środa, 21 maja 2014

Nowe :)

Zacząć mogłabym na wiele sposobów: "Co robiłam, gdy mnie nie było", "Jak poprawiłam sobie humor", czy... "Odetnijcie mi internet" ;)
Zapytałam dziś na FB, czy macie ochotę zobaczyć, co nowego mi ostatnio przybyło. Głosy na 'tak' zachęciły mnie do ułożenia kosmetycznego kolażu na stole - zapraszam Was do krótkiej zakupowej opowieści :)




Pielęgnacja mojej cery uległa ostatnio mocnemu przeobrażeniu. W ciągłym użytku znalazły się produkty, których wcześniej bym do tego nie zaangażowała, zaś takie, bez których nie wyobrażałam sobie do tej pory jej funkcjonowania, zostały z planu wykreślone. Firmę Dermalogica poznałam kilka lat temu, gdy w moje ręce trafił ich słynny proszek złuszczający - Daily Microfoliant. Służył mi niezwykle dobrze, jednak ze względu na moje rosnące wówczas ciągoty do naturalnej pielęgnacji, na tym jednym produkcie poprzestałam. Do teraz. W związku ze sporym zadowoleniem, jakie zapewnił mi oczyszczający żel Clearing Skin Wash oraz peeling mechaniczny Skin Prep Scrub, skorzystałam z okazji i wykreśliłam z zakupowej listy cztery kolejne kosmetyki. Powrót do Daily Microfoliant był przesądzony, podobnie jak nabycie olejku PreCleanse - jestem zwolenniczką wieloetapowego demakijażu, a ta sztuka chodziła mi po głowie już od recenzji Iwetto <klik>. Od kiedy zdenkowałam mój ukochany Enzymatic Gentle Exfoliator od Phenome, nie nabyłam jeszcze żadnego produktu w jego miejsce. Zastanawiałam się mocno nad szeroko ostatnio chwaloną propozycją Organique, jednak po kilku użyciach solidnej odlewki nie trafiła mnie strzała Amora, więc postanowiłam skierować moje kroki w stronę Gentle Cream Exfoliant, o którym czytałam same pozytywne opinie (i już wiem, skąd się wzięły! :)). Tonik zaś, Multi Active Toner, to dość spontaniczny wybór - po zużyciu kolejnej butelki ukochanego toniku z P&R <klik> miałam ochotę na odmianę - poprzeczka ustawiona jest wysoko, trzymam więc kciuki za Dermalogicę, by na tym polu nie poległa.

Dwa kolejne produkty to wynik sporej promocji, którą uraczył nas główny sklep internetowy John Masters Organics w Polsce <klik>. Nie są to jednak przypadkowe wybory, a produkty, które zostały już przeze mnie wypróbkowane. Po krótkich testach poczułam się mocno zachęcona do nabycia pełnowymiarowych opakowań, a 50% (jeśli dobrze pamiętam) obniżka to chyba najlepsze do tego okoliczności? Ja nie mogłam przejść obok niej obojętnie :) Mamy tu więc Złuszczający żel do twarzy z jojobą i żeń-szeniem oraz Regulujące serum z mącznicy lekarskiej. Miejsce w mojej pielęgnacji przypisałam im już z góry, więc po zużyciu obecnych kosmetyków z przyjemnością włączę je do codziennego działania.




Kolorówki nie uzupełniałam od dawna, lecz gdy poczułam potrzebę odświeżenia moich zasobów, niemal od razu wiedziałam po co sięgnę. Korektor Lumi Magique od L`Oreal był pewnym zakupem, a okolicznością, na którą czekałam, okazała się legendarna już akcja w Rossmannie, tym razem oferująca nam kosmetyki aż po 49% obniżce. Taka oferta zdecydowanie zachęca do zakupów i wcale nie dziwi mnie ogólna ekscytacja z tym związana :) Ja skusiłam się na odcień 01 Light, jasny, rozświetlający beżyk. Używam go odkąd trafił w moje ręce, więc przemyślenia pewne mam, ale dam sobie jeszcze trochę czasu i jeśli macie ochotę, podzielę się nimi na blogu.

Lakiery Essie to mój słaby punkt, no lubię je, no... i wciąż mi ich mało. Podjęłam jednak pewną decyzję o lakierowej wstrzemięźliwości i mam nadzieję, że pomimo tej mojej słabości, uda mi się w niej wytrwać - w decyzji, nie w słabości ;) Jednak zanim ta zdążyła się uprawomocnić, Szpilkowe kuszenie <klik> natychmiast pognało mnie na polecaną przez Gosię stronę nocanka.pl, gdzie kliknęłam sztukę, na którą od dawna polowałam - piękny, ciemny, kremowy granat - After School Boy Blazer. Oczyma wyobraźni widzę go w obiegu przez cały rok, gdyż ciemnych odcieni nie skreślam w letnim okresie, przeciwnie, myślę, że w towarzystwie opalenizny wypadają fantastycznie, a ten konkretny odcień, sparowany z białymi tkaninami na pewno przyspieszy bicie mego serca :) Druga sztuka to We`re in it together - słodki prezent, którym obdarowała mnie Daga <klik>. Dla Niej był zbyt cukierkowy, zabrakło w tej relacji chemii, ja natomiast czuję się w tym kolorze świetnie i na pewno niebawem pokażę Wam go w pełnej odsłonie :) 

Następne w kolejce są moje świeże MACzki :) Na nowy róż polowałam od dawna, pod uwagę brałam kilka bardzo różnych propozycji, rozważania te jednak wygrała brzoskwinka, gdyż takiego odcienia zdecydowanie brakowało w moim zbiorku. Zdecydowałam się na dość znany i polecany kolor, Melba. Twarzowych testów jeszcze nie było, ale w opakowaniu kolor bardzo cieszy moje oczy. Myślę, że to był dobry strzał :)
Pomadki zaś to rozdział wciąż otwarty. Po tym jak zrobiłam porządek w mojej szminkowej przegródce, postanowiłam zaopatrzyć się w konkretne kolory, które ożywią twarz, będą przyjemnie się nosić, a ja chętnie będę po nie sięgać. Tym sposobem trafiły do mnie trzy piękne odcienie: Plumful (Lustre) - cudowna mieszanka śliweczki z kroplą różu, See Sheer (Lustre) - wspaniała, delikatna, przygaszona czerwień z tonami pomarańczy i różu oraz Coral Bliss (Cremesheen) - delikatny koral do codziennego użytku. Każda sztuka wywarła na mnie dobre pierwsze wrażenie i mam nadzieję, że tendencja ta się utrzyma. Myślę, że idealnie wywiążą się z oczekiwań, jakie przed nimi stawiam - będą odpowiednie nie tylko na co dzień, ale i wieczorowy makijaż sprowadzą na odpowiednie tory. Jeśli macie chęć, pokażę je w przyszłości z bliska, a tymczasem proszę Was o Wasze pomadkowe typy MAC - macie swoje ulubione szminki w asortymencie marki? :)




Część moich ostatnich nabytków to zakupy apteczne. Ulubiony szampon H-Keratineum od Pharmaceris - świetne działanie, wydajność i boski zapach. Dawno u mnie nie gościł, więc gdy okazja się nadarzyła, bez zastanowienia wrzuciłam go do koszyczka. Etiaxil to mój pewny wybór na cieplejszy okres, który zbliża się wielkimi krokami. Daje mi ochronę i nie powoduje takich nieprzyjemności, jak jego polski odpowiednik od Ziaji, Bloker. Woda termalna Uriage to dla odmiany pierwszyzna u mnie. Chrapkę na nią miałam od długiego czasu, jednak dopiero teraz udało mi się ją nabyć. W codziennej toalecie znalazła już zastosowanie i mam nadzieję, że wkrótce będę mogła przekonać się w zupełności o jej zapowiadanych właściwościach. Początkowo brałam też pod uwagę wodę winogronową Caudalie, ale po tym, jak Iwetto zachęciła mnie do ustanowienia testowej hierarchii w tym temacie, Caudalie z marszu objęła drugą pozycję na liście. Jestem ciekawa, czy i ja zauważę różnicę pomiędzy nimi :)

No i Bath&Body Works :) Uśmiecham się, bo to kolejna niespodzianka, która mnie spotkała :) Jakiś czas temu Sylwia <klik>, wiedząc o moim zainteresowaniu marką, zaproponowała mi podesłanie kilku odlewek tego, co sama posiada. Z uwagi na brak bezpośredniego dostępu do asortymentu firmy, z przyjemnością przyjęłam Jej propozycję. To, co widzicie na zdjęciach to zaledwie ułamek tego, czym Sylwia mnie uraczyła. Kremy i balsamy do ciała będę testować jeszcze długo, a żele antybakteryjne to spełnienie mojego małego chciejstwa (ta Kobieta czyta w myślach!). Japanesse Cherry Blossom jest już w użytku i wiem, że Sylwia już się ode mnie nie opędzi :D - po zużyciu tych dwóch opakowań na pewno złożę zamówienie na kolejne sztuki - są świetne!


To na tyle :) Jak zwykle jestem ciekawa, czy znacie się z tymi moimi wyborami - koniecznie dajcie znać! No i podzielcie się Waszymi nabytkami, jeśli takie w ostatnim czasie poczyniłyście :)


Pozdrawiam Was ciepło!
Megdil

99 komentarzy:

  1. Zamawiam recenzję serum z JMO :) Dobrze, że jesteś bo już zastanawiałam się co się z Tobą dzieje ;) Ja jakoś obecnie jak przeglądam rzeczy na zsk to mam ochotę zdradzić na chwilę tonik P&R i wypróbować hydrolat szałwiowy lub miętowy. Kolorówkowe mini zakupy poczyniłam wczoraj w nagrodę za zaliczone kolokwium i zakupiłam dwa cienie z inglota do paletki, którą sama kompletuje bo gotowce nie były w 100% moje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszędzie mnie ostatnio mało, u Ciebie też wieki nie byłam... Teraz mam chwilę na nadrobienie blogowych zaległości :)
      Serum JMO będzie, na pewno, ale chwilę jeszcze sobie poczeka. Z próbek byłam zadowolona, więc istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że szykuje się kolejny ulubieniec, zaraz obok naszej ukochanej Ekoampułki 4 :) Bardzo chciałabym wypróbować to serum w komplecie z pozostałymi dwiema pozycjami tej serii (żel myjący oraz mist), ale aktualnie nie chcę już nimi zawracać mojego portfela ;)

      Ja do toniku P&R wracam i wracać będę, ale odmiana też jest potrzebna, poza tym, ciekawość nowego robi swoje :) W moim przypadku pojedyncze hydrolaty do tonizowania cery się nie sprawdziły, nie widziałam ani nie czułam ich pozytywnego działania, więc skończyłam z takimi eksperymentami. Lubię je za to do glinek, czy odświeżania twarzy, w tym celu sprawdzają się bardzo dobrze.

      Gratuluję zaliczenia kolokwium :) Nagradzanie siebie to dobry pomysł! Ciekawa jestem, na jakie cienie się skusiłaś :) Ja zamierzam niebawem zrobić porządek w mojej paletce. Jestem zadowolona z tego, co aktualnie posiadam, ale widzę, że części z nich prawie wcale nie używam, no i doskwiera mi brak pewnych kolorów, lecz to plany na później :)

      Usuń
    2. ja nawet zdążyłam się stęsknić :>
      czekam na bliski zrzut na kolorowe produkty MAC

      Usuń
    3. Obs :*
      Dwa MACzki są już dziś w ruchu i muszę przyznać, że jestem z siebie zadowolona - to były dobre typy :D Zwłaszcza pomadka Coral Bliss, do której, mimo wszystko, podchodziłam z pewnym niepokojem. Teraz już wiem, że nie było się czego obawiać, wygląda bajecznie!

      Usuń
  2. Warto pokusić się o Lumi Magique?
    Pakiet Dermalogica, zdobyty. Super :) Trochę wypadłam z obiegu, ale gdybyś kiedyś/coś to daj znać. Wodę Uriage szalenie polubiłam i dokupiłam płyn micelarny z tej serii. U mnie zakupowe szaleństwo już od paru dni "wisi" na blogu i jeszcze się nie skończyło, bo pojawiły się kolejne nowości. Za jakiś czas pokażę pewnie wszystko razem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to zależy czego oczekujesz. Do zakrycia cieni jest zbyt lekki, ale rozświetlenie daje całkiem przyjemne, chociaż podejrzewam, że ten bardziej różowy odcień (Medium, bodajże) da w tej kwestii bardziej zauważalne rezultaty. Konkretniej postaram się go opisać w recenzji, teraz nie chciałabym Ci namieszać w głowie :) Mogę tylko dodać, że jego standardowa cena jest według mnie zawyżona. L`Oreal mocno się ceni, to trzeba im oddać ;)

      Na razie z asortymentu Dermalogica mam wszystko, czego mi potrzeba, ale chodzi mi po głowie jeszcze kilka produktów z serii MediBac, no i może krem pod oczy :) Zobaczę jak historia potoczy się w przyszłości, a gdy będę mieć wyklarowane potrzeby, to chętnie odezwę się do Ciebie mailowo w tej sprawie, Hexx :)
      Woda termalna z Uriage chodziła już za mną zdecydowanie zbyt długo, bym mogła się jej opierać (nie wiem nawet dlaczego miałabym to robić :P), używam jej po tonizowaniu twarzy. Mnie zwykle trudno zauważyć działanie takich produktów, więc ciekawa jestem, jak będzie w tym przypadku. Uriage ma też podobno fajną maseczkę oczyszczająco-złuszczającą, o ile się nie mylę. Moje uwielbienie do kosmetyków tego rodzaju z pewnością kiedyś popchnie mnie do zakupu :)

      Kilka Twoich ostatnich postów nowościowych widziałam na szybko. Nie zdążyłam się jeszcze z wszystkimi zapoznać, o komentowaniu nie wspominając, ale nadrobię, bo wpisów o serum i bronzerze nie mogę opuścić :D

      Usuń
  3. To się nazywają piękne nowości! Mój wzrok od razu powędrował w kierunku moich ukochanych szminek Maca :) Coral Bliss od dłuższego czasu się do mnie wdzięczy i czuję, że przed wakacjami będę musiała się na nią skusić, a Plumful to mój absolutny ulubieniec. Moim zdaniem pasuje każdemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się wydaje, że Plumful to bardzo uniwersalny kolor. Jest przepiękny, skradł moje serce od razu :)
      Coral Bliss jeszcze nie nosiłam dłużej, więc nie wiem jak z właściwościami, ale odcień jest cudny - jeśli takie lubisz, to nie zwlekaj dłużej i koniecznie skuś się na tę pomadeczkę :)

      Usuń
  4. Świetne nowości:) Ciekawa jestem Twojego zdania na temat Lumi Magique, no i czekam na prezentację pomadkek See Sheer oraz Coral Bliss:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja opinia o tym korektorze jeszcze się kształtuje, dam mu jeszcze chwilę i na pewno podzielę się spostrzeżeniami :)
      See Sheer i Coral Bliss mają piękne kolory, mam nadzieję, że uda mi się je odpowiednio zaprezentować na blogu :)

      Usuń
  5. Super zakupy :-) ja po moich marcowych zakupach baaardzo przystopowalam z nabywaniem kolejnych sztuk "niezbędnych" kosmetyków. Tak bardzo, że aż do tej pory nie miałam chęci na blogi, ani na swojego ani na inne. Powoli jednak wracam do normalności :-)
    ciekawa jestem produktów od Dermalogica. Bede wyczekiwala recenzji :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że nie chciałaś kusić losu? :D Ja rzadko daję się ponieść zakupowemu szaleństwu, staram się przemyśleć każdy zakup tak, by jak najbardziej zminimalizować wpadkę, dzięki czemu zwykle nie kupuję wiele - chyba, że nazbiera się potrzeb - tak, jak teraz :) Wracaj, wracaj, bo rzeczywiście dawno Cię w blogosferze nie widziałam :)

      O asortymencie Dermalogica na pewno będę pisać. Firma ta zdecydowanie jest warta uwagi :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Prawie same potrzebności ;)

      Usuń
  7. piękne zakupy. Część z nich posiadam jak wiesz. Szminka Coral Bliss plus róż Melba to ostatnio mój ulubiony duet, świetnie ożywiają moją zmęczoną buzię. I na JMO się skusiłam, mam te same produkty co Ty, z tej samej promocji zresztą i już używam nawet:) Serum swietnie matuje, dzięki niemu moja buzia w te upały nie świeci się po pół godzinie, jestem zadowolona :) Mam ochotę na produkty Dermalogica, może kiedyś... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melbę i Coral Bliss mam zamiar jutro zaangażować do makijażu, jestem niebywale ciekawa tego duetu na mojej twarzy - u Ciebie wygląda bosko :)
      Serum z JMO rzeczywiście fajnie matuje, między innymi właśnie ta jego właściwość zachęciła mnie do zainwestowania w pełnowymiarową buteleczkę. Do użytku trafi za jakiś czas, ale bardzo się cieszę, że udało mi się je dorwać w takiej świetnej cenie! Teraz się cieszę, że nie kupiłam go wcześniej :D A jak ten złuszczający żel? Również Ci służy? :)

      Usuń
  8. A ja czekam na dzień kiedy kupię sobie coś z MAC :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem ciekawa jak spisuje Ci się ten korektor z Loreala, ja do tej pory trafiłam na same buble, które podkreślały zmarszczki, których nie mam.
    Kochana jak się ma We`re in it together do Muchi Muchi? (od tego drugiego po prostu się odczepić nie mogę.) :)

    ...i znowu Plumful. Ostatnio ta pomadka prześladuje mnie, a z racji tego, że mam zielone oczy, co ona będzie niewątpliwie podkreślać, intensywnie się nad nią zastanawiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakich korektorów pod oczy dotąd używałaś? L`Oreal jest w porządku, ale tylko w cenie promocyjnej. O właściwościach rozpiszę się w recenzji, bo na tę chwilę są to jeszcze luźne spostrzeżenia, więc nie chcę nikomu namieszać w głowie :)
      Jeśli chodzi o porównanie tych dwóch lakierów, to Muchi Muchi idzie trochę w stronę pasteli (przynajmniej kolorystycznie), jest bardzo delikatny, elegancki i mleczny. We`re in it togehter natomiast przede wszystkim posiada niebieski shimmer, który na paznokciach nie rzuca się w oczy, ale jest delikatnie widoczny, a poza tym jest ciemniejszy i zdecydowanie bardziej różowy, rzeczywiście trochę cukierkowy :) Jeśli chcesz, to mogę przy okazji następnego mani maznąć na szybko porównanie i przesłać Ci zdjęcie :)

      Plumful zdecydowanie podkreśli zieloność. Odcień jest niebywale uniwersalny i PIĘKNY, po prostu. Tu nawet nie ma się nad czym rozwodzić :D

      Usuń
    2. Kochana, były jakieś dwa z Maybelline, Max Factor, Rimmel i wszystko jakoś tak średnio się spisywało, stanęło na tym, iż stwierdziłam, że mimo wszystko lepiej wyglądam bez :)
      Bardzo dziękuję za dobre chęci, ale żadnych porównań nie zniosę (w zasadzie mój portfel.) :D póki co mam zbyt mocne ciągoty do nudziaków, sama nie wiem co mi jest :D

      Kusisz Plumful, wiesz?! kurczę, muszę być twarda! póki co muszę chociaż trochę zużyć te pomadki, które zalegają mi w szafce. Aktualnie ciągle wracam do ciemnego fioletu, a co! Tak wiosennie! :DD

      Usuń
    3. Dobry korektor pod oczy to ciężki temat. Ja wielu ich nie używałam, ale absolutnego ideału też nie znalazłam. Masz rację, czasami lepiej z czegoś zrezygnować, niż na siłę dodawać :)
      Ok, porównania więc nie będzie :D Do nudziaków Cię ciągnie, bo są dobre na każdą okazję :D Ja aktualnie noszę Tickle My France`y i też jakoś nie chce mi się zmieniać koloru, chociaż Hip-Anema mignęła mi dziś przez myśl. Albo Funny Face. Zobaczę jak się sprawy będą mieć, gdy OPIk zakwalifikuje się do zmycia :D

      Ojj tam, kuszę, bo jest czym :D A tak poważnie, to w zupełności Cię rozumiem. Sama też nie zdecydowałabym się na zakup nowych pomadek, gdybym nie zrobiła porządku w moim zbiorku. A ciemny fiolet? Ciemy fiolet jest całoroczny przecież :D

      Usuń
    4. Właśnie dlatego nie szukam na siłę, nie mam mocnych sińców pod oczami i jakoś żyję bez korektora :D

      Kochana, ja kilka dni temu zmyłam Tickle My France`y :D dzisiaj na chwilę pomalowałam żółtym neonem z Lovely ale szybko zmyłam. Za stara chyba na takie kolory jestem :D myślę, że ciągoty do nudziaków są u mnie spowodowane totalnym brakiem formy moich paznokci. Złamałam ostatnio dwa do krwi, wyglądają okropnie :(

      Jeżeli chodzi o ciemne kolory, to trudny temat u mnie w domu. Mój partner twierdzi, że wyglądam jak matrioszka i ciągle mi je zmywa :DD

      Usuń
    5. Ja też nie narzekam na takie sińce, które musiałabym za wszelką cenę zakrywać, więc nie mam nawet wyrobionego nawyku nakładania korektora - często łapię się na tym, że o nim zapominam :D Muszę jednak przyznać, że odkąd mam Lumi Magique, to każdy makijaż zostaje nim okraszony :)

      Za stara? O nieeee, nie grzesz :D Żółte i wszelkie inne bardzo żywe odcienie (np. zielenie, pomarańcze, czy niebieskości) są po prostu odważne i na pewno nie pasują zawsze i wszędzie. Ja mam na te kolory patent: najlepiej, gdy są (bardzo) mocno rozbielone - wtedy wyglądają gustownie i ciekawie, nie rzucają się w oczy, a jednak trochę pikanterii sobą niosą :)
      A Twoje paznokcie nie mogą wyglądać okropnie - kolejny grzeszek :D W sumie, to chętnie zobaczyłabym króciaki u Ciebie na blogu :D Ja próbowałam ostatnio ponosić dłuższą płytkę, ale nic z tego. Za bardzo przywykłam do takiej, która nie wystaje poza opuszki, każdy dodatkowy milimetr zaczyna mnie w końcu irytować - ponoszę kilka dni i wracam do punktu wyjścia :P

      Haha, bo faceci w ogóle nie lubią naustnych mazideł - zero zrozumienia dla naszych potrzeb i upodobań :D A którą fioletową szminkę tak eksploatujesz ostatnio? :)

      Usuń
    6. Sama nie wiem co myśleć o tym neonie, dalej mam dylemat. Muszę jeszcze raz zarzucić go na paznokcie i zdecydować, mam na niego chętną koleżankę w razie W ;)
      Teraz już jest trochę lepiej, ale wyglądały naprawdę okropnie. Były krótkie i krótsze :D aktualnie są mniej więcej równej długości więc zapewne za chwilę ruszę z produkcją notek paznokciowych, będziesz miałam okazję zobaczyć je w krótkiej krasie ;) ale przyznam Ci racje, są bardzo wygodne. Byłam bardzo zaskoczona jak dobrze pisze mi się na komputerze, o telefonie nie wspominając :D

      Jeżeli chodzi o mojego ulubieńca w fioletowym odcieniu, to pomadka z Maybelline 941 Berry Beautiful :)

      Usuń
  10. Czekam na prezentację nabytków z MAC :-) Plumful mam na liście zakupów, a na razie zachwycam się Angel, Creme Cup i Girl About Town ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko będzie w swoim czasie, to mogę obiecać :) Muszę tylko dobrze się z nimi zapoznać :))
      Creme Cup posiadam i bardzo lubię, Angel chodziła mi po głowie (nadal widnieje na liście), ale na razie wystarczy mi ta pierwsza, bo kolory są jednak do siebie zbliżone. Girl About Town natomiast na pewno sobie kupię, kolor jest fantastyczny!

      Usuń
  11. Same wspaniałości:) after school oby blazer też posiadam i absolutnie uwielbiam, z resztą jak cały asortyment Essie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Essie mają w sobie jakiś magnes :P Ja jestem ich wielką zwolenniczką, chociaż zaczynam dostrzegać też zalety innych lakierowych marek :)

      Usuń
  12. fajne zakupy, zwłaszcza kolorówka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że i Tobie się spodobały :)

      Usuń
    2. No pewnie! czego tu nie lubić? ;D

      Usuń
  13. ojejej jeeej ojjejjj ojejejjej - :)) Maca zazdroszczę w pierwszej kolejności...
    Ja bardzo lubię pomadkę Brave z ich stajni - zobacz sobie przy okazji, mam też Plumful ale jakoś się nie zaprzyjaźniłyśmy ze sobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MAC coraz bardziej mnie w sobie rozkochuje. A co jest najgorsze? To, że moja lista pomadkowa nadal jest długaśna, a do tego niektórych cieni mi się zachciało :P

      Twoja ulubienica, Brave, jest piękna! Zapisuję i obadam na żywo :) A co z Plumful? Dlaczego nie ma przyjaźni?

      Usuń
  14. Jak zawsze cudowne nowości. Mam ochotę na jakieś kosmetyki Dermalogica, ale w sumie na razie nic nie potrzebuję i wstrzymuje się z zakupem. Wodę Uriage i lakiery Essie uwielbiam, a szampon Pharmaceris stosowałam wczoraj pierwszy raz i oczarował mnie swoim zapachem;) Jeśli chodzi o MAC to od kilku dni jestem posiadaczką różu i pomadki tej firmy z kolekcji Alluring Aquatic, dzisiaj były pierwsze testy i chyba będzie z tego miłość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli niczego aktualnie nie potrzebujesz, to tym lepiej, masz więcej czasu na obadanie asortymentu pod swoim kątem :) Z moich nowości niezwykle zaskoczył mnie peeling enzymatyczny, użyłam go dopiero raz, więc nie czas ferować wyroki, ale... skóra po nim była tak miękka i miła w dotyku... Mogłabym go używać codziennie :D

      Jeśli chodzi o MAC, to ja na razie skupiam się na stałej ofercie, ale niektóre limitowane kolekcje przyprawiają mnie o przyspieszone bicie serca, to fakt :) Jestem ciekawa, na które odcienie się skusiłaś. Będę wypatrywać recenzji :)

      Usuń
  15. wowwwwww....wspaniale zakupy <3 essie tak jak i ty kocham <3 <3 <3 kupujé je zawsze i bédé je kupowac, bo mnie nigdy nie zawiodly! mam 95 sztuk i chcé wiécej hahahaha
    maczki wspaniale! melba uwielbiam...idealny kolor na codzien :)
    pomadki, pokazuj szybko hihi
    buziaki i milego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow, 95 sztuk? To zdecydowanie więcej, niż mam ja :D Ale oczywiście rozumiem chęć zakupu nowych buteleczek, to małe uzależnienie, z którym nie sposób walczyć :D
      Melbę kupiłam właśnie z myślą o codziennym makijażu, no i nadchodzącym ciepłym sezonie. Brakowało mi takiego brzoskwiniowego różu, bardzo się cieszę, że zdecydowałam się go przygarnąć :) Pomadki pokażę, a jakże. Piękne są, wszystkie trzy :)
      Buziaki, Karo! :*

      Usuń
  16. Sporo nowości. Niestety nie miałam okazji wypróbować żadnego z tych kosmetyków. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście trochę się tego wszystkiego nazbierało :) Cieszę się jednak z każdego kosmetyku tak samo mocno, większość była mocno wyczekiwana :)

      Usuń
  17. Cudne nowości, również planuję zakup szamponu z Pharmaceris:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten szampon to jeden z moich ulubieńców. Świetnie oczyszcza, nie robi włosom krzywdy, nie podrażnia skóry głowy i w dodatku wspaniale pachnie :)

      Usuń
  18. Piękne te Twoje nowości! O Dermalogica nie słyszałam, ale skoro polecasz, to zapewne warto pamiętać na przyszłość. Najbardziej jednak, tym razem, interesują mnie Twoje kolorówkowe zakupy. Melba jest śliczny! Może jak kiedyś, kiedyś wydenkuję mój róż, wybiorę się do MACa po jakiś. Ostatnio nabrałam przekonania, że mimo wszystko najlepiej jest mi w brzoskwiniowych różach lub w bronzerach :) Aczkolwiek, chyba warto mieć różne kolory w zanadrzu, np. tak jak pisałam Ci poprzednio - Pixie pink ładnie współgra z Honolulu :) We're in it together to śliczny różyk z drobinkami. Mi baza bardzo przypomina Muchi Muchi. Nad After School Boy Blazer też sie zastanawiam, najpierw jednak muszę sprawdzić granat z kostki Resort. Wydaje mi się, że jest nieco podobny, aczkolwiek wiedząc jakie są problemy z tą kolekcją, nie wiem czy jednak nie wymienię go na korzyść ASBB:D Ale zobaczymy ;) I zazdroszczę szminek! Widzę, że spełniłaś swoją "obietnicę" i zaopatrzyłaś się w szminki MACA, fajnie że aż trzy! :D Wydaje mi się, że Plumful choć ciemna, będzie wyglądać ładnie na każdych ustach. Dwie pozostałe mnie zainteresowały mocno, zwłaszcza Coral Bliss, więc czekam na swatche. Ja aktualnie zastanawiam się nad Pure zen, Creme d'nude i Peach Blossom. Niestety, patrząc na swatche, mam wrażenie, że Pure zen lekko wchodzi w zagłębienia ust...
    A Lumi Magique uwielbiam! Miałam zrobić jego porównanie z korektorem Yves Rocher, ale ciągle nie mam czasu :(
    Cieszę się bardzo, że paczka ode mnie ucieszyła Cię i jak coś, to wal drzwiami i oknami :D :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dermalogica ma wiele do zaoferowania, ale jest to specyficzna marka, te kosmetyki nie są tak delikatne, jak np. produkty Phenome. To inny przedział, inna odpowiedź na potrzeby skórne, więc na pewno nie ma co rzucać się na wszystko, co oferują. W każdym razie, o moich odczuciach informować będę na bieżąco :)

      Kolorówka to bardzo miłe zagadnienie :D Ja zawsze w pierwszej kolejności skupiam się na pielęgnacji, lecz skłamałabym mówiąc, że makijażowe cudeńka nie robią na mnie wrażenia :) MAC znalazł się teraz pod moich ostrzałem i na pewno sukcesywnie będę powiększać mój zbiorek o nowe pozycje. Nie wszystko mnie u nich interesuje, ale chyba wszystko mi się podoba :P
      A Ty masz obecnie tylko jeden róż? Jeśli tak, to podziwiam :D U mnie jest ich sześć, przy czym dwa są już bliskie denka totalnego. Nie potrafiłabym ograniczyć się tylko do jednej sztuki, bardzo doceniam różnorodność w tym temacie, a możliwość dopasowania różu do noszonej pomadki naprawdę dużo zmienia! O dziwo, dopiero niedawno to przydatne oświecenie na mnie spłynęło :P

      Ja właściwie nie wpadłam na podobieństwo We`re in it together i Muchi Muchi - oprócz wykończenia i tonacji, według mnie, różni je także kolor bazy właśnie - ten pierwszy to cukierek, a drugi bardziej w stronę pasteli biegnie. Obydwa jednak bardzo mi się podobają i z prawdziwą przyjemnością maluję nimi paznokcie :) Jeśli zaś chodzi o ASBB oraz Under The Twilight, to w tym drugim znajdziesz jeszcze kapkę fioletu, a ASBB to czysty, acz bardzo ciemny, granat :) Czy warto mieć obydwa? Sądzę, że o ile nie będziesz mieć problemów z aplikacją UTT, to możesz na nim spokojnie poprzestać :)

      Oj tak, pomadki były wyczekane! Na początek wybrałam te trzy kolory, chociaż np. Coral Bliss brałam poniekąd w ciemno (bazowałam na swatchach w sieci, a wiem, jak trudne w sfotografowaniu są korale), ostatecznie jednak nie zawiodłam się. Dziś zaangażowałam ją do makijażu i wiem, że to był strzał w dziesiątkę. To naprawdę piękny odcień - a jeśli Ty lubisz siebie w brzoskwiniowych rumieńcach na policzkach, to możliwe, że i taka pomadka bardzo by Ci się spodobała :) Zachęcam Cię do sprawdzenia tej szminki w salonie, koniecznie! :)
      Te Twoje trzy wybranki również są świetne (sama miałam je na liście), ale ostatecznie uznałam, że z nich rezygnuję. Pierwsze dwa kolory mogą być dla mnie za jasne, a ostatnia jeszcze niepewnie chodzi mi po głowie, ale decyzję podejmę dopiero, gdy ją sobie dokładnie obejrzę.
      Hmm, przejrzałam raz jeszcze sieć w poszukiwaniu Pure Zen i prawdę mówiąc, nie trafiłam na zdjęcie, w którym ta pomadka kiepsko prezentowałaby się na ustach. Może to też kwestia wykończenia - bo, o ile się nie mylę, to Cremesheen, a te mają tendencję do podkreślania niedoskonałości ust, więc trzeba w pierwszej kolejności zadbać o ich gładkość i nawilżenie.

      Jak znajdziesz czas, to koniecznie zrób porównanie tych dwóch korektorów, na pewno wielu osobom się przyda :)
      A paka... No jak mogła mnie nie ucieszyć? :D Zresztą, emocje na gorąco Ci przekazałam :) No i żebyś wiedziała, że będę Cię atakować, bój się :D

      Usuń
    2. A widzisz, dobrze, że mówisz :) W takim razie będę śledzić Twoje posty! Może znajdę coś interesującego dla siebie. Moja skóra akurat jest dość cienka, więc rzeczywiście nie wiem czy produkty te byłyby dla mnie dobre.

      hehe, mnie mimo wszystko bardziej kręci chyba kolorówka no i oczywiście lakiery :D Chociaż może sama z kolorówki za dużo nie mam, ale lubię oglądać i czytać posty innych. Napawać się widokiem :D Oj, na MACa i ja się ostro zasadzam! Zdradzę Ci, że w końcu kupiłam Creme d' nude. Zamówiłam w Douglasie, bo nie mam kiedy jechać do MACa, a już nie mogłam się doczekać. Te Twoje nowe odcienie też mnie kuszą.
      Taaak, mam teraz jeden róż plus Rose Gold, też ze Sleeka, ale w kawałkach, bo go nie chcący upuściłam. Nie mam czasu zastosować magicznego sposobu scalającego kosmetyki tego typu, więc tak leży. Zdecydowanie bardziej chyba wolę bronzer. Ale aktualnie też mam tylko jeden, reszty się pozbyłam. Dążę do minimalizmu :D

      Może i rzeczywiście identyczne nie są. Ja nawet kurczę nie pamiętam czy We're in it puściłam w świat czy nie:O Nie zmienia to faktu, że przyjemny lakier :) Muszę wreszcie wypróbować UTT i zobaczymy :) póki ASBB jest na nocance ;)

      Na pewno zrobię, myślę jednak, że wygrany będzie oczywisty :D
      Haha, ja się nie boję, pomogę chętnie!

      Usuń
    3. Lakiery to wiadoma sprawa, dlatego moje postanowienie będzie tak trudne do zrealizowania. Jestem jednak dobrej myśli, bo przecież mam ich tyle... (szkoda, że w obliczu nowych kolekcji moja argumentacja topi się momentalnie :D).
      Ja też lubię czytać o kolorówce, zwłaszcza, jeśli całość poparta jest zdjęciami ukazującymi produkty w akcji :) Na takie wieści będę zatem czekać w temacie Creme d`Nude u Ciebie :) Ja bałabym się kupić taki odcień w ciemno, ale tylko dlatego, że nudziakowym pomadkom trudno się u mnie odnaleźć ;) Daj znać gdy już trafi w Twoje ręce!

      Powiem Ci, że nigdy jeszcze nie reanimowałam żadnego produktu. W sumie, to tylko jeden róż kiedyś mi się pokruszył (pamiętam, że była do Sephora), ale zużyłam go w takiej pokruszonej formie do samego końca. W mieszanie kosmetyków z alkoholem jakoś nie chce mi się bawić ;P

      Minimalizm kosmetyczny to dobra rzecz, ale taki w wydaniu: jeden róż i trzy lakiery do paznokci w ogóle mnie nie przekonuje :D W tych tematach muszę mieć wybór, chociaż gdybym została postawiona pod ścianą, to pewnie i mnie udałoby się ograniczyć :)

      Usuń
    4. Mnie cały czas kusi OPI Brazil :P I wyobraź sobie, że udało mi się upolować na Allegro Vodka & Caviar! Podobno użyty 2 razy, zobaczymy jak do mnie dotrze. Ale za 19zł + 8zł przesyłka, więc moim zdaniem korzystnie :) Z kolei w pon lecę do SP po Aperitif. Przyjaciółka miała go wczoraj na paznokciach i po prostu się zakochałam <3 Nie wiem co mi tak na te czerwienie padło :D
      Akurat odcienie nude i beżowe u siebie lubię. Wyglądam w nich zdecydowanie korzystniej niż w mocnych fuksjach. To są te kolory, które z kolei ja nie kupiłabym w ciemno :)

      Jakbym miała ten róż zużywać w takiej pokruszonej formie to chodziłabym błyszcząca jak ta lala :D jak znajdę czas, wolę się jednak pobawić w chemika ;)

      Wiesz, każdy ma jakieś swoje preferencje :) mi wystarczy :)

      Usuń
  19. kocham żele antybakteryjne z b&bw <3 a lakiery z essie cudowne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje zauroczenie tymi żelami rośnie wraz z każdym użyciem, są naprawdę rewelacyjne! :)

      Usuń
  20. Róż Melba to jeden z moich ulubieńców, jest śliczny, pięknie napigmentowany i pasuje prawie każdemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam, pigmentację ma świetną i pięknie wygląda na twarzy :)

      Usuń
  21. Cudne zakupy! I wiele z tych rzeczy albo już miałam, albo mam na liście chciejstw. Szczegolnie Dermalogica - jakiś czas temu miałam zabieg oczyszczania twarzy z użyciem kosmetyków tej marki i zakochałam się...Bardzo chcę właśnie Daily Microfoliant, maseczkę nawilżającą i olejek do demakijażu...Na pewno jeszcze parę rzeczy mogłabym dodać do listy ;) Niestety ceny trochę mnie odstraszają, poza tym jestem teraz na etapie testowania Liquid Gold. Zrobię sobie chyba odwyk od zakupów kosmetycznych a potem zrobię porządne zamówienie Dermalogiczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w Daily Microfoliant i olejek PreCleanse warto zainwestować - zwłaszcza, jeśli miałaś z nimi już do czynienia i wiesz, że dobrze robią Twojej skórze :) Na maseczce nawilżającej nie zawiesiłam oka, ale dziękuję za zwrócenie uwagi, poszukam i poczytam :)

      Przyznam, że Liquid Gold coraz bardziej mnie interesuje, jesteś z niego zadowolona?

      Usuń
    2. Na razie użyłam go dopiero 3-4 razy więc za wcześnie na recenzję, ale póki co wrażenia pozytywne - bałam się podrażnienia czy łuszczenia, ale nic takiego nie wystąpiło. Za pierwszym razem odczułam coś jakby mrowienie, za kolejnym już nic. Nie wysusza skóry ani trochę, stosuję go co drugą noc bez żadnych kremów i rano wstaję z ładną, promienną, wypoczętą cerą, więc zapowiada się dobrze. Tylko zastanawiam się, czy można go stosować również latem...Niby zawsze nakładam filtr SPF 50, ale i tak mam wątpliwości, choć dziewczyny stosują go przez cały rok...

      Usuń
  22. Cuda tu widzę, cuda :D Cieszę się, że jesteś z powrotem!
    Dermalogica jako marka jest mi zupełnie nieznana, ale mam nadzieję, że dzięki Twoim postom dowiem się tego i owego :)
    JMO sprawdza się u mnie coraz lepiej, w użyciu mam olejek z granatem, mgiełka aloesowo-różana czeka na swój debiut.
    MAC kusi mnie coraz bardziej, pewnie wynika to głównie z tego, że nie znam tych produktów, a w blogosferze ciągle o nich głośno. Co do pomadek to póki co nie przełamałam się do zdecydowanych odcieni na ustach, choć bardzo bym chciała :) Róże za to bardzo lubię. Mam w swej kolekcji dwa, może w przyszłości skuszę się na coś z MACa.
    Cieszę się niezmiernie, ze polubiłaś We're In It Together :) U mnie by się kurzył, a u Ciebie zyskał drugie życie ;)
    O korektorze L'Oreal chętnie poczytam :)
    Wodę Uriage bardzo lubię, zużyłam dwa opakowania, aktualnie mam ochotę na Caudalie właśnie. Przy okazji dokupię pewnie coś jeszcze tej marki.
    Szampon Pharmaceris znam i cenię, chociaż wczoraj dla odmiany kupiłam Klorane z chininą, zachwalany przez panią farmaceutkę. Apteka, w której kupiłam szampon jest położona nieopodal mojej pracy, zastrzegłam więc sobie, że jeśli szampon się nie sprawdzi to się zgłoszę do pani farmaceutki ;D Zobaczymy co z tego wyjdzie.
    Etiaxilu nie znam, u mnie sprawdza się od niedawna zielona kulka Vichy.
    Produkty B&BW póki co mnie nie ruszają i tego się trzymajmy! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daga, jak się czasowo ogarnę, to prześlę Ci troszkę tych cudeniek do wypróbowania, byś na własnej skórze mogła zapoznać się z ich działaniem - w peelingu enzymatycznym już się zakochuję... :>

      MAC ma tyle różnych rarytasków w ofercie, że każdy coś dla siebie znajdzie :) Na mojej pomadkowej liście widnieje jeszcze kilka odcieni - mniej lub bardziej odważnych, ale każdy z nich ma w sobie to coś :) Róże zaś to kosmetyki, bez których mój makijaż pozbawiony byłby sensu i gdyby nie mój zdrowy rozsądek, magazynowałabym je w niezliczonej ilości sztuk :D

      To prawda, życie tej emalii u mnie miłe :D Z wielką chęcią po nią sięgam, jest taka słodka i przyjemna, mam nadzieję, że niedługo uda mi się ją ładnie obfocić i pokazać na blogu w pełnej krasie :)
      Wodę winogronową ja również w przyszłości sobie sprawię, jestem jej ogromnie ciekawa, zwłaszcza po rekomendacji M. Będę ją miała na celowniku :) A co jeszcze z asortymentu Caudalie Cię kusi? Ja chętnie wypróbuję krem do rąk, nabędę maseczki do twarzy, no i olejek do ciała się do mnie taaaaak pięknie uśmiecha :P

      Oby ten szampon z Klorane dobrze Ci służył! Ja niestety nie byłam z niego zadowolona, okropnie plątał mi włosy, a tego wprost nie znoszę :( Pamiętam jednak, że Ines go polecała, więc trzymam kciuki, byś znalazła się w tej samej grupie ukontentowanych klientek :) A w razie czego - pójdziesz ze skargą :D

      Etiaxil jest świetnym produktem blokującym potliwość. Dla mnie w tym gorącym okresie jest niezastąpiony - działa tak, że aplikacja na noc jest w zupełności wystarczająca, podczas porannej toalety nie ma potrzeby powtarzać zabiegu ani z nim, ani z udziałem innego antyperspirantu. Komfort i spokój jaki mi zapewnia jest dla mnie bezcenny.

      Wiesz, u mnie z B&BW było podobnie. Przynajmniej na początku. Potem zaczęłam się zastanawiać nad czym tyle szumu i jakie są te sławne zapachy... :P Produkty do ciała są według mnie naprawdę bardzo fajną alternatywą na upalne dni, kiedy perfumy mogą być zbyt męczące, bo nie traktowałabym tych kremów i balsamów jako codziennej pielęgnacji. A te żele antybakteryjne to dla mnie odkrycie ostatniego czasu. Do tej pory znałam tylko Carex, ale bardzo nie lubię jego zapachu, zaś tutaj praktycznie wcale nie rzuca się w nozdrza alkohol - po kilku sekundach na dłoniach pozostaje tylko intensywny aromat danej kompozycji i w dodatku utrzymuje się niesamowicie długo. Warto zainteresować się tymi produktami, mówię Ci :)))

      Usuń
    2. Chętnie popróbuję tych cudeniek, znasz mnie :D W takim razie i ja przygotuję dla Ciebie małe co nieco :)

      Co do MAC to na pewno coś sobie sprawię we właściwym czasie :) Na pewno jakiś różyk, no i szmineczkę chyba też :D

      Z Caudalie chcę wypróbować, prócz wody winogronowej oczywiście, właśnie krem do rąk i maseczkę oczyszczającą, Ciekawi mnie też produkt o nazwie Divine Legs, peeling enzymatyczny z serii Vinoperfect, serum Vinosource S.O.S, pianka do mycia twarzy, kremy do twarzy z serii Vinoperfect czy wychwalany przez Hexx Divine scrub. Olejek Divine też oczywiście jest w polu mojego zainteresowania. Z czasem na pewno spróbuję tego i owego :D Namierzyłam już u siebie aptekę z produktami Caudalie, mają cały czas ofertę 3za2, także coś na pewno wpadnie. Trzymam się jednak ostatnio zasady, że kupuję coś dopiero, gdy zużyję produkt z danej kategorii. I tak mam jeszcze spory zapas peelingów i maseł, więc tutaj nawet nie ma mowy o nowych zakupach.

      Mam nadzieję, że u mnie Klorane się spisze, zobaczymy :) Mam butlę o pojemności 400 ml, także musi być okej :) Nie przewiduję innej opcji.

      O Etiaxilu będę pamiętać, ale tak jak pisałam, póki co Vichy daje radę.

      Po zapoznaniu się z Twoim krótkim wykładzikiem na temat B&BW mogłabym spróbować żelu antybakteryjnego, bo to wydaje się rzecz bardzo pożyteczna :)

      Usuń
    3. Wiem, wiem, dlatego postaram się to jak najszybciej zorganizować :D
      Haha :D Widzisz, a jednak myśl o MACowej pomadeczce chodzi Ci po głowie :D Ciężko się oprzeć pokusie! Jestem ciekawa, co dla siebie wypatrzysz w tym morzu piękności :>

      Chyba niepotrzebnie pytałam Cię o zachcianki z Caudalie... Przypomniałaś mi tym samym o piance, scrubie do ciała i o pielęgnacji twarzy :P W temacie Divine Legs nie jestem zorientowana, ale tak na szybko rzuciłam okiem na ten kosmetyk i efekt, jaki daje spodobał mi się. Jednak ja nie jestem zwolenniczką takich produktów - boję się, że albo zaczną spływać w upalne dni ze skóry albo pobrudzą ubrania. Zdecydowanie bardziej wolę samoopalacze (mój ulubiony jak na razie Xen Tan nigdy mnie nie zawiódł).

      Zapasy kosmetyczne mają pewnie swoje plusy, ale paradoksalnie, są bardzo ograniczające. Myślę, że szybko i z satysfakcją zużyjesz to, co masz zachomikowane w szafkach, a później oddasz się przyjemności bieżących zakupów :D

      Usuń
  23. Mnie też przed chwilą kliknęło się na parę nowości :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem co sobie kupiłaś :D

      Usuń
  24. Ale bym wypróbowała kosmetyki Dermalogica! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co najbardziej Cię zainteresowało? :)

      Usuń
  25. Bardzo fajne nowości! W sumie mogłabyś robić dla mnie zakupy i byłabym wielce usatysfakcjonowana ;D
    Serum JMO obecnie używam i jestem ciekawa Twojej opinii. Moja nie będzie najlepsza, więc dumam czy tylko u mnie tak kiepsko się sprawdza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwetto, nie widzę problemu, lubię kupować :D

      U mnie to serum sprawdzało się bardzo dobrze, próbek zużyłam sporo i na różne sposoby - pod krem, bez kremu, na dzień, na noc... Liczę na to, że tendencja się utrzyma i nie doznam nagle przykrego szoku ;) Tak, czy inaczej, będę wypatrywać Twojej recenzji, choć szkoda, że nie wpasowało się w Twoje potrzeby :(

      Usuń
  26. Niestety nie miałam nic z Twoich nowości, ale chętnie poznam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będę Was na bieżąco informować :) Sama jestem ciekawa tych pozycji, które goszczą u mnie po raz pierwszy :)

      Usuń
  27. Złuszczający żel do twarzy z jojobą i żeń-szeniem wlasnie uzywam i baardzo polubilam, choc podchodzilam do niego z wielka niechecia, slowo "zluszczajacy" zdecydowanie grozniej brzmi niz "exfoliating", bo produkt ze wzgledu na ksztalt drobinek jest calkiem delikatny:)) Ale ja zazwyczaj stosuje go na balsam z Emma Hardie, by tamtym nawilzyc i natluscic, a tym odswiezyc i pobudzic skore.
    Uriage luubie, ale Plumful kolorystycznie niestety nie jest dla mnie, chyba ze ja jakos podrasuje:P Fajnie, ze juz jestes:)
    Wlasnie tworze swoja liste, a tam m.in. cos z Phenome, wiec pewno bede zagladac do Ciebie w poszukiwaniu inspiracji, chyba ze sie zlitujesz i polecisz mi cos tu i teraz, a ja pozniej poczytam wiecej:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie ten żel również wywarł swego czasu bardzo pozytywne wrażenie, rzeczywiście ładnie pobudza i ożywia cerę. Masz rację ten przymiotnik brzmi groźnie :D Jeśli ktoś nie wczyta się w etykietę może ten produkt z góry skreślić - jakże niepotrzebnie!

      A czym podrasowujesz Plumful, by efekt Cię zadowalał? Mnie podoba się sama w sobie, no boska jest ta pomadka :D

      Co do Phenome, to... nie wiem, czego dokładnie szukasz/jakie masz potrzeby. Pamiętam, że nie przypadł Ci do gustu tłustawy film w przypadku scrubu do ciała od P&R, mogę Ci więc polecić peeling Nourishing (na blogu znajdziesz moją recenzję), jest naprawdę wspaniały - cudnie wygładza skórę i nie pozostawia na ciele tłustych olejków, więc i pod tym kątem powinnaś być zadowolona :) Innym kosmetykiem, który zaskarbił sobie moją dozgonną miłość jest Exfoliating Facial Paste - mechaniczny peeling do twarzy, na bazie białej glinki, więc można go również jako maseczkę zastosować. Twarz po nim jest niesamowicie miękka, gładka i promienna. Lubię też Multi-Active (peeling i maska w jednym), no i oczyszczająca maska do włosów to absolutny HIT! Nie no, zdecydowanie tych ulubieńców mam zbyt wielu, by w ciemno Ci polecać :) Przejrzyj sobie etykietę Phenome na moim blogu albo powiedz na jakie produkty masz chęć, to dorzucę swoje trzy grosze :D

      Usuń
  28. U Ciebie jak zawsze na bogato :)
    Napisze krotko co mam/mialam, co bym chciala...
    Dermalogica...coz daily mikrofoliant mnie clkowicie rozczarowal, nie wiem o co chodzi ale mi nie sluzy, niby oczyszcza, niby zluszcza ale skora sie buntuje, moze jest za mocny? Z tego powodu tez mechaniczne peelingi tez odstawilam. Wrocilam do Kanebo i dokupilam nowe, moje juz drugie opakowanie, pierwsze starczylo na 1,5 roku.
    Mac Plumful przepiekna! Mialam, niestety roztopila mi sie w aucie ;/ ja to mam szczescie...Odkupuje ja juz pol roku, ciagle mi nie po drodze do Maca.
    Jesli chodzi o toniki to teraz wpadlam przypadkiem na Lierac tonik witamminowy i jest bardzo przyjemny aczkolwiek nie wiem czy bede do niego wracac, strasznie chcialabym sprobowac ponownie toniku dla cery tlustej z Janssen, kiedys bardzo mi sluzyl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i zapomnialam ;) Bardzo chcialabym sprobowac tego szamponu Pharmaceris. Na razie uzywam juz 3 z kolei butle porzywowego szamponu od Yves Rocher i bardzo lubie ale nowosci tez lubie ;)

      Usuń
    2. Szkoda, że się zawiodłaś :/ Ja mam z tym proszkiem dobre doświadczenia i mam nadzieję, że tak pozostanie i przy tym opakowaniu. Myślę, że następnym tego rodzaju produktem będzie właśnie Kanebo. Aha, Olu, stosujesz go codziennie?

      Plumful rzeczywiście ma wyjątkowy odcień, świetna mieszanka kolorystyczna, która idealnie wpisze się w każdy makijaż. Kup ją sobie szybko :) Mnie wizyta w salonie też jakoś się nie składa... Nie znoszę centrów handlowych i prawdę mówiąc, przez to wolę robić zakupy online. No, ale przejść się będę musiała, chcę obadać jeszcze kilka pomadek i zostawić w sklepie puste opakowania (chociaż nie jestem teraz pewna, czy jednego mi nie brakuje :P).

      Z ofertą Lierac nie znam się dobrze, ale kilka produktów mam na uwadze, kiedyś je na pewno wypróbuję. Jeśli zaś chodzi o ten tonik z Janssen, to pamiętam, że ktoś mi go już polecał, ale nie wiem, czy Ty, czy ktoś inny? W każdym razie, mimo iż z chęcią sprawdziłabym działanie na swojej cerze, to nie chce mi się popełniać dodatkowych zabiegów, by specjalnie sprowadzać kosmetyk z innego kraju, lubię mieć stały dostęp do produktów, zwłaszcza, jeśli rzecz ma się o pielęgnacji. Z kolorówką jest trochę inaczej ;)

      Ja z YR wypróbowałam dwa szampony i jeden zasłużył na miano ulubieńca, Anti-Chute - to ten sam, o którym Ty mówisz? :)

      Usuń
    3. Ja tez zaluje ;( pokladalam w nim spore nadzieje.. jak widac nie powinnam juz nic zmieniac oczyszczaniu. U mnie wyglada to tak: demakijaz dwufaza LRP plus micel LRP (ten taki zwykly, lub Bioderma zielona) i oczyszczanie blotkiem Sensai plus peeling enzymatyczny ktorego uzywam praktycznie codziennie poniewaz w koncu sie odwazylam na retinoidy i skorki mnie po proostu przesladuja. Ten peeling jest delikatny, nie podraznia a nadal skuteczny wiec jestem z niego jeszcze bardziej zadowolona. Szczoteczke Clarisonic musialam odstawic a kiedy na twarzy pojawia sie rolowanie ;) uzywam sciereczki z mikrofibry i jest ok.
      Rano uzywam blotka i czasem jesli taka jest potrzeba peelingu. WIecej juz nic nie kombinuje ;)
      Teraz szukam tylko idealnego toniku takiego wlasnie na dzien, i jak tylko skonczy mi sie Lierac to zamowie Janssen. W de Janssen chyba tez ciezko kupic jest stacjonarnie, to raczej marka znana kosmetyczkom ale moze sie myle. W kazdym razie do zdobycia w polskich sklepach internetowych.
      Czeka mnie jeszcze jeden wyjazd do niemiec po ostatnia porcje naszego dobytku i jesli mi sie uda w tej calej ganianinie wyrwac na miasto to pewnie odwiedze maczka :) do szminki dorzuce zel do brwi i zastanawiam sie nad jakims pedzelkiem :)
      Ten szampon z YR to ten http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=60009 nie jest jakis nadzwyczajny ale dobrze spelnia swoje zadanie, nie placze wlosow i je dobrze oczyszcza ( konce zawsze najpierw albo olejuje albo nakladam odzywke) jest ok, za ta cene nie wymagam wiecej.

      Usuń
  29. Ponad tydzień temu kupiłam enzymatyczny peeling z ziołami Organique - jeszcze żaden kosmetyk tak mocno nie podrażnił mojej skóry. Czerwona, gorąca, pulsująca ... Próbowałam dwa razy, efekt zawsze taki sam :( Ogromnie żałuję, gdyż liczyłam, że to będzie TO. Pewnie teraz skuszę się na odpowiednik z Phenome, ale najpierw muszę zdobyć próbkę. Nie chcę powtórki.
    jestem bardzo ciekawa pomadek MAC, ja cały czas mam przed sobą wybór tej pierwszej ... Mętlik w głowie! Mam nadzieję, że pani w salonie troszkę pomoże.
    Wodę Uriage uwielbiam, w zeszłoroczne upały ratowała moją skórę. Kolejne opakowanie dzisiaj wrzucam do wyjazdowej kosmetyczki. Przed nami krótki urlop :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, czytałam gdzieś właśnie o takiej Twojej reakcji. Powiem Ci, że dość mocne szczypanie i mnie dotknęło podczas pierwszego seansu z tym peelingiem Organique, lecz wiele sobie z tego nie zrobiłam (nie trwało to długo, a cera po zmyciu nie wzbudzała mojego niepokoju). Jeśli zaś chodzi o peeling enzymatyczny Phenome, to muszę Cię ostrzec, że taka reakcja skóry też jest możliwa. Powinnaś być też o tym poinformowana w salonie, przed zakupem. Mówię, że jest możliwa, a nie pewna, bo różnie z tym u mnie bywało - czasami twarz rzeczywiście piekła i była mocno zaczerwieniona, a czasami nie pojawiało się żadne z tych kłopotliwości. Mnie to akurat nie przeszkadzało, bo peeling zawsze robiłam przed snem, a to pieczenie też nie przyprawiało mnie o jakieś boleści, za to efekty wynagradzały mi wszystko. Weź to pod uwagę przed jego nabyciem, najlepiej, gdybyś go wypróbowała kilka razy, bo jedna aplikacja może nie być miarodajna.

      W MACowej gamie pomadek z pewnością znajdziesz coś dla siebie :) Ekspedientki w PZ są podobno bardzo miłe i znają się na rzeczy, więc pewnie i na kompetentną poradę można liczyć. Jestem ciekawa, który kolor chwyci Cię za serce jako pierwszy :))

      Nawet nie wiesz, jak zazdroszczę Wam tego urlopu! Życzę miłego wyjazdu! Odpocznij sobie konkretnie :)

      Usuń
    2. Dziwne jest to, że skóra po nałożeniu (i w trakcie, finalnie 10minut) nie piekła w ogóle. Po zmyciu był jednak szok. Zawsze myślałam, że skóra na mojej twarzy do wrażliwych nie należy ... a tutaj taka niespodzianka :(
      zamiast enzymatycznego wybrałam peeling i pastę w jednym :) Ale o tym już wiesz.

      Usuń
    3. Aha, czyli dopiero po zmyciu wystąpiła ta przykra reakcja skóry? To dziwne, sama nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Skoro tak dzieje się za każdym razem, to najwyraźniej któryś składnik, lub ich kompozycja nie są pisane Twojej cerze. Szkoda :(

      Wybór pasty jest moim zdaniem bardzo trafiony i ciekawa jestem, czy będziesz z niej zadowolona tak samo, jak ja. Już wyczekuję kilku słów w tym temacie od Ciebie! :)

      Usuń
  30. Z Dermatologica mam ochotę na Dermal clay cleanser. Miałam go kiedyś i chciałabym do niego wrócić, ale poczekam za dobrą promocją. Koniecznie pokaż Coral Bliss w zestawieniu z różem, bo jedynie wyobrażam sobie ten cudowny efekt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam obecnie Clearing Skin Wash z serii MediBac i bardzo sobie chwalę, na ten Dermal Clay Cleanser miałam chęć, lecz zostawiłam go na później. Skoro byłaś z niego zadowolona, to tym chętniej po niego sięgnę :) Nigdy jeszcze nie stosowałam codziennego oczyszczacza z glinkami w składzie. REN chyba też coś podobnego posiada w ofercie.

      To zestawienie MACzkowe gości dziś na mojej twarzy i powiem Ci, że jestem zauroczona :) Kolor pomadki prezentuje się bajecznie, a wraz z różem tworzy idealną kompozycję. Na pewno postaram się wkrótce pokazać te kosmetyki w akcji :)

      Usuń
  31. Z chęcią bym napisała jakiś konstruktywny komentarz, ale wiesz co prawie wszystko mi się bardzo podoba i sama bym chciała, więc łącząc to z moim beznadziejnym dzisiejszym nastrojem, nie patrzę na to więcej i tyle! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, zły nastrój trzeba odpędzić! I to szybko :) Może spacer na lody? Albo weź książkę i przejdź się do parku, o ile pogoda u Was temu sprzyja :)

      Usuń
    2. Niestety, jedyne miejsce w które mogłam się przejść, to było moje miejsce pracy - popołudnia w tym tygodniu ;) Co do pogody mieliśmy tropiki, a od dziś pochmurnie i ochłodzenie, pewnie stąd u mnie te nastroje.

      Ja sama dopiero się przymierzam do moich MACowych zakupów, więc z pomadkami nie doradzę, ale chętnie sobie podejrzę Twoje. Do Essiaków też mam jakąś słabość, ich kolory zawsze mi się bardzo podobają, nawet jak wydają się zwyczajne.

      Usuń
    3. Ale przynajmniej na spokojnie możesz się rano obudzić i zjeść śniadanie, a może też poćwiczyć, skoro zmęczenie całego dnia nie ciąży jeszcze na barkach? :) Każda pora dnia ma swoje plusy, chociaż masz rację, pogoda zdecydowanie wywiera ogromny wpływ na samopoczucie. Życzę Ci szybkiego powrotu do formy! :)

      Kolory Essiaków nigdy nie są zwyczajne :P Mam wrażenie, że wielki w tym udział mają nazwy nadawane tym lakierom, które wyraźnie pobudzają wyobraźnię :)
      A co zamierzasz nabyć w MAC? :)

      Usuń
    4. Tak, tak - popołudnia mają sporo plusów, chyba wolę je nawet, niż moją drugą zmianę 6-14, bo potem jestem cały dzień nieprzytomna ;) Pogoda ma ogromny wpływ na mnie, niestety i stety - zależy od dnia :D
      Z MAC ja choruję na podkład i korektor z serii Pro Longwear oraz (tutaj wielka oryginalność) pomadkę Angel ;) Jedną kwestią są pieniądze, ale chyba nawet istotniejszą, że nie mam stacjonarnego dostępu do MAC i boję się, że nie utrafię z kolorem.

      Usuń
  32. Moja skleroza nie boli, ale uwiera. Miałam wczoraj skomentować i tak oglądałam te Twoje zdjęcia i się zachwycałam i... skleroza zapomniała :D To już chyba ten wiek, żeby kupić coś na tą przypadłość!

    Po pierwsze: zdjęcia! Uwielbiam je u Ciebie, są tak proste i piękne, że ahhh :P
    Po drugie: ciekawam bardzo peelingu enzymatycznego z Dermalogica :)
    Po trzecie: oba Essiaki mam (a jakżeby inaczej!) i After School Boy Blazer bardzo lubię, co prawda wpada dość mocno w czarny, ale nie zmienia to faktu, że go po prostu lubię ;) a We're In It Together mam i... nie używałam jeszcze :D
    Po czwarte: pokazuj róż na polikach, chociaż może nie bo zmienię zdanie z Tenderling na Melbę :P
    Po piąte: ciekawa jestem tego szamponu z Pharmaceris, tyle się o nim naczytałam i chyba będę musiała zakupić przy okazji jakiejś promocji, co prawda mam taki zapas szamponów z Balea... ale nic w naturze nie ginie :D
    Po szóste: oj, nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym przetestować cokolwiek z asortymentu B&BW! marzy mi się ogromnie, bo do Warszawy trochę za daleko ;)
    Po siódme: cieszę się, że w końcu wróciłaś :*
    Po ósme: yyy, rozpędziłam się :P

    PS: mail się pisze, teraz ja mam lenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiadam co następuje:

      1: Wiedz, że ostatnio nawet ze zdjęciami mam problem (ale chyba Ci o tym pisałam? - a propos sklerozy :D). Dziękuję Ci jednak za te miłe słowa, budują moją wolę walki :D :*
      2: Peeling już używałam i powiem Ci, że jest 'wow', spodobał mi się już od pierwszego użycia :) Naczytałam się o nim sporo, ale jakoś wierzyć mi się nie chciało, że może być aż taki dobry. No to już wiem, że może :)
      3: ASBB faktycznie jest bardzo ciemny, ale jednak do czarnego mu trochę brakuje :D Chociaż wiem, że te granatowe tony to ostatnia rzecz, która rzuca się w oczy i to dopiero po uważnym przyjrzeniu się :P Hahaha... Przy takiej ilości lakierów, jaką posiadasz, nie dziwota, że każdy jeden nie doczekał się jeszcze premiery :D Ale nie zwlekaj z tym dłużej i zaangażuj We`re in it together któregoś pięknego dnia do zmalowania mani, ciekawa jestem, czy też tak bardzo przypadnie Ci do gustu :)
      4: Pokaz różu będzie, na pewno, ale za jakiś czas. Chcę go sobie ponosić i go rozgryźć - myślę, że do tego czasu zdążysz nabyć Tenderling, o ile na policzkach spodoba Ci się tak samo mocno :)))
      5: Z Balea miałam tylko krem do rąk, a w kolejce czeka pysznie pachnący żel pod prysznic :D O szamponach słyszałam trochę dobrych opinii, ale że nie mam dostępu do tych produktów, to nie szaleję z celowym sprowadzaniem ich. Zrobiłam tak raz z Alverde, dałam się ponieść i w sumie... szału nie było, więc już ostrożniej podchodzę do takich przedsięwzięć :)
      6: Ja też żałuję, że B&BW jest tylko w Wawie. Wprawdzie ich produkty do ciała to dla mnie niesamowicie wydajna sprawa, bo nie odznaczają ich wybitne właściwości pielęgnacyjne, więc w codziennym dbaniu o skórę nie przysłużą się, ale zapachy mają ciekawe, trzeba przyznać :) No i żele pod prysznic zapowiadają się bosko (Sylwia przesłała mi też odlewkę wersji wiśniowej) - jestem oczarowana :) I nie tylko zapachem, ale też niesamowitą gęstością oraz tym, jak bardzo się pieni. A żele antybakteryjne już pokochałam. Klamka zapadła, będę systematycznie męczyć Sylwię o świeżą dostawę :D
      7: :*:*:*:*:*
      8: Na pewno coś jeszcze chciałaś dodać :D

      Spoko, ja sobie poczekam, sama mam takie mailowe zaległości, że nie wiem za co się chwycić :P

      Usuń
  33. Przyznać Ci się muszę, że jak zobaczyłam wczoraj ten tost, to po prostu sobie stąd poszłam. Lanie Ci sie niezłe należy, bo nic nam nie pokazujesz tutaj, tylko zakupy poczynasz. No tak być nie może! :*

    Kiedy już ochłonęłam po pierwszym, drugim i trzecim zdjęciu mogę coś wreszcie napisać. Bo zazdroszczę, mówiłam już że pierwsze siwki mam na głowie? to chyba przez Was, z tej zazdrości :P

    Dermalogici będę wyczekiwać bardzo mocno i wszystko co jest na pierwszym zdjęciu. Essie zazdroszczę, bo sama za tym granatem się rozglądam i śnie po nocach, ale boję się, że zbyt czarny jest. Róż u Ciebie zapewne będzie bajeczny, post to tylko kwestia formalności jak zakładam. Wszystko co z MACa pozwolę sobie nie skomentować, bo siwa to ja będę na bank już.
    Szampon Pharmaceris lubię jak Ty i wracam kiedy jest w promocji :)

    Widzę, że Sylwia nową miłość zapoczątkowała, i dobrze! Ciebie należy rozpieszczać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eve, taki czas mnie ostatnio dopadł, ale obiecuję poprawę :) Zakupy musiałam poczynić :D Poza tym, praktycznie wszystko podszyte zostało różnymi promocjami, więc... 'zaoszczędziłam' ;P

      O Dermalogica na pewno będę pisać, na razie jestem zadowolona z moich wyborów, pierwsze wrażenia są bardzo dobre :) Zobaczymy, co będzie dalej. Essiak jest ciemny, no ok, prawie czarny :P - jeśli więc tego się właśnie obawiasz, to możesz z lekkim sercem wykreślić ten wydatek z listy :))) A poza tym, o ile mnie pamięć nie myli, to znalazłaś podobny odcień w boxie Paese :>

      Ja za ten szampon chyba trochę przepłaciłam, no ale Etiaxil był tańszy, niż w aptekach stacjonarnych, więc wszystko się jakoś wyrównało, a nie chciało mi się już szukać innych ofert i kombinować z zamówieniami.
      Sylwia trafiła w dziesiątkę, a te żele antybakteryjne są rewelacyjne (nie przypuszczałabym, że mogę się takim produktem ekscytować, a jednak! :D).

      :*:*

      Usuń
    2. Dobra już się nie spinam, jak tak obiecujesz :D sama nie jestem lepsza, ale cii :P

      Na wszelkie recenzji marki na D czekam :) Tak, Paese taki kolor mi zagwarantowało, wiec jak Ty widzisz w nich wielkie podobieństwo, to daruję sobie tego Essiaka ;)

      Swoje zakupy poczyniam w aptece internetowej Niezapominajka (leki dla mamy są o połowę tańsze w Krk niż we Wro!), wrosławskiej Silesi albo SP. Jednym słowem, czaję się na promocje :P

      buziaki :*

      Usuń
  34. Super nówelaski u Ciebie ! plumful Mac uwielbiam !

    OdpowiedzUsuń
  35. Skąd zamawiasz produkty Dermalogica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Truskawka się kłania :)

      Usuń
    2. Na Truskawce są dostępne, owszem, ale moja karta u nich jest czysta jak łza, nigdy tam jeszcze nie zamawiałam.
      Znalazłam za to polską perfumerię (tigerandbear), która ma szeroki asortyment, a w nim między innymi, ogrom kosmetyków Dermalogica. Poza tym często oferują promocje -15%, czy -20%. Da się odczuć tę różnicę :)

      Usuń
  36. nie komentuję, bo się gapię i podcieram ślinę ściekającą po brodzie.

    OdpowiedzUsuń
  37. WoW! Super zakupy! I dermologica, i mac, i essie, i uriage, i Bath&Body Works. Wyczuwam postowe szaleństwo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zapowiada się bardzo przyjemnie, to już mogę zdradzić :)

      Usuń
  38. Plumful i See Sheer mam i teraz używam nałogowo, choć obecnie królują beże, róże i korale :) dodatkowo jeszcze to lekkie wykończenie sprawia, że idealnie nadają się na tą porę roku. Nie wspomnę już o braku problemu z przesuszonymi ustami.
    U mnie niestety Etiaxil silnie podrażniał skórę, Ziaja odstraszała zapachem a zadziałał w końcu Activblock :)
    Genialne nowości, czekam na zdjęcia Melby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam aktualnie żadnej beżowej pomadki... Szukam - może masz coś do polecenia? :) Plumful już wielbię, podobnie jak See Sheer oraz Coral Bliss - to były wspaniałe wybory! :)
      O Activblock pierwsze słyszę, ale na pewno się zapoznam, dziękuję :) Ziaja w moim przypadku zupełnie nie zdała egzaminu, podrażniała mnie bardziej, niż skuteczny Etiaxil...

      Jak tylko uda mi się uchwycić Melbę w obiektywie, pokażę ją na blogu. Jest cudna :)

      Usuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger