środa, 5 marca 2014

Lulu&Boo, Nettle & Lemon Tea-Tree Cleansing Gel

Jestem jedną z tych osób, które przywiązują dużą wagę do tego, czym myją twarz. Oczyszczanie to dla mnie absolutny rudyment odpowiedniej pielęgnacji, nie chcę sobie nawet wyobrażać, co działoby się z moją trądzikową skórą, gdybym traktowała ten temat po macoszemu. Mam swoich ulubieńców w tej kategorii, wciąż jednak lubię szukać, poznawać i testować nieznane mi dotąd propozycje.

Gdy przy okazji buszowania po stronie costasy.pl trafiłam na dział poświęcony naturalnym, brytyjskim kosmetykom pod szyldem Lulu&Boo, natychmiast zaświeciły mi się oczy, a do koszyka trafił żel myjący. Inaczej być nie mogło :) Przy okazji, zachęcam Was do zapoznania się z historią marki L&B, bo jawi się niezwykle ciekawie i swojsko, lecz lojalnie ostrzegam, każdy zawarty w niej fakt sprawia, że ochota na ich produkty rośnie!




Firma Lulu&Boo posiada w swoim asortymencie szereg produktów stworzonych z myślą o różnych typach cery. Są kremy, toniki, maseczki, ale kosmetyk myjący występuje w jednej zaledwie wersji i jest nim właśnie żel oczyszczający z wyciągami z pokrzywy i Lemon Tea-Tree, przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry, z wyjątkiem bardzo suchej. Wiecie, jak to jest z tymi produktami będącymi w teorii odpowiedzią na wszystko? Z reguły ich sprawdzalność w praktyce pozostawia wiele do życzenia. Obawiałam się tego, jednak skład przekonał mnie ostatecznie, że warto dać temu produktowi szansę. Mamy tutaj bowiem łagodzący aloes; wspaniale tłustej cerze służący wyciąg z pokrzywy, który sam w sobie działa ściągająco i oczyszczająco;  olejek z rozmarynu i wyciąg z oczaru wirginijskiego szeroko polecane do pielęgnacji cery trądzikowej; no i tytułowy olejek eteryczny z Lemon Tea-Tree, którego szereg właściwości stanowi kropkę nad ‘i’. Cała składowa kompozycja jest wyważona, nie za długa, lecz jednocześnie bogata. Mnie się podoba.




Kosmetyk został opakowany w uroczą, szklaną buteleczkę, ze sprawnie działającą pompką, która dozuje minimalną jego ilość. Początkowo miałam problem z oswojeniem tej konsystencji, która na dobrą sprawę, w ogóle się nie pieni. Na jednorazowe mycie zużywałam wówczas około pięciu pompek, przez co produkt zużywał się w tempie niemal ekspresowym, a zważywszy na małą pojemność (zaledwie 100 ml), jego żywotność szacowałam na jakieś 1,5 miesiąca, w porywach. W mojej opinii to zbyt mało, jak na cenę, którą za niego musimy zapłacić (84,90 zł). Po chwilowej znajomości doszłam jednak do ilości dwóch pompek w myciu porannym i trzech zużywanych do zwieńczenia demakijażu.
Pamiętam, że w pierwszym kontakcie, zapach tego kosmetyku nie przypadł mi do gustu. Był dla mnie zbyt ostry, mocno cytrusowy, z lekkim ziołowym akcentem. Nie lubię tak intensywnie aromatyzowanych kosmetyków do pielęgnacji twarzy, dlatego ta niechęć wcale szybko nie minęła. Po jakichś dwóch/trzech tygodniach codziennego stosowania, na całe szczęście, mój nos  przyzwyczaił się do tej woni, a w tej chwili zupełnie mi już nie przeszkadza.

Działanie tego żelu jest dobre, bo tego mu odmówić nie mogę – robi to, co robić ma. Usuwa ze skóry powierzchniowe zanieczyszczenia oraz warstwę sebum, które moja skóra tak ochoczo produkuje, nie wysuszając przy tym cery, ani nie wywołując mało przyjemnego poczucia jej ściągnięcia. Wszystko jest niby tak, jak być powinno, mnie jednak czegoś brakuje, dlatego też żel ten nie zdetronizował moich dotychczasowych ulubieńców w tej ważnej kategorii (Mud Soap z Kanebo, Complete Blemish Cleanser z Phenome, czy żel oczyszczający z serii Cleanance marki Avene). Jeśli Wasze oczekiwania sprowadzają się do potrzeby uzyskania pomocy w walce z uciążliwymi problemami trądzikowymi, to bardzo możliwe, że Wasze odczucia pokryją się z moimi. Produkt uważam za świetne wyjście dla cery normalnej, czy mieszanej. Pozostałe typy, mimo wszystko, zachęcam do skierowania wzroku w inną stronę.


Znacie markę Lulu&Boo? Czym oczyszczacie twarz? :)


Pozdrawiam Was,
Megdil

79 komentarzy:

  1. Jako posiadaczka mieszanej cery jestem wielce zadowolona z tego żelu. Stosuję go zawsze wieczorem, dwie-trzy pompeczki mi wystarczą do umycia. Przy czym te pompeczki dozują małą ilość żelu, dzięki czemu przynajmniej u mnie ubywa go bardzo wolno:). Ja w ogóle jestem zafascynowana marką, najchętniej wykupiłabym tam większość produktów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem i cieszę się ogromnie, że tak się z nim polubiłaś :) Wydajność nie jest zła, biorąc pod uwagę pojemność, lecz ja czasami odczuwam potrzebę użycia większej ilości pompek, chociaż zwykle właśnie 2-3 mi wystarczają.

      Ja, mimo wszystko, również mam chęć na kilka innych pozycji z ich asortymentu. Przede wszystkim poleconego przez Ciebie cudaka do demakijażu muszę wypróbować :)

      Usuń
  2. Zainteresowała mnie ta marka już wcześniej i przymierzam się do zakupów. Już nie pamiętam co konkretnie wpadło mi w oko, ale chyba jakaś maseczka oczyszczająca i balsam oczyszczający. Nad żelem nawet nie dumałam, ale przynajmniej wiem, że nie ma co się za nim rozglądać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam testować produkty oczyszczające, stąd nie mogłam darować sobie tego żelu. Maskę też chcę, słyszałam o niej same dobre opinie, a ten balsam oczyszajacy to mleczko oczyszczające? - podobno zmienia się w olejek - coś dla nas :)

      Usuń
  3. Nazwa marki znana jest mi z brytyjskiego YT, ale asortyment jest mi obcy raczej.
    Bardziej niż bohaterem dzisiejszej notki, zainteresowałaś mnie wspomnianym żelem Avene.
    Obadam go sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie marka zainteresowała, mam jeszcze kilka kosmetyków w planach :)

      Żel z Avene okazał się dla mnie o niebo lepszy, niż Vichy, czy La Roche-Posay (jeśli o aptecznym asortymencie mowa). Polecam Ci go serdecznie! Robiłam nawet jego recenzję w swoim czasie, nie mogę wkleić Ci teraz linka, ale poszukaj w etykietach, na pewno bez problemu trafisz w odnośnik :)

      Usuń
    2. Zabieram się za czytanie recenzji, dziękuję :)

      Usuń
  4. Nie znam tej marki, ale podobnie jak u Ciebie, oczyszczanie twarzy dla mnie też jest bardzo ważne. Używam innych produktów rano, innych wieczorem. Vichy, Normaderm, to mój ulubieniec od długiego czasu, świetnie zmywa wszelkie zanieczyszczenia. Rano używam drogeryjnych produktów, aktualnie żelu z Lirene, który również sprawdza się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze używałam tego samego rano i wieczorem, ale planuję małe zmiany, zobaczę, czy wyjdzie mi to na dobre :)

      Vichy miałam, nawet kilka opakowań zużyłam kilka lat temu, z czasem jednak zaczął mi wysuszać cerę, więc poszłam w Effaclar od LRP, z którym historia była analogiczna. Na tę chwilę moim ulubieńcem aptecznym jest żel Cleanance od Avene. Koniecznie weź go pod uwagę, gdy będziesz się kiedyś za czymś nowym rozglądać :)
      Z Lirene nie znam nic a nic, bo celuję albo w naturę albo w produkty z aktywnymi składnikami, które lubię, chociaż o Lirene słyszy się coraz więcej pozytywnych opinii. Zerknę sobie na te kosmetyki przy okazji wizyty w Rossmannie :)

      Usuń
    2. Właśnie dlatego używam Vchy raz dziennie. W przeciwnym wypadku przesusza mi skórę. Na szczęście ten sposób się u mnie sprawdza :)
      Z przyjemnością wypróbuję żel z Avene, właśnie Normaderm zbliża się ku końcowi (chociaż pewnie zajmie mi to parę tygodni. Zapewne pamiętasz jaki potrafi być wydajny.)
      Żel z Lirene jest naprawdę ok. Nie mam mu nic do zarzucenia. Delikatny, nie przesusza skóry, oczyszcza- idealny na rano :) chociaż zapach dla wielu osób może być wadą, jest mocny, kwiatowy. Mnie początkowo drażnił, ale potem się przyzwyczaiłam, a nawet go polubiłam :)

      Usuń
  5. Nie spotkałam się z tą marką wcześniej. Ja póki co zużywam piankę z Pharmaceris do skóry trądzikowej oraz krem/piankę z Biothermu jeśli chcę bardziej nawilżyć skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzę tę piankę z Twoich ostatnich ulubieńców, poczytam sobie jeszcze o niej, bo chcę się właśnie zaopatrzyć w coś o piankowej formie do mycia cery po treningu :)
      Z Biotherm nie mam dużego doświadczenia. Używałam kiedyś jednego z ich nawilżających kremów, ale zapach był tak intensywny, że trochę się do firmy zraziłam, bo nie przepadam za takimi mocnymi doznaniami aromatycznymi w kosmetykach do twarzy.

      Usuń
  6. Z Lulu&Boo mam pomarańczowy tonik do twarzy i pachnie co najmniej dziwnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo te toniki dziwnie pachną ja mam tę wersję dla cery tłustej :) . Ale w sumie to go lubię, pierwszy raz tylko był niemiły:)

      Usuń
    2. Dziwnie? Znaczy się jak? Bo zastanawiam się nad tym ich toniczkiem, tyle, że do cery tłustej. Co oni porobili z tymi zapachami? :P

      Usuń
    3. naturalny aromat lawendy, cytryny i innych aromatów jest bardzo silny i wyczuwalny. Nie każdemu będzie odpowiadał to pewne. Ja tam go lubię, dziwna jestem :*

      Usuń
    4. Ty od razu, że dziwna :P O gustach się przecie nie dyskutuje, ale dziękuję, że zwróciłyście moją uwagę na ten fakt, przynajmniej będę wiedziała, by nie spodziewać się aromatycznych rarytasów :D

      Usuń
    5. jakby to powiedzieć delikatnie...hmmm
      mokrą szmatą ;D

      Usuń
    6. Hahaha, toś mi teraz dała porównanie :D
      W takim wypadku brak chyba szansy na okiełznanie tego smrodu przyzwyczajeniem? :D

      Usuń
    7. helo, mój tonik nie pachnie szmatą :P pachnie bardzo intensywnie ziołowo:)

      Usuń
  7. Dla mnie żele do mycia twarzy są zbyt agresywne, ale za to pianki już lepiej toleruję. Lubię też olejek Clochee - szczegóły w mailu :)
    Kurczę, coś bym dla siebie wybrała z asortymentu tej marki :D Wróciłam właśnie ze strony costasy.pl. Olejek-serum zastosuję jeszcze dziś na noc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maila zaraz odczytam, w te pędy :D
      Ja z kolei potrzebuję mocnego oczyszczenia, wieczorem to konieczność, a rano ... rano też, bo podczas snu moja cera nie próżnuje ;) Za pianką się natomiast rozglądam w celu mycia twarzy popołudniem, nie chcę męczyć cery, bądź co bądź, mocnymi żelami.

      Olejki też lubię, ale tylko do demakijażu, potem i tak muszę użyć żelu, nie ma innej opcji - swoją drogą, bardzo doceniam takie wieloetapowe oczyszczanie, czuję tę ideę i widzę, że skóra się odwdzięcza :)
      Lulu&Boo ma kilka fajnych kosmetyków, oprócz tych do twarzy, ciekawi mnie też kilka propozycji do pielęgnacji ciała, czy włosów :> Oo, ciekawa jestem, co powiesz na to serum :)

      Usuń
  8. no to tak żel ze względu na moją suchą skórę nie jest dla mnie, a poza tym ja nie lubię żeli, wolę pianki :)
    pierwsze zdjęcie jest świetne!

    ps: skusiłam się na promocję w Phenome :D i leci już do mnie pierwszy tonik z Pat&Rub :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :*

      Dużo Was tutaj piankowych jest z tego, co widzę :) Moja tłusta cera wymusza na mnie konkretne działania, ale za pianką też się rozglądam, potrzebuję czegoś delikatnego do mycia twarzy po treningu - pot się leje przed letnim okresem ;D

      :D Z toniku powinnaś być zadowolona, jest boski :))) A co sobie z Phenome kupiłaś? Czekam na raport :D

      Usuń
    2. przed treningiem... ło boziu przypomniałaś mi, ze dupę musze ruszyć, ale ciągle chora jestem i mi się odechciewa :P

      kupiłam sobie: oczyszczającą maskę do włosów, pumeks do stóp i peeling do ciała, który ostatnio zachwalałaś :) i ciągle przebieram nogami, kiedy dotrze do mnie zamówienie :D

      Usuń
    3. Ja ostatnio w chorobie wzięłam się za ćwiczenia... Pomysł był kiepski, tyle powiem :P Myślałam, że odjadę, ledwo dokończyłam przewidzianą serię ćwiczeń, a zakwasy trzymały się mnie kilka dłuuuugich dni ;) Także wiesz, w takim stanie masz dyspensę ;D

      Wygląda na to, że maskę oczyszczającą sprzątnęłaś mi sprzed nosa, bo dla mnie już nie wystarczyło :D Pumeks i peeling - cuda, cuda, będziesz zadowolona :))))

      Usuń
    4. na maskę czaiłam się już od dłuższego czasu, ale wiedziałam, że może być problem z dostępnością podczas tej promocji więc twardo czekałam do północy żeby ją kupić :D jak już rano wstałam to jej nie było, więc mam nadzieję, że będzie warto ;)

      taaa, dyspensa dyspensą, ale dupe musze ruszyć :D liczę na to, że do poniedziałku będzie ok i się ruszę, ale właśnie obawiam się tych zakwasów ;]

      Usuń
    5. Sprytnaś bestyja :D Ja jeszcze ją dorwę, nie ma innej opcji :)) Sądzę, że Twoja czasowa i pieniężna inwestycja powinny się odpłacić, wszak żadnej złej opinii jeszcze w temacie tej maski nie słyszałam. Szanse na sprawdzenie się są spore :)

      A wiesz co jest najlepsze na zakwasy? :> Rozruszanie mięśni! :D
      Ponoć woda kokosowa też dobrze robi. Wodę kokosową pijam, ale zakwasów morderców już nie miewam ostatnio, więc nie potwierdzę działania :)

      Usuń
    6. Tak w ogóle, to chyba ćwiczenia muszę zmienić, bo brakuje mi tego bólu ;P

      Usuń
    7. czyli... jak mam ambitny plan zacząć ruszać tyłek od poniedziałku, to zaopatrzę się chyba w tą wodę i zobaczymy :D

      Usuń
    8. Daj znać, jak poszedł poniedziałkowy seans :D I koniecznie powiedz, co robisz, może podpatrzę coś dla siebie :>

      Usuń
  9. nie znam tej firmy, ale na ten produkt sie nie skusze, bo ja potrzebuje mocnego czyszczenia : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten żel jest wyważony w swoim działaniu, szkoda, bo po składnikach oczekiwałam czegoś nieco innego. A masz jakieś swoje typy kosmetyków oczyszczających? :)

      Usuń
  10. Zużywam teraz żel do twarzy z Fitomedu, który ostatnio zdenkowałaś, ale wysusza mi twarz. Teraz czekam na olejek do demakijażu ze Skin79. Ciekawa jestem pielęgnacji tej firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że u Ciebie też się nie sprawdza. Fitomed już mnie do siebie nie przekona, żel był dla mnie małą wpadką. Wysuszanie tłustej cery to najgorsze, co taki kosmetyk może zrobić (zaraz po kiepskim oczyszczeniu, którego wrażenie odnosiłam przez cały czas używania tego produktu :().
      Olejki do demakijażu bardzo lubię, od Skin79 nie miałam nic a nic (koniecznie daj znać, jak Twoje wrażenia po tym olejku), w ogóle azjatyckie kosmetyki do mnie nie przemawiały, ale coś się w temacie ruszyło, bo w planach mam mój pierwszy krem BB ;))

      Usuń
    2. Oklamalam Cię, olejek ze SkinFood nie Skin79 :-) wczoraj zamówiłam jeszcze maseczke nawilzajaca, tez ze SkinFood mam nadzieję, że się sprawdzą.
      Od dzisiaj testuje tez pierwszy pelnowymiarowy krem BB, także ja teraz wybrałam kierunek azjatycki. Mam nadzieję, że się nie zawiode :-)

      Usuń
    3. Dobra, kłamstewko wybaczone i zapomniane :) Mnie do azjatyckiej pielęgnacji nie ciągnie, ale olejki do demakijażu lubię bardzo i chętnie dowiaduję się, co w trawie piszczy na różnych frontach :) Tego rodzaju filozofia dbania o cerę 'podwójnie' zafascynowała mnie u Kanebo i jakkolwiek nie przekonałam się jeszcze do lotionów zamiast toników, to już wieloetapowe oczyszczanie twarzy trafia do mnie w 100% :)

      A na jaki krem BB się zdecydowałaś? Ja mam ochotę na Dr. G Gowoonsesang Brightening Balm. Ciekawi mnie bardzo, co mógłby mi zaoferować :)

      Usuń
    4. Mnie nie ciągnęło dopóki nie poczytalam kilka świetnych recenzji na temat azjatyckiej pielęgnacji i postanowiłam sprawdzić o co tyle szumu :-) Na pewno będą opinie :-)

      Też ciekawil mnie ten krem ale ze względu na cenę zdecydowałam się na Intense Classic Balm Skin79 oraz na 3 miniaturki: BB Miniature Set tez Skin79 : The Oriental gold BB Cream, The Oriental Gold Plus BB Cream i The Premier Gold Cream.

      Usuń
    5. Widzisz, a mnie te recenzje jakoś omijały. Ale z przyjemnością zapoznam się z Twoimi opiniami, wszak coraz odważniej patrzę w tę azjatycką stronę ;P

      Robiłam już małe rozeznanie w kwestii dostępności tego BB od Dr. G i powiem Ci, że rozpiętość cenowa mnie zszokowała... Nie wiem doprawdy skąd tak ogromne różnice (kilkadziesiąt złotych). Ostatecznie jeszcze się nie zdecydowałam, gdzie go nabędę. W momencie zakupu znajdę się pewnie w kropce.
      Te nazwy, które przytoczyłaś to dla mnie czarna magia, zupełnie nic mi nie mówią, ale że mamy podobne cery, to chętnie oprę się na Twoich doświadczeniach :)

      Usuń
  11. Nie znam ale sobie popatrze chociaz. Wracasz do Kanebo? Ja po zachlysnieciu sie Shiseido ibuki wrocilam do Mud Soap i jeszcze bardziej go docenialm.
    Co do peelingow cukrowych... jak zawsze to samo sie dzieje, ciagle pojawiaja sie wypryski ;( dlatego juz odpuscilam, wole sobie zmielic w mlynku ryz i tym sie pomyziac, czy uzyc kesse z czarnym mydlem. Tak w ogole ryzyk z blotkiem Kanebo tez super sie sprawdza na buzce. Chwilowo ratuje sie tym zestawem przed wyplata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Kanebo wrócę, to pewne, ale najpierw chcę jeszcze przetestować Dermalogicę oraz mydełko Aleppo :) Ostatnio, przy okazji zakupów, otrzymałam próbkę Creamy Soap, ciekawa jestem, jak się sprawdzi na mojej cerze. Domyślam się, że nie jest tak oczyszczający jak Mud Soap, ale szansę mu dam :)

      Skoro Twoja skóra tak reaguje, to nie masz czego żałować, pozostaje się zaś cieszyć, iż udało Ci się zaobserwować to negatywne działanie i w efekcie wyeliminować szkodnika :)
      Błotko to uniwersalny kosmetyk, nie dość, że daje radę jako maseczka, to świetnie można go też łączyć z proszkiem peelingującym :) A rozwiązanie z ryżem super - w kryzysowych sytuacjach spływają na człowieka najbardziej kreatywne pomysły :D

      Usuń
  12. Lulu&Boo mnie intryguje i kusi już długi czas :) Wspaniałe produkty mają :) Ja polecam żel rumiankowy Sylveco, uwielbiam go :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja stosunkowo niedawno trafiłam na tę firmę, ale z marszu zainteresowała mnie kilkoma swoimi kosmetykami. Na pewno na coś się jeszcze skuszę :)
      Sylveco przez chwilę brałam pod uwagę, zarówno tę wersję rumiankową, jak i tymiankową. Na razie się wstrzymuję, bo marka mnie do siebie nieco zniechęciła, ale może kiedyś u mnie zagoszczą. Niezbadane są kobiece wybory, zawsze to powtarzam ;)

      Usuń
  13. Marki nie znam, ale jak średnio nadaje się dla tłuściochów, to nie przekonuje mnie ;) no i mocny zapach, nie lubię tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest zdecydowanie za mocny, wprawdzie z czasem nos zwyczajnie się do niego przyzwyczaja, ale na początku wcale nie jest łatwo ;)

      Usuń
  14. Nooo, kup sobie wreszcie mydlo Alepp, a doc

    OdpowiedzUsuń
  15. *a docenisz szybko jego dzialanie :))

    Cos mi telefon nie dal dopowiedziec zdania do konca :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noooo kupię, zobaczysz :D Nie wiem tylko, na jaką konkretnie firmę się zdecydować, tyyyle tego jest. Doradź mi :))))

      Haha, no tak właśnie kończą się zwykle moje zapiski z telefonu :P Zawsze coś musi się stać, albo nieopatrznie coś wduszę, albo komentarz pójdzie w siną dal i muszę na nowo go pisać... bo w takich sytuacjach zwykle zapominam go skopiować przed publikacją :P

      Usuń
    2. hahaha, chciałam drugi raz, bo z łóżka zwlec się nie mogłam przez ogólne osłabienie, a tutaj psikus, stało się to co napisałaś, w przestrzeni internetowego świata komentarz mój gdzieś się zapodział :P

      Zdecyduj się na firmę Ghar :) aktualnie mam ten http://www.helfy.pl/twarz/mydelka/mydlo-oliwkowo-laurowe-z-aleppo-30-ghar
      i uznaję, po 2tygodniach użytkowania, że na moją wrażliwą i suchą cerę lepiej działa od 40%, chociaż nie odczuwałam przy nim dyskomfortu, to przy 30% mam efekt bardziej nawilżenia i nadal solidnego oczyszczania. Te 10% różnicy jest zauważalne przy demakijażu, 40% zmywał od razu codzienny makijaż, a 30% muszę czynność powtórzyć dwa razy, jednak mi to nie przeszkadza, bo skóra po jest milsza, uspokojona i nie woła "pić", co przy poprzedniku się zdarzało. Nie polecam Ci za to wersji zapachowych, różańcowych (miałam i w ogóle nie umywają się do oryginału), za to mogę Ci złożyć propozycję :) Kroje jutro swoje mydełko, żeby podzielić się z koleżanką to i z Tobą mogę jeśli masz ochotę na 30% :)

      Usuń
    3. Ja miałam dwie kostki tego mydełka http://kalina-sklep.pl/kalina/SKLEP14/product.php?id_product=788 i byłam/jestem z niego bardzo zadowolona :) Aczkolwiek wiadomo, że nowości testować lubię, więc trzeciej kostki narazie nie kupię, spróbuję pielęgnacji Phenome *-*

      Usuń
    4. Gosiu i tak wrócisz do Alepp :P sama zdradziłam i owszem, fajnie jest mieć cos innego w zanadrzu, ale Alepp chociaz raz w tygodniu stosowany mnie musi być, moja cera go luuubi :)) także, jedno nie wykracza drugiego, zawsze możesz testować nowości, a trzecia kostka w tym Ci nie przeszkodzi :D

      Usuń
    5. Na każdym kroku jakieś pokusy, nie ma lekko :P

      Gosiu, dziękuję za przypomnienie, przecież pokazywałaś kiedyś to mydełko u siebie... Najlepsze jest to, że nawet sobie zapisałam nazwę firmy - i co? Plik mi gdzieś zaginął, cóż :P

      Ex, ja sobie właśnie myślałam o 40% mydełku, ze względu na to, że moja cera jest bardzo tłusta, ale wiesz co, wiesz? :>> Chętnie przyjmę kawałeczek tego, którego krojenie masz w planach :D Tym sposobem porównam sobie różne stężenia na swojej skórze :))) :*
      Różańcową wersję zobaczyłam u Ciebie po raz pierwszy (i chyba jedyny) na fb, albo na blogu, nie pamiętam. W każdym razie byłam ciekawa, co to i jak działa. Skoro mówisz, że kiepskie to wydanie, to nie będę nim sobie głowy zawracać :)

      Usuń
    6. Ewelinko - pewnie masz rację, kosteczka w pogotowiu będzie czekała, ale przecież nowości też sobie żałować nie można :)
      Megdil - czuwam, także zawsze chętnie pomogę :)

      Usuń
    7. Gosiu, dobrze sie zrozumiałyśmy, cieszy mnie to :)) u mnie zawsze już kostka będzie miała swoje miejsce i jak Ty będę co jakiś czas próbować czegoś nowego, jednak fakt pewniaka w takie cenie - bajka :))

      Megdil, dokładnie tak! Zobaczysz czy Twoja cera potrzebuje więcej czy może to stężenie jej wystarczy. Być może to produkt w ogóle nie dla Ciebie (w co wątpię ;)), ale za obcujesz się z działaniem i stwierdzisz czy wart zachodu. U mnie jest obowiązkowym punktem w pielęgnacji to mydło, pomogło mi zminimalizować używanie reszty kosmetyków, bo ich po prostu nie potrzebuję. Tak na mnie podziałało na dłuższą metę to mydło i cieszę się cholernie, ze nie było 40%, bo znając mnie bałabym się kupić mniejsze stężenie, ze słabsze etc. Los nie bez powodu podsuwa nam te rozmowy :)
      Maila wysłałąm, paczkę będę mogła nadać w poniedziałek, chyba że jeszcze jutro zgadamy się co do jej zawartości :*

      Usuń
    8. Ex, a jakie kosmetyki używanie mydełka pozwoliło Ci wykreślić z Twojej rutyny?
      Ja i tak w codziennej pielęgnacji nie stosuję wielu produktów, tzn. tak mi się wydaje :P, więc z ciekawością poczytam o Twoich perypetiach :)

      Usuń
  16. Podczas kupowania pudru Lily Lolo, moją uwagę zwróciła oferta Lulu&Boo. Spodobała mi się nazwa, aczkolwiek stwierdziłam, że aktualnie nie mam pieniędzy ani wolnego miejsca w szafce ;) Z tego co piszesz, kiepsko z wydajnością jak na taką cenę, więc chyba raczej bym się nie skusiła. Ciekawa jestem jak z pozostałymi produktami.

    P.S. Zrobiłam wczoraj zakupy w Phenome ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na siłę nie ma co kupować, myślę, że asortyment L&B nigdzie ze strony costasy się nie wybiera ;))
      Wydajność sama w sobie nie wygląda źle i gdyby żel miał standardową pojemność na pewno służyłby bardzo długo, a tu mamy zaledwie 100 ml.

      Widziałam wczoraj na FB, wybrałaś jedne z moich ulubionych kosmetyków Phenome :))

      Usuń
  17. W związku z promocją w sklepie Phenome do koczyszka wpadł Complete blemish cleasner - liczę, że właśnie ten żel będzie moim ulubieńcem :)
    Oprócz w/w kupiłam jeszcze krem Active i Enzymatic gentle exfoliation - teraz czekam z niecierpliwością na paczkę. Nie ukrywam Megdil, że w wyborze kierowałam się Twoimi recenzjami, także mam nadzieję, że i ja z Phenome będę zadowolona :)
    Miłego dnia Tobie życzę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, cieszę się, że zaufałaś moim opiniom i mam nadzieję, że będziesz z tych kosmetyków zadowolona tak bardzo jak ja :) Wszystkie trzy produkty to moje pewniaki :) Peelingowi trzeba dać czas, więc warto o tym pamiętać. Ja lubię trzymać go na twarzy znacznie dłużej, niż zaleca to producent (ok. 45 minut, albo i więcej), no i częstotliwość odpowiednio do skóry dobrana to podstawa w przypadku tego rodzaju peelingów. Pamiętaj też, że on może wywołać na początku delikatne mrowienie i zaczerwienienie skóry, lecz to po czasie znika i też nie zawsze się pojawia, ale na uwadze warto to mieć :)

      Miłego dnia, Gosiu :*

      Usuń
    2. Dziękuję za sugestie :) Jestem dobrej myśli i na pewno dam znać jak się to wszystko sprawdza :)

      Usuń
  18. Madziu, widziałaś , że Twoja recenzja jest na głównej stronie Phenome?
    aaallle fajjnie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, widziałam :D Cieszy mnie zarówno ten fakt, jak i Twój entuzjazm, to strasznie miłe! :)))) :*

      Usuń
    2. Nie znam dokładnie "kulis" tej publikacji ale coś mi się wydaje, że wiem skąd tam się znalazł:) ale to tajemnica...:D

      Usuń
  19. zupełnie nie znana mi firma:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ines, zerknij na asortyment, a nuż coś Ci się spodoba :)

      Usuń
  20. Pierwszy raz słyszę o tej firmie, ale będę musiała się zapoznać z tym co oferuje po tak pochlebnej recenzji z twojej strony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nazwałabym tej recenzji wybitnie pochlebną. Moje zadowolenie jest w tym przypadku raczej mocno wyważone :)

      Usuń
  21. Nie znam firmy ale czytałam sporo dobrego na temat tego kosmetyku i Iwonki, chyba :) Moja skóra na szczęście nie ma większych problemów czy wymagań jeśli chodzi o środki myjące dlatego stawiam przede wszystkim na dwa aspekty, produkt ma myć i nie wysuszać skóry :) Obecnie moim ulubieńcem jest pianka z firmy Decubal i emulsja z BingoSpa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Iwona jest z tego żelu znacznie bardziej zadowolona :)
      O Ty Szczęściaro! :) Ja muszę uważać na to, czego używam :/ O piance z Decubal czytałam wiele pochlebnych opinii, coś w nich musi być. A z BingoSpa nie znam się za to w ogóle, ale też jakoś specjalnie mnie do firmy nie ciągnie, to fakt :)

      Usuń
    2. ja kilka produktów z BingoSpa dostałam w prezencie, sama chyba bym się chyba nie skusiła ale akurat też żel sprawuje się całkiem przyzwoicie. Decubal to mój ulubieniec i stale do niego wracam.

      Usuń
  22. Nazwa firmy kiedyś obiła mi się o uszy ale jakoś zapomniałam o niej. Teraz przypomniałaś mi, że muszę obejrzeć, poczytać co mają w ofercie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzyj, może coś dla siebie wyszukasz :) Ja mam jeszcze kilka kosmetyków na oku, z czasem pewnie wypróbuję to, na co mam chęć :)

      Usuń
  23. nie kojarzę tej firmy, a brytyjskim kosmetyków u mnie pod dostatkiem :)
    całę szczęście z trądzikiem nie mam problemów.. choć moja skóra zaczęła się mieszać na starość i troszku przetłuszczać (:(), to i tak jest w całkiem niezłej kondycji :) moją największą bolączką są czerwoności, ale jakoś też sobie z nimi radzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, Marti, ile jeszcze kosmetycznych horyzontów do poznania przed nami... :D
      Z przetłuszczaniem się na pewno sobie jakoś poradzisz, bo podejrzewam, że nie jest to jakoś wybitnie niekomfortowe (mówię to ja, naczelny tłuścioch ;)) - no i wiesz, taka cera dłużej się zmarchom opiera :P A z zakrywaniem czerwoności radzisz sobie świetnie, zresztą widać to przy okazji licznych prezentacji, które pojawiają się na Twoim blogu :)

      Usuń
  24. Ja tez mam problemy z tradzikiem, o tej firmie cos tam slyszalam, ale mnie nie zainteresowala. Zastanawiam sie nad oczyszczaniem olejami, ale ja potrzebuje czegos szybkiego i skutecznego bo nie chce mi sie bawic w 30min demakijaz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O 30-minutowym demakijażu jeszcze nie słyszałam, nawet u najbardziej dokładnej kosmetyczki to szybciej idzie ;P
      A tak poważnie, to taki demakijaż składający się z: micela+olejku+żelu+toniku zajmuje raptem... 7 minut? A masz przynajmniej pewność, że skóra została dokładnie oczyszczona :)

      Usuń
  25. Powróciłam to teraz musem jest nadrobić kosmetyczne zaległości :) Z tej firmy bardzo interesują mnie maseczki. Jakoś nad żelem do oczyszczania nigdy się nie zastanawiałam bo nie zdradzam swojego mydełka od ponad pół roku.W poniedziałek przyjdzie moje zamówienie z P&R to chyba zabiorę się za post o mojej pielęgnacji twarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie interesuje ich maseczka oczyszczająca. Z rozświetlającą miałam do czynienia, ale nie zachwyciła mnie na tyle, bym chciała po nią sięgnąć. Chyba, że coś mi się nagle odmieni ;P
      O, ja ten post bardzo chętnie przeczytam!

      Usuń
  26. Produkt wydaję się intresujący,jednak nie do mojej cery.Muszę od nich spróbować maseczek wydają się na prawdę zachęcające.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger