wtorek, 21 stycznia 2014

Zoya Pixie Dust u mnie :)

Uchowała się wśród Was chociaż jedna istota, która nie słyszała o piaskowym wykończeniu lakierów? Trend ten utrzymuje się już od dłuższego czasu (rok?), a pierwszym twórcą tychże była firma OPI, która wypuściła na rynek intrygująco brzmiącą kolekcję Liquid Sand. Pamiętam, że początkowo nie byłam takim rodzajem mani zachwycona, oglądałam różnorakie prezentacje na wszystkich możliwych blogach, jednak nic nie zainteresowało mnie na tyle, bym chciała poczuć strukturę również na swoich paznokciach. 

Na propozycje innych firm nie trzeba było jednak długo czekać. W tej chwili każda szanująca się lakierowa marka ma w swojej ofercie piaskowe lakiery i wcale nie zapowiada się na uciszenie tej mody, albowiem trend zaczyna przybierać stałą pozycję, a klienci na całym świecie wyczekują coraz to nowych kolorów, zaskakujących połączeń i kuszących innością struktur.

Aktualnie możemy więc wybierać, przebierać, marudzić i tworzyć niezliczoną ilość kombinacji :) Piasek piaskowi jednak nierówny, więc metodą prób i błędów musimy czasami szukać tego, co będzie odpowiadać nam na 100%. W mojej opinii najciekawszymi piaskami są obecnie głównie propozycje p2 oraz ZOYA. Po wstępnych oględzinach i kilku(dziesięciu) blogowych kuszeniach, zdecydowałam się zamówić swoje pierwsze lakiery ZOYA we wspomnianym wykończeniu Pixie Dust :)




Z wyborem kolorów wcale nie było prosto, bo każdy ma w sobie coś, co czyni go wyjątkowym. Ostatecznie wybrałam trzy, które mają szansę sprawdzić się u mnie najlepiej :)
Warto też wspomnieć, że wszystkie lakiery Zoya nazywane są na cześć kobiet - zarówno tych ogólnie znanych, jak i tych zasłużonych bez poklasku ogółu. Można by więc rzec, że za każdą buteleczką stoi jakaś kobieca historia.
Podobnie zresztą, jak w przypadku moich zakupów - za dwoma pierwszymi wyborami stoją dwie blogowe Kusicielki, po których prezentacjach po prostu MUSIAŁAM mieć proponowaną buteleczkę. Prosty mechanizm :P




Sunshine - matowy kolor dżinsu ze srebrnym pyłkiem. Zauroczył mnie już kilka miesięcy temu, kiedy to Extension beauty uraczyła nas swoim pokazem, o tutaj. Moje chciejstwo miało wówczas nikłe szanse na spełnienie, głównie za sprawą kiepskiej wtedy dostępności marki. Ale jak widać... co się odwlecze, to nie uciecze ;))

Carter - opisywany jako królewski fiolet - i niech to będzie zwieńczeniem jego interpretacji. Wspaniale się mieni, w sztucznym świetle wygląda obłędnie! To właśnie Carter była dla mnie inspiracją (przepraszam, dosadnym bodźcem) do poczynienia Zoykowych zakupów. Lakier pokazany przez unappreciated, wcale nie tak dawno temu, przypomniał mi o możliwości ich zakupu na maani.pl. Cóż, musiałam go mieć!

Arabella - to piękna fuksja o niebieskich tonach, wzbogacona o srebrny brokat. Muszę przyznać, że to nad nią zastanawiałam się najwięcej. Ewidentnie nie jest gwiazdą jesiennej kolekcji 2013, z której pochodzą wszystkie trzy sztuki, ale dla tych lubiących wszelkie postacie różu na paznokciach to strzał w dziesiątkę!





Chcecie je zobaczyć w akcji? :D


Pozdrawiam Was,
Megdil

79 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Pokażę, pokażę! :) Chociaż widzę już oczyma wyobraźni, jak trudnym będzie uchwycenie ich urody na zdjęciach...

      Usuń
  2. Megdil! Pokazuj szybko na pazurkach :) Wszystkie trzy są piękne, choć najbardziej widzą mi się Arabella i Sunshine. Co do Sunshine to dziwne, bo zazwyczaj niebieskości mi nie podchodzą, a tu patrz jest inaczej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daga, niech no wrócę do pełni sił :D Wiem po przygodzie z Beyond Cozy, jak ciężko oddać rzeczywisty efekt takich brokatowców na zdjęciach :/

      A wiesz, że ja też za niebieskościami u siebie nie przepadam? Mam kilka, po które chętnie sięgam, ale mimo wszystko nie tak często jak po inne kolory :) Sunshine to wyjątkowy odcień, stąd w pełni Cię rozumiem :D On wysycha na piękny mat w nieco ciemniejszej wersji, niż to, co widać w buteleczce. Ale to takie wrażenia na szybko i w sztucznym świetle. Jestem strasznie ciekawa jak będzie mi się je nosić :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Wybacz, Emku :D I tak długo się opierałam!

      Usuń
    2. Fakt ;) Ja zakochałam się w nowej, pastelowej kolekcji Zoyi [ to się odmienia? ], ale i piasek bym jakiś przygarnęła :)

      Usuń
    3. Moim zdaniem nie powinno się tej nazwy odmieniać, ale jak widzisz, czynię na języku i regułach potworne zbrodnie i wyginam ją we wszelkie możliwe strony :P
      Kolekcji pastelowej chyba nie kojarzę, ale za to z nadchodzącej serii nude kupiłabym chyba wszystkie odcienie!

      Usuń
    4. OK, to nie będę odmieniać od dziś :D Ja też zbrodnie czynię i słowotwórstwo często uprawiam ;)
      Tak, o nude mi chodziło, nie wiem, skąd pastele mi w głowie powstały ;P

      Usuń
  4. Arabella podoba mi się najmocniej! Czekam na paznokciową prezentację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Arabella, mam wrażenie, wybija się najmniej na tle pozostałych kolorów w tej kolekcji. Niemniej również uważam ją za piękność i na pewno spróbuję ją pokazać na blogu :)

      Usuń
  5. Piękne są! Ja skusiłam się na Carter i Sunshine, ale tego drugiego nie miałam jeszcze na paznokciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moich paznokciach wylądowała już Carter. Zachwyca mnie mnogością efektów jakie daje w zależności od światła :) Sunshine wysycha na piękny, szlachetny mat, myślę, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  6. Piękne wybrałaś kolory :)
    Mam jedną piaskową Zoykę w kolorze czerwienie Chyna i bardzo ją lubię. Nie wiem, czy skuszę się na kolejny piasek bo mam już ulubieńców, ale za to będę chciała kupić kilka kolorów z serii nude :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Kusiła mnie jeszcze Tomoko, ale powstrzymałam się jakoś przed jej zakupem :P

      Wiem, wiem, widziałam Chynę u Ciebie i również do niej sobie powzdychałam :D Niestety, inne kolekcje, poza tą z jesieni 2013, nie są już tak łatwo dostępne.
      Seria nude zrobiła na mnie ogromne wrażenie - najchętniej przygarnęłabym ją całą! Zdradzisz, które kolory masz zamiar nabyć? :>

      Usuń
    2. Pamiętam jak wzdychałam do tej czerwieni zanim jeszcze weszła do sprzedaży, a potem nie było już odwrotu :))) Jednak nie sądziłam, że teraz jest problem z zakupem. Szkoda.

      Z nude mam upatrzone Odette, Rue, Chantal i chyba kupię wszystkie trzy. Wydaje mi się, że one idealnie uzupełnią moje zbiory. Bo o ile kupowałam jakieś tam nudziaki, to w wielu nie pasowała mi formuła/kolor/wykończenie. Dlatego darowałam sobie już przypadkowe firmy bądź wybory.

      Usuń
    3. Podobny zestaw sobie początkowo skomponowałam w moim zakupowym planie :D, tyle że dorzuciłam do niego jeszcze Brigitte. Ostatecznie zainwestuję chyba w Chantal i Rue :))) Żałuję tylko, że nie mogę sobie ich obejrzeć na żywo, bo zastanawiają mnie ich faktyczne odcienie. O ile o Rue się nie obawiam, tak Chantal może jednak okazać się problematyczna w zgraniu się z karnacją... No i czytałam o niej zaskakująco różne opinie. Z jednej strony słyszę, że to jednowarstwowiec, z drugiej, że trzy warstwy są niezbędne...

      Usuń
    4. Poszperałam dzisiaj w wolnej chwili i ostatecznie wezmę Rue i Odette, zobaczymy jakie się okażą. Różne są głosy więc nie chcę ryzykować, a Chantal wydaje mi się, że nie będzie trafiona pod kątem mojej karnacji.

      Usuń
    5. Ta dwójka to dobre i myślę, że pewne wybory. Powinny pięknie zgrywać się z karnacją.
      Nad Chantal i ja się chyba jeszcze zastanowię, szkoda, że na żywo nie mogę obadać tej kolekcji :/

      Usuń
  7. piękne butelki na pięknych fotkach, ale ja pozostaję niewzruszona – nie naimprezuję się w tym karnawale, więc spokojnie mogę odpuścić. ufffff! :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agata, nie bluźnij - przecież one są tak piękne, że nadają się na każdy sezon :P Przemyśl sprawę :D

      Usuń
  8. Carter to zdecydowany faworyt w pokazywanej trójki, ten kolorek poproszę na pierwszy ogień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, Carter poszła na pierwszy ogień i od razu wylądowała na paznokciach :D Jest piękna, już teraz mogę Ci to powiedzieć :) Prezentacji w takim razie też się doczeka, niech no tylko uda mi się ją obfocić :))

      Usuń
  9. Miałam i pisałam o nich :) Kolor czerwony i czarny :) Bardzo ładne są i pięknie się prezentują na paznokciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam pokaz Twoich Zoyek. Zresztą to chyba u Ciebie po raz pierwszy zobaczyłam czarną Dahlię :)
      Zgadzam się z Tobą, Pixie Dust pięknie zdobią dłonie. Podoba mi się ich struktura. Nie jest betonowa, a delikatna i subtelnie skrząca :)

      Usuń
  10. Dzisiaj widziałam fiolet na innym blogu, teraz u Ciebie widzę że są dostępne u Mani i chyba moja silna wola właśnie osłabła XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no patrz i jak na złość nie mam nic na koncie, bo rano zapłaciłam rachunki XD Ale "co się odwlecze to nie uciecze" :P

      Usuń
    2. Skąd ja to znam? Jak sama widzisz, jestem równie podatna na blogowe kuszenie :D
      Nie bój się, i na Ciebie przyjdzie moment :D:D A co chciałaś zamówić? Carter? :>

      Usuń
    3. tak, a teraz chyba chcę jeszcze Arabellę :P

      Usuń
  11. halo halo czy jest na sali lekarz? brakuje mi powietrza! trzy Zoyki nie mogę! a ja mam tylko jeden chlip, chlip. Pokazuj szybko na paznokciach :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oddychaj głęboko :D
      Masz jedną, ale za to jaką piękną! Kurcze, sama mam chęć jeszcze na Tomoko z tej kolekcji :>

      Usuń
  12. Z tych trzech ślicznotek najbardziej urzekł mnie Carter, tak na pierwszy rzut oka:) ciekawi mnie jak wyglada na paznokciach, więc pokazuj go szybciutko:)
    p.s. kupiłam sobie ten żel w końcu, a do tego dorzuciłam Exfoliating peeling; niestety ten , na który miałam ochotę czyli peeling-maska nie było ale za to Pani dorzuciła mi odlewkę enzymatycznego i dwie próbki kremu Oil-control:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwi mnie Twój typ - Carter to wyjątkowo urodziwy kolor, na żywo jest nieco cieplejszy, co jeszcze bardziej go upiększa! Postaram się niedługo go zaprezentować :))

      Nabyłaś jedne z moich ulubionych produktów Phenome :)) Uwielbiam ten żel i chyba do niego wrócę po tym, jak zużyję to, czego aktualnie używam. Doceniam jego delikatność i skuteczność. Poza tym, mam wrażenie, że przyczynia się do poprawy stanu mojej cery. Pastę peelingującą też wielbię, cudownie oczyszcza, zmiękcza i wygładza skórę - często zostawiam ją również jako maseczkę, gdyż ma glinkę w swoim składzie :)
      Enzymatyczny z kolei to moje wielkie odkrycie, polecam każdemu i wracać będę do niego stale. No i Oil-control też lubię :D Mam nadzieję, że będziesz z tych kosmetyków tak samo zadowolona! :)

      Usuń
    2. Pierwsze wrażenia po uzyciu peelingu to zachwyt, bez dwóch zdań; ucięłam sobie miłą pogawędkę z Panią, która pracuje w punkcie w Złotych i muszę przyznać, że dużo z niej wyniosłam; międzu innymi Pani zwróciła mi uwagę na pomijane do tej pory przeze mnie podkłady mineralne- ponoć znakomicie uzupełniają pielęgnację cery tłustej; zamówiłam kilka próbek na AM i czekam na pierwsze testy, zobaczę co te minerały mi dadzą:)
      kusi mnie ta nowa seria przeciwzmarszczkowa, przeznaczona do cery tłustej aczkolwiek posiadajaca mocniejsze składniki i bardziej intensywne działanie, bo po pierwszych uzyciach kremu Oil-control wydaje mi sie, że jest fajny pod makijaż ale brakuje mi mocy, chyba nie dość dobrze nawilża moją skórę, czuję niedosyt:) wykończę, co mam i chyba się skuszę na tą serię:)

      Usuń
    3. Ja też mam planach ten przeciwzmarszczkowy lotion :)
      Oil-Control rzeczywiście jest lekkim kremem i jeśli potrzebujesz głębszego nawilżenia musiałabyś go pewnie jakimś serum wspomóc, bo nic więcej, pod tym względem, nie byłabyś w stanie z niego wykrzesać. Mnie on z reguły wystarcza. Czasami dawał za mało, ale to było spowodowane ogromną potrzebą cery m.in. po kwasach u kosmetyczki, czy silnym odwodnieniu skóry.

      Co do minerałów, to zauważyłam, że jeśli mam jakieś poważne zachwiania w stanie cery i odstawię standardowe podkłady, to ta rzeczywiście zaczyna zachowywać się lepiej. Nie pod względem przetłuszczania, o nie. Czuć jednak, że skóra oddycha. Z AM nie miałam do czynienia, zamówiłam za to po raz kolejny podkład od Lily Lolo. Ostatnie opakowanie zużyłam pod znakiem odczuć bardzo mieszanych, ale muszę przyznać, że nie żałuję kolejnego zakupu. Mam wrażenie, że coś się zmieniło w formule, bo podkład w tej chwili zachowuje się dużo, dużo lepiej! Jestem na tak!

      Usuń
    4. Właśnie, właśnie -'oddycha' to dobre słowo i tak bardzo potrzebne skórze z problemami, by mogła spokojnie oddychać, a nie dusić się pod warstwą silikonów zawartych w tradycyjnych podkładach:)
      Oil-control mógłby się super sprawdzić latem, jednak teraz gdy są takie warunki jakie są, a do tego wszędzie klimatyzacja i ogrzewanie, zdecydowanie jest za delikatny- potrzebuję mocniejszego kopa:)

      Usuń
    5. Ja do silikonów w tradycyjnych podkładach nic nie mam, chyba, że występują w jakiejś szaleńczej ilości, wtedy moja skóra się buntuje. Różnicę pod tym względem da się jednak odczuć :) Ale ważne są też same minerały i ich formuła, bo np. podkład z Era Minerals był dla mnie mocno wyczuwalny na skórze i do samej aplikacji musiałam się zawsze bardzo przyłożyć, aby jakoś całość wyglądała... Lily są lżejsze. Jestem ciekawa, jakie będą Twoje wrażenia po AM :)

      Usuń
    6. Najbardziej przeraża mnie aplikacja- nie wiem czy dam radę równo go nałożyć:)no nic, poużywam sobie, popróbuję i na pewno dam znać:)
      buziak Madziu:)

      p.s. odnosnie Twojej poprzedniej notki- wolę Cie w jasnych włoskach:)mam wrażenie , że ta czerń zbytnio przytłaczała Twoją delikatną urodę:)ja też przestałam farbować, już 3 miesiące bez farby i niestety odrost robi się dość wyraźny ale nie chcę wracać do ciemnych włosów, marzy mi się taki ciepły, miodowy blond...muszę poszukać czegoś do delikatnego zniwelowania rożnicy w kolorach:)

      Usuń
    7. Do aplikacji minerałów trzeba podejść bardzo indywidualnie, by znaleźć swój własny sposób :) W każdym razie, to wcale nie jest takie trudne :) Ważny jest pędzel, o czym się już przekonałam i dlatego mam w planach zakupić polecany super kabuki z LL, podobno najlepszy.

      Wiesz, sama chyba też w jasnych lepiej się czuję :) Mam wrażenie, że w ciemniejszych wyglądałam nieco poważniej aka starzej :P Nie poddawaj się, mnie też nie było łatwo na początku patrzeć na ten odrost, ale wraz z każdym miesiącem było coraz lepiej :) Może spróbuj hennę Cassię? Ona ociepla włosy, tym sposobem wyrównałam nieco kolor na całej długości mojej czupryny. Dodatkowo henna wspaniale odżywia kosmyki, wzmacnia je i pogrubia - cudo!

      Usuń
  13. Ja jestem ciekawa Carterka chociaż z chęcią zobaczę także pozostałą dwójkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carter jest absolutnie piękna, nie wiem, czy jakiekolwiek zdjęcia są w stanie oddać jej urok :) W każdym świetle wygląda zupełnie inaczej i wciąż nie mogę wyjść z zachwytu dla tej różnorodności, jaką może dać jeden lakier... Jestem pod wrażeniem i na pewno postaram się ją bliżej pokazać :)

      Usuń
  14. Niebieski nie dla mnie, ale dwa pozostałe przepiękne :) Mnie się trochę znudziły już piaski, ale z chęcią zobaczę jak się prezentują na paznokciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sunshine wychodzi na paznokciach bardziej dżinsowo, matowo :) Ja dopiero zaczynam się w ten piaskowy trend wkręcać :D

      Usuń
  15. zastanawiam się, czy prosić Cię o pokazanie Arabelli, czy nie :D będę poczyniała w przyszłym tygodniu zakupy (znów!) u Maani i nie wiem, czy jej nie capnąć :D (a i Chita będzie moja, bo przeokropnie mi się podoba :>)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ma to pomóc w zakupie, to pokażę ją w pierwszej kolejności :) Mogę Ci też podesłać fajne swatche, które znalazłam w sieci (choć pewnie je już widziałaś, jeśli szukałaś fotograficznej dokumentacji :D).
      Ehh, Chita też mi się widzi... podobnie jak Tomoko (niebywale mi się spodobała). Nie kupiłam Chity, bo nie przepadam za zielonościami na swoich dłoniach, ale muszę przyznać, że ta wyjątkowo mi się podoba. Jak znam życie, jeśli pokażesz ją u siebie, to i ja zapragnę ją mieć... Taki los :D

      Usuń
    2. taki los kusicielek :D widziałam swatche całej kolekcji, ale u każdego te lakiery wyglądają zupełnie inaczej. Chita to taki dziwak, ale ja takie osobistości lubię :D ehh, przypominaj mi jeszcze, że jest Tomoko, przypominaj, a zbankrutuję :D

      Usuń
    3. Oddanie rzeczywistego efektu jest bodaj niewykonalne... Tym przyjemniejsza niespodzianka na żywo :D A Tomoko jest piękna i po moich wstępnych próbach z Zoykami wiem już na pewno, że będę chciała ją kupić :P

      Usuń
  16. Napatrzeć się na te cudeńka nie można :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Badz pierwsza i pokazuj ta Arabelle, a zaloze sie, ze bedzie hitem 2014 :D Zoykowe piaski nigdy mi sie nie znudza, sa nietuzinkowe i jedyne w swoim rodzaju. Czekan cierpliwie na prezentacje, szczegolnie ciekawi mnie Sunshine, jak bardzo go polubisz, wiesz juz? Moj jest moja Zoykowa miloscia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, jesteś niemożliwa :D
      Kurcze, ciężko będzie przedstawić tę fakturę na zdjęciach. Wielkie chapeau bas dla Ciebie, chociażby za tak wspaniałe pokazanie Sunshine, o której mowa!

      Na razie nałożyłam Carter i mogę powiedzieć tylko tyle - Niesamowita! Zjawiskowa! Lakierowe bóstwo! Przecież ona w każdym świetle wygląda ZUPEŁNIE INACZEJ. W zależności od balansu pokazuje bardzo zróżnicowane oblicza. Drobinki, które są w niej zatopione transformują od różu przez fuksję do intrygującej czerwieni. Nie miałam jeszcze takiego lakieru :)
      Sunshine zapowiada się równie pięknie. Ten efekt szlachetnego, dżinsowego matu... rozumiem Twoją miłość :)

      Usuń
  18. Ten fiolet wygląda pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jest jeszcze piękniejszy na żywo :) Cieplejszy, z pięknym, nieco różowym podbiciem - prawdziwe cudeńko :)

      Usuń
  19. Ależ piękne te lakiery ! cudeńka ! Arabellę na pierwszy rzut poproszę Kochana :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że Arabella jest faworytką kilku z Was :> Mnie też się bardzo podoba, pokaz będzie niedługo, obiecuję :D

      Usuń
  20. Trio idealne!
    Chyba fiolet podoba mi się najbardziej :)
    Oprócz tego zauroczyła mnie jedna z nazw - Arabella :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carter to fiolet w najbardziej niezwykłym wydaniu, jaki dane mi było dotąd zobaczyć :)
      Arabella również mnie sobą zauroczyła :) Piękne imię wspaniale opisuje zawartość buteleczki :)

      Usuń
  21. Fioletowy i niebieski jakbym nie była spłukana to już bym zamawiała :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lakiery pewnie jeszcze przez chwilę będą do dostania, także nic straconego :D

      Usuń
  22. rety co za piękności! pokazuj wszystkie po kolei na tych swoich ślicznych paznokciach.. a zacznij od fioletu :D hihiih

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokażę wszystkie, zdecydowanie na to zasługują :)))

      Usuń
  23. To chyba pytanie retoryczne czy chcemy je zobaczyć w akcji, prawda? :D

    OdpowiedzUsuń
  24. szczerze przyznam, ze fiolet podoba mi się najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fiolet jest niesamowicie wyjątkowy, nigdy wcześniej takiego nie widziałam :)

      Usuń
  25. wyglądają bardzo przyjemnie :) czekam na prezentację!
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno się pojawią, więc już teraz zapraszam do ich wypatrywania :))
      Pozdrawiam

      Usuń
  26. Ale pieknosci, szczegolnie fiolet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Carter zebrała chyba najwięcej plusów w głosowaniu :) Zapewniam jednak, że wszystkie są warte grzechu :>

      Usuń
  27. Ale piękności! Pokaż koniecznie na paznokciach!

    OdpowiedzUsuń
  28. Koniecznie pokarz je na paznokciach :) Ja bardzo ostatnio polubiłam piaskowe lakiery z Golden Rose :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Golden Rose nie miałam styczności, ale wydaje mi się, że ich efekt różni się od Zoykowych. Może kiedyś je wypróbuję :)

      Usuń
  29. Carter to mój faworyt!! Czekam na notkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, na razie udało mi się zesłoczować Arabellę :D

      Usuń
    2. Arabellę też z chęcią obejrzę :)

      Usuń
  30. Oczywiście, że chcę je zobaczyć w akcji, wszystkie, bo wszystkie są piękne :) Mam trzy piaskowe Zoyki, błękit i nude z pierwszej kolekcji piasków i fiolet z letniej kolekcji i muszę przyznać, że fiolet ma nieco lepszą formułę, niż te z pierwszej kolekcji, na zimową się nie skusiłam, ponieważ mam już dużo piasków w swojej kolekcji. Najbardziej lubię te z Golden Rose i Pierre Rene, ale te z Zoyi też plasują się wysoko w moim lakierowym rankingu :D A wiesz co Zoya szykuje na wiosnę? Piaski o wykończeniu holograficznym! Czy to nie brzmi wspaniale?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Godiva, którą masz jest moim marzeniem lakierowym od kiedy tylko pierwszy raz ją zobaczyłam... Niestety trudno ją teraz gdziekolwiek dostać :(
      Formuła tej trójeczki jest moim zdaniem bardzo dobra. W zasadzie Arabella i Sunshine są tak napigmentowane, że jedna warstwa mogłaby zdać egzamin. Carter nieco się od nich różni, ale po dwóch warstwach daje radę. Efekt jest bezcenny ;)) Naprawdę spodobały mi się te piaseczki.
      Tych, o których piszesz, nie znam z oględzin na żywo, ale wydaje mi się, że mają one grubszą fakturę, niż Pixie?

      Taaaak! Wiem :D Całość brzmi cudownie i nie mogę doczekać się pierwszych słoczy. Jestem ogromnie ciekawa, jak całość wypadnie na paznokciach. Wszystkie trzy na zapowiedzi cieszą oko i rozbudzają wyobraźnię :)

      Usuń