :)

      To serum z Biodermy chyba kiedyś stosowałam (seria Sebium?) i wspominam całkiem miło. Fajnie wygładzało skórę! Teraz zastanawiam się nad jakimś tonikiem z kwasami z Biochemii Urody. Muszę przemyśleć sprawę, bo wybór mają spory :)

      Usuń
  7. ja też mam obsesję na punkcie peelingów, dlatego mam ich tak dużo : p używam peelingów co 3 dni tak mniej wiecej, czasem dwa czasem 3 dni : p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się trzymać w ryzach moje peelingowe zapędy i mieć w użytku tylko tyle, ile potrzebuję (jeden mechaniczny, jeden enzymatyczny, no i coś dodatkowo złuszczającego, ale jeszcze delikatniejszego na dni 'bez peelingu' ;)). Myślę, że taka częstotliwość, o której wspominasz, jest optymalna :)

      Usuń
  8. Myślę, że ten produkt bardzo by mi się przydał. Z peelingami enzymatycznymi nie mam dużego doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, ale to bardzo zachęcam do zakupu! Peeling jest naprawdę świetny i pomimo tego, że nie jest najtańszy, to warto wydać na niego tę kwotę. Efekty i wydajność rekompensują poniesione koszty :)

      Usuń
  9. Tyle o nim dobrego napisałaś, ze na pewno będę polowała na jakieś oferty :) w ogóle chętnie bliżej zapoznam sie z ich oferta, bo z tego co wyczytałam to maja kilka ciekawych produktów :)
    Co do złuszczania - równiez jestem uzależniona, robię to chyba co drugi dzień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle dobrego napisałam, bo złego słowa na niego znaleźć nie mogę :D Poznałam już trochę asortyment Dermalogica i większość kosmetyków na pewno zostanie ze mną na dłużej, będę do nich wracać, bo widzę, że warto. Oczywiście, są i takie, które nie można sobie darować, jak w każdym asortymencie, więc warto też próbkować, w miarę możliwości.
      A które kosmetyki konkretnie Cię interesują? Może będę mogła dorzucić od siebie kilka słów :)

      Ja złuszczam się codziennie ;) Niekoniecznie typowymi peelingami, ale każdego dnia muszę użyć czegoś, co choćby delikatnie przyczyni się do złuszczającego procesu.

      Usuń
  10. Ja mam swój ukochany peeling, ale enzymatycznego nigdy nie stosowałam i chętnie kiedyś się skuszę, a ten tutaj bardzo mnie zaciekawił ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A który peeling zasłużył na miano Twojego ulubieńca? :)
      Enzymatyczne złuszczacze potrafią być nawet bardziej efektywne, niż te mechaniczne, ale warunkiem jest regularność. Gentle Cream Exfoliant polecam z całego serca, myślę, że trudno się na nim nie poznać :)

      Usuń
  11. Nigdy go nie stosowałam, ale odkąd zaczęłam używać kwas migdałowy, odstawiłam wszelkie peelingi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwas migdałowy? Stosujesz go w domowym zaciszu, czy masz na myśli regularne wizyty w salonie kosmetycznym? :)

      Usuń
  12. Cześć, czytam Twoje posty o serii Dermalogica, firmy którą uwielbiam, zwłaszcza jako "potrądzikowiec". Ale właśnie ten produkt, jest moim idealnym! Głównie ze względu na łagodność. Mam jednocześnie cerę naczynkową, 33+, wrażliwą, zatem unikam intensywnej abrazji, i jeśli się złuszczam to delikatnie. Tak wolę. Ten produkt jest znakomity pod każdym względem. łagodzi i pielęgnuje zarazem. Wpatruję się w moją twarz z niedowierzaniem, zachwytem. :)

    A nie jest łatwo znaleźć produkt skuteczny acz łagodny. Wiele produktów, dermokosmetyków jak Bioderma np z glikolowym, strasznie mnie podrażniło, wysuszyło, jednocześnie nie pozostawiając żadnego pozytywnego efektu :(
    Dlatego trzymam się sprawdzonej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firma Dermalogica odsłoniła przede mną kilka świetnych produktów, po które będę regularnie sięgać, bo zdecydowanie mi służą :) Nie wszystko zachwyciło mnie tak samo, delikatnych rozczarowań też nie brakło, ale podsumowanie wychodzi na plus.

      Trudną masz cerę w obejściu, na Twoim miejscu też szukałabym jak najłagodniejszych rozwiązań. Gentle Cream Exfoliant rzeczywiście w całej swej delikatności jest po prostu skuteczny, rzekłabym, że do pewnego stopnia nawet uniwersalny (ja mam grubą skórę i mocniejsze złuszczanie również mi niestraszne).

      Masz jeszcze jakieś swoje osobiste hity pośród asortymentu Dermalogica? :)

      Usuń
  13. Ojajaj, nie wiedziałam, ze w tym specyfiku tyle kwasów! Rzeczywiście to spora mieszanka wybuchowa dla cery cienkiej (czyli takiej jak moja ;)). Powiedz, naprawde Twoja cera wygląda dużo lepiej przy regularnym złuszczaniu? No i widzę, że Dermalogica bardzo przypadła Twojej buzi do gustu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo w nim fajnych składników :) A najważniejsze jest to, że receptura w całości spełnia swoje zadanie. Co do użyteczności jej w pielęgnacji cer cienkich, sprawa wcale nie jest przesądzona (patrz: komentarz wyżej), Magda (Unappreciated), która posiada cerę naczynkową też się w nim zakochała, ale wiem również, że Daga (Infinity) nie polubiła się z Dermalogicą w ogóle. Przyznam jednak, że oprócz negatywnych wrażeń Dagi, nie trafiłam na żadną kiepską opinię w temacie Gentle Cream Exfoliant. To naprawdę znakomity kosmetyk, na pewno wart uwagi.

      Tak, Sylwia, moja cera wygląda zdecydowanie lepiej, gdy ją złuszczam. Regularność jest kluczem. Ja mam grubą skórę, szybko się zanieczyszcza, więc takie zabiegi są u mnie po prostu niezbędne. Jestem jednak zdania, że bez względu na rodzaj cery, warto znaleźć odpowiednie dla siebie złuszczające rozwiązanie (a jest w czym wybierać), bo to niesie za sobą same plusy i pozytywnie odbija się na kondycji każdej skóry.

      Usuń
    2. Pewnie za jakiś czas będę chciała wypróbować skoro tak chwalicie Dermalogicę :) Swoją drogą znalazłam inną markę - Sensilis, której szata graficzna BARDZO przypomina mi Dermalogicę. Aczkolwiek na razie mam dwa produkty, więc nie jestem w stanie stwierdzić czy marka jest taka super... Jeden produkt jest dość fajny :) Ale to tak na marginesie ;)

      Jeśli masz grubą skórę to faktycznie może potrzebować więcej złuszczania. Ja mam cienką i mi w zupełności wystarczy raz w tygodniu :)

      Usuń
  14. powtórzę to, co pisałam przy każdym opisywanym przez Ciebie kosmetyku tej marki... Mam na nie ogromną ochotę i zdecydowanie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na co konkretnie planujesz się skusić? :)

      Usuń
  15. U mnie ostatnio świetnie się sprawdza peeling REN z kwasem glikolowym, a i peeling enzymatyczny Organique mnie niezwykle pozytywnie zaskoczył. Z złuszczaczy mechanicznych moje serce podbił czyścik Lush Let the good times roll, który nie tylko delikatnie złuszcza, ale również pozostawia skórę przyjemnie nawilżoną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie propozycja Organique sprawdziła się dobrze, ale do takiej rewelacji, jak w przypadku Dermalogica, czy Phenome, było jednak daleko :) Może kiedyś kupię pełnowymiarowy słoiczek, by przekonać się, jak działać będzie na dłuższą metę. Z tego, co wiem, aktualnie ten produkt nie jest dostępny w sprzedaży, lecz gdy się pojawi, rozważę nabycie.

      Let The Good Times Roll bardzo chciałabym wypróbować! Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zdobyć ten czyścik, bo Twoja opinia jest jedną z tych licznych, pozytywnych w jego temacie :)

      Usuń