poniedziałek, 9 czerwca 2014

John Masters Organics, Rosemary & Peppermint Detangler

Twierdzenie o tym, że kosmetyczna drużyna JMO uratowała moje włosy przed inwazją fryzjerskich nożyc wcale nie będzie przesadzona. Szampon, odżywki, maska i mieszanka do zadań specjalnych sprawiły, że dziś cieszę się zdecydowanie zdrowszymi kosmykami. O ja szczęśliwa, że nie muszę podejmować radykalnych cięć!

Jednym z moich niepodważalnych odkryć jest cytrusowa odżywka, którą miałam już okazję przed Wami wychwalać <klik>. Wspaniałe właściwości nawilżające i odbudowujące zapewniły jej stałą fuchę w mojej pielęgnacji. Podobnie jak cudownemu rekonstruktorowi do zadań specjalnych <klik>. Rzeczą jasną jest jednak to, że zmiany są potrzebne, choćby tymczasowe. I takim też chwilowym rozwiązaniem okazała się dla mnie odżywka, którą dziś chcę Wam opisać.




John Masters Organics, Rosemary & Peppermint Detangler to produkt, który wydawał mi się bliźniaczo niemal podobny do mojej cytrusowej ulubienicy. Skład jest bardzo zbliżony, pomyślałam więc, że okaże się dla niej dobrą alternatywą, a że zakup dokonywany był latem, obecność odświeżającej mięty dodatkowo zachęcała mnie do sięgnięcia po tę wersję. Zapach rzeczywiście jest miętowy, bardzo przyjemny i orzeźwiający, lecz sam kosmetyk nie zyskuje przez to ani właściwości chłodzących, ani mrowiących. Zwyczajnie, przez chwilę, pozwala zanurzyć się w poczuciu konkretnego odświeżenia. Aromat ten daje o sobie znać głównie podczas noszenia odżywki na włosach, po jej zmyciu i wyschnięciu kosmyków unosi się subtelnie przez kilka następnych godzin, po czym staje się praktycznie niewyczuwalny. Konsystencja jest cudownie lekka, kremowo-żelowa i tak, jak w przypadku wszystkich znanych mi włosowych propozycji JMO, nie obciąża kosmyków, bez względu na sposób użytku.

A propos. Rzeczą ważną w jej przypadku jest czas. Na moich włosach najlepsze efekty dawała po minimum 30-minutowym seansie. Po takim czasie kosmyki rozczesywały się właściwie same, a co najważniejsze, były dobrze nawilżone i przyjemnie się układały. Dzięki niej, całkowicie wysuszona fryzura zyskiwała lekkość i gładkość, ładnie błyszczała i nie miała ciągot do elektryzowania się, a to przyszło mi docenić zwłaszcza zimą.

Ale… No właśnie, jest jedno. Brakowało mi w tym wszystkim spektakularności, konkretnej mięsistości, dosadnego nawilżenia i nieprzyzwoitej chęci ciągłego dotykania włosów. Brakowało mi w tym wszystkim tego, co zapewniała mi cytrusowa kompozycja od John`a Masters`a. Nie narzekam, wcale, bo przecież kosmetyk z zadań sobie powierzonych wywiązał się bardzo dobrze. Poprzeczki postawionej przez poprzedniczkę jednak nie przeskoczył, bo tęskniłam za nią przez cały ten czas, kiedy rozmarynowo-miętowy bukiet dbał o moje włosy.





Odżywka jest dobra - dobrze nawilża, dobrze wygładza i dobrze wywiązuje się z obowiązku ułatwiania rozczesania mokrych kosmyków. Nic poza. Zostaje w szeregu, nie wychylając się zanadto. Ja natomiast, w tej cenie (76,90 zł), szukam widowiskowości (jakkolwiek to brzmi), dlatego zostawiam ją w tej zachowawczej kolumnie i idę dalej.


Znacie?
Jak mają się aktualnie Wasze włosy? Planujecie jakieś zmiany w pielęgnacji na zbliżające się lato? :)


Pozdrawiam Was,
Megdil

70 komentarzy:

  1. Jak dobrze, że nie mam problemu z włosami! Mam to szczęście, że praktycznie każda odżywka i maska sprawdza się u mnie przyzwoicie :) dwa tygodnie temu minął rok od kiedy ścięłam włosy i jakoś nie żałuję :) radykalnego cięcia nie planuję, jak zwykle jedynie po wakacjach pozbędę się osłabionych końcówek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje włosy są cudne, za każdym razem, gdy widzę je na którymś z Twoich zdjęć, nie mogę się napatrzeć :)
      Ja cały czas zapuszczam swoje kosmyki i wreszcie widzę, że rosną - przestały się paskudnie łamać. Miałam chęć podciąć je odrobinę, ale nie mam palącej potrzeby i chyba też przełożę to na czas po lecie :)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję :) nie wiem czy to kwestia genów, czy dobrej farby (maluję jedną firmą od początku przygody z farbowanymi włosami) :)
      Kochana, ja kiedyś jak przesadzałam z prostownicą, na łamiące się końcówki używałam maski z Elseve, żółtej, bodajże z ceramidami. Poleciłam ją koleżance i również problem się rozwiązał. Tanie i dobre rozwiązanie :)
      jeżeli chodzi o podcinanie, to zdecydowanie polecam Ci ten krok po lecie. Robię tak od kilku lat i końcówki są w świetnym stanie :)

      Usuń
    3. Stawiam na geny, bo farba, choćby najlepsza, nigdy nie pozostaje obojętna dla włosów :(
      Kwestię łamiących się końcówek udało mi się opanować głównie przy pomocy olejku arganowego, którym regularnie olejuję włosy. Uwielbiam go! Ale dziękuję za podzielenie się doświadczeniem, w razie czego wiem, gdzie mogę uderzyć :)

      Ja końcówki podcinam co kilka miesięcy, teraz mogę pozwolić sobie na rzadsze wizyty u fryzjera, ale mimo tego, że każdy centymetr mnie raduje, to lubię ten stan zaraz po odświeżeniu. Niby mała zmiana, a różnica w odbiorze jest ogromna, włosy zyskują na świeżości i lekkości :)

      Usuń
  2. Moje włosy aktualnie przechodzą Armageddon, ale wybór miałam niewielki i bardziej cenię sobie spokój skóry głowy niż włosów. Dlatego też pożegnałam się z zapuszczaniem, nie ścięłam radykalnie włosów (może wszystko przede mną? :D) lecz wiem, że to co trzeba ściąć nie uratuję w żaden sposób. Dlatego też wybieram jednokierunkowe rozwiązanie wraz z akcją regeneracja. Poza tym u mnie sama pielęgnacja w stylu zielonym nie sprawdza się i mam teraz zestawy mieszane. Poszłam też w stronę Bumble and Bumble.
    Może jak skończą mi się zasoby BioKapu to sięgnę po JMO.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd te problemy u Ciebie, Hexx? Stan skóry głowy również uważam za priorytetowy, tym bardziej, że gdy coś się w tej kwestii dzieje, to zwykle zdecydowanie trudniej to ogarnąć.
      Radykalne cięcie? A jak bardzo radykalne? :D Ja mam za sobą już jedną taką historię, wprawdzie nie była ona podyktowana stanem włosów, a nagłą zachcianką na fryzjerskim fotelu, lecz dzięki temu wiem, że taka fryzura (krótszej już mieć nie mogłam ;P) nie jest dla mnie. Najlepiej czuję się w długich włosach i dlatego cieszę się, że udało mi się uniknąć mocnego ich skrócenia, mimo iż zniszczenia wywołane przez nieodpowiednie traktowanie czupryny były jedną wielką katastrofą.

      Ja w tym momencie również stawiam na mieszaną pielęgnację, eksperymentuję w temacie i szukam nowych perełek :)
      A jak sprawdza się u Ciebie Bumble and Bumble? Zdaje się, że skusiłaś się na linię kokosową? Sama też mam na nią ochotę, więc każda informacja jest dla mnie na wagę złota :)

      Usuń
    2. Problem mam od wielu lat, który okresowo się nasila i akurat uaktywnił się ponownie. Doszło do mocnego przesuszenia włosów, w momencie kiedy są mokre przypominają gumę, do tego pojawiło się kruszenie.... Dlatego większa część została ścięta i chodzi za mną powrót do wysoko wycieniowanego tyłu ze skośnymi bokami przy długości za ucho. Zobaczymy :) Póki co zostanę przy obecnej fryzurze bo idziemy do znajomych na wesele a potem kilka innych okazji, więc wolę czuć się komfortowo z uczesaniem niż na szybko coś kombinować.
      Ja chyba nigdy nie byłam stworzona do długich włosów, im stają się dłuższe tym bardziej mnie irytują ;)

      Na razie o BB za wiele nie napiszę poza tym, że faktycznie czuć działanie od pierwszego użycia. Potrzebuję nawilżenia, odżywienia, zabezpieczenia i w tej materii nie mam nic do zarzucenia. Nie wiem jak z zapachem, bo dla mnie tam mało kokosa, ale mój mąż twierdzi inaczej :P Na pewno dokupię z tej serii maskę i planuję dobrać mgiełkę plus set Quenching.
      Więcej za kilka tygodni na temat kokosowego zestawu, bo planuję zabrać go ze sobą na wakacje.

      Usuń
    3. Szczęściem w tym wszystkim jest to, że lubisz się w krótkich fryzurach. Twoje włosy mają chyba tendencję do kręcenia, czyż nie?
      U mnie jest na odwrót, krótsze włosy wymagają więcej uwagi, bo bez odpowiedniego modelowania układają się tak, że najchętniej ciągle bym je wiązała (a ja jestem leniem i oprócz pielęgnacji wiele z nimi robić nie lubię). Z dłuższymi nie mam problemu, bo podcinane na prosto zawsze jakoś się zaprezentują :)

      Na recenzję na pewno będę czekać, chociaż nie wiem, czy nie sprawię sobie tego zestawu prędzej :) Produktów tych jeszcze nie wąchałam, ale jako kokosowa wielbicielka liczę na odpowiednie doznania zapachowe :D Chociaż i tak ostatecznie skusiły mnie ich zachwalane właściwości nawilżające. Marka zachęca mnie jeszcze kilkoma swymi propozycjami, w tym, o dziwo, czymś do stylizacji :)

      Usuń
    4. Mają tendencję i dlatego cały czas się wstrzymuję przed ostatecznym cięciem.... i szczególnie na wyjazdach wszelkiego rodzaju doceniam możliwość upięcia, które załatwia problem. Trudna decyzja...

      Wiem, że odżywka i szampon z serii kokosowej to dla moich włosów stanowczo za mało. Dlatego dokupię jeszcze maskę i w całości serię Quenching, która wydaje mi się o wiele lepszym wyborem. Zobaczymy. Na chwilę obecną widzę, że te kosmetyki są szalenie wydajne. Szkoda tylko, że nie do końca radzą sobie z moim problemem tak jakbym sobie tego życzyła :(
      Jeżeli nie masz bardzo suchych lub przesuszonych włosów to powinnaś być zadowolona.

      Usuń
  3. Znasz moją historię z JMO. Dopiero się zaczyna dzięki Tobie :) Co do samej odżywki - jednak bardziej skusiłaś mnie na rekonstruktor i na cytrusową. A tak w ogóle - czy Ty też do zamówienia serum itp. dostałaś garść próbek, a w niej próbki szamponu szałwiowego? Myślałam, że będzie miał zapach ziołowy, a tu niespodzianka! Moim zdaniem pachnie jak karmel :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo rekonstruktor i cytrusowa odżywka są hitami <3 Zaś ta miętowa opcja jest po prostu dobra, bez szału, przynajmniej dla mnie :)
      Hmmm, jakieś próbki dostałam, ale ile i jakie dokładnie, nie kojarzę. Wiem tylko, że znalazłam tam jedną saszetkę oczyszczającego szamponu z miętą i wiązówką błotną, wypróbowałam i... kupię go, bo bardzo mi się spodobał po tym jednym użyciu :) Mam też chęć na nabycie zestawu do ciała z wanilią i czerwoną pomarańczą, mmmmmm <3 :D

      Usuń
    2. Mi się marzy ten szałwiowy szampon o zapachu karmelu :D A ten z miętą co zrobił takiego, że zdołał się wkraść w łaski?;)
      Wanilia i czerwona pomarańcza brzmi ciekawie!

      Usuń
    3. A fajny był ten szampon szałwiowy? Mnie ten miętowy zachęcił dobrym oczyszczeniem i tym, że włosy po nim były bardzo lekkie i przyjemne. Prawie tak, jak po masce oczyszczającej z Phenome :D

      Co do zapachów, to ja te z JMO bardzo, bardzo lubię. Chyba nie było jeszcze takiego, który nie przypadłby mi do gustu. A nie, czekaj, maska oczyszczająca do twarzy śmierdziała niesamowicie :P Za to ta lekka, letnia słodycz wspomnianych przeze mnie produktów do ciała potrafi oczarować, mówię Ci :>

      Usuń
  4. Faktycznie za ta cenę to tez bym szukała efektu wow. Mnie strasznie kuszą te kosmetyki, ale to za jakiś czas...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JMO ma wspaniałą ofertę i na pewno warto wiele jego propozycji wypróbować. Poluj na promocje, jakiś czas temu na głównej stronie dystrybutora udało mi się zrobić zakupy z 50% zniżką :)

      Usuń
  5. Właśnie zapełniłam koszyczek produktami włosowymi JMO w Naturnika:) zobaczę, jak spiszą się u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, a na co się skusiłaś? :)

      Usuń
    2. Fakt, troszkę zaszalałam...ale tylko ociupinkę:) w sumie włosowe produkty JMO kusiły mnie już od dawna, a jak wykończę to, czego aktualnie używam do pielęgnacji twarzy to może zapuszczę się i w te rejony ichniejszego asortymentu...kto wie? polecasz coś szczególnie...?

      tym razem kupiłam szampon do włosów przetłuszczajacych się...zdaje się ten sam, o którym wspominasz w rozmowie z Sylwią:), zestaw do włosów normalnych, czyli szampon z rozmarynem i odżywkę cytrusową oraz po 3 próbki szamponu i odżywki miód i hibiskus:) chciałam najpierw wypróbować sobie to cudo:)
      tak więc jak widzisz, szamponowo i ogólnie włosowo jestem na jakiś czas usatysfakcjonowana i w sumie mogę powiedzieć, że na chwilę obecną zaspokojona:)

      Usuń
    3. Rzeczywiście, pięknie zapełniłaś koszyczek :D
      Tak, to ten sam szampon - z miętą i wiązówką błotną, prawda? Pełnowymiarową buteleczkę kupię sobie na pewno, bo próbka bardzo mnie do tego zachęciła. Wspaniałe produkty wybrałaś :) Nie znam tylko tego szamponu z rozmarynem, ale pozostałe pozycje szturmem zdobyły moje serce... i włosy :) Ciekawa jestem, co powiesz na szampon z miodem i hibiskusem, w moim rankingu znajduje się na pierwszym miejscu, ciężko go pobić :)

      Produktów do pielęgnacji twarzy miałam kilka i w sumie z każdego byłam zadowolona. Niestety, bardziej rozbudowanymi opiniami nie mogę Cię poratować, bo trochę czasu już minęło od tych doświadczeń. Jedynym, którego jakoś specjalnie nie polecam jest żel pod oczy, bardzo lekki i może okazać się niewystarczającym w codziennej pielęgnacji (zresztą, robiłam jego recenzję, jakby co :)).
      Pozostałe kosmetyki to mist aloesowo-różany, czy oczyszczająca maseczka do twarzy (obydwa zostawiły po sobie dobre wspomnienie), próbkowałam też złuszczający żel do twarzy z jojobą oraz serum z mącznicą lekarską - tak dobrze się sprawdzały, że kupiłam sobie pełnowymiarowe opakowania :) Dobre pierwsze wrażenie wywarło też na mnie serum z granatem. To tak ogólnie :)

      Usuń
    4. Pomyślałam, że kupie raz, a porządnie, by było co testować:) zaciekawiłaś mnie tym szamponem z hibiskusem...taki dobry?kurcze, no nic, wypróbuję i zadecyduję; teraz jest fajna opcja kupienia wszystkiego 10% taniej, więc nie mogłam nie skorzystać...muszę tylko sfinalizować zakup:) waham się cały czas, czy to już wszystko, co bym chciałą; przynajmniej na początek:)

      Usuń
    5. I słusznie, tym bardziej, że zniżka zachęca :) Chciałam zaproponować Ci zwiększenie rabatu, ale widzę, że zasady się zmieniły i aktualne promocje nie łączą się ze zniżkami dla stałych klientów :/

      Usuń
    6. o.o z jednej strony dziękuję Ci bardzo, że chciałaś podzielić się ze mną swoją zniżką, a z drugiej strony to trochę dziwne, nie uważasz? skoro dostajesz rabat, jako stały klient to znaczy, że jakąś część kasy już w tym sklepie zostawiłaś i w takiej sytuacji Twój rabat lojalnościowy nie powinien wykluczać otrzymania zwykłej, jednorazowej zniżki, która jest dostępna dla każdego, nowego, czy całkiem przypadkowego kupującego, jak ja na przykład; dlatego nie rozumiem tej zmiany w regulaminie, bowiem jest krzywdząca dla stałych, lojalnych klientów, którzy do nich wracają...hmmm...czyż nie?

      tak czy inaczej dzięki, że chciałaś pomóc:)

      Usuń
    7. Nie ma za co, te 5% przy większych zakupach robi różnicę :)
      Tym bardziej więc zgadzam się z tym, co napisałaś. Nie podoba mi się to, właściwie, to nawet nie rozumiem tego posunięcia firmy. Wydawało mi się, że wcześniej było inaczej, ale nie chcę teraz mieszać, bo pewności już sama nie mam... Tak, czy siak, dziwna praktyka :/

      Usuń
  6. Nigdy nie miałam ale raczej się nie skuszę. Moje włosy są w całkiem dobrej kondycji. Może za jakieś 5 lat wypróbuję :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę! Ja muszę na swoje chuchać i dmuchać ;) A dlaczego za 5 lat? Jakaś specjalna okazja się szykuje? :)

      Usuń
  7. nie znam, nie miałam, ale zawsze byłam ciekawa:)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz zamiar skusić się na coś w najbliższym czasie? :)

      Usuń
  8. A już spodziewałam się kolejnego cudu ze stajni JMO :D Ale chyba się skuszę na ten rekonstruktor, tylko muszę gdzieś próbkę dorwać ;) Bo ostatnio wspominałam, że z włosami moimi jest ok, ale zauważyłam ostatnio dość spore przesuszenie od połowy długości :/

    I zdjęcia! Bardzo mi się podobają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogliby same cuda produkować, nie obraziłabym się :D
      Hmmmm, wiesz co? Na naturnika.pl jest teraz promo -10%, bo mają urlop do 16.06 i w ramach podziękowania za cierpliwość oferują klientom taką przyjemność, a jeśli się na coś zdecydujesz, to mogę jeszcze swoje 5% Ci dorzucić :)
      Kurczę, to co się porobiło z Twoimi włosami, że nagle się tak przesuszyły? :/ A olejujesz je?

      Dziękuję :* Chyba z kryzysu zaczynam powoli wychodzić- - może nawet z denkiem łatwiej mi pójdzie ;D

      Usuń
    2. Kurde, ta dodatkowa zniżka jednak nieaktualna. Sama zastanawiam się nad zamówieniem, ale widzę, że zasady uległy zmianom i zniżki dla stałych klientów nie łączą się z oferowanymi na bieżąco promocjami. Buuuuu :(

      Usuń
    3. Ej buuuu! Niedobrze, że się nie łączą :(
      No właśnie nie wiem, co się z nimi stało! Podejrzewam, pewną rzecz, ale muszę to zweryfikować. Muszę spróbować czymś je odratować, bo jak jeszcze niedawno uwielbiałam ich dotykać, to teraz moje włosy to jakieś paskudztwo :/
      Nie olejuję, nie mam zdrowia do tego :P Idę sobie chyba nałożyć tą maskę z P&R, co od Ciebie dostałam, może coś pomoże :D

      Usuń
    4. Promocji z gwiazdką nie lubię :(
      No nic, dobre i te 10%, więc może jednak coś kupię, bo ceny JMO na Naturnice są najkorzystniejsze w porównaniu do wyjściowych ofert innych sklepów internetowych.

      I jak maska? Tylko pamiętaj, że ona jest specyficzna w obsłudze - należy ją stosować przed myciem szamponem, trzymaj ją maksymalnie 30 minut i po umyciu głowy nałóż jeszcze jakąś odżywkę. Chociaż możesz też spróbować bez tego trzeciego etapu, a nuż Twoje włosy nie będą tego potrzebować :)

      Usuń
    5. miałam na włosach maskę przez 15 minut i zmyłam szamponem i powiem Ci, że zdecydowanie brakowało mi jeszcze odżywki po umyciu włosów, ale i bez tego włosy były miękksze i bardziej sypkie - takie jak lubię ;) więc chyba przy najbliższej okazji (czyt. jak obrabuję bank) zakupię sobie pełnowymiarowe opakowanie ;)

      Usuń
    6. Na moich włosach z kolei ta maska zaczęła kaprysić i muszę uważać, z czym ją łączę :( Niedługo postaram się wysmarować jej recenzję, więc tam szerzej opiszę ten problem.
      A tak w ogóle, to doszły mnie dziś słuchy, że John Masters wypuścił nową odżywkę, różano-morelową. Ciekawe, kiedy w Polsce będzie do kupienia :D

      Usuń
    7. Różano-morelowa? O mamo! Jak to musi pachnieć :D
      To ja czekam na recenzję! ;)

      Usuń
    8. Ale już pomijając recenzję, to jest dziś 50% taniej, więc capnęłam sobie pełnowymiarowe opakowanie :P

      Usuń
  9. Aktualnie mam spory zapas kosmetyków do włosów :)
    Ale na JMO cały czas mam oko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszystko przyjdzie odpowiedni moment! :)

      Usuń
  10. Na szczęście moje nie wymagają jakiejś intensywnej pielęgnacji. Konsultowałam się nawet z moją fryzjerką, więc jest ok.
    Ulga ;) JMO na pewno kiedyś spróbuję, szczególnie polecanej przez Ciebie wersji Citrus&Neroli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje włosy na każdym zdjęciu, które przyuważyłam, wyglądają bardzo dobrze :)
      Ale - jak to mówią? Jak się dba, tak się ma - moje gorące zbrodnie popełniane na włosach każdego ranka musiały się wreszcie zemścić ;) Na szczęście czuję już, że wszystkie te pielęgnacyjne wysiłki idą ku dobremu :)

      Odżywkę cytrusową baaaardzo Ci polecam. Przypuszczam, że możesz być z niej zadowolona tak samo, jak ja. Albo i bardziej! :)

      Usuń
  11. Moje wlosy maja sie srednio, tzn sa w dobrym stanie, ale okropnie sie pusza, musze wykonczyc ta odzywke ktora mam i wrocic do Ultimate Blends kokosowej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie puszenie wspaniale niweluje odżywka Citrus&Neroli od JMO oraz olejowanie, głównie olejkiem arganowym. Ten drugi to moje remedium na ogrom włosowych bolączek <3
      Na kokosową odżywkę z Garniera mam chętkę. Liczę na to, że ta seria pojawi się szybko w Polsce, bo nigdzie jej jeszcze nie widziałam :)

      Usuń
  12. nie znam tej firmy. Moje włosy traktuje szamponami z organix.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie kojarzę firmy Organix. Polecasz któryś z ich szamponów szczególnie? :)

      Usuń
  13. Melduję,że dzięki Tobie rekonstruktor zagościł w mojej łazience :)
    Kolejny na liście-cytrusowy cud :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że dobrze się sprawuje! :)
      Jeśli tak, to i z cytrusowej odmiany będziesz zadowolona. Pozwolę sobie też polecić Ci szampon z serii Miód i Hibiskus. Rarytas! W połączeniu z pozostałą pielęgnacją JMO działa cuda <3

      Usuń
  14. Kusi mnie JMO :)
    Ja planuję mocne ścięcie - mam dość mycia, czekania aż wyschną, oraz ich plątania + przylizu ;) Nie mam na to wszystko czasu i cierpliwości + nigdy nie miałam krótkich włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się na jakiś smakołyk od JMO, jestem przekonana, że nie pożałujesz :>

      Ja z kolei zapuszczam, im dłuższe, tym lepsze :D Będę czekać na Twoją włosową metamorfozę na blogu! Farbowanie na blond nadal aktualne? :)

      Usuń
  15. Na pewno skuszę się na pielęgnację włosów z JMO, choć w pierwszej kolejności mam ochotę na odżywkę cytrusową :) Muszę zerknąć czy są próbki do kupienia. Marka kupiła mnie olejkiem do twarzy z granatem, który świetnie się wchłania i odżywia cerę. Wszystko oczywiście za Twoją sprawą :P

    Zdjęcia są cudowne, oglądając je niemal usłyszałam delikatny szum wody ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytrusowa jest cudeńkiem :) Zresztą podobnie jak rekonstruktor Miód i Hibiskus. A i polecam również intensywną odżywkę lawendową :D
      Ten olejek do twarzy to i u mnie zagości, ale o tym już chyba trąbiłam. Dla odmiany - za Twoją sprawą :D Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne, więc gdy trafi się jakaś okazja do zakupu, to nie zawaham się z niej skorzystać :)))

      Bardzo dziękuję, Daga! :* Trochę zmokłam robiąc te zdjęcia :D

      Usuń
    2. Skuszę się na pewno, zużyję tylko aktualnie używaną tubkę :) Na szczęście włosowych zapasów nie mam, także nie jest źle :D Będę pamiętać o Twoich typach.

      Usuń
  16. Ja zaczynam kurację z Seboradin i Pharmaceris zobaczymy jak to będzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skusiłaś się na szampon H-Keratineum od Pharmaceris? :) A co nabyłaś z Seboradin?

      Usuń
  17. Od momentu gdy moje włosy przestały wypadać garściami traktuje je po prostu jakąś odżywka ze spłukiwaniem a następnie spray'em all in 15 z firmy Selective, na ten moment w zupełności mi wystarczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty Szczęściaro! :D Ja muszę mieć szereg różności, by swoim włosom dogodzić :)

      Usuń
    2. Na włosy nie mogę narzekać :) jedyny ich mankament to okresowe wypadanie i konieczność farbowania co miesiąc zważywszy na sporą ilość siwych :/

      Usuń
    3. Ból związany z comiesięcznym farbowaniem znam aż za dobrze :/ W przypadku włosów farbowanych na ciemno nawet najmniejszy odrost wygląda fatalnie. Na szczęście teraz mogę sobie pozwolić na pomijanie tego zabiegu i od 1,5 roku moja czupryna oddycha nietknięta ostrą chemią :)
      Modlę się, bym siwieć nie zaczęła zbyt wcześnie, bo chciałabym się tym stanem jeszcze nacieszyć ;))

      Usuń
  18. Muszę w końcu wypróbować coś z JMO, właśnie produkty do włosów kuszą mnie najbardziej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamila, jestem niemal przekonana, że Twoje włosy pokochałyby pielęgnację od Johna :) Na początek polecam Ci lekką odżywkę Citrus&Neroli Detangler. Wspaniała!

      Usuń
  19. Za tak wysoką cenę też oczekiwałabym dużo bardziej spektakularnego działania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że gdybym wcześniej nie zaznała działania innych włosowych produktów JMO, to tę odżywkę oceniłabym znacznie wyżej, bo jest po prostu dobra. Tymczasem na kolana mnie nie powaliła, dlatego powrotów nie planuję :)

      Usuń
  20. Jestem ciekawa, jak ten wariant odżywkowy spisze się u mnie, chyba jutro wypróbuję, bo mnie korci ;)
    Skoro wygładza i nie obciąża, to już dobrze - dla mnie to połowa sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy wypróbujesz, to daj znać jak wrażenia :)
      Odżywka jest dobra, tego jej nie odmawiam, ale na kolana mnie nie powaliła. Trzymam kciuki, żeby u Ciebie sprawdzała się przynajmniej tak, jak nasza cytrusowa ulubienica :)

      Usuń
  21. Moje włosy w chwili obecnej to istna katastrofa. Wypadają mi całymi garściami a podczas mycia tyle ich wyławiam z wanny, że autentycznie jestem przerażona. Nawet mój mąż mówi, że niebawem to chyba łysa będę, bo tyle włosów mi leci. Nie wiem czy to kwestia złej diety i braku witamin czy co... Zainwestowałam ostatnio nawet w szampon przeciw wypadaniu włosów, kupiłam suplementy do łykania i chyba jeszcze kupię jakąś wcierkę co by im jeszcze zafundować trochę pomocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli problem jest tak duży, jak piszesz, to radzę udać się do dermatologa lub do trychologa, o ile masz taką możliwość. Z wypadaniem włosów boryka się teraz ogrom ludzi, czasami ciężko zapanować nad tym bez fachowej pomocy :(

      Usuń
  22. Ostatnio stwierdziłam, że przecież jak poczytam trochę postów na blogu Anwen to tylko zdobędę wiedzę w obcym mi temacie. Po 10 minutach stwierdziłam, że zamykam jednak jej bloga bo na siłę wynajdywałam sobie problemy, których nie mam ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami nadmiar wiedzy może okazać się zgubny. Dobrze, że w porę się opamiętałaś :P

      Usuń
  23. Zdecydowanie zachęciłaś mnie do zapoznania się z tą marką :) jeszcze nigdy nie słyszałam o JMO :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam tę markę od kilku lat i wiele kosmetyków mogę polecić. Znajdź coś dla siebie w asortymencie JMO i spraw sobie przyjemność. Myślę, że nie pożałujesz :)

      Usuń
  24. To ona wraz z szamponem z tej samej serii zraziła mnie do produktów JMO. Nie zrobiła więcej niż przeciętny produkt. Jak piszesz - mnie również nie zachwyciła. Szkoda, ze swoją przygodę zaczęłam od tej serii, plus że były to tylko próbki. Do tej pory boję się kupic, chociażby sławną hibiskusową wersję. Wiem, że moje włosy są wymagające i wbrew pozorom nie tak dużo nas tutaj z lokami, jakbym mogłam zaufać w działanie opisane na włosach chociaż odrobinę podobne do moich. Niestety, na wszystko muszę wziąć pewny luz i analizować, czy naprawdę coś ten produkt mi da ;) cieszę się, że u Ciebie mogę spotkać konstruktywną opinię :*

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger