sobota, 4 stycznia 2014

John Masters Organics, Wzmacniający żel pod oczy

Oczy zajmują bardzo istotny punkt w całym moim pielęgnacyjnym planie. Ze skórą w tej okolicy nie mam poważnych problemów, na worki, czy cienie się nie uskarżam, lecz gdy dopuszczę się najmniejszego choćby zaniedbania, na powiekach od razu pojawiają się suche miejsca, a skóra zaczyna się łuszczyć. Dobre nawilżenie jest więc dla mnie sprawą nadrzędną i to głównie tą kwestią kierowałam się dotychczas przy zakupie specyfiku pod oczy. Tyle słowem wstępu.

John Masters Organics jest marką, która gości u mnie regularnie. Kosmetyki do pielęgnacji włosów zaskarbiły sobie moją ogromną sympatię, naturalnym następstwem było więc zainteresowanie się pozostałym asortymentem firmy.  Tym sposobem trafił do mnie produkt, który chcę Wam dziś przedstawić.

Firming Eye Gel, wzmacniający żel pod oczy.

Zacznę od tego, że podoba mi się opakowanie. Tak, jestem sroką i zwracam na takie aspekty uwagę. Poręczny słoiczek z ciemnego szkła, opatrzony sprawnie działającą pompką i estetyczną naklejką z logo marki. Pompka posiada ochronny kapturek, dzięki czemu opakowanie sprawdza się również w podróży, a całość zachowuje higieniczne walory. Rurka wydobywająca żel, doprowadzona jest do samego dna słoiczka, nie ma więc obawy przed zmarnowaniem kosmetyku, wszystko z pewnością zostanie zużyte. Konsystencja jest lekka, lejąco-żelowa, przejrzysta i szybko się wchłania. Stosować go można rano i wieczorem. Nie kłóci się z makijażem, więc zyskuje kolejny punkt za uniwersalność.




To, czym JMO przyciąga mnie do siebie najbardziej są składy. Cudownie naturalne, przepełnione roślinnymi dobrociami, w których połączeniu już na pierwszy rzut oka można się zakochać. Ten specyfik nie jest wyjątkiem, bo zawartość ma bardzo przyzwoitą, a ta ma mieć działanie rewitalizujące, przeciwzapalne, przeciwutleniające, zmniejszające obrzęki, a nawet lecznicze. Ponadto produkt ten winien likwidować  drobne zmarszczki. Czy tak się dzieje?




Przyznam, iż początkowo byłam odrobinę zawiedziona, bo przyzwyczajona do kremowości i dość treściwej (choć lekkiej) konsystencji lubianego przeze mnie specyfiku od Korres (klik), żelowość i ultralekkość JMO powodowały niedosyt, zwłaszcza w wieczornych rytuałach. Czułam, że czegoś mi brakuje, mimo iż skóra była dobrze nawilżona. Z czasem jednak, paradoksalnie, przyzwyczajenie pozwoliło mi docenić potencjał tego żelu. Wprawdzie nie widzę go solo w mojej pielęgnacji, gdyż czuję potrzebę wzmożenia działań przeciwzmarszczkowych, jednak widzę go jako świetnego kompana porannej toalety, czy też dodatek do regularnego kremu w warstwowej pielęgnacji. Do większości marketingowych zapewnień odnieść się nie mogę (właściwości lecznicze, przeciwzapalne, czy przeciwutleniające trudno byłoby mi zmierzyć), dodać od siebie jednak mogę, iż ze zmniejszeniem obrzęków po kiepsko przespanej nocy radził sobie gorzej, niż jego Korresowy poprzednik, a i drobne linie wokół oczu nie stały się dzięki niemu mniej widoczne (szkoda!). Nie wykluczam, że w tej ostatniej sprawie, przy założeniu długofalowego użytku, mógłby się wykazać. Jednak po upływie 2,5 miesiąca (mniej więcej na tyle oceniam wydajność 15 ml) nie zauważyłam żadnych zmian.

Podsumowując. Kosmetyk uważam za całkiem przeciętny, mimo że ostatecznie z jego właściwości nawilżających byłam zadowolona. Plusem niewątpliwym jest jego szybka wchłanialność, co w porannym makijażu jest szczególnie ważne. Tym samym zachęcił mnie do testów innych, podobnych mu w konsystencji specyfików, ale tylko w charakterze kosmetyku dziennego. Na noc poszukam czegoś treściwszego.

Ja swój egzemplarz kupiłam na stronie naturnika.pl za 126,90 zł. Cenę uważam w tym przypadku za wygórowaną, tym bardziej, że wydajność kosmetyku nie powaliła mnie na kolana.

Znacie Firming Eye Gel z JMO?
Lubicie lekkie żele pod oczy, czy sięgacie po treściwe kremy?

Pozdrawiam Was,
Megdil

81 komentarzy:

  1. troszkę cena wysoka, ja na razie zostanę przy żelu z flos leku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nigdy nie miałam okazji zapoznać się z tymi sławnymi pozycjami od Floslek. A słyszałam o nich wiele dobrego :)
      Którą masz wersję?

      Usuń
  2. Opakowanie bardzo na plus, też mi się podoba, no i fakt, że rurka sięga dna, też jest ważny, bo ile już razy miałam problem z wydobyciem resztek? Dużo za dużo ;)
    Mnie ten żel nie powalił, tym samym dziękuję Ci za jego próbkę, bo ocaliłaś 126 zł :D Miałam na niego dużą ochotę, która po próbce mi przeszła, bo uczucie ściągnięcia skóry było nie do zaakceptowania w moim przypadku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowaniu dam pewnie drugie życie, bo bez dwóch zdań ma potencjał. Dobrze je przemyśleli :)

      Ściągnięcie skóry ciężko wybaczyć mi nawet żelom pod prysznic, a gdzie tu kosmetykom do pielęgnacji oczu... Brrr. Ja na szczęście tego nie doświadczyłam, ale wyobrażam sobie, jak bardzo niekomfortowe musiało to dla Ciebie być :/

      Usuń
    2. Też lubię takie opakowania, któe można zostawić i jeszcze wykorzystać :D

      Dokładnie, ściągnięcie zdyskwalifikowało ten żel u mnie...

      Usuń
  3. Nie znam tego produktu, ale opakowanie również i mi się podoba :)
    zdecydowanie bardziej preferuję treściwe kremy w okolicę oczu dlatego też aktualnie używam masła shea :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie naprawdę im się udało, w dodatku uroczo wygląda :)
      Madziaku, a masło shea stosujesz też na dzień (nie masz problemu z makijażem)? Polecasz jakieś konkretne? :)

      Usuń
    2. Kochana, masła używam tylko na noc, ale skóra jest tak świetnie nawilżona, że czasem zdarza mi się pomijać kremowanie okolic oczu w dzień (używam kremu Dermedic) :)
      Moje masło pochodzi ze strony zróbsobiekrem.pl innego nie miałam więc nie wym czy byłaby jakaś różnica, ale to jest naprawdę ok, a do tego cechuje je nieziemska wydajność :D

      Usuń
    3. Słyszałam, że masło shea często jest w taki sposób wykorzystywane, ale sama nigdy nie sięgałam po nie w tym charakterze - muszę spróbować :)
      Na ZSK jeszcze niczego nie zamawiałam, choć nie raz byłam temu bliska. Odkąd odkryłam EcoSpa, to właśnie tam zaopatruję się w półprodukty :)

      Usuń
    4. Przyznam szczerze, że jest najlepiej nawilżającym 'kremem' jaki miałam. Skóra jest miękka przez cały dzień. Polecam ten sposób szczególnie jesienią/zimą :)
      Jeżeli chodzi o strony, z których zamawiam półprodukty, to ZSK i BU z innych nigdy nie korzystałam :) ale wydaje mi się, że masło shea wszędzie prezentuje się podobnie :D

      Usuń
    5. Spróbuję, na pewno!
      Powiem Ci, że ja do pewnego czasu myślałam podobnie, ale to tak wcale nie jest ;) Każdy produkt/półprodukt może różnić się między sobą jakością, na którą składa się przecież wiele czynników. Mnie uderzyło to ostatnio przy testowaniu glinek - nie każda glinka tego samego rodzaju działa tak samo...

      Usuń
    6. No co Ty? myślałam, że we wszystkich tych sklepach jest to samo, z tym że o różnych gramaturach, czy zapakowane inaczej :(

      Usuń
  4. Troszkę drogie rozczarowanie.
    U mnie aktualnie świetnie sprawdza się krem pod oczy z Tołpy, wersja 30+.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście żel nie okazał się bublem, bo jednak skóra się nie przesuszała. W tej chwili jednak szukam czegoś silniejszego, stąd nie przewiduję powrotu.
      Pamiętam, że zaciekawił mnie ten krem z Tołpy, gdy pokazałaś go w zakupach. Coraz więcej pozytywów słyszę o tej firmie :)

      Usuń
  5. Musze zainwestowac w jakis sprawdzony zel pod oczy, bo juz mi blizej do 30 niz do 20, a dalej nie uzywam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bez względu na wiek warto odpowiednio zaopiekować się tą strefą. Jeśli nie masz większych problemów ze skórą pod oczami, taki lekki żel powinien Cię zadowolić :)

      Usuń
  6. Oj nie dla mnie, ja też szukam czegoś bardziej treściwego, ale jednocześnie działającego na cienie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na cienie fajny może być ten krem z Korres (moje zaciemnienia w zewnętrznych kącikach odrobinę rozjaśnił), ale trzeba uzbroić się w cierpliwość :)

      Usuń
  7. Naturalność składników i mnie zawsze szalenie zachęca, szkoda , że przeciętniak z niego. :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też żałuję, chociaż z drugiej strony, zastanawiam się teraz, czy po żelu należałoby się spodziewać czegoś bardziej konkretnego :P

      Usuń
  8. Ja w swoich ulubiencach 2013 wskazalam kremowy hit moich okolic oka :) Clinique repairwear- z reguly nie lubie konsystencji zelowych,wole te bardziej tresciwe i moj ulubieniec taki jest:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam blogowe zaległości, ale zaraz postaram się zapoznać z Twoją opinią w temacie Clinique :)
      Ja chyba także pozostanę po tej kremowej stronie barykady. Nie wykluczam jednak drobnych eksperymentów :D

      Usuń
  9. Przyznaję, że do specyfików o żelowej formule pod oczy podchodzę jak pies do jeża. Jednakże jak wykończyłam ten w czerwonym opakowaniu z YR to wzięłam się za testowanie YR hydra vegetal o żelowej formule. Muszę przyznać, że jestem miło zaskoczona gdyż formuła jest lekka ale skuteczna. Mam wrażenie jakby ktoś mi wpompował niezłą ilość wody w tę suchą strefę na mojej twarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą serią Hydra Vegetal YR wyjątkowo mnie zainteresowało! Mam w zamyśle zakup serum do twarzy.
      Przewidujesz w niedługim czasie recenzję tego kremu? Tak go zareklamowałaś, że teraz będę na nią czekać :P

      Usuń
    2. Na bank będzie recenzja gdyż nie dokonuje selekcji co zasługuje na większą notkę na blogu ;) Zdradzę Ci, że ma być specjalne serum przeznaczone do skóry tłustej z serii hydra vegetal i najbardziej zaintrygował mnie kwas jabłkowy w jego składzie. Dostałam 4 produkty z tej nowej serii, która ma wejść do sklepów pod koniec stycznia ;)

      Usuń
    3. W sumie już niewiele mi zostało tego kremu, więc może do końca tego miesiąca pojawi się recenzja ;)

      Usuń
    4. To świetnie :)) Teraz mam w planach wypróbować krem pod oczy firmy mi dotąd nieznanej, ale YR będę u Ciebie wypatrywać. Szczerze mówiąc, nie wiedziałam nawet, że w tej serii występuję krem pod oczy. O nowych produktach nie wspominając. Informacją o serum do cery tłustej już mnie zaintrygowałaś :> Również je testujesz?

      Usuń
    5. Wydaje mi się, że ta seria została uzupełniona między innymi o płyn micelarny i krem pod oczy wiosną ubiegłego roku. Póki co serum grzecznie czeka na swoją kolej gdyż otworzyłam kolejną buteleczkę ekoampułki z P&R. Mam wrażenie, że coś w niej zmienili. Mianowicie dodali chyba więcej róży gdyż wcześniej był mocno wyczuwalny olej tamanu, który pachnie jak maggi. Teraz zapach oleju został prawie zneutralizowany i pachnie jak delikatniejsza wersja ekoampułki 1.

      Usuń
    6. Zerknęłam przed chwilą na stronę YR i zainteresował mnie też płyn micelarny, na który zwróciłaś moją uwagę. Nie używałaś go przypadkiem?

      Co do P&R, mam wrażenie, że oni cały czas kombinują jeszcze ze składami. Podobne odczucia budzi we mnie tonik. Otworzyłam niedawno kolejną butelkę i choć nie mam tak czułego nosa jak Ty, to wyczuwam różnicę. Ekoampułka właśnie mi się kończy i zastanawiam się, na co teraz postawić. Mam nadzieję, że działanie pozostało równie dobre.

      Usuń
    7. Używałam. Powiem tak jeśli chodzi o oczy to jednak u mnie nie zdał egzaminu, ale to może z powodu mojego przestawienia się na mleczka. Po prostu wolę zmywać oczy czymś z większą lub mniejszą dawką oleju w składzie. Z oczyszczaniem twarzy radził sobie przyzwoicie.

      Usuń
  10. Z cieniami również nie mam problemu ale pierwsze zmarszczki już dały o sobie znać, więc szukam czegoś treściwszego i o mocniejszym działaniu; lekkość tego produktu - tak jak pisałaś- jest super na dzień, pod makijaż ale na noc potrzeba jednak treściwszego kosmetyku, dlatego nie skusił mnie żel JMO:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paskudne zmarchy dają się niestety we znaki. Tym większy z nimi problem, gdy skóra jest sucha, stąd dobre nawilżenie ma dla mnie takie znaczenie. Zamierzam zaopatrzyć się w nowy specyfik niebawem i mam nadzieję, że okaże się dobrym wyborem :)
      Buziaki!

      Usuń
  11. Sklad ma cudny, szkoda, ze dzialanie przecietne. Chyba sie nie zdecyduje :) Dziekuje za szczera opinie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, ja myślę, że to wszystko zależy od potrzeb i oczekiwań. Żel ten, bądź, co bądź - nawilża i na dzień może okazać się świetnym wyborem, ale jako jedyny specyfik w pielęgnacji okolic oczu na 90% przypadków okaże się za słaby.
      Bazując na poznanych przeze mnie Twoich upodobaniach, podejrzewam, że nie byłabyś z niego zadowolona. No, chyba, że w połączeniu z czymś bardziej odżywczym :)

      Usuń
  12. Jeszcze "TEGO" kremu nie znalazlam...chyba zaczné uzywac innego na dzien a innego na noc. tym mnie zaciekawilas, bo sié dobrze wchlania, co na rano pod makijaz jest naprawdé wazne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wciąż szukam ideału :) Wprawdzie mam w rękawie kilka takich, do których mogę wrócić i wiem, że będę zadowolona, ale wciąż mam ochotę na dalsze eksperymenty. Tym bardziej, że zależy mi na mocniejszym przeciwzmarszczkowym działaniu :)
      Ten żel z JMO mógłby sobie naprawdę dobrze poradzić jako typowo dzienny kosmetyk, bo pod makijaż sprawdza się świetnie. Gdyby coś takiego Cię interesowało, to wiesz, gdzie szukać :)

      Usuń
  13. Dla mnie po prostu za drogi :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, dla mnie też cena jest wygórowana - również przez wzgląd na wydajność, bo zwykle tego rodzaju kosmetyki wystarczają mi na 3-4 (a nawet 6!) miesięcy :(

      Usuń
  14. Miałąm go w próbkach i w ogóle mi nie podszedł :/ Ale za to uwielbiam Twoje foty :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja też :D
      Przyznam się, że bardziej skupiłam się na zdjęciach niż na tekście, wybacz ;)))

      Usuń
    2. Haha, dziękuję, Dziewczyny! :)
      A dlaczego JMO Ci nie podpasował, Elle?

      Usuń
  15. Marka ta jest dla mnie zupełnie nowa, a że lubię kosmetyki o takich ciekawych składach, chętnie zapoznam się bliżej z ofertą! :)
    Podobnie jak ty lubię bardziej treściwe kremy pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justynko, JMO to jedna z moich ulubionych marek oferujących kosmetyki do pielęgnacji włosów. Większość z nich mogę Ci w ciemno polecić :) Wszystkie ich produkty mają wyborne składy, myślę więc, że spotkają się z Twoim zainteresowaniem :)
      A przy okazji - masz jakiś ulubiony krem pod oczy?

      Usuń
  16. U mnie żelowe formuły kiepsko się sprawdzają... Potrzebuję bardziej bogatych konsystencji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem w stanie się takimi zadowolić w porannej pielęgnacji, bo nie raz jeden doceniałam natychmiastową wchłanialność tego żelu - zaoszczędził mi czas i nerwy :P Wieczór jednak rządzi (zaczyna rządzić) się własnymi prawami, w związku z czym bogatsze konsystencje stają się koniecznością ;))

      Usuń
  17. Lubię żelowe formuły, ale muszą mieć poparcie w składzie :) Dlatego tak np. bardzo spasował mi żel Glicare z Sesdermy. Do JMO podchodzę z dużą rezerwą, bo moje pierwsze spotkanie nie należy od udanych i... jakoś nie mam przekonania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się i w trochę innym ujęciu - każda formuła i skład muszą mieć poparcie w działaniu, bo to w końcu o efekty chodzi. Ja mam w głowie polecany przez Ciebie krem z LRP, nazwy nie pamiętam, ale Twój Blog jest na szczęście w pogotowiu :D Szukałam go nawet ostatnio, ale nigdzie, jak na złość, nie mieli.
      Rozumiem, nie każdemu się dogodzi. Mnie akurat JMO kupił produktami do włosów, stąd chęć poznania również innych kosmetyków. W planach mam jeszcze garstkę :)

      Usuń
  18. Nigdy jeszcze nie uzywalam kosmetykow z JMO. Zelowe formuly sa fajne, kiedy rano nie masz czasu, by czekac az sie wchlonie. Jednak wole kremy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z JMO szczególnie polecam kosmetyki do pielęgnacji włosów - u mnie robią robotę :)
      No właśnie, w porannej toalecie, czy po prostu w kryzysowych sytuacjach, taka żelowa formuła może okazać się wybawieniem, bo wchłania się w mgnieniu oka, a makijaż trzyma się bez zarzutu. Ja bardzo nie lubię nakładać kosmetyków kolorowych na twarz bez użytej przedtem pielęgnacji, stąd potrafię docenić te ważne atuty. Jednak w większości przypadków treściwe kremy mają przewagę nad lekkimi formułami w pielęgnacji przeciwzmarszczkowej, a o to mi teraz chodzi :)

      Usuń
  19. matko jak ja mało wiem o życiu.. myślałam, że JMO to tylko / głównie pielęgnacja włosów :D a tu taka niespodzianka :)
    niemniej jednak chyba nie dla mnie.. lubię bardziej treściwie konsystencje, które bardziej zadziałają na moje zmarchy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, JMO ma całkiem szeroką ofertę jak na stosunkowo młodą markę. Jest u nich jeszcze kilka produktów, które chcę wypróbować, mam nadzieję, że mnie nie zawiodą :)
      Właśnie, o właśnie. Mnie też o to się rozchodzi. Zmarchy - a kysz!

      Usuń
  20. Bu, a tak ładnie wyglądało. Nie znoszę żelowych formuł kosmetyków. Szkoooda.
    Nie miałam do czynienia jeszcze z JMO, ale opakowania mają nieziemskie, muszę przyznać. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że żelowe formuły też mają swoje plusy, zwłaszcza w konkretnych sytuacjach (pośpiech ;)). Poza tym, jest wiele osób, które po prostu nie tolerują cięższych konsystencji - tak, jak ja kiedyś. Liczyły się tylko lekkie kremy. Im lżejsze, tym lepsze. Aktualnie moje wymagania nieco ewoluują, stąd powyższe wrażenia w temacie tego kosmetyku :)
      Opakowania mnie też przyciągają - bez przepychu, przemyślane, funkcjonalne, no i najzwyczajniej w świecie - ładne :D

      Usuń
  21. Hmmm, cieszę się że o nim piszesz, bo rozważałam jego zakup. Myślę, że mogłabym używać go na dzień. Jednak na noc mógłby okazać się dla mnie nie wystarczający i nie dość treściwy. Także póki co wstrzymam się z zakupem, bo lżejszych konsystencji na razie mi nie brakuje :) Czy próbowałaś już różanego od Fridge? To mój absolutny faworyt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, jestem niemal przekonana, że w pielęgnacji nocnej nie sprawdziłby się u Ciebie. W ciągu dnia, przed makijażem potrzeby są inne, no i dochodzi też kwestia tego, czego używasz na noc i jaką masz skórę, bo często po tych treściwszych formułach skóra rano nie domaga się kolejnej mocno odżywczej dawki :)
      Różanego Fridge jeszcze nie próbowałam, czekam na promocję :D

      Usuń
    2. Ja też czekam, żeby kupić kolejny, ale coś nie chcę na niego obniżyć ceny ;)

      Usuń
  22. Jeśli chodzi o pielęgnację tej partii twarzy to zdecydowanie, ostatnimi czasy, stawiam na bardzo treściwe kremy. Moja skóra pod oczami jest bardzo cienka dlatego niemiłosiernie widać przez nią każdą żyłkę co daje efekt sinych okolic oczu. Nie obędę się bez korektora i bazy pod cienie delikatne żele czy kremy pod oczy jakoś nie dają mi oczekiwanego uczucia nawilżenia i komfortu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję, bo wiem, jaką rolę odgrywa w takich przypadkach makijaż, no i sama pielęgnacja musi być też ściśle dobrana. A masz jakiś swój ulubiony krem? U mnie w tej chwili wygrywa Korres, bo świetnie nawilża, a przy tym jest lekki. Chcę jednak uderzyć czymś w zmarchy. Poza tym, ja też muszę odpowiednio dobierać kosmetyki o tym przeznaczeniu, bo skóra pod oczami łatwo mi się przesusza :/

      Usuń
    2. Niestety w dalszym ciągu szukam tego jednego, który spełni moje oczekiwania. Chciałabym znaleźć coś takiego co połączy działanie mocno nawilżające z ujędrniającym :) Myślałam, że znalazłam ulubieńca w Clinique All About Eyes ale w trakcie używania mimo pierwszych zachwytów, przestał mi wystarczać :(

      Usuń
    3. No to mamy wspólny cel ;) Jestem na tropie pewnego specyfiku i mam nadzieję, że okaże się dobrym wyborem.
      All About Eyes również miałam, był całkiem w porządku, ale na dłuższą metę też się z nim nie widzę.

      Usuń
    4. To jeśli Twój trop okaże się celny i sprawdzony to z chęcią poznam sekret :)

      Usuń
  23. firmę kojarzę tylko z pielęgnacji włosów :/ ja lubię żelową formę , u mnie bardzo dobrze się spisuje żel pod oczy Ch.Breton i żelik nawilżający Chanel:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ines, a używałaś już czegoś do włosów z JMO? :)
      Pamiętam Twoje recenzje obydwóch wymienionych. Forma żelowa przekonała mnie do siebie, ale nie zaangażuję jej już nigdy solo do mojej pielęgnacji. Rano natomiast, albo jako swoiste serum - czemu nie! O ile odnajdę w takim produkcie satysfakcjonujące mnie nawilżenie jestem otwarta :))

      Usuń
  24. Firmę kojarzę bardziej z włosami :)
    http://veneaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie, bo kosmetyki do włosów robią wspaniałe :)

      Usuń
  25. Planowałam jego zakup i dobrze że się wstrzymałam. Myślałam żeby wypróbować Yonelle mimo iż są dla 40 plus albo serum z Algotherm, które kusi mnie najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz możliwość, to zaopatrz się w próbkę JMO, może akurat przypadnie Ci do gustu :)
      Yonelle nie znam, ale z Algotherm zainteresował mnie przynajmniej jeden krem do twarzy, muszę nad nim jeszcze podumać :)

      Usuń
  26. JMO znam tylko z kilku próbek, które m.in. udało mi się wygrać w rozdaniu. Miałam głównie szampony i odżywki oraz żele do mycia twarzy. Chętnie wypróbowałabym jakiś pełnowymiarowy kosmetyk, ale cena trochę mnie stopuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki do włosów od JMO są moimi ulubionymi :) Któryś z nich szczególnie przypadł Ci do gustu?
      Ceny do najmniejszych nie należą, ja też nad tym ubolewam. Z drugiej strony te produkty w większości są szalenie wydajne, więc taki grzeszek raz na jakiś czas może zostać usprawiedliwiony :)

      Usuń
  27. Typowy nawilzacz moge Ci polecic - Eucerin Aquaporin Active, nie znam lepszego a cierpie na atopowe zapalenie skory od najmlodszych lat. Ogromna roznice widzialam po skonczeniu opakowania, ktore bylo bardzo wydajne 4mc, 2xdziennie za 40zl, czego chciec wiecej? Ano konsystencji bardziej tresciwej, kremowej na zime i tutaj mojego faworyta juz poznalas z EL i doprawdy nie wiem co zrobie jak skoncze kolejne 5ml (jedno starcza na 2mc, 2xdziennie). Dla mnie to nadal temat zagadka, wybredna jestem w tej kwesti , a raczej to wina naszych sklepow i ich chorych marz ;)

    JMO nie znam nadal nic...bo w Davinesie sie zakochalam i aktualnie na te kosmetyki wlosowe mam parcie. Tak nam jakos nie po drodze... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aquaporin Active znam, pisałam nawet jego recenzję. Zgadzam się z każdym Twoim słowem - świetnie nawilżał i wiem, że zawsze mogę do niego wrócić, z pewnością mnie nie zawiedzie. Sprawdził się w ekstremalnych nawet warunkach.

      Aktualnie mam na oku coś o bardziej konkretnym działaniu. Produkt mało znany, ale zapowiada się całkiem dobrze. Mam nadzieję, że tak też się sprawdzi.

      Davines? Tegoż z kolei ja nie znam. Napisz coś więcej :>

      Usuń
    2. O Davines napiszę u siebie więcej, bo to była miłość od pierwszego wejrzenia, taka naj naj! Moje włosy pokochały na zabój maskę regenerującą na bazie oliwy z oliwek, nic im już więcej nie potrzeba, po niej są idealne, bez arsenału innych wspomagaczy, jednym słowem cudo :) czaję się na inne rzeczy z tej serii i w tym roku na nie stawiam, tak Ci powiem :)
      Nawet nie wiedziałam, że o Eucerin pisałaś, a tyle razy przeglądałam Twojego bloga, eh wstyd :*

      Co masz na oku, podziel się :>

      Usuń
    3. Po takiej Twojej reklamie (a gdy dochodzą do tego jeszcze Twoje piękne włosy) nic więcej nie trzeba, by przekonać potencjalną włosomaniaczkę do zakosztowania arsenału marki :D Będę czekać na osobny post u Ciebie, ale to już chyba mówiłam :D

      Wpis o Eucerin mógł Ci umknąć, bo to był jeden z pierwszych moich wpisów :) Naprawdę dobrze wspominam ten krem, musiałabym wrócić do recenzji, ale o ile dobrze pamiętam, wystarczył mi na 6 miesięcy codziennego użytku, 2xdziennie!

      Zamówiłam sobie kilka dni temu przeciwzmarszczkowy krem od AnneMarie Börlind, na który trafiłam całkiem przypadkiem i okazało się, że zbiera bardzo pozytywne opinie. Bodajże na wizażu został nawet porównany do masełkowatego Benefiance od Shiseido. Zaintrygowało mnie to i postanowiłam dać mu szansę na wykazanie się. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Liczę na to, że okaże się dobrym wyborem :)

      Usuń
  28. W czasie wieczornej pielęgnacji sięgam po bardzo treściwe kremy, które zapewniają mi mocne nawilżenie i ujędrnienie (np. krem z awokado od Khiel's), a rano po lżejsze konsystencje, które szybko się wchłaniają i mają głównie redukować obrzęki i cienie. Szkoda, że tym razem JMO nie stanął na wysokości zadania :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim pielęgnacyjnym ujęciu żel z JMO pewnie dałby radę - jest lekki i szybko się wchłania. Z obrzękami radzi sobie nieco gorzej, niż wspomniany przeze mnie krem z Korres, ale może trzymany w lodówce przyniósłby lepsze efekty?

      Ooo, jestem bardzo ciekawa tego kremu z Kiehl's. Sama się nad nim zastanawiałam ostatnio... Będę wyczekiwać Twojej recenzji, Fraise!

      Usuń
  29. Wow! Cena powala! Ja bym się wahała nad kupnem tego kosmetyku :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, JMO nie należy do tanich marek, ale w większości przypadków cena okazała się zasadna, bo i efekty uzyskane dzięki tym kosmetykom mnie satysfakcjonowały.
      Wiadomo, sprawa indywidualna :)

      Usuń
  30. Wprawdzie chętnie bym przetestowała, ale dla mnie cena jest za wysoka. Tym bardziej, że według Ciebie to kosmetyk przeciętny, mimo że nawilżenie odczułaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli miałabyś ochotę go przetestować, to w sieci można nabyć jego próbki (2 zł), myślę, że już po takiej ilości mogłabyś uznać, czy taka konsystencja i działanie mogą Cię na dłuższą metę zainteresować :)
      Dla mnie okazał się przeciętnym, bo na tę chwilę oczekuję czegoś mocniejszego, bardziej treściwego i działającego już na pierwsze zmarszczki. Na dzień jednak formuła żelowa może się jak najbardziej sprawdzić, ale niestety nie jako jedyny składnik całej pielęgnacji okolic oczu. Już nie ;)

      Usuń
  31. Ja cały czas poszukuję mojego ideału pod oczy i jak na razie nic :( Ale dzisiaj kupiłam nowy produkt pod oczy z YSL, zaczynam testy, może w końcu to to :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja idealnego ideału też jeszcze nie znalazłam :) Doszłam jednak do wniosku, że przejdę na dwutorowe działanie i stosować będę dwa różne kremy na dzień i na noc. Teraz szukam czegoś, co w pielęgnacji dziennej mogłoby się sprawdzić. Może jakiś inny żelik, bo ostatecznie taka konsystencja wspomożona czymś treściwszym w pielęgnacji wieczornej na pewno inaczej zadziała.
      A co dobrego z YSL testujesz? :>

      Usuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger