sobota, 10 maja 2014

MAC, Sheertone Blush in Tenderling

Ody do róży mogłabym tworzyć nieskończenie. Dla mnie to kosmetyk pierwszej potrzeby, nigdy nie może go zabraknąć. Chętnie eksperymentuję z różnymi odcieniami, z różnymi tonacjami i całkiem odmiennymi wykończeniami. To chyba jedyny upiększacz, z doborem którego nie mam większych problemów - niemal w każdym czuję się dobrze :)

Dziś przedstawię Wam propozycję od MAC, prasowany róż w odcieniu Tenderling.
Nie jest to kolor, który przykuwa wzrok jako pierwszy w całej bogatej palecie tej amerykańskiej firmy. Moje oczy na ogół wędrują po wzgórzach koralowych, brzoskwiniowych, czy mocno różowych. Tutaj zaś mamy do czynienia ze spokojną mieszanką średniego różu i subtelnej brzoskwini - coś na kształt koloru nude - takiego, który podkreśli co trzeba nigdy nie wysuwając się na pierwszy plan. Dzięki swemu wyważonemu odcieniowi sprawdzi się w każdych warunkach, bez względu na to, czy uczestniczycie w ważnym biznesowym obiedzie, czy udajecie się na całonocną imprezę do klubu lub znajomych. Tenderling bowiem idealnie wpasuje się w każdy makijaż - od subtelnie podkreślonego oka po mocne smoky z użyciem czarnego cienia; pasuje zarówno do czerwonej pomadki, jak i delikatnych, podkreślających naturalny odcień ust błyszczyków. Innym, ogromnym plusem zastosowanej tu kolorystyki jest brak ciągot do podkreślania zaczerwienień występujących na twarzy - jeśli więc borykacie się z niedoskonałościami w okolicach policzków, a rezygnacja z różu jest dla Was sporym wyrzeczeniem (tak, jak w moim przypadku), koniecznie sprawdźcie Tenderling. Na moich policzkach gości często, o czym doskonale świadczy jego pokaźne zużycie :) 




  
To jednak nie wszystko! Jego uniwersalność nie gaśnie na możliwości przystosowania się do każdej makijażowej wariacji, w którą go wkomponujecie. Kolor ten został tak zmyślnie skomponowany, że przysłużyć się może także w czynności konturowania twarzy. Moja cera nie należy do najciemniejszych, obecnie jest raczej blada (NC20), latem ochoczo przyjmuje słoneczne tony, ale do tytułu miss mocnej południowej opalenizny nie mogłabym pretendować. Tenderling sprawdza się więc u mnie przez cały rok w tym podwójnym zastosowaniu. Nie jest to kosmetyk mocno napigmentowany, przeciwnie, dzięki lekkiemu wykończeniu Sheertone możemy nim budować nasycenie zaczynając od bardzo naturalnego. Formuła pozbawiona jest drobinek, jednak nie zostawia tępej w odbiorze, matowej warstwy na skórze, pięknie się z nią stapia i trwa na niej tyle, ile potrzeba - nawet na tak tłustej cerze jak moja. Nie ma tutaj mowy o plamach, czy smugach, gdyż konsystencja jest tak lekka i przyjazna w obsłudze, że niezależnie od użytej techniki nakładania, czy rodzaju pędzla pozwala uzyskać pożądany efekt. Jeśli więc szukacie niezawodnego różu do codziennego użytku, lub macie ochotę rozpocząć swą przygodę na tym różowym szlaku, bez cienia wątpliwości mogę polecić Wam Tenderling - prawdziwa moc skromnego oblicza :)





Lubię MACowe róże i już mam na oku kolejny egzemplarz :) Macie swoich ulubieńców w tym temacie?


Pozdrawiam Was,
Megdil

83 komentarze:

  1. ładny, taki zgaszony ten kolor :) lubię takie
    Swego czasu miałam przestój z różami, teraz znów pokornie wracam. Moim waforytem są róże Diora -takie duo - nie pamietam nazwy a wstawac mi sie nie chce :) hehe a obecnie uzywam mineralnych z Anabelle Minerals i też mi się bardzo podobają :)

    ps. masz świetnie podkreślone brwi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a ja z kolei nie wyobrażam sobie takiego różowego przestoju - czasami mogę zrezygnować z tuszu, czy podkreślenia brwi, ale róż musi być :)
      Taki podwójny róż od Dior miałam jeszcze do niedawna :) Jakościowo był dobry, ale jakoś rzadko po niego sięgałam, więc posłałam w świat. Ciekawa jestem, jaki masz kolor :) Do mineralnych róży natomiast jeszcze nie dojrzałam, wprawdzie próbowałam kilka kolorów z Lily Lolo, były przepiękne, tego im odmówić nie mogę, jednak ta sypka forma cały czas mnie stopuje.

      P.S. Dziękuję :)

      Usuń
  2. Chętnie spojrzę na niego przy okazji wizyty w MAC. Na liście mam też Rosy Outlook :) Obecnie używam różu Sleek Flamingo oraz bronzera W7 Honolulu. Zawsze dziwiłam się jak można nosić i róż i bronzer, ale teraz nie prędko chyba zrezygnuję z tego połączenia, a w każdym razie nie w przypadku tych dwóch kosmetyków ;)
    A tak nawiasem mówiąc - pamietasz może model swoich okularów? Szukam czegoś w ten deseń, a Twoje są śliczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojej liście znajdują się cztery róże od MAC ;P Na szczęście zużywam obecnie posiadany asortyment, więc miejsce się robi... ;) Rosy Outlook też mi się podoba, chociaż na żywo go nigdy nie widziałam. Ja celuję teraz w coś brzoskwiniowego i taki właśnie będzie mój najbliższy zakup :)
      Twój Sleek Flamingo wydaje mi się bardzo podobny do mojego ostrego różu Bobbi Brown, Pale Pink - w którym również denko już świeci :D
      Z łączeniem różu i bronzera, to i ja miałam początkowo spory problem, teraz widzę, że kluczowe jest nie tylko odpowiednie rozmieszczenie tych kosmetyków na twarzy, ale też odpowiednio dobrana ich kolorystyka. No, chyba, że bronzer jest neutralny. Mistrzynią w konturowaniu nie jestem, ale staram się :P Od niedawna mam w swej kosmetyczce również rozświetlacz i teraz wiem, że tego brakowało mi od dawna!

      Co do okularów, to ten model ma już kilka lat, ale chyba cały czas jest w sprzedaży, w różnych wariantach kolorystycznych. Mój jednolity to Prada VPR05N :)

      Usuń
    2. Ta lista nie pobije listy pomadek, chyba :D A coś czuję, że coś jeszcze przemycisz z mojej listy hihihi :P O, właśnie! Na maila odpiszę jak tylko znajdę dłuższą chwilkę czasu, bo teraz naprawdę mam zakręcony czas :( i muszę dzielić czas, np. na ten komentarz :D
      Zauważyłam, że mi generalnie pasują bardziej bronzery i brzoskwiniowe róże niż te różowe. W nich wyglądam jak laleczka barwi przy mojej jasnej oprawie. Oprócz Flamingo, bo ten jest naprawdę bardzo subtelny. Myślę, że może być podobny do różu Bobbi Brown, o którym wspominasz :)
      Ja właśnie kiedyś próbowałam wykonturować sobie twarz, ale wyszło mi... ekhm :D Jak za jakiś (dłuzszy) czas będę miała chwilę, to spróbuję na spokojnie usiąść przed tutorialami i coś podziałać :)

      Dzięki! Jest w sprzedaży, patrzyłam :) Aktualnie moja mama szuka okularów, więc być może jej podrzucę. Sama bym takie chciała, bo są piękne i idealnie wpisują się w mój gust, ale pech chciał, że szkła wymieniałam zaledwie ze 2-3 miesiące temu ;/

      Usuń
    3. Do listy pomadek dołączyło jeszcze kilka odcieni... haha :D Podeszłam jednak do tych chciejstw racjonalnie i już mniej więcej wiem, z czego zrezygnuję, a co na pewno trafi do mego koszyczka :) Co nie zmienia faktu, że Twoje typy bardzo mnie intrygują - ciekawa jestem, czy coś nam się pokryje :) Ale spokojnie, nie musisz się spieszyć, odpisz wtedy, gdy znajdziesz chwilę, ja poczekam :)

      Wiesz, ja chyba też lepiej wyglądam w cieplejszych odcieniach różu - mówię 'chyba', bo moje uwielbienie do tego rodzaju kosmetyków nie pozwala ograniczyć się tylko do jednej tonacji :D Dlatego sięgam również po takie, jak Pale Pink, z którego bardzo wyraźnie wybijają niebieskie tony. Flamingo jest subtelny? No to musisz go koniecznie pokazać u siebie na blogu, bo po kilku zdjęciach obejrzanych w sieci wydawało mi się, że to dość konkretny kolor. Chętnie zobaczę go na Twych policzkach :)
      Takie codzienne konturowanie nie wymaga wielkich czasowych nakładów, ale trzeba znaleźć dobrą dla siebie technikę. Próbuj, próbuj i zdawaj relacje z efektów :)

      O! To jestem ciekawa, czy i Twojej Mamie spodoba się ten model :)
      Ty szkła masz nowiuteńkie, myślę, że jeśli obecne oprawki Ci służą, to w takiej sytuacji nie opłaca się ich wymieniać :) Ja od jakiegoś czasu rozglądam się za innym modelem, lecz na nic nie mogę się zdecydować. Trudno mnie pod tym względem zadowolić, więc podejrzewam, że moje poszukiwania potrwają jeszcze chwilę :D

      Usuń
    4. No nie zartuj! Jeszcze? :P Poczekaj aż ja Tobie napiszę moje typy :P

      Nie wiedziałam, że jesteś taką maniaczka róży :) A mi oczywiście się pomyliło! Nie mam Flamingo, tylko Pixie pink.
      Jak tylko znajdę więcej czas to spróbuję konturowania, bo coś mi się wydaje, że może poprawić mój wygląd. O ole wyjdzie jak ma wyjść :P

      Mojej mamie oprawki się spodobaly, ale ona chyba sama nie wie co chce :P

      Usuń
    5. Tak, coś jeszcze dorzuciłam, ale kilka typów odrzuciłam i rachunek się wyrównał ;P Zaktualizuję listę w mailu :D

      Jak tak patrzę na zdjęcia porównawcze Flamingo i Pixie Pink, to rzeczywiście, ten drugi jest bardziej podobny do Pale Pink, Flamingo ma trochę koralu w sobie, czego nie dostrzegłam na zdjęciach solo :)
      Haha, wyjdzie, wyjdzie, co ma nie wyjść. Ja nie bawię się w zaawansowane konturowanie wszystkiego, czym można by się na twarzy zająć, bo np. okolice nosa i generalnie środek twarzy w ciągu dnia i tak muszę poprawiać, więc mija się to dla mnie z celem. A poza tym... nie chce mi się :P

      Ja myślę, że Twoja Mama właśnie wie, czego chce i dlatego ciężko ją zadowolić innymi propozycjami :D

      Usuń
  3. Ja też sobie zapiszę i zobaczę czy mi pasuje..
    Wyobraź sobie, że nie mam jeszcze żadnego różu :) ciągle szukam idealnie bezpiecznego;)
    A bronzer już mam - też z Macowej stajni - matte bronze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie! Naprawdę? Ani jednego? Gosiu, koniecznie spraw sobie jakiś ładny odcień, zobaczysz, że pokochasz efekt, który z pomocą różu osiągniesz :)
      Dziękuję za podzielenie się broznerową opcją, ja mam w użytku aktualnie dwa, ale niebawem będę się rozglądać za czymś nowym, więc i Twoją propozycję chętnie wezmę pod uwagę :)

      Usuń
  4. Czuję się mocno zainteresowana :) Aktualnie zachwycam się różem w kremie z Maybelline (04pink), ale na jakiś róż z MAC też mam chrapkę.
    Przyjrzę się bliżej temu, który dzisiaj polecasz, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała przyjemność po mojej stronie :) Serdecznie zachęcam Cię do zapoznania się z tym odcieniem, ale koniecznie poproś konsultantkę w MAC o zaaplikowanie go na Twoje policzki, gdyż w opakowaniu wygląda bardzo niepozornie :)
      Z różami Maybelline chyba nigdy nie miałam do czynienia, a konsystencje kremowe zawsze omijałam szerokim łukiem... Przyznam jednak, że nie jesteś pierwszą osobą, która tak dobrze wypowiada się w ich temacie. Coś musi być na rzeczy :)

      Usuń
  5. Mam ulubieńców a jest nim na pewno Benefit Hoola:) jednak bardzo mnie kusisz tym z Mac'a :D tak jak Ty po zimie nie należę do Miss opalenizny :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W temacie bronzerów moim faworytem jest Laguna z NARS :) Hoola jest bardzo popularnym kosmetykiem, a ja jeszcze nigdy nie miałam sposobności sprawdzić, jak wypadnie na mojej twarzy... Będę musiała to nadrobić, mimo iż nie jestem fanką opakowań Benefit ;)

      Usuń
  6. aż musiałam wygooglować odcień, bo mój monitor na Twoich policzkach nic nie widzi :D bardzo ładny, naturalny to odcień. Z Macowych róży mam jeden, to Melba. Bardzo ją lubię, bardzo ładnie ale nienachalnie dodaje świeżości. A Ty jaki odcień chcesz nabyć? Ja nie kupuję na razie nic z kolorówki, maluję się tak rzadko ostatnio że zakupy w tej materii byłyby wyrzuceniem pięniędzy w błoto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nic nie widzi? A tak się cieszyłam, że po wielu próbach udało mi się ładnie uchwycić ten odcień :P
      Co ja mam w planie? Zgadnij! (podpowiem, że rozwiązanie zagadki znajduje się w Twojej wypowiedzi ;))) Chcę kupić Melbę :) Chrapkę mam na 4 różne kolory od MAC, lecz na wiosnę-lato brakuje mi ślicznej brzoskwinki, a ta wydaje się być idealnym wyborem.
      Ja z kolorówką również nie szaleję, bo to pielęgnacja zawsze stanowiła dla mnie fundament. Teraz jednak czuję potrzebę urozmaicenia mojej kosmetyczki, więc również szminkowe zakupy są w planie :>

      Mam nadzieję, że czujesz się coraz lepiej i wszystko z Wami dobrze :*

      Usuń
    2. Oj, przepraszam Cię Moja Droga, wyrzuty sumienia mnie zaczęły dręczyć, że Ty się starasz a ja nie widzę, więc pobiegłam na drugi monitor i jest, jest! widzę efekt.
      Melba to świetny wybór, to odcień na prawdę uniwersalny, zakochało się w nim kilka moich koleżanek o różnym typie urody i każda wygląda fantastycznie :*

      Usuń
    3. a z nami w miarę okej, musimy leżeć :)

      Usuń
    4. Dziękuję za poświęcenie, z miejsca czuję się doceniona :D

      Liczę na Melbę, domyślam się, że i ja ją bardzo polubię (wszak to róż, inny scenariusz nie ma prawa zaistnieć). Już nie mogę się doczekać aż przyozdobię nim policzki :)

      Wyleżysz się za wszystkie czasy :) Najważniejsze, że w ogólnym rozrachunku czujecie się dobrze. Termin już prawie tuż-tuż, czyż nie?

      Usuń
  7. Wow, niezłe zużycie :-) Też uwielbiam róże i wolę je zdecydowanie bardziej niż bronzery. Ten maczek spodobał mi się na twym licu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pięć moich róży cztery świecą już spodem opakowania ;)) Wyjątek stanowi jedna sztuka, która jest wypiekana i chyba tylko dlatego trzyma jeszcze fason :P
      Gdybym miała wybierać, to pewnie też postawiłabym na róż, ale już na konkretny odcień, czy ogólną tonację nie potrafiłabym się zdecydować - za bardzo lubię to urozmaicenie, które ze sobą niosą :)
      A Ty masz jakiegoś jedynego ulubieńca w temacie?

      Usuń
  8. Wow, rewelacyjny odcień! Tak napisałaś, że delikatny, że nie pozorny, że nude, a według mnie daje lepszy efekt, niż nie jeden z bardziej wyraźnych kolorów. Dodatkowo może zastąpić i bronzer. Tworzę powoli listę marzeń z MAC i jeszcze dokładniej obejrzę sobie jego zdjęcia w internecie, ale świetny odcień. Niby niepozornie, a zdecydowanie dużo można nim osiągnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, bo on jest według mnie bardzo niepozorny, gdyby konsultantka w salonie nie zwróciła na niego mojej uwagi, pewnie wyszłabym z zupełnie innym odcieniem :) Pamiętam, że miałam wtedy chrapkę na Harmony, wyboru jednak nie żałuję ani trochę, mimo iż ten drugi wciąż widnieje w moich zakupowych planach :)

      Jestem bardzo ciekawa, czym zaczęłaś wypełniać swoją listę marzeń! Jeśli masz ochotę, koniecznie podziel się tymi MACowymi chciejstwami :)

      Usuń
  9. W moim przypadku takim różem okazał się Dainty z MACa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dainty jest piękny! W przyszłości na pewno go sobie sprawię, na razie pierwszeństwo ma brzoskwiniowa Melba :)

      Usuń
  10. Wow! brwi idealne! :)) co do różu moje zdanie znasz. Tobie w nim świetnie, ja wciąż czekam na ideał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, takiego komplementu się nie spodziewałam :D :*

      Znam Twoje zdanie i nadal nie mogę wyjść z podziwu :P Mówię Ci, ten odcień mógłby być dla Ciebie idealny, a z pewnością pomógłby Ci okiełznać różowe zagadnienie :) Ja Cię bardzo mocno zachęcam do sprawdzenia go na sobie, wstąp sobie przy okazji do MAC :)

      Usuń
    2. Naprawdę mi się podobają, są ładnie podkreślone, ale nie rzucają się na pierwszy plan, dają piękną ramę, mogłabym tak długo! :D

      Kochana, ja już nawet mam plan! Przejdę się do MACa i poproszę o nałożenie jakiegoś różu, który do mnie rzekomo pasuje, pogadam sobie z wizażystką, zobaczę co mi stwierdzi. Sama sobie się dziwie, każda kobieta uwielbia róże, ale oczywiście ja, Magdalena, nie! :D

      Usuń
    3. Dziękuję raz jeszcze :D Powiem Ci, że z brwiami przez długi czas nie robiłam zupełnie nic, no oprócz regulacji własnymi siłami... co niekoniecznie działało na moją korzyść :P Tragedii nie było, ale jednak dopiero regulacja u profesjonalisty pokazała mi co to znaczy mieć brwi... ;) Mam w planach przejść się do Brow Baru, ciekawa jestem, jaką magię wyczarują z moją twarzą :P

      Plan masz zacny i będę wyczekiwać sprawozdania z tej wizyty :D Jestem przekonana, że zostanie Ci dobrany odpowiedni odcień, od razu poczujesz się inaczej, zobaczysz! :D

      Usuń
    4. No nie wytrzymam z Tobą! Dzisiaj właśnie myślałam o Brow Barze! Zastanawiałam się co ciekawego by mi wyczarowali. Znajduje się w podobnym miejscu jak Ty kiedyś. Ze swoimi brwiami robię niewiele, mam ciemne i gęste, a do specjalisty boje się pójść, bo kiedyś jedna kosmetyczka wydepilowała mi (tak, to dobre słowo) brwi do grubości nitki. Uraz pozostał ;)

      Jak tylko się tam wybiorę dam znać. Może jest jeszcze dla mnie jakiś ratunek? :D

      Usuń
    5. A kiedy masz urodziny? Bo podobno z kartą Sephory w tym dniu można załapać się na darmowy zabieg w Brow Barze :) Albo z jakąś zniżką... teraz już nie wiem, ale na pewno warto się zorientować!
      Ja miałam to szczęście, że trafiłam w ręce świetnej kosmetyczki, pamiętam, że gdy wstałam z fotela nie mogłam wyjść z podziwu, jak dużą różnicę może zrobić taka niewielka zmiana :) Rozumiem Twój uraz, kurczę, udusiłabym chyba taką 'specjalistkę'. A nie uprzedziła Cię wcześniej, co planuje zrobić? :/

      Ratunek jest, na pewno! Jeszcze zakochasz się w różach, jak i ja. Wspomnisz me słowa :D

      Usuń
    6. Kochana, ja wtedy oddałam się w ręce specjalistki, która stwierdziła, że zrobi coś, co idealnie mi będzie pasowało. To zrobiła wszystko co w swojej mocy :D
      bardzo dziękuję Ci za info, urodziny mam w lipcu, muszę się dowiedzieć co i jak :))) ogólnie nie mogę znaleźć w których Sephorach są Brow Bary, ale to nic przejdę się do kilku i sprawdzę sama :)

      Usuń
    7. :D Dobrze, że teraz możesz się z tego śmiać. Wprawdzie w Brow Barze jeszcze nigdy nie byłam, ale podświadomie mam zaufanie do specjalistek, które tam działają. Myślę, że można tam pójść z zamkniętymi oczami i bez słowa będą wiedzieć, co z czym i jak.

      A zerknij sobie tutaj: http://www.sephora.pl/perfumerie/warszawa/Regulacja-brwi--Brow-Bar-Benefit/SI1080007. Perfumerie, w których usługa jest dostępna powinny wczytać się i u Ciebie, jeśli nie, to wpisz miejscowość i zaznacz "Regulacja Brwi - Brow Bar Benefit" :)

      Usuń
    8. Nie wiem jakim cudem to znalazłaś, ale właśnie czegoś takiego szukałam :DDD Dzięki Ci! :D :*

      Usuń
  11. Widać że lubisz go bo jest niezłe zużycie. :) Wyglądasz pięknie w nim, więc się nie dziwię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję, Daisy :) Zużycie rzeczywiście świadczy o mojej sympatii do niego, choć w zasadzie niemal wszystkie moje róże pokazują już konkretne denko :)

      Usuń
  12. Moje ulubione roze ever to Mac Fleur Power i Harmony, ktory uzywam jako bronzer. Bardzo chciaabym jeszcze jakis roz z Mac, ale nie mam pojecia ktory, poza tym najpierw na mojej liscie sa cienie, puder i pomadki....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fleur Power nigdy nie widziałam, ale na swatchach wygląda prześwietnie! Muszę go koniecznie zmacać. Harmony zaś mam zamiar nabyć od dawna, na pewno w przyszłości się w niego zaopatrzę :)
      Na mojej liście zakupowej też widnieje kilka podstawowych cieni, no i pomadki... Tak! Te zdecydowanie są kwestią priorytetową :D A które masz zamiar kupić?

      Usuń
  13. Pięknie wygląda na Twojej ślicznej buźce ♥ Ja najczęściej sięgam po bronzery, ale moim najukochańszym różem jest wypiekany z Bourjois odcień Rose de Jaspe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ja z różami Bourjois się nie lubię, miałam kiedyś jedną sztukę, lecz była tak twarda, że ciężko było mi ją wydobyć z opakowania pędzelkiem :( Ten Twój ulubieniec na zdjęciach w sieci wygląda bardzo przyjemnie - to taki delikatny koral, czyż nie?

      Usuń
  14. Z Maca mam jeden róż, jeśli się nie mylę to jest to róż wypiekany w kolorze Dainty. Odkąd go kupiłam to nie ma dnia, żeby nie gościł na moich policzkach, wręcz nie wyobrażam sobie jego braku w mojej kosmetyczce :) Z trzech kosmetyków Maca które kupiłam podczas jednych zakupów to właśnie on spełnił moje oczekiwania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Dainty podoba mi się od zawsze! Wcale się nie dziwię, że taką miłością do niego zapałałaś :) Ja go jeszcze nie mam, ale to kwestia czasu. Posiadam za to inny wypiekany róż od MAC, którym jest Warm Soul - boski! Znasz go może?
      A które produkty Cię rozczarowały?

      Usuń
  15. Piékny kolorek <3 ajjjjj...cudny...
    Uwielbiam róze i bardzo duzo ich kupujé...szczególnie MACa bo lubié codziennie inny uzywac :)
    Ten láduje na mojá chciej-listé :)
    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jednak trzymam moje uwielbienie do tych kosmetyków w ryzach :D W najbliższym czasie zamierzam kupić sobie Melbę, piękny to róż, zdecydowanie brakuje mi brzoskwiniowych rumieńców :)
      Tenderling zaś polecam z całego serca, bardziej uniwersalnego różu jeszcze nie miałam :)
      Buziak :*

      Usuń
  16. w posiadaniu mam ukochany róż z Mac Peaches, ubóstwiam go tak mocno, że widać już spore użycie i szukam własnie czegoś nowego, więc chyba spojrzę na Tenderling przy najbliższej okazji ;]

    ps: postaram się odpisać jutro na maila, muszę się tylko ogarnąć :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, następny róż do wypróbowania... :P Ja właśnie odczuwam pilną potrzebę zaopatrzenia się w twórcę brzoskwiniowych rumieńców, tym razem kupię Melbę, ale Peaches sobie zapiszę i sprawdzę, jak wygląda na żywo :> Tenderling serdecznie polecam, lecz koniecznie wypróbuj go na twarzy! W opakowaniu tak bardzo nie czaruje, przynajmniej mnie :P

      Mail dotarł, czekaj na odpowiedź :D :*

      Usuń
    2. powiem Ci, że ja poszłam do MAC po Pink Swan (jeśli dobrze pamiętam), ale pani wybiła mi go z głowy (jak sobie tak teraz myślę: ja z cerą naczynkową, mająca często czerwone policzki jak klaun i jeszcze taki różowy róż :D o mamo, gdzie ja miałam głowę!) na całe szczęście i umalowała mnie właśnie Peaches i to była miłość :D i jest do tej pory. na pewno zobaczę na żywo, baa poproszę żeby mnie nim umalowały i zobaczę, ale po obejrzanych swatchach myślę, że to będzie to :)

      czekam, cierpliwie czekam na pokaźną lekturę :D :*

      Usuń
    3. Wygooglowałam sobie Pink Swoon, nooo, jest konkretnie różowy, mnie się (oczywiście :D) podoba, ale fakt, dla cery naczynkowej istnieją korzystniejsze rozwiązania :) Dobrze się czasami zdać na profesjonalne doradztwo, ja żałuję, że nie wszędzie można na takowe liczyć ;)

      To czekaj na następną ;D :*

      Usuń
  17. taki neutralny ten kolor tak jak piszesz, ale nie wiem czy dla mnie nie jest aż zbyt neutralny : c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, jakie odcienie lubisz :) Tak, jak napisałam, mnie również najczęściej przyciągają mocniejsze kolory, ale ten jest naprawdę wyjątkowy - sama się tego nie spodziewałam :)

      Usuń
  18. Ja też uwielbiam róże :) Lubię Melbę z Mac, CHanel rose ecrin ,Horizon i wiele wiele innych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Melbę zamierzam się niebawem zaopatrzyć, koniecznie :) Róże z Chanel też bardzo lubię, na półce selektywnej są dla mnie chyba najlepsze, żadne inne tak mnie nie zauroczyły :)

      Usuń
  19. Róże z MACa są piękne, przygarnęłabym chociaż jedną sztukę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A który najbardziej Cię kusi? :)

      Usuń
  20. Ulalala, jakie dno pokaźne. Ja mam denko widoczne w jednym jedynym różu tylko, choć chyba mniejsze jednak jak Twoje. Też MACowy, zwie się Strada i jest konturowcem, niestety limitowanym i dorwanie go obecnie graniczy z cudem, albo na ibaju z grubym portfelem :/ Dlatego teraz go oszczędzam i staram się sięgać po inne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, u mnie takie denko to normalka :P Tylko Warm Soul się na razie trzyma bez prześwitów :D
      Strada na zdjęciach w sieci wygląda świetnie... Czasami denerwują mnie te zabawy w limitowanki, ma to swój urok, nie przeczę, jednak przez to wiele smakołyków pozostaje w sferze marzeń nie do spełnienia :(
      Mnie zawsze bawiło to oszczędzanie kosmetyków. Do czasu... kiedy wycofali mi Parure Extreme :P Rozumiem więc Twoje ostrożne podejście do zużywania Strady :)

      Usuń
  21. Faktycznie piękny jest! Ja ostatnio jestem zakochana w MAC well Dressed:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Well Dressed i mnie bardzo się podoba, byłam już bardzo bliska jego zakupu, ostatecznie jednak przełożyłam to na później - plan kiedyś na pewno zostanie zrealizowany :)

      Usuń
  22. Spadłaś mi z nieba z tym postem! Jestem różowym, w sensie blushowym, freakiem. Za mną jeden zdenkowany do cna (ponoć niewielu się to udało) Macowy róż kolor CUBIC. Mój pierwszy, ukochany i idealnie dobrany przez Panią z Arkadii róż. W swoich zbiorach mam jeszcze Harmony, Well Dressed i Tenderling. Ostatni kupiony w oczekiwaniu na pociąg, Wpadłam do Maca w Złotych Tarasach i szybko capnełam coś naturalnego i polecanego przez sprzedawcę. W pierwszej chwili nie polubiliśmy się i za karę róż został skazany na banicję - trafił na dno szuflady. Po tym jak mój kochany Cubic zaświecił pięknym, metalowym dnem postanowiłam dać szansę wygnańcowi. Przeprosiłam go. Całe szczęście, że mi wybaczył i w zamian dał pięknie podkreślone policzki. Ten róż ma wszystko to o czym piszesz, a przede wszystkim uniwersalność. Kocham go w dzień, w południe i w nocy o północy. Mam z nim tylko jeden problem - bardzo szybko widzę jego ubytek. Tak jak Cubic służył mi blisko trzy lata tak ten po ponad miesiącu użytkowania zaświecił denkiem. Jest bardziej sypki i pylący. Najczęściej nakładam go pędzlem 138 MAC. Moje denko prześwituje tak na około 5 mm średnicy, jednak po tak krótkim okresie używania uważam, że to całkiem sporo. Daj znać jak szybko zużywał się Twój?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, ja też już kilka róży zdenkowałam, a i te, które mam obecnie w użyciu są na najlepszej do tego drodze :) Cubic wygląda świetnie, na pewno przyjrzę się tej sztuce w salonie. Taka uniwersalność jest w cenie i to właśnie Tenderling pokazał mi tę wartość. Dobrze, że i Ty dałaś mu kolejną szansę :)

      Co do wydajności, masz rację, Tenderling ucieka szybciej, niż inne róże, których próbowałam, lecz nie jest to też jakieś szaleńcze tempo. Nie pamiętam, po jakim czasie u mnie pojawiło się denko, ale zużycie, o którym mówisz, po miesiącu to kiepski wynik... Może to rzeczywiście zależy od rodzaju pędzla? Ja korzystam zwykle z Blush Brush od Bobbi Brown, on świetnie chwyta każdy kosmetyk, nabierając go w optymalnej ilości. Popróbuj z innymi pędzelkami i koniecznie daj znać, jak wypadły Twoje obserwacje!

      Usuń
  23. Też kocham róże, ale preferuję te w typowo różowym odcieniu:) Jak kiedyś dorobię się większego mieszkania i przestrzeń przestanie mnie ograniczać, to będę ich miała tysiące;P No, może trochę przesadziłam, ale będzie ich dużo na pewno:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Sama mogłabym mieć niezliczoną ilość róży, lecz powstrzymuje mnie zdrowy rozsądek - lubię zużywać kosmetyki, a poczucie, że coś mi się gdzieś marnuje doprowadza mnie do szału ;)
      Życzę Ci jednak, byś kiedyś mogła urządzić sobie osobne pomieszczenie z setkami różowych pudełeczek na ścianach ;P

      Usuń
  24. Piękny! Spojrzę na niego w MACu :) Ostatnio szaleję za moim Harmony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spojrzyj :)
      Harmony i ja mam w planie kupić, odcień jest piękny i równie uniwersalny, jak Tenderling. Taki róż to skarb i powinien znaleźć swe miejsce w każdej kosmetyczce :)

      Usuń
  25. Piękny jest i świetnie razem wyglądacie :)
    Ten odcień jest bardzo ciekawy, a rumieniem nic wykreowany wygląda bardzo naturalnie. Osz ten MAC... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Daga :)
      Ja myślę, że ten róż sprawdzi się doskonale na jasnej i średniej karnacji. Sama byłam mocno zaskoczona jego uniwersalnością. Nie przypominam sobie drugiego takiego różu w moim kosmetycznym życiu :)

      Usuń
  26. Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak :) Zwłaszcza na policzkach, w pudełeczku sam w sobie mógłby mnie nie zachęcić. Dobrze jest się zdać na profesjonalne doradztwo :)

      Usuń
  27. Wiesz, że nigdy bym nie zwróciła na niego uwagi? :P a widzę duży potencjał! Na tyle, że zmacam go przy okazji. Z MAC'a mam dwie ulubione palety z LE Antonio Lopez, które przy okazji zawierają róże. Miałam nie kupować już nic z MAC'a poza pędzlami ale .... wybrałam dwa kolory. Pokażę niebawem. Im bardziej porządkuję kolorówkę, tym bardziej wymieniam sporo rzeczy w sensie stare na nowe :)))
    Bardzo lubię róże w tonacji koralowej z domieszką pomarańczy, ew. pomarańczowe tony z koralem, łososiowe, herbaciane. Bo kwestii fioletowych, lawendowych odcieni jestem spełniona i żałuję tylko, że nie udało mi się kupić Coy Girl z MAC'a.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie też sama z siebie nie zawiesiłabym na nim oka, bo zwykle celuję w inną kolorystykę. Cieszę się jednak, że w salonie mi go polecono, bo teraz wiem, że taki uniwersalny odcień już zawsze będę starała się mieć w swojej kosmetyczce.
      Pamiętam te Twoje palety i bardzo Ci ich zazdroszczę :D Ja w asortymencie MACa widzę jeszcze sporo rzeczy dla siebie, aktualnie mam na uwadze pomadki, gdyż zrobiłam porządek w moim małym asortymencie kosmetycznym i wyselekcjonowałam garstkę szminek do posłania w świat. A z uwagi na to, że moje upodobania zaczynają przybierać zupełnie inny kierunek, niż dotąd, postanowiłam zaopatrzyć się w kilka nowości, których brak mi doskwiera :) Czekają mnie jeszcze takie porządki w cieniach do powiek, ale to trudniejszy temat i na pewno bardziej się w czasie rozciągnie :D

      Coygirl jest piękną mieszanką, w zasadzie byłam pewna, że ciągle jest do dostania...

      Usuń
  28. bardzo niepozornie wyglądan w opakowaniu natomiast na na Twojej skórze daje efekt 'wow!' :) jak tylko będę miała okazję przyjrzę się mu. Ja z MAC lubię Rosy Outlook i kremowy róż Special Request.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, w opakowaniu wygląda całkiem przeciętnie, ale zdecydowanie przeciętnym różem nie jest. Ma moc i świetnie sprawdzi się zwłaszcza na cerach jasnych :)
      Rosy Outlook jest piękny i koniecznie muszę go sobie jeszcze na żywo obmacać, bo nie miałam dotąd sposobności. Natomiast tego drugiego nie mogę nigdzie znaleźć :( Nazwa jest na pewno dobra?

      Usuń
    2. oczywiście, że nie :D przepraszam za moje roztargnienie. Już się poprawiam, róż nazywa się Something Special.

      Usuń
  29. Bardzo Ci w nim do twarzy :) Sama raczej nie skusiłabym się na niego, bo zdecydowanie wolę celować w różowe róże, więc dla mnie taki idealnym neutralnem jest Well Dressed. Coś ożywia, ale nie rzuca się w oczy i nie gra głównej roli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Karotko :)
      Well Dressed to i ja kiedyś sobie sprawię :D Piękny jest i bardzo podoba mi się w nim ta delikatność właśnie - mimo iż od mocnych róży nie stronię, oj nie :)

      Usuń
  30. Twoje zużycie najlepiej podsumowuje uwielbienie do tego różu :) chociaż dla mnie to on bardziej jak sama piszesz w tonacji nude jest, bo różu to ja w nim nie widze jako koloru. Podoba mi się bardzo ta Wasza znajomość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eve, niemal wszystkie moje róże są do tego stopnia wymaltretowane, na pięć sztuk w czterech widać denko :D

      Kolor Tenderling trudno jest sprecyzować, bo rzeczywiście na pierwszy plan żadna konkretna tonacja nie wychodzi, więc określenie go mianem 'nude' jest chyba najbardziej sprawiedliwe. Jednak róż jest tutaj widoczny, mimo wszystko, ale taki... trochę z beżem, trochę z brązem wymieszany, no i ta kapka brzoskwini - ale naprawdę niewielka. Całość tworzy bardzo harmonijną kompozycję, idealną na każdą okazję. I choć sama z siebie pewnie uwagi bym na niego nie zwróciła, to cieszę się, że nasze drogi się skrzyżowały, bo teraz wiem, jak przydatny w makijażu jest taki uniwersalny odcień :)

      Usuń
  31. Pięknie wyglądasz w tym różu wszechstronnej maści ;) Dawno mnie tu nie było, w sumie sama nie wiem dlaczego :/ mam ostatnio jakiś blogowy marazm :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Doniu :*
      Mnie też ostatnio dopadł spadek formy, niestety, nie tylko blogowej :/ Ale, ale! To tylko przejściowa sytuacja, więc mam nadzieję, że wszystko szybko wróci do normy :)

      Usuń
    2. Na pewno :) trzymam rękę na pulsie i wyczekuję postów :*

      Usuń
  32. Ja się z MAC dopiero poznaję i strasznie żałuję, że nie mam go dostępnego stacjonarnie w pobliżu. Czytałam, że ma fajne podkłady i pudry ale przy tak ogromnym wyborze odcieni, trudno kupić je przez internet.
    W tym różu wyglądasz ślicznie.... w ogóle śliczna jesteś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też przez długi czas nie miałam stacjonarnego dostępu do marki, korzystałam z tego 'przywileju' jedynie przy okazji wyjazdów. Teraz mam taką możliwość i co? Salon od kilku dobrych tygodni stoi otworem dla poznanianek, a mnie tam nadal nie było (najprawdopodobniej przez moją niechęć do centrów handlowych ;P).
      Zakupy kolorówki przez internet to zawsze jakieś ryzyko, niestety. Z drugiej jednak strony, jest naprawdę sporo miejsc w sieci, w których można całkiem nieźle zorientować się w kolorystyce. Jakiś punkt odniesienia zawsze jest potrzebny, ale szanse są :)

      Dziękuję, Maniu :)

      Usuń
  33. Bardzo podoba mi się ten odcień, gdyż nie pasują mi róże w różowych odcieniach i szukam czegoś w brzoskwini, ale lubię kosmetyki dobrze napigmentowane i jak zawierają delikatne drobinki :-) polecisz jakiś? :-)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger