czwartek, 14 sierpnia 2014

REN, Clearcalm 3 Replenishing Gel Cream

Przyznam, że kupno nowego kremu do twarzy zawsze wiąże się u mnie z pewnym niepokojem. Ze względu na moją wymagającą cerę, jestem zmuszona bardzo uważnie wybadać obiekt ewentualnego eksperymentu, a po wybitnie nieudanej próbie z nawilżającym fluidem Mythos, która miała miejsce kilka miesięcy temu, jestem jeszcze bardziej ostrożna.

Z tą zakorzenioną ostrożnością przez chwilę przyglądałam się marce REN. Wahałam się pomiędzy dwiema propozycjami mającymi szansę wspomóc moją pielęgnację, lecz ostatecznie padło na serię Clearcalm 3, która stworzona została z myślą o cerach borykających się z niedoskonałościami.




Clearcalm 3 Replenishing Gel Cream, bo tak brzmi jego pełna nazwa, to produkt, który dzięki swej lekkiej, żelowo-kremowej konsystencji świetnie wpisał się w moją poranną pielęgnacyjną rutynę. W składzie ma sporo przyjaznych ekstraktów i olejków, w tym m.in. będący źródłem antyoksydantów olejek z żurawiny; przeciwzapalny olejek z szałwii lekarskiej; działający antybakteryjnie, pomagający ograniczyć wydzielanie sebum i rozjaśniający przebarwienia pozapalne ekstrakt z lukrecji; czy wyciąg z algi Laminaria Ochroleuca, który chroni przed poparzeniem słonecznym, koi i wspomaga gojenie.
Mamy tu więc mieszankę harmonizującą pracę skóry, działającą antybakteryjnie i przeciwstarzeniowo zarazem.




Kremu używam raz dziennie, rano, i w tej roli, również dzięki swemu dość wyraźnemu, cytrusowo-trawiastemu zapachowi, sprawdza się wyśmienicie. Cerę pozostawia optymalnie nawilżoną, nieco rozpromienioną i zdrowszą w odbiorze. Zaognione miejsca są ukojone, a zaczerwienienia złagodzone. Ponadto wchłania się w tempie ekspresowym, na finiszu otulając skórę delikatną warstwą ochronną, która, o dziwo, jest bardzo przyjemna, nawet dla tak tłustej cery, jak moja. Nie ma tu mowy o rolowaniu, brak tu też właściwości przyspieszających wydzielanie sebum, a z każdym zaserwowanym wcześniej serum (JMO Bearberry Oily Skin Balancing Face Serum bądź SkinCeuticals Phloretin CF) współpraca układa się wybornie. Jakże trafiony miks pielęgnacyjno-upiększający!

Dzięki tym wszystkim przymiotom krem doskonale sprawdza się jako baza każdego makijażu, umożliwia bowiem bezproblemową aplikację podkładu, który zyskuje świetną przyczepność, bez wspomnianego wcześniej, dokuczliwego rolowania, czy utrudnionego równomiernego rozłożenia go na twarzy. Przeciwnie! Na zawoalowanej nim cerze każdy kosmetyk kolorowy rozprowadza się bajecznie.
Plusem jest też zmyślne, plastikowe opakowanie, czyniące całość bezpieczną w podróży. Zaś pompka air-less pozwala na dozowanie takiej ilości kosmetyku, jaka jest nam w danej chwili potrzebna, bez marnotrawstwa, gdyż mechanizm działa bez zarzutu. Nie mogę też pominąć faktu, iż krem nie przyczynił się w żaden sposób do pogorszenia stanu mojej trądzikowej cery, a częścią mej pielęgnacji jest już od trzech miesięcy. W świetle powyższego zadowolenia wiem, że w przyszłości jeszcze po niego sięgnę.
Bardzo polecam! :)


Jaki krem do twarzy obecnie Wam towarzyszy?
Znacie markę REN? Polecacie coś? A może na któryś ich produkt macie szczególną chęć? :)


Pozdrawiam Was serdecznie,
Megdil

64 komentarze:

  1. Z tej firmy jeszcze niczego nie miałam, ale z ciekawością wypatruję Twoich recenzji nt tych produktów :)
    Muszę powiedzieć, że krem do twarzy bardzo mnie zaciekawił, szczególnie teraz, kiedy moja buzia boryka się z wypryskami, których jeszcze niedawno na niej nie było. A powiedz Magdo gdzie się zaopatrujesz w kosmetyki marki Ren? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. REN to i dla mnie interesująca marka. Do tej pory miałam do ich produktów szczęście, więc i apetyt na pozostałe ich propozycje rośnie :)

      Wiesz, Natalio, ja nie oczekuję od kremu, że wyzwoli mnie z problemów skórnych, ale jeśli u Ciebie to tylko sprawa kosmetyczna, to zachęcam Cię do jego wypróbowania. Koszt jest podobny do Active od Phenome :)
      Ja swoje kosmetyki REN kupuję na stronie www.galilu.pl, bardzo polecam ten sklep, mają świetny asortyment, a podejście do klienta godne naśladowania. Uwielbiam :)

      Usuń
    2. Też u nich kupuję, do tej pory z REN miałam różany krem oczyszczający i ten delikatny glinkowy krem oczyszczający z seriii Clearcalm właśnie. Kremem kusisz, mnie, starego trądzickowca, kusi wszystko z lukrecją w skłądzie. Ale obecnie najpilniej potrzebuję masek, żeby zrobić intensywne porządki na twarzy. Taki Detox w nazwie kusi, bo tego mi potrzeba dla cery, obok oczywiście kwasów jesienią. Jednak maseczki uwielbiam, za rytuał kojenia, relaksu, przyjemności takiej z pożytecznym ;) Właśnie się waham co brać, bo ta z AESOP Parsley Seed Mask była znakomita!!! łgodność połączona z zaskakującą skutecznością, efektem i przyjemnością stosowania. Nie wiem na co się zdecydować. Masek od REN nie znam. Co to bedzie co to będzie ;)

      Usuń
    3. Czyścik z glinką zamierzam zamówić przy okazji najbliższych zakupów, wielką mam na niego chęć! :) A Ty byłaś z niego zadowolona?

      Co do masek... Ja zakochałam się ostatnio w czarnej GlamGlow, ale chcę też wypróbować białą wersję, gdyż ta bogatsza jest w kwasy różnego rodzaju. Czarna pozostawia moją cerę gładką, ukojoną, ale też cudownie oczyszczoną. Bajka :)
      Pietruszkową z Aesop też miałam okazję stosować i w porównaniu do REN wypada całkiem podobnie. Invisible Pores Detox Mask bardzo mi odpowiada, to jedna z lepszych oczyszczających maseczek, które znam :) Bardzo Ci ją więc polecam, myślę, że się nie zawiedziesz! :)

      Usuń
  2. Miałam go ostatni kupować! Już był w koszyku, ale zmieniłam zdanie i najpierw sięgnęłam po maskę, jednak po Twojej recenzji kupię go w następnej kolejności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak maska się u Ciebie sprawdza? Ja ją bardzo lubię :)

      Co do kremu... Naprawdę polecam! Nawilżenie daje odpowiednie, nie szkodzi, a wręcz da się zauważyć jego dobroczynne działanie :)
      Mam też próbkę kremu z serii Clarimatte, w skład której wchodzi m.in. maska Invisible Pores Detox Mask. Będę testować, bo niektóre recenzje mocno mnie do niego zachęciły :)

      Usuń
    2. Właśnie mam tą maskę Invisible Pores :) po dwóch użyciach jestem całkiem zadowolona :)

      Usuń
  3. W ogole nie znam tej marki, ale lubię czytać Twoje recenzje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ps. ostatnio towarzyszy mi Nuxe, bardzo przyjemny jest ;)

      Usuń
    2. Dziękuję, Elu :)
      Z Nuxe w pielęgnacji twarzy też miałam kiedyś do czynienia, kojarzę głównie dwa kremy, jeden dla cery tłustej, drugi dla mieszanej. Paradoksalnie pierwszy nie pasował mi zupełnie, miałam wrażenie, że wcale nie nawilża, przez co kondycja mojej skóry jeszcze bardziej podupadła, drugi zaś był już bardziej w porządku. I zapach miał świetny, choć intensywny :)

      Usuń
  4. Markę znam,miałam serum do twarzy z kwasami owocowymi,ale szału nie było.
    Obecnie na dzień używam kremu Lancome Vissionaire,a wieczorem na przemian Lancome NeuroCalm i Effaclar Duo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu, pamiętam Twoją opinię na temat tego serum. Sama też miałam na nie chęć, lecz ostatecznie uznałam, że lepiej będzie, gdy je sobie odpuszczę :) Miałam też okazję wypróbować maskę z tej złuszczającej serii z kwasami. Było miło, ale raczej po nią nie sięgnę, chyba, że trafię na jakąś sensowną promocję cenową.

      I jak te kremiki z Lancome? Służą Tobie? :)

      Usuń
  5. U mnie obecnie jest Sampar, ale ten Ren pojawia sie na coraz większej ilości blogów i dość mocno zastanawiam sie nad zakupem czegoś tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś zadowolona z Sampar? Przyznam, że ta firma mnie jakoś nie przekonuje... Aczkolwiek nigdy niczego od nich nie miałam, może coś pod oczy od nich polecasz?

      REN zaś jest marką, która przyciąga mnie swą filozofią, a ich kosmetyki w większości trafiają w moje potrzeby. Jeśli sobie coś upatrzysz, to zachęcam do zakupu :)

      Usuń
  6. Markę uwielbiam, bez dwóch zdań, tego kremu nie znam, ponieważ ja mam cerę suchą, ale za to maski oczyszczającej lepszej niż tej od REN nie miałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juicy, ta maska trafiła do mnie poniekąd przez Twoją entuzjastyczną opinię i ja także jestem z niej zadowolona :) Jedna z lepszych typowo oczyszczających maseczek, które miałam :)

      Usuń
  7. wiesz co ja używam do twarzy :D wieje po prostu nudą ;)
    a z Ren nie znam nic, ale jak mają coś stworzonego do mojej cery, to chętnie kiedyś coś wypróbuję ;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nuda nie nuda, najważniejsze, że to się u Ciebie sprawdza. Znalezienie ideału to nie jest taka łatwa sprawa :)

      A w REN z pewnością coś się dla Ciebie znajdzie. Jak chcesz, to podsunę Ci linka :D

      Usuń
  8. nie miałam nic z tej marki, ale ostatnio na youtube jest chwalone serum od nich i myślę nad nim naprawdę mocno : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Które serum? Ja mam chętkę na Omega 3 Optimum Skin Serum Oil :)

      Usuń
  9. Mam ochotę na maskę złuszczającą tej firmy, ale ta cena...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że miałam okazję się z nią zapoznać i nie wywarła na mnie niezapomnianego wrażenia ;) Jest w porządku, ale bez szału, przynajmniej dla mojej cery. Temat złuszczającej maski wypełniła dla mnie GlamGlow, nie wiem jeszcze jak wersja biała, ale czarna jest mega :) Warto ją wypróbować!

      Usuń
  10. To nie krem dla mnie, wiesz zresztą :) Z ciekawości jednak zerknę, co REN ma dla sucharków.
    U mnie z wyborem kremów do twarzy jest podobnie, choć Luscious daje mi tyle radości, że być może zostaniemy razem na dłużej :)
    Lubię bardzo także opakowania z pompką, są wygodne i higieniczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla sucharków może wersja V-Cense byłaby dobra :)

      Super, że Luscious tak Ci odpowiada! Pamiętam, jak pisałaś mi kiedyś, że próbka Cię podrażniła. Dobrze jednak czasami dać kosmetykowi drugą szansę :)

      Usuń
    2. Zebrane sobie w wolnym czasie na Twoją propozycję :)
      Dobrze pamiętasz! ;) Kurczę, miałam taką próbkę w metalowej mini tubce i albo była stara albo nie wiem co, ale coś z nią było nie tak. Dopiero odlewka dołączona do zakupów pozwoliła poznać mi jego moc :)
      Druga szansa w kosmetycznym świecie często skutkuje u mnie fajnymi "relacjami", więc trzymam się tej zasady :)

      Usuń
  11. U mnie ostatnio bardzo minimalistycznie. Rano serum sc ;) i filtr Vichy. Wieczorem eff duo lub Skiniren - tym razem zel i jejku zel ma poprawiona konsystencje, jest bajecznie lekki i dziala lepiej niz krem.
    Nie znam REN, chyba nie predko poznam bo nie mialabym kiedy uzywac, odpuscilam sobie typowe nawilzacze ;) ale moze kiedys... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam właśnie Skinoren Żelu, ale to dawne dzieje. Mówisz, że coś zmienili?

      To rzeczywiście minimalizm w Twojej pielęgnacji, Olu! U mnie nawilżacza nie mogłoby zabraknąć, skóra szybko zaczyna się wówczas buntować. Ostatnio nawet co jakiś czas lubi się przesuszać, zwłaszcza na brodzie. Swędzi, piecze, o wypryskach tym spowodowanych nie będę wspominać... :/
      Z drugiej strony, może gdybym połączyła serum, które ostatnio odkryłam (Aaesop dla cery tłustej) wraz z filtrem, udałoby mi się usatysfakcjonować cerę :)

      Usuń
    2. Poprzednia wersja Skinoren zel byla taka po porostu zelowa, wypalala pysk, doslownie! Teraz latem, poczulam, ze powrotu do kremu nie bedzie, bo krem jednak zostawia taka pudrowo-tluszczowa powloke no i poprosilam meza zeby kupil mi zel. Bardzo bylam zaskoczona konsystencja, az spojzalam na opakowanie by sie upewnic, ze jest to rzeczywiscie zel a nie krem. Ja bym go okreslila jako krem-zel, kolor nieprzezroczysty. Jest duzo lzejszy , szybciej sie wchlania i nadal dziala. Jestem nim zauroczona ale czas pokaze czy rzeczywiscie jest lepszy.
      Jesli czujesz, ze krem jest Ci niezbedny to nie namawiam do zaprzestania uzywania, po prostu u siebie zauwazalm, ze chwilowe plusy uzywania kremu nie sa warte dlugotrawalych skutkow ubocznych. Raz na jakis czas sobie pozwalam na krem ale nie jest on moim codzienym krokiem pielegnacyjnym.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Oj gdyby nie ta cena, to z chęcią bym się z nim zapoznała. To kosmetyk dla mnie, ponieważ też borykam się z niedoskonałościami. Słyszałam wiele dobrego głównie o maskach tej firmy. Zachcianki są, ale fundusze nie pozwalają na szaleństwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. REN rzeczywiście nie należy do najtańszych marek, jednak w tym przypadku przyjemność użytku i dobre działanie idą z ceną w parze.

      Wkrótce na pewno będziesz mogła pozwolić sobie na to i owo, pamiętaj wówczas o REN! :)

      Usuń
  13. Miałam miniaturki kilku produktów z tej firmy, niestety dostałam po nich jakiejś reakcji alergicznej, więc nieco się zraziłam, zwłaszcza że nie byłam w stanie wskazać, który ze składników to wywołał. Jestem teraz w fazie poszukiwania kremu na dzień idealnego. Zazwyczaj wybierałam krem, który lekko nawilżał, matował i był dobrą pod makijaż - to mi wystarczyło. Zaczynam jednak czuć, że moja cera potrzebuje nieco więcej wsparcia i jestem w strasznej kropce, co wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zraziłabym się do marki po takich przygodach... A pamiętasz, jakie miniaturki miałaś okazję testować?

      Znalezienie idealnego kremu to trudne zadanie. A próbowałaś coś z Phenome? Np. Oil-Control albo Active? Jest jeszcze nowość, Anti-Wrinkle Face Lotion (bo Ty masz cerę mieszaną chyba, prawda?). A może dobrym dla Ciebie rozwiązaniem na teraz byłoby jakieś dobre serum o nieco silniejszym działaniu, by wspomóc lekki, nieobciążajcy krem? :) Ja ostatnio kupiłam mandarynkowy krem z Aesop - nie jest bardzo lekki, ale na jesień/zimę powinien być idealny. Jeśli masz okazję, to rozejrzyj się może za próbkami, warto się z nim zapoznać :)

      Usuń
    2. Stosuje właśnie serum arganowe z witaminą C ze Starej Mydlarni i jestem z niego bardzo zadowolona, ale to na noc - na dzień musi być coś lekkiego, matującego, korygującego niedoskonałości :) Oba te kremy z Phenomene mam cały czas w głowie, jednak ich oferta interesowałaby mnie tylko przy jakiejś interesującej promocji cenowej, a że znów do tego dochodzi sprowadzanie tego z Polski, to na razie nie chce mi się w to bawić :) Chyba, że gdy będzie zbliżało się do mojego pobytu w kraju/paczki od rodziny, trafię na jakąś promocję, to uda mi się w końcu coś od nich spróbować :)

      Usuń
  14. Naprawdę jest rewelacyjny. Moja skóra go kocha!! Cieszę się, że Twoja też. Coraz bardziej lubię markę REN i mam ochotę na więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, a na co masz teraz chęć? :)

      Usuń
    2. Myślałam o fluidzie balansującym strefę T na dzień :)

      Usuń
    3. Ja również jestem go bardzo ciekawa, na szczęście mam próbeczkę, więc nie będę musiała kupować zupełnie w ciemno, jeśli mi się spodoba :)

      Usuń
  15. Nie miałam okazji poznać produktów tej firmy, ale coraz częściej ostatnio widzę ja blogach i coraz więcej dobrego na jej temat czytam. Póki co mam zapas produktów pielęgnacyjnych, ale na pewno jak przyjdzie odpowiednia pora i z REN się zapoznam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, dla mnie marka REN była zagadką jeszcze kilka miesięcy temu... Ale im więcej testuję, tym więcej chcę :D Znalazłam już kilka perełek, do których będę wracać, a to dopiero początek mojej historii z tymi kosmetykami.

      Ciekawa jestem, co dla siebie wybierzesz z ich asortymentu! :)

      Usuń
  16. zachęciłaś mnie do poznania marki właśnie poprzez ten krem, a jeszcze airless sprawia, że mam ochotę łyknąć go w ciemno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do zakupu :) Przy okazji, mogę też polecić maseczkę oczyszczającą Invisible Pores Detox Mask - mogłabyś ją polubić :)

      Usuń
    2. faktycznie coś dla mnie! jakbyś czytała mi w myślach – właśnie dziś obmyślałam, co zrobić, żeby zmniejszyć kratery (i wyjęłam z zapasów jakieś serum... Sephory, kupione w dzikiej promocji dawno temu) :D

      Usuń
  17. Do tej pory miałam okazję wypróbować tylko ich peeling enzymatyczny na bazie kwasu glikolowego, który bardzo polubiłam, ale nie jestem pewna czy jest wart swojej ceny ;) W kolejce czeka konkurent z Organique, który może być dobrym odpowiednikiem w niższej cenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling? Ten F10 (o ile czegoś nie pomyliłam), czy masz na myśli maskę złuszczającą? Tę maskę miałam okazję przetestować, ale nie poraziła mnie swym działaniem. Gdyby była o połowę tańsza można by się nią zainteresować, ale w cenie sugerowanej - dziękuję, postawię na GlamGlow :)

      Peeling enzymatyczny z Organique również testowałam, nie był zły, lecz moich ulubieńców nie pobił (Enzymatic Gentle Exfoliator z Phenome oraz Gentle Cream Exfoliant od Dermalogica). Trzymam kciuki, abyś była zadowolona! :)

      Usuń
  18. Akurat mam kilka próbek/miniatur produktów Ren ale, ze moja cera przechodzi "trudny okres" postanowiłam wstrzymać sie z nowościami. Na pewno zapamiętam ten krem, bo moja cera tez jest dość trudna i kosmetyki,ktore nie szkodzą sa na wagę złota :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W chwilach kryzysu lepiej stawiać na sprawdzone produkty. Sama często przechodzę takie załamania ze swoją cerą, niestety. Pozostaje nam mieć nadzieję, że kiedyś te zawirowania się uspokoją.

      Ten krem jest, w moim odczuciu, bardzo bezpieczny, ale zawsze fajnie zacząć poznawać produkt od próbek. Szkoda, że te są tak trudno dostępne :( Ciekawa jestem, co tam masz w swoich zbiorach z REN, ja do tej pory z większości ich kosmetyków jestem bardzo zadowolona i mam chęć na więcej :)

      Usuń
  19. Wiesze, że bardzo czekałam na tą recenzję :) ciekawi mnie cała seria z tej marki. Obecnie u mnie króluje Make Me Bio Orange Energy, o którym ostatnio pisałam i muszę Ci napisać, że podobną funkcję u mnie pełni co Twój Ren :) fajne są takie pewniaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria Clearcalm 3 zdaje się być bardzo udana, ja mam na oku jeszcze dwa kosmetyki, które na pewno sobie sprawię, bo czuję, że się z nimi zaprzyjaźnię :)
      O tak! Pewniaki są na wagę złota. Ja mam jeszcze dwa inne kremy (Phenome), na których zawsze mogę polegać. Znalezienie takich wcale nie jest proste, ale na szczęście możliwe :)

      Usuń
  20. Ja przymierzam się do zakupu Glycolactic Radiance Renewal Mask , ale ten krem też mnie kusi. ;)
    Pozdrawiam serdecznie i będę do Ciebie zaglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tę maskę testowałam, lecz nie wywarła na mnie wrażenia. Na mojej cerze dała przeciętny efekt, choć może w dłuższej perspektywie pokazałaby lepsze oblicze - tego nie wykluczam. Jednak polecam Ci polować na dobrą promocję w tym przypadku (zerkaj na Allegro) :)

      Bardzo się cieszę i również pozdrawiam!

      Usuń
  21. Kosmetyki te wzbudziły moje zainteresowanie, szczególnie że wcześniej o nich nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co konkretnie Cię zainteresowało? :)

      Usuń
  22. Jeśli chodzi o galilu to po prostu siedzę, patrzę i zapisuję perfumy, które mnie potencjalnie interesują. Muszę w końcu wybrać się do ich sklepu stacjonarnego ! Odnośnie Ren to kiedyś miałam ochotę spróbować tych kosmetyków ale ostatecznie jakoś o nich zapomniałam gdyż dostępność była ograniczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stacjonarnego dostępu do Galilu bardzo zazdroszczę. Gdy zrobię najazd na Warszawę, to będzie obowiązkowy punkt mojej wizytacji ;)

      Niszowe perfumy, które sklep ma w ofercie i mnie jakiś czas temu zainteresowały, na pewno będę mieć je na uwadze, kiedy pojawi się potrzeba nabycia nowego zapachu. Tymczasem daję się ponieść opróżnianiu moich obecnych flakoników, bo nazbierałam ich trochę :)

      Usuń
  23. mam podobnie z kremami, chyba musze tego wyprobowac :)
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  24. jak tam stan Twojej cery? nie szykujesz jakiegoś postu z pielegnacją i z produktami godnymi polecenia? bo u mnie kryzys i najazd nieprzyjaciół:/
    Pozdrawiam i czekam na nowe posty :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z moją cerą raz z górki, raz pod górkę. Aktualnie ogarniam ją lekami, jednak nie mogłam się bez nich obyć. Jest już lepiej i mam nadzieję, że w przeciwnym kierunku sytuacja się nie obróci ;) Taki post pielęgnacyjny mam w planach cały czas, ale przez pewien techniczny kłopot ta prezentacja się oddala. Mam nadzieję, że przyjdzie mi moje zamierzenia szybko zrealizować :)

      A Twój aktualny kryzys czymś konkretnym jest spowodowany? Trzymam kciuki, by sytuacja się poprawiła!

      Usuń
    2. super w takim razie cierpliwie czekam na post :) a u mnie to pewnie jak u każdego jak już jest dobrze i tydzień chodzę podniecona że mam ładną buzie to za chwilę mnie wypryszczy niewiadomo skąd:/ dziś byłam pierwszy raz u kosmetyczki na zabiegu kwasem migdałowym, ponoć zabieg spa peel marki mediderma przynosi piękne efekty zarówno na trądzik jak i na blizny niestety jest kosztowny około 600zł za jedną serię a jak wiadomo trzeba kilka wizyt. A Ty wykonujesz jakieś kwasy czy coś innego w gabinetach? ja ciagle bronię się przed wizytą u dermatologa, kiedyś chodziłam i poprawy wielkiej nie widziałam, narazie będę walczyć sama ;d

      Usuń
  25. Zdecydowanie muszę sięgnąć po ten krem :)

    OdpowiedzUsuń
  26. W tym momencie mój dziennny krem to Pai Echium&Macadamia, narazie nie mam do niego zastrzeżeń :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger