piątek, 14 marca 2014

Phenome, Milky Almond Regenerating Body Butter

Zimowy czas, to trudny czas. Dla skóry. Pomimo tego, że wiosna zaczyna przedzierać się przez mroźne objęcia czwartej pory roku, ja wciąż potrzebuję czegoś, co mocno nawilża i chroni. A gdy dochodzą do tego podróże i zmiana wody, czuję, jak moja skóra woła o pomstę. Na zimie, na wysuszających żelach, na golarkach, depilatorach i kiepskich balsamach, czy masłach niespełniających przypisanych im zadań.

Skórę mam, w teorii, normalną, lecz zdolną do najokrutniejszych kaprysów w postaci swędzących od przesuszenia obszarów. Chwila nieuwagi i masz, babo, suchy placek! Zwłaszcza na ramionach, łydkach i brzuchu, który w ostatnim czasie zaczął przejawiać podobne ciągoty. Ważnym więc elementem mojej codziennej toalety jest wcieranie w ciało odpowiednich smarowideł. I nie ma zmiłuj, gdziekolwiek by mnie nie posiało, kosmetyczka musi być odpowiednio zaopatrzona.

Podczas mojego niedawnego wyjazdu, w odmętach towarzyszącej mi ciężkiej i pakownej sakwy upiększającej, znalazł swoje miejsce specyfik, który dziś chcę Wam pokrótce przedstawić.





Phenome, Regenerating Body Butter z serii Milky Almond.
Zacznę od tego, że moja podróżna wersja to aluminiowa tubka zawierająca 50 ml gęstego, treściwego masła. No właśnie, dokładnie tak wyobrażam sobie masło do ciała – zwarte, bogate i otulające mnie delikatną warstwą ochronną. W przypadku serii Milky Almond nie wypadałoby pominąć cudownego zapachu, który jako pierwszy zwrócił mój wzrok w kierunku tego niepozornego mazidła. Jest ciepły, migdałowy, z mleczną nutą, która balansuje całość tworząc subtelny, aromatyczny woal na ciele. To właśnie to, czego potrzebuję po ciężkim dniu.
Składowo masło wygląda, według mnie, przyzwoicie. Oparte jest bowiem na wodzie migdałowej, maśle shea oraz olejku ze słodkich migdałów. Mamy tu też inne pyszności - takie, jak miód, olej buriti, czy wyciągi z soi i kwiatów irysa. Całość ta ma nawilżyć, zmiękczyć i wygładzić naskórek, koić, regenerować i działać antyoksydacyjnie.




Mnie masło ujęło, mówiąc wprost. Do tego stopnia, że po tej podróżnej wersji z miłą chęcią zaopatrzę się w 200 ml słoik po brzegi wypełniony rzeczonym mazidłem.
By unaocznić Wam moją do niego sympatię, wrażenia swoje poprę okrojoną w szczegóły historią koszmaru, z jakim przyszło mi się zmierzyć. W kiepskich okolicznościach (zmiana wody i żelu pod prysznic) moja skóra zaczęła się ostro buntować. Strajk podniesiony został do rangi suchej klęski, jaka pojawiła się głównie na łydkach. Drapaniu nie było końca, więc siłą rzeczy, w miejscach dotkniętych okropnym przesuszeniem, pojawiły się ranki mniejsze i większe, szczypiące, bolące i nadal… swędzące. Wówczas do akcji wkroczył produkt Phenome. Nagła ulga i ukojenie – tego właśnie doznałam już po pierwszej aplikacji. Masło okazało się idealnym wsparciem mojej silnej woli ;) – dzięki temu duetowi przestałam rozdrapywać suchą do granic możliwości i mocno podrażnioną skórę. Z dnia na dzień stan jej się polepszał, zadrapania szybko się goiły, a ciało odzyskało prawidłowy poziom nawilżenia. Dziękuję!, chciałoby się rzec.

Kwestie typowo użytkowe również oceniam wysoko, gdyż masełko rozprowadza się po skórze bez zarzutu, dość dobrze się wchłania, aczkolwiek, moim zdaniem, najlepiej sprawdzi się w pielęgnacji wieczornej, gdyż pozostawia po sobie delikatną warstewkę ochronną. Nie jest ona tłusta, ani w żaden sposób uciążliwa, ale jest, a to nie każdemu musi odpowiadać.




Lubię, mogę je Wam polecić, a sama czyhać będę na kolejną dogodną promocję, by bez większych wyrzutów sumienia sprawić sobie słój do użytku ściśle domowego :)


A Wy lubicie treściwe masła do ciała?


Pozdrawiam Was,
Megdil

76 komentarzy:

  1. Ale bym chciała coś z Phenome :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedna z moich ulubionych firm :)
      Proponuję Ci sprecyzować swoje oczekiwania, zrobić mały research w sieci i czekać na promocję - doskonały moment do sprawienia sobie zakupowej przyjemności :>

      Usuń
  2. mam ochotę na to masło, ale obawiam się jednej rzeczy: totalnego braku regularności. balsamy/masła używam od święta, czyli jak tylko mi się przypomni, albo jak moja skóra jest sucha jak wiór i wręcz aż boli. ale dla samej wersji zapachowej byłabym chyba skłonna zmusić się do częstego używania :D tylko może niech dadzą tą kolejną promocję w miarę szybko :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra też jest pod tym względem paskudna :/ Z utrzymaniem regularności w balsamowaniu nie mam problemu, ale też nie było tak zawsze. Dopiero trzymanie się tej zasady przez dłuższy czas pozwoliło mi wyrobić w sobie ten nawyk, także - pracuj nad sobą ;D

      Zapach jest tutaj boski, jeśli lubisz ciepłe, nieco słodkie, ale na pewno nie mdłe kompozycje, to seria Milky Almond Cię w sobie rozkocha :) Mnie kojarzy się trochę z tymi migdałowymi, białymi twardymi cukierkami, których zwykle nikt nie chciał jeść :D - rekomendacja może słaba, ale zapach mnie jednak oczarował :P
      Haha, właśnie, też będę czekać na kolejne obniżki ;D

      Usuń
  3. Bardzo mnie do niego zachęciłaś, głównie zapachem :) ale jeśli powstrzymuje chęć drapania (co mi się dosyć często zdarza), to już w ogóle muszę się na nie w przyszłości zaczaić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z tym drapaniem była katastrofa. Co jakiś czas się to zdarza, z różnych powodów, ale najczęściej właśnie kiedy zmieniam otoczenie. Masło zdało ten egzamin na medal :)

      Usuń
  4. Na pewno byłoby super na zimę, teraz powoli zaczynam sięgać po lżejsze nawilżacze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja często nawet latem sięgam po gęste, treściwe mazidła :) Chyba, że moja skóra tego nie potrzebuje, wtedy raczę się lżejszymi produktami - masz jakieś swoje ulubione w tej kategorii?

      Usuń
  5. Czyli powiadasz, że to jest to wersja bardziej treściwa od innych maseł marki Phenome?
    Z wersji o której wspominasz znam piling, który za zapach i działanie wprost uwielbiam <3
    Masło też kiedyś znajdzie się u mnie, wspomnisz me słowa ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej treściwa? Nie wiem, bo jeszcze innych masełek nie próbowałam. Jeśli chodzi Ci o to, czy te zapakowane w alumuniowe tubki różnią się od swoich wersji słoiczkowych, to odpowiedź brzmi: nie :) - tak odpowiadam, bo Ty przecież miałaś/masz to masło :D (Aż musiałam wejść do Ciebie i się upewnić :P)

      Usuń
    2. to że tubka od słoika zawartością się nie różni to wiem ;_)
      myślałam bardziej, że masz porównanie stąd wpis o treściwej treści :D

      Usuń
    3. Ej, bo zgłupiałam po ostatnim zdaniu zapowiadającym obecność masełka w Twoich szeregach, stąd moja głupawa wstawka o zawartości :)
      A treściwa treść jest, więc nie mogłam tegoż pominąć. Następne w kolejce do wypróbowania jest masełko Essential, ostatnio w sklepie go nie widziałam, więc skusiłam się na coś lżejszego, ale tak je opisałaś, że zakup to kwestia czasu :D

      Usuń
  6. Mam ostatnio identyczny problem! Nasze skóry są chyba jakąś dalszą rodziną i to robienie psikusów weszło im w nawyk. Niby nie mam bardzo suchej skóry, ale jak już się zbuntuje to czasem ręce opadają. Swędzi, jest podrażniona ( tak jak pisałaś - ranki ) i drapaniu nie ma końca. Mnie ratuje z opresji jedynie masło Pat&Rub, ale z tą marką z pewnością kiedyś dokładniej się zapoznam. Zachęciłaś mnie dobrodziejstwami w składzie tego masła, no i oczywiście zapachem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten problem z łuszczącą się skórą dopada mnie co jakiś czas, głównie, gdy zmienia się woda, której używam, lub żel pod prysznic. Dobrze, że są kosmetyki, które nas ratują, bo chęć drapania jest w tym przypadku niemalże nie do opanowania, a ranki nie dość, że bolą, to w moim przypadku zostawiają też blizny :/
      Masełka P&R również bardzo lubię, chociaż to z Phenome jest bardziej treściwe, dla niektórych może być za ciężkie np. w okresie letnim :)

      Usuń
  7. Z tej serii miałam do czynienia z kremem do rąk, który specjalnie niczym mnie nie zaskoczył. Był przyjemny zapach, ale to za mało. Dodam, że moje skóra moich dłoni nie jest specjalnie wymagająca. Za to używałam Nourishing Body Emulsion Pure Sugarcane i z bardzo suchą lub przesuszoną skórą nie radzi sobie tak jak powinien. Pojawia się chwilowe ukojenie i koniec. Dlatego teraz po spotkaniu z masłem do ciała nie planuję więcej nowości z pielęgnacji tej firmy, dla mnie jest za słabo.
    Dla mojej skóry najlepsze okazały się masła P&R. Tutaj jest MOC i potencjał. Liczę, że powiększy się oferta zapachowa. Poza tym niezmiennie wracam do mleczka Biotherm. Stało się moim must have :) Tyle w kwestii ulubieńców do pielęgnacji ciała kiedy skóra nie wymaga pogotowia ratunkowego w silniejszej postaci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja skóra dłoni bywa w nieciekawym stanie, jest niesamowicie skłonna do przesuszeń :/ Poza tym ja bardzo często myję ręce, używam raczej zwykłych mydeł, chociaż staram się, aby były kremowe i nie wysuszały, to i tak nie są dla skóry obojętne. Krem z serii Milky Almond świetnie się u mnie sprawdza. Widzę niżej, że Daga z Infinity Blog też nie była z niego zadowolona. Najwyraźniej wszystko zależy od skóry.

      Tę emulsję Nourishing też sobie kupiłam, wraz z żelem. Muszę przyznać, że wrzucałam ją do koszyka bez przekonania, nie znałam konsystencji i miałam podejrzenia, że pewnie się nie sprawdzi, że będzie za lekka... Ale zostałam miło zaskoczona. Nie jest to kosmetyk bardzo mocno nawilżający, na pewno nie, ale o dziwo, utrzymał efekt po tym masełku Regenerating, a w trakcie używania nie odnotowałam żadnych problemów, ciało było gładkie i nawilżone. Jest coś w tych produktach takiego, z czym moja skóra lubi się wybitnie. Choćbym chciała, złego słowa nie mogę powiedzieć. Nawet pompka w tej emulsji/balsamie się nie zacinała :D

      Usuń
    2. A próbowałaś może kremu do rąk z Nuxe Reve de Miel? Dla mnie to mój nr 1 od lat, nieźle też wypadają kremy z The Secret Soap Store, choć słynna Anida jakoś nie bardzo mnie zachwyca. I to jest niezły paradoks, bo do skóry dłoni nie mogę się przyczepić. Jedyne czego nie lubię, kiedy dany produkt zostawia po sobie lepki lub wyczuwalny film.

      Zawsze tak jest, że skóra rządzi się swoimi prawami oraz wymagania :)

      Z serii Nourishing za to zaskoczył mnie produkt, po którym spodziewałam się tego najmniej :D Myślałam, że będzie to kolejny gadżet i tyle. A tu taka niespodzianka, na dodatek mam już n-te opakowanie i na pewno zostanie ze mną na długo. Dlatego pomimo zainwestowania konkretnej gotówki w Phenome, bo faktycznie zostawiłam tam majątek w ostatnim czasie podobnie jak w P&R wiem, że te kilka kosmetyków ratuje sytuację. Jednak moje odczucia są dziwne, ponieważ to do P&R miałam ogromny dystans i nie liczyłam na wiele a okazało się zupełnie inaczej. Phenome zaczarowała mnie od strony wizualnej plus filozofia i inne dodatki, a wyszło tak sobie.
      Mimo wszystko wiem, że to były i są nadal moje wybory, moje zakupy i zachowuję pełną niezależność :)

      Usuń
    3. W tej chwili kojarzę jedynie, że miałam z tym kremem od Nuxe styczność, jeśli polecasz, to nabędę go sobie przy okazji :) Kremu od The Secret Soap Store szukam i szukam stacjonarnie, ale nigdzie jeszcze na niego nie trafiłam :/ Mam chęć na wersję waniliową i porzeczkową, będę polować dalej, bo w ich temacie słyszałam wiele pozytywnych opinii. Poza tym, ciekawią mnie zapachy - uwielbiam pięknie pachnące mazidła :)

      Domyślam się, że mówisz o żelu pod prysznic? Ja się na niego niedawno skusiłam, cóż, zapach nie był tu bez znaczenia :D, lecz przyznaję, że bardzo przyjemnie mi się go używa. Jestem ciekawa, jaka będzie nasza dłuższa relacja - czy zobaczę jakąś różnicę na skórze. Może nie będzie taka skłonna do przesuszeń?

      Usuń
    4. Z TSSS robiłam zakupy via net z ich firmowej strony, ale może w Twoim mieście jest lepsze zaopatrzenie :) i uda Ci się kupić ich kosmetyki wcześniej lub później.

      Tak, chodzi mi o żel pod prysznic. Okazało się, że można trafić na eko produkt, który będzie łaskawy dla tak trudnej skóry.

      Usuń
  8. Jest już na liście ;) Zużyję tylko zapasy, poczekam na dobrą okazję i na pewno kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zacieram ręce na duży słoiczek :D

      Usuń
  9. Ja mam teraz masło do ciała z The Body Shop z masłem shea ale chyba jest dla mnie zbyt tresciwe i czuje rano, że nie wchłania się dobrze. Chociaż ostatnio miałam bardziej przesuszone lydki i ładnie mi je nawilzyl. Także dla bardzo suchej skóry mogę polecić.
    Ale na codzień i tak używam oliwek wszelkiego rodzaju. Szybko i wygodnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tej wersji od TBS nie miałam, ale dobrze wspominam ich masełka. Na mojej skórze najlepiej sprawdziła się wersja migdałowa, najbardziej nawilżała, ale podobno ją wycofali?
      A które oliwki lubisz najbardziej? Ja mam chęć spróbować Hipp, zawsze zapominam wrzucić ją do koszyka, gdy jestem w Rossmannie, muszę ją sobie gdzieś zapisać ;)

      Usuń
    2. To jest moje pierwsze masło od TBS więc nie wiem nic o innych :-)
      A z oliwek do ciała najczęściej kupuje właśnie Hipp i Alterre :-)

      Usuń
    3. Kurczę, mnie Alterra już chyba do siebie nie przekona. Kiedyś używałam tych oliwek do olejowania włosów, ale na ciele nie widzę tych zapachów. Nie mój nos :)

      Usuń
  10. Podobają mi się te 'kieszonkowe' wersje niektórych mazideł Phenome.
    Za zapachem migdałów nie przepadam, więc ta akurat wersja jest nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cenowo wypadają średnio, zwłaszcza bez promocji, ale na wyjazdy to naprawdę świetna opcja. Są lekkie i nie zajmują dużo miejsca.
      Phenome ma kilka wariantów zapachowych masełek i każdy występuje w dwóch pojemnościach. Myślę, że kompozycje są na tyle zróżnicowane, że każdy coś dla siebie znajdzie :)

      Usuń
  11. Miałam jakiś czas temu słoikowa wersję :) Polubiłam ją równie mocno jak Ty :) Jednak krem do rąk z tej serii odpadł w przedbiegach - zbyt słabo nawilżał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słoiczek będzie mój, to pewne, chociaż może najpierw skuszę się na wersję Essential, jestem jej bardzo ciekawa :)
      Widzę właśnie, że krem do rąk Milky Almond zbiera mieszane opinie. Ja z jego działania jestem zadowolona, a skóra dłoni też potrafi dać mi popalić. W tych kosmetykach muszą znajdować się jakieś tajemne składniki, które moja skóra tak wielbi :D

      Usuń
    2. Co do masła Essential to miałam ostatnio jego próbkę i poczułam się skuszona :) Peeling różany, który również otrzymałam w próbce, był równie przyjemny co masło.
      Dobrze, że krem Milky Almond sprawdził się u Ciebie :) Ja za to mam ochotę wypróbować krem Anti-Aging.

      Usuń
    3. No to teraz nie mam wyjścia, muszę spróbować tego różanego kompleciku :) Kuszą mnie też pianki - zarówno ta do mycia ciała, jak i ta do twarzy. Oraz olejek do masażu. Lista długa :P
      Tego kremiku Anti-Aging też chcę spróbować, on ma chyba lżejszą konsystencję, niż ten z Milky Almond.

      Usuń
  12. To masło wydaje się być prawdziwym wybawieniem dla suchej skóry z jaką się na co dzień borykam. Niestety wiele maseł nie jest sobie w stanie poradzić z napadami suchości i szorstkości, a także swędzeniem. Masło Phenome wydaje mi się być ideałem i przy dobrej promocji jestem w stanie przełknąć wysoką cenę :) Jestem ogromnie ciekawa jego zapachu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, Fraise, masło masłu nierówne i często bywa tak, że na obietnicach nawilżenia się kończy :/ Jeśli będziesz mieć okazję, to wstąp do salonu i poproś o próbkę tego masełka, na pewno Ci nie odmówią. Wypróbujesz je sobie na spokojnie w domu i zobaczysz, jak Twoja skóra na nie zareaguje :)

      Usuń
  13. Przyznaję, że treściwe masła są nie dla mnie, ale biorąc pod uwagę Twoją recenzję, opis i zdjęcia, jestem skłonna skusić się w przyszłości na to cudo :) W ogóle tak kusisz Phenome, że nie wiem czy to się dobrze dla mnie skończy :)

    Ps. nie wiem czy Twoje zdjęcia tylko na mnie tak działają, ale jak na nie patrzę to zaczyna u mnie wstępować ślinotok... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. RosAnn, kuszę, bo lubię markę, naprawdę garstka ich kosmetyków się u mnie nie sprawdziła (hmm... 2 sztuki ze sporej wypróbowanej gromadki?) - nie mam więc żadnych wyrzutów sumienia :D
      Ja uwielbiam treściwe mazidła i tak, jak na twarzy nie mogę zdzierżyć takich konsystencji (no, chyba, że w pielęgnacji wieczornej i to od czasu do czasu - patrz: tłusta cera), tak na ciele je ubóstwiam :) Moje włosy zresztą też nie pogardzą takimi produktami.

      Ślinotok, powiadasz? :> Może to przez soczysty kolor mango? :D

      Usuń
    2. Kochana podejrzewam, że przy takiej technice zdjęć to nawet jakbyś uwieczniła na fotce przebitą dętkę, to i tak bym zaliczyła ślinotok i miałabym ochotę ją zeżreć :) Bo wiesz, ta tubka, poza mango, też wydaje mi się bardzo apetyczna :D

      Usuń
    3. Jesteś niemożliwa :D Niemniej dziękuję za wiarę w moje siły - nawet się o takie umiejętności nie podejrzewałam ;P

      Usuń
  14. Z Phenome wczoraj nabyłam swój pierwszy produkt - maskę oczyszczającą :) Ale tym masełkiem Megdil kusisz, choć cały czas w głowie mam recenzję Hexx, która miała jedno masełko z tej firmy i nie bardzo jej odpowiadało. Ale masło masłu nierówne więc to dopisuję do listy, choć odpukać moja skóra nawet zimą należy do normalnej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maskę oczyszczającą? Ale do twarzy, czy do włosów? :> Tę do twarzy bardzo lubię, a ta do włosów przede mną :)

      Hexx recenzowała masełko różane Essential, ja kojarzę też kilka pozytywnych opinii w temacie tego produktu i mam zamiar skonfrontować je wszystkie na własnej skórze :P
      Ta wersja regenerująca bardzo przypadła mi do gustu, uratowała mnie przed zadrapaniem się na śmierć ;)

      Usuń
    2. Myślałam, że napisałam do czego maskę oczyszczającą kupiłam ale chyba mi to uciekło - do włosów :) Tyle pozytywnych opinii na jej temat czytałam, że stwierdziłam, iż będzie to pierwszy produkt z Phenome, który wypróbuję :)

      Usuń
    3. Ta maska wydaje mi się pewniakiem. Czytałam wiele opinii, ale żadna nie była negatywna, zawsze pełen zachwyt :) Koniecznie daj znać, jak się u Ciebie sprawdzi :)

      Usuń
  15. Piékne zdjécia kochana :)
    Bardzo lubié tresciwe masla szczególnie na jesien i zime :)
    Znakomita recenzja :) bardzo mnie zaciekawilas :)
    Buziaczki :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Karo :*
      Ja mogłabym smarować się takimi treściwcami przez cały rok :D Jeśli będziesz mieć okazję, to koniecznie zaopatrz się w to masełko. Wszystko mi tu odpowiada - rewelacyjne działanie i boski zapach <3
      Buziak :*

      Usuń
  16. Baaardzo lubię treściwe masła do ciała :) Nie ma nic przyjemniejszego niż po wieczornym prysznicu wsmarować w siebie porcje cudownie pachnącego kosmetyku. Moimi zdecydowanymi ulubieńcami są te z TBS, ale to już wiesz :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak my się dobrze rozumiemy :D Uwielbiam ten moment, kiedy po ciężkim dniu mogę uraczyć się cudownym, upajającym aromatem mazideł pielęgnacyjnych.
      Z TBS miło wspominam również masełko migdałowe, ale chyba je wycofali. Szkoda, bo świetnie nawilżało skórę. Chociaż orzech brazylijski też nie był zły :D

      Usuń
    2. Tak, tak, tak! :D Mój partner twierdzi, że się mumifikuje na noc :D Orzech brazylijski miałam, działanie było super. Pamiętam, że początkowo nie mogłam przekonać się do tego zapachu, ale potem go wręcz pokochałam. Był taki nieoczywisty :))

      Usuń
    3. A wiesz, że z tym mumifikowaniem coś jest na rzeczy? Mnie też przyszło już coś takiego parę razy usłyszeć :D
      Ja miałam też peeling z tej orzechowej serii, on miał chyba nawet jeszcze lepszy zapach - koniecznie wypróbuj :)))

      Usuń
    4. Hahaha :D jednak musi coś w tym być :D wczoraj jak kładłam się spać w skarpetkach bawełnianych i rękawiczkach, to było istne rykowisko. Śmiał się ze mnie, że jestem w klubie dla zbuntowanych nastolatek :DD
      Jeszcze ładniejszy zapach od tego masła?! Bliżej jesieni muszę tę sprawę obadać :))

      Usuń
  17. Bardzo lubię to masło, w ogóle u mnie masła obowiązują cały rok, z moja sucha skóra nie ma mowy o lekkich balsamach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mogę takie cięższe mazidła stosować przez cały okrągły rok :)

      Usuń
  18. Czegoś takiego mi trzeba. Moja skóra od jakiś dwóch lat daje mi cyklicznie w kość. Raz jest lepiej raz gorzej a czasem mogłabym rzec, że jest świetnie. Niemniej jednak koniecznie muszę nabyć to masełko, bo licho nie śpi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wystarczy chwila nieuwagi, by skóra wysuszyła się na wiór :/ Polecam Ci to masełko serdecznie, mam nadzieję, że i u Ciebie pokaże swoją moc :)
      A jak wrażenia po maseczce i kremie cukrowym? :)

      Usuń
  19. Gdybyś kiedyś chciała zacząć karierę akwizytora wróżę Ci świetlaną przyszlość. Wszystko potrafisz opisać tak, że włącza mi się chciejstwo ;-)
    Mam nadzieję, że uda mi się położyć moje, odrobinę, otłuszczone łapki na produktach Phenome, pozostaje mi teraz czekać aż zawitam w Polsce.
    Tylko... nie jestem regularna w smarowaniu, nie cche mi się, mam lenia. A łydki dają mi czasem popalić mimo że, tak jak Ty, skórę ciała określiłabym jako normalną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lil, te cudowne kosmetyki same się sprzedają :D

      Ja też nie od zawsze utrzymuję regularność w balsamowaniu, widzę jednak, że to u mnie konieczność. Owszem, bywa tak, że czasami zrezygnuję z tej czynności, bo jestem na tyle zmęczona, że nie mogę wykrzesać z siebie chęci i siły, ale skóra zaraz daje mi się po takich 'wakacjach' we znaki. Moja recepta brzmi: skutecznie i pachnąco - to zawsze zachęca mnie do smarowania :D

      Usuń
    2. Wierzę, że i dla mnie jest nadzieja :-) powoli wyrabiam sobie nawyk wieczornego kremowania stóp i rąk więc na resztę ciała na pewno przyjdzie pora ;-)

      Usuń
  20. Mmm, aż chce się go powąchać! Ja na szczęście mam skórę normalną bez żadnych niespodzianek w postaci mocno przesuszonych i swędzących partii skóry. Jeśli chodzi o masła mocno nawilżające do suchej skóry polecam Ci The Body Shop masło z mango. Ulubieniec mojej mamy, który sprawdza się u niej od lat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, jeśli lubisz takie słodko-mleczne aromaty, to uwierz, można się w nim zatracić :D
      To masełko z TBS miałam kiedyś w mini wersji :) Lubię te smarowidła i żałuję, że nie ma u mnie salonu TBS, bo na jakichś promocjach na pewno skusiłabym się na jakieś zakupy od czasu do czasu :)

      Usuń
    2. Uwielbiam!:D Pewnie za jakiś czas kupię :)
      A co do TBS - nie masz TBSa u siebie, ale masz mnie :D Służę pomocą!:P O i Nissiax83 w ulubieńcach ostatnio wspominała, że na takie suche partie ciała bardzo dobry jest również balsam Isana Med z mocznikiem.

      Usuń
    3. Dzięki :D Będę pamiętać o Twoim pomocnym serduszku! :D
      Z filmikami na YT jestem na bakier już od jakiegoś czasu. Żałuję, bo kiedyś lubiłam je regularnie oglądać :/ O tym balsamie sobie poczytam, bo ciekawa jestem, czy nie zostawia takiej opornej warstwy na ciele, zwykle kosmetyki z dużą zawartością mocznika tak mają. Jeśli nie, to go sobie sprawię przy okazji wizyty w Rossmannie :)

      O, a powiedz, jak Twoje zamówienie z Phenome? Pierwsze wrażenia już są? :)

      Usuń
    4. Pamiętaj, pamiętaj :D
      Podeślę Ci linka do tego filmiku: https://www.youtube.com/watch?v=YAF3h4t9lXw . Znam ten ból - ja też jestem na bakier z filmikami i akurat ten tylko udało mi się obejrzeć jako pierwszy od wielu, wielu dni. Co gorsza mam też mało czasu na blogowanie...
      Jeśli chodzi o warstwę na ciele, to Agnieszka mówi tylko, że długo odczuwa nawilżenie. O nieprzyjemnej warstwie nic nie mówi, ale rzeczywiście zasięgnij może też opinii w innych źródłach.

      Jeszcze stoi nietknięte :P Moim zwyczajem najpierw muszę wykorzystać kosmetyk z danej katergorii, który jest w użyciu :D

      Usuń
    5. Priorytety są nieubłagane, przy nawale obowiązków ciężko znaleźć czas na wszystko, co by się chciało. Dziękuję za link, obejrzę sobie ten filmik z miłą chęcią :)

      Słusznie, ja też nie lubię dublować w użytku kosmetyków o tym samym przeznaczeniu. Za to radość towarzysząca napoczęciu świeżego kosmetyku po długim na niego oczekiwaniu bywa nieopisana ;D

      Usuń
  21. Świetny pomysł z tą podróżną wersję, dobry sposób, by wypróbować kosmetyk i być pewnym, że zużyje się go w całości. Myślę, że tak bogate masło przydałoby mi się jako krem SOS, zwłaszcza w okresie zimowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, ja nigdy nie mam problemu ze zużywaniem takich kosmetyków, więc zawsze najchętniej sięgam po duże pojemności - i tak mam pewność, że nic się nie zmarnuje, a sam kosmetyk ma też wtedy większe pole do popisu. Niemniej te wersje tubkowe właśnie w okolicznościach podróżnych, czy w celach zapoznawczych na pewno okazują się przydatne :)

      Usuń
  22. Oj ja uwielbiam takie masła ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A masz jakieś swoje ulubione? :)

      Usuń
  23. uwielbiam ta masło! zapach obłęd! działanie bajeczne!
    miałam wielki słój i rozkoszowałam się na maxa! na pewno się jeszcze kiedyś spotkamy! :)
    jak tylko pozużywam to co mam.. a troszkę kurcze mam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, Marti, już sobie wyobrażam Twoje zapasy :P Ja lubię kupować kosmetyki na bieżąco. Chociaż, nie powiem, swego czasu produkty 'na potem' zajmowały mi sporo miejsca, albo co gorsza, kilka sztuk naraz znajdowało się w użytku, bo nie mogłam się zdecydować, czy doczekać któregoś ;)

      A masełko Regenerating - widzę, że obie uwielbiamy je tak samo :)))

      Usuń
  24. im bardziej treściwe tym lepiej, mam wtedy wrażenie, że funduję mojej skórze nie tylko nawilżenie ale i odżywienie które nie zniknie po 5 czy 10 minutach. Zapisuję na listę i pewnie jak już skończę moją batalię z obecnymi mazidłami z ciekawości po niego sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, masełko jest godne uwagi :)
      Ja mam podobne podejście - uwielbiam co bardziej treściwe konsystencje, to uczucie idealnie nawilżonej i gładkiej skóry jest bezcenne ;) Nie znoszę poczucia ściągnięcia, a suche placki i swędzące partie doprowadzają mnie do szału :/

      Usuń
  25. Ostatnio cały czas zaglądam na stronę Phenome ale po chwili ją zamykam. Mam wrażenie, że to było chwilowe zauroczenie i o wiele bardziej przyciąga mnie do siebie P&R :) Zresztą ostatnio z ciekawości spojrzałam ile razy już złożyłam Patkowe zamówienie i sama byłam zaskoczona, że robię to dość regularnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja doceniam obydwie marki, a moja skóra widocznie je lubi, więc nie wzbraniam się przed żadną z nich :) Cieszę się, że to nasze rodzime firmy.
      Pośród Patkowego asortymentu mamy tych samych ulubieńców - tonik i Ekoampułka 4 są rewelacyjne <3

      Usuń
  26. a ja znalazłam miniaturki - na początek krem do rąk i krem do ciała z różą. Zobaczymy, czy mnie urzekna :)
    no i czekam na kolejne promo na ich stronie, żeby w końcu enzymatyk kupić. Tak ładnie zachwalałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem do ciała z różą też mam chęć sobie sprawić, ciekawi mnie bardzo :)
      Peeling enzymatyczny Phenome to mój pewniak, jeśli równocześnie jesteś zwolenniczką mechanicznego złuszczania naskórka, mogę Ci też polecić Exfoliating Facial Paste, na bazie białej glinki. Rewelacyjne 2w1 :)

      Usuń
  27. Mam wielką chęć na to masełko, ale cena na razie mnie zniechęca, zwłaszcza przy moim tempie zużycia mazideł do ciała;)

    OdpowiedzUsuń
  28. A na jak długo starczy przy codziennym smarowaniu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, że dopiero odpisuję. Ta moja podróżna wersja służyła mi jakiś tydzień, więc pełnowymiarowy słoik na pewno wystarczy na miesiąc (chociaż przypuszczam, że ze względu na formę podania, masło w słoiku ma większą wydajność).

      Usuń