poniedziałek, 17 lutego 2014

Pat&Rub, Tonik do twarzy

Uwaga, zadam pytanie wagi szalenie osobistej – pamiętacie swój pierwszy… tonik? :P
Bo ja pamiętam! Under20, zielone, całkiem poręczne opakowanie, a w środku przyjemnie odświeżający płyn o delikatnym zapachu. To pierwsze moje spotkanie z kosmetykiem tego rodzaju miejsce miało wiele lat temu. Gdzieś po drodze potrzeba tonizowania twarzy mi umknęła i przez chwilę nie sięgałam choćby myślą po ‘te wszystkie płyny, które właściwie… co mają robić?”.  Przez długi czas tonik albo gościł w mojej kosmetyczce, albo go nie było – wszak żadna to paląca potrzeba, żadne namacalne efekty, a jedynie dodatkowa warstwa na skórze – a co, jak co – warstwowości to ja nie lubię!

Historia zmieniła bieg, gdy po raz pierwszy zetknęłam się z łagodzącym tonikiem P&R. Wymagania miałam spore, choć mocno niedoprecyzowane ;) No bo tak – niby już wiedziałam, co ów płyn ma robić, ale niekoniecznie wierzyłam w zasadność jego obecności w całym pielęgnacyjnym rytuale. Nadrzędnym jego zadaniem jest wyrównywanie pH, które utrzymane na odpowiednim dla skóry, lekko kwaśnym poziomie (~4,5 do 5,5) jest, w istocie, rzeczą poniekąd warunkującą jej stan. Jest to o tyle ważne w odniesieniu do osób borykających się z problemami trądzikowymi, że zarówno podniesione, jak i zbyt niskie pH sprzyja nasileniu tych kłopotów.
Nie wiem, jak Wy, ale ja od razu nabieram ochoty na regularne tonizowanie.




Sięgnięcie po propozycję naszej rodzimej marki, Pat&Rub, było dla mnie oczywistym następstwem. Firmę darzę zaufaniem, a składowo ta łagodząca mieszanka wydała mi się świetnym rozwiązaniem dla mojej trądzikowej cery.
Mamy tutaj bowiem nawilżającą i łagodzącą zaczerwienienia wodę różaną; działającą antybakteryjnie i przeciwzapalnie wodę rozmarynową; łagodzącą podrażnienia wodę lawendową oraz rumianek solny, który również łagodzi podrażnienia, rumień i zaczerwienienia. Skład jest więc naturalny, zmyślnie skomponowany, a co najważniejsze – wcale nie gołosłowny!

Moje obecne opakowanie jest już którymś z kolei i za każdym razem, gdy go na rzecz innych specyfików odstawię, wracam z podkulonym ogonem, doceniając jego działanie po stokroć bardziej. Dotąd przyświecało mi wyobrażenie o trudnych do zdefiniowania efektach regularnego stosowania toników. Bo jest to coś ‘pomiędzy’. Coś, czego w zasadzie nie widać. Coś, co sobie może i działa, ale jak, gdzie i po co? To już trudniej odnotować. Tymczasem…

Odkąd łagodząca mieszanka P&R towarzyszy mi w ścisłej pielęgnacji, zauważyłam widoczne, dodatnie zmiany w odbiorze samej cery, jak i złagodzenie problemów, z którymi przyszło mi się borykać. Skóra nie jest bowiem tak podatna na poddawanie się uciążliwym stanom zapalnym jak bez niego. A jeśli takowe się pojawiają, to cały proces ich gojenia przebiega szybciej i łagodniej. Rzecz jasna, tonik nie uchroni mnie całkowicie przed takimi przejściami, lecz stanowi swoistą tarczę obronną, która w przydzielony sobie sposób działa jak kojący okład.
Działanie toniku oceniam wysoko nie tylko z powodu jego dobroczynnego wpływu na moje trądzikowe zgryzoty, albowiem i reszta zapewnień producenta znajduje u mnie odzwierciedlenie. Płyn delikatnie nawilża moją cerę, niweluje uczucie ściągnięcia skóry po dogłębnym jej oczyszczeniu. Niejednokrotnie uratował mnie po tym, jak z uwagi na moją delikatną niesubordynację ;) przeciągnęłam w czasie działanie glinkowych maseczek. Uwierzcie, cera po takim seansie potrafi zastrajkować – jest zaczerwieniona, ściągnięta, a poczucie ogólnego dyskomfortu zniwelować może tylko odpowiednio dobrany specyfik łagodzący.
O profitach takich, jak doczyszczenie ewentualnych demakijażowych uchybień, czy uczucie odświeżenia cery bez niechcianego poczucia lepkości chyba nie muszę wspominać? Ponadto, tonik ten idealnie uzupełnia poranne czynności pielęgnacyjno-makijażowe, gdyż świetnie współpracuje z kremami, a ostatecznie również z kosmetykami kolorowymi. Mam wrażenie, że makijaż na cerze nim potraktowanej wygląda lepiej i lepiej się utrzymuje.

Jak widzicie, tonik od P&R mnie kupił i wpisał się na dobre w moje pielęgnacyjne rytuały. Wprawdzie mam w planach wypróbowanie jeszcze kilku innych tonikowych opcji, ale poprzeczkę P&R postawiło wyjątkowo wysoko.


Znacie?
Jakie jest Wasze stanowisko w kwestii tonizowania cery? :)


Pozdrawiam Was,
Megdil

92 komentarze:

  1. Moim pierwszym to tonikiem była ziaja:D a pózniej bywało różnie raz uzywalam raz nie:) ostatnio używam Organique, ale Pat chętnie bym wyprobowała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogórkowy tonik z Ziaji jest dość popularny i podobno całkiem fajny :)
      No właśnie, tonikowa historia chyba u większości z nas układała się podobnie - w zależności, jak zawiał wiatr :P Wydaje mi się, że propozycji Organique nie kojarzę, a który Ty masz? Jesteś zadowolona?

      Usuń
  2. Bez toniku ani rusz :)
    Produkty Pat&Rub ogólnie są świetne :)
    Moja cera zdecydowanie je kocha :)
    A mój pierwszy tonik o zgrozo!! AFRODYTA ADONIS!!!! :)
    Kiedyś myśleli, że jak ktoś ma wypryski i tłustą cerę to alkoholem ją trzeba atakować :)
    To były czasy... ;)

    Buziaki
    xo xo xo xo xo xo xo





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wychodzę z tego samego założenia. Bo mam wrażenie, że krem efektywniej działa, a makijaż lepiej wygląda i tak też się utrzymuje. Spośród twarzowej oferty P&R znam tylko tonik i Ekoampułkę 4, którą wielbię tak samo. Mam jednak ochotę również na krem BBB, być może skuszę się na niego w nadchodzącym wiosennym okresie :)

      Afrodyta Adonis? Nie kojarzę :D Ten mój pierwszy tonik z Under20 nie miał w sobie alkoholu, ale później i po takie sięgałam - idąc za wspomnianymi przez Ciebie zaleceniami ;) Czasy tamte były szczególne, to fakt, rozeznanie w kosmetycznych zakamarkach do najprostszych nie należy, a droga do ideałów bywa wybitnie kręta :D

      Usuń
  3. super produkt :) tak samo lubiłam ichny micel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Płynu micelarnego jeszcze nie miałam. Słyszałam, że średnio radzi sobie ze zmywaniem makijażu, a to właśnie w tym celu używam takich produktów, więc spasowałam. A u Ciebie, Agi, sprawdzał się pod tym kątem bez zarzutu? :)

      Usuń
    2. Wiesz co...ja nie maluję się jakoś mocno - więc dużego arsenału do zmycia micel nie ma... oczy zmywam dwufazą, a po micelu lece twarz żelem z wodą. Micel zmywał w sam raz ... a do tego czułam,że pielęgnuje skórę :)

      Usuń
    3. A widzisz, mnie bardzo zależy, żeby micel skutecznie i delikatnie zmywał też oczy :) Nie mówię, że mnie nie korci, ale jeśli już go zakupię, to na pewno będzie to zakup promocyjny. W standardowej cenie nie podejmę ryzyka :P

      Usuń
  4. Piękne zdjęcie!! i bardzo fajny produkt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tonik jest fantastyczny i każdemu, bez względu na rodzaju cery, zaleciłabym jego wypróbowanie!

      Usuń
  5. zbieram się już od paru miesięcy do kupienia tego toniku, i naprawdę nie wiem, co mnie ciągle powstrzymuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczaj się na jakieś dobre promo :)
      To naprawdę świetny kosmetyk, a jeśli tonizowanie jest dla Ciebie czymś obowiązkowym, to i z tej propozycji musisz koniecznie skorzystać! :)

      Usuń
  6. O to sławny, polecany mi na pierwsze zakupy w P&R, tonik :) Wygląd naprawdę interesująco, tylko po przestawieniu na płyny micelarne całkiem odzwyczaiłam się od toników, choć wcześniej był to obowiązkowy płyn mojej pielęgnacji - rano i wieczorem. Niezłą zagwozdkę zadałaś mi z tym moim pierwszym... Myślę, że to musiał być Garnier z różowej serii, Nivea Young albo ogórkowa Ziaja, ale na 100% nie mam pojęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co kojarzę, zwracałam na niego Twoją uwagę już parokrotnie - niech ten post będzie ostatecznym dowodem, że warto w ten tonik zainwestować :D

      Dla mnie płyn micelarny i tonik to dwa różne produkty, rozgraniczam ich działanie. W micelach ważna jest dla mnie skuteczność w pozbywaniu się makijażu, tonik natomiast ma być łagodniejszy, musi posiadać właściwości kojące, miło, jeśli dodatkowo delikatnie nawilża skórę i absolutnie nie może zostawiać na cerze lepkiej warstwy. Ponadto zdecydowanie bardziej zwracam uwagę na skład płynów, którymi tonizuję cerę.

      Ja, o dziwo, bardzo dobrze pamiętam ten mój pierwszy tonik. Gorzej z innymi kosmetykami :P

      Usuń
    2. Tak, tak polecałaś mi go Ty i jeśli mnie pamięć nie zawodzi - Marylin :) Zapewne prędzej, czy później się na niego skuszę :)

      Usuń
  7. Ja posiadam teraz tonik oczarowy z Organique i niby fajny ale chyba wiecej go nie kupię. Na pewno moim kolejnym zakupem będzie srebro koloidalne-podobno niezastąpione przy trądziku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A coś konkretnego Ci w tym toniku z Organique nie odpowiada? Ja miałam podobnie z wieloma innymi produktami tego rodzaju. Niby były w porządku, bo krzywdy mi nie czyniły, ale mimo wszystko, czegoś zauważalnie mi brakowało. Tonik P&R ma to coś i dlatego tak mocno go polecam :)

      O srebrze koloidalnym coś gdzieś czytałam i zalecenie go dla trądzikowej cery również zapadło mi w pamięci. Jeśli się na nie zdecydujesz, będę wyczekiwać Twoich wrażeń!

      Usuń
    2. Nic konkretnego do niego nie mam :-) nie szkodzi mi ale chyba nie ma tego czegoś o czym wspomniałaś :-)

      Na pewno na dniach zamowie sobie to srebro na dozie. Wątpię że wyleczy mnie z trądziku ale może przynajmniej powoli mi uporać się z tymi krostami, które już się pojawiły.

      Usuń
  8. haha,mój pierwszy tonik też był z Under 20 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, że był całkiem do rzeczy? :D

      Usuń
  9. Ja o tonikach dosyć często zapominam, przyznaję ze wstydem. Swego czasu regularnie używałam toniku ogórkowego z Ziaji, który dobrze matowił, oczyszczał skórę, i łagodził zmiany trądzikowe. Teraz nie mam do niego dostępu, więc używam badziewia z Simple...jednak kupiłaś mnie tą recenzją, tonik P&R koniecznie musi wylądować w moich zbiorach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogórkowej Ziaji nie używałam, ale wiem, że u wielu osób dobrze się sprawdza :)

      Wydaje mi się, że systematyczność w stosowaniu tego typu kosmetyków zależy bezpośrednio od działania samego produktu. Bo u mnie też z tym różnie bywało, dopóki nie trafiłam na P&R. Teraz mam niemały problem, gdy nagle okazuje się, że ostatnie krople toniku właśnie wypłynęły na wacik, a ja nie mam w zapasie kolejnego opakowania ;))

      Usuń
  10. używam toników, odkąd w Bravo czy innym podobnym tygodniku bardzo opinitwórczym, wyczytałam że warto :) najpierw była to Ziaja oczywiscie, potem zachłysnęłam się Avonem i stosowałam te ich wysuszacze, potem przeleciałałam wszystkie drogeryjne wynalzaki te tanie i te drogie aż wreszcie poznałam te naturalne i je uwielbiam. Pat to mój ulubieniec oczywiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie pamiętam, jak w ogóle trafiłam na ten rodzaj kosmetyku. Zakładam, że również naczytałam się fachowych porad w podobnych gazetach :D
      Avon kojarzę z serii dla nastolatków, Clearskin (?). Mieli tam całkiem spoko peeling do twarzy, a i tonik zdarzyło mi się używać, ale nie wspominam dobrze tej przygody. W tonikach lubię naturalne składy. Ciekawa jestem, jak ta Twoja nowinka z L&B będzie się sprawdzać :> A którą wersję sobie zamówiłaś? :)

      Usuń
    2. ten peeling taki miętowy była bardzo fajny, wspólnie z Tomaszem używaliśmy bardzo długo. A z L&B mam wersję dla cery tłustej z cytryną i lawendą bodajże jest. Pomyśleli, bo oddzielnie jest do niego pompeczka, dzięki czemu psikam sobie buzię w ciągu dnia.

      Usuń
    3. Ja mam chęć na ten sam tonik :) Oprócz tego biorę pod uwagę krem i maseczkę do twarzy oraz maskę do włosów. Tej ostatniej jestem ogromnie ciekawa, także czekam na Twe opinie jak na upragnioną wiosnę :P

      Usuń
  11. Moim pierwszym tonikiem byla soraya ...ale to taaaak dawno....
    uwielbiam toniki i zawsze musze jakies miec, koniecznie :D
    ten tez bym chétnie wypróbowala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uzależniłam się od tego konkretnego toniku. Daje mi wszystko, czego oczekuję. Oczywiście, moja ciekawość świata każe mi próbować innych mieszanek, ale wiem, że do tej zawsze mogę wrócić i na pewno się nie zawiodę :) Dlatego, jeśli będziesz mieć okazję, koniecznie go wypróbuj, Karo! :)

      Usuń
  12. Bez toniku u mnie ani rusz! Obecnie kończę tonik z Caudalie, w zapasie mam jeszcze ulubiony oczyszczająco - nawilżający z Lirene, a w międzyczasie kupię Clarins'a, wiesz którego :*
    Na P&R mam ochotę, na pewno zagości w mojej łazience prędzej czy później :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jeszcze trochę Caudalie czeka na zużycie, dam mu ostatnią szansę na wykazanie się. Mam nadzieję, że ją dobrze wykorzysta :P
      Ten z P&R to mój absolutny hit, ulubieniec, ukochaniec i co tam jeszcze, zdecydowanie warto po niego sięgnąć :)

      Ja mam jeszcze chęć na wypróbowanie mistu z JMO, ale myślę, że zainwestuję kiedyś w całą serię kosmetyków przeznaczonych do cery tłustej i w ten sposób sprawdzę ich działanie :)

      Usuń
  13. O matko, pierwszy tonik? Nie pamiętam, bo stara już jestem. Ale pamiętam swój najlepszy. To Caudalie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tonik Caudalie za pierwszym podejściem nie do końca się sprawdził, ale dam mu szansę na rehabilitację, bo część opakowania czeka jeszcze na zużycie. Liczę na niego ;)

      Usuń
  14. Hej. Czytałam Twój post o żelu epiduo. Czy miałaś po nim czerwoną twarz? Ja właśnie mam.. Stosuję go na razie dwa tygodnie i robię sobie przerwy co 5 dni i nawilżam ale chciałabym zakryć to zaczerwienienie. Wiesz może jaki jest dobry podkład czy puder? :)
    Odpisz mi jak możesz na: ekrewetka.blogspot.com
    Z góry dziękuję. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie Epiduo nie działa drażniąco, jednak kilka dziewczyn w komentarzach dzieliło się swoim doświadczeniem - zachęcam do poczytania, bo można z tego wiele wynieść dla siebie.

      Jeśli chodzi o podkłady, to jednym z moich ulubionych jest Parure Extreme od Guerlain, ale nie wiem, czy będziesz miała okazję go gdzieś jeszcze dostać, bo firma postanowiła go wycofać ;) Innym, kryjącym podkładem, który dobrze wspominam jest Everlasting Foundation z Clarins. Bardzo lubię również HD Foundation od MUFE :) Jeśli zaś szukasz kryjącego pudru, to dla mnie świetnym wyjściem jest Illuminating Finish Powder Compact Foundation od Bobbi Brown. Pisałam o nim tutaj: http://megdil.blogspot.com/2013/03/bobbi-brown-illuminating-finish-powder.html

      Usuń
  15. Ja za tonikami nie przepadam, uzywam toniku, ale nic mi nie robi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tajko, wydaje mi się, że kluczem jest znalezienie takiego toniku, który zachęci Cię do regularnego stosowania, bo jak się okazuje, coś jednak te kosmetyki robić mogą :)

      Usuń
  16. Kusi mnie ten tonik, ale póki co mam mgiełkę różaną Pat&Rub. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ich mgiełek jeszcze nie stosowałam, ale pewnie je kiedyś wypróbuję :) Gdy zaś zużyjesz swoich aktualnych pomocników, szczerze zachęcam Cię do testów tego toniku, jest rewelacyjny :)

      Usuń
  17. Pierwszy tonik Ziaja - ogórkowy i stosowałam go przez lata. Ten P&R miałam kupić, ale wybrałam tańszą wersję hydrolat różany + tonik lekko złuszczajacy na bazie półprodutków ecospa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziaja ogórkowa przewinęła się tu już parę razy :)
      Hydrolaty bardzo lubię używać do mieszania glinek, które zyskują wówczas dodatkowe właściwości :) Nad płynem złuszczającym natomiast zastanawiam się ostatnio coraz intensywniej. Na pewno coś dla siebie wybiorę, muszę jednak temat dobrze obmyślić ;))

      Usuń
  18. moim pierwszym, który używałam bardzo,bardzo długo toniku z 3 kroków clinique (4, czyli cera tłusta, bogowie, kto mi to wtedy doradził?!), odstawiłam go juz dawno i leży niekochany na półce :( chwilowo jestem zrażona do wszystkiego, co nazywa się tonik, ale kiedys na pewno do nich wróce (i pewnie stanie się to dość szybko ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego drugiego kroku z Clinique nigdy nie miałam, choć gdzieś w planach się pojawił. Jako że to płyn złuszczający, na pewno nie zyskałby u mnie miana toniku, ale sądzę, że stosowany z umiarem ma szansę dobrze zadziałać.
      Dla mnie tonik musi być delikatny - a ten z P&R na pewno taki jest. Zachęcam Cię do eksperymentu z nim, jestem przekonana, że zmienisz swoje nastawienie do tonizowania cery :)))

      Usuń
  19. Podczas ostatniej wizyty w Sephorze w sprzedaży były jeszcze zestawy poświąteczne PAT&RUB, w tym zestaw tonik właśnie, ampułka 1 i peeling pomarańczowy do ust, całość w cenie około 120 zł, także przygarnęłam ;) U mnie w roli toniku występowała dotychczas woda termalna. Kończę właśnie Uriage i przesiadam się na tonik P&R, mam nadzieję, że i u mnie się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daga, Ty masz nosa do dobrych promocji, mówię Ci :D Świetna cena za taki zestaw! Zastanawiam się, co ze mną nie tak, że nigdy nie trafiam na podobne oferty. Robiłam kilka podejść do zestawów P&R w Sephorach, ale nigdy nie było mi dane trafić na nie w promocyjnej cenie. Albo chowano je przede mną - taka opcja, choć nieprawdopodobna, zaczyna pojawiać mi się w głowie ;P

      Co do toniku - jestem dobrej myśli. Produkt jest świetny. Będę jednak czekać na Twoją opinię, bo jestem jej bardzo ciekawa :)

      Usuń
  20. Moim pierwszym tonikiem był chyba również Under 20, ale stara wersja, bo używałam jej ponad 15 lat temu ;)
    A tonik z P&R używam obecnie, mam drugą butelkę :)
    Mam niestety czasem wrażenie, że lekko podrażnia, może ze względu na alkohol w składzie, który mi trochę przeszkadza... I wtedy sięgam chętniej po tonik Phamraceris A...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja z nim przygoda również dawno temu miała miejsce :P
      Alkohol benzylowy znajduje się na przedostatnim miejscu w składzie, a zastosowany w roli konserwantu występuje w niewielkiej ilości, która nie powinna nieść za sobą negatywnych skutków. Jednak co skóra, to inna tolerancja. Na moją cerę tonik działa idealnie kojąco, szkoda, że u siebie zaobserwowałaś takie mankamenty :(

      Usuń
  21. oj miałam go miałam o tez pokochałam :) ale mi sie zrymowało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rym niewymuszony, a miłość odwzajemniona - wszystko się zgadza :P

      Usuń
  22. Ja tez go mialam i uwielbialam. Nawet na wizazu pisalam recenzje kiedys. Zuzylam sporo opakowan. To naprawde najlepszy tonik jaki bylo mi uzywac. Rownowaga, balans to synonimy tego toniku.
    A moim pierwszym zestawem do twarzy ktory skladal sie z mydelka i toniku byla seria ziaji tin tin i do dzisiaj pamietam zilowy zapach tego toniku. Ostatnio nawet go wspominalam i zaluje, ze juz nie jest dostepna ta seria ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze go opisałaś, Olu. Dla mnie to bezpieczna i pewna przystań, świetnie działa na moją cerę.
      Pamiętam tę serię Ziaji, kojarzę nawet zapach. Nie wiedziałam, że ją wycofali, co więcej, jestem przekonana, że widywałam ją jeszcze do niedawna w Rossmannie, czy Naturach :)

      Usuń
    2. Az zerknelam na wizaz i sie okazalo, ze tin tin jest jeszcze dostepny! Ja go nie widzialam juz dawno, nawet przez wyprowadzka z pl dlatego wydawalo mi sie, ze juz tez nie ma tej lini kosmetykow. Po sprawdzeniu skladow jestem pewna, ze nie siegne po te produkty ale sentyment pozostal ;)
      Teraz uzywam tylko tego toniku z Clinique i nawet sie u mnie sprawdza (wiadomo, jego dzialanie jest jednokierunkowe wiec duzo od niego nie wymagam - w sensie nawilza i matuje, 2 in1-, dezynfekuje, odtluszcza, zluszcza, odblokowuje pory ale moze przesuszyc, podraznic, powodowac luszczenie), wlasnie zakupilam druga butelke. Peeling enzymatyczny kupilam od Dermalogica ;) jeszcze zanim sie skonczyl kanebo i juz moge stwierdzc, ze jest mniej wydajny od tego drugiego, dzialanie wydaje mi sie podobne, pouzywam jeszcze i dam znac jesli chcesz jakie sa moje odczucia. Wydaje mi sie, ze w koncu trafilam na swoj zestaw kosmetykow do twarzy, od jakiegos czasu juz i nie eksperymentuje i dobrze mi z tym. Ale ciagle kusi mnie zakamuflowana buteleczka Atredermu...

      Usuń
    3. gwiazka 1 - w sensie,NIE 2 w 1
      gwiazka 2 - nie eksperymentuje ale kanebo zamienilam na dermalogica... coz, kobieca logika ;)

      Usuń
    4. Czyli jednak mam dobre oko ;D
      Ja nad tym płynem Clinique nadal dumam (nigdzie nie ma miniatury, którą chciałabym kupić :/), w sumie mam chyba większą ochotę wypróbować płyn keratolityczny z tej nowej serii Lierac Prescription albo Paula`s Choice (Skin Perfecting 2% BHA Liquid Exfoliant).

      Skoro Dermalogica jest mniej wydajna, to nawet nie potrafię sobie wyobrazić, na ile wystarcza Kanebo :D A masz zamiar stosować ją codziennie? Oczywiście, że chętnie zapoznam się z Twoją porównawczą opinią, jak zawsze zresztą :) Ja się ostatnio wkręcam w Kanebo na nowo. Mam ochotę wrócić do znanych mi produktów, a także poznać inne. Podoba mi się ich filozofia i podejście do dbania o skórę. Poza pielęgnacją mam też w pamięci polecony przez Ciebie podkład. Oprócz tego, na lato pewnie zainwestuję w bazę. Na razie jednak stawiam na Dermalogicę.

      Wiesz co, ja myślę, że nawet, jeśli znajdziemy kiedyś taki komplet kosmetyków, który odpowiadać nam będzie od początku do końca, to i tak nie uchronimy się przed próbowaniem nowości. Być może mówię tak, bo u mnie daleka droga do takiego stanu rzeczy (na razie mam pewny tonik oraz pretendujące do ideału myjadło - Mud Soap), ale i tak ciągle interesują mnie nowinki. Bo a nuż okażą się jeszcze lepsze? ;))))

      Na Atre chciałam się porwać jeszcze niedawno, ale spasowałam. Generalnie, muszę się ostatecznie zdecydować na jakiś konkretny kierunek leczenia. Chwilę czasu jeszcze mam, więc bez pośpiechu rozmyślam.

      Usuń
    5. Masz dobre oko! Masz ;)
      Ja z tego plynu - toniku jestem zadowolona, salicylek dziala. Nad Lierac szczerze mowiac sie zastanawialam ale zapomnialam o nim, wylecial mi z pamieci. Z tego co kojaze to on ma w skladzie tez kwas mlekowy, kiedys sie u mnie sprawdzal. Moze nastepnym razem jak nie zapomne. Paulas Choice tez bralam pod uwage ale jesli moge miec cos podobnego bez zamawiania z internetu to wole kupic stacjonarnie, gdyby Cliniczek sie nie sprawdzal to moze bym zamowila...
      Wiesz z dermalogica to jeszcze nic nie przesadzone, wagowo jest wieksza, ale tez sam proszek jest ciezszy, natomiast do jednorazowej porcji musze zuzyc go wiecej, pianka nie jest tak aksamitna jak u kanebo, pachnie kwaskiem cytrynowym, kanebo to przyjemna won, delikatnie perfumowana, absolutnie nie nachalna. Mam wrazenie, ze kanebo lepiej poleruje i latwiej radzi sobie ze skorkami, nawet jesli nie wszystko zluszczy to rozpulchnia ten naskorek i resztki latwo zebrac miekkim reczniczkiem, Dermalogica troszke wysusza ale wydaje mi sie, ze lepiej odblokowje pory i sa one czystrze. Do daily microfoliant potrzebny jest dodatkowy peeling na zmiane i fajnie sprawdza sie skin prep scrub (jak dobrze pisze) ktorego dostalam pare probeczek, chyba sie na niego zdecyduje. To takie pierwsze obserwacje, jesli zauwaze , ze mimo tego, ze nie radzi sobie z e wszystkimi skorkami wplywa lepiej na redukcje zaskornuikow to zostane przy nim.
      Ja tez tak mysle, ze jak ktos jest kosmetykoholikiem to tego nie zwalczysz hehe ale sa gorsze uzaleznienia wiec nie ma co plakac ;) a Jeszcze jak sie dzielisz ze swoimi spostrzezeniani na temat powyzszych to czynisz dobro ;)
      Ja sie nie boje sie samego w sobie atre, boje sie jego odstawienia i tego, ze po tym nie dam sobie juz rady bez ciezszych retinoidow, teraz pomalutku do celu jakos idzie. Nie lubie byc tez zalezna od recept, koniecznosci stawiania sie co jakis czas u lekarza...Ja tez nie mam pospiechu, wiem, ze predzej czy pozniej zdecyduje sie na niego bo ciekawosc jest silnijsza niz strach.

      Usuń
    6. Powiem Ci tak: sięgnięcie przeze mnie także w stronę peelingu Kanebo jest nieuniknione :D Wiem już to na pewno. W Dermalogica doceniam właśnie to, jak oczyszcza pory i jak gładką skórę pozostawia. Cieszę się też, że wspomniałaś o Skin Prep Scrub. Wychodzi na to, że zamiast po kolejny słoik Exfoliating Facial Paste, sięgnę właśnie po tę propozycję Dermalogica. Pamiętam, że ktoś mi go kiedyś polecał, a potem zupełnie wyleciał mi z pamięci. Zapowiada się bardzo fajnie, tym bardziej, że poczułaś się zachęcona do zainwestowania w pełnowymiarowe opakowanie :)
      U mnie zawsze muszą być dwa rodzaje peelingów, od tego punktu w pielęgnacji jestem chyba uzależniona najbardziej ;)) Zastanawiam się też cały czas nad Gentle Cream Exfoliant :P Kiedy ja tego wszystkiego spróbuję :D

      Usuń
    7. No wlasnie, mordka jedna a tyle dobroci do probowania ,)

      Usuń
  23. ja toników nie używam, bo nie są mi do życia niezbędne i właśnie z nimi tak jest, że nie wiadomo do czego mają służyć.. micel robi całą robotę i domywanie buzi jeszcze tonikiem wydaje się być zbyteczne.. choć nie wątpię w profity jaki daje akurat ten, z uwagi na świetny skład choćby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonik dobra rzecz, ale rozumiem Twoje podejście, Marti. Ja akurat miceli w 'tonizacyjne' przedsięwzięcie nie mieszam, bo to produkt, który utrzymuje zupełnie inną pozycję w mojej pielęgnacji. Może to też wynikać z problemów, jakich dostarcza mi moja cera, a w takich sytuacjach każde pomocne działanie jest na wagę złota :)

      Usuń
    2. na pewno! ja nie mam chyba większych problemów z cerą, więc tonizowanie to dla mnie niekoniecznie obowiązkowy punkt programu :)

      Usuń
    3. Z powodu braku problemów z cerą bierze mnie zazdrośnik :D

      Usuń
  24. Pierwszy tonik ? Oczywiście, że pamiętam. Wiesz dlaczego ? Ponieważ zaczęłam je stosować całkiem niedawno. Wcześniej jakoś nie czułam potrzeby, nie bardzo wiedziałam po co to ... No cóż, dzisiaj wiem, że to był błąd. Pierwszym tonikiem był ten Evy Natury Herbal Garden. Wersja z ekstraktem z czerwonej koniczyny. Świetny kosmetyk. Od tamtej pory kilka innych przetestowałam. Ten z P&R mam na swojej liście zakupowej. Każda recenzja, którą czytam na jego temat jest bardzo pozytywna. Będzie mój! Już wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonik z Eva Natura to chyba lubiany produkt, bo któryś raz o nim czytam :)
      Aneta, moja historia z tonikami była bardzo nieregularna. Dopiero kiedy odkryłam propozycję P&R wiedziałam, że to jest coś, bez czego już się nie obędę. Zdecydowanie lepiej mojej cerze z tym kosmetykiem :)

      Życzę Ci więc, byś szybko nabyła swoją buteleczkę! :)

      Usuń
  25. Musiałam trochę pogrzebać w pamięci by przypomnieć sobie mój pierwszy tonik, ale chyba był to tonik z Polleny Ewy z wyciągiem z koniczyny polnej - taki dosyć budżetowy, ale zbierał dobre recenzje na Wizażu. Przeczytałam Twój post z ciekawością, bo aktualnie nie mam toniku (jedynie płyn micelarny z Biedronki) i zastanawiam się nad zakupem, a firma Pat&Rub po kremie otulającym wywarła na mnie bardzo dobre wrażenie :) Fajnie, że u Ciebie się sprawdza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię miceli angażować do roli toniku. Brak mi w takim przypadku poczucia odprężenia, delikatnego nawilżenia i ukojenia skóry. Trafiony tonik jest w stanie mi to zapewnić, micel niekoniecznie. Poza tym, staram się dbać o to, by toniki, po które sięgam miały mi do zaoferowania coś przyjemnego w składzie. Najbardziej moją uwagę przyciągają te w pełni naturalne propozycje.

      O tak. Seria otulająca jest bardzo udana. Zarówno krem do rąk, o którym wspominasz, jak i masło do ciała wywarły na mnie pozytywne wrażenie. Nie używałam jeszcze scrubu, ale i po niego prędzej, czy później sięgnę :)

      Usuń
  26. Nie pamiętam zupełnie jaki był pierwszy, stosowany przeze mnie tonik :) wiem jednak, że ze wszystkich stosowanych przeze mnie do tej pory najmilej wspominam produkt z firmy Eva Natura Herbal Garden. Chociaż przyznaję, że etap toniku w mojej pielęgnacji stosuję po macoszemu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kompletnie nie mogę przypomnieć sobie mojego pierwszego kremu. Za nic w świecie :P
      Aneta też chwaliła ten tonik z Eva Natura, coś musi być na rzeczy :) No widzisz, czyli u Ciebie jest tak, jak było i u mnie do niedawna. Gwarantuję Ci, że po zapoznaniu się z propozycją P&R zmieniłabyś swoje nawyki :D

      Usuń
  27. Dziękuję bardzo za odpowiedź. :*

    OdpowiedzUsuń
  28. Właśnie dzisiaj o nim napisałam ;) Od kiedy go używam nie wyobrażam już sobie pielęgnacji bez tonizowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to przybij piątkę! Ten tonik ma moc, bez dwóch zdań :)

      Usuń
  29. O rany... nie pamiętam pierwszego toniku. Sądzę że był to jakiś Clean&Clear albo Eris właśnie Under 20 :) W ogóle toników rzadko używałam, dopiero z wiekiem doceniłam je w swojej pielęgnacji. Obecnie częściej zastępuję je micelami, ale wciąż wracam.
    Pat&Rub na pewno spróbuję, bo już dawno figuruje na mojej liście. Czekam tylko na dobrą okazję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Clean&Clear też przerabiałam, a jakże! Z tym, że Under20 był zdecydowanie delikatniejszy, nie przypominam sobie alkoholowego odoru ulatniającego się podczas przemywania twarzy :P
      Ja akurat nie lubię zastępować toników micelami. Widzę różnicę w działaniu na cerę, dlatego rozgraniczam te dwa zagadnienia :)

      Okazja w P&R nadarzy się sama, to pewne :D

      Usuń
  30. Również bardzo lubię ten tonik, obecnie 3 butelka jest w użyciu, a 4 czeka w zapasach :) W międzyczasie stosuję też inne, m.in. Ole Henriksen grease relief oraz Jason C-effects, które też są fajne, ale mają zupełnoe inne działanie, a do łagodzenia Pat&Rub jest niezastąpiony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tych dwóch pozycji, które wymieniłaś, nie znam. Pobieżnie przeczytałam coś o Grease Relief Tonic - zainteresował mnie :>

      Usuń
  31. Ja właśnie szukam jakieś ciekawego toniku w przystępnej cenie. Przeszłam już przez mnóstwo drogeryjnych produktów tego typu i żaden nie sprostał moim oczekiwaniom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogeryjnych toników już dawno nie używałam, więc ciężko mi się odnieść. Jeśli jednak szukasz czegoś naprawdę dobrego, polecam Ci tę propozycję od P&R. Jeśli nie masz ochoty na wydawanie 60 zł na buteleczkę, poczekaj na jakąś promocję, bo tych na P&R nie brakuje :)

      Usuń
  32. Toniku z Pat&Rub nie miałam, ale mam obecnie z Yves i jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ofertą YR nie jestem mocno zaprzyjaźniona, ale mam chęć na kilka ich produktów. Interesuje mnie głównie seria Hydra Vegetal oraz Sebo Vegetal :)

      Usuń
  33. jestem chyba na poczatku tej drogi, bo mnie wciąż czasem ciężko zrozumieć działanie toniku, ale jakieś tam działanie zauważam. Ja lubię tonik, bo chcę wierzyć, że on coś robi. Poza tym po demakijażu i myciu widze, czy skóra na pewno jest czysta :P
    ale szczerze mówiąc nie zapałałam do nieczego miłością jeszcze. Nie w tonikach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to kwestia trafienia na "TEN" produkt - jak to w życiu :P
      Mnie również nie było łatwo przekonać do tego etapu w pielęgnacji. Bardzo chętnie i świadomie pomijałam tonizację, widzę jednak, że niesie to ze sobą profity, co z kolei wpędza mnie w uzależnienie - w tej chwili tonik to jedna z moich podstaw :)

      Usuń
  34. Do tego toniku przymierzam się już od dłuższego czasu i czuję, że niedługo zagości w mojej łazience. Nie spotkałam się z ani jedną negatywną recenzją, a jego cudny skład zapowiada się wybornie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie kojarzę żadnego negatywnego słowa pod jego adresem. Prawdą jest, że skład został tu świetnie skomponowany, bo każdy rodzaju cery coś w nim dla siebie znajdzie, a cała kompozycja zdaje się być remedium na wszelkie bolączki :)

      Usuń
  35. mój pierwszy tonik to był zielony Garnier :) ale dawno temu to było:) dziś już testuję co chwila inny;) ale na ten Patkowy mam chęć , więc przy następnym zamówieniu wpadnie do koszyka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również wzięło na testy nowości, chociaż wiem, że trudno będzie się im przebić przez świetną jakość i działanie propozycji P&R. Wypróbuj go koniecznie, jestem ciekawa, jak bardzo będziesz z niego zadowolona. Bo że będziesz, to pewne ;D

      Usuń
  36. Ja jakoś tak już się przyzwyczaiłam, że bez tonika bym chyba nie umiała. Mój pierwszy to też był chyba zielony Garnier jak czarnej Ines, albo niebieski :)

    Wiesz ja teraz zamiast toniku często stosuję hydrolaty kwiatowe, to nie mój wymysł, tylko podobnież właśnie można zastępować tonik hydrolatami, powiem Ci, ze bardzo przyjemna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Joko, ja również nie potrafię już nie uzupełniać pielęgnacji tonikiem. Widzę, że on dopełnia resztę czynności.

      Hydrolaty to świetna rzecz. Mnie jednak solo nie przekonały tak, jak w tej mieszance od P&R. Myślę, że kluczem są też ich odpowiednie proporcje :) Nigdy jednak nie używałam hydrolatu różanego samego w sobie (właściwie dopiero od czasu Twojej recenzji mam ją na uwadze), lecz wszystko przede mną :)

      Usuń
  37. Mój pierwszy ale taki naprawdę PIERWSZY tonik to taki zrobiony metodą chałupniczą w czasach kiedy nie było nic z ogórka i ze skórek ogórka (fakt, że w owych czasach ogórki nie świeciły w nocy;)
    Przyznam się, że nie tonizuję...miceluję tylko ...hmm może powinnam to zmienić..
    Jeśli się zdecyduję to na pewno zapoznam się z omawianym przez Ciebie Panem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w domu kręcę tylko maseczki, do robienia innych kosmetyków nie miałabym odwagi :P
      Na mojej cerze micele nie dają takiego efektu, jak toniki, widzę różnicę, dlatego rozgraniczam pole działania tych produktów :)
      Koniecznie wypróbuj na sobie tego tonikowego hiciora :))

      Usuń
  38. Nie pamiętam pierwszego toniku, ale od pewnego czasu robię sobie toniki i o ile ostatnio żadnych innych kosmetyków nie robię, tak toniki - nadal!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie brak odwagi na takie mieszanki :P Ograniczam się do robienia maseczek w domowym zaciszu i to mi wystarcza. Jestem jednak ciekawa, czego do zrobienia swoich toników używasz, skoro tak Ci one służą? :)

      Usuń
  39. Pierwszy tonik jaki przychodzi mi do głowy to oferta Melisy a potem coś z Ziai, poten na długo dałam sobie spokój z tonikami. Od czasu do czasu sięgałam po jakiś i na dobrą sprawę P&R przesądził o powrocie do regularnego tonizowania. Oczywiście była przygoda z hydrolatami, ale to kompletne nieporozumienie. One nie zastąpią toniku. Mile wspominam Tonik Oczyszczający z Corine de Farme, to w zasadzie on pokazał, że można być zadowolonym z tonizowania :) następna była Lirene i ich słynny już tonik a P&R dopełnił obrazu i pozostał. Nie myślę na razie o niczym innym, ale wiem że jak się skończy to dobrze będzie zrobić przerwę. Możliwe że sięgnę po Clarinsa z irysem, mam jeszcze coś a'la tonik z Shiseido.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger