środa, 5 lutego 2014

Phenome: Kremy do cery tłustej: Oil-Control vs. Active

Pomysł na ten post zrodził się u mnie jakiś czas temu, kiedy to podczas rozmów z Wami często wypływało zainteresowanie kremową ofertą Phenome. Niestety, nie każdej z Was jestem w stanie doradzić, bo typ cery mam jeden i to pod kątem jej ‘wysublimowanych’ potrzeb dobieram sobie mazidła. Mogę jednak skrupulatnie opisać Wam moje odczucia, które ostatecznie znikąd się nie biorą. Rachunek prawdopodobieństwa jakiś jest, jeśli określicie swój typ cery nawet spory, a idąc dalej, takie opinie zwyczajnie ułatwiają zakupy lub wskazują na to, czego można się w najlepszym /lub najgorszym/ razie po danym produkcie spodziewać. To tyle z oczywistości kołaczących mi w głowie :P

Stąd dziś porównanie dwóch kremów, zaprojektowanych z myślą o cerze tłustej, o nieco różniącej się specyfice.




Oil-Control to chyba najbardziej znana propozycja, a na pewno intuicyjnie wybierana przez posiadaczki cery tłustej w pierwszej kolejności spośród dóbr zasilających półki Phenome. Nie dziwi mnie to ani trochę, bo i u mnie scenariusz ten znalazł odzwierciedlenie, o czym na łamach bloga już Was informowałam, o tutaj :)
Zachęca opis producenta, zachęcają zielone motywy na opakowaniu (które swoją drogą, po latach testowania różnego rodzaju produktów, kojarzyć mi się będą już niezmiennie z próbą zaspokojenia potrzeb cer tłustych i trądzikowych ;)), zachęca skład, no i sama filozofia marki może mieć dla niektórych z nas duże znaczenie.

W porządnym, szklanym słoiczku znajdziemy lekką zawartość, której konsystencję porównałabym do żelowego kremu wchłaniającego się szybko i sprawnie. Krem przeznaczony jest do stosowania w trybie dziennym i nocnym, ja jednak używam go wyłącznie podczas porannej toalety i potwierdzić mogę, że z każdym moim kosmetykiem kolorowym dogadywał się bardzo dobrze. Na tym etapie wtrącę jednak małą uwagę. Ważne jest, aby znaleźć optymalną dla siebie ilość podczas jednorazowej aplikacji, bowiem w nadmiarze krem może się nieestetycznie (vel. irytująco) rolować. Wprawdzie nie był to u mnie proceder nagminny, lecz znam opinie przeciwne do mojej i myślę, że warto o tym wspomnieć. Drugą moją radą jest sposób jego aplikacji - po rozprowadzeniu go na twarzy, zamiast masować, wklepcie jego warstwę palcami. Dzięki temu zminimalizujecie te drażniące ciągoty. 

Działanie Oil-Control ma na celu kilka ważnych, z punktu widzenia stereotypowych trądzikowców, zadań. Ma regulować wydzielanie sebum, wspomagać procesy gojenia wyprysków i zapobiegać zatykaniu porów, dzięki swym delikatnie złuszczającym właściwościom.
I tutaj pojawia się nadrzędna kwestia, której nie mogę pominąć. Krem, jak drogi i wspaniały w swym składzie by nie był, sam w sobie, nie jest w stanie wyleczyć skóry z zaawansowanych problemów trądzikowych. Dlatego nie szukajcie w Oil-Control panaceum na tego rodzaju bolączki.

Po co zatem zwracać uwagę na to, czym się smarujemy i jak to coś na naszą skórę działa?
Pamiętajmy, że odpowiednia pielęgnacja (niekoniecznie droga, niekoniecznie naturalna, niekoniecznie apteczna, a po prostu zgodna z oczekiwaniami naszej cery) jest nieodzownym punktem bezpośrednio wspomagającym leczenie skóry. Kluczem jest więc sięganie po kosmetyki mało inwazyjne, niedrażniące, delikatne, a przede wszystkim takie, które nie wzmagają naszych problemów.
Oil-Control daje mi to poczucie. Nie jest ideałem, bo na mojej cerze nie wykazuje ani właściwości matujących, ani w dłuższej perspektywie regulujących wydzielania sebum. Daje mi jednak poczucie spokoju, gdyż rzeczywiście, w najmniejszym nawet stopniu, nie szkodzi mojej skłonnej do zapychania cerze, nawilża ją optymalnie nie powodując jej obciążenia, czy przyspieszonego trybu przetłuszczania. Ponadto doskonale uzupełnia leczenie dermatologiczne, a w długofalowym ujęciu poprawia ogólny wygląd cery, która jest miękka i bardziej promienna.




Drugą w tym zestawieniu stronę stanowi Active, krem nawilżająco-matujący. Mam wrażenie, że pozycja ta jest raczej mało znana i wciąż pozostaje w cieniu poprzednika. A szkoda.
Kwestie użytkowe są tutaj niemal bliźniacze, gdyż krem nadaje się do stosowania również w pielęgnacji nocnej, świetnie się wchłania, jest znakomitą bazą pod makijaż, jest lekki i przyjazny trądzikowcom. Nie odnotowałam w jego przypadku tendencji do rolowania.
Należy tu jednak zwrócić uwagę na skład, bowiem upakowano w jego formułę kilka olejków i choć są to olejki szeroko tolerowane (jojoba, olej arganowy, olej z oliwek), to nie każda skóra musi się z nimi lubić. Bynajmniej, nie wpływa to na konsystencję produktu, bo ta nie pozostawia żadnej tłustej powłoki, wchłanialność jest wyśmienita, a na mojej cerze nie wynikają z jego stosowania żadne przykre niespodzianki.

Czym zatem odróżnia się jego działanie od opisanego wyżej Oil-Control?

Odmienność widzę w dwóch głównych aspektach. Przede wszystkim Active odznaczają większe właściwości nawilżające i odprężające skórę (jednak bez potencjału do wzmagania produkcji sebum). Polecić go więc mogę osobom, dla których nawilżenie tego pierwszego okaże się niewystarczającym. Ja z chęcią sięgałam po Active w czasie, gdy moja cera była bardzo odwodniona i tym samym wykazywała znacznie większe nawilżające potrzeby (pamiętajmy jednak, że to wciąż kompozycja do cery tłustej – sucharków na pewno nie zadowoli). Posiadaczki cer tłustych wiedzą doskonale, jak trudnym zadaniem jest pogodzenie tych dwóch problemów. Treściwości i skuteczności muszą bowiem towarzyszyć lekkość konsystencji i brak obciążających skórę cech, a tego właśnie od Active możemy oczekiwać.

Ponadto, odnoszę jednoznaczne wrażenie, że Active wykazuje większe właściwości matujące cerę. Oczywiście nie jest to efekt wielogodzinny, ale chwilę po nałożeniu widać wyraźną różnicę, dzięki czemu tłusta skóra zyskuje w ogólnym jej odbiorze. Po długotrwałym stosowaniu, raz dziennie, mogę stwierdzić, że krem pomaga mi utrzymać właściwe nawilżenie cery, która zyskuje zdrowszy wygląd i podobnie, jak Oil-Control, jest moim pewnym wyborem uzupełniającym dermatologiczne kuracje.


Jak widzicie, obydwa kosmetyki są do siebie pod pewnymi względami podobne. Różnią je jednak składy, a co za tym idzie, główne zadania.

W ostatecznym rozrachunku, pomijając problemy trądzikowe, Oil-Control polecam cerom tłustym, gdyż dla mieszanych może okazać się za słaby w swym nawilżającym działaniu. Active natomiast to dobry wybór dla tych z Was, które szukają lepszego nawilżenia bez ciężkości i tłustości. 


Znacie te kremy?
Jacy są Wasi ulubieńcy w kremowej kategorii? :)

Pozdrawiam Was,
Megdil

81 komentarzy:

  1. Active Sebum Control Gel mam teraz w pakiecie próbek i liczę, że będzie przyjaźniejszy niż Oil Control. Lubię podczytywać Twoje notki, choć cery mamy zupełnie inne ale pewne problemy z nimi związane wspólne. I bazując na ostatnich zdaniach stawiam, że Active będzie dla mnie lepszy, oby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stawiam na to, że Active ma realną szansę sprawdzić się u Ciebie lepiej. Na pewno mocniej nawilża, ale swoje ograniczenia też, oczywiście, ma. Moją skórę zadowalająco koił nawet w okresie złuszczania jej kwasami w gabinecie, nie dając mi jednocześnie poczucia oblepienia, stąd zadowolenie :)
      Ciekawa jestem, czy też zauważysz to matowienie cery, które mnie zresztą zaskoczyło, bo takich efektów spodziewałam się prędzej po Oil-Control :) Jak wypróbujesz, to podziel się wrażeniami, bo czuję się nimi zainteresowana :D

      Hexx, pozwolę sobie zapytać przy okazji. Jestem na etapie kompletowania zamówienia z Dermalogica i zastanawiam się nad żelem do oczyszczania twarzy. Miałaś może do czynienia z którymś? Sama biorę pod uwagę Dermal Clay i MediBac, a że z ich oczyszczaczami (prócz Daily Microfoliant, ale to inna bajka) nie miałam do czynienia, nie wiem, czy warto w nie inwestować ;)

      Usuń
    2. Pozwole sobie sie podczepic ;) co tan zamawiasz z dermalogica? Mam stoisko pod nosem ale ciagleciezko mi zdecydowac sie na cos konjretnego, zdecydowanie ich strona internetowa nie jest zachecajaca :(
      Oczywiscie z Phenome nadal nic nie mialam... ale za jakis czas moze wroce do pl i sie nad czyms zastanowie. Tymczasem wykanczam moje kremowe zapasy a pieniazki wydaje na nowe(nowoodkryte) hobby. I jestem duzo bardziej zadowolona. Jednak kosmetyki uzalezniaja...dobre kosmetyki.

      Usuń
    3. Z Dermalogica chcę kupić peeling enzymatyczny (chyba zdecyduję się na powrót do Daily Microfoliant) oraz żel do mycia twarzy (właśnie Dermal Clay albo ten z serii MediBac). Mam też chęć na maseczkę, ale to nadal rozważam :) Stronę mają ubogą, to fakt. Mało dokładnie opisali produkty, no i sklepu, moim zdaniem, brakuje.

      Olu, podziel się koniecznie swoim nowym hobby! :)

      Usuń
    4. Ja wlasnie tez sie caly czas zastanawiam nad tym peelingiem hmmm :) ale mam jeszcze czasu a czasu poki ten z kanebo ujrzy denko, jest strasznie wydajny. Myslalam tez nas jakims konkretnym zdzierakiem od dermaligica, poniewaz od czasu do czasu powaznie sie luszcze (chociaz jest to coraz mniej dokuczliwe, wiadomo szczoteczka -odkad uzywam regularnie - robi swoje)
      A hobby to szycie na maszynie.

      Usuń
    5. Dla mnie rewelacyjnym peelingiem mechanicznym jest Exfoliating Facial Paste z Phenome, nie miałam jeszcze lepszego. Kończę go właśnie i prawdę mówiąc, nie wiem, czy zdecyduję się na coś innego, czy sięgnę znowu po kolejny słój :)
      Nad tym peelingiem z Kanebo też się zastanawiałam, ale ostatecznie do Dermalogica przekonało mnie porównanie Hexxany. Zdaje się, że Kanebo jest delikatniejszy. Zapoluję na jakąś jego próbkę na allegro, może uda mi się porównać ich działanie na mojej cerze :)

      Szycie na maszynie? Ha, to zgrałyśmy się idealnie :D Chodzi mi to po głowie od pewnego czasu! Tyle, że ja zielonego pojęcia o tym nie mam, a w moim mieście nie trafiłam na możliwość podjęcia kursu :/ A jak to u Ciebie wygląda? Bo jestem przeokropnie ciekawa - umiałaś już coś wcześniej, czy zaczęłaś od podstaw? Szkolisz się sama/z książek/sieci/czy korzystasz z czyjejś porady?

      Usuń
    6. Znowu Phenome ;) oj kusisz, kusisz :) Za kilka miesiecy chyba rzeczywiscie cos od nich upoluje. Mnie tez spodobalo sie porownanie Hexxany ale z Kanebo jestem zadowolona i nawet sobie nie wyobrazam, ze cos mogloby byc lepsze :)
      Rzeczywiscie sie zgralysm z tym szyciem :) U mnie to bylo tak.. Mama cos tam szyla sobie od czasu do czasu ale jest samoukiem, podobnie jak ja... ale ze mna jest taki problem, ze jestem perfekcjonistka ;/ lubie ladnie odszyte ubrania i strasznie mnie denerwuja odstajace nitki, nawet gdy kupuje gotowe ubrania to zwracam uwage na to jak wygldaja od podszewki, takie moje zboczenie. Dlatego, ze wlasnie nie uczylam sie od innych i popelnialam mase bledow, maszyna kilka lat przelezala w kacie. Ale udalo mi sie uszyc pare ciuszkow, szczegolnie z szortow bylam dumna :) Uszylam je z "Burda krok po kroku".
      Jesli nie uda Ci sie trafic na kurs (ja mam nadzieje, ze jak wroce do Szczecina to cos znajde, bo jednak nie ma to jak ktos lapoatologicznie wytlumaczy) to polecam uczyc sie wlasnie z Burdy oraz z Burdy krok po kroku, ta druga z tego co sie orietuje pojawia sie raz na kwartal. No i moje odkrycie to oczywiscie filmiki na youtube. Polecam szczegolnie kanal Angeli Kane, jest swietna i moj angielski nie powala ale spokojnie mozna wszystko zrozumiec ;) Najbardziej zadziwila mnie tym jak wszywa rekawy i wykancza mankiety. Juz nie moge sie doczekac uszyc mojej pierwszej koszuli. Z pomoca przychodza tez rozne blogi o szyciu.

      Usuń
    7. mnie peeling Dermalogica wysuszał, nie lubię tego uczucia, miłością za to darzę peeling Kanebo, jest wspaniały i gdyby nie cena gościł by u mnie non stop :)

      Usuń
    8. Ja miałam peeling z Kanebo, lecz ten w postaci maski (Silk Peeling Mask), lubiłam. I to bardzo! Ale, z tego, co pamiętam, nie był to najbardziej wydajny kosmetyk, z jakim miałam do czynienia, a cena jest spora, niestety :/ Jednakże na pewno znowu kiedyś po niego sięgnę, bo i tak uważam, że warto.

      Olu, kilka wydań Burdy mam, ale tych podstawowych. Rozejrzę się za tymi wydaniami 'krok po kroku'. Muszę zaopatrzyć się też w jakąś maszynę. Moja Mama posiada piękną, zabytkową, ale podejrzewam, że praca na niej byłaby jednak trudniejsza.
      No właśnie, moim zdaniem objęcie i wyłożenie tematu przez kogoś doświadczonego to zupełnie inny wymiar przyswajania wiadomości, dlatego zależało mi na takim kursie. Pozostaje mi jednak iść krokiem samouka i podobnie jak Ty, wykorzystam informacje dostępne w sieci i poradnikach prasowych. W wolnej chwili zabiorę się za ogarnianie wiedzy praktycznej :)
      Dziękuję za polecenie kanału na YT, sprawdzę!

      Usuń
    9. Megdil, niestety w tym temacie Ci nie pomogę. Mam spory pakiet próbek, ale nie ruszyłam ich w ogóle ;) Zostawiłam na potem.

      Wspominasz, że miałaś peeling z Kanebo w formie maski- wydajny jest? bo ja mam ten w proszku, ale zastanawiam się czy nie wybrać go następnym razem.

      Co do szycia, dodam że mój mąż i Tato sami uczyli się obsługi maszyny a potem szycia, niezłe efekty to przyniosło. W efekcie mąż potrafi co nieco zdziałać i śmieję się, że minął się z powołaniem.
      Mój dziadek tak samo był samoukiem a takie rzeczy wychodziły spod Jego ręki, że szok. Do tej pory mam parę drobiazgów także jestem pewna, że warto rozwijać zainteresowanie jak tylko Was ciągnie do tego :)))

      Usuń
    10. Slik Peeling Mask jest w mojej opinii świetnym peelingiem, lecz na pewno nie tak wydajnym, jak np. Dermalogica w proszku, czy, jak mogę się domyślić, proszek z Kanebo :) Ale na szansę na pewno zasługuje.

      W mojej rodzinie niestety nie ma żadnego mistrza/mistrzyni szycia na maszynie, a żałuję bardzo, bo nie ma to jak bezpośrednia wymiana zdań z doświadczonym człowiekiem, który zna się na rzeczy :)
      Jestem pod wrażeniem działań Twojego Męża i Dziadka! O szyjącego mężczyznę raczej trudno :)))

      Usuń
    11. Dla odmiany ja mam dwie lewe ręce do szycia :D i mój doświadczenia zakończyły się na etapie szycia ubranek dla lalek :))) a teraz mam ogólny wstręt do igły i nici...
      Z jednej strony nie mieściło mi się w głowie, że każdy z nich zakupił maszynę ot tak po prostu i zaczął działać w tym temacie. Jednak wiem, że potrzebny jest także zmysł, chęci i cierpliwość.

      Silk Peeling Mask miałam kupić i była pierwotnie w planach, ale wszyscy doradzali klasyczny proszek. Mimo wszystko obiecałam sobie, że i tak kupię.
      I co finalnie dobrałaś do zakupów? :) bo dzisiaj z nudów zajrzałam na stronę i sama dumałam nad kolejnymi. Stwierdziłam, że moje przeziębienie generuje tylko kolejne chciejstwa bo w zasadzie za wiele nie jestem w stanie robić w łóżku z laptopem, źle mi się pisze więc szperam tu i tam :)

      Usuń
    12. Hexx, widać równowaga musi być zachowana :D
      Kurczę, nie miałabym nic przeciwko obecności wprawionego krawca w domu! :))))

      Zamówienia z Dermalogica jeszcze nie złożyłam, ale chyba poprzestanę na Daily Microfoliant i żelu (tu jeszcze decyzja nie zapadła, ale szala przechyla się ku MediBac :)).
      A Ty jak się czujesz? Trzymam kciuki za lepsze samopoczucie, bo zbankrutujesz :D

      Usuń
  2. Zaciekawiłaś mnie tym Active, może kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Active jest świetną alternatywą dla tłustych cer - daje dobre nawilżenie, no i jest lekki, a o to tłuścioszkom zwykle chodzi :)

      Usuń
  3. Ciekawy pościk :) Choć jestem sucharkiem to z chęcią obczytałam całość.
    U mnie nawilżenie i czasem natłuszczenie to podstawa. Aktualnie używam duetu Pharmaceris z serii A - lekkiego kremu głęboko nawilżającego i ożywczego kremu multilipidowego, jestem bardzo zadowolona :) Z Phenome mam ochotę na krem 24 Hour, z czasem na bank go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, że sucha cera, to nie jest lekki temat, ale czasami (często. zawsze...) szczerze zazdroszczę Wam braku problemu z nadmiernym przetłuszczaniem :P
      O tym kremie multilipidowym słyszałam sporo, dobrze, że Ty też jesteś zadowolona, pewnie w okresie grzewczym Twoja sucha cera cierpi szczególnie.

      Co do oferty Phenome, to słyszałaś może o Luscious? On jest przeznaczony do cery suchej i pod jego adresem kojarzę sporo zadowolonych głosów, podobno rewelacyjnie nawilża :)

      Usuń
    2. Strasznie nie lubię zimy, bo mam straszne kłopoty z cerą, ale i skórą ciała. Wszystko mnie swędzi, brrr...
      O Luscious słyszałam i miałam nawet próbaska, ale powiem Ci, że po pierwsze szczypał mnie w twarz, po drugie bardziej natłuszczał niż nawilżał, a po trzecie miał dziwny zapach... Może trafiłam na starą próbkę, nie wiem.

      Usuń
    3. Ja mam taki problem ze skórą na łydkach zwłaszcza. Domyślam się, że nie w takim stopniu jak Ty, ale jednak wciąż jest to bardzo dokuczliwe :/
      O kurcze, szczypał? To może jakiś składnik Ci w nim nie pasował. A skąd miałaś próbkę?

      Usuń
    4. U mnie łydki w miarę, gorzej uda :/ Śmiać mi się chce z tego wszystkiego :D

      Próbkę otrzymałam wraz z zamówieniem ze sklepu internetowego Phenome. Autentycznie mnie szczypał. Też się szczerze zdziwiłam, bo czytałam o nim sporo dobrego i myślałam, że i u mnie się sprawdzi, ale niestety. Nie wykluczam jednak ponownego podejścia :)

      Usuń
    5. Daga, ja nie wiem, co Cię w tym śmieszy :D Mnie to do irytacji raczej doprowadza :P

      Skoro dostałaś ją wraz z zamówieniem, to nie sądzę, by była stara... Jak będziesz mieć okazję, to może rzeczywiście spróbuj go raz jeszcze, a nuż okaże się, że jest dla Ciebie stworzony :>

      Usuń
    6. Irytacja też występuje, ale śmiech bierze górę ;D
      Będę próbować, nie poddaję się. Przy kolejnym zamówieniu będę domagać się tej próbki.

      Usuń
  4. Interesujące podsumowanie, o pierwszym bohaterze faktycznie widziałam już sporo wzmianek na blogach, gdzie o drugim absolutna cisza. Przy mojej cerze chyba jednak Active mógłby być lepszy. Kusi mnie już kilka produktów z oferty Phenomene, będę musiała w końcu się szarpnąć na jakieś zamówienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pewnie z powodu tych dodatkowych, wspomagających kojenie trądzikowych dolegliwości Oil-Control jest szerzej znany i częściej wybierany. Jeśli masz cerę tłustą i czujesz potrzebę dobrego nawilżenia, to spróbuję Active :)
      Zorientuj się w promocjach i zamawiaj ;))

      Usuń
    2. Nie potrafię do końca prawidłowo ocenić rodzaju mojej cery, ale myślę, że jest mieszana. Na pewno wezmę ich pod lupę, ale jak będę na dłużej w Polsce, nie powinnam przez jakiś czas niczego więcej do siebie ściągać pot tym, co przywlekłam ze sobą ostatnio z kraju ;)

      Usuń
    3. No tak, widziałam Twoje zakupy, rzeczywiście poszalałaś :D Jednak - co się odwlecze, to nie uciecze. Masz więcej czasu na rozpoznanie terenu :P

      Usuń
    4. Tak naprawdę, to sama niewiele kupiłam, większość to prezenty i wygrane, które się uzbierały w zasadzie przez cały ostatni rok, ale fakt jest faktem, ilość zapasów zatrważająca ;)

      Usuń
  5. Nie mam pojęcia, który bym wybrała....mam mega tłustą skórę, i wątpię by któryś z nich coś tutaj zdziałał...ale może kiedyś z ciekawości je kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, na czym Ci zależy :)) Nawilżenie, czy matowienie, a może nawilżenie przy jednoczesnym braku wzmagania przetłuszczania?
      Ja stawiam na to ostatnie, bo nie znalazłam jeszcze nic, co byłoby w stanie skutecznie zmatowić mi cerę bez jej obsuszania - a nie o to mi chodzi w pielęgnacji. Chociaż wydaje mi się, że serum z JMO ma szansę okazać się świetnym pomocnikiem w tej kwestii. Muszę je jeszcze potestować :)

      Usuń
  6. Ale mnie zakrécilas..teraz chcé miec oba! Bo to cos dla mnie <3 Active bym na noc uzywala...pewnie by mi podpasowal..
    Muszé zaraz zobaczyc gdzie u nas mogé phenome dostac!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karo, Ty z Niemiec, prawda? Dowiadywałam się kiedyś, jak to z wysyłką wygląda i z tego, co pamiętam, ta kosztuje ok. 90 zł. Przynajmniej tak mi wówczas powiedzieli. Wydaje mi się, że trochę sporo. Gdybyś potrzebowała jakiejś pomocy w tej sprawie, to możesz się do mnie odezwać :)

      Usuń
  7. Dzięki Hexxanie poznałam Oil-control. U mnie sprawdza się bardzo dobrze. Lubię to w jaki sposób pielęgnuje moją skórę i matuje. Szkoda tylko, że praktycznie nie jest dostępny online dlatego posiłkuję się próbkami. Mam też jedną sztukę Active - jeśli się sprawdzi to będę polować na promocje w sklepie internetowym (mam nadzieję, że będzie dostępny). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a mnie z kolei nie matuje, ale też nie wzmaga produkcji sebum - co mnie bardzo cieszy :)
      Co do dostępności - wyczytałam ostatnio na ich facebooku, że jeśli jakiegoś kosmetyku nie ma w sklepie online, to nie wyklucza to braków w sklepach stacjonarnych, a wówczas starają się wyjść frontem do klienta - trzeba się tylko z nimi skontaktować, zapytać i wyrazić chęć zakupu, a wtedy oni działają między sobą i taki produkt sprzedają :) A jakby to zawiodło, to ja chętnie Ci pomogę, jeśli będę mogła :)

      Usuń
  8. Kremy nie dla mnie, bo nie posiadam cery tłustej, ale na pewno zainteresowałaś mnie samą marką :) Obecnie używam w formie kremu na dzień i na noc serum z granatem z Biochemii. W kolejce mam Ziaję 25+ (otworzyłam, dwa razy się posmarowałam, ale doszłam do wniosku, że najpierw zużyję olejek). A kiedy jest mróz (czyli rzadko) na całą twarz nakładam zimowy krem z Flos Leku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na coś z granatem też mam ochotę, głównie ze względu na jego właściwości przeciwzmarszczkowe ;)) Ma też pozytywny wpływ na cerę tłustą, już coś sobie nawet upatrzyłam :) To serum z BU jest olejkowe, czy szybko się wchłania?
      Do Ziaji/Ziai nie mam jakoś zaufania, ale ten krem, o którym mówisz chyba kojarzę z internetowych zachwytów :)

      Usuń
  9. Myślałam o tych kremach, a mam cerę mieszaną. Może by się nadały, tylko szkoda, że online nie są dostępne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dla mieszanej lepszy będzie Active, Oil-Control może zbyt delikatnie nawilżać. Jeśli jesteś zdecydowana na zakup, to zadzwoń do nich i zapytaj, czy mogliby sprowadzić krem dla Ciebie z któregoś sklepu stacjonarnego, a nuż się uda :)

      Usuń
  10. Mam cerę suchą,więc kremy nie dla mnie,ale sama marka mnie ciekawi,bo wcześniej o niej nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to polecam zapoznać się z ich ofertą na stronie www.phenome.pl :) Jednym z ich sztandarowych produktów jest peeling-maska Multi Active. Rewelacyjny kosmetyk odpowiedni dla każdej cery (chyba, że borykasz się z naczynkami) :)

      Usuń
  11. Miałam kiedyś nawet oil-control na liście, później widziałam też negatywne opinie i jakoś odwiodłam w czasie zakup. Ale może kiedyś się skuszę, na razie mam mętlik w głowie i sama nie wiem czego chcę;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że nie ma produktu, który pasowałby wszystkim, bez wyjątku :P Na pewno wiesz, czego potrzeba Twojej cerze, a to w końcu pod kątem jej potrzeb należy dobierać kosmetyki. Pamiętam Twój zachwyt nad kremem z Lierac oraz Ibuki Shiseido - może w takiej sytuacji warto zostać przy sprawdzonych rozwiązaniach? :)

      Usuń
  12. Miałam porządną próbkę Oil - control i przyznam, że w okresie letnim świetnie poradził sobie z moją (zmienioną nagle w niewyobrażalnego tłuściocha skórą ) - teraz jestem z powrotem sucharkiem i męczę się w poszukiwaniach ekstremalnego nawilżenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Esku, niewyobrażalnym tłuściochem, to jestem ja :D
      Z ekstremalnym, permanentnym nawilżeniem nie pomogę, bo aż tak bogatych kremów nie używam. Mam jednak takie momenty, kiedy cera domaga się pić ponadprzeciętnie i wtedy sięgam po maseczki. Lubię np. miód (ja chętnie dodaję do niego cynamon albo kakao i jogurt) - skóra jest nawilżona, odprężona, zdrowiej wygląda, no i te walory zapachowe podczas seansu... :D

      Usuń
  13. Nie znam tych kremow. Na razie nie mam ulubiencow w tej dziedzinie, ale zaczynam uzywac kremu matujacego z ziaja i zapowiada sie dobrze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie Ziaja nie przekonuje, mimo iż ostatnio słyszy się o ich kremach sporo. Najważniejsze, że się sprawdza :)

      Usuń
  14. Dopiero co zdążyłam zamówić JMO, a muszę Phenome... co ja z Wami mam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokusy czają się na każdym kroku :D

      Usuń
  15. Phenome zerka na mnie z blogów, z wiadomych względów nie mam dostępu do ich oferty a chętnie coś bym sobie przygruchała.
    Jednak teraz moja cera szaleje, nie mogę jej w żaden sposób sklasyfikować - może jak dojdzie do ładu to zerknę na te kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co wiem, sklep online realizuje zamówienia zagraniczne :)
      Może Twoja cera zmienia profil - nie byłabyś odosobniona, oby na lepsze! Ja swoją mogę sklasyfikować jednoznacznie, co niekoniecznie mnie cieszy, biorąc pod uwagę, że jest tak oczywiście tłusta i trądzikowa ;)

      Usuń
  16. Może oba kremy się u mnie spiszą, po mimo ciągłych testów i znalezienia dobrych kosmetyków widzę,że mojej skórze nadal czegoś brakuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, znalezienie idealnego kremu to twardy do zgryzienia orzech :/ Trzymam jednak kciuki, żeby udało Ci się trafić na coś, co Cię usatysfakcjonuje w 100% :)

      Usuń
  17. Sądząc po Twoim opisie Active to bardziej krem dla mnie, z biegiem lat moja skóra zaczęłam mi trochę odpuszczać i typowego tłuścioszka jest raczej normalna z bardziej wyraźnym wydzielaniem sebum na nosie i czole. Niestety chyba się starzeję bo coraz bardziej szukam nawilżenia, nawet kosztem delikatnego, zdrowego błysku stawiając to ponad zdecydowane matowienie :) Nie zmienia to faktu, że post bardzo przydatny bo informacja o oleju arganowym jest dla mnie znacząca, wraz z częstotliwością stosowania nie służy mi zbyt dobrze. Podobnie mam z masłem shea - im dłużej go stosuję tym więcej szkód wyrządza mojej skórze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wychodzi na to, że ja też wkroczyłam już w czas, kiedy jego upływ staje się coraz bardziej zauważalny :P
      Lubię, kiedy moja skóra jest w miarę możliwości matowa, bo przy tak intensywnej pracy gruczołów łojowych, podejmowanie prób jej ogarnięcia jest koniecznością, ale w to angażuję bardziej kolorówkę. W pielęgnacji ważne jest dla mnie nawilżenie, bo bez tego skóra sama w sobie wygląda źle, a i makijaż nie prezentuje się najlepiej.
      Powiem Ci, że oleju arganowego nigdy nie używałam na twarz solo (szkoda mi go, bo na włosach spisuje się rewelacyjnie ;D), a co się wtedy dzieje u Ciebie? Zapycha?? Masła shea solo na twarz chyba też nie odważyłabym się użyć, ale kupiłam teraz krem, który ma je w składzie i jestem ciekawa, jak się sprawdzi :)

      Usuń
    2. Masło shea w nadmiarze i zbyt często o dziwo przesusza mi skórę - po wielu pozytywnych opiniach stosował je w zastępstwie kremu pod oczy, niestety było jeszcze gorzej. Olej arganowy zapycha :/ stosowany zarówno solo jak i z odrobiną żelu hialuronowego. Gdy starałam się używać go na włosy zbytnio je obciążał nie poprawiając przy tym ich wyglądu czy kondycji. Widocznie moja skóra i włosy nie lubią się z czystymi postaciami tych olejków.

      Usuń
    3. Wiesz co, ja kojarzę jakieś opinie, że po regularnym użytku kremów do rąk/ciała z masłem shea w bazie kondycja skóry ulegała pogorszeniu, więc widocznie coś jest na rzeczy w określonych przypadkach. Ja na szczęście mogę z powodzeniem używać tego rodzaju kosmetyków w pielęgnacji ciała i nic złego się nie dzieje, przeciwnie. Wiesz przynajmniej czego unikać.

      A co do oleju arganowego - potwierdza się znowu teoria, że nie ma produktu uniwersalnie skutecznego, bo dla wielu to cud w kwestii dbania o cerę. Ja używam go do olejowania włosów i w tym przypadku jest dla mnie genialny. Bezpośrednio przyczynił się do ograniczenia rozdwajania i łamania moich (zniszczonych) włosów.

      Usuń
  18. Widziałam ostatnio kosmetyki Phenome w Douglasie i tak mnie pociągały, że hej ;) teraz jeszcze bardziej mam na nie ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Douglasie polecam sprawdzić konsystencje/zapachy, a kupować wolałabym w sklepie online (tam są przynajmniej promocje, których w D. raczej próżno szukać ;)).

      Usuń
  19. Kremów z Phenome jeszcze nie znam, ale chęć poznania oczywiście we mnie jest :)
    A oprócz Phenome jakie kremy do buźki polecasz? Cerę mamy podobną, więc chętnie poczytam co jeszcze u Ciebie się sprawdziło.
    Miłego dnia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dałaś mi do myślenia, Gosiu :)
      Z nawilżających lubię Avene Hydrance Optimale Legere oraz Estee Lauder DayWear Plus do cery mieszanej. Dobrze też wspominam Guerlain Super Aqua Day do cery mieszanej oraz Sorbet Nawilżający z Caudalie - ten miałam tylko w próbce (ale planuję zakup pełnowymiarowego opakowania :)). A które są Twoimi ulubionymi? :)

      Miłego wieczorku :)

      Usuń
    2. Żadnego przez Ciebie wymienionych nie miałam, więc notuję i próbuję :)
      Ja lubię kremy Nuxe, aktualnie kończę ten na pierwsze zmarszczki :P http://pl.nuxe.com/creme-nirvanesque-30/nirvanesque
      Nawilżenie nie było bardzo mocne, więc na noc w okresie zimowym stosowałam coś mocniejszego, np korres /wild rose/, ale na dzień pod makijaż sprawował się wybornie, lekki, dobrze współgrał z każdym podkładem, nie zapychał, cera jest po nim ok :)
      Lubię też zamiast kremu na dzień krem bb, polecam ten z Pat&Rub, dla mnie w okresie wiosna-lato niezastąpiony, kupiłam kolejne opakowanie (3!) i już czekam na pierwsze promyki słońca *_*

      Usuń
  20. jak wiesz mam Oil-Control, lubię go, nie wiem za co, bo nic spektakularnego z moją cerą nie uczynił, ale ten zapach, ta konsytencja, ta miękkość cery po aplikacji sprawia, że mam na niego ochotę każdego dnia. Nakładam go w dosyć sporej ilości, ale tak jak piszesz trzeba samemu wyczuć ile będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to się teraz zastanawiam, jakich cudów można by od kremu do twarzy wymagać :D Kiedyś naiwnie wierzyłam, że takie produkty są w stanie zlikwidować pryszcze w ciągu jednej nocy :P (no dobra, w ciągu tygodnia ;)). Teraz podchodzę do tematu z realnymi potrzebami i takie też stawiam przed kosmetykami wymagania. O dziwo, nie każdy potrafi zaspokoić nawet te 'podstawowe' potrzeby.

      Rolowanie w przypadku Oil-Control zdarzyło mi się 2-3 razy i to wówczas, gdy użyłam go za dużo. Ale wiem, że może wykazywać do tego większe ciągoty, więc warto o tym wiedzieć przed ewentualnym zakupem :)

      Usuń
  21. Po peelingu enzymatycznym z Phenome mam nauczkę. Następnym razem przed zakupem wezmę próbkę, zanim kupię pełnowymiarowe opakowanie ;) Z kremami nie miałam jeszcze do czynienia, ale jak na razie najmniej mnie interesowały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a czym peeling enzymatyczny Ci podpadł? Ja bardzo go lubię :) Efekty są u mnie widoczne, ale trzeba wiedzieć, że tylko regularne stosowanie tego rodzaju produktów może przynieść rezultaty.

      Usuń
  22. Kremy mają śliczne opakowania, ale są zupełnie nie dla mnie - ja mam suchą skórę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowania rzeczywiście cieszą oko. Nie są ani pstrokate, ani tandetne. Jednak najważniejsze są zawartość i przeznaczenie. Zajrzyj do sklepu online, może znajdziesz coś dla siebie :)

      Usuń
  23. Krem numer dwa wydaje się być odpowiedniejszy dla mnie.
    Będę o tym pamiętała :) I rozważę zakup.
    Póki co, na swojej liście zakupowej mam inny kosmetyk tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  24. u mnie chyba żaden się nie da :/ a mi w Douglasie wycofali Phenome… szkoda, bo tam najłatwiej mi było robić zakupy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie, Ines, one zdecydowanie nie są dla Ciebie, nie czułabyś się komfortowo po ich użyciu ze swoja suchą cerą :)
      Jak wycofali? :/ Szkoda, bo zawsze fajniej jest sobie sprawdzić wszystko na żywo :(

      Usuń
  25. Przydałby mi się ten krem, bo moja skóra jest bardzo kapryśna ostatnio. Tylko dlaczego on musi być w szklanym słoiku, przecież do samolotu nie zabiorę :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli łatwiej byłoby Ci zamówić online, to zorientuj się, może opłacalnym będzie właśnie taki zakup :)

      Usuń
  26. Kosmetyki Phenome wydają mi się bardzo kuszące :)
    Nie mam cery tłustej, więc po prezentowane kremy raczej nie sięgnę.
    Ale widziałam w ofercie marki kilka fajnych nawilżaczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Phenome ma sporo produktów godnych uwagi, przynajmniej jak na mój gust :)) Myślę, że warto się z nimi bliżej zapoznać.

      Usuń
  27. Swietne kremy ;) musze rzucic okiem na nie i sie poglebic w temacie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wpisują się w Twoje potrzeby, to serdecznie polecam :)

      Usuń
  28. Zastanawiam się czy ten nawilżająco-matujący krem sprawdziłby się na mojej normalnej cerze z tendencją do zmian w strefie T:) P.S. Te ciemne słoiczki wyglądają pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Active może się odnaleźć w pielęgnacji takiej cery, jak Twoja, ale zawsze warto wypróbować produkt, jeśli ma się możliwość - w Złotych Tarasach Phenome ma swój salon, może postaraj się o próbkę? :)

      Usuń
    2. Bardzo dobry pomysł! Spróbuję :)

      Usuń
  29. Odpowiedzi
    1. Obydwa kremy wystarczają mi na 5-6 miesięcy, przy codziennym (porannym) użyciu :)

      Usuń