poniedziałek, 7 kwietnia 2014

MAC, Studio Finish Concealer

Korektor rzecz ważna. Choć skłamałabym mówiąc, że od zawsze jest nieodłącznym towarzyszem mojej kosmetyczki. Przekonałam się o jego słuszności stosunkowo niedawno, na długo po mojej makijażowej inicjacji. W zasadzie ten rodzaj kosmetyku jawił mi się jako czysta fanaberia kobiet przywiązujących przesadną uwagę do wykonywanego makijażu – i mimo że dwukolorowy sztyft maskujący z Oriflame (kto miał taki sam? :>) stanowił niegdyś fundament upiększania mojej naturalnej aparycji, z czasem został całkowicie wyparty przez podkład stosowany przeze mnie dwojako – na całą twarz, jak pan producent przykazał, oraz punktowo tam, gdzie jedna warstwa nie radziła sobie z pełnym pokryciem niedoskonałości.

Jednak wraz z rozwojem moich urodowych zainteresowań, urosły też pewne potrzeby, na które wcześniej zwykłam pozostawać głucha. W tym właśnie momencie zrodziła się we mnie chęć wejścia w posiadanie dobrego korektora z przeznaczeniem dla cery – dobrego, czyli takiego, który ukryje niedoskonałości swoim nasyconym pigmentem, nie będzie wyglądał jak plama karmelowych lodów dziarsko pochłoniętych podczas deseru, a przede wszystkim takiego, który dzielnie będzie trwał na przykazanym miejscu, trzymając niedoskonałe tajemnice mojej skóry z dala od oczu mych rozmówców.

W wirze poszukiwań przystanęłam na ofercie MAC i spośród obfitującego w korektorowe propozycje asortymentu, wybrałam dla siebie Studio Finish Concealer z SPF35, który według producenta, w wachlarzu swych możliwości posiada nawet tak trudne zadanie, jak ukrycie tatuaży! To dopiero wyzwanie.
Muszę nadmienić, że z jakości opakowań MAC jestem bardzo zadowolona. Pomimo upływu czasu i jednoczesnego panoszenia się w odmętach mojej napakowanej po brzegi torebki, nic mnie jeszcze nie zawiodło – nic się nie urwało, nie odczepiło, nie połamało. Zwracam na to uwagę, bo w tym temacie ‘nawet’ Dior potrafił mnie mocno rozczarować.




Zacznę od tego (tak, dopiero zaczynam - czy ja czasami nie piszę za dużo? ;)), że do pewnego stopnia uważam ten kosmetyk za wielozadaniowy. Jest świetnie napigmentowany i stosunkowo kremowy, w związku z czym ukryć może naprawdę wiele – od przebarwień, przez niedoskonałości po cienie pod oczami. Konsystencję ma raczej suchą i tępą, zatem kluczową sprawą jest dobranie odpowiedniej metody i narzędzia aplikacji do problemu, z którym chcemy się zmierzyć. A mamy w czym wybierać, gdyż śmiało i bezkarnie możemy tu eksperymentować – ja próbowałam wielu sposobów – kolejno: dłonie; Beauty Blender; mały, sztywny pędzel języczkowy; puszysty (lecz niezbyt duży) pędzelek do blendowania; a nawet zaokrąglony flat top (hę?), który normalnie służy mi do aplikacji podkładu. Każda z tych wymienionych metod daje pozytywne rezultaty, z tym, że największe krycie uzyskuję przy użyciu klasycznego syntetycznego pędzelka przeznaczonego do korektora lub podczas wklepywania produktu palcami.

Tak, jak wspomniałam, uważam, że kosmetyk ten uchodzić może za wielozadaniowy, lecz tylko do pewnego stopnia. Dlaczego? O tym, że świetnie zakrywa wszelkie niedoskonałości nie będę Was przekonywać - nie gubi pigmentu podczas wklepywania i delikatnego rozcierania, nie tworzy nieestetycznej skorupy na skórze, nie jest też rozświetlający i nie wybija na pierwszy plan tego, co ukryć chcemy. Ponadto dobrze trzyma się powierzchni, na którą zostanie zaaplikowany, a ewentualne poprawki w ciągu dnia ograniczam jedynie do górnej partii okolic nosa, o ile pojawiają się na nim okulary przeciwsłoneczne. Jest w tym wszystkim jednak małe ale. Otóż SFC ma tendencję do podkreślania suchych skórek, o które wokół wyprysków często nietrudno, a aplikowany na większe partie twarzy może osadzać się w porach skóry. Trzeba więc dać sobie czas, a skórę odpowiednio przygotować, by wyżej wymienione kłopotliwości zniwelować.

Ostatnim zadaniem, do którego czasami go angażuję jest ukrywanie cieni pod oczami. Wprawdzie nie mam z tym ogromnego problemu, nierzadko nawet z tego kroku po prostu rezygnuję, zdarzają się jednak kryzysowe sytuacje, w których pomoc tego rodzaju  jest nieodzowna. SFC nie jest idealną odpowiedzią na te wołania, ale na odpowiednio nawilżonej skórze, zaaplikowany delikatną warstwą (np. puchatym pędzelkiem) i przyprószony równie delikatnym pudrem, wcale nie musi okazać się kiepską alternatywą – choć sam w sobie jest dość ciężki, więc ostatecznie nie mógłby zostać moim etatowym korektorem pod oczy, gdyż jego konsystencja sprzyja podkreślaniu zmarszczek i zbieraniu się w tych załamaniach skórnych. Ponadto jest w tych miejscach widoczny i może skórę wysuszać, trzeba go więc stosować z umiarem.


MAC Studio Finish Concealer SPF35 Swatch


Fakt, że posiadam ten kosmetyk w dwóch różnych odcieniach śmiało może świadczyć o mojej sympatii do niego. NC20 jest dla mnie idealną propozycją na teraz, NC30 zaś stosuję latem, przy czym tego odcienia nie aplikuję pod oczy, gdyż zauważyłam, że lubi  w tych okolicach ujawniać lekko pomarańczowe tony. Plusem może okazać się też zawarty tutaj filtr SPF35, którego zastosowanie widzę w ochronnych działaniach znamion na ciele, czy twarzy - jednak na ile ten filtr jest stabilny - nie wiem. Bezcenną za to wiadomością staje się fakt, że formuła korektora nie przyczynia się do żadnych szkód na cerze – nie podrażnia, nie uczula i nie powoduje powstawania wyprysków.


Znacie ten korektor?
Macie swojego korektorowego niezawodnego ulubieńca?


Pozdrawiam Was,
Megdil

83 komentarze:

  1. ja nie znam, ale właśnie szukam jakiegoś korektora :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ma to być korektor do niedoskonałości, to polecam :)

      Usuń
  2. Bardzo lubię ten płynny korektor z Maca, ale chętnie coś nowego poznam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A który dokładnie? Pro Longwear? Sama biorę go pod uwagę w moich zakupowych planach :) Podobno sprawdza się zarówno pod oczami, jak i na twarzy, koniecznie muszę go wypróbować :)

      Usuń
  3. Nie znam tego korektora:) obecnie mój ulubieniec to bourjois healthy mix:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego z Bourjois nigdy nie miałam, ale rzeczywiście sporo pozytywnych opinii o nim słyszałam :) Chyba nawet kojarzę jego recenzję u Ciebie. Muszę do niej wrócić :)

      Usuń
  4. Też używałam tego korektora z Ori :D
    Uwielbiam czytać Twoje posty, bo jest dużo pisania! I jesteś mistrzynią długich zdań, czasami aż łapię zadyszkę :P
    Korektora używam rzadko, na szczęście nie zawsze go potrzebuję, ale jak już muszę to wybieram Burjois Healthy Mix :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piąteczka :D Pamiętam moją ekscytację tym korektorem, do dziś nie mogę wyjść z podziwu, że nie zrobiłam sobie nim żadnej krzywdy - wszak odcień jego był specyficzny :D

      Uffff, wiesz, ja czasami mogłabym pisać w nieskończoność :P O złożoności moich wypowiedzi też już było mi dane słyszeć, ale mam nadzieję, że mimo wszystko, to, co chcę przekazać pozostaje czytelne i w miarę poukładane :)

      Ty szczęściaro! Wiem, że borykasz się z naczynkami, co też nie jest lekką przypadłością, ale dobrze Ci, że nie musisz dodatkowo ukrywać irytujących krost, krostek i krosteczek! Ja czasami mam wrażenie, że korektor musiałabym nałożyć 'po całości', na warstwę podkładu ;)

      Usuń
    2. Jak dla mnie możesz pisać w nieskończoność, lubię czytać to, co piszesz i jak piszesz :]
      Oj tak, odcien tego korektora był zdecydowanie specyficzny :D

      Usuń
    3. Oj, to czekaj - przygotowałam już taką recenzję, którą w metrach można by mierzyć ;P Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem! :D

      Usuń
  5. Obecnie uzywam healthy mix I loreal lumi magique pod oczy. Mam tez korektor z collection ale jest za ciemny. Ulubienca nie mam. Maca jeszcze nie uzywalam tzn tego konkretnego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak, jesteś zadowolona z Bourjois i L`Oreal? Do Lumi Magique jestem już wystarczająco zachęcona, na pewno wypróbuję, muszę tylko obadać kolory :)

      Usuń
  6. Nie znam tego korektora. Obecnie używam pod oczy korektor z Marizy, który jest bardzo delikatny, ale dla mnie wystarczający.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asortyment Marizy jest mi zupełnie obcy. On jest w płynie, czy w kremie? Ważne, że jesteś zadowolona, a korektor robi to, co ma robić. Sama rozglądam się za czymś delikatniejszym, typowo pod oczy, gdyż coraz częściej odczuwam potrzebę ukrycia z rozświetleniem włącznie :)

      Usuń
  7. Słyszałam, że jest bardzo dobry, ja jako korektora używam Dermacol;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to już dla mnie zbyt ciężki kaliber. Bałabym się, że zapcha mnie już doszczętnie ;)

      Usuń
  8. dla mnie za drogi, a aktualnie używam skinfood'a korektor : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze Skinfood chodził za mną Salmon Concealer, przez długi czas zresztą, kiedy to namiętnie oglądałam filmiki na YT :P Później naczytałam się, że mocno wchodzi w zmarszczki pod oczami i mi przeszło... Jednak kolorystyczną ideę rozumiem :)

      Usuń
  9. Nie znam , jednak cena zniechęca ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena ich rzeczywiście nie należy do najniższych, ale za to nadrabiają wydajnością. Moje obydwie sztuki są mocno eksploatowane, NC30 głównie latem, NC20 przez większą część roku, czasami mieszam obydwa kolory i myślę, że posłużą mi jeszcze kilka słusznych miesięcy, albo i dłużej - a za mną już ponad roczna z nimi historia!

      Usuń
  10. Nie znam tego korektora, ogólnie nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku od MAC, ale kilka produktów kusi :) Ja obecnie stosuję Double Wear Stay-in-Place Concealer i jest w miarę ok, jednak nie wiem czy jeszcze go kupię jak się skończy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co z oferty MAC szczególnie Cię do siebie ciągnie? :>
      Z kolorówką Estee Lauder nie znam się mocno. Tzn. miałam podkłady i posiadam jedną szminkę, ale na nic innego nigdy się jakoś nie skusiłam. Propozycji na rynku jest tyle, że mamy w czym wybierać - jeśli więc brak w jakiejś historii zachwytu, zawsze można spróbować z czymś innym :) Ja mogę jeszcze polecić Full Cover z MUFE, ale tylko do twarzy, pod oczy jest zdecydowanie za ciężki (chociaż zdarzało mi się go nosić i tak - krycie ma niesamowite).

      Usuń
  11. Mam ogromną chęć na korektor z Maca i zastanawiam się między nim a pro longwear, jednak nie ukrywam, że chyba bardziej się skłaniam ku temu drugiemu. Nie jestem fanką korektorów w kremie, uważam że są trudniejsze w obsłudze, a ja niestety nie jestem biegła w sztuce kamuflażu:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tytułem makijażysty roku również zaszczycić nie można :P Uważam jednak, że wszystko jest kwestią wprawy, a kremowe korektory nie są takie złe pod względem aplikacji i ogólnej użyteczności :)

      Usuń
  12. Szukam właśnie jakiegoś dobrego korektora. Nie polubiłam się z takimi konsystencjami, więc tę wersję sobie odpuszczę. Mam oko na pro longwear concealer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam opisane przez Ciebie kiepskie doświadczenie z kamuflażem Catrice. Pro Longwear też chodzi mi po głowie - jak już go kupisz, to zdam się na Twoją opinię :P

      Usuń
  13. Znam go i lubię, ale jednak wolę kamuflaże ArtDeco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Artdeco miałam tylko bazę pod cienie, niestety nie polubiłam jej. O kamuflażach zaś słyszałam kilka dobrych słów - a używasz ich tylko na niedoskonałości, czy również pod oczy?

      Usuń
  14. Szkoda, że jest za ciężki pod oczy, ale i tak chętnie bym po niego sięgnęła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko tak na dobrą sprawę zależy od upodobań, ja jednak nie lubię się na siłę postarzać :P Na cerze sprawdza się za to bardzo dobrze, więc jeśli masz chęć, to w sprzyjających okolicznościach polecam go nabyć :)

      Usuń
  15. TAK TAK TAK <3 <3 <3 to mój ulubieniec, który zawsze kupujé! Dla mnie to najlepszy korektor z MACa i z High End :))
    Dior, Chanel, Estée Lauder, Clinique, Clarins wszystko za drogie i nic w nich szczególnego nie zauwazylam poza ich cená heheh D
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam chętkę na jeden z korektorów Chanel (Correcteur Perfection Long Lasting Concealer chyba się zwie), ale nie jestem do niego tak w 100% przekonana. Studio Finish odpowiada mi na niedoskonałości, lecz pod oczy będę jednak szukać czegoś innego :)
      Buziak :*

      Usuń
  16. Nie znam tego korektora, ale kupiłam ostatnio w MACu ProLongwear i jakoś nic mi nie urwał, że się tak wyrażę ;) Myślałam, że będzie super hiper, zakryje wszystko i będzie się trzymał od rana do nocy, a tak nie jest. Fajnie spisuje się pod oczami, ale równie dobrze spisywał się w tej roli korektor z Collection, dużo tańszy. Na podkładzie Rimmel Stay Matte korektor mi spływa dość szybko, jedynie na Revlonie CS trzyma się jako tako. Trochę się zawiodłam i już raczej nie będę swojej korektorowej uwagi kierować w stronę MACa...
    I wcale nie uważem, że piszesz za dużo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, to zbiłaś mnie z tropu :( A tak intensywnie myślałam o Pro Longwear... Jak się znam, to i tak pewnie po niego sięgnę, ale w takim razie, może przeciągnę to w czasie. Teraz w planach mam rozświetlający korektor z L`Oreal, Lumi Magique, mam nadzieję, że znajdę tam fajny odcień i trafię na dobrą promocję :)

      Cieszę się, że mam chętnych do chłonięcia tekstu Czytelników! :*

      Usuń
    2. Chcesz trochę? Mogę Ci wysłać :)

      Buziaki! :*

      Usuń
    3. A jaki masz odcień, Emku?

      Usuń
  17. Jesli chodzi o korektor jestem niezmiennie od wielu lat wierna Laura Mercier Secret Camouflage. A do rozswietlenia uzywam By Terry Touche Veloute. Fajnie, ze Maczkowy korektor sie u Ciebie sprawdza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irenko, a Secret Camouflage stosujesz też pod oczy? Bo już zaczynam się zastanawiać, który odcień by mi pasował :D

      Usuń
  18. Nie miałam, mam prolongwear i jestem zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twoją recenzję, Bogusiu :) Ja z kolei nie miałam do czynienia z formułą Pro Longwear, ale mimo że opinie są podzielone, zapewne to nadrobię ;)

      Usuń
  19. Paradoksalnie obecnie nie używam żadnego korektora. Bardzo lubiłam ten korektor za to, że można nim było budować krycie, utrzymywał się cały dzień i przyjemnie tak kremowo pachniał. Niestety u mnie pod oczami niemiłosiernie się rolował dlatego wykorzystywałam go tylko do krycia pryszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na szczęście się nie roluje, bez względu na użytą pielęgnację. Lubi się natomiast zbierać w zmarszczkach, ale o dziwo, nie dzieje się to tak okrutnie, jak można by się po tej gęstej konsystencji spodziewać. Ostatecznie jednak pod oczy wolę coś lżejszego i rozświetlającego dodatkowo, coraz częściej zaczynam odczuwać takie potrzeby :)

      Usuń
  20. Mnie jakość w stronę korektorów MAC nie ciągnie. Nie podoba mi się jego sucha, ciut tępa formuła.
    Moja skóra wokół oczu jest bardzo sucha, mimo, że nawilżam ją wyjątkowo solidnie.
    Nie sądzę, żeby ten kosmetyk się sprawdził.
    Zresztą, na chwilę obecną swojego ulubieńca już mam :) To Maybelline Dream Lumi Touch.
    Może nie zakryje wszystkiego, (nie mam z tym problemu), ale pięknie rozświetli skórę wokół oczu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, ja też sądzę, że ten korektor nie jest kosmetykiem, który powinno się kupować z myślą o codziennym kamuflowaniu okolic oczu, właśnie ze względu na jego formułę i wysokie prawdopodobieństwo wysuszenia tej delikatnej skóry podczas codziennego stosowania.
      Tego Twojego ulubieńca nie znam, ale skoro polecasz, to zapiszę sobie nazwę i zwrócę na niego uwagę w drogerii - dziękuję :) Ostatnio urosła też we mnie ochota na Lumi Magique z L`Oreal :)

      Usuń
    2. Też miałam chrapkę na ten korektor z Loreal.
      Niestety, wszystkie najjaśniejsze egzemplarze były paskudnie zmacane ;/

      Usuń
    3. To jest właśnie minus drogeryjnych zakupów. Swoją drogą, ja nie wiem, co mają na myśli autorzy tych macanek... Oczywiście, są takie sytuacje, w których wina częściowo leży po stronie drogerii, brak testerów itd., ale z drugiej strony, w moich oczach, to i tak nie tłumaczy tego beznadziejnego otwierania, napoczynania i macania pełnowymiarowych produktów na sprzedaż :/

      Usuń
  21. Najważniejsze dla mnie jest to, że 'trzyma się' długo na twarzy i nie traci pigmentu podczas aplikacji. Mam kamuflaż z Alverde, który niestety to robi. Zanim go zużyję minie pewnie sporo czasu, ale już teraz wiem, że sięgnę po coś oferty Mac. Baaardzo przypadła mi do gustu jakość tych kosmetyków (w zasadzie opakowań, o których mówisz też. Sama nie wiem ile razy opakowanie wyślizgnęło mi się z rąk i nic się z nim nie dzieje.) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że Alverde nie spełnia do końca Twoich oczekiwań - wiem, jak to jest męczyć się z kosmetykiem, którego się nie lubi - twarde zasady tyczące się zużywania zobowiązują :P
      Z większości kosmetyków MAC jestem bardzo zadowolona. Uwielbiam ich róże, cienie, produkty do ust, no i mój ukochany Blot Powder :) Wiele jeszcze przede mną, ciekawią mnie też produkty do brwi i zamierzam je w niedługim czasie wypróbować :)

      Usuń
    2. Kochana, to nie jest tak, że go nie lubię. Uważam, że jak za tą cenę, to i tak świetny produkt :) ale wiadomo, w miarę jedzenia apetyt rośnie :D
      jeżeli chodzi o Blot Powder, to jestem mega zachwycona i dziękuję, że mnie na niego nakierowałaś. Dzięki temu produktowi mam również ochotę na przetestowanie innych kosmetyków tej firmy. Marzy mi się rozświetlacz, ale to też już wiesz :))

      Usuń
    3. No tak, to uczucie też znam :P Ale jeśli nie robi Ci nic złego z cerą i nie denerwuje swoją beznadziejnością (tak, jak mnie ostatnio krem pod oczy od AnneMarie Borlind...), to zużyjesz go bez męki :)
      Pamiętam o Twojej chętce na rozświetlacz :) Ja kupiłam sobie w końcu coś z innej firmy, ale cieszę się, że podjęłam ten krok w moim makijażowym życiu, bo czuję się, jakbym odkryła zupełnie nowy horyzont :D

      Usuń
    4. Dokładnie tak, zużyję go, a potem zajmę się poszukiwaniami. Najgorsze jest jak jakiś kosmetyk jest totalnie beznadziejny, zużywanie go dłuży się w nieskończoność :D
      A co to za nowy horyzont? Jestem bardzo ciekawa! :)

      Usuń
    5. Co do tego horyzontu, to na myśli mam głównie rozświetlanie cery w strategicznych miejscach, gdyż zwykłam tego unikać (zawsze byłam zdania: Co? Ja, moja tłusta cera i rozświetlacze? O nie!), a tu masz, takie zaskoczenie :) Kupiłam sobie jeden z prasowańców od Becca, pięęęęęękny jest! :D

      Usuń
  22. Mam w planach kiedyś kupić płynny korektor z MAC-a ;)
    Właśnie myślałam nad tym, jak długie notki piszesz. Pewnie jesteś taką gadułą jak ja i dogadałybyśmy się w realu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płynny? Pewnie masz na myśli Pro Longwear? Ja też chcę go kiedyś wypróbować, okazuje się, że opinie są mocno zróżnicowane, ale stety/niestety należę do tych osób, które gdy się na coś uprą, muszą dopiąć swego ;P

      Haha, gadułą, o dziwo, nazwać mnie nie można, choć wszystko zależy od sytuacji, jestem za to dobrym słuchaczem :P Ale pisać lubię :)

      Usuń
  23. Znam, mam dwa odcienie, jednak rzadko używam. Pod oczy jest dla mnie za ciężki, zresztą nie mam potrzeby nic bardziej kryjącego tam kłaść. Na twarzowe wypryski też nie do końca mi pasuje, bo własnie podkreśla skórki, a u mnie ich pełno :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami się nim ratuję, gdy czuję potrzebę zakrycia tego i owego pod oczami, ale raczej niezbyt często. Na wypryski mi odpowiada ze względu na pigmentację, ale fakt, szkoda, że ma tak duże tendencje do podkreślania suchych skórek :(

      Usuń
  24. Ja dość niedawno kupiłam Pro-Longwear Concealer i tez jestem bardzo zadowolona. W sumie moja opinia jest podobna do tego, co piszesz o Studio Finish - świetne krycie i pigmentacja, trwałość, ale np. pod oczy za bardzo się nie nadaje, bo jest widoczny, wygląda "sucho" i podkreśla wszelkie drobne zmarszczki. Kocham go za to, jak radzi sobie z ukrywaniem niedoskonałości, nie próbowałam jeszcze niczego lepszego. Ciekawe, jak wypadłby w porównaniu ze Studio Finish, pewnie SF jest trochę bardziej kryjący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że Studio Finish ze względu na swoją kamuflażową formę jest bardziej kryjący, sama jestem ciekawa, jak wypadłoby takie porównanie. Zasmuciłaś mnie natomiast wiadomością, że Pro Longwear nie sprawdza się u Ciebie pod oczami - pokładałam w nim ogromne nadzieje również pod tym kątem. Sądziłam, że będzie uniwersalną odpowiedzią na moje potrzeby. Podkreślania zmarszczek i suchości nie lubię :(

      Usuń
  25. Z racji braku większych problemów z cerą, które wymagałby "przykrycia", nie mam większego doświadczenia z produktami tego typu.

    Mam u siebie korektor do kamuflowania cieni z Peggy Sage, który używam sporadycznie i podczas akcji ratunkowych :) Myślę, że nadałby się również do ukrycia niedoskonałości :) Dobrze, że są takie różne wynalazki, które pozwalają poczuć się pewniej i bardziej komfortowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesz się, Daga, że nie masz tak problematycznej pod tym względem cery :) Mnie czasami szlag trafia, jak widzę, ile pracy przede mną ;P

      Oj tak! Kosmetyki to wspaniały wynalazek, niby niewiele, ale jak bardzo potrafią przyczynić się do poprawy nastroju! No i to poczucie komfortu, o którym wspominasz jest bezcenne. Chociaż zaczynam zauważać, że wraz z upływem czasu coraz częściej zdarza mi się rezygnować z makijażu. Oczywiście są takie sytuacje, w których jest po prostu wymagany, "takie czasy", ale gdy nie jest to poniekąd wymuszone, pozwalam cerze oddychać, bez poczucia dyskomfortu 'gołej skóry'.

      Usuń
    2. U mnie cały makijaż sprowadza się do lekkiego, rozświetlającego podkładu albo BB, delikatnego przyprószenia całości lekkim pudrem, różu i tuszu do rzęs, aha, no i jeszcze błyszczol. Ot, cała moja filozofia ;) Jeśli tylko mogę, to tak jak Ty, rezygnuję z powyższego na rzecz samego kremu pielęgnacyjnego :) I to jest życie ;)

      Usuń
    3. Mój regularny makijaż zawiera trochę więcej elementów, ale i moja cera jest jednak inna. Ja mam w planach zakup BB kremu, wahałam się między P&R a typowym azjatyckim bebikiem, lecz chyba na początek postawię na ten drugi. Ciekawość zaczyna mnie zżerać :P

      Usuń
  26. Patrząc na odcienie, które wybrałaś, musisz mieć dość ciemną skórę :) Nie powiem, produktem mnie zainteresowałaś, ale nieco też zmartwiłaś faktem, że może podkreślać suche skórki. Moim ulubieńcem jako korektor pod oczy jest zdecydowanie L'oreal Lumi Magique. W pierwszym momencie bardzo podobny do niego wydawał mi się ten z Yves Rocher, o którym pisałam, jednak chcąc zrobić posta porównawczego, ponownie wróciłam do Lumi Magique i mogę stwierdzić, że korektor YR nie umywa się do Lumi. Natomiast jeśli chodzi o wypryski, dobrze sprawuje się u mnie kamuflaż z Alverde. Podobno równie dobry jest z Catrice. Podejrzewam, że te, które prezentujesz mogą mieć podobną właściwość do nich lub troszkę lepszą - w końcu to MAC ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra nie należy do ciemnych, NC20, który służy mi przez większą część roku jest raczej jasnym odcieniem. Dla bladziochów absolutnych rzeczywiście może się nie nadać, ale wciąż to jeden z jaśniejszych odcieni MAC :) NC30 to już inna historia, ja lubię opaleniznę, więc latem słońca nie unikam :)

      Dziękuję Ci, Sylwia! Odpowiedziałaś właśnie na moje pytanie :) To Twoje porównanie korektorów z L`Oreal i YR na pewno mi się przyda. Mam właśnie ogromną ochotę nabyć Lumi Magique, z każdą kolejną zaczerpniętą opinią utwierdzam się w przekonaniu, że to może okazać się świetny strzał i dla mnie! Ten kamuflaż z Catrice mnie nie interesuje, boję się go, bo czytałam, że może zapychać, dla mnie to nie jest warte ryzyka, zbyt dużo problemów ze skórą mam i bez nietrafionych kosmetyków ;)

      Usuń
    2. Możliwe, że po prostu tak te odcienie wyglądają na swatchu, stąd mnie zmyliły :)

      W takim razie cieszę się, ze mogłam Ci pomóc :) nie obiecuję, że porównanie korektorów ukaże się na moim blogu w tym tygodniu, ale jeśli bardzo chcesz, to się postaram :)

      Usuń
    3. Nie ma pośpiechu, Sylwia :) Ja będę się cieszyć z tego porównania i w późniejszym czasie, w tej chwili i tak jestem już zdecydowana na Lumi Magique, ale jednak poszerzenie wiedzy nie zawadzi na przyszłość :)

      Usuń
  27. Z MAC'a jeszcze żadnego korektora nie miałam, ale ostatnio jestem zadowolona z korektora p2. Nadaje się i pod oczy i na niedoskonałości, nie wchodzi w pory, nie wysusza, nie roluje i zakrywa to co ma za zakrywać :) Cena też jest całkiem przyjemna bo produkty z p2 są dosyć tanie. Aczkolwiek nie ukrywam, że gdybym miała stacjonarny dostęp do MAC'a (bo przez internet wolę nie dobierać sobie odcienia) to z pewnością bym się skusiła na ich korektor, w szczególności na Pro-Longwear Concealer.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do p2 nie mam dostępu i w większości kojarzę ich po lakierach do paznokci :) Ale to, jak opisujesz ten korektor zachęciłoby mnie do wszczęcia działań poszukiwawczych :)
      Dobieranie odcieni przez internet też nie należy do moich ulubionych sposobów - niestety, często bywam na to skazana :/ Z MAC nie jest jeszcze tak źle, bo wiele informacji można o nich w sieci znaleźć, ale to i tak nie zastąpi zapoznania się z odcieniem na żywo.
      Pro Longwear też chodzi mi po głowie, kiedyś się pewnie skuszę :)

      Usuń
  28. Ja przestałam używac korektorów, gdy wyszłam z wieku "naście". Teraz już dużych problemów nie ma a małymi aż tak się nie przejmuję, by szczelnie je zakrywać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, ze względu na problemy trądzikowe, często sięgam po te dodatkowe kosmetyki, bo choć obsesji idealnie wyglądającej cery nie mam, to jednak lubię, kiedy cały makijaż wygląda chociaż jako-tako :)

      Usuń
  29. Od niedawna jestem posiadaczką pierwszego korektora w moim ponad 30 letnim życiu maybelline affinitone i jak mam być szczera to dużej różnicy ja nie widzę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieją więc dwie możliwości: albo nie trafiłaś na odpowiedni korektor, albo go po prostu nie potrzebujesz :P
      Również pozdrawiam :)

      Usuń
  30. Ja się czaję na Pro Longwear :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kiedyś po niego sięgnę. Wprawdzie powoli moje wyobrażenie o idealnym, uniwersalnym korektorze zaczyna się sypać, ale ciekawość i tak pozostaje :)

      Usuń
  31. nigdy nie miałam żadnego kamu:/ te wydają mi się zbyt ciężkie pod moje oka, ja w sumie nawet korektora pod oczy nie używam bo wszystkie mi wysuszają skórę:/ na twarzy rzadko mam co do przykrycia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod oczy do regularnego użytku, moim zdaniem, takie kamuflaże się nie nadają. Zwłaszcza, jeśli skóra w tych okolicach jest tak wrażliwa. Poza tym, uważam, że nie ma co na siłę nakładać na twarz kosmetyków, których się nie potrzebuje. Zbędna zbędność :)

      Usuń
  32. Tez sie na niego czailam jednak kupilam catrice bo niby podobne są i krycie porównywalne.mialas moze korektor z catrice kamuflaż?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego kamuflażu z Catrice nie miałam. Czytałam o nim wiele - dużo opinii pozytywnych, ale też tych niezadowolonych. Podobno może zapychać, a to już nie są rewelacje wskazane dla mojej cery. I bez tego mam z nią utrapienie ;)

      Usuń
  33. korektora używam jedynie pod oczęta, raczej nie mam problemów z tą okolicą, więc wbieram lekkie, rozświetlające :) korektory używane na podkład pod podkład w celu ukrycia niedoskonałości zawsze powodują u mnie nieestetyczne ważenie. Chyba najlepiej wspominam Kryolan :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ma teraz chętkę na pisak od L`Oreal, Lumi Magique. Tyle, ile się na jego temat naczytałam, to niepojęte. Muszę go mieć :D

      Usuń
  34. Mam taką szósteczkę i jestem z niej mega zadowolona, nie wyobrażam sobie makijażu bez tych korektorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz na myśli kółko z Kryolan? :)

      Usuń