niedziela, 2 marca 2014

Phenome, Pure Sugarcane Nourishing Deeply Sweet Scrub

Cudownie, że ktoś kiedyś wpadł na ideę złuszczania naskórka. Peelingi, scruby, zdzieraki, złuszczacze, jak by ich nie nazwać, zawsze będą idealnym sposobem na momentalną poprawę samopoczucia – sprawiają, że po wyjściu z łazienki czuję się odpowiednio dopieszczona. Moje domowe SPA nie może się bez nich obejść :)

Niestety, poszukiwania peelingu idealnego mogą okazać się wyjątkowo żmudnym zajęciem, bo albo to nazbyt chemią naszpikowane, albo zbyt lekko zdziera, niektóre mogą nawet ranić skórę. Dlatego dziś opowiem Wam o kosmetyku, za którego wyprodukowanie należą się duże podziękowania firmie Phenome!




Seria Pure Sugarcane to linia, po którą sięgam z nieskrywaną przyjemnością, nie tylko ze względu na zapach, ale także przez wzgląd na jej właściwości pielęgnacyjne. Wszystko łączy się tutaj w jednolitą całość, takich faktów trudno mi nie docenić. Peeling do ciała, którym się dziś zajmę, bazuje na brązowym cukrze z trzciny cukrowej, a ten, oprócz cech złuszczających, oferuje skórze także ochronę przed utratą wilgotności. Receptura bogata w zastęp wartościowych olejków i owocowych ekstraktów czyni ten kosmetyk tym, po który chętnie sięgam, gdy chcę poczuć się lepiej – wszak nawet takie proste czynności potrafią świetnie nas zrelaksować i oczyścić umysł z codziennego stresu, nie zapominajmy o tym :)




Mieszanka ta ma słodki, lecz przełamany cytrusową nutą naturalny aromat skutecznie uprzyjemniający mi regularne dbanie o ciało. Jeśli mieliście do czynienia z peelingiem-maską Multi-Active, możecie wyobrazić sobie ten smakowity bukiet zapachowy, bo, według mojego nosa, obydwa zdecydowanie ze sobą korespondują. Całość zapakowana została w 200 ml słoik z solidnego, grubego, ciemnego szkła, pięknie przyozdabiający łazienkową przestrzeń. Nie polecam go jednak transportować ze sobą gdziekolwiek, bowiem olejki w nim zawarte chętnie wydostają się na zewnątrz, brudząc wszystko, co na swej drodze napotkają.

No dobrze, wszystkie te techniczne szczegóły brzmią zachęcająco i obiecująco, ale co z działaniem!?, zapytacie.

By najlepiej zobrazować sobie pracę, jaką ów wykonuje, zamknijcie na chwilę oczy i zaaranżujcie w swej projekcji przestrzenną łazienkę z olbrzymią wanną pośrodku i wysokiej klasy, kompetentnym masażystą na wyposażeniu, który już od progu wita Was w tym przybytku relaksu wraz z cukrowym peelingiem Phenome w dłoniach. Mhmmm... Dzięki odprężeniu i gładkiej skórze, która po całym zabiegu przypomina atłas, czuję się właśnie tak, jakby ktoś z największą uwagą i profesjonalizmem zadbał o moje ciało :)
To, że wyobrażenie z prywatnym, wykwalifikowanym masażystą pozostawiam na razie w sferze marzeń, nie przeszkadza mi zupełnie, bo scrub jest bajecznie łatwy w obsłudze – fantastycznie złuszcza martwy naskórek, pobudza krążenie, a skórę pozostawia niezwykle gładką i, o dziwo, nie wołającą rozpaczliwie o nawilżające mazidła.




Dodatkowo, po wypróbowaniu kilku metod, mogę Wam podpowiedzieć, że najefektywniejszym dla mnie sposobem okazało się nakładanie tego peelingu na delikatnie zwilżoną skórę. Dzięki temu mieszanka zyskuje lepszą przyczepność, a zawarte w niej olejki w połączeniu z wodą tworzą delikatną emulsję, która staje się doskonałym pretekstem do wykonania dłuższego masażu.
Producent wspomina coś o ochronnym filmie, jaki peeling po sobie zostawia. Mimo iż nie jest to żadna tłusta, czy inna wyczuwalna warstwa, to ziarnko prawdy w tym rzeczywiście odnajduję. Ja, mimo wszystko, zawsze po złuszczającym seansie rozprowadzam na ciele balsam lub treściwe masło. Wówczas jestem w pełni ukontentowana :)

Na koniec muszę też zaznaczyć, jak bardzo zaskoczyła mnie wydajność tego produktu. Po wstępnych oględzinach uznałam, że peeling zostanie moim towarzyszem na najbliższych kilka złuszczających seansów, tymczasem okazuje się, że do jednego zabiegu zużywam zaskakująco niewielką ilość tej wspaniałej mieszanki, wygląda więc na to, że chwilę przyjdzie mi się jeszcze tym słojem pocieszyć :)

Podsumowując. Cukrowy scrub od Phenome wywarł na mnie piorunujące wrażenie, zakochałam się w nim z marszu i obwołuję najlepszym specyfikiem w tej kategorii, z jakim miałam styczność. Przyjemność to niemała, lecz i cena spora (139 zł), toteż zachęcam miłośników złuszczania do poszukiwania godziwych promocji zarówno na stronie phenome.pl, jak i w stacjonarnych przybytkach marki. Na przykład takich, jak ta zapowiedziana na czas od 5-9 marca, bo aż 30% na cały asortyment – to robi różnicę! 
A satysfakcja z użytku? Bezcenna :)





Znacie? Macie w planach?
Który z używanych przez Was peelingów zyskał miano Waszego ulubieńca? :)


Pozdrawiam Was,
Megdil

77 komentarzy:

  1. Już na 1 rzut oka widać, że to jest PEELING, a nie jedynie coś, co się pod tą nazwę tylko podszywa. Konkretne drobiny. Ciekawy produkt.
    A, i bardzo podobają mi się zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, peeling z niego porządny, dlatego tak bardzo przypadł mi do gustu :) Mocno zaskoczyło mnie to, jak niewielka jego ilość wystarczy, by doskonale wygładzić ciało. Jestem na tak i serdecznie Ci go polecam :)

      Bardzo dziękuję za miłe słowo! Niezmiernie się cieszę, że i moje zdjęcia Ci się spodobały :)

      Usuń
  2. Wygląda wspaniale ale ta cena ;/ Ja myślę że taki peeling warto zrobić samemu w domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem leniuchem, więc w domu ograniczam się do mieszania maseczek na twarz - to mi wystarcza :P

      Usuń
  3. Witam w ten słoneczny, niedzielny poranek :)
    Świetnie i wyczerpująco zrecenzowalaś ten peeling, z którym nie miałam niestety jak dotąd przyjemności. Nie znam tej serii Phenome, choć myślę, że polubilibyśmy się :) Aktualnie moim ulubionym peelingiem jest hipoalergiczny z P&R. Ciekawa jestem czy ta promocja pojawi się również w sklepie internetowym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam ponownie, w ten aromatyzowany nadchodzącą wiosną wieczór :D

      Ja z serią Pure Sugarcane bardzo się lubię, w zasadzie nie próbowałam jeszcze tylko mydła i kremu do rąk :) Mam też chęci na pozostałe propozycje (migdałową oraz różaną :)).
      Z tego, co wiem, promocja obowiązywać będzie zarówno stacjonarnie jak i online, więc nic, tylko jej wypatrywać :D

      Usuń
  4. Bardzo lubię kosmetyki phenome, tego peelingu od nich nie miałam, ale domyślam się, że jest świetny jak każdy inny kosmetyk od nich:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie pozostaję bezkrytyczna w stosunku do firmy, bo napotkałam i takie kosmetyki, z którymi się nie polubiłam, ale peeling jest naprawdę genialny. Koniecznie go wypróbuj, gdy będziesz mieć okazję :)

      Usuń
  5. Dobra, przyznaję się, ten peeling wygląda tak, że mam ochotę go zeżreć :)
    Bardzo lubię takie peelingi, naturalne, które z chemią mają mało wspólnego lub w ogóle jej w sobie nie mają. Przy stosowaniu takich produktów naprawdę czuje się różnicę. Niestety, tak jak wspomniałaś, cena jest zaporowa, a że w przypadku mojego ciała wydajność takiego produktu spada o połowę (no co? ma się trochę ciałka :D), to niestety ma to bardzo istotny wpływ na podjęcie decyzji o zakupie :(
    No może kiedyś się skuszę, albo mąż przeczyta ten mój komentarz i wtedy wypróbuję :))
    Póki co zostaję przy swojej gąbce Syrena :)

    Buziale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląd to jedno, ale gdy dorzucisz do niego jeszcze ten smakowity zapach... Mniam! :D
      Ja również z reguły sięgam po naturalne kosmetyki, widzę, że lepiej i przede wszystkim długofalowo działają. Najbardziej jest to chyba widoczne w pielęgnacji włosów.

      Gąbka Syrena została przeze mnie wypróbowana, lecz muszę Ci powiedzieć, że dziwne po sobie wrażenie pozostawiła. Początkowo była świetnym gadżetem, ale z czasem sprawiała, że po każdym użyciu swędziała mnie skóra - nie wiem, co się zadziało :/ W planach mam natomiast alternatywę dla standardowych peelingów - Savon Noir + rękawica Kessa, to połączenie podobno działa małe cuda :))

      Podsuń zgrabnie Mężowi ten wpis - Dzień Kobiet się zbliża :D
      Buziaki!

      Usuń
  6. Nie miałam przyjemności używać tego peelingu, ale stosowałam Multi Active . Niestety zapach nie przypadł mi do gustu, dla mnie był to taki śmierdziuszek... Moimi ulubieńcami są peelingi Organique oraz antycellulitowy Pat&Rub :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmierdziuszek? To ten aromat pewnie też by Ci się nie spodobał (choć nie ukrywam, że zachodzę w głowę, jak to możliwe ;D).
      Peelingów z Organique jeszcze nie używałam (któryś zaskarbił sobie Twoją szczególną sympatię?), ale już scrub z linii Home Spa owszem - również bardzo go lubię :)

      Usuń
  7. świetnie wygląda, a jak mówisz o nim to mam ochotę go kupić. Ostatnio trafiałam na jakieś śmieszne peelingi, które nic nie robiły. Ten by się przydał mojej skórze@

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A które tak Cię rozczarowały? Na rynku mnóstwo jest takich mieszanek, które tylko z nazwy są peelingiem, a w złuszczaniu radzą sobie gorzej, niż zwykła szorstka gąbka do ciała ;)

      Usuń
  8. no i kolejna zachęcająca recenzja produktu Phenome! powiedz mi, to z tą akcją 30% to jest pewne? bo się właśnie zastanawiam, czy nie poczynić małych zakupów, a z takim rabatem poczyniłabym je chętniej :) (o ile nie będzie takich braków, jakie są w tej chwili...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Moja Droga, info o promocji jest pewne, więc pakuj już wirtualny koszyk :D
      Jeśli coś z brakującego asortymentu by Cię interesowało, to dzwoń do nich i zgłoś zapotrzebowanie, jeśli w którymś stacjonarnym przybytku znajdzie się dany produkt na wyposażeniu, są bodaj w stanie go dla Ciebie zorganizować :)

      Usuń
  9. O kurczę! Będą promocje w Phenome? No to już na pewno tym razem coś sobie kupię na zaś :D Co jak co, ale promocji w Phenome przegapić nie mogę i w tym momencie idzie w zapomnienie na chwile moje postanowienie o minimalizmie kosmetycznym. Taka okazja nie trafia się chyba często :) zastanawiam się też czy będą obecni na targach kosmetycznych 8.03...

    A ten peeling wygląda jak jedzonko!:P Chętnie bym go spróbowała (na ciele oczywiście;) przez ten Twój działający na zmysły opis :D I naprawdę wielkie brawa za zdjęcia. Jednak opłaca sie czekać na Twoje posty, skoro nawet zdjęcia robione są z wysoką dbałością o szczegóły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, promocje w Phenome to chleb powszedni, u nich ciągle coś się w tym temacie dzieje, ale prawdą jest, że 30% na wszystko to ogromna zachęta, bo oferty bywają różne :) Ta promocja obowiązywać będzie stacjonarnie i w sklepie online, więc pole zakupowe jest spore :) Gdybyś zastanawiała się nad czymś konkretnym, to daj znać, może będę mogła dorzucić od siebie jakieś trzy grosze w temacie, chętnie pomogę :)

      Powiem Ci szczerze, że pojęcia nie mam, czy Phenome wystawia się na targach, ale nigdy wcześniej taka informacja mnie nie dobiegła, więc sądzę, że to nikłe nadzieje. Możesz jednak spróbować się z nimi skontaktować (z doświadczenia polecam kontakt telefoniczny, mailowo wyjątkowo ciężko ich uchwycić).

      Noo, scrub wygląda i pachnie jak coś pysznego :D Jego aromat jest bardzo bogaty i smakowity, niesamowicie uprzyjemnia czas spędzony w łazience :) W dodatku przez dłuższą chwilę utrzymuje się na skórze - dla mnie bajka!

      Za każdy komplement z Twoich ust - DZIĘKUJĘ! Dużo dla mnie te słowa znaczą, zwłaszcza, że to działa w dwie strony, bo i ja Twoje zaangażowanie oraz pracę nad blogiem bardzo doceniam. Gdy wkłada się w coś serce, doceniające to gesty cieszą po stokroć bardziej :)

      Usuń
  10. Nie znam, nie miałam do czynienia z tym peelingiem, ale jak patrzę na jego konsystencję, to mam wrażenie, że wart jest sprawdzenia. Czuję się zachęcona opisem masażu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konsystencja oprócz tego, że smakowicie pachnie i wygląda czyni ten kosmetyk zaskakująco wydajnym. Sądziłam, że do jednorazowego złuszczania potrzebna będzie spora jego ilość, a tu proszę, szalenie miłe rozczarowanie :)

      Oj tak! Na taki masaż rodem z najlepszego SPA ja też zawsze jestem chętna :D

      Usuń
  11. Kusi mnie Phenome i pewnie kiedyś coś sobie sprawię, ale na razie mam inne kosmetyczne zachcianki, które mają pierszeństwo ;)
    Co do peelingów to lubię mocne, a ten na taki wygląda, więc będę o nim pamiętać :) Najbardziej z kupnych kubię solny peeling z Equilibrii, bo działa fenomenalnie, ostatnio polubiłam też odrobinę lżejszą wersję peelingu z Lumene z serii Arctic Spa. Ale tak naj naj to lubię chyba swoje własne peelingi, teraz dumam nad wersją różaną i muszę jeszcze tylko zaopatrzyć się w składniki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to jedna z najlepszych firm, do których zaufanie zdołałam zbudować. Moja skóra świetnie reaguje na znakomitą większość produktów, które uważam za godne uwagi i powrotów :)

      To prawda, Nourishing nie jest delikatesem i to w nim właśnie lubię. Wiem, że to nie jest mój ostatni słoik z jego zawartością :)
      Peeling od Equilibra mam w pamięci, nawet ostatnio się nad nim zastanawiałam, ale ostatecznie kupiłam tylko szampon (nie było tej podstawowej wersji i skusiłam się na tę wzmacniającą, ale to nie to samo :(), gdyż miałam kilka podrażnień na nogach i bałam się szczypanki przez sól w jego składzie. Domowych peelingów nigdy nie stosowałam, stwierdziłam, że dla mnie to za dużo zachodu :P Lecz nie powiem, ciekawi mnie, jak takie cudaki wywiązują się ze swojego zadania :)

      Ależ ja jestem do tyłu... Nie wiedziałam nawet, że Lumene ma w ofercie pielęgnacyjne kosmetyki do ciała :>

      Usuń
  12. Cały czas jest na mojej liście; podczas ostatnich zakupow nie było na niego promocji, nad czym bardzo ubolewałam, bo już nastawiłam się na zakup ale cena skutecznie ostudziła moje zapędy; wydaje mi się, że stacjonarnie częściej dostępne są promocje w Phenome...szkoda, że w sklepie on-line dostępność niektórych produktow jest często mocno okrojona i obniżki są tak rzadko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwonko, z tego, co widzę, to aktualnie peeling Nourishing jest dostępny na stronie, a promocja -30% będzie obowiązywać również online, więc jeśli masz na niego ochotę, to myślę, że to dobry moment na zakup :)

      Usuń
    2. nie, nie...teraz jestem na odwyku, więc na razie się nie skuszę; liczę, że przy najbliższej wizycie w ZT uda mi się go kupić, choć nie ukrywam, że ostatnio moją uwagę przykuły peelingi Organique:)

      Usuń
  13. Bardzo ładne opakowania a wnętrze również zachęcające do wypróbowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowania Phenome bardzo lubię, w większości są świetnie dopasowane do konsystencji danego kosmetyku i znacząco wpływają też na wydajność. Bywają i takie z wadami, ale to inna historia ;)

      Usuń
  14. Tak cudownie go opisałaś, że zdecydowanie będziesz winna wszystkim zakupionym peelingom u nich w najbliższym czasie! Do tego takie świetne zdjęcia! Twoje wpisy są zawsze bardzo profesjonalne i mają piękną oprawę, ale ten to już jest w ogóle cudny, dzięki! :)
    Phenome, Organique, Pat&Rub, Lush, MAC - panteon droższych marek u których zbieram na moje pierwsze zakupy, robi się coraz tłoczniejszy i tłoczniejszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, co jak co, ale peelingi Phenome robi genialne. Używałam wszystkich tych przeznaczonych do twarzy, miałam też peelingi do dłoni i do stóp i z każdego byłam niesamowicie zadowolona, a teraz Nourishing utwierdził mnie w tym przekonaniu. Warto się wokół nich zakręcić :)

      Cieszę się ogromnie, że tak odbierasz moje poczynania tutaj! Nawet nie wiesz, jak bardzo mnie to raduje - bardzo dziękuję Ci za tę opinię :)

      Co się zaś ostatniego zdania tyczy - cóż, nie chciałabyś widzieć mojej przeładowanej wishlisty. Jest jeszcze tyle rzeczy do wypróbowania :D

      Usuń
    2. Opinia szczera, a pochwała Ci się zdecydowanie należy :) Dzięki za polecenie, niech lista rośnie i rośnie, a co tam będzie motywacja do oszczędzania!

      Usuń
  15. uwielbiam go! za działanie, cudownie przyjemne zdzieranie i obłędny zapach!
    seria cukrowa z Phenome jest chyba moją ulubioną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię też Milky Almond, ale nie używałam pozostałych serii dedykowanych pielęgnacji ciała. Nie wiem nawet jak pachną... duże niedopatrzenie do nadrobienia :P

      Usuń
  16. Odkryłam go w zeszłym roku i... przepadłam. Jeden z lepszych scrubów z jakimi miałam się okazję zetknąć, zwłaszcza dla skóry bardzo wrażliwej z określonymi problemami skórnymi. Stawiam go na równi z Collistarem, aczkolwiek on jest typowo na wybrane partie ciała a Pure Sugarcane Nourishing Deeply Sweet Scrub mogę używać swobodnie do całego ciała.
    Mam natomiast zastrzeżenia co do opakowania oraz zabezpieczenia, tutaj firma ma u mnie duży minus. Dlatego też na razie nie kupię, chyba że coś ulegnie zmianie w tym względzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam dobrze Twoje pochwały, Hexx. Tyś we mnie zasiała ziarnko jego pożądania :D Collistara jeszcze nie używałam, ale po tym, jak Ines go wychwalała mam zamiar kiedyś wypróbować. Collistar jest chyba z zawartością soli? Przy takich trzeba uważać i rzeczywiście nie zawsze okazują się uniwersalnym wyjściem.

      No właśnie, nad zabezpieczeniem firma mogłaby popracować, bo w trakcie transportu te olejki się marnotrawią :/

      Usuń
    2. Tak, Collistar jest z zwartością soli oraz dwa warianty. Akurat mam inny niż ten o którym pisała Ines, ale kupić go dla porównania.
      Z Phenome za to mam innego ulubieńca i będę o nim pisać niebawem. Niestety znowu zabezpieczenie kuleje, choć jest trochę lepiej niż w przypadku tego cukrowego. W każdym razie za takie pieniądze mogliby bardziej się postarać.

      Usuń
  17. Świetna wiadomość z tą promocją :D Na peeling się nie skuszę, bo na razie mam inne, ale w końcu kupię maskę oczyszczającą do włosów.
    Dzięki za cynk ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta maska oczyszczająca chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu, nigdy podobnych cudów nie stosowałam, a ponoć działanie ma wspaniałe :)
      Życzę udanych łowów :D

      Usuń
  18. Ale cudowne zdjęcia! :)) Tego produktu nie znam, ale peelingi uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Madziaku :)) U mnie peelingi to też coś, czego nie może zabraknąć - to już uzależnienie i wcale nie boję się do tego przyznać ;P

      Usuń
    2. Kochana, akurat do tego można się głośno przyznawać, bo pielęgnacje zużywamy o wiele szybciej :DD

      Usuń
  19. Przepiękne zdjęcia, jak z katalogu sprawiają, że wygląda naprawdę zachęcająco. :) No i jak sobie to wszystko wyobraziłam to już w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Joko :)
      Te wyobrażenia całkowicie oddają cudowne działanie peelingu - atłasowa skóra i zrelaksowane ciało to jest to!

      Usuń
  20. Ja sie bihe tego cukru w skladzie. Mi peelingi cukrowe nie sluza i nie sadze by cos sie zmienilo w tym temacie. Wyglada kuszaco ale umowny sie, cukier i olejki to ja mam w domu i nawet eteryczne tez wiec ta cena jest po prostu smieszna nawet jesli jest cudem swiata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na szczęście cukier nie szkodzi, chyba, że ten w nadmiarze spożywany ;) Czytałam kiedyś artykuł nieco demonizujący działanie tego składnika na skórze, ale to wszystko jest kwestią indywidualnych reakcji.

      W domowym zaciszu można już chyba wszystko ukręcić. Ja ograniczam się do robienia domowych maseczek na twarz - tych z glinką, czy zupełnie spożywczymi składnikami, do innych eksperymentów mnie natenczas nie ciągnie :)

      Usuń
    2. Ja nic nie czytalam na temet wplywu cukru na skore, serio.Moja niechec wynika z obserwacji swojego ciala.
      Akutulanie jestem za leniwa na krecenie kosmetykow, ale peelinig to pikus, wystarczy troche soli, kawy, maki z cieciorki czy zmielonego ryzu...cokolwiek scierajacego :) ja lubie mieszac z jogurtem naturalnym... no i gotowe. Pewnie bez wrazen zapachowych ale skutecznie.

      Usuń
    3. Jakichś szkód takie peelingi Ci przysparzają, Olu?
      Moje lenistwo też ostatnio sięga zenitu, nawet glinki nie lądują na twarzy już tak często, jak kiedyś, choć staram się nadal zachować w tym jakąś regułę. Nic to jednak straconego, dobrze, że mam zawsze pod ręką gotowe produkty, inaczej z moją cerą byłoby kiepsko ;)

      Usuń
  21. Oj, tym zapachem to mnie skusiłaś :D Uwielbiam peelingi do ciała, zwłaszcza te mocniejsze :) Będę musiała się w końcu zaprzyjaźnić z ofertą Phenome :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest bajeczny, podobnie jak działanie. Myślę, że Nourishing sprostałby Twoim oczekiwaniom :)

      Usuń
  22. wysokiej klasy, kompetentnym masażystą na wyposażeniu… oj Kochana, dobrze , że mój M tego nie czyta… :D mam wielką chęć na niego i sprawię go sobie niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mnie chodziło tylko o takie SPA z prawdziwego zdarzenia :D Rozumiem, że chęć masz na peeling, nie na masażystę? ;D Spraw go sobie, spraw, będziesz zadowolona :))

      Usuń
  23. Boskie zdjęcia, jak zwykle zresztą :) Mówisz zniżka, rabat i już mnie skusiłaś :) Obecnie używam peelingu czekoladowego ze starej mydlarni, nie jest to mocny zdzierak, więc na phenomenalny się zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Leemonko! :*
      Ze Starej Mydlarni miałam kiedyś jeden peeling, chyba karmelowy. Zupełnie nie pamiętam, jak się sprawdzał, ale kojarzę, że zapach mnie męczył, o dziwo, bo lubię słodkie aromaty.

      Zachęcam Cię do nabycia tego scrubu Nourishing i koniecznie daj znać, jak Twoje wrażenia! :)

      Usuń
  24. Phenome ciągle mnie kusi, będe musiała sobie kiedyś coś machnąć. Ale najbardziej podobają mi się Twoje zdjęcia <3

    Tak z ciekawości, zdecydowałaś się na jakąś pomadkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Lil :)) Koniecznie na coś się skuś, jakby co, służę pomocą :)

      Jeśli chodzi o pomadkę, to za Twoją radą, na wiosnę pójdę w fuksję i zaopatrzę się w Girl About Town, latem zaś rozejrzę się za Vegas Volt, myślę, że z lekko opaloną skórą te pomarańczowe nuty będą się lepiej zgrywać :)

      Usuń
  25. Uwielbiam peelingi cukrowe, a wiadomość o 30% obniżce jest fantastyczna, może i ja wreszcie skuszę się na jakiś produkt z tej firmy :) I jak sobie pomyślałam o tym prywatnym masazyscie... chyba muszę mieć ten peeling :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prywatny masażysta już sam w sobie brzmi zachęcająco :D
      Ja z tego rabatu też skorzystam, już myślę, co sobie kupić ;)))

      Usuń
  26. Kocham cukrowe peelingi i choć przywiozłam z ferii zapas, to ten muszę koniecznie zdobyć. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również za cukrowymi mieszankami przepadam, ale nie każda działa tak samo. Nourishing to majstersztyk - spośród wszystkich przeze mnie próbowanych okazał się najlepszy! Aż mnie ciekawość rozpiera, jak zachowują się pozostałe peelingi do ciała od Phenome :)

      Usuń
  27. Phenome, bardzo kuszaca firma, chociaz scruby mnie srednio interesuja, bo do peelingowania trzeba miec czas a mi ostatnio go brakuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tajko, peelingowanie to kwestia 5 dodatkowych minut, a gładka skóra po takim zabiegu od razu winduje samopoczucie :)

      Usuń
  28. Super peeling, cudne zdjęcia, jestem kupiona :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, ten scrub wart jest grzechu :P

      Usuń
  29. Przepiękne zdjęcia! Jak zawsze :)
    Dziękuję za informację o promocji, z chęcią skorzystam.

    Ulubionego peelingu do ciała jeszcze nie mam. Ale spore wrażenie zrobił na mnie peeling cukrowy marki Clarena - wersja Cappucino.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Aneto!
      A to jestem ciekawa, na co się skusisz podczas tej nadchodzącej promocji :) Koniecznie daj znać!

      Z Clareny nie miałam jeszcze nic a nic, lecz samo 'capuccino' brzmi zachęcająco :)

      Usuń
  30. Uwielbiam scruby! Ten cukrowy by mi pewnie bardzo podpasowal i ten zapach do tego....mniam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest jednym z atutów tego peelingu. Polubiłabyś go, Karo, jestem o tym przekonana :D

      Usuń
  31. Brzmi fantastycznie:) Na razie moje ulubione to Organique, ale Phemome kusi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Organique też mam w planach, bo jeszcze nie miałam z nimi przyjemności, a wiele osób je poleca :) Masz jakąś swoją ulubioną wersję zapachową? :)

      Usuń
  32. Ileż to ja bym dała za takie spa :D No , ale rzeczywiście 139 zł to nie mało , a przy -30 na pewno zrobi dużą różnice :) Ja znalazłam ostatnio swojego ulubieńca, jest niczym najlepszy na świecie mus malinowy ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Pełna wizja przywołanego przeze mnie SPA i mnie się marzy, znikąd się to nie wzięło ;D Ale peeling sam w sobie daje radę, więc nie ubolewam tak bardzo nad absencją masażysty ;P

      Mus malinowy? Brzmi pysznie! Zdradzisz, co to takiego?

      Usuń
  33. Boje sie takich specyfikow. Zawsze mi cos wyskoczy, bo tego typu produkty zostawiaja tlusta warstwe, blokujac naturalne oddychanie skory. Ten wiem, ze jest inny, bo wierze w Twoje slowa :) zapamietam i w okresie kiedy bede gotowa na takie doznania, zapewne bede wyczekiwac znizki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ex, nie wszystkie peelingi zostawiają taką warstwę :) Ja do niej nic nie mam, o ile tylko jest to naturalna warstwa maseł lub olejków, które znajdują się w składzie produktu. Widzę, że oprócz złuszczania dają zmiękczenie i odżywienie skóry :)

      Ta propozycja od Phenome nie bazuje na żadnych masłach, w składzie ma tylko olejki, dzięki czemu, w odróżnieniu od scrubów P&R na ten przykład, nie zostawia tej wyczuwalnej powłoki. Zaskakująco jednak przyjemnie odżywia skórę i jakby otula ją taką niewyczuwalną woalką - dziwne to i trudne do opisania, ale używa mi się go szalenie przyjemnie, dlatego też mogę go polecić z czystym sumieniem - to zdecydowanie najlepszy peeling, z jakim miałam do czynienia :)

      Usuń
    2. Dzieki za wyjasnienie :*
      Mi przeszkadza ta tlustosc jesli jest nia parafina, teraz zrozumiesz moje obiekcje ;) narobilam sobie balaganu takimi upiekszaczami, bo nic nie ma do tak zwanego efektu nawilzenis po, jednak stracilam zaufanie i na sklady srogo patrze. W chwili wolnej gotowki bede o nim pamietac :))

      Usuń
  34. Jutro planuję wypad do Phenome na małe zakupy, jestem bardzo ciekawa z czym wyjdę z ich salonu. Peeling na pewno obwącham, ale obawiam się, że przy aktualnych zapasach nie byłby rozsądnym zakupem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chciałam sobie dzisiaj coś kupić online, bo nie wiem, czy będzie mi dane podjechać do salonu, ale akurat tego, czym chciałabym się uraczyć, nie ma :(
      Jestem ciekawa, na co się zdecydujesz, koniecznie się pochwal! :))

      Usuń
  35. O matulu jakie apetyczne zdjęcia ;) Na temat peelingu nie jestem w stanie nic powiedzieć gdyż go nie używałam. Ostatnio zrobiłam sobie taki bilans ile wydaje na pielęgnację ciała i twarzy oraz podzieliłam to przez ilość miesięcy a później porównałam na ile starczały mi peelingi z drogerii lub toniki.Dużo korzystniej wyszły produkty droższe w ogólnym rozrachunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to interesujący bilans sobie zrobiłaś :) Ja nigdy takich podsumowań nie uskuteczniałam, ale faktem jest, że często już na pierwszy rzut oka widać, iż te droższe kosmetyki w dłuższej perspektywie wypadają lepiej. Abstrahując od zadowolenia, czy skuteczności, zwykle ich formuły odznaczają się znacznie wyższą wydajnością (najbardziej widzę to chyba na przykładzie kolorówki).

      Usuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger