czwartek, 5 czerwca 2014

Pat&Rub, Hipoalergiczny Balsam do Ciała

O nawilżaczach wszelkiej maści było już u mnie trochę. Cenię produkty, które odznaczają się dobrym działaniem, raczą me zmysły zapachem, a oprócz tego zostały skomponowane z samych najlepszych składników. I choć w wyjątkowych przypadkach jestem w stanie pójść na świadomy kompromis, to zawsze w pierwszej kolejności sięgam po takie kosmetyki, które mają największą szansę spełnić każdy z moich warunków. Dlatego też, mimo iż markę P&R znam i goszczę w mych progach od lat kilku, kierując się określonymi wymaganiami w kwestii nawilżania ciała, zawsze stawiałam na masełka <klik> lub olejki <klik>, <klik>. Balsamy stały na samym końcu listy potrzeb, do czasu, kiedy Autorki kilku moich ulubionych blogów nie zaczęły głośno polecać tego, co następuje…




Hipoalergiczny balsam do ciała.
Moje odczucia mogłabym zawrzeć w jednym, mięsistym zdaniu, ale jaka byłaby to dla mnie przyjemność? Przecież muszę choć trochę się sobie popisać! Zacznę więc od tego, że na celowniku strzały Amora znalazłam się już po pierwszym spotkaniu z tym kosmetykiem, gdy po zmyciu z siebie ciężaru minionego dnia mogłam otoczyć się aromatem świeżości, który automatycznie przeniósł mnie myślą na zieloną łąkę usianą soczyście żółtymi mleczami. Do tego błękit nieba, pojedyncze, puszyste, białe chmury przeganiane delikatnym wiatrem i słońce swą troską subtelnie otulające tę spokojną przestrzeń. Nie mogłabym też zapomnieć o męskiej obecności w mym wyobrażeniu, jako że wyraźnie wyczuwam w tej kompozycji nuty stosowane zwykle w perfumach dla płci brzydszej :) Myślę, że ważną informacją dla części z Was będzie wiadomość o pominięciu cytrusowego zapachu w hipoalergicznej linii kosmetyków P&R. Przygotujcie się więc na zieleń, słońce i wiosenne powietrze :)

Na zapachu jednak plusy tego balsamu się nie kończą, oj nie! Regularnie stosowany optymalnie nawilża i odżywia skórę, na której nie pojawiają się suche placki, a wszelkie zadrapania zdecydowanie szybciej się goją. Nie jest to bardzo treściwy kosmetyk, lecz spora zawartość maseł i olejków wymusza chwilowy masaż umożliwiający poprawne wchłonięcie się tej kompozycji w skórę. Jedyną wadą, którą w tym produkcie dostrzegam, jest jego kiepska wydajność. Przy codziennym, sumiennym stosowaniu jego użyteczność szacuję na trzy tygodnie, a biorąc pod uwagę cenę wyjściową, wynik ten uważam za bardzo przeciętny. Tak, czy inaczej, balsam zdobył moją sympatię. Lecz ostatecznie... strzała Amora zamiast trafić, otarła się o moje serce, gdyż, w kwestii ogólnego zadowolenia, masła i olejki spod szyldu P&R nadal wiodą u mnie prym. Czuję, że następne w kolejce będzie masełko z tej sielankowej serii :)




Znacie? Lubicie? :)
I pytanie za 100 punktów: Jakie aromaty w pielęgnacji ciała wznoszą Was na wyższy poziom relaksacji?


Pozdrawiam Was serdecznie,
Megdil

63 komentarze:

  1. W moje gusta najbardziej trafiają aromaty typowo jedzeniowe, nie mylić z owocowymi, proszę ;)
    Wanilia, kakao, czekolada, karmel ... Mniam!
    Miałam rozgrzewający balsam do ciała i był doskonały!
    Absolutnie wszystko mi w nim odpowiadało.
    Troszeczkę rozczarował mnie aromat wersji otulającej, spodziewałam się czegoś odrobinę słodszego chyba.
    A znowu wyszło cytrynowa ... ;)
    Wersję hipoalergiczną obwącham, rzecz jasna!
    Chociaż gdzieś kiedyś przeczytałam, że to zapach bardzo męski jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, wymieniłaś niemal wszystkie zapachowe nuty, które ubóstwiam w pielęgnacji ciała! Dodałabym jeszcze kokos i inne orzechy <3
      Z linii rozgrzewającej miałam tylko masełko (planuję powrót na jesień), które bardzo polubiłam, choć wersja otulająca wysuwa się tu na prowadzenie. Mój nos ją uwielbia; cytrynka, którą w niej wyczuwam jest dla mnie wyważonym akcentem :)

      Co do zapachu serii hipo, to spotkałam się z różnymi interpretacjami. Dla mnie jest tutaj męsko, wyraźnie męsko. Ale jest też świeżo i optymistycznie - koniecznie się z nią zapoznaj :)

      Usuń
    2. Zapomniałam o orzechach :) Też wielbię! Kokos podobnie, ale nie w każdym połączeniu. Ten z TBS średnio mi odpowiada. Za to kokos z Flosleku jest wspaniały :) Mój nos jest bardzo wybredny!

      Usuń
    3. O widzisz, a mnie masło kokosowe z TBS bardzo odpowiada. Mimo iż nie jest to czysty aromat (z czymś mi się kojarzy, ale nadal próbuję to skojarzenie rozgryźć :P).
      Ale czekaj, czekaj. Kokos z Flosleku? Nie znam! Mówisz o jakimś masełku, czy balsamie do ciała? :)

      Usuń
    4. Masło, masło :) Ja masła wielbię ponad wszystko!

      Usuń
    5. W takim razie rozejrzę się za tą sztuką, skoro ją polecasz :) Wydaje mi się, że w SP widziałam kosmetyki Floslek, dziękuję! :)

      Usuń
  2. Uwielbiam zapach tej serii:) Aktualnie mam balsamy do rąk i stóp, ale w przyszłości z pewnością sięgnę jeszcze po masło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masełko to i ja muszę wypróbować, podobnie jak scrub i może w przypływie promocji skuszę się też na olejek do nawilżania ciała :D Balsam do rąk zaś mam obecnie w użytku i jestem równie zadowolona. Te produkty jeszcze nigdy mnie nie zawiodły :)

      Usuń
  3. nie wiem dlaczego, ale osobiście nie lubię się balsamować. Nie czuję się skuszona ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kiedyś też nie lubiłam! Może to kwestia trafienia na odpowiedni kosmetyk? Poszukaj takiego, który zachwyci Cię działaniem i zachęci do sięgania po niego swoim zapachem - gwarantuję, że nie będziesz mogła doczekać się tego codziennego mini rytuału :P

      Usuń
    2. ja po prostu nie lubię czekać jak to wszystko się wchłonie, mam wrażenie że lepię się do wszystkiego i od razu mi się odechciewa.

      Usuń
    3. Rozumiem, chociaż sama nie upatruję w tym problemu. Tego uczucia 'oblepienia' doświadczyłam tylko z jednym, bardzo tłustym produktem, ale i tak nie zniechęcało mnie to do wieczornego smarowania :)

      Usuń
  4. Nie znam ale bardzo chętnie bym wypróbowała.
    Z tej firmy nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P&R ma bardzo przyjemne kosmetyki, szereg z nich to moi ulubieńcy :) Polecam zapoznać się zwłaszcza z masełkami do ciała, są cudne :)

      Usuń
  5. UWIELBIAM ten balsam do ciała! Za delikatność i siłę działania jednocześnie :) Planuję powrót. Z szeregu balsamów P&R znam również rewitalizujący, ale on jaki i masło z tej serii nie przypadły mi do gustu z uwagi na zbyt słabe nawilżanie.
    Zdjęcia są cudne :) Niezapominajki <3
    U mnie z zapachami jest różnie, nie mam bliżej określonej grupy docelowej :) Lubię i świeżość i słodycz. Łatwiej mi wymienić jakie aromaty u mnie odpadają - nie lubię aromatu kawy i duszącej róży, ciężkie kadzidlane zapachy też nie są wskazane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafnie to ujęłaś, Daga! :) Wiesz, że chyba nawet nie spodziewałam się takiego zadowolenia? Odkąd poznałam masła do ciała, większość balsamów wyraźnie przestała mi wystarczać, a tymczasem P&R zafundowało mi sporą niespodziankę :)
      Ja mam chęć wypróbować jeszcze balsam otulający, a poza tym, mimo wszystko, będę celować w masełka, bo dają mi większą wydajność i jeszcze mocniejsze działanie :)

      W kwestii zapachów to i ja lubię pokombinować, ale są takie aromaty, które przyciągają mnie w pierwszej kolejności - zwłaszcza te słodkie i otulające. Kawę kocham i uwielbiam, ale na ciele jednak niekoniecznie. Za bardzo kojarzy mi się z samoopalaczowymi miksturami. Choć nie mówię nie! Może kiedyś trafię na taką kompozycję, którą będę chciała się smarować ;P

      Usuń
  6. Mnie relaksują delikatnie kwiatowo-mydełkowe zapachy. Świeżutkie a zarazem ciepłe. Co do Pat&Rub to mało znam te kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A polecasz coś o takim aromacie? Chętnie się zapoznam :)

      Usuń
  7. U mnie czekolada rządzi :) oraz wanilia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak! Słodycz na ciele i ja wielbię :)

      Usuń
  8. Nigdy nie mialam balsamu od Pat&Rub choc ich masla uwazam za swietne.
    Lubie slodkie zapachy... kokos, wanilia itp moga byc przelamane owocowa nuta ale to slodycz powinna grac pierwsze skrzypce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masełka uważam za bardziej wydajne i mocniej nawilżające, siłą rzeczy :) Dlatego to one zajmują w moim rankingu wyższe miejsce. Temu balsamowi jednak nie mogę odmówić świetnego działania, zaskoczył mnie, i to bardzo!

      Mamy więc zbliżone upodobania, Olu :) Ja również w pierwszej kolejności celuję w słodkie zapachy, od zawsze :)

      Usuń
  9. Balsamu jeszcze nie miała, bo kocham Patkowe masełka. Zapachy otulający i relaksujący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masełka są nie do pobicia, lecz balsam okazał się zaskakująco dobry! Nawilża wystarczająco, zmiękcza i odpowiednio dba o skórę. Poza tym pozwala zadrapaniom goić się szybciej, a to jest dla mnie niezwykle istotne.

      Otulającą i relaksującą linię także bardzo cenię. A próbowałaś może olejku do ciała z tej drugiej serii? Uwielbiam go :)

      Usuń
  10. Ważne, że bez cytrusów! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubisz? :)
      Ja ostatecznie do cytrusów nic nie mam, dlatego z chęcią sięgam po większość serii P&R. Chociaż gdybym miała bazować tylko na ich pielęgnacji, na pewno byłabym poirytowana upychaniem zbliżonych aromatów do niemal wszystkich kosmetyków ;)

      Usuń
  11. Nie znam, ale bym chciala :) zaciekawil mnie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam go, w zeszłym roku stosowałam w wakacje, moja skóra nigdy nie była tak dobrze nawilżona. A zapach jest świetny:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba najlepsza rekomendacja, wszak latem skóra narażona jest na wiele przesuszających ją czynników. Działaniem zaskoczył mnie tak samo, jak swym zapachem - naprawdę czuję tu wiosnę i wszechobecną o tej porze roku zieleń :)

      Usuń
  13. Jeśli chodzi o pielęgnajcę P&R to balsamów nigdy nie posiadałam w swoich zbiorach. Niestety z tą firmą jest tak, że lubią wepchnąć wszędzie nutę cytryny co mi nie do końca odpowiada. Najbardziej uwielbiany przeze mnie zapach z tej firmy to seria rozgrzewająca - po prostu zakochałam się. Chociaż mnie najbardziej relaksuje aromat lawendy - tyle, że z lawendą muszę uważać. Nie każdy aromat lawendy w kosmetykach trafia w mój nos ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, cytryna jest tutaj niemal wszędzie. Seria rozgrzewająca i hipo właśnie to jedyne linie, w których jej nie ma / mój nos jej nie wyczuwa :) Mnie akurat większość aromatów odpowiada, gdybym jednak miała bazować tylko na nich, prędzej, czy później, poczułabym przesyt. To pewne ;)

      Lawendowe zapachy lubię, ale podobnie jak Ty, jestem bardzo wybredna. Łatwo mnie tym aromatem odstraszyć :) Na dobrą sprawę, nie kojarzę w tej chwili żadnego kosmetyku o zapachu lawendy, po którego chciałabym sięgnąć :P

      Usuń
  14. Jak to się stało, że przegapiłam nowy post :O Jak brak cytrusowych nut, to ta seria jest dla mnie! Lubię cytrusy, ale mam wrażenie, że P&R nieco czasem przesadza z tymi nutami... Np. wersja otulająca powinna być naprawdę otulająca, a nie... orzeźwiająca ;)
    I jak zwykle urokliwe zdjęcia :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się to ostatnio zdarza nader często. Wchodzę później na bloga i dziwię się, że tyle rzeczy mnie ominęło - jakimś cudem :P

      Ta kompozycja w linii hipo jest chyba najdelikatniejszą z całej gamy zapachów P&R. Zgadzam się z Tobą, większość tych kosmetyków ma mocne zapachy, no i są przesycone cytryną, a szkoda, bo różnorodność wyszłaby firmie tylko na dobre. Ja i tak sięgam po te produkty, bo w końcowym rozrachunku te cytrusy mi nie przeszkadzają. Gdybym jednak miała poprzestać tylko na pielęgnacji P&R, szybko poczułabym potrzebę zmian. Liczę na to, że marka poszerzy wkrótce swoje zasoby :)

      Dziękuję :*

      Usuń
  15. Taki poetycki ten post :) Z P&R nic nie mam, bo jednak ich ceny nie dla mnie, a boję się, że przepadnę jak tak czytam, którąś z kolei opinie o ich kosmetykach. Próbkami się raczę i rozpływam i wolę sobie tak nie dogadzać, co by nie osiąść na laurach na tej zielonej łące :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poetycki? :>
      Cenowo rzeczywiście oferta może zniechęcać, ale promocje pokazują się tu na tyle często, że od czasu do czasu można ubić naprawdę niezły interes :))) Zaledwie kilka razy zdarzyło mi się kupić coś w cenie regularnej, w obliczu tylu obniżek nie ma to zwyczajnie sensu.
      Rozumiem jednak Twoje podejście - jak raz spróbuje się czegoś, co trafi w nasze gusta, później trudniej sobie tego odmówić :)

      Usuń
  16. Twój opis zapachu bardzo zachęca do zakupu, niestety wydajność już dużo mniej. Aktualnie się raczę ich masełkiem orzeźwiającymi i jestem zachwycona. Świetny pobudzacz do życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat ta orzeźwiająca seria jako jedyna nie przypadła do gustu. Próbowałam masełko, ale na mojej skórze zapach zamiast orzeźwieniem trącał domestosem ;)
      Jednak sama idea pobudzenia się aromatem, zwłaszcza w tak upalne dni, zdecydowanie mi się podoba! :)

      Usuń
  17. Obecnie z tej serii mam balsam do stóp. Wzięłam tak na próbę, żeby sprawdzić czy zapach przypadnie mi do gustu i jestem szczerze oczarowana.
    Na pewno skuszę się na inne kosmetyki z oferty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre rozwiązanie na start! W razie porażki łatwiej zdzierżyć aromat kremu na stopach, niż na całym ciele :D
      Ja mam zamiar zaopatrzyć się też w scrub oraz masełko z tej serii. No i może olejek do ciała, bo te od P&R bardzo lubię :)

      Usuń
  18. Powiem Ci Słońce, że linia hipoalergiczna jest mi najbliższa i najbardziej mnie interesuje; i gdybym miała decydować się na przetestowanie kosmetyków P&R to wybrałabym właśnie ją:) chociaż celowałabym raczej w masełko...balsamy to chyba nie moja bajka; jak już najdzie mnie ochota na smarowanie, to jednak wolę coś treściwego, co od razu ukoi moją suchą skórę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta seria hipo jako jedna z dwóch jest 'nieskalana' cytrynowym dodatkiem (chyba, że to tylko ja go tutaj nie czuję) :) Mnie akurat do gustu przypadły wszystkie serie, prócz jednej, orzeźwiającej, która z moją skórą tworzy nieprzyjemną mieszankę :/

      Co do mocy nawilżania, to masełka rzeczywiście wiodą tutaj prym. No przekonaj się wreszcie do codziennego smarowania, no! :D

      Usuń
    2. Robię wszystko, co w mej leniwej mocy:) prawie mi się udaje...:)

      Usuń
  19. Bardzo lubię ten balsam! Też miałam serię hipkową, zresztą to moja ulubiona seria zaraz po otulającej w Pat & Rub.
    Moją skórę świetnie nawilżał, a i plus wielki za te pompkowe próżniowe opakowania. Niesamowita wygoda i gwaranacja zużycia do ostatniej kropelki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jeszcze chęć na balsam otulający, wynika to z mojej miłości do tego zapachu :)
      Prawda, opakowania tych balsamów (do ciała, rąk, czy stóp) zasługują na pochwałę - również lubię mieć świadomość, że nic się nie marnuje :) Chociaż do pudełek z masełkami też nic nie mam, są doskonale przemyślane :)

      Usuń
  20. Nie znam, ale to jak opisałaś zapach tego produktu powaliło mnie na kolana! :))
    jeżeli chodzi o preferencje zapachowe, to są one u mnie uzależnione od pór roku. Latem lubię cytrusowe, świeże nuty (żel pod prysznic Dove, ogórek i zielona herbata, mistrz!) natomiast jesienią/zimą wybieram cięższe, orzechowe, a nawet przesłodzone aromaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i mam nadzieję, że poczułaś ten klimat! :D

      U mnie bywa różnie, mogłabym powiedzieć, że pory roku mają duże znaczenie w moich zapachowych wyborach, ale czasami nawet w upalny dzień/wieczór najdzie mnie na tak słodkie mieszanki, że wszystkim wokół ciężko jest ze mną wytrzymać, oh well :D
      Wszelkie orzechowe, waniliowe, czy czysto kokosowe aromaty wielbię. One zdecydowanie należą do moich ulubionych w pielęgnacji :)

      Usuń
  21. serię hipo lubię właśnie za zapach. i jak nie mogłam go sama opisać, to Ty to zrobiłaś idealnie! ;) jak już wykończę masło otulające (tak nie znoszę się smarować, że głowa mała, a skóra sucha na wiór) to przy okazji jakiejś promocji zaopatrzę się w tego gagatka, może lżejsza konsystencja zmusi mnie to smarowania :P

    podczas kąpieli uwielbiam wszelkie owocowe, słodkie zapachy. natomiast do smarowania (balsamy, masła) zdecydowanie wolę zapachy cynamonowe, czekoladowe, kokosowe itd. no i się głodna zrobiłam :D

    zdjęcia przepiękne! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytamy sobie w myślach, ot co! :P
      Masło otulające zapisało się w mej pamięci cudownie od A do Z, będę po nie sięgać regularnie. Mam jeszcze w planach balsam i olejek do ciała z tej serii - tego drugiego jestem chyba najbardziej ciekawa :)

      A Ty się nie ociągaj, tylko smaruj regularnie i to od dziś! O! Nie katuj swojej biednej skóry, jej też się coś od życia należy ;P Żeby nie było, wiem, jak to jest, gdy Ci się nie chce (jeszcze kilka lat temu wcale tak ochoczo nie uskuteczniałam codziennego nawilżania), ale wiem też, że wystarczy utrzymać gęstą częstotliwość, by szybko wpaść w rutynę. Daj sobie szansę :>

      Z tymi zapachami mamy podobnie, rzeczywiście zwykle do mycia wybieram coś lżejszego, czasami kremowego (chociaż zgrzeszyłabym mówiąc, że nie lubię i na tym etapie otoczyć się nutką słodyczy), smarowanie zaś należy do mocniejszego działa. Z drugiej strony, u mnie te kwestie są tak niestałe i zależne od humoru, że nie wiem, czy tworzenie tu reguły nie byłoby wielkim oszustwem :P

      Dziękuję! :* Te robione były już chwilę temu, jeszcze przed kryzysem mojej weny ;)

      Usuń
    2. Ja muszę spróbować balsamu, może ta lżejsza konsystencja zmusi mnie do częstszego smarowania :D

      Co prawda w ten obrzydliwy upał zdecydowanie moimi faworytami są żele z Phenome, pachną delikatnie i świetnie odświeżają :)

      Ile jeszcze kopniaków muszę wirtualnie zadać, żeby wena wróciła? :P

      Usuń
  22. Bardzo lubię lawendę i wanilię a i kokos:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wanilią i kokosem mogłabym pachnieć codziennie wieczorem :)

      Usuń
  23. Miałam i jest rewelacyjny :) Zresztą kocham serię hipoalergiczną, przede wszystkim za świetne działanie i cudowny zapach ;)
    PS. Zdjęcia jak zawsze piękne <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie było jeszcze dane przetestować całej linii hipo, ale na pewno to nadrobię :) Pod względem zapachu moją ukochaną serią jest jednak otulająca, pod względem działania zaś Home Spa, bo mimo iż jestem bardzo zadowolona z działania linii podstawowych, to ta ostatnia odznacza się swoim mocniejszym wpływem na skórę :)

      Bardzo dziękuję :)

      Usuń
  24. Z Pat&Rub mam masło w wersji otulającej, której zapach uwielbiam :) Aczkolwiek wszelkie męskie aromaty w produktach do ciała także bardzo lubię. W użyciu mam piankę do mycia ciała Organique o zapachu Afrika, pachnie bardzo męsko i tak przyjemnie :) A wracając do Pat&Rub to balsamów do ciała z tej firmy jeszcze nie miałam, jakoś ostaynimi czasy chyba częściej sięgam po masła niż balsamy choć konieczności nie mam bo moja skóra rzadko się przesusza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również kocham aromatyczną kompozycję linii otulającej :) Miałam masełko i balsam do dłoni, ale na tym nie koniec. Będę próbować pozostałych propozycji, no i wracać do tych już sprawdzonych.

      Męskie nuty zapachowe są bardzo specyficzne i albo się je lubi, albo nie. Mnie nie zawsze potrafią przekonać :) Kurczę, na pianki z Organique czaję się chyba od zeszłego roku i do tej pory żadnej sobie nie sprawiłam - zacznę chyba od pomarańczowej, ale Afrykę też chętnie powącham :>

      Masełka i mnie są bliższe, lubię konkretnie nawilżać skórę. Ten balsam jest jednym z niewielu wyjątków, ale nie żałuję, że się na niego zdecydowałam, bo naprawdę dobrze wywiązuje się z postawionego przed nim zadania :)

      Usuń
  25. mi ten balsam pachnie męsko i oddałam go mojemu H :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, męskie nuty są tutaj wyczuwalne (chociaż nie dla każdego, z tego, co wiem), jeśli ktoś ich bardzo nie lubi na sobie, to nie przekona się do tej serii :)
      Ważne, że balsam nie poszedł na zmarnowanie i uraczy nowego właściciela :D

      Usuń
  26. Z Pat&Rub narazie jadę na próbkach, więc się w tej kwestii nie wypowiem, tym bardziej, że póki co miałam inne wersje zapachowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Mam ten balsam i mimo tych "męskich" nut na tę porą roku mi odpowiada.... ale i tak zdecydowanie mam teraz fazę na kokos- wakacje, palemki, te sprawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. I jeszcze chciałam dodać, że z wielkim utęsknieniem czekam na jakiś lakierowy post:)... ale to tak na marginesie:)

      Usuń