środa, 25 czerwca 2014

Pat&Rub, Regenerująca Maska do Włosów

Dawno już żaden kosmetyk nie wzbudził we mnie takiego znaku zapytania.

Działa/nie działa?
Co robi/czego nie robi?
Lubię go, czy jest mi zbędny?

Moje pierwsze spotkanie z regenerującą maską P&R miało miejsce jakieś dwa lata temu. Puste pudełko zostawiło mi w pamięci całkiem dobrze sprawujący się kosmetyk. Bez szaleńczej ekscytacji, bez efektu nieskazitelnie wyglądających włosów, ot, niezła opcja podrasowania codziennej pielęgnacji. Mimo tych mieszanych odczuć, obiecałam sobie, że sięgnę po nią ponownie, by udostępnić jej szansę pokazania swego prawdziwego oblicza, sobie zaś chciałam dać możliwość ostatecznego opowiedzenia się po jednej ze stron barykady - nie lubię tkwić w kropce, jednoznaczne zdanie umożliwia mi swoistą systematyzację w tej kosmetycznej dziedzinie. W związku z powyższym, kilka miesięcy temu, uzupełniając koszyk na stronie P&R i wykorzystując jeden z ich rabatów, wrzuciłam do niego również tę maskę. Owszem, wiedziałam czego się spodziewać, pewne rezultaty miałam już w głowie, lecz skłamałabym mówiąc, że nie robiłam sobie nadziei na lepsze jej działanie. Taka natura ;) Tym bardziej, że moje włosy od ostatniego z nią spotkania bardzo się zmieniły. Przestałam je katować zabójczą temperaturą, do pielęgnacji na stałe włączyłam olejowanie, a wisienką na torcie w całym tym procesie odnowy, okazała się rezygnacja z chemicznego farbowania.




Zacznę od tego, jak ją stosuję, bo to właśnie sposób użycia jest tutaj kluczowy. Po pierwsze - aplikuję ją na całą długość włosów, nie omijając skóry głowy. Po drugie - absolutnie nie polecam nakładania jej na włosy suche, bo nie dość, że zużyjecie co najmniej trzy razy więcej produktu, niż w przypadku zwilżonych kosmyków, to nie wyciśniecie z niej wszystkiego, co może zaoferować. Po trzecie - jest to maska o niekonwencjonalnym jeszcze rozwiązaniu, bowiem koniecznie należy ją zmyć szamponem. Jeśli jednak zechcecie pójść w tradycyjnym kierunku i potraktować ją jako ostatni etap włosowej toalety, możecie skończyć z obciążonymi, nieświeżo wyglądającymi strąkami. I po czwarte, nader istotne - z mojego doświadczenia jednoznacznie wynika, że regeneracyjny rytuał mycia z jej udziałem musi składać się z trzech  kolejnych etapów: maska, szampon, odżywka. W innej kombinacji włosy wyglądają niekorzystnie, brak im zdyscyplinowania, ochoczo się puszą i sprawiają wrażenie suchych.
Wbrew pozorom, na tym nie koniec schodów, albowiem ten ostatni etap odżywiania po myciu również winien być starannie dobrany. Nie każda odżywka z tego zadania należycie się wywiązuje, a możliwości wypróbowałam kilku. Do pewnego momentu ta regenerująca maska najlepiej współpracowała z odżywką z tej samej serii - po tym duecie włosy zyskiwały na objętości, były miękkie i gładsze, lecz pomimo moich starań, czasami i tak potrafiły się puszyć. Wiele zależało od tego, czy olejowałam włosy przed myciem, czy nie.
Po kilku takich mniej lub bardziej udanych eksperymentach, udało mi się znaleźć świetną odżywkową towarzyszkę dla regenerującej maski P&R - okazała się nią propozycja z Mythos, która nałożona hojną warstwą pięknie potęguje działanie zastosowanej uprzednio treściwej kompozycji. Maska odżywia i wzmacnia kosmyki, odżywka zaś daje mi wygładzenie i takie nawilżenie, jakiego moje włosy oczekują. Trzeba tu bowiem znaleźć równowagę i zaraz po wzmocnieniu zadbać o optymalne nawilżenie, tylko wówczas efekty mają szansę nas zadowolić.

Muszę nadmienić, iż mimo swej mocno kremowej i bardzo zwartej konsystencji, maska jest wydajna i odpowiednio użytkowana wystarczy na kilka słusznych miesięcy. Bo tego jeszcze nie powiedziałam,  uważam, że optymalna częstotliwość jej stosowania to odstęp cotygodniowy, bez względu na częstość oczyszczania czupryny. Jak zwykle, za ważny uważam też czas trzymania jej na włosach. Producent zaleca 20-minutowy seans i myślę, że skrócenie tego zalecenia mija się z celem - dajmy tej mieszance zadziałać :) Z drugiej jednak strony, istnieje też ryzyko przedobrzenia, bowiem za każdym razem, gdy pozwoliłam masce zaschnąć na kosmykach, cały rytuał tracił swój sens - włosy stawały się sianowate i trudne do okiełznania, przez co wyrobiłam sobie nawyk zmywania jej po ok. 30 minutach. Tutaj polecam eksperymentowanie, gdyż spotkałam się z odmiennymi do moich odczuciami (im dłużej maska trwa na włosach, tym lepsze efekty daje) - czasami naprawdę warto pokombinować!




Konkludując. Moje doświadczenia pokazują, że od regenerującej propozycji P&R można oczekiwać wzmocnienia włosów i pomocy w ogólnym planie pielęgnacyjnym, lecz jednocześnie nie jest to produkt, który zapewni mocną regenerację bardzo zniszczonym włosom. Dla takich kosmyków znalazłam lepsze rozwiązania - i o tych możecie już na moim blogu poczytać, chociażby tutaj <klik>, czy tutaj <klik> :) Ta maska potrzebuje wsparcia w nawilżeniu i zmiękczeniu włosów, a stosowana nieuważnie może je obciążyć lub sprawić, że wyglądać będą na napuszone i przesuszone. 
Dla mnie to sporo uwag i obwarowań. Wygląda na to, że obecne opakowanie jest moim drugim i ostatnim.


A Wy, jakie macie sposoby na regenerację włosów?
Może mieliście do czynienia z tą maską? 


Pozdrawiam Was serdecznie,
Megdil

64 komentarze:

  1. Miałam kiedyś tą maskę i byłam z niej zadowolona, ale nie mam bardzo zniszczonych włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że dogadała się z Twoimi włosami :)

      Usuń
  2. za dużo roboty z tą maską...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, taka forma pielęgnacji wymaga dodatkowych nakładów czasowych, sama też nie zawsze dysponuję dodatkowymi trzydziestoma minutami, ale to wyjątki. W każdej innej sytuacji wychodzę z założenia, że dla chcącego nic trudnego :)

      Usuń
  3. trafna uwaga co do nakładania na suche włosy - dużo więcej idzie jej a i włosów później na podłodze widać cały dywan niestety.... miałam ją i wspominam źle... nie jest warta tej ceny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Cały dywan włosów'? Tzn.? Maska powodowała w Twoim przypadku ich wypadanie?

      Usuń
  4. Wracam do tej maski od blisko dwóch lat i sama nie wiem co o niej myśleć. Na przestrzeni wielu miesięcy moje włosy zmieniły się. I to bardzo, a efekty są.... tuż po zastosowaniu, nie dłużej. Stanowi uzupełnienie pielęgnacji, ale szukam dalej. Zapewne zagości u mnie jeszcze od czasu do czasu, ale liczyłam na utrwalony efekt którego zabrakło nawet kiedy włosy miałam w dobrej kondycji. Dlatego ostateczna ocena nadal sprawia mi trudność a produkt w dziwny sposób przyciąga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co widzę, to w wielu z nas maska ta wzbudziła mieszane uczucia. Szkoda, bo ostatecznie liczyłam na zauważalną, długotrwałą poprawę stanu włosów, a tymczasem otrzymałam coś bliżej nieokreślonego...
      Ciekawa jestem, co za siła Cię do niej przyciąga, pomimo braku zachwytu :) Ja już po nią nie sięgnę, chyba, że spłynie na mnie jakieś zaćmienie (bo tego nigdy nie można być pewnym ;)).

      Usuń
    2. Wiesz, to jest produkt który nie wywołuje efektu WOW, to pewne. Jednak podoba mi się to, co czyni z moimi włosami tuż po użyciu a z racji, że myję włosy codziennie nie przeszkadza mi to specjalnie tylko pojawia się jeden problem. Na rytuał z turbanem i trzymanie ok. 30 minut mam zazwyczaj czas raz w tygodniu i liczyłam, że przy regularnym stosowaniu faktycznie zobaczę zmiany, które będą utrwalone. Szukam dalej, ale co pewien czas wpada do koszyka przy okazji zniżek którymi firma raczy.

      Usuń
  5. Napisałam taaaaki długi komentarz, i nie ma! ;)
    No nic, raz jeszcze zatem.

    Troszkę dużo pracy z tą maską, a ja do cierpliwych nie należę ;)
    Przyznam szczerze, że w asortymencie P&R zwracam uwagę głównie na mazidła do ciała.
    Te do pielęgnacji twarzy czy włosów mniej mnie interesują.
    Tak już mam :)

    Od kilku tygodni mam w użyciu maskę L'biotica - wersję z proteinami mlecznymi.
    Pięknie pachnie i fajnie współpracuję z moją czupryną :) Jestem bardzo zadowolona.

    Muszę Ci napisać, że swoich włosów nie 'koloruję' już od września roku ubiegłego.
    Zawsze delikatnie rozjaśniałam kilka pasemek. Twardo się jednak trzymam :)
    Nie prostuję, nie suszę. Ot, wszystko naturalnie.
    Układają się w psełdo fale, ale jest ok.
    Przyzwyczaiłam się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skąd ja znam te znikające komentarze... Tylko, że mnie najczęściej nie chce się po raz drugi pisać tego samego i albo robię to później, albo zapominam i moje przemyślenia kończą gdzieś w wirtualnej dziurze ;) Poszłam jednak po rozum do głowy i za każdym razem, przed publikacją, kopiuję zawartość napisanych komentarzy, tak na wszelki wypadek. Polecam ten sposób, pomaga uniknąć niepotrzebnej irytacji :)

      Maska rzeczywiście wymaga dodatkowych zabiegów, ale po pewnym czasie można się do tego przyzwyczaić. Trzeba tylko znaleźć te 35 minutek przed myciem :)
      Ja z kolei na asortyment P&R chętnie spoglądam w całości, mam też swoje 'must have' w propozycjach do twarzy (Ekoampułka 4 oraz tonik łagodzący), w zasadzie tylko na kremy patrzę z dystansem, bo na razie nie widzę u nich nic dla siebie pod tym kątem.

      Tę maskę z proteinami mlecznymi od L`Biotica miałam kiedyś w formie próbki, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć, jakie były moje wrażenia. Kupię sobie przy okazji saszetkę :)

      Z zaprzestaniem farbowania wcale nie jest prosto, wiem to po sobie, ale jak już przetrwasz ten najgorszy moment, gdy odrosty nie wyglądają najlepiej, idzie z górki :) U mnie ten stan rzeczy trwa od 1,5 roku. Pseudo fale też znam doskonale i tak, jak Ty - przyzwyczaiłam się do nich - mimo iż przez wiele lat to właśnie one były głównym powodem katowania kosmyków prostownicą. Teraz je nawet lubię :)

      Usuń
  6. Nie miałam z nią styczności, aczkolwiek produkty tej firmy w kwestii 'włosowej' bardzo mnie kuszą. Szczególnie te dla włosów ciemnych. Ja nałogowo używam odżywki z serii Brillant Brunette, ale już wypadałoby ją zmienić ( chociaż wciąż sprawuje się świetnie ). Bardzo pomaga mi też olej arganowy z Organique. Tą maskę będę miała na uwadze, ponieważ moja mama ma bardzo suche, farbowane włosy. To co mi bardzo dobrze wygładza, nawilża itd., jej nie wystarcza. Ma takie siano czasem, że lepiej nie mówić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz wiedzieć, że kosmetyki do włosów od P&R są, hmmm, specyficzne. Poczynając od konsystencji, a na kapryśnym czasami działaniu kończąc. Ja wypróbowałam ich już kilku i właściwie każdy produkt wzbudził we mnie jakieś 'za i przeciw'. One często wymagają kombinacji, cierpliwości i wyrozumiałości ;) Niemniej, uważam, że warto je przetestować, lecz nie nastawiaj się od razu na spektakularne efekty, bo możesz się srogo rozczarować.

      Olej arganowy uwielbiam, moim włosom służy wyśmienicie :) Twojej Mamie zaś mogę polecić dwa produkty:
      http://megdil.blogspot.com/2013/05/john-masters-organics-citrus-neroli.html
      http://megdil.blogspot.com/2014/04/john-masters-organics-honey-hair.html
      Na zniszczonych włosach spisują się wspaniale (zachęcam do uprzedniego nabycia próbek, np. na naturnika.pl). Tańszą, ale bardzo fajną alternatywą może okazać się odżywka Mythos Miód-Soja :)

      I przypomniałaś mi o serii do włosów blond od John`a Frieda. Szampon Sheer Blonde zaskarbił sobie moją sympatię :) O Brillant Brunette słyszałam wiele pozytywnych opinii, coś więc w tych produktach być musi :)

      Usuń
  7. Maska brzmi rewelacyjnie :)
    szkoda ze nie mam P&R pod réká

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karo, mnie akurat jej działanie na kolana nie powaliło, ale może dla Ciebie rzeczywiście okazałaby się niezastąpionym kosmetykiem? Z tego, co wiem, Pat&Rub wysyła za granicę, więc nic straconego :)

      Usuń
  8. Kupiłam ją ostatnio, ale jeszcze nie używałam. Nie ukrywam, że po przeczytaniu Twojej opinii zaczęłam się nieco obawiać pierwszego spotkania i tego co może na mojej głowie po nim pozostać:/ Chyba na wszelki wypadek zakupię odżywkę Mythos, tym bardziej, że i tak już od dawna za mną chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, nie ma się czego obawiać, a nuż Twoje włosy zareagują inaczej? Popróbuj z różnymi odżywkami, a jeśli to nie przyniesie dobrych efektów, to przed każdym użyciem potraktuj kosmyki swoim ulubionym olejkiem - to też powinno pomóc.
      Odżywkę z Mythos serdecznie polecam. Jak na razie jestem z niej niesamowicie zadowolona i mam nadzieję, że nic się w tym temacie nie zmieni :)

      Usuń
  9. Nie znam jej, ale chętnie bym wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sephora ma testery, jeśli trafisz na świeży, to poproś o próbkę :)

      Usuń
  10. Właśnie zdenkowałam tę maskę, niedawno pisałam o niej i mam bardzo podobne spostrzeżenia do Twoich. Nakładanie tylko na zwilżone włosy, koniecznie zmyć szamponem i poprawić odżywką. Pod koniec stosowania próbowałam używać jej w roli odżywki, ale nie sprawdziła się absolutnie. Mam do niej mieszane uczucia, zaczęłam od testowania próbki i byłam zachwycona, po zakupie maski entuzjazm nieco opadł, ale dalej ją lubiłam. Bardzo podobał mi się cytrusowy zapach, który z resztą całkiem długo utrzymywał się na moich włosach. Byłam z niej zadowolona, jednak cudów nie robiła, cena dla mnie za wysoka i pewnie nie sięgnę po nią ponownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam o tej masce u Ciebie i zapamiętałam, że lubiłaś ją przetrzymywać dłużej na włosach, gdyż to wówczas widziałaś najlepsze efekty. Między innymi na bazie Twojego doświadczenia napomknęłam o tym w mojej recenzji, bo jak widać, nie ma tu jedynej słusznej recepty - u mnie ta maska trzymana dłużej, niż 30 minut, powodowała siano na głowie :(
      Powrotów i ja nie planuję, zwłaszcza, że znam o niebo lepsze produkty, które na moich kosmykach czynią małe cuda :)

      Usuń
  11. Szkoda, że te kosmetyki nie są nieco tańsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieco (a czasami nawet sporo) tańsze są na ciągłych promocjach, których m.in. na stronie P&R nie brakuje :)

      Usuń
  12. Podziwiam Cię za to, że masz cierpliwość do próbowania wielu opcji z jednym kosmetykiem, ja chyba nie miałabym tyle samozaparcia ;) Jakoś P&R nie ciągnie mnie do siebie, jedyne, co na dzień dzisiejszy chciałabym kiniowego wypróbować, to tonik :)
    No i poznałam JMO miód i hibiskus, a to istny cud do włosów ♥ w użyciu mam też od stycznia prześwietną maskę keratynową od Eska Floreska z Tahe i wydaje mi się, że włosy są wdzięczne :)
    Co do farbowania, to robię to raz na kilka miesięcy chemiczną farbą, ale dumam nad jakąś ciemną henną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię wiedzieć, na czym stoję :)
      Ja doceniam sporo rzeczy z asortymentu P&R, od dawna mam chrapkę też na krem pod oczy (podobno jest świetny), ale za każdym razem, gdy potrzebowałam uzupełnić braki, ten był niedostępny. W końcu go jednak dopadnę :)
      Tonik z tej podstawowej linii 'Oczyszczanie' jest cudny i bardzo Ci go polecam. Jest jeszcze seria AOX, lecz tej nie próbowałam - podobno też dobra :)

      Ty wiesz, że ja w temacie JMO mogłabym niemal same pochlebne słowa wypowiadać, mało który produkt mi nie odpowiada, zarówno w temacie włosów, ciała, jak i twarzy :) A rekonstruktor to mały cud, koniecznie wypróbuj go w połączeniu z szamponem :)

      A jaki Ty masz teraz kolor włosów? :) Ja hennę robiłam raz i byłam zadowolona z efektu wzmocnienia, odżywienia i pogrubienia kosmyków. Trzeba jednak pamiętać, by dobrze je nawilżać, bo cały zabieg może skończyć się niewyobrażalnym sianem ;)

      Usuń
  13. Kupiłam tę maskę i na razie czeka na swoją kolej :) Niby jest napisane, że nie trzeba po niej używać odżywki, teraz mam mętlik... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, wypróbuj różne opcje, moje włosy bez zastosowania odżywki nie wyglądały dobrze, ale może Twoje inaczej zareagują? :)

      Usuń
  14. Kurczę, muszę jakąś maskę kupić, a tą mnie zachęciłaś, bo przestałam używać masek na końcu - za szybko przetłuszczają mi się włosy. Tą należy zmyć szamponem, co mnie akurat bardzo odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio mam szczęście do nieobciążających formuł, więc na szybsze przetłuszczanie się włosów nie narzekam. A nawet gdyby, to nie potrafiłabym przez to zrezygnować z intensywnego ich odżywiania, za bardzo są tego spragnione ;) W związku z tym, ta maska od P&R nie wystarczała mi solo, jeśli jednak Twoje włosy są w lepszej kondycji, możliwe, że mogłabyś zastosować ją właśnie w ten sposób :)

      Usuń
  15. Lubię produkty Pat&Rub ale szczerze powiedziawszy na ich asortyment włosowy raczej nie zwracałam uwagi, nie wiem czemu ale w te rejony mnie nie ciągnęło ;)

    Ja ogólnie rzecz biorąc nie lubię myć włosów, jest to czynność którą robię często ale z wielką niechęcią. Dlatego też do takiej maski na pewno nie miałabym cierpliwości ;) Ale podziwiam Cię bardzo, że próbowałaś różnych kombinacji maski z odżywkami, mi pewnie z racji tego że jestem leniuchem to by się nie chciało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że większość swą przygodę z tą marką rozpoczyna od kosmetyków do ciała i albo na tym poprzestaje, albo zapędza się w pozostałe rejony. Ja lubię eksplorować, więc wszystko co nowe i nieznane budzi we mnie zainteresowanie :)

      A wiesz, że mycie włosów i mnie zaczęło męczyć? Wcześniej zupełnie nie zwracałam na to uwagi, powtarzałam tę czynność codziennie, mechanicznie, lecz odkąd udało mi się jej częstotliwość ograniczyć, leń ogarnia mnie coraz chętniej ;)

      Usuń
  16. Nigdy nie miałam kosmetyku z tej firmy. Widzę, że z tą maską jest sporo roboty... zmywanie szamponem i jeszcze odżywka. To chyba nie jest zabawa dla mnie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, wystarczy zorganizować sobie dodatkową chwilę raz w tygodniu :)

      Usuń
  17. Moje włosy nie są zniszczone, nigdy nie przeglądałam się temu produktowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to dobierać kosmetyki do swoich potrzeb :)

      Usuń
  18. Nareszcie cos co mnie nie kusi! Megdil przeszlas sama siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. a u mnie po użyciu maski i szamponu włosy są miękkie w dotyku :D co prawda użyłam jej 2-3 razy, ale nie zauważyłam suchości. swoją drogą, Ty to masz zdrowie do próbowania używania kosmetyków, no naprawdę :D
    no i zdjęcia! bardzo mi się podobają ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo Twoje włosy pewnie tylko chwilowy kryzys chwycił, tymczasem moje są po drastycznych przejściach :P Bardzo się cieszę, że ta maska zaskarbiła sobie Twoją sympatię :) Ale wiesz co? Wiesz? Musisz jeszcze wypróbować regenerującą maskę z Phenome :>
      A zdrowie do kombinowania znaleźć muszę, bo inaczej moja ciekawość nie zostałaby zaspokojona - straszny stan :P

      Dziękuję :*

      Usuń
    2. jak sama widziałaś, regenerującą maskę z Phenome już mam i przebieram tylko nogami żeby ją wypróbować :D
      no, ja mam nadzieje, że to tylko chwilowy kryzys. teraz dopałętała się biała farba we włosach :/ nienawidzę remontów :P

      Usuń
  20. Mi ona pasowała, nie mam z kolei też tak suchych włosów, które wymagałyby mega regeneracji, ale nie wrócę już do niej, bo zdecydowanie lepiej sprawdza się u mnie maska z Phenome:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, regenerująca maska Phenome jest świetna :)

      Usuń
  21. Ja miałam z nią love-hate relationship dlatego, że potrafiła u mnie dać efekt strąków ;P Wydaje mi się, że w jakimś stopniu miała u mnie też wpływ na wysyp małych baby hair ;) Zgadzam się również z tym, że najlepiej ją stosować na mokre włosy. W moim przypadku gdybym miała ją stosować na sucho to pożegnałybyśmy się po 2-3 użyciach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moją relację można określić podobnie, wszystko zależy od połączenia jej z innymi kosmetykami. Takich kaprysów nie lubię :)
      Co do baby hair, to dobrze pamiętam Twoje spostrzeżenia, sama u siebie niczego takiego nie zauważyłam, a na skórę głowy również ją aplikowałam. Szkoda. Najwięcej baby hair przybyło mi po stymulującym wzrost Khadi, za co jestem mu niezmiernie wdzięczna i na pewno w przyszłości będę sięgać po tę mieszankę regularnie :)

      Usuń
  22. Ja dlugi czas jej uzywalam i bylam zadowolona az nagle przestala mi sluzyc, z kazdym uzyciem wlosy byly coraz mniej zadowolone, wlasnie takie sianowate, bez polysku, jakby obklejone. Teraz zamienilam ja na masczke Organique i jestem bardzo zadowolona, mam nadzije, ze moim wlosom sie szybko nie znudzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta jej kapryśna natura potrafi zirytować, bo czasami trudno wysondować, czego tak naprawdę w danym momencie można się po niej spodziewać.

      Maskę Organique mam na liście chyba od zeszłego roku i jakoś ciężko zabrać mi się za jej zakup. Ten jest jednak nieunikniony, gdyż nie kojarzę choćby jednej negatywnej opinii w jej temacie. Musi być moja :)

      Usuń
  23. W ramach promocji -50% skusiłam się miedzy innymi na tę maskę i jestem Ci ogromnie wdzięczna za ten post. Dzięki Twoim radom i instrukcji postępowania mam nadzieję, że uniknę błędów i wyciągnę z niej maksimum jej możliwości. Niezależnie jednak od końcowych efektów na pewno skuszę się również na polecaną przez Ciebie maskę JMO, jestem niezwykle ciekawa ich oferty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fraise, bardzo się cieszę, że wyniosłaś z tego posta coś dla siebie! Nie ma dla mnie większej nagrody :) Mam nadzieję, że Twoje włosy polubią tę maskę.
      JMO zaś to moje pewniaki, które polecam każdemu. Koniecznie wypróbuj tych kilku propozycji, na które zwróciłam już Waszą uwagę :)

      Usuń
  24. Kupiłam ją niedawno i widzę, że czekają mnie przeboje ;) Z reguły takie maski nakładam wieczorem i spłukuję wodą. Codziennie rano i tak myję włosy, więc na szczęście ominie mnie konieczność dodatkowego wieczornego mycia skóry głowy. Którą maskę Mythos miałaś na myśli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, by bez takich się u Ciebie obyło, mimo iż spostrzeżenia podobne do moich kilka osób ma :(
      Dla mnie te dodatkowe 30 minut nie jest dużym problemem, staram się to odpowiednio rozplanować w tygodniu, bo tego rodzaju czynności lubię ogarniać za jednym zamachem. Wyjątkiem jest olejowanie, które najchętniej uskuteczniam całonocnie :)

      Odżywka Mythos, o której mówię: http://flax.com.pl/odzywka-do-wlosow-miod-soja.html
      Przepraszam, że tak długo zeszło mi na odpowiedzi!

      Usuń
  25. Nie miałam tej maski, ale co jakiś czas nachodzi mnie ochota by wreszcie ją spróbować. Tylko, że jestem typem niecierpliwca, jeśli chodzi o pielęgnację wsłosów. Lubię jak coś jest szybkie i skuteczne. Ale super, że tak dobrze opisałaś swoje techniki, na pewno z nich skorzystam, jeśli wreszcie się na nią skuszę. No bo pewnie i tak się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, jeśli chcesz, to mogę Ci wysłać próbaska, bo, moim zdaniem, nie jest to jakiś niezbędnik, w który koniecznie trzeba się zaopatrzyć. Jeśli miałabym polecać, to zdecydowanie wolę ofertę JMO lub regenerującą maskę Phenome :)

      Usuń
  26. Ojnie ta maska nie jest na moją cierpliwość jak tak o niej piszesz : (

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka jej specyfika :) Z drugiej strony, gdyby efekty były spektakularnie, nie skusiłabyś się?

      Usuń
  27. Zdjęcia cudne, jak zwykle zresztą :)
    Co do samej maski to zużyłam jedno opakowanie. Odczucia miałam podobne do Twoich. Otóż początkowo byłam bardzo zadowolona, bardzo, jednak z czasem włosy po zastosowaniu maski były bardzo spuszone i sianowate :/ Również stosowałam ją na różne sposoby, ale efekt był zawsze podobny. Jednak dziewczyna mojego brata zużyła nie tak dawno jedno opakowanie i już domaga się ode mnie zakupu kolejnego słoika, bo tak świetne efekty uzyskuje przy pomocy tego cudaka. Jak zwykle wszystko jest kwestią indywidualną :)
    Aktualnie zużywam mozolnie maskę z olejami Biovax, tutaj co użycie to efekty są inne, także nie mam zdania na temat tego cudaka. Może z czasem coś się wyklaruje :) Kolejno mam zamiar zamówić próbaski John Masters (odżywka neroli+pomarańcza, miód+hibiskus i lawenda+awokado) i kolejno sięgnąć po pełne wymiary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam jeszcze o dwóch kwestiach :D
      Czy Ty znasz maskę regenerującą do włosów z Phenome? Wydaje mi się, że wysłałam Ci próbaska, choć ręki nie dam :) To jest porządny produkt, polecam gorąco! Sprawdził się u mnie zarówno w roli maski, jak i w roli szybkiej odżywki.
      Druga sprawa to maska do włosów tłustych z P&R. Kusi mnie od dawna, choć jakoś tak nie maiłam sposobności, aby ją nabyć. Moje włosy nie są jakoś bardzo tłuste, myję je co drugi dzień, choć marzę o robieniu tego rzadziej, jak za czasów podstawówki ;D Znasz tę maskę? Słyszałaś coś niecoś o niej?

      Usuń
    2. Dzięki, Daga :* Kochana jesteś :D

      A stosowałaś po niej odżywkę?
      Jasne, z każdym kosmetykiem trzeba się obejść indywidualnie, ale z tego, co widzę, to sporo osób dzieli nasze odczucia, daleko tej masce do ideału :(

      Biovax jest dość specyficzny, ja miałam maskę z keratyną i w sumie... też różnie między nami bywało. W końcu znalazłam na nią sposób i wiem, że ewentualnie mogę do niej wrócić, ale wszystko to odbędzie się bez większych emocji. Taki średniaczek.

      JMO wypróbuj, koniecznie! :))) Ja mam też na celowniku maskę Anti-Aging z Organique, wszyscy mówią o niej dobrze, więc coś na rzeczy być musi! :)

      Co do regenerującej maski Phenome, to ... dzięki Tobie ją poznałam :* Jest świetna i podzielam Twoją dobrą o niej opinię. Czuć, że dba o włosy, bardzo lubię efekt, jaki pozostawia na moich kosmykach. Na pewno ją kupię, gdy zużyję to, czego obecnie używam :)))

      Tej maski do włosów tłustych od P&R nie miałam, ale chęć się pojawiła, gdy Justyna (http://justynkasbg.blogspot.com) napisała kiedyś o jej właściwościach wzmacniających cebulki włosowe. I wiem, że gdzieś słyszałam/czytałam o jej rzeczywistym ograniczeniu przetłuszczania się włosów (czyżby u Czarszki na YT?). Myślę więc sobie, że warto po nią sięgnąć :)
      Mnie, po wielu latach codziennego mycia włosów, udało się tę czynność ograniczyć i aktualnie robię to, tak, jak Ty, co drugi dzień. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, zatem doskonale wiem, o czym mówisz... :D

      Usuń
    3. Z odżywką chyba nie próbowałam, choć maskę miałam ponad rok temu, zatem nie pamiętam :)

      Miałam jakiś czas temu małe saszetki Biovax z keratyną i wspominam ją dość dobrze, zatem pewnie w przyszłości się spotkamy.

      Widzisz, z moją pamięcią nie jest tak jak być powinno :D Cieszę się zatem, że pomogłam Ci odkryć maskę regenerującą Phenome ;)

      Co do Organique to zapomniałam o niej wspomnieć, bo mam właśnie zamiar nabyć ją przy okazji wizyty w Olsztynie :) Podobno jest świetna. Mam jednak troszkę obawy, bo zawsze najpierw sięgam po próbki, a tu niestety podczas ostatniego pobytu u teściów, nie było testera tej maski. Niemniej jednak maska będzie moja :D

      Po maskę P&R do włosów tłustych sięgnę na bank za jakiś czas. Jest na moje liście od dawna, choć na chwilę o niej zapomniałam :)

      Zatem plan włosowy na najbliższy czas mamy opracowany! ;D

      Usuń
  28. Maski do włosów, przyznam szczerze to dla mnie katorga. Zdecydowanie bardziej wolę odżywki ze spłukiwaniem, chociaż obecnie zaczęłam używam jednej maski i jestem bardzo zadowolona ale dam jej jeszcze trochę czasu , mam nadzieję, że nie zmienię zdania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z kolei maski i odżywki to codzienność. W takim, czy innym wydaniu :) Moje włosy nie przeżyłyby w jako-takiej kondycji bez odpowiedniego traktowania :(
      Ciekawa jestem, czego tam używasz aktualnie :)

      Usuń
    2. Ice Cream :) po pierwszych kilku użyciach jestem bardzo zadowolona ale poczekam na całe opakowanie żeby wydać swoją opinię :D

      Usuń
  29. Ja sobie tego typu pytania zadaję w zasadzie przy każdym produkcie do włosów. Niestety w większości przypadków niby widzę jakąś różnicę po nowych maskach, czy do włosów, ale z drugiej strony nie mam pewności, czy by mi się świat zawalił, gdybym przestała jej używać, czy zamieniła na inną. Są dni, że dany produkt robi u mnie efekt wow, kontynuując użycie następnym razem jest nijak albo źle. Nigdy nie wiem, co i czy w ogóle pisać o produktach do włosów u siebie ;)
    Ja tam zbieram na tę maskę, którą pokazałaś od John Masters, skupiam się na zapasach w tym czasie i odkładam monetki na nią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że w przypadku włosów najtrudniej o efekt zdumienia, bo działanie kosmetyku na cerę, czy skórę ciała zupełnie inaczej się ocenia. Włosy zaś to zagadnienie, które nierzadko trudno pokonać - zwłaszcza te zniszczone, potrzebujące odżywienia i nawilżenia w każdej dawce...

      Tę maskę od JMO koniecznie wypróbuj, Asiu. Skuś się przy okazji na próbeczki szamponu z tej samej serii Miód i Hibiskus - w połączeniu z rekonstruktorem gwarantuję wielkie wow :)))

      Usuń