poniedziałek, 10 marca 2014

AnneMarie Börlind, Eye Wrinkle Cream

Poszukiwań idealnego kremu pod oczy ciąg dalszy. Stronic o wzlotach i upadkach w tym temacie mogłabym zapisać dziesiątki, od tych różowym atramentem pisanych po takie, gdzie najczarniejszy tusz nie oddawałby złości i rozczarowania, jakie swoim jestestwem specyfiki różnej maści wywołały w mojej, mimo wszystko, wyrozumiałej duszy ;)

AnneMarie Börlind to marka niemiecka, marka specjalizująca się w formułowaniu naturalnych kosmetyków, marka, której filozofia mnie ujęła. Wszak koncepcja "If I can`t eat it, I won`t put it on my face" brzmi intrygująco, poniekąd inspirująco i wzbudza zaufanie, czyż nie?
Stąd też po szybkim przeczesaniu internetowych czeluści zdecydowałam, że ten krem będzie odpowiedzią na moje potrzeby.

A nie jest to byle jaki krem, bo to ten przeciwzmarszczkowy typ. Obietnice naprostowania drobnych zmarszczek mimicznych rozbrzmiewały mi w głowie niczym słowiczy śpiew, a wizja dogłębnego nawilżenia delikatnej skóry wokół oczu rysowała się jako wybawienie dla mojej kapryśnej jej odmiany.




Trwając jeszcze w fascynacji producenckimi obietnicami rozpakowałam otrzymaną przesyłkę, w której znalazł się krem zapakowany podwójnie - w opakowanie kartonowe i bezpośrednie - aluminiową, zakręcaną tubkę o sympatycznej pojemności 20 ml.

Skład nadrukowany na kartoniku zapowiada przyjemną relację dla zwolenników naturalnej pielęgnacji. Mamy tutaj kilka olejków, wosk pszczeli, oraz inne wartościowe ekstrakty. Krem ma żółto-bananowe zabarwienie i bardzo treściwą konsystencję. Czuć tutaj obecność olejków oraz wspomnianego wosku pszczelego, które nadają całości delikatnie tłustawą konsystencję, zostawiającą na skórze ochronny film. Przez tę właściwość kosmetyk potrzebuje sporo czasu, by się wchłonąć (a i tak nie robi tego do końca), co dla niektórych z Was może czynić go kiepskim kompanem porannej toalety. Ja zdecydowałam się na taką kombinację świadomie, więc narzekać nie mam zamiaru.




Działanie... Ah, działanie - żebyś chciało być tak pięknym, jak o Tobie piszą! Mówiąc krótko - u mnie krem nie sprawdził się tak bajecznie, jak się tego spodziewałam. Nie mówię tutaj o prasowaniu zmarszczek, ale o zwykłym, prozaicznym nawilżeniu i odżywieniu skóry. Ogólnie rzecz biorąc, krem nie jest zły, o ile nie napotka na swej drodze przeszkód, mogących go przerosnąć - na przykład takich, jak podrażnienie z okropnym, łuszczącym się przesuszeniem (a z takim przyszło mi się przez pewien czas borykać). Nic to przyjemnego, zwłaszcza, gdy nie można liczyć na skuteczną pomoc specyfiku, w którym pokłada się nadzieje. Oprócz tego nie zauważyłam ani rozjaśnienia, ani rozświetlenia, czy niwelowania opuchnięć po źle przespanej nocy. Co więcej, zaobserwowałam, iż krem lubi te opuchnięcia podsycać.

Podsumowując - mimo dobrych opinii krążących o tym kremie w sieci, ja ze swej strony nie mogę go polecić, gdyż szala minusów leży w tym przypadku niemal na ziemi. Drobne, techniczne plusy - takie, jak pojemność, wydajność, czy stosunkowo niska cena (49,90 zł) nie są w stanie rzucić lepszego światła na ten kosmetyk.


Miałyście z nim do czynienia? Co aktualnie jest Waszym pewnym wyborem w zagadnieniu pielęgnacji skóry wokół oczu?


Pozdrawiam Was,
Megdil

90 komentarzy:

  1. Tego kremu nie miałam, aktualnie stosuję Korres, seria Wild Rose, zły nie jest, ale do ideału mu niestety sporo brakuje. Mam ochotę na kremy spod szyldu Origins i po zużyciu Korresa chyba tam skieruje swoje kroki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, a co Tobie w tym kremie od Korres nie odpowiada? U mnie spisał się wyśmienicie, do tego stopnia, że chętnie kupię go kiedyś ponownie.
      Marka Origins mnie również zainteresowała, ale większą chęć mam na krem z awokado od Kiehl`s, podobno świetny z niego egzemplarz :)

      Usuń
    2. Działanie nawilżające kremu oceniam dobrze, jednak jego brak współpracy z korektorem (np bourjois healthy mix) dyskwalifikuje go :( Cienie pod oczami niestety mam dość mocne, więc koreketor u mnie być musi, w związku z tym, krem oprócz nawilżenia powinien być na tyle lekki aby spełniać również funkcję bazy pod korektor, bez którego czasami nie wyobrażam sobie makijażu. Nie przekreślam go jednak, bo na noc sprawuje się wybornie, nie podrażnia, nawilża i skóra o poranku jest super.
      Marki Kiehl's nie znam, ale już googlam :)

      Usuń
    3. na produkty Origins to sama mam chrapkę ale raz: dostępność, dwa: cena kosmos :/

      Usuń
    4. liczę, że za ceną w parze idą kosmiczne efekty, tego się trzymamy i wiosną origins zamawiamy :D

      Usuń
    5. Kurczę, to szkoda :( Jednak doskonale Cię rozumiem, Gosiu, bo przed kosmetykiem dziennym stawiam podobne wymagania - musi stanowić bazę dla makijażu, inaczej wszystko bierze w łeb.
      Kiehl`s sobie koniecznie wygooglaj, może Ciebie również zainteresuje :)

      A która konkretnie z propozycji Origins tak Cię zahipnotyzowała? :D No i właśnie - gdzie masz zamiar zaopatrzyć się w ich kosmetyki? :)

      Usuń
    6. Na kiehlsa też mam wielką ochotę, polecam ebay, bo można go tanio kupić :)

      Usuń
    7. Tylko, że ja z ebay się średnio lubię... Lecz ceny sprawdzę, może okażą się mocnym bodźcem do zmiany mojego nastawienia :D

      Usuń
    8. Ostatnio Kasia z Kolczyki Izoldy pisała o kremie po oko Origins, no i oczy mi się zaświeciły, ale cena ostudziła zapał.

      Usuń
    9. Jeżeli skuszę się na Origins to zamówię z Truskawki, za krem, który sobie upatrzyłam, czyli Gin Zing trzeba zapłacić ok 140 zł, cena nie należy do niskich, ale jest do przeżycia :)
      Informacyjnie wklejam link http://pl.strawberrynet.com/skincare/origins/ginzing-refreshing-eye-cream-to/96650/

      Usuń
    10. Czytałam o tym kremiku u Kasi i też mam na niego chrapkę :)
      Dzięki, Gosiu, za link :)

      Usuń
  2. A cóż to za marka? Pierwsze słyszę :) Ja w tej chwili używam kremu pod oczy Eva Natura i jestem bardzo zadowolona. A jak się skończy to oczywiście poszukam czegoś azjatyckiego...:)

    PS. Jutro makijaż, o który prosiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firma specjalizuje się w tworzeniu kosmetyków naturalnych, poczułam się mocno zachęcona i nawet zaczęłam wertować pozostały asortyment. Na dzień dzisiejszy jednak pasuję :(

      O! To dobra wiadomość, może wreszcie mój piękny, granatowy cień dostanie stałą fuchę w makijażu :D Dziękuję!

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że Ci się spodoba. Troszkę się obawiam bo jeszcze nigdy nie publikowałam mojej skromnej twórczości :)

      Usuń
    3. Jeśli nie przekroczy moich zdolności, to na pewno mi się spodoba. W przeciwnym wypadku posądzę Cię o próbę wpędzenia mnie w kompleksy ;D Będę czekać na post :)))

      Usuń
  3. Uuu. jednym słowem zmarnowane pieniądze a krem okazał się bublem. dobrze, że ja tych pozytywnych opinii się nie naczytałam:) Obecnie stosuje krem pod oczy Shiseido z serii Benefiance, ale krótko by coś więcej napisać :)
    .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nazwałabym go bublem, nie lubię tego słowa, ale fakt jest faktem - bliżej mu do niewypału, niż do ideału. Przynajmniej w moim przypadku.
      A wiesz, co jest najlepsze? Ten krem porównywany jest właśnie do masełkowatego Benefiance od Shiseido :D

      Usuń
    2. Taaa do Shiseido? Pierwszy raz słyszę :) Np na KWC wizaż nikt nic o tym nawet nie wspominają, by coś było porównywalnego do serii Benefiance :D

      Usuń
  4. Miałam do czynienia z kilkoma produktami AB, ale niestety za każdym rozczarowanie. Na szczęście zawsze to były ilości samplowe, nie musiałam więc opłakiwać nieudanego zakupu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje szczęście, Cammie! Ja jeszcze nie miałam kremu, który powodowałby opuchnięcia po całej nocy, a ten ma do tego wybitną tendencję. Wiem, że po inne produkty AB już nie sięgnę, Twoja ogólna opinia utwierdza mnie w tym przekonaniu.

      Usuń
  5. po pierwsze - tubka, uwielbiam takie :)
    po drugie - mam niestety ten problem, że wszystko co ma kontakt z oczami/okolicami oczu mnie uczula (powoduje łzawienie), na dniach będzie recenzja kremu pod oczy, który powodował u mnie własnie łzawienie. ale ja nawet nie mogę rzęs pomalować, więc nic mnie nie zdziwi :)
    a za taką cenę, szkoda że nie działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też lubię opakowania, które pozwalają zużyć kosmetyk do końca, a w tym przypadku na pewno tak będzie (chociaż nie czuję się jakoś wybitnie z tego powodu uszczęśliwiona :P).
      Jeżeli masz aż tak wrażliwe oczy, to broń Cię Panie Jedyny przed tym kremem! Odniosłam wrażenie, że gdy dostał się do oczu to trochę szczypał, a normalnie nie mam z tym problemów :/

      Cena nie jest najniższa, cieszę się jednak, że nie zapłaciłam za niego więcej, bo wówczas moje rozczarowanie sięgnęłoby czarnej rozpaczy ;)

      Usuń
  6. aććć, a już myślałam, że kremik idealny ;)
    sama takowego szukam bo aktualnie potrzebuję turbo doładowania w postaci nawilżenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obok ideału, to on chyba tylko w wyobrażeniach producenta latał ;)
      Super hiper nawilżające było dla mnie serum pod oczy Super Aqua z Guerlain, ale to niestety droga impreza :/ Z mocniejszych kremów lubię też ANR Eye od Estee Lauder - może Tobie też przypadłby do gustu? W każdym razie, jeśli znajdziesz coś dobrego, daj znać :D

      Usuń
  7. Miałam próbkę, zdziwiła mnie ogromnie jego tłusta konsystencja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, że krem nie należy do tych lekkich. Ja jestem w stanie przymknąć oko na pewne rzeczy, o ile działanie rekompensuje mi te wyrzeczenia. Tutaj niestety moje niezadowolenie skreśla tej krem na całej linii.

      Usuń
  8. też jestem w trakcie poszukiwań kremowego ideału pod oczy - zakończyłam niedawno swoją przygodę z rollonem Loccitane z serii angelika i bardzo przyjemnie nawilżał i pewnie do niego powrócę w okresie zimowym. Krótko romansowałam z Nuxe na pierwsze zmarszczki i na razie go odstawiłam przerzucając się na Yonelle, który nie zapeszając jest doobry przez duże D :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie zwracałam dotąd uwagi na pielęgnację twarzy u L`Occitane, ale skoro polecasz ten roll-on, to sobie na niego zerknę :) On nadaje się według Ciebie tylko na noc, czy na dzień, a może jest wielozadaniowy? :)
      O Yonelle wspominałaś mi już wcześniej, zdążyłam ustalić, że marka dostępna jest w Douglasie. Czuję jednak, że to serum pod oczy i na powieki mogłoby być dla mnie za mocne, a nie chcę przekombinować. Świetnie jednak, że u Ciebie się sprawdza tak dobrze - warto zapamiętać taką opinię :)

      Usuń
    2. Z Loccitane stosowałam zarówno na noc jak i na dzień, wystarcza akurat na 3 miesiące czyli na okres akurat w którym trzeba go zużyć po otwarciu. Zmarszczek nie zlikwidował ale dawał mi miłe ukojenie po na przykład zarwanej nocy z dzieckiem u boku :) Jak będziesz w sklepie to zapoznaj się z nim.

      Usuń
  9. dla mnie kremem pod oczy, do którego zawsze wracam, zużyłam już kilka opakowań i na pewno się jeszcze spotkamy, pewnie nie raz i nie dwa ;) jest EL ANR :) gdyby nie to, że lubie testować różne produkty i nie lubię jak wieje nudą używałabym go cały czas (na noc, na dzień coś ciut lżejszego) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też dobrze wspominam ten kremik i na pewno będę do niego wracać, ale tak, jak mówisz - umiłowanie do testowania nowości nie śpi :P Chociaż nie wiem, czy po tej kiepskiej przygodzie nie będę chciała sięgnąć po coś sprawdzonego. Pod uwagę na razie biorę kilka możliwości, mam nadzieję, że wybiorę dobrze :)

      Usuń
    2. jestem pewna, ale kciuki tak zapobiegawczo trzymam, że wybierzesz coś fajnego :)
      a jak nie, to zawsze pozostaje Ci ANR ;)

      Usuń
  10. Widzę, że poszukiwania dobrego kremu zaprowadziły Ciebie w nieznane mi kosmetyczne rewiry ;) O marce czytam pierwszy raz i muszę przyznać, że jej ideologia bardzo mi się spodobała. Szkoda, że kończy się na obietnicach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się szuka ideału, to i w ciemne, nieznane zakątki się zagląda :D Ja też żałuję, że tak się ta historia potoczyła, bo wiele sobie po tym wyborze obiecywałam.

      Usuń
  11. Przykro mi niezmiernie, że krem Cię zawiódł. Niestety nie wszystkie zachwalane produkty są warte uwagi :( Od kilku miesięcy używam kremu z awokado Khiel's i jestem z niego niezmiernie zadowolona. Serdecznie Ci go polecam do stosowania na noc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie ma kosmetyku, który by wszystkim dogodził, tu jednak spotkało mnie spore rozczarowanie, bo nie używałam jeszcze kremu, który powodowałby opuchnięcia pod oczami :(

      Propozycję od Kiehl's, którą polecasz mam na uwadze i bardzo chcę go przetestować :)
      Fraise, a czego używasz na dzień?

      Usuń
  12. A już myślałam, że u Ciebie podpatrzę ideał :) Z opisu brzmi doskonale, szkoda że tylko z opisu :(
    aktualnie na dzień używam kremu Dermedic, jest ok, ale bez szału, a na noc masła shea i nie narzekam :) Mimo wszystko chciałabym znaleźć w końcu krem, który ma w sobie 'to coś.'! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziu miałam tak samo. Jak czytałam początek postu sądziłam, że zaraz będę go szukac w internecie, a tu nic z tego :(
      Dołączam się do klubu poszukiwaczek idealnego kremu pod oczy. Nie wiem czemu tak trudno nam trafić na ten 'naj' który działałby tak jak ma.

      Usuń
    2. Może to kwestia słów producenta? Gdyby nie obiecywał gruszek na wierzbie łatwiej byłoby przełknąć przeciętność kosmetyku? Z drugiej jednak strony nie wydaje mi się, żebyśmy oczekiwały niemożliwego. Dlaczego więc tak ciężko trafić na coś wartego uwagi? No nic, trzeba szukać dalej :))

      Usuń
    3. Ja nie wiem, czy to kwestia obietnic. Jasne, nie zawsze pozostają one bez znaczenia i w jakiś sposób po prostu powinny nakierować konsumenta na możliwe do osiągnięcia efekty, ale nie wydaje mi się, by większość z nas oczekiwała cudów na kiju. Wszystko ma jakieś ograniczenia. Nie lubię jednak, kiedy produkt nie wywiązuje się z absolutnie podstawowych zadań, czuję się wówczas zwyczajnie nabita w butelkę ;)

      Usuń
  13. Ja też ciągle szukam idealnego kremu pod oczy i jak na razie na mogłabym stronice zapisać jedynie najczarniejszym atramentem, bo nie trafiłam na nic takiego, co spełniałoby moje oczekiwania. Weszłam z nadzieję, że coś polecisz, a tu.. lipa. Przynajmniej wiem, na co pieniędzy w błoto nie wyrzucać.
    Cóż, poszukiwania trwają nadal. (Ja dodatkowo takie kremy pod oczy zużywam bardzo długo, prze co trudno mi ich wiele przetestować :().

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w zanadrzu kilka propozycji, z których byłam zadowolona, do których będę z miłą chęcią wracać i które mogę polecić, jeśli chcesz :) Ale że lubię testować nowości, siłą rzeczy sięgam po różnorakie nowości - jak widać, czasami z kiepskim skutkiem ;)

      Pozostaje mi życzyć nam owocnych poszukiwań :)

      Usuń
  14. Kurczę, napisałam taki elaborat i komentarz przepadł :/
    W każdym bądź razie szkoda, że krem nie nawilża tak, jak należy. Aktualnie używam kremu pod oczy Go Cranberry. Powiem Ci, że całkiem nieźle nawilża, rozjaśnia, a co do zmarszczek do zbyt krótko go używam, aby mógł zadziałać w tym temacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie co i rusz zdarzają się takie problemy z komentarzami, więc domyślam się, że wcale Cię ten fakt nie ucieszył ;P

      No szkoda, wielka szkoda, tym bardziej, że konsystencja jest naprawdę treściwa i dosyć tłusta, spodziewałam się więc po nim dobrego działania. Go Cranberry nie znam, właściwie, to mnie do tej firmy jakoś tak nie ciągnie. Może dlatego, że nie wiem o niej nic konkretnego, kojarzę tylko logo :) Ale skoro się sprawdza, to może warto się nad nim pochylić :)

      Usuń
  15. szkoda, że się nie sprawdził ale sama zapewne bym go kupiła za tą naturalnośc a potem bym włosy z głowy wyrywała CZEMU GO KUPIŁAm

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połasiłam się na niego głównie przez ten przyjemny, naturalny skład. Szkoda, że działanie nie idzie z nim w parze. Mówi się trudno, zużyję ten krem, ale w stronę firmy AnneMarie Börlind już nie spojrzę :)

      Usuń
  16. Pierwszy raz słyszę o tej firmie. Szkoda, że krem nic nie zdziałał....przynajmniej teraz wiadomo, czego unikać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będę unikać firmy w ogóle, bo widzę, że ich produkty to swoista ruletka. Przed tym kremem Was przestrzegam, uważam, że lepiej zainwestować w coś innego :)

      Usuń
  17. Z marką spotkałam się jedynie na gruncie próbkowym i one skutecznie zniechęciły mnie do dalszej eksploracji marki. Jednak w pełni rozumiem Twój zawód. U mnie najlepsze produkty pod oczy to: Glicare, Substiane, Optim Eyes, Riche Creme a teraz mam na półce Neostratę i widzę, że pierwszy koty za płoty. Jest dobrze :) Oby tak dalej.

    Moją uwagę skradł kokos :))) i o ile w takiej postaci go nie lubię, to zawsze podoba mi się jego wygląd :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hexx, utwierdzasz mnie tylko w przekonaniu, że nie warto zaprzątać sobie głowy tą marką. Tak też uczynię, zużyję ten krem, ale bez przyjemności.
      Ja na pewno sięgnę po Substiane LRP, nie wykluczam też zainteresowania się Filorgą, może znajdę tam coś dla siebie :)

      Kokosy są bardzo wdzięcznymi w fotografowaniu rekwizytami :D Mam do nich słabość w każdym aspekcie - uwielbiam ten zapach w kosmetykach, ubóstwiam desery z jego użyciem (lody kokosowe <3 mniam!), ale i wodą nie pogardzę. Mam też zamiar zrobić sobie suszone płatki i dodawać m.in. do granoli :)

      Usuń
  18. Będę go omijać, skoro kiepski jest... Szkoda, że się nie sprawdził, zwłaszcza w trudnych chwilach...
    Ja obecnie używam kremy z Shiseido na zmarchy i owszem, fajny jest i napina skórę, ale pod makijaż śreni się nadaje, bo rolują mi się cienie nawet na bazie i zauwazyłam zaczerwienienie w kącikach oczy, podobno ma w składzie jakiś chemiczny syfiasty składnik i to pewnie od niego... Ale poluję na Bobbi Brown, może uda mi się w ciągu kilku miesięcy spełnić to marzenie :)

    P.S.Dorwałam Carter! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem ten zawiódł mnie na całej linii. Nie mogę się doczekać, aż dobije dna, a już dawno z żadnym kosmetykiem tak nie miałam. Paskud jeden.
      Z tego, co wiem, testujesz krem Benefiance? Znam go i kojarzę dobrze, aczkolwiek używany przeze mnie był już jakiś czas temu. W każdym razie na pewno mnie nie podrażniał. Może coś w jego składzie namieszali.
      Krem od Bobbi to zupełnie inna liga, widać i czuć jego działanie, a poza tym, nie jest upierdliwy i nieprzewidywalny. No i konsystencja jest milutka :)

      Gdzie? Gdzie? :D

      Usuń
    2. Tak, Benefiance. Wiesz, on nie podrażnia mnie jakoś bardzo, skóra nie piecze, ani nic takiego, ale zauwazyłam to zaczerwienienie w kącikach, u Lipstick And Kids jest posodbie...
      Oj tak, Bobbi to inna półka, nie tylko cenowa ;) Na pewno kiedyś się na niego skuszę :)

      Na Allegro! Dzięki naszej kochanej imienniczce z Unappreciated Blog :D

      Usuń
  19. Moja skóra wokół oczu jest bardzo problemowa, ach te geny ...
    Na chwilę obecną ulubieńca już mam. Zachwycam się kremem Tołpa, wersją 30+.
    Ta z białym hibiskusem. Idealnie wpisuje się w moje aktualne potrzeby, wad nie zauważam.
    Właśnie zużywam drugą tubkę. Pisałam już o tym kosmetyku u siebie.
    Na swojej liście zakupowej mam jeszcze krem Riche Creme z Yves Rocher, ale to za jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Twoją recenzję tego kremu od Tołpy i wiedz, że go sobie kupię. Ciekawa jestem, czy z moją skórą dogada się tak samo świetnie :) W każdym razie - dziękuję za Twój typ :)

      O Riche Creme kojarzę kilka pochlebnych opinii i też biorę go pod uwagę. Na pewno kiedyś go przetestuję, o ile trafię na sensowną promocję, bo nie uśmiecha mi się w YR niczego po pełnej cenie kupować :D

      Usuń
  20. Szkoda, że ten kremik się nie spisał...
    U mnie najlepiej sprawuje się krem pod oczy AA eco :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z AA chyba nigdy niczego nie miałam. Widziałam gdzieś jednak zajawkę, że kokosowy krem do rąk jest świetny - już sam fakt, że jest kokosowy przekonuje mnie do zakupu ;P
      A o którym kremie dokładnie mówisz? Czy ta linia 'eco' nie obejmuje przypadkiem kilku różnych serii?

      Usuń
  21. Czytałam Twój początkowy opis z zapartym tchem aby bezwiednie w rozpaczy wypuścić powietrze na koniec, przy działaniu. Szkoda, bo lubię takie smaczki i ciekawostki - nic to szukam dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doniu, wybacz, nie chciałam Cię w taki stan wpędzać ;P - wyobraź sobie za to moje rozżalenie z powodu tego małego niewypału.
      Pozostaje nam szukać dalej, mam jednak nadzieję, że nie przyjdzie nam trafiać na tak kiepskie w działaniu produkty.

      Usuń
  22. Spodziewałam się cudów a wszystko przez to zdjęcie bo kto by robił takie piękne zdjęcia bublowi? ;)

    Marki nie znam, po przeczytaniu wstępu już myślałam skąd skombinuję sobie ich produkty a tu takie rozczarowanie. Ostatnio zdenkowałam Puffy Eyes z Soap&Glory, który zachwycił mnie pod względem nawilżenia. Teraz używam, któregoś z kremów Nuxe (nazwa wyleciała mi z głowy) i miały być fajerwerki, czytałam, ze to taki fajny kremy a mnie narazie nie porwał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lil, po pierwsze - dziękuję za komplement, a po drugie - musiałam sobie jakoś osłodzić kiepskość tego kremu :D

      Marka AnneMarie Börlind ma w asortymencie sporo produktów, o ile dobrze pamiętam, oferują nawet kolorówkę. Dziewczyny wyżej wypowiadały się jednak równie niepochlebnie w ogólnym ujęciu firmy, jak ja w temacie tego konkretnego kosmetyku. Myślę, że lepiej odpuścić sobie testy - tak na wszelki wypadek ;)

      A no to mnie teraz zaciekawiłaś tym kosmetykiem od S&G, chociaż ich pielęgnacja twarzy, czy kolorówka, nie leżały dotąd w kręgu moich zainteresowań. Co innego z pielęgnacją ciała, kilka fajnych produktów tam dla siebie widzę :)
      Krem z Nuxe, ten na pierwsze zmarszczki? Chyba kojarzę, o którym mówisz. Ja też czytałam parę pozytywów w jego temacie - ale widać, co skóra, to inne wrażenia. Nie lubię takich przeciętniaczków :/

      Usuń
    2. Ad. 1 nie ma za co, to sama prawda :) ad2. cos w tym jest bo ja też łapię sie na tym, że buble sa czasami lepiej zaprezentowane.

      Według mnie i z tego co narazie przetestowałam, Soap&Glory ma same dobre produkty do pielęgnacji ciała. Pielęgnacja skóry twarzy to ruletka, bo kremem pod oczy byłam zachwycona ale mleczkiem/płynem do mycia twarzy rozczarowana i to zadecydowało, że w ten rejon S&G nie będe sie już zapuszczać.
      Niestety, nie wiem dlaczego ale nie sięgnęlam po krem na pierwsze zmarszczki tylko ten usuwający oznaki zmęczenia. Uważam, ze to zwykły krem na dzien ale nie można wymagać od niego zadnych kojąco-odzywczych wlaściwości.

      Usuń
    3. No to faktycznie przeciętniak z Nuxe Ci się trafił. Może i on dobry by był dla skóry niewymagającej, ale jeśli masz już wyklarowane oczekiwania, trudno zadowalać się 'półśrodkami'. Ciesz się, że krzywdy Ci nie zrobił - ja zaczynam o to podejrzewać tego wstręciucha od AnneMarie Börlind ;)

      Usuń
  23. Z AMB mialam dwufazowe serum z vit c. Cudownie pachnialo ale bylo za ciezkie.
    Znow bede strasznie nudna jesli chodzi o kremy pod oczy...dla mnie prym wiedzie kanebo wrinkle repair. Z lekkich dziennych calkiem niedawno pozytywnie zaskoczyl mnie zel z biodermy. Nie pamietam dobrze nazwy, zel jest lekki i mleczny w typowym opakowaniu dla tego typu kosmetykow, tubka z dziubkiem, zuzylam kilka probek, jedna starczyla na co najmniej 4 dni. Bardzo dobry nawilzac ale raczej tak jak wyzej pisze jako dzinny krem taki uzupelniajacy jesli ma sie juz zmarchy to kanebo bije wszystko na glowe;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam o tym pomarańczowym koncentracie i przez pewien czas miałam ochotę nawet go zakupić, ale nic z tego. Już go nie chcę ;)
      Idź, Olu, z tym Wrinkle Repair :P No kupiłabym go sobie chętnie, ale moim zdaniem kosztuje zwyczajnie za dużo :) Nie wiem wprawdzie jakie zdanie będę utrzymywać, gdy zmarchy zaatakują mnie ze wzmocnioną siłą, ale na tę chwilę mówię pass :)

      Z Biodermy miałam kiedyś jakiś kremik, był właśnie lekko żelowy (albo to żel był?) - wchodził w skład tej różowej serii. Możliwe, że mówimy o tym samym :) Rzeczywiście dobrze go wspominam, fajnie nawilżał, ale dla mnie bez rewelacji, był 'poprawny'. Tak, jak mówisz - odnalazłby się jako uzupełniający specyfik dzienny. Idę sobie poczytać o tym Kanebo. Ale nie! Nie kupię :D

      Usuń
  24. Myślę, że tym stwierdzeniem "If i can't..." mnie również by kupili i też bym się na niego skusiła. Szkoda jednak że nie zrobił nic, bo pewnie pokładałaś w nim duże nadzieje. Te aluminiowe opakowania nie należą do moich ulubionych, bo zawsze ciężko mi się z nich wydobywa kosmetyk :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, nadzieje pokładałam w nim spore, tym bardziej, że także opinie innych jego użytkowniczek zachęcały mnie do sięgnięcia właśnie po ten krem. Ale jak widać, co skóra, to inne reakcje.

      A ja akurat doceniam te tubki. Owszem, są rozwiązania, które lubię bardziej, lecz tutaj mam możliwość zużycia produktu do samego końca, tworzywo jest miękkie i nie utrudnia wydobywania kosmetyku ze środka :) Na upartego można by się jedynie doczepić potrzeby zakręcania, bo czasem to może być upierdliwe ;P

      Usuń
  25. Ja również poszukuję ideału jeśli chodzi o krem pod oko. Ostatnio jednak nie trafilam na nic dobrego, a wręcz rozczarowałam się bardzo kremikiem od Phenome :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, a który z ich kremów Cię rozczarował? Pewnie ten żel zmniejszający opuchliznę? Ja przepadam za ich kremem Happy. Używałam obydwóch, lecz tylko po Happy sięgnęłam kilka razy i na tym nie koniec. Lubię go i polecam :)

      Usuń
  26. Jak na produkt za taką cenę, to jest bardzo kiepski, a przynajmniej kiepsko sprawdził się u Ciebie. Ja proponuję spróbować tych drogeryjnych marek, jeśli jeszcze ich nie próbowałaś. Bardzo dobrze z nawilżeniem radzi sobie krem pod oczy z serii Wrażliwa Natura z AA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie jest kiepski, po prostu - nieważne, ile kosmetyk by kosztował, zawsze oczekuję, że spełni moje oczekiwania, zwłaszcza te podstawowe.
      Parokrotnie spotkałam się z zachwalającymi opiniami kremów z AA eco i myślę, że przyjrzę się im bliżej, może znajdę coś dla siebie :)

      Usuń
  27. No tak jak pisałaś u mnie wcześniej- kremik okazał się małym niewypałem;ja miałam nieudaną przygodę z ichniejszym serum pomarańczowym, dwufazowym i po tym doświadczeniu, chęć poznania pozostałych produktów z asortymentu nieco osłabła...ba, odeszła mi zupełnie; być może coś by mnie zachwyciło ale nie chce mi się szukać i testować...tak to jest, jak się raz zrazisz to niesmak pozostaje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, niestety. Może gdybym miała jakieś pozytywne doświadczenia z marką, łagodniej spojrzałabym na tę wpadkę z kremem pod oczy (choć szczerze w to wątpię), lecz w takim ujęciu nie mam ochoty na jakiekolwiek poznawanie się z firmą. O tym pomarańczowym serum krążą różnorakie opinie, widocznie ich produkty mają do siebie przeciętną sprawdzalność.
      Teraz nie mogę doczekać się, aż ten krem zużyję. Najchętniej wyrzuciłabym go do kosza ;)

      Usuń
  28. od czasu do czasu, tak jak i Ciebie, dopada mnie przesuszenie skory okolic oczu, ale niestety nie znalazlam jeszcze specyfiku, ktory by w tym pomagal:// koncze wlasnie thisWorks, ktory jest poprawny, ale niewiele wiecej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie genialnie pod tym względem sprawdzało się serum pod oczy z serii Super Aqua. Moja skóra je dosłownie piła, dzięki niemu była doskonale nawilżona. Złego słowa nie mogłabym na jego temat powiedzieć, bo i opakowanie miał świetne - zużyłam kosmetyk do końca, a i wydajność oceniam wysoko. Rysą na szkle jest niestety cena.
      thisWorks? Nie znam, ale skoro mówisz, że jest przeciętny, to nie będę sobie nawet głowy zawracać poszukiwaniem informacji :(

      Usuń
  29. A MIAŁAM OCHOTĘ GO PRZETESTOWAĆ


    Buziaki!
    www.nataliamajmonroe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u Ciebie sprawdziłby się lepiej ;)

      Usuń
  30. Konsystencję treściową lubi moja skóra wokół oczu. Zauważyłam,że wszelkie żele jej nie służą. I chociaż młoda jestem, to cierpię na łuszczenie, swędzenie i wybitną utratę wody z tych miejsc. Stawiam na maksymalne nawilżenie...aby opóźnić proces starzenia się skóry. Znalazłam dobry produkt z EL Revitalizing Supreme, jednak nie jest on hiper, warty pieniędzy normalnej ceny. Szkoda, że Twoja propozycja nie robi zbyt wiele, bo chociaż cenę i pojemnością miała ciekawą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie naczytałam się o tej treściwości kremu i zachciałam go przetestować na sobie. Oj, kiepski to specyfik, nie wiem nawet, czy on przypadkiem tego przesuszenia nie podsyca, podobnie jak opuchnięć :/ Zużyję go, ale uwierz, mam ochotę wyrzucić. Nie chcę go nawet nikomu przekazywać, bo po co rozsiewać rozczarowanie? :(
      Z Estee Lauder dobrze wspominam ANR Eye, ten kremik dobrze się u mnie sprawdzał, lecz pamiętam też Twoją recensję RS. Mnie potrzebny jest teraz sprawdzony specyfik i pewnie w coś takiego zainwestuję. Muszę się tylko zastanowić, co wybrać.

      Cena tego kremu od AB nie jest wysoka, zwłaszcza, że pojemność większa, ale co z tego? :(

      Usuń
    2. Sama chetnie bym w cos zainwestowala, ale ja juz Ci w mailu pisalam, stosuje Sylveco i proble kremu za 200zl z Sephory i różnicy nie widzę. To mnie martwi, bo czy drogi czy tani i tak brakuje mi tego nawilżenia i ogólnego zadowolenia z produktu :( co masz na oku? U mnie cichosza na horyzoncie...

      Usuń
    3. Próbkę kremu, rzecz jasna :)

      Usuń
    4. A który dokładnie krem teraz testujesz? Jak będziesz mieć okazję, to może poproś o próbki serum pod oczy z serii Super Aqua od Guerlain oraz ANR z Estee Lauder, ja je bardzo lubiłam :)

      Cena już dawno przestała być dla mnie wyznacznikiem jakości. Stety/niestety, nie da się na tym jedynym kryterium wysunąć żadnych domysłów, czy tym bardziej pewności na temat skuteczności kosmetyku.

      Ja zastanawiam się nad kremem pod oczy od Bobbi Brown, albo tym wspomnianym ANR Estee Lauder, ale ciekawi mnie też Tołpa 30+ z hibiskusem. Chociaż największą chęć mam na Kiehl`s, krem pod oczy z avocado. Podobno jest bajeczny...

      Usuń
  31. A szkoda! Czytając pierwsze zdania już się cieszyłam, że też znajdę TEN krem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie taka nadzieja pojawia się niemal z każdym nowym nabytkiem ;) Pozostaje nam szukać dalej :)

      Usuń
  32. Faktycznie filozofia marki zachęca, krem może i się do końca nie sprawdził, ale może inne kosmetyki będą lepsze. A jak nie to zawsze można je zjeść :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wtedy nawet filozofia marki padłaby trupem :P Takiego zawodu to ja już dawno nie zaznałam!

      Usuń
  33. U mnie pilegnacja wokół oczu kuleje, nie mam nic :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wychodzę z założenia, że lepiej zapobiegać, niż później płakać, dlatego chętnie sięgam po takie produkty. Poza tym, moja skóra wokół oczu jest niesamowicie kapryśna, przesusza się w mgnieniu oka, gdy tylko pozwolę sobie na jakieś zaniedbanie, lub co gorsza, trafię na felerny kosmetyk ;(

      Usuń
  34. Oj, oj a miałam ochotę na kremik z tej firmy tylko miał w nazwie regeneration i był w słoiczku. Może to dobrze, że ostatecznie się nie skusiłam bo z tego co czytam wyżej to dziewczyny po próbkach nie czują się skuszone do zakupu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomijam fakt, że wiele sobie po tym kremie obiecywałam, ba, miałam nawet chęć na kilka produktów z pozostałego asortymentu firmy, ale teraz wiem, że podaruję sobie tę eksplorację. Czuję się zawiedziona na całej linii, a dodatkowo, tak, jak zauważyłaś, Dziewczyny również nie zostały porwane innymi propozycjami AnneMarie Borlind, coś w tym musi być.

      Usuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger