sobota, 22 marca 2014

Maseczkowanie z Korres

Maseczkowy ze mnie potwór i sporym wyrzeczeniem byłaby dla mnie rezygnacja z tych dodatkowych dobroci, którymi zwykłam raczyć cerę. Z reguły stawiam na te oczyszczające propozycje, głównie dlatego czyste glinki wiodą u mnie prym. Jednak zawsze znajdzie się w mojej kosmetyczce jakaś gotowa alternatywa – na wypadek pana niedobrego lenia :)

Przez pewien czas dzielnie towarzyszyły mi dwie maseczkowe formuły od Korres. Każdą z nich charakteryzuje inne działanie, ale funkcje obu propozycji  warto uwzględnić w swojej pielęgnacji. Na myśli mam bowiem oczyszczanie i nawilżanie – dwa podstawowe zagadnienia, które zwykle przyświecają twórcom takich kosmetyków.




Jakiś czas temu, przy pierwszym zetknięciu z marką Korres postawiłam na ich słynny duet do oczyszczania cery z serii Pomegranate. Scrub i maseczka w połączeniu sprawdzały się znakomicie, a jakiś czas po tej historii, w przypływie sentymentu, postanowiłam ponownie zaopatrzyć się w maseczkę. Moją z nią relację mogłabym nakreślić na kartce papieru jako skaczącą sinusoidę, bowiem odczucia na różnych etapach wzbudzała we mnie różne. Skupię się jednak na ostatecznym wrażeniu, jakie po sobie zostawiła.
Poza tym, że opakowanie jej sprzyja bezproblemowemu przechowywaniu, podróżowaniu i zużywaniu zawartości (da się ją wycisnąć do ostatniej kropli), to i skład ma całkiem przyzwoity (91,1% naturalnych komponentów, w tym biała glinka, kwas mlekowy, wyciąg z granatu, czy olej jojoba, klik). W swej kremowej konsystencji świetnie rozprowadza się po twarzy i pomimo mojego uwielbienia do hojnego paćkania cery oczyszczającymi specyfikami, nie widzę tutaj potrzeby nadmiernej, jednorazowej eksploatacji tej maski. Owszem, gdyby zawartość była choćby standardowa (Korres oferuje nam zaledwie 16 ml produktu w opakowaniu), to i pewnie moją rękę odznaczałaby znana mi szczodrość. Cały, około 20-minutowy, seans uprzyjemnia zapach, który jest wyjątkowo relaksujący, świeży i czysty.

Linia Pomegranate stworzona została z myślą o cerze tłustej i mieszanej, sądzę jednak, że maska ta ma duże szanse sprawdzić się również u tych z Was, które posiadają cerę normalną, a nawet suchą. Oczyszczenie to nie łączy się nawet z najmniejszym podrażnieniem (często zdarzało mi się trzymać kosmetyk na twarzy znacznie dłużej, niż przykazane korresowe 10 minut), a i po zmyciu nie jest wyczuwalne poczucie ściągnięcia skóry, mimo iż pory zdają się być delikatnie obkurczone. Kosmetyk jest bardzo przyjemny, gdyż pozostawia cerę miękką, o ładniejszym kolorycie i lekko zwężonych porach; samo oczyszczenie jest tu naprawdę delikatne, choć wyczuwalne – przyszło mi to docenić w sytuacji drobnego podrażnienia skóry, kiedy nie miałam ochoty na dosadne glinkowanie.


Korres, Pomegranate Cleansing Mask


No właśnie, są takie momenty, w których oczyszczanie idzie swoją drogą, a potrzeba nawilżenia skóry wysuwa się na prowadzenie. Oczywiście mówię to jako posiadaczka cery tłustej i trądzikowej – dla mnie na pierwszym miejscu zawsze stoi poprawne oczyszczenie i złuszczenie naskórka. Częściej, lub rzadziej moja cera domaga się ponadpodstawowego odżywienia i mimo że codziennie serwuję jej nawilżające kremy, różne czynniki sprawiają, że zmuszona jestem sięgnąć po dodatkowe działo. Z taką myślą, będąc w temacie marki Korres, kupiłam ich maseczkę z miodem tymiankowym, która przeznaczona jest głównie do pielęgnacji cery normalnej i suchej.

W składzie znajdziemy tutaj nieco mniejszą procentową ilość naturalnych ingredientów, bo 86,2%. Mało/dużo? Według wykazu INCI jest tutaj przede wszystkim miód, olejek z awokado, olej makadamia, a także kwas askorbinowy (po pełen spis odsyłam Was na stronę Korres, klik). Konsystencja jest tutaj bliźniaczo podobna – bardzo kremowa, przyjemna w rozprowadzaniu i bardzo wydajna, gdyż cienka już warstwa daje poczucie relaksu i spływającego na cerę brakującego nawilżenia. Działaniu nie mogę niczego odmówić, jest tak, jak ma być – skóra po zmyciu staje się gładka, miękka i nawilżona, z powodzeniem mogłabym odpuścić sobie po takim seansie kremowanie cery. Jedyną kwestią, która może okazać się sporna jest zapach. Nie jest obojętny, przeciwnie, dość mocny i charakterystyczny – zdecydowanie miodowy, z lekką ziołową, tymiankową nutą – ogólnie wypada słodko i być może delikatnie męcząco. Mnie do siebie przekonał, a chwilę po nałożeniu staje się całkiem przyjemny, delikatnieje i dokłada cegiełkę do ogólnego relaksu, jaki cały maseczkowy seans ze sobą niesie.


Korres, Thyme Honey Moisturising Mask


Jak widzicie, maseczki, mimo że do różnych cer zostały przeznaczone i różne działanie je charakteryzuje, okazały się całkiem przyjemną alternatywą dla mojej tłustej skóry. Odnajduję w nich relaks i poszczególne przypisane im przez producenta właściwości – a tego właśnie oczekuję przez tych kilkanaście minut spędzonych w łazience wieczorową porą.
Dodać jeszcze mogę, że ich cena u głównego dystrybutora w Polsce (Sephora) oscyluje wokół 45 zł. Biorąc pod uwagę pojemność, całe przedsięwzięcie wypada mniej korzystnie (bez ujmy dla samych produktów!). Ze swej strony polecam więc czyhanie na promocje, lub buszowanie po Allegro czy innych zaufanych portalach internetowych.

  
Znacie te maseczki? A może macie jakichś ulubieńców, na których zechcielibyście zwrócić moją uwagę? :)


Pozdrawiam Was,
Megdil

64 komentarze:

  1. Z korres miałam tylko maseczkę z dziką różą, była bardzo przyjemna, a z serii pomegranate miałam peeling, ktory do tej pory bardzo lubię i chętnie do niego wracam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znalazłam lepsze peelingi, więc do tego od Korres już mnie tak nie ciągnie, ale tę maseczkę w dziką różą kiedyś sobie wypróbuję :)

      Usuń
  2. ja sie musze rozejrzec i obeznac z tą firmą bo pierwszy raz widzę te produktu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, Korres ma kilka perełek, mnie jeszcze kilka kosmetyków nęci. Mam chęć na coś do włosów i ciała :)

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze nic z Korres, z chęcią sobie sprawię. Uważam że wcale nie jest droga jak na takie działanie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem standardowa cena w stosunku do pojemności kuleje, jakości nie mam nic do zarzucenia :) Bardzo polecam Ci te maseczki, robią swoje i w dodatku przyjemnie odprężają :)

      Usuń
  4. Słyszałam wiele pozytywnych opinii o tej marce. Z pewnością kiedyś coś sobie sprawię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie skuś się na coś przy dobrych wiatrach :) Ja mam w niedługich planach mleczko do ciała, zapachy zapowiadają się cudnie :)

      Usuń
  5. Moje pierwsze spotkanie z marką nie było zbyt udane. Nie wiem czy dam jej jeszcze szansę w kwestii pielęgnacji twarzy.
    Może się skuszę na maseczki skoro polecasz, jeśli foch mi przejdzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twoją recenzję serum. Te maseczki są według mnie bardzo udane, chociaż różnorako moja historia z nimi się układała. Ostatecznie wiem, że gdy będę czegoś sprawdzonego potrzebować, mogę po nie bez zastanowienia sięgnąć. Obawiałam się tej nawilżającej, ale nie dalej jak wczoraj posłużyła mi do ukojenia cery, a przy okazji nałożyłam ją nawet w niewielkiej ilości na powiekę, która boryka się z paskudnym przesuszeniem i również fajnie złagodziła tę dokuczliwość. Myślę, że warto odpuścić tego focha :)

      Usuń
  6. Kosmetyki Korres cieszą się mocno mieszanymi opiniami, ale te maseczki wypadły na tyle pozytywnie u Ciebie, że z chęcią sama bym spróbowała tej wersji Pomegranate. Ja jeszcze nie używałam nic z ich oferty, ale w zapasach mam maskę i mleczko odżywcze do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta maseczka jest delikatna, więc jeśli szukasz dosadnego oczyszczenia, możesz się rozczarować. Z drugiej strony, nie można jej nie docenić w przypadku wrażliwej cery, bądź uwrażliwionej z jakichś przyczyn w danym momencie - miłe uzupełnienie kosmetyczki :)

      Wiem, wiem, że masz w swych progach te produkty i czekam na ich recenzję :>

      Usuń
  7. pierwszy raz słysze o tej firmie i produktach ;) muszę o nich trochę poczytac bo wydają się strasznie interesujące :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że oferta marki jest na tyle zróżnicowana, że da się znaleźć coś dla siebie :) Miło zapowiadają się też produkty do pielęgnacji ciała i włosów. Koniecznie muszę je wypróbować :)

      Usuń
  8. Nie miałam jeszcze styczności z Korres. Maski do twarzy uwielbiam, i bardzo mi ich teraz brakuje :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, a dlaczego musisz się teraz bez nich obchodzić? Mnie byłoby ciężko przeżyć tydzień bez maseczkowania, moja kapryśna cera zwyczajnie tego wymaga...

      Usuń
  9. Znam wersję z granatem, którą bardzo dobrze wspominam i zapewne kiedyś nabędę ją ponownie. Miałam też wersję z dziką róża, która mnie nie porwała. Mam jednak ochotę na rzeczoną przez Ciebie serię z miodem tymiankowym :) Będę o niej pamiętać, ale wydaje mi się, że w mojej Sephorze jej nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maseczka z dziką różą zbiera różne opinie, ja kiedyś na pewno sprawdzę, jak ta kompozycja zadziała na moją cerę :)
      Ta z miodem tymiankowym mnie zaskoczyła, polecam Ci ją serdecznie, może i Twoja skóra ją polubi :) W Sephorze rzeczywiście nie widziałam tego wariantu, swój egzemplarz upolowałam na Allegro :)

      Usuń
    2. Widzę, że z Ciebie też jest niezły łowca :D Allegro to bardzo przyjemny portal, często można tam upolować ciekawe okazy :) Sporo moich Essiaków stamtąd pochodzi :)

      Usuń
    3. Daga, rzeczywiście jakieś pierwiastki łowców muszą w nas tkwić :D

      Usuń
    4. Mój tata jest myśliwym, więc może to stąd się wzięło, z tym, że ja poluję na co innego :D

      Usuń
    5. Wszystko jasne, genów nie oszukasz :D U mnie z kolei to umiejętności nabyte. Satysfakcja po udanych łowach jest bezcenna ;P

      Usuń
  10. Z maseczek Korres znam tylko rozświetlająca i jest w miarę ok. Jak zużyję swoje zapasy chętnie skuszę się na wersję oczyszczającą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczyszczająca jest delikatna, więc warto wziąć to pod uwagę - nie każdy lubi taki sposób działania, lecz na pewno mogę ją polecić :)
      Tę rozświetlającą mam w planie na kiedyś, miałam z tej serii krem pod oczy i świetnie się u mnie sprawdził :)

      Usuń
  11. Strasznie mi sié twoja recenzja spodobala :) maseczki mnie "uwiodly" i chétnie je wypróbujé :)
    Buziaki :*****

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karo, polecam Ci je serdecznie :) Tę oczyszczającą można dodatkowo wspomóc peelingiem z tej samej serii, taki duet jest niezwykle przyjemny i efektywny :)
      Buziak :*

      Usuń
  12. Niestety jeszcze nie miałam do czynienia z tą marką. W kwestii maseczek króluje u mnie ostatnio Organique. Ich zielona glinka i maski algowe dobrze robią mojej skórze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maseczki algowe z Organique też bardzo lubię :) A masz jakąś swoją ukochaną ich wersję? Glinki zielonej od nich nie miałam, za to Ghassoul uwielbiam, to była moja pierwsza glinka, zawsze będę do niej wracać z sentymentem :)

      Usuń
  13. Kosmetyki tej marki kojarzę głównie z blogosfery. Sama styczności z nimi jeszcze nie miałam.
    Wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneta, tyle jeszcze cudownych kosmetycznych rzeczy przed nami do odkrycia - nic, tylko się cieszyć :D

      Usuń
  14. Nie znam tych maseczek ..kiedyś w korzystnej bardzo cenie zakupiłam box The best of Korres ..póki co zużyłam krem do twarzy - fantastycznie się sprawował i na pewno przygoda z Korres przede mną ..mam jeszcze kilka miniaturowych smakołyków do wypróbowania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twoją opinię o ich kremie, M. również polecała ich wersję z dziką różą, rzeczą jasną jest, iż czuję się mocno zachęcona :)
      Ja mam w planach zapoznanie się także z ich włosową i cielesną ofertą, liczę na to, że w niedługim czasie uda mi się upolować to, co na mnie tak ładnie zerka ;)

      Usuń
  15. szczerze przyznam, że pielęgnacja od Korres jest mi kompletnie obca :> ale to kiedyś naprawię :]
    mam za to kilka kosmetyków kolorowych, niestety jakoś niespecjalnie mnie zachwycają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie z kolei nie było dane zapoznać się z korresową kolorówką. Chęć miałam kiedyś na jeden z ich pudrów, ale myśl ta umknęła mi dość szybko i planu nie zrealizowałam. Chęć natomiast mam na jedno z ich barwionych masełek do ust, sporo osób je poleca :)

      Usuń
  16. Chciałam kiedyś skusić się na jakąś ich maseczkę, ale jednak odpuściłam. Może jednak dam tej firmie szansę i będę czyhać na jakąś sensowną promocję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy okazji promocji warto dać szansę tym produktom, albo po prostu poszukaj czegoś w sieci, tam kosmetyki Korres znajdziesz taniej :)

      Usuń
  17. Magda... Ty to naprawdę jesteś moją kolejną, naczelną kusicielką! Znów opisałaś produkt tak, że mam ochotę go kupić! Na razie jednak mam zbyt dużo maseczek, także tych w saszetkach, więc (znów) muszę się powstrzymać, ale zapisuję sobie te maseczki na wishlistę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, dobrą nowinę trzeba głosić :D
      Ja również mam na liście sporo kosmetyków, które chciałabym wypróbować tu i teraz, zaraz i natychmiast, ale ostatecznie na wszystko przyjdzie czas, więc czerpię przyjemność ze zużywania tego, co posiadam :) Zresztą, moje zdanie na ten temat chyba znasz :) Doceniam jednak 'listę życzeń', bo często zdarza mi się zapomnieć o jakimś fajnym produkcie, gdy sobie go gdzieś w pliku nie utrwalę :)

      Usuń
  18. Mam granatowy duet - skrub plus maska i wiem, że jak go zdenkuję kupię ponownie, tym bardziej, że na ebayu są prawie darmo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, w sieci można te kosmetyki kupić znacznie taniej, a więc i ja preferuję ten sposób, chociaż korzystam też z rabatów w Sephorze. Muszę się chyba wreszcie przemóc do ebayowych zakupów, bo krem z awokado od Kiehl`s nie daje mi spokoju :D

      Usuń
  19. Korres ma fajne produkty, ale czasem przesadza z ceną... Albo to polski dystrybutor takie żarty sobie z klientów stroi ;) Ciekawią mnie te maseczki od dłuższego czasu, ale na razie nie miałam przyjemności ich poznać. Póki co, stosuję oczyszczającą i nawilżającą z Caudalie i spełniają wszystkie moje oczekiwanie, jestem z nich bardzo zadowolona, a stosunek ceny do pojemności jest znacznie bardziej do przełknięcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emku, chyba to drugie ;) Ja chętnie zaglądam na Allegro w poszukiwaniu kosmetyków Korres, uważam, że można tam trafić na naprawdę przyjemne okazje. Chcę wypróbować jeszcze dwie maseczkowe propozycje - z jogurtem oraz z dziką różą :)

      Twoi ulubieńcy z Caudalie są świetni, potwierdzam i choć dotąd nie udało mi się kupić ich pełnych wersji, to z pewnością kiedyś się to zmieni, po próbkach wiem, że warto się nimi zainteresować :)

      Usuń
  20. Z Korresa póki co miałam tylko arbuzowy peeling do ciała, który bardzo lubiłam i żal było mi się z nim rozstawać. Moja mieszana w kierunku tłustej cera także domaga się i oczyszczania i nawilżania więc stosuję i jedne i drugie. Bardzo lubię maseczkę zarówno oczyszczającą jak i nawilżającą z TBS z płatkami owsianymi, czy np. nawilżającą z Lush'a Oatifix :) Natomiast na Korresa, jeśli uda mi się te maseczki dorwać w promocji czy po niższej cenie, będę miała ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam zamiar dopiero zapoznać się bliżej z ich pielęgnacją ciała i włosów. W planie są korresowe mleczka do ciała, ale skoro peeling tak Ci się spodobał, to może i ja się skuszę? :>

      Maseczek z TBS nie znam, lecz zorientuję się w ofercie, LUSH natomiast kusi mnie przeogromnie i żałuję, że mamy tu w Polsce tak kiepski dostęp do tych kosmetyków. Koniecznie muszę wypróbować ich czyściki, ale i maseczkami bym nie pogardziła - uwielbiam tą 'ekstra' pielęgnację :)

      Usuń
    2. Ja też ubolewam nad tym, że dostęp do Lusha jest taki słaby :( Czasami proszę znajomą o pomoc w zdobyciu ich produktów, ale ile można komuś głowę zawracać ;) Peeling do ciała bardzo mi się spodobał i na pewno, jeśli będę miała okazję to jeszcze do niego wrócę. A maseczkę z TBS naprawdę polecam :)

      Usuń
  21. miałam kilka saszetek Pomegranate, i tak jak piszesz, mimo cery suchej jaką mam one u mnie fajnie się spisywały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo są delikatne i, jak się okazuje, bardzo uniwersalne :) Podobnie było u mnie z tą wersją z miodem tymiankowym. Obawiałam się, że może mi jakichś szkód narobić, a tymczasem świetnie wywiązała się ze swego zadania :)

      Usuń
  22. na promocji chetnie skorzystam : )

    OdpowiedzUsuń
  23. miałam hojną próbkę tego różowego Korresa. Zastosowałam go w duecie z peelingiem enzymatycznym Organique i efekty były rewelacyjne! jeden raz to za mało, żeby wydać osąd, ale już po tym jednym razie nabrałam wielkiej ochoty na pełny wymiar. Szkoda, że jest taki mały, bo ceny faktycznie mają mało przyjemne. A tym miodem tymiankowym bardzo mnie zainteresowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten enzymatyczny peeling z Organique za mną chodzi i na pewno go sobie kupię. Zachwytów się o nim naczytałam co niemiara :)
      Przeszukaj sieć w poszukiwaniu kosmetyków Korres :) 16 ml to rzeczywiście niewiele, chociaż uważam, że te maseczki i tak odznaczają się sporą wydajnością.
      O miodzie tymiankowym dowiedziałam się dopiero przy okazji zakupu tej maski, jestem ciekawa, jak smakuje :)

      Usuń
  24. Szczerze, to spodziewałam się i tak większej ceny za tak małe pojemności. Ale jak mówisz, na promocji to i ja bym chętnie skorzystała, bo w razie wu, niewiele będzie do stracenia. Druga wersja do mnie bardziej przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta nawilżająca maseczka jest świetnym sposobem na szybki ratunek cery, gdy ta wymaga dodatkowego zastrzyku nawodnienia :)
      Myślę, że mogłaby Ci się spodobać - polecam Allegro, bo z tego, co się orientuję, w Sephorze ta seria nie jest dostępna :)

      Usuń
    2. Megdil, jak zawsze dzieki za wskazowki :)

      Usuń
  25. Nie znam oferty Korres, te produkty nie są chyba tutaj dostępne stacjonarnie a chciałabym najpierw dotknąć zanim kupię. Za to często widuje ichnie żele pod prysznic w Tk Maxx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kieruję się tą zasadą zwykle w przypadku kolorówki, lecz też nie zawsze ;) Gdy coś jest dla mnie niedostępne stacjonarnie, a zdołało jednocześnie wzbudzić we mnie przemożną chęć posiadania, naginam me twarde zasady i kupuję w ciemno :P

      Usuń
    2. Ja kolorówkę biorę w ciemno :-D

      Usuń
    3. U mnie najgorzej jest z podkładami. Zawsze mam problem z zakupem odpowiedniego odcienia przez internet - ile ja się swatchy naoglądam przed zakupem, to głowa mała :P

      Usuń
  26. Nie znam Korres i zawsze jak jestem w Sephorze, to zapominam by przystanąć na chwilę przy ich regale. To dlatego, że w moim rodzinnym mieście mam tylko Douglasa, a Sephorę odwiedzam tylko jak jestem 'na wyjazdach'. A wtedy nie myślę racjonalnie i jest milion innych rzeczy po drodze :/ ehhh Chętnie bym takiego maluszka przygarnęła. Szczególnie gdybym trafiła na VIPy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja coraz rzadziej w ogóle chodzę po drogeriach/perfumeriach. Zwykle wtedy, gdy czegoś potrzebuję, lub muszę uzupełnić jakieś braki, tylko, że wówczas mam w głowie co chcę kupić i rzadko rozglądam się na boki. Gorzej, gdy będąc już w domu przypominam sobie, że przecież chciałam sobie zobaczyć jeszcze to, tamto i jeszcze coś innego :P

      Przygarnij sobie kiedyś którąś z korresowych maseczek :) Myślę, że ta z granatem sprawdziłaby się i u Ciebie. Jest delikatna, ale skuteczna, a użyta po peelingu daje w efekcie naprawdę gładką i przyjemną cerę :)

      Usuń
  27. Miałam scrub z tej serii z granatem i bardzo go lubiłam, stałby się moim stałym bywalcem w kosmetyczce gdyby nie ta cena :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena regularna nie jest najlepsza, to prawda. Ale może poluj na Allegro? Tam można trafić na świetne okazje cenowe :)

      Usuń
  28. OOOOJ bardzo zachęciłaś! :))))

    OdpowiedzUsuń
  29. Przyznaję się, że nie znam tych kosmetyków w ogóle. Jednak Twoja opinia brzmi zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń