czwartek, 2 października 2014

Becca, Shimmering Skin Perfector™ Pressed, Moonstone

Odkąd pamiętam, gdy w grę wchodził dodatkowy błysk na twarzy, moje ciągoty do kosmetycznej degustacji z miejsca słabły. „To po prostu nie może się udać”, myślałam. Moja wybitnie tłusta cera dostarczała mi wystarczająco dużo nadprogramowego błysku, nie wyobrażałam sobie więc, by to zjawisko w jakikolwiek sposób podsycać. Jak się okazuje, do czasu - wszak pięknu nie można się wiecznie opierać, prawda? :) Kiedy więc trafiłam na cudownie świetlisty asortyment marki Becca, poszłam po rozum do głowy i z kilku przepięknych propozycji, wybrałam dla siebie Shimmering Skin Perfector™ Pressed. Zdecydowanie się na tę konkretną formułę wcale nie było proste, gdyż do wyboru są dwie opcje - płyn i puder. Rozświetlacze w kamieniu to stosunkowa nowość marki, podczas gdy Shimmering Skin Perfector w płynie zdążył zasłużyć już na miano produktu kultowego. Z racji tego, że zwycięzca mógł być tylko jeden, po rozważeniu wszelkich za i przeciw, przygarnęłam puderniczkę pełną pięknego odcienia Moonstone.







I tu zaczęła się magia :) Zawartość charakterystycznej dla marki Becca puderniczki przywodzi na myśl zmrożonego szampana. To piękny, złotawy odcień, który biegnie w stronę tonów neutralnych, wspaniale ozdobi nawet jasne karnacje. W przypadku osób o wyraźnie chłodnym kolorycie może okazać się odrobinę zbyt ciepły, ale i tak uważam, że warto się z nim zapoznać, bo sprawa wcale nie jest tu przesądzona.


Niestety, nie udało mi się oddać rzeczywistego odcienia Moonstone na zdjęciach. Dla porównania, jest znacznie chłodniejszy od słynnej Mary-Lou od The Balm.


Formuła pudru jest bardzo delikatna, trochę mokra i nieco kremowa. Aplikacja przebiega niezwykle łatwo i przyjemnie, kosmetyk bajecznie się rozciera, nie zostawiając błyszczących plam na twarzy. Przy wszystkich tych udogodnieniach trzeba jednak uważać, gdyż odznacza go stosunkowo mocna pigmentacja, co dla początkujących w temacie może okazać się kłopotliwe. Troskę tę rozwiązuje umiar i odpowiedni pędzelek (w moim przypadku świetnie sprawdza się Eye Blender ze stajni Bobbi Brown). Warto znaleźć swoją technikę, bo po dokonaniu czynności aplikacyjnych czeka nas nagroda :) Rozświetlacz na skórze wygląda tak, jak powinien - zapewnia piękną taflę, bez rzucających się w oczy drobinek. Owszem, w ostrym słońcu, czy mocnym, sztucznym świetle, da się zauważyć bardzo drobny shimmer, lecz tylko z odpowiednio małej odległości. W każdych innych warunkach kosmetyk daje wrażenie naturalnego błysku od nas bijącego. Brak tu przesady, czy mocnej, perłowej poświaty. Jest piękno w cudownej oprawie.




Becca oferuje Shimmering Skin Perfector™ Pressed (165zł) w czterech różnych odcieniach i każdy, powtarzam, każdy jest godny uwagi :)) Moim kolejnym celem jest jedna z wersji płynnych. Miałam okazję testować dwie i doskonale wiem, skąd to wszechobecne ich uwielbienie... Ciąg dalszy więc nastąpi :>


Znacie markę Becca? Lubicie rozświetlacze?



Pozdrawiam Was serdecznie,
Megdil

75 komentarzy:

  1. Wygląda pięknie <3 Niestety jeszcze nie miałam okazji testować nic z tej firmy, ale mam nadzieję, że kiedyś nasze drogi się zejdą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój pierwszy kosmetyk marki Becca, ale już mam całą listę chciejstw do wypróbowania... Podkłady, pudry, róże... Wszystko to zalotnie puszcza do mnie oko ;)

      Usuń
  2. rzeczywiście ładnie wygląda ale jaką Ty masz ładną cerę ! :) chodzisz/chodziłaś na jakieś zabiegi do kosmetyczki itp? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie mam ostatnio czasu na taki luksus, ale maaaarzy mi się takie posiedzenie u mojej kosmetyczki... Zbieram się na mikrodermabrazję i kwasy, ale kiedy uda mi się wreszcie wcielić te plany w życie, nie wiem ;(

      Usuń
    2. rozumiem :) ja pierwszy raz idę za parę dni na mieszankę kwasów zależy mi bardziej na usunięciu małych blizn po trądziku

      Usuń
    3. Mieszanka kwasów? Jakich dokładnie?
      Ja bardzo doceniam kwasowe peelingi złożone AHA-BHA-AKA. Rezultaty u mnie są świetne :)

      Usuń
    4. ooo a czy takie peelingi maja szansę usunać niewielkie blizny? czy nie masz z tym problemu? ja idę na peeling płynem Jessnera

      Usuń
    5. Ja, na szczęście, z głębokimi bliznami nie mam problemu, bardziej doskwierają mi przebarwienia. Najlepiej będzie, jeśli porozmawiasz ze swoim kosmetologiem, chociaż wydaje mi się, że w przypadku większych blizn/bruzd należałoby udać się do dermatologa. W gabinetach lekarskich stosuje się wyższe stężenia kwasowe.

      Usuń
  3. paskuda! uruchamiasz chciejstwo :D
    przepięknie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry :D
      Ale on jest taki piękny! Zakochałabyś się, jak i ja. Mówię Ci :>

      Usuń
    2. absolutnie w to nie wątpię :D
      a gdzie to paskudztwo (:P) można kupić ;>

      Usuń
    3. Moja Najdroższa Imienniczko, Galilu się kłania :))) Są różne odcienie, Opal i Rose Gold też mi się widzą :>

      Usuń
  4. Pięknie się błyszczy. Odkąd mam Mary Lou nie wychodzę bez niej z domu. Rozświetlacz potrafi zmienić całą twarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, kontrolowany błysk niezwykle odświeża twarz, ja już też nie wyobrażam sobie makijażu bez rozświetlacza. Teraz żałuję, że tak długo opierałam się kosmetykom tego rodzaju :)

      Usuń
  5. No i teraz jestem zła, przylazłam, przeczytałam, popatrzyłam i chcę!
    A ostatnio kliknęłam trzy rozświetlacze -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja serdecznie polecam :D
      A co dobrego sobie kupiłaś? :)

      Usuń
  6. Piękny efekt na twarzy :) kusi mnie Becca strasznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, efekt na skórze jest cudny, do rozświetlaczy jestem więc w zupełności już przekonana!
      Mnie również kusi jeszcze kilka kosmetyków tej firmy. Myślę, że nie powinnyśmy się długo opierać ;))

      Usuń
  7. Jest piękny. Chciałabym wypróbować obie wersje- puder i płyn. Czy kupiłaś go w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rozświetlacz kupiłam w polskim sklepie internetowym www.galilu.pl :)

      Ten w płynie też polecam! Sama mam zamiar zaopatrzyć się w jedną buteleczkę (chociaż urok rzuciło na mnie kilka wersji kolorystycznych - jak żyć? ;)).

      Usuń
  8. markę znam jedynie z informacji znalezionych na sieci :)
    ostatnio kusiała przepięknym różem @Krzykla a teraz Ty :]
    Z chęcią zaznajomię się z produktami Becca, od dawna chadzają mi po głowie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ten suflecik u Krzykli i też mi się go zachciało :P Świat blogowy jest pełen pokus :D

      Usuń
  9. Ta firma jest mi całkowicie obca. co do rozświetlaczy to dopiero zaczynam z nimi swoją przygodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie jak ja, dopiero dzięki Becca dostrzegłam fenomen rozświetlania. A od czego Ty zaczęłaś? :)

      Usuń
  10. Ależ magiczne zdjęcia zrobiłaś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że tak uważasz! Zdjęcia robiłam na szybko, telefonem, więc tym milej słyszeć mi takie słowa :)

      Usuń
  11. Ładny, ale znam podobnie robiące produkty bardziej dostępnych marek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz jakieś ulubione wśród nich? :)

      Usuń
    2. O boże, to byłaby długa odpowiedź :D Ale planuję wpis o rozświetlaczach, tylko ilość obiektów do obfocenia mnie przerasta ;)

      Usuń
    3. Elu, zaczynam rozumieć fenomen rozświetlania twarzy, więc domyślam się, że gdyby i mój staż z kosmetykami do tego służącymi był dłuższy, to miałabym podobnie długą listę :D

      Czekam więc na post i trzymam kciuki za wytrwałość podczas fotografowania Twojej gromady :)

      Usuń
  12. Prezentuje się fajnie, ale takiej kwoty nigdy bym nie zapłaciła :D Oj nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena rzeczywiście nie jest mała, ale moim zdaniem, ten kosmetyk jest jej wart. Poza tym, gdy się na coś uprę... ;))

      Usuń
  13. Kocham rozświetlacze :) Z firmy Becca jeszcze nic nie miałam, a to wygląda przepięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki rozświetlające zwykle same w sobie są piękne. Dziwię się, że tak długo się im opierałam ;) Wprawdzie miałam kiedyś Shimmerbrick, który również wyglądał obłędnie, ale to nie był jeszcze odpowiedni dla mnie czas na takie eksperymenty ;))

      Usuń
  14. Becca niestety cały czas jest mi nieznana, ale o ich rozświetlaczach czytałam wiele pozytywnych opinii. Jeżeli będę miała okazję to z przyjemnością wypróbuję ich róże w kremie lub właśnie któryś z rozświetlaczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, myślę, że warto zainteresować się tą marką. Oferują piękne produkty :)
      Na róż w kremie od Becca sama mam chęć, ogromną! Kiedyś na pewno sprawię sobie jakąś sztukę :)

      Usuń
  15. Rozświetlacze są taaaaaaaakie piękneeee, ale ja się ich boję :( Też mam tłustą skórę, i muszę walczyć o mat, błysk mi nie potrzebny...o marce Becca słyszałam, a ten rozświetlacz wygląda po prostu bosko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, a myślisz, że ja się nie obawiałam? Kiedyś z powodu niemożności okiełznania tego zagadnienia pozbyłam się pięknego Shimmerbricka od Bobbi - pomimo tego, że sam w sobie podobał mi się ogromnie, nie potrafiłam się nim odpowiednio posłużyć. Teraz zaczynam dostrzegać moc rozświetlenia i tego, jak wiele cera zyskuje dzięki temu małemu zabiegowi - mimo iż tłusta jest niemiłosiernie ;)))

      Usuń
  16. Miło zobaczyć kawałek Ciebie :)))
    Rozświetlacze bardzo lubię i stosuję te płynne z Benefit. Jeśli Becca jest chłodniejsza od The Balm to myślę, że mogłaby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :***
      Ja myślę, że Moonstone spodobałby Ci się od razu :> Mary-Lou chodziła mi po głowie długo, ale mimo wszystko, mogłaby być dla mnie zbyt złota... Tymczasem ta sztuka od Becca pasuje mi fantastycznie :) Chociaż mam jeszcze chęć na coś bardziej różowego, nie wiem, jak taki odcień zgrałby się z moją karnacją, ale ciągnie mnie, by sprawdzić :D

      Usuń
  17. Niedawno przeglądałam ofertę marki i w oko wpadło mi kilka perełek ;) A rozświetlacz wygląda bardzo kusząco i pięknie się na Tobie prezentuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      No właśnie, jak już zaczniesz zagłębiać się w ich asortyment, nie tak łatwo o nim zapomnieć :P Mnie kuszą podkłady, pudry, róże (nawet te w kremie, a przecież dotąd opierałam się takim konsystencjom...). Ciekawa jestem, na co Ty zwróciłaś uwagę :)))

      Usuń
  18. Też mam chrapkę na wersję płynną, ale nie wiem czy nie zdecyduję się na Inglot, z racji ceny. Rozświetlacz piękny i mam wrażenie, że bardziej uniwersalny od Mary-Lou, która moim zdaniem jest zdecydowanie zbyt ciepła, by każdemu przypasowała.

    Poza tym lubię Twoje zdjęcia i wpisy, bardzo przyjemnie się czyta i ogląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak Inglot, bo nigdy nie interesowała mnie ta część ich oferty, więc się nie wypowiem, lecz ta płynna wersja z Becca totalnie mnie oczarowała. Testowałam dwa odcienie i wpadłam po uszy... Mogę polecić te produkty :)

      Zdecydowanie masz rację, Mary-Lou jest bardzo ciepłym rozświetlaczem i choć zastanawiałam się nad nim jeszcze do niedawna, to jednak sobie daruję. Efekt daje piękny, lecz na podstawie mojego wyobrażenia (bo na żywo, niestety, nie miałam okazji go zobaczyć), może nie zgrać się z moją karnacją tak, jakbym tego chciała. Z drugiej strony, nie będę się zarzekać, bo z tym nigdy nie wiadomo :D

      Bardzo dziękuję za komplement! Jest mi ogromnie miło, że dobrze się tutaj czujesz :)

      Usuń
    2. Z tego co się orientowałam Inglotowe rozświetlacze wpłynie są całkiem niezłe, od dawna chodzi za mną zakup jakiegoś, tylko wciąż waham się między odcieniami.

      Ja po Mary Lou sięgam właściwie codziennie. Pod wpisem o nim pytałam dziewczyn o jaśniejszych karnacjach i te które go używają są bardzo zadowolone, a niektóre to typowe bladziochy :) Tak więc nie wiem jak to z nim jest, ale dla mnie jest zdecydowanie złoty.

      A co do komplementów, to ich nigdy za wiele :)

      Usuń
    3. Może więc nie warto więcej inwestować, skoro czujesz, że byłabyś zadowolona z Inglota :) Mnie kupił efekt, jaki dają te płyny/fluidy z Becca i nie ma siły, która powstrzymałaby mnie przed ostatecznym zakupem :D No, może odczekam chwilę, bo póki co, Moonstone mi wystarcza, a tego płynnego kosmetyku też jest sporo.

      Pamiętam Twój post bardzo dobrze, nawet wróciłam sobie do niego wczoraj i też podczytałam komentarze dziewczyn. Najwyraźniej trzeba go po prostu wypróbować na sobie, by móc uznać, czy pasuje do karnacji, czy niekoniecznie :) Żałuję tylko, że marka The Balm nie jest już nigdzie stacjonarnie dostępna.

      Usuń
    4. Czyli mam liczyć, że pojawi się recenzja owych fluidów u Ciebie. W takim razie poczekam, może i ja się zakocham :) Ignlot chyba jakieś 20 zł kosztuje więc dla świętego spokoju kupię i zobaczę jak się sprawuje, mam w planach pomieszać sobie kapkę z podkładem, bo widziałam taki efekt na kilku blogach i na prawdę ładnie się prezentował.

      Usuń
    5. Kiedyś pojawi się na pewno, bo zakup jest przesądzony :) Jeśli masz chęć zobaczyć, jak jeden z tych odcieni (Opal) prezentuje się na twarzy, możesz poszukać zdjęcia na moim FB :)

      Myślę, że każdy taki płynny rozświetlacz można śmiało pomieszać z podkładem. Wierzę, że efekt z udziałem Inglota był piękny, bo trafiłam na takie samo zastosowanie Shimmering Skin Perfector. Cudownie to wygląda, chociaż ja akurat bałabym się uskuteczniać takie mikstury ze względu na skład. Nie wiem, jak cała powierzchnia skóry twarzy zareagowałaby na zawartość parafiny w rozświetlaczu.

      Usuń
  19. Nie znam tej marki, ale teraz wiem ze mam na nią ogromna ochotę. Bo wyglada fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A rozświetlacz to tylko wisienka na torcie :D

      Usuń
  20. Absolutnie Becce uwielbiam, uważam, że jest niedoceniana u nas:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z pewnością ze względu na utrudniony dostęp, nad czym sama również ubolewam. Swoją przygodę jednak uważam za rozpoczętą i tak łatwo nie zrezygnuję z dalszego poznawania tej marki :)

      Kamila, a masz swoich ulubieńców wśród kosmetyków Becca? :)

      Usuń
  21. Pięknie się prezentuje, zarówno w opakowaniu, jak i na Twojej buzi :) Cudo :)
    Marki Becca nie znam kompletnie. Ostatnio w roli rozświetlacza używam czasem Sugarbomb, bo przy lekko opalonej twarzy stał się bardzo jasny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zdjęcie jakoś dziwnie blogger przekształcił, ale cieszę się, że efekt, jaki daje rozświetlacz jest mimo wszystko widoczny :)

      Ja zakochuję się w marce Becca, to, czego miałam okazję próbować przypadło mi do gustu w każdym calu. No chcę więcej, po prostu :D
      Sugarbomb to piękny róż, ja też zwykle rezygnuję z dodatkowego rozświetlenia, gdy nakładam na policzki np. Orgasm z NARS :)

      Usuń
    2. Powiedz mi jeszcze Magdo, z jakimi innymi cudeńkami z Becca miałaś przyjemność? Jak ta płynna formuła się sprawdza i jakie kolory próbowałaś? :)
      P.S. Właśnie włącza mi się chciejstwo :D

      Usuń
    3. Widzę właśnie :D

      Do czynienia miałam jeszcze z dwoma płynnymi rozświetlaczami w odcieniach Pearl oraz Opal. Obydwa absolutnie cudne! I zaskakująco łatwe w aplikacji... Prawdę mówiąc, można utknąć z poważnym dylematem kolorystycznym, bo wszystkie te cudeńka wyglądają niesamowicie. Opal pokazywałam kiedyś na FB, tak z grubsza. Można się zakochać, Daga :>

      Usuń
    4. Faktycznie, już sobie sprawdziłam ten Opal, piękny jest :) Świetne produkty ma Becca w swym asortymencie! Te płynne formuły (o dziwo!) kuszą mnie bardziej :) Pomyślę, pomyślę :D

      Usuń
  22. Uwielbiam rozświetlacze i aż oczka mi się zaświeciły na jego widok ;) Szkoda, że mam już pięć innych, bo chętnie bym się nim zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięć sztuk to faktycznie całkiem sporawy zestaw, jak na kosmetyk o wybiórczym zastosowaniu, ale czasami tak trudno się oprzeć... ;)

      Usuń
  23. Rzeczywiści ten rozświetlacz daje piękną taflę! I wydaje się nawet, że jest nieco podobny do Mary Lou-Manizer, którego posiadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mary nie widziałam na żywo, ale na pewno jest zdecydowanie cieplejsza, bardziej żółto-złota. Moonstone to odcień szampana, po roztarciu jest właściwie neutralny :)

      Usuń
  24. Obecnie moim rozświetlaczem jest cień z Inglota ;) Podałabym numer ale niestety siedzi w paletce magnetycznej i ciężko jest go stamtąd wydostać ;) Ale bardziej od rozświetlacza przykuła moją uwagę Twoja cera ;) Jest w świetnym stanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydobycie cieni z tych magnetycznych paletek Inglot graniczy z cudem. Mnie nigdy nie udawało się wyjąć jednego, zawsze wypadały hurtem :)

      Dziękuję, choć zauważyłam, że po opublikowaniu posta jakość zdjęć uległa znacznemu pogorszeniu, a na twarzy, w zależności od urządzenia, widoczne są jakieś dziwne plamy :/
      A co do samej cery, to też kwestia makijażu, zresztą, raz z nią lepiej, a raz gorzej ;)

      Usuń
  25. Pięknie się na Tobie prezentuje! :)
    Ja mam swój ulubionyroz świetlacz z Revlonu w kolorze 010 Brighten i ostatnio częściej po niego sięgam, bo już się tak nie świecę od upałów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      A wiesz, że na prezentację tego Twojego rozświetlacza czekam i czekam? :P

      Usuń
  26. Boski opis! boskie zdjecia! Bosko sie prezentuje! Aaaaaa!!!! Cudo!!!
    Jak dobrze ze nie mam stacjonarnie BECCA! Bo bym przepadla!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karo, ja też nie mam stacjonarnego dostępu do marki. Chociaż chciałabym, na własne ryzyko! :D
      Becca oferuje sporo cudeniek, które zwróciły moją uwagę :)))

      Usuń
  27. Wygląda przepięknie! Z Becca mam póki co tylko róż / brązer, ale chyba dnia pewnego i na rozświetlacz się skuszę. Sporo o nim dobrego w sieci, nie można więc zbyt długo pozostac obojętnym! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, koniecznie, absolutnie koniecznie zakręć się wokół rozświetlaczy Becca. Zarówno te w kamieniu, jak i te w płynie są godne uwagi. Tak, jak nie miałam przez wiele lat styczności z kosmetykiem tego typu, tak teraz mogłabym zacząć je kolekcjonować :D

      Usuń
  28. Słyszałam o nim wiele dobrego, głównie na zagranicznych vlogach :) Bardzo chciałabym go wypróbować, ale mam problem ze świeceniem się skóry i raczej unikam rozświetlaczy...:(
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja również mam cerę tłustą i podobnie, jak Ty, również bałam się wszelakich rozświetlaczy na sobie. Uważam jednak, że warto poeksperymentować w tym temacie, bo twarz zyskuje. To chyba kwestia okiełznania i przyzwyczajenia :)

      Usuń
  29. Jest na mojej liście, jego kolor i efekt jaki daje to mój typ ;)
    Marzę jeszcze o kilku innych produktach tej firmy więc jest co realizować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie, kilka kosmetyków Becca przygarnę w przyszłości na pewno, bo już od dawna kuszą mnie niemiłosiernie :D
      A Ty na którą część ich asortymentu masz największą ochotę?

      Usuń
  30. Ja podobnie, jak Ty mam raczej awersję do rozświetlaczy i rzadko po nie sięgam. W bronzerach i różach również unikam wszelkich drobinek, wydaje mi się, że po prostu takie produkty dodatkowo podkreślają niedoskonałości cery, które uprzednio staram się zamaskować podkładem ;-) Jedyny rodzaj rozświetlaczy, który mnie przekonuje to lustrzana tafla i jak do tej pory całkiem podobał mi się Benefit High Beam, ale nie na tyle, bym kupiła pełnowymiarowe opakowanie. Mam ochotę jeszcze spróbować Mary-Lou z ciekawości i to chyba na tyle, jeśli chodzi o mnie i rozświetlacze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojej cerze niedoskonałości nie brakuje, niestety, ale zauważyłam, że i takie rozświetlające kosmetyki mogą być moimi sprzymierzeńcami, wystarczy tylko odpowiednio do nich podejść i używać z umiarem :) Coraz częściej nie mogę patrzeć na moją twarz, gdy jest idealnie matowa (choćby tylko przez chwilę, bo sebum nie śpi ;)). Rozświetlenie wiele zmienia i żałuję, że przekonałam się do tego dopiero teraz :)

      High Beam też mi się podoba, choć nigdy nie próbowałam go na swojej twarzy. Pełnowymiarowego opakowania nigdy nie kupię, choćby ze względu na jego pojemność, ale jeśli trafię gdzieś na miniaturkę, to chętnie się w nią zaopatrzę :)

      Usuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger