wtorek, 17 czerwca 2014

Denko Project!

Tytuł jasny, ale zawartość nieco inna, niż zwykle, bowiem zamiast pustych opakowań pokażę Wam kosmetyki, które, wedle zapomnianej już chyba pierwotnej koncepcji, wytypowałam do szybkiego zużycia :) Mojej kosmetycznej filozofii od dawna daleko do pochwały przepychu i choć minimalistką absolutną nazwać mnie nie można, to nie lubię posiadać zbyt wielu produktów. Dlatego ulży mi, gdy poniższe znikną z mojego kuferka w stanie najwyższej pustości :) Pragnę jednocześnie nadmienić, że posty zbiorczo przedstawiające zużycia, prawdopodobnie nie będą się już u mnie pojawiać. Podoba mi się przyświecający im cel, lecz ich fotografowanie idzie mi jak po grudzie. Podejść w ostatnim czasie miałam już kilka, ale za każdym razem z trudem zrobione zdjęcia lądowały w koszu - zbyt wiele prób wyczerpało już moją cierpliwość ;)

Wracając jednak do tematu. Większość z poniżej przedstawionych kosmetyków bardzo lubię, a ich nominacje podyktowane zostały albo goniącymi terminami przydatności albo znacznym już zużyciem.





Największą grupę stanowią tu błyszczyki. Nie wiem, czy mówiłam już o tym na forum, ale moje umiłowanie błyszczących i soczyście krzyczących ust niemal z dnia na dzień straciło na sile, przekazując jednocześnie pałeczkę pomadkom. Bo, o dziwo, te drugie stanowią aktualnie silniejszą grupę w moim zbiorze! Po przyjrzeniu się każdej sztuce z osobna, uznałam, że najwyższy czas zużyć co następuje:

Guerlain Kiss Kiss Gloss 864 Rose Sunset - przepiękny róż, który przywodzi mi na myśl truskawkowo-malinowy shake :) Zawiera w sobie mnóstwo złotych i koralowych drobinek, dzięki którym zyskuje interesujące wykończenie - efekt na ustach nie jest przeładowany, a mimo wszystko elegancki i bardzo soczysty! Dużym plusem jest dla mnie fakt, że shimmer został mocno zmielony, dzięki czemu jest prawie niewyczuwalny, a oprócz tego błyszczyk ma wspaniały, owocowy zapach, przyjemny pędzelek, pielęgnuje usta i co najważniejsze - nie skleja ich. 

YSL Gloss Pur 7 Pure Sorbet - w opakowaniu jasny, niemal pastelowy, zimny róż, który po nałożeniu na usta zaskakująco je upiększa, tworząc na nich gładką, soczystą, mocno błyszczącą taflę. Świetnie sprawdza się w wieczorowym makijażu, gdy na pierwszy plan wychodzą mocno podkreślone oczy, ale i w codziennym użytku pięknie się odnajduje. Otrzymujemy tu przyjemną konsystencję o owocowym, podobno arbuzowym zapachu (choć ja wyczuwam tu melona) i średnio klejącą formułę. Rzeczą, która mocno mi przeszkadza jest jego tendencja do zbierania się w łączeniu ust.

Dior Addict Ultra-Gloss Pearl 257 Pink Trench - jasny, bardzo delikatny róż z ogromem mikrodrobinek w kolorze różu, złota i niebieskości. Na ustach prezentuje się obłędnie! Błyszczyki od Diora sprawdzają się u mnie szalenie dobrze, z każdego byłam zadowolona - dobra jakość, wspaniały efekt na ustach i świetne właściwości pielęgnacyjne. Kupuję i używam z przyjemnością :) Po tę sztukę sięgam zawsze wtedy, gdy nie mam ochoty nakładać na usta czegokolwiek, bo są spierzchnięte, ściągnięte, czy usiane suchymi skórkami. Momentalnie po aplikacji czuję ulgę, miękkość i cudowne nawilżenie. Uwielbiam!

Essence Stay With Me 01 Me&My Icecream - jasny, mleczny róż z naturalnym efektem na ustach. Bardzo polubiłam tę serię błyszczyków, miałam ich kilka, a ten w odcieniu 01 jest moim drugim (trzecim?). Spośród przedstawionej tu czwórki, ten klei się najmocniej, ale wciąż pozostaje komfortowy w użytku, ma fajny aplikator i bardzo ładnie wygląda na ustach. Jedyną wadą, która w tym momencie stała się dla mnie wyjątkowo nieznośna, to chemiczny zapach i mocny posmak, który towarzyszy jego noszeniu. 





W denku znalazł się też flakonik pięknych perfum od D&G, La Lune - wspaniały zapach owocowo-kwiatowy, idealny dla mnie na okres wiosenno-letni. Ta mieszanka raczy nas pięknymi nutami zapachowymi - mamy tu bowiem jabłko, tuberozę, lilię, irys, czy białą skórę i piżmo. Przyznam, że perfumy te budziły we mnie różne odczucia, ostatecznie jednak uznaję je za moje. Być może kiedyś pokuszę się o ich opisanie. Tymczasem, na dnie została ilość na kilka psiknięć, będę tęsknić :)

Bobbi Brown Shimmer Blush Coral - cudowny róż o idealnym koralowym odcieniu. Kocham! Denko jest tu spore, lecz i wydajność ma szaleńczą. Pomimo tego, mam nadzieję zużyć go tego lata. Jeśli ciekawość nakazuje Wam przeszukać sieć w poszukiwaniu swatchy, możecie najpierw zajrzeć do mojej recenzji <klik>.




Bobbi Brown Sheer Finish Loose Powder 5 Soft Sand - o rany, baaaardzo dawno go nie używałam! Odstawiłam go na rzecz Kryolana <klik> (tak, męczę się z nim nadal ;)), głównie z powodu wykończenia, jakie daje, albo raczej tego, że nie posiada mocnych właściwości matujących. Ma ładny, delikatnie żółtawy odcień, jest niezwykle drobno zmielony, a na twarzy daje bardzo naturalny efekt. W opakowaniu nie zostało już wiele, ale jeśli pamięć mnie nie myli, wydajność ma sporą, poużywam go więc trochę i pokuszę się pewnie o pełną recenzję - macie chęć o nim poczytać?

MAC Studio Finish Concealer SPF35 NC20 - lubię, o czym możecie poczytać tutaj <klik>, lecz terminy gonią :) Na zdjęcie nie załapał się odcień NC30, ale i ten zostanie wzięty w obroty, gdy tylko kolor skóry mi na to pozwoli :)

Bobbi Brown Corrector Light Bisque - z przerwami używam go już od jakiegoś czasu i wypadałoby go wreszcie zwolnić ze służby. Moje uczucia wciąż są mieszane, ale może wreszcie będę w stanie opowiedzieć się po którejś ze stron. Mam nadzieję, że szansa zostanie dobrze wykorzystana :)




Ostatnie dwa kosmetyki również zasłużyły na zużycie:

MAC Studio Fix Powder NC25 - pełną recenzję znajdziecie tutaj <klik>. Wciąż używam go na różne sposoby, cały czas towarzyszy mi w torebce i mimo tego zdaje się nie kończyć - jest pioruńsko wydajny! 

MAC Pro Longwear Bronzing Powder Sun Dipped - część limitowanki Hey, Sailor! z 2012 roku. Wiem jednak, że kolor ten pojawił się też w zeszłorocznej kolekcji Temperature Rising. Świetny odcień beżowo-złotego brązu, w którym upakowano drobny, złoty shimmer (przypominający mi ten zastosowany w Lagunie z Nars). Pięknie ociepla cerę dając przy okazji delikatne rozświetlenie. Ostatecznie da się nim nawet wykonturować twarz, ale nie lubię go mieszać z różami (wyjątkiem jest Coral od Bobbi). Koniec jego jest bliski, a wraz z nim nadejdzie czas na moją pierwszą akcję Back2Mac (nie muszę chyba dodawać, że motywację mam w związku z tym podwójną? :D).


Tak, to na tyle. Miało być krótko, a wyszło jak zawsze ;) Powiedzcie, co sądzicie o tym pierwotnym zastosowaniu projektu denko? Uskuteczniacie go u siebie?

Trzymajcie za mnie kciuki, zwłaszcza w temacie błyszczyków - one wcale tak łatwo nie poddają się zużyciu :) 
Znacie któryś z tych produktów?


Pozdrawiam Was serdecznie!
Megdil

83 komentarze:

  1. Uśmiałam się, bo u mnie z błyszczykami jest na odwrót. Do niedawna były szminki, szminki, szminki, a teraz łapię się za błyszczące :).
    Życzę owocnego zużywania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się aż wierzyć nie chce, że tyle lat błyszczykowania idzie w niepamięć :P Wpadłam jednak w pomadkowy szał, to pewne :)
      Dzięki! Życzenia się przydadzą, bo czas goni... :)

      Usuń
  2. Mac Studio Fix to produkt, w który aktualnie celuję :) Bardzo dużo dobrego słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat w sobie nie rozkochał, ale wiem, że wiele osób jest z niego zadowolonych. Proponuję przetestować go przed zakupem :)

      Usuń
  3. lubię kosmetyki i to bardzo, jednak podobnie jak Ty nie lubię mieć ich zbyt wielu. I tak jeśli chodzi o pielęgnację, tutaj pełen minimalizm, jeden żel do mycia, jeden tonik, jeden krem itd. Nie kupuję na zapas, bo zawsze kusi mnie żeby spóbować nowego, w ten sposób nie mogę skończyć starego. Za zużywanie błyszczyków nawet się nie biorę, ale też nie kupuję nic nowego, ale mam pewne plany co by pozużywać kolorówkę na przykład puder Kryolana, zaparłam się i muszę go skończyć, dobrze mi idzie. Mam też plan skończyć choć jeden róż, mmm ciekawe czy mi się uda. Trzymam za Ciebie kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapasów w pielęgnacji już sobie nie wyobrażam, owszem, czasami zaopatrzę się w coś 'na potem', ale tylko dlatego, że niebawem coś będzie mi się kończyć. Lubię kupować to, na co akurat mam ochotę, z zapasami się tak nie da, bo albo powstrzymują, albo się piętrzą - jedno i drugie rozwiązanie mi się nie podoba ;)
      Błyszczyki to będzie dla mnie wyzwanie, raz, że jest ich kilka, dwa - mocno przestawiłam się na tryb pomadkowy, a to wcale nie pomaga. Chyba zacznę smarować się nimi do snu ;D

      Z tym Kryolanem też się zawzięłam, dlatego nie kupiłam niczego innego (chociaż byłam już bliska). Zużyję Bobbi, a później znów przyjdzie mi się skupić na tym paskudzie ;)
      Róż na pewno uda Ci się zużyć, ja już w życiu kilka zdenkowałam - nie ma rzeczy niewykonalnych :D
      Dziękuję, Ty za mnie, ja za Ciebie :*

      Usuń
    2. Zgadzam się z Iwoną :) Największy problem mam z dokupowaniem kolorówki, o ile pilnuję się aby zużywać i nie kupować nowych balsamów, żeli czy innych produktów do pielęgnacji o tyle z kolorówki zawsze coś mi wpadnie do koszyka. Jestem taka podatna na kolory i promocje :(

      Usuń
    3. Doniu, chyba każdej z nas (albo przynajmniej sporej większości) nie uda się przejść obojętnie obok promocji, czy pięknych kolorów - i choćbyśmy miały tylko przyjrzeć się tym produktom, zrobimy to :P Zakupy to inna sprawa, mnie też często kusi kolorówka, czasami poddam się i kupię, ale częściej odpuszczam, wiedząc, że nie zdołam zużyć wszystkiego, co mam. Ćwiczmy silną wolę! ;)

      Usuń
  4. Ciekawy projekt. :) Też nie lubię mieć dużo, to co mi się znudziło nie potrafię nosić, zostawiam sobie na później albo oddaję komuś tam. ;) Z goniącym terminem ważności albo zużywam szybko albo też oddaję. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kosmetyki 'nudzą się' rzadko, bardzo rzadko. Najczęstszymi powodami, dla których się czegoś pozbywam są nietrafienie kolorystyczne lub niemoc w okiełznaniu produktu :)

      Usuń
  5. Teraz już jestem pewna, że ten błyszczyk Diora musi być mój :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam z całego serca, wart każdej złotówki!

      Usuń
  6. Kochana ulżę Twojemu sumieniu - oddawaj błyszczyki! ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Który chcesz? Podzielę się :)

      Usuń
  7. W każdym miesiącu wybieram kosmetyki, które zużyję w pierwszej kolejności.
    I całkiem dobrze mi się to udaje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym miesiącu na pierwszy ogień idą żele pod prysznic, których mam spory zapas (to głównie prezenty są). Zużywam je na kilka sposobów: zgodnie z przeznaczeniem, jako mydło do rąk i jako płyn do kąpieli. Poza tym cały czas męczę piankę pod prysznic Organique (wersja Africa, zapachowo nietrafiona bardzo), peeling gruboziarnisty Lirene i lawendowy peeling do stóp Yves Rocher.

      Usuń
    2. O widzisz, nawet nie wpadłam na pomysł, by co miesiąc wyznaczać sobie kosmetyki do zużycia. W sumie chyba dlatego, że nie mam ich tak dużo :D Błyszczyków trochę mi się nazbierało, miałam do nich słabość :)

      Ja muszę koniecznie powąchać tę afrykańską piankę do mycia ciała, ciekawa jestem, czy zapach przypadnie mi do gustu :)
      Żele pod prysznic szybko schodzą, tym bardziej, że znajdujesz dla nich więcej zastosowań, myślę, że prędko zejdziesz z zapasów :) A jak sprawuje się u Ciebie ten lawendowy peeling YR? Jesteś zadowolona?

      Usuń
    3. I u mnie kosmetyków nie m dużo. Świadomie stawiam na minimalizm. Ale żele pod prysznic, balsamy, masła tego mam sporo - przyznaję.
      Ale zużywam systematycznie :) To najważniejsze!

      Pianka pachnie bardzo męsko, trochę ostro. Mnie ten zapach męczy, ale wiem, że ma zwolenników :)
      Peeling lawendowy YR kupiłam po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzji. Trochę się zawiodłam. Jest dobry - do zachwytu daleko.

      Usuń
    4. Słusznie, najważniejsze to mieć chyba świadomość i zachować jakiś rozsądek w tym wszystkim, wszak nie o kolekcjonowanie tu chodzi :)

      A to ja w takim razie podziękuję za ten peeling, skoro Cię nie zachwycił. W zamian mogę Ci polecić pumeks z Phenome - rewelacja, do której chce się wracać! :)

      Usuń
    5. Skoro polecasz, to musi być coś :)
      Ufam twoim opiniom! Dziękuję za rekomendację :)

      Usuń
    6. Bardzo się cieszę, Aneta, i dziękuję, że mi o tym mówisz! Wiele dla mnie znaczy taka Twoja opinia :)

      Usuń
  8. Bardzo fajne denko. Ja w życiu zużyłam jeden błyszczyk xD. Resztę musiałam wyrzucać bo były już stare.
    Niestety nie miałam żadnego z tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja normalnie ze zużywaniem nie mam problemu, wszystko da się zdenkować :D
      Marnotrawstwa bardzo nie lubię, stąd ten post, chcę zużyć te kosmetyki, póki mam na to jeszcze chwilę :)

      Usuń
  9. Ejj! Nie tego się spodziewałam :D Chciałam jakieś ochy, achy i fochy poczytać na pustaki, a tu mi takiego paskudnego psikusa zrobiłaś! Wstydź się, wstydź! Bo już myślałam, że moje kopniaki cokolwiek dają :P (chyba jednak ze mną kiepsko...)
    Ale ile błyszczyków! Ja mam może ze dwa, kupiłabym więcej, ale nie używam. Kocham za to balsamy do ust, pod ręką w tej chwili mam 6, nie pytaj po co mi tyle :D
    No ja się staram schodzić z zapasów (zwłaszcza tych kąpielowych i szamponowych) i idzie mi powoli, ale skutecznie ;]

    PS: na maila odpiszę jutro, bo dziś nic twórczego ze zmęczenia nie wymyślę ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiłam przecież, że Cię zaskoczę - nie rzucam słów na wiatr, oj nie! :D
      Ok, pocieszę Cię (to moje dobre serce... :P), Twoje kopniaki za każdym razem generowały pustakową sesję! Inna sprawa, że nie byłam zadowolona ze zdjęć i wszystkie w efekcie gonią nicość w wirtualnej przestrzeni :) MOOOOŻE podejmę finalną próbę i spróbuję coś sklecić, bo opakowań jeszcze nie wyrzuciłam, lecz to bardzo luźne zdanie (bardziej skłaniam się ku opróżnieniu szafy :)).

      6 balsamów? Matulu :D Ja mam obecnie 3 pielęgnacyjne mazidła do ust, z czego jednego nie znoszę i robię sobie z niego peeling :D Jestem jednak przekonana, że każdą jedną sztukę potrzebujesz, więc nie mam zamiaru zadawać głupkowatych pytań - 'po co' i 'dlaczego' :P

      A tak w ogóle, to skuteczność jest najważniejsza! Z każdych zapasów da się zejść :)

      Mail dotarł, postaram się szybciutko odpisać :*

      Usuń
    2. Wiesz, ja się szybko nudzę. Więc 6 balsamów do ust, bo każdy inaczej pachnie, ze 3 żele do kąpieli otwarte w łazience itd :D

      Uff.. toś mnie pocieszyła tymi kopniakami, bo już myślałam, ze jest ze mną źle :P

      :*

      Usuń
    3. Rozumiem, bo kiedyś też wyznawałam podobną zasadę - kilka żeli pod prysznicem, kilka balsamów/maseł otwartych jednocześnie, w sumie, tylko pasta do zębów była jedna :D

      Usuń
  10. A mnie jest ciężko rozstawać się z kosmetykami które mi dobrze służą:) Oby udało Ci się wszystko zużyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam z tym większego problemu, owszem, będę tęsknić, zwłaszcza za tymi gorzej dostępnymi, ale bardziej cenię sobie odpowiednie zagospodarowanie (zużycie do cna), niż sam fakt posiadania :)
      Dziękuję! Mam nadzieję, że z błyszczykami gładko mi pójdzie :)

      Usuń
  11. u mnie błyszczyków zdecydowanie więcej się denkuje niż pomadek, w sumie żadnej jeszcze nie zużyłam do końca a nawet nie do połowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ines, mnie chyba też nigdy nie udało się zużyć pomadki. Zresztą, wcale mnie to nie dziwi, bo dopiero niedawno odkryłam w sobie ich umiłowanie :)

      Usuń
  12. Ja ostatnio tez staram sie używać kosmetyki te które skę wykanczają, bo kiedyś je zostawialam, bo nie chciałam by sie kończyły, ale teraz mam tego tak dużo ze czas skończyć z nimi : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie nie żałuję, wychodzę z założenia, że wszystko jest do używania i zużywania :) Szkoda byłoby mi, gdyby te kosmetyki się zmarnowały, jeśli zaś zostaną dobrze spożytkowane będę usatysfakcjonowana :)

      Usuń
  13. Trzymam kciuki za szybkie zdenkowanie produktów :)
    Na błyszczyki Diora juz od jakiegoś czasu mam ochotę i pewnie w końcu się skuszę :)
    Magdo, nie rezygnuj z notek denkowych, jan uwielbiam je czytac u Ciebie na blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błyszczyki Diora polecam w ciemno, każdy jeden - żaden mnie jeszcze nie zawiódł :) Z ich pomadkami, dla odmiany, mam mieszane wspomnienia - równowaga musi być ;)

      Co do notek denkowych, niestety, niczego nie mogę obiecać, naprawdę ciężko przychodzi mi organizacja zdjęć, żadne mnie nie satysfakcjonują, a nie chcę niczego robić na siłę. Twoje preferencje wezmę sobie jednak do serca, a nuż wena powróci :)

      Usuń
  14. Niechętnie zużywałabym te kosmetyki chcąc, żeby zostały ze mną jak najdłużej, ale życzę powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja niechętnie wyrzucałabym je po sugerowanym terminie przydatności :)
      Dzięki! Życzenia, zwłaszcza przy tej ilości błyszczyków, na pewno mi się przydadzą :D

      Usuń
  15. A ja właśnie zabieram sie za błyszczyki, o dziwo :)))
    Blot z MACa mi się marzy, muszę go w końcu dorwać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wcześniej byłaś 'pomadkowa'? :) Ja błyszczyki wciąż lubię, miło mi się ich używa, ale zdecydowanie chętniej sięgam ostatnio po szminki... Dlatego bardzo świadomie wytypowałam do zużycia tę gromadkę powyżej, inaczej dobre produkty mogłyby się zmarnować :(

      Blot jest świetny, bardzo polecam!

      Usuń
  16. trzymam kciuki, bo wiem jak to ciężko idzie :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo dobry pomysł :) Sama też staram się zużywać kosmetyki do końca, gdy widzę, że niewiele im brakuje. U mnie od kilku tygodni trwa projekt: "denko próbek", bo terminy ważności zaczęły mnie gonić i z pudełka się wysypywały.

    Z kosmetykami kolorowymi mam ciężej, bo wiele z nich mogłoby być ze mną do końca życia, bo tak je lubię i mam nadzieję, że nigdy się nie skończą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja taki projekt wdrażam po raz pierwszy - jakoś nigdy wcześniej nie miałam problemu ze zużywaniem kosmetyków. Właściwie trudno mi wytłumaczyć, skąd taki pojawił się teraz, bo w zakupach od długiego już czasu zachowuję umiar... Próbek też troszkę mi się nazbierało, ale to głównie pielęgnacja i na pewno nic na zmarnowanie nie pójdzie, bo w kolejce czekają same ciekawe kosmetyki :)

      Izis, zawsze po zużyciu można zaopatrzyć się w nowy egzemplarz (chyba, że to limitki?), a pomyśl, jaki to ból, wyrzucać przeterminowane produkty...
      Życzę nam sukcesów! :D

      Usuń
  18. tez ostatnio wzięłam się mocno za zużywanie tak by uszczuplić opasłe zapasy :)
    również swego czasu odpuściłam posty denkowe bo były męczące a blogowanie ma być przyjemnością o!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat zapasów nie czynię, jakieś pojedyncze produkty zdarzy mi się kupić "na potem", ale to naprawdę rzadkość :) Trzymam kciuki za Twoje zużywanie, bo tylko wyobraźnia może mi podpowiedzieć, jak bardzo Twoje łazienkowe szafki mogą być wypchane :D

      O, o, właśnie to! Przyjemność! A zdjęcia pustaków coraz trudniej mi zorganizować...

      Usuń
  19. Z Twoim uporem zużycie tych produktów pójdzie na pewno sprawnie :)
    Ja jestem już przy końcu Clarins Instant Light Natural Lip Perfector, efekt odpowiada mi do tego stopnia, że już zaopatrzyłam się w kolejny :D
    Co do zużywania kolorówki w ogóle, to u mnie w tej materii jest następująco - tusze do rzęs lecą jeden po drugim, bo zawsze mam otwarty tylko jeden. Podkłąd Lancome Teint Miracle jest już na wykończeniu, więc niebawem skuszę się na coś nowego, choć powiem Ci, że miałam już kilka próbek i póki co nic mi tak nie odpowiada jak Lancome. Lubię go bardzo za rozświetlenie i bardzo delikatne krycie. Róże mam na stanie dwa - Hot Mama i Sugabomb. Aktualnie przykleiłam się jedynie do Sugarbomb :) Do omiecenia twarzy używam MF Creme Puff, w opakowaniu widać już dno, cieszy mnie to, bo mam zamiar skusić się na coś z wyższej półki, póki co brak konkretów, choć ostatnio myślę o sypańcach LL Flawless Silk albo Clinique Blended Face Powder, a może jednak coś w kamieniu? No nie wiem, póki co myślę, czytam recenzje, oglądam :) Cieni do oczu nie używam, no może na specjalną okazję dwa razy w roku ;P Pomadki mam chyba dwie z rossmanowym wyprzedaży, ale przyznaję, że leżą kompletnie nie używane :/ Wiesz jednak, że MAC mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daga, mam taką nadzieję, a sił dodaje mi Twoja wiara we mnie :) :*

      Mój Perfector niedawno wyzionął ducha i gdyby nie fakt, że zużywam błyszczyki, na pewno kupiłabym kolejne opakowanie. Uwielbiam go :) Ciekawa jestem, który kolor sobie wybrałaś :)

      U mnie też zawsze jeden tusz jest w użytku. Od paru miesięcy kupuję ciągle ten sam (żółty Lovely :D), jakiś czas temu miałam ochotę na odmianę, ale i tak poszłam do Rossmanna po kolejną sztukę. Próbowałaś go może? Moim zdaniem jest naprawdę świetny! I do tego tani jak barszcz :)
      Podkłady to ciężki orzech do zgryzienia i tak sobie myślę, że jeśli trafiłaś na taki, który bardzo Ci odpowiada, to może lepiej przy nim pozostać? :) Zmiany nie zawsze wychodzą na dobre. Chociaż, z drugiej strony, doskonale rozumiem chęć poznania nowości - myśl, że może gdzieś czeka coś jeszcze lepszego, skutecznie mąci w głowie :)

      Widzę, że Twój makijaż nie jest skomplikowany :) Co do pudru, to obydwa sypańce mają dobre opinie, więc wybór przed Tobą trudny :) Ja zawsze, oprócz sypańca, muszę mieć w użytku kompakt - nie wyobrażam sobie braku poprawek w ciągu dnia. A powiedz, masz dostęp do Bobbi Brown? Bo może ten sypaniec, którego pokazałam powyżej przypadły Ci do gustu? Rozeznaj się :)

      Z cieniami u mnie bywa różnie, czasami nakładam ich więcej, czasami mniej, ale praktycznie zawsze coś na powiece ląduje, chociażby najbardziej neutralny, beżowy odcień - różnica w odbiorze całej twarzy jest znaczna, do tego koniecznie rozświetlam wewnętrzne kąciki, białym matem albo czymś z odpowiednią ilością błysku :)

      A dlaczego nie używasz tych pomadeczek? Nietrafione kolory, czy coś innego Ci w nich nie pasuje?
      W MAC na pewno coś dla siebie znajdziesz, toż to raj! :D

      Usuń
    2. Co do Lip Perfectora to kończę 01, a nabyłam już 05, który jest troszkę bardziej intensywny :)

      Jeśli chodzi o żółty tusz Lovely to kupiłam go podczas ostatniej rossmannowej promocji, także czeka w kolejce, a że MF False Lash Effect Fusion powoli dobija dna, to nie będzie już długo czekał :)

      Co do podkładu to powiem Ci, że na siłę nie będę nic szukać, choć ciekawi mnie jeszcze kilka pozycji Chanel, także przy najbliższej wizycie w perfumerii sięgnę po próbki.

      U mnie w okolicy nie ma niestety szafy Bobbi Brown, ale podczas wizyty u teściów w Olsztynie wstąpię do tamtejszego Dougiego, bo tam mają Bobbiego. Nawet swego casu oglądałam tam cudne Shimmer Bricki :) Dzięki za polecenie, będę pamiętać o Twoim typie, bo skoro piszesz, że u Ciebie nie matuje wystarczająco to dla mnie może być w sam raz ;)

      Muszę pokombinować w weekend z moimi dwoma cieniami, które mam na stanie :) Może uda mi się coś sensownego wyczarować ;)

      Powiem Ci, że ogólnie nakładam coś na usta rano przed wyjściem i po pracy w samochodzie, także nie używam naustnych malowideł zbyt często. Do tego polubiłam bardzo Lip Perfector i reszta poszła w odstawkę. Muszę wygrzebać te moje pomadeczki :D

      Usuń
    3. Ładniutka ta zero-piątka :>

      Ciekawa jestem, czy żółtek od Lovely będzie Ci odpowiadał tak samo, jak mnie :) A masz jakiś swój uwielbiony tusz do rzęs?

      W temacie podkładów Chanel orientuję się raczej słabo, swego czasu używałam namiętnie Mat Lumiere. Później kilkukrotnie próbowałam Vitalumiere Aqua i powiem Ci, że ten podkład ma moc - wspaniale wygląda na skórze, lecz, niestety, na mojej nie utrzymuje się zbyt długo :( Dlatego zachęcam Cię do zapoznania się także z nim :) A patrzyłaś na ofertę Guerlain? Może Lingerie de Peau, Parure de Lumiere albo Parure Gold? O, a gdy będziesz w Olsztynie, to koniecznie sprawdź podkłady Bobbi - Luminous Moisturizing oraz Moisture Rich Foundation :)

      O tak! Paletki Shimmer Bricks są cudowne <3 Miałam kiedyś jedną, ale się jej pozbyłam (czego teraz, oczywiście, żałuję :P). Tak na dobrą sprawę, nie byłam wówczas przekonana do rozświetlaczy, więc ten leżał i się kurzył. Teraz sprawa ma się zgoła inaczej (odkąd kupiłam sobie przepiękną sztukę od Becca, nie wyobrażam sobie już bez tego akcentu mojego makijażu :)).

      Praca z cieniami to niby żadna filozofia (jeśli mowa o podstawowym, dziennym, delikatnym makijażu, rzecz jasna), więc na pewno coś wyczarujesz :) Daj znać, jak próby :D

      U mnie z mazidłami do ust zawsze było tak samo - nigdy w ciągu dnia nie poprawiałam makijażu tej części twarzy, ale teraz coraz chętniej sięgam po różne dobroci z mojego kuferka :D Fajnie, że w tak prosty sposób można całkowicie odmienić wygląd, dodać trochę koloru i świeżości twarzy :)

      Usuń
    4. Sporo osób chwali tego żółtka Lovely, więc mam nadzieję, że i u mnie się sprawdzi :) Co do ulubionego tuszu do rzęs to przez długi czas używałam MF False Lash Effect, ale jakiś czas temu zaopatrzyłam się w wersję MF False Lash Effect Fusion (fioletowe opakowanie) i przy nim pozostałam :)

      Właśnie widzę, jak Ty słabo w podkładach Chanel orientujesz :P Ja to jestem dopiero zielona! :D Wezmę sobie próbeczki i będę sprawdzać :) Ofert Guerlain nie znam kompletnie, także dzięki za polecenie! O Bobim to już w ogóle bym nie pomyślała :D Zapisuję wszystko!

      Próby z cieniami w końcu nie podjęłam. Może w kolejny weekend coś się uda ;)

      Co do poprawek makijażu ust to po prostu zapominam o tym w ciągu dnia :) Czasem jedynie nakładam jakiś balsam nawilżający. O właśnie, ostatnio dostałam od Hexxany balsam do ust S&G w wersji brzoskwiniowej - jest bardzo przyjemny! :) Mimo, że ma parafinę w składzie to jest naprawdę milusi :)

      Usuń
  20. Oj zgadzam się,zużycie błyszczyków trwa w nieskończoność:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy przede wszystkim od intensywności ich użytku, no i ilości posiadanych sztuk. O podejściu do sprawy nie wspomnę ;P Wiem, że wiele osób traktuje kolorówkę jako coś do używania, a nie zużywania - u mnie jest zgoła inaczej, jeśli coś kupuję, to tylko i wyłącznie z zamysłem, że zostanie to dobrze spożytkowane :)

      Usuń
  21. Trzymam kochana kciuki za Twoje denko :) To jest jakiś pomysł, aby wytypować kosmetyki z bliskimi terminami przydatności lub te już denkujące się. Ciekawa jestem tego bronzera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Sylwia :)
      Tę pierwotną ideę denka uważam za bardzo przydatną właśnie w takich sytuacjach - goniących terminów i mocno widocznego zużycia. Nie dość, że zapobiega to niepotrzebnym zakupom, to jeszcze pozwala kontrolować całą kosmetyczną sytuację :) Nic się dzięki temu nie marnuje i nic z szafek nie wysypuje.

      Bronzer jest bardzo fajny, ale tak, jak napisałam, bardziej do ocieplania cery, niż do konturowania, bo czasami może niekorzystnie w tej roli wyglądać. No i z różami, ze względu na swój odcień, nie łączy się w naturalny sposób. Chociaż może to i moje laickie pojęcie makijażowe? ;P Ostatecznie da się z nim pokombinować, ale trzeba być ostrożnym :) Z jakości jego jestem zadowolona, więc jeśli wyjdzie w którejś z kolejnych limitowanek, warto się nim zainteresować :)

      Usuń
  22. Oj, wreszcie znalazłam chwilę i jestem, jak obiecałam:)
    Powiem Ci, że jestem zaskoczona nową koncepcją...ja tu sie nastawiłam na kilometrowy post z Twoimi zuzyciami, a tu niespodzianka:) ale wiem, co masz na myśli...ja również zrezygnowałam z tradycyjnego denka, jakie możemy przeglądać na blogach dziewczyn, do szewskiej pasji doprowadzało mnie zbieranie tych pustych opakowań, dlatego tym bardziej podziwiam osoby, które zaangażowały się w projekt denko i sumiennie się z niego wywiązują:)
    Moja historia błyszczykowa wyglada zupełnie tak samo...kiedyś miałam ich mnóstwo, teraz zdecydowanie preferuję pomadki i to najlepiej w intensywnych kolorach:) przy najbliższej sprzyjającej okazji zafunduję sobie jakąś Macową sztukę, bo mam na nie chrapkę już długi czas:)

    życzę powodzenia w zużywaniu...a jak już pozbędziesz się tego, co zalega, kupisz sobie nowiuteńkie cacuszka:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo zawsze chętnie czytam, co masz do powiedzenia :)

      Hahaha, widzę, że moja pisanina bez umiaru jest szeroko kojarzona :P
      Posty ze zużyciami swego czasu bardzo lubiłam (i do teraz lubię takie czytać), bo sporo informacji można z nich wynieść, ale te puste opakowania zachomikowane gdzieś w szafie coraz bardziej mnie irytują. Jeszcze gorzej sprawa ma się ze zdjęciami, nic mi się nie podoba, nic mi nie pasuje, obrażam się i wciskam 'delete' ;)

      Co do pomadek, to wiesz, że nigdy nie spodziewałabym się, że aż tak polubię tę formę podkreślania ust? W kosmetyczce zawsze coś tam miałam, ale i tak to błyszczyki w 95% sytuacji znajdowały swoje miejsce w makijażu, zarówno codziennym, jak i wieczorowym. Na szminki w naprawdę intensywnych kolorach już się czaję (kilka obiektów na horyzoncie pięknie się do mnie uśmiecha :D). Te z MAC zawładnęły mną - chcę więcej i więcej (mam całą ich listę...). A Ty, Iwonko, upatrzyłaś już sobie jakieś konkretne kolory? :)

      Niech te nowiuteńkie cacuszka będą dla mnie dodatkową motywacją ;D
      Buziak :*

      Usuń
  23. Raczej nie czułabym się dobrze mając X ilość róży, pomadek, błyszczków. Rano cenię sobie uniwersalne rozwiązanie i najczęściej maluje się w podobny sposób. Ja nadal jestem błyszczykowa i jakoś póki co nie mogę się przekonać do pomadek. Wyjątkiem jest airy fairy z Rimmela.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat na tym polu lubię mieć wybór, sięgam po różne kolory/wykończenia w zależności od humoru, czy wyglądu skóry np. :) Z makijażem oczu rzadko szaleję, a nawet jeśli, to też bardzo zachowawczo, odbijam to sobie więc w kombinacjach z różami i pomadkami :D
      Coraz częstsza i szersza obecność szminek w moim makijażu zaskoczyła mnie samą, długo pozostawałam wierna błyszczykom i szczerze wątpiłam, że kiedyś się to zmieni. Niespodzianka :)

      Usuń
  24. Ja na szczeście się saram co chwila robić taką rotację kosmetyków by regularnie używać i zużywać wszystkie, chyba, że czegoś mocno nie lubię;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się zużywać nawet te kosmetyki, na które patrzę z niesmakiem ;) Twój patent jest bardzo dobry! Tylko, że u mnie jest tak - jak się na coś uprę, to nie ma zmiłuj :P

      Usuń
  25. Z Twoim zaparciem na pewno świetnie i szybko dobicie do dna w tych cudeńkach Ci wyjdzie :)
    Choć podziwiam za takie owocne zużywanie kolorówki. Mi się to rzadko udaje. Podkłady, tusze jeszcze jakoś idą, ale reszta, to czysta abstrakcja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, Marti! Z produktami do twarzy problemów nie przewiduję, ale te wszystkie błyszczyki... To jest wyzwanie :D

      Domyślam się (aka jestem tego pewna :P), że Twoje zasoby są zdecydowanie bardziej obfite od tych moich, powolne ich zużywanie wcale mnie więc nie dziwi :) Ja lubię denkować kosmetyki, bo to daje mi satysfakcję i spokój, że nic się nie zmarnowało - tego bardzo nie lubię, więc, mimo wszystko, staram się trzymać w ryzach moje zapędy do powiększania tego prywatnego asortymentu :)

      Usuń
  26. Kochana, jednak 'standardowe denko' Cię pokonało? :D ja już przyzwyczaiłam się na tyle do gromadzenia pustych opakowań, że chyba nie potrafiłabym inaczej :)

    Będę trzymać kciuki za zużycie błyszczyków, a Ty trzymaj za mnie. Nie wiem skąd mi się ich tyle wzięło :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, chwila, moment! Nic mnie nie pokonało, po prostu mnie ... męczyło :P Wiesz, to chomikowanie pustaków jestem w stanie znieść, bo gdy schowam je gdzieś głęboko, poza zasięgiem wzroku, nie razi mnie ich obecność, ale ze zdjęciami ich mam problem. Bo ni to ładnie, ni ciekawie mi wychodzi ;)

      Dobrze, trzymajmy je razem :) Jak to, nie wiesz, skąd one się biorą? :D A Ty, ile masz do zdenkowania? :P

      Usuń
    2. No niech Ci będzie :D ja lubię i robić i czytać denka, ale pod warunkiem, że tworzę co miesiąc te posty, w przeciwnym wypadku poległabym na placu boju już na starcie :D

      Szczerze? Wolę nie liczyć :D są rozrzucone po każdej torebce, a jeszcze w szufladzie leży kilka sztuk :O mam również ambity plan zużycia jakiejś kolorowej pomadki, dałam sobie przyzwolenie na zakup Plumful jak jakąś wykończę :)

      Usuń
    3. Ja też lubię je czytać, ich konstruowanie nie przeszkadzało mi, do czasu :P Oo! Gdybyś zobaczyła, ile pustych opakowań mi się nazbierało, na pewno z miejsca przyznałabyś mi rację :D

      O kurczę, to rzeczywiście musisz ich mieć sporo :) Ja, oprócz tych tutaj przedstawionych, posiadam jeszcze cztery inne, przy czym dwa z nich są tak mocno napigmentowane, że zaliczam je do prawie-pomadek ;D

      Ha! Po pierwsze - wiedziałam, że w końcu pękniesz :D A po drugie - skoro Plumful jest już na horyzoncie, to nie pozostaje Ci nic innego, jak w tempie ekspresowym zabrać się za misję zdenkowania :D

      Usuń
    4. No właśnie czasem mam takie miesiące, że moje prywatne, własne, osobiste denko mnie zaskakuje :D Sama nie wiem skąd tyle tego się bierze :D

      Dokładnie tak samo jest z błyszczykami. Nie pamiętam kiedy ostatnio jakiś kupiłam, a ciągle mam ich zbyt dużo, a do tego wcale się nie kończą :)
      Wiesz, Plumful, to dla mnie bardzo dobra motywacja! :D chciałabym się wyrobić do końca wakacji z zakupem jej :D

      Usuń
    5. Sprawa z błyszczykami u mnie wygląda tak samo, nie wiem skąd ich tyle, bo ostatnią sztukę kupowałam wieki temu ;) Rozmnażają się w niewyjaśnionych okolicznościach chyba ;D

      Grunt to dobra motywacja! Trzymam kciuki za szybkie spełnienie pomadkowego marzenia :)

      Usuń
  27. Ja uwielbiam dokładać kolejne puste opakowania do torby! To dla mnie naprawdę spora motywacja do pilnowania ilości otwartych i używanych produktów, a "wyznaczanie" produktów do zużycia dzieje się w dużej mierze samo. Tylko z kolorówką tego nie potrafię i też trochę nie chcę, bo niemal wszystkie te produkty, których zużycia jestem najbliżej na pewno chciałabym kupić ponownie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to skuteczna motywacja, warto ją pielęgnować :) Sytuacja ma się u nas trochę inaczej, bo ja nie mam żadnych zapasów pielęgnacyjnych (kolorówkowych tym bardziej), więc problemy/niedogodności z tym związane mnie nie dotyczą, kupuję wszystko na bieżąco :) Kolorówka natomiast to też trochę inny temat, bo tutaj nie widzę powodu, dla którego miałabym się ograniczać do posiadania jednego różu, czy dwóch pomadek - uważam, że są to kosmetyki, w których fajnie jest mieć wybór, bo przecież służą nie tylko do upiększania, ale też do zabawy wyglądem, mają nam życie trochę urozmaicić :)
      No i moje podejście jest też dosyć konkretne - kupuję, by używać i zużywać, zero sentymentów ;P

      Usuń
  28. To denko to takie planowe, ciekawy zamysł :)) i dobra sprawa, bo wiesz na co lepiej postawić, że już nie ma miejsce dać ich na boczny tor, bo termin ważności bliski, albo pora roku niebawem się zmieni. Podoba mi sie to, i brawa że z tyloma produktami jesteś już na końcówce :)
    Widzę, ze wyznajemy tą samą zasadę - kupujemy, aby zużywać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego wszystkiego zapomniałam odnieść sie do bohaterów postaw, nadrabiam już szybciutko, otóż tak wyrażam wielką chęć przeczytanie o pudrze Bobbi Brown, ba chcę szczegółową refleksje na jego temat, bo jestem na etapie wybrania nowe wykończeniowego sypańca, aby dać odetchnąć mojemu Geurlainowi, a nie mam szans na wpadkę. Moje myśli krążą wokół Bobbi Brown, MAC Blot. Nars puder sypki odbijający światło bądź wersja prasowana, aczkolwiek nie wiem jak ma się mieć ta druga wersja do kuleczek Guerlain, które wiem, że prędzej czy później nabędę, bo chodzą za mną już...od roku!
      Ja natomiast mam przewrotnie i wzięło mnie na błyszczyki, a pomadki zeszły na dalszy plan. Wiec z przyjemnością (i zazdrością) spoglądam na tą pozycję Guerlain i YSL, baaardzo moje kolorki!

      PS. odpisałam na maila, sprawdź w wolnej chwili :*

      Usuń
    2. Takie planowe denko to u mnie pierwszyzna, bo jestem już przyzwyczajona do zużywania wszystkiego na bieżąco. Jednak po bliższemu przyjrzeniu się moim zasobom, szydło z worka wyszło szybko - raz, że dla mnie tego wszystkiego uzbierało się po prostu za dużo, a dwa - nie chciałabym tych kosmetyków wyrzucać z powodu przeterminowania.

      Zasada dla mnie może być tylko jedna - zużycie zawsze jest na celowniku :)

      O Bobbi postaram się szybko coś skrobnąć, jeśli nie uda mi się sklecić najpierw posta, to napomknę o nim w mailu :) A dlaczego chcesz odstawić Guerlain?
      Tak sobie myślę, że Blot Powder możesz sobie darować ze swoją cerą. Ja go uwielbiam, ale moim zdaniem, sucharki raczej nie będą z niego zadowolone (rozświetlenia próżno tu szukać, nie da Ci takiego efektu jak Les Voilettes). Najlepiej jednak będzie, jeśli wypróbujesz go na sobie w salonie i ocenisz to sama :) Zakup w ciemno odradzam.

      Te pudry z NARS i mnie chodzą po głowie - i to bardzo! Podobnie jak pudry wykończeniowe z Hourglass. Meteoryty zaś mam na celowniku, z tym, że standardową wersję 01 (Aquarella jest limitką?).

      Powiem Ci, że z błyszczykami będzie trudniej, niż myślałam :D Moje pomadkowe smaczki skutecznie odciągają mnie od tego błyszczącego wykończenia. Będę jednak twarda! Tym bardziej, że zawartość każdego z powyżej przedstawionych jest już bliska denka totalnego :)

      Mail dotarł, postaram się szybko odpisać :*

      Usuń
    3. Ja tak na szybko, bo juz zasypiam, ale jak dzis nie napisze to nie wiem kiedy to zrobie :P wybacz, wiec moja skladnie i brak pl liter.

      Rezygnuje z Guerlain bo sie swiece straaaasznie w strefie T. Nie espolgra mi z filtrem, zostawie go sobie na chlodniejsze dni.
      Musze pomyslec co wybrac.

      Tak, aquarella to limitka. Jutro chce sie wybrac ja zmacac, to dam znac.

      Z vlyszczykami to nie watpie, ja juz widze ciezkie denkowanie Guerlain, ktory tak kocham i na szczescie sie nie konczy hehe. Czasami sa plusy :)))
      Trzymam kciuki za zuzycia w terminie ;)

      Usuń
  29. Widzę tu mój ukochany błyszczyk od YSL! Ach, jak ubolewam że go wycofali! Dla mnie był perfekcyjny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że go wycofali. Odcień jest bardzo ładny, choć przyznam, że zaraz po tym jak Konsultantka mi go zaproponowała, przeraziłam się, że będę w nim wyglądać jak fanatyczka Barbie :P

      Usuń
  30. Powodzenia zycze. Ja zawsze uzywam najbardziej to co ma najwieksze zuzycie, chyba ze naprawde nie lubie jakiegos kosmetyku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ja zwykle zużywam też te produkty, z którymi się nie polubiłam, o ile oczywiście nie robią mi krzywdy :)

      Usuń
  31. Najtrudniej denkuje się kolorówkę. Niestety. Mnie udaje się opróżniać regularnie jedynie podkłady i czasami produkty do ust. Z resztą jest krucho - może za rzadko się maluję?

    Fajny pomysł na posta, przeczytałam z dużą przyjemnością. Jestem zachwycona kolekcją błyszczyków i bardzo zaintrygowały mnie perfumy. Jest w nich moja ukochana tuberoza, reszta składników kompozycji również intryguje. Z tej serii mam Cesarzową, mój ulubieniec na upały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, kolorówka zużywa się wolniej i ma to też swoje plusy :) Ja nie narzekam na wielki nadmiar kosmetyków, bo staram się utrzymać umiar w tym wszystkim. Tak, jak wspomniałam, asceza jest mi obca i lubię sobie dogadzać, ale pod warunkiem, że moje kolejne zachcianki nie zakrawają o zbieractwo :) Post więc nie wziął się znikąd, bo np. taka ilość błyszczyków (+4 nie włączone do tego projektu) to dla mnie naprawdę za dużo.

      Perfumy są piękne i dobrze mi się kojarzą. Kupię je kiedyś ponownie, mimo że trwałość niespecjalnie mnie zachwyca. Niemniej zachęcam Cię do zapoznania się z tą kompozycją, wiem, że uwielbiasz tuberozę - może w tym wydaniu oczaruje Cię na nowo? :)

      Usuń
    2. Sprawdzę ten zapach na pewno!
      Staram się odejść od zbieractwa, choć nie jestem tragicznym przypadkiem. Dążę po prostu do umiaru :)) Asceza dla pasjonatki kosmetyków jest raczej niewskazana ;)

      Usuń
  32. Dotarłam do momentu, w którym wymieniam kolorówkę na konkretne egzemplarze w stylu po co mi n-ta ilość lakierów, kiedy sięgam cały czas po te same kolory i coraz bardziej interesuje mnie jakość. W ten sposób można powiedzieć, że udało mi się zrealizować plan.
    Błyszczyki przeszły mocne przetasowanie i nagle okazało się, że mam więcej pomadek a cały zbiór jest mocno dopasowany. Nie ma nic przypadkowego, za to lubię wracać do Lip Perfectora i Juicy Tubes.
    Podkłady, kremy tonujące, bazy, tusze do rzęs, eyelinery, kredki zużywam na bieżąco więc tutaj nie ma problemu.
    Za to pielęgnacja rządzi się swoimi prawami i zapas musi być. Coraz częściej łapię się na tym, że wracam do sprawdzonych produktów. Rzadko kupuję coś nowego, a jeżeli to staram się o przekrój marki.

    Wyznaję jedną zasadę, kupuję by UŻYWAĆ i cieszyć się właściwościami, efektami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że z lakierami od niedawna mam podobnie? Jest jeszcze wiele sztuk, które z chęcią bym przygarnęła, ale finalnie dochodzę do wniosku, że mam wszystko, czego mi potrzeba, a nawet jeszcze więcej. To dla mnie największe zaskoczenie, bo lakiery długo były moją słabostką.

      W kwestii naustnych mazideł dążę właśnie do tego mocnego dopasowania, o którym mówisz. Miałam kilka takich pomadek, które szalenie mi się podobały, ale po głębszej analizie każdej z osobna, okazało się, że nie w każdej mi tak samo dobrze, dlatego i w tym temacie wdrożyłam odpowiednie działania :)

      Co do zasady... Ja patrzę na zakup jak na inwestycję, która nie ma przynosić strat. Oczywiście, że liczę na korzyści takie, jak przyjemność z użytku i dobre efekty - po to przecież otaczam się kosmetycznymi produktami, ale na mecie zawsze jest zużycie kosmetyku. No, chyba, że mi nie służy, wówczas scenariusz maluje się inaczej :)

      Usuń