sobota, 18 stycznia 2014

Catrice, Tell Me A Berry-tale

Pomadki to nadal odkrywany przeze mnie horyzont. Nie czuję się nader pewnie na ich gruncie, lecz prawdą jest, że coraz chętniej sięgam po te propozycje. Po latach błyszczyko-manii podniosła się we mnie fala zdumienia - to jest to! Nasycony kolor pozbawiony szalonego błysku, ożywiający zmęczoną twarz i zmieniający jej charakter zależnie od przybranego odcienia. A ten, który chcę Wam dziś pokazać, jest wyjątkowo charakterny!




Z kosmetykami Catrice nie znam się dobrze, choć o samej marce słyszałam wiele. Dodatkowo przeważająca część znanych mi opinii ma wydźwięk pozytywny na kilku frontach - cienie, podkłady, kredki, czy szminki - te cieszą się sporym uznaniem. Kwestią czasu było więc dla mnie przygarnięcie jakiejś drobnostki :)

Chcąc zatem zaspokoić swoją żądzę kosmetyczną, skusiłam się na coś tak dla mnie wówczas nieoczywistego - szminkę w kolorze fioletowo-burgundowo-(odrobinę)czerwonym, Tell Me A Berry-tale z linii pomadek Ultimate Colour. 




Historia tego zakupu nawiązuje poniekąd do samej jego nazwy, albowiem winnam ją zacząć od słów: 'dawno, dawno temu... za rzeką i czterema centrami handlowymi, mieściła się Natura...'. Tak, zaopatrzyłam się w tę szminkę wieki temu, a do teraz służy mi tak samo :)

Opakowanie, czarne, solidne (!), zamykające się na charakterystyczny dźwiękowy 'klik', wygląda elegancko i cieszy moje oko. Sam sztyft jest równie porządny, nie topi się, nie przejawia łamliwych ciągot, a w dodatku ozdobiony został tłoczeniem, które dodaje całości dizajnerskiego szyku (przywodzi mi na myśl moje ulubione pomadki Chanel :)). 




Kolor sam w sobie jest naprawdę piękny - bogaty i nasycony, odważny i elegancki. Zrobić może cały makijaż, bo idealnie komponuje się z delikatnie podkreślonym okiem - może kreska i subtelny cień? W zależności od ilości zaaplikowanej na usta, noszony może być z powodzeniem również w ciągu dnia. Owszem, zwraca uwagę, ale nie przerysowuje twarzy. Całość, odpowiednio wyważona, z pewnością będzie wyglądać interesująco i niebanalnie, ale wciąż dyskretnie (np. po wklepaniu odrobiny za pomocą palca). Najmilej nosi mi się go w okresie jesienno-zimowym (choć w późnym lecie, gdy jeszcze opalenizna zdobi moją skórę, również potrafię docenić jego urok).

Kwestie użytkowe miło mnie zaskoczyły, bo przede wszystkim - pomadka nie wysusza ust i nie podkreśla suchych skórek. Nie muszę jej nakładać na nawilżający balsam, bo i bez tego nie przyprawia mnie o poczucie dyskomfortu. Ponadto nie czuję jej na ustach, nie osadza się na zębach i nie powoduje, że wyglądają one na żółto-żółte ;)

Jedyną rzeczą, do której mogłabym się przyczepić jest to, iż pomadka nałożona hojną warstwą, lubi wylewać się poza kontur ust. Owszem, pomóc w tym może odpowiednia technika aplikacji, czy oprzyrządowanie pod znakiem konturówki, lecz nie zawsze mam na to czas, czy chęci.
Samą jej trwałość oceniam całkiem dobrze, bo w stanie pokazywalności przetrwa kilka godzin, bez jedzenia, picia, czy nadmiernego gadulstwa. Z ust schodzi raczej równomiernie, nie pozostawiając wokół nich charakterystycznej, mało estetycznej obwódki. W odniesieniu do ceny (17 zł?) wynik ten uważam za znakomity.

A tak wygląda na odkurzonej, ciemniejszej wersji mnie:




Jak widzicie, szminka mnie zauroczyła. Nie tylko pięknym kolorem, ale również większością aspektów użytkowych. Stąd moje pytanie - znacie pomadki Catrice? Polecacie którąś szczególnie? :)

A może znacie inne szminki w podobnym odcieniu?


Pozdrawiam Was,
Megdil

91 komentarzy:

  1. Ja mam tylko jedną pomadkę, której używam z przyjemnością.
    To Airy Fairy z Rimmela. W tym kolorze czuję się najlepiej :)
    Pozostałe wydałam, gdyż kolory (koral, ciemny nude) nie współgrały z moimi ustami.
    Marzy mi się czerwień, choć odwagi brakuje :)

    Twoja Catrice prezentuje się bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Airy Fairy to moja wielka szminkowa miłość. Oby nigdy jej nie wycofali :)

      Usuń
    2. Airy Fairy znam z blogowych prezentacji, jednak nigdy nie mogę na nią trafić w drogerii... Z tego, co widzę, to klasyk. Dużą stratą dla firmy byłoby wycofanie jej z oferty :)

      Aneta, mnie do czerwieni też trudno było się przekonać. Może zacznij od błyszczyka w takim odcieniu? Albo wklepuj pomadkę palcem - zawsze to mniej intensywny efekt, a nuż się przekonasz :)

      Usuń
    3. Pomyślę nad tym :) Dziękuję za radę!

      Usuń
  2. Kolor jest piękny! Podziwiam tego typu odcienie u innych kobiet, jednak sama jestem na nie za mało odważna. Poza tym wydaje mi się, że źle mi w ciemnych szminkach.
    Miałam kiedyś pomadkę Catrice ze stałej kolekcji, ale, nie licząc odcienia, zawiodła mnie. Zmiękła po paru tygodniach używania, mimo, że nie trzymałam jej blisko źródeł ciepła. Jakiś czas temu kupiłam jedną z limitki i ta z kolei jest bez zarzutu (matowy koral z Revoltaire). Być może dam jeszcze szansę tym szminkom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się wydaje, że Ty we wszystkim dobrze wyglądasz :> Z drugiej strony, jeśli sama nie czujesz się w danym kolorze dobrze, to choćbyś była dla niego stworzona, całość nie będzie grała ze sobą odpowiednio. Na szczęście kolorów do wyboru jest w tym momencie bez liku :)

      Ta Twoja felerna pomadka była z linii Ultimate Colour? Bo z tego, co kojarzę, są też inne serie - być może one zachowują się inaczej. Na tę moją, pod tym względem, naprawdę nie mogę narzekać. Przeciwnie - niezwykle miło mnie zaskoczyła :) Myślę, że warto dać im szansę.

      Wygooglowałam sobie właśnie Revoltaire - boski kolor!

      Usuń
  3. Piękny kolor :) Catrice znam tylko z widzenia, nie miałam do czynienia z tymi produktami. Ciemniejsza wersja Ciebie wygląda równie uroczo jak obecna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przed sekundą oświeciło, że miałam jeszcze cień w kremie, a gdzieś winien czekać eyeliner w żelu. Muszę przyznać, że obydwa produkty wspominam całkiem dobrze :) Do lakierów za to nie mogę się przekonać. Kolorystycznie zachęcają, ale nie pasuje mi ich konsystencja.
      Dziękuję, zapomniałam już, jak to było mieć czarny brąz na głowie ;))

      Usuń
  4. Cześć Pięknotko! :)
    Twoje zdjęcia jak zwykle powalają, to z filiżanką jest fenomenalne!
    Bardzo ładnie wyglądasz w takim ciemnym odcieniu, jak chyba jednak nie zdecydowałabym się na tak odważny kolor, choć u innych mi się szalenie podoba :) Mam z Catrice jedną szminkę, matowy róż, ten z awatara, bardzo lubię :) Ostatnio wypatrzyłam w ich standzie ładnego nudziaka i łamię się, bo w sumie nie potrzebuję nowej szminki i nasz pakt mnie wiąże ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć i czołem, Królowo! :D
      Dziękuję bardzo za wszelkie dobre słowo :)

      Hola, hola, czekaj. To jest dla Ciebie odważny kolor? A jak nazwałabyś w takim razie ten boski, mocny róż przez Ciebie przywołany? :D To jest dopiero odwaga!

      Pakt to pakt. Ja też go nie łamię - mimo iż ochotę miałam już parokrotnie (lakiery do ust za mną chodzą :P). W grupie siła :)))

      Usuń
    2. Chodziło mi o to, że to dość ciemny kolor jest, a przez to odważny :) Jakoś takich jaskrawych różowości nie postrzegam jako mocny kolor ;)

      Co prawda dostałam kilka szminek, ale to się nie liczy przecież ;) Powiem Ci, że na róże do policzkór też chyba powinnam założyć sobie bana, bo ostatnio mnożą się strasznie! ;) I chyba zrobię to, jak już dopadnę Nectar :D

      Usuń
    3. Rozumiem :) Ja patrzę na tę sprawę odwrotnie - jaskrawy = odważny :) Ciemne kolory nie są najłatwiejszymi w obsłudze, ale wydaje mi się, że poskromienie ich przychodzi dużo prościej :)

      Nie, nie, te sprezentowane się nie liczą :)
      Ja róży też nie kupuję. Mam kilku wybrańców i zużywam je sobie powoli :> Nie powiem, by nie korciły mnie inne zakupy nowości, zwłaszcza, że moja ich lista się piętrzy, ale trzymam się na razie mocno swoich postanowień. Chociaż... jak kupisz Nectar i go zaprezentujesz, to nie ręczę za swoje działania :D

      Usuń
  5. Strasznie podoba mi się zdjęcie z filiżanką!
    Szminka sama w sobie podoba mi się. Szminki Catrice znam i nawet je lubię. Te moim zdaniem najfajniejsze to: Kiss kiss hibiskis i Pinkadilly Circus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Widzę, że w sieci sporo jest porównań tych dwóch kolorów. Obydwa są piękne, ale dość intensywne. Takich kolorów, idących w bardzo żywe, soczyste róże, zwykle unikałam, bo bałam się pstrokatego efektu na mojej twarzy. Powoli się jednak przekonuję. Dzięki za Twoje typy, na pewno się im przyjrzę :)

      Usuń
  6. Zgadzam się z M. powyżej, zdjęcia piękne;) Od razu szminka zyskuje plus 10 pkt ;) Mam również pomadkę z tej serii, ale w odcieniu nude i jestem bardzo zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Ja za typowymi odcieniami nude przepadam, ale na kimś ;) Sama mam jedną taką, jednak nie czuję się w niej najbardziej komfortowo. Jest miłym akcentem w przypadku bardzo wyrazistego/mocnego makijażu oczu, ale że raczej z rzadka taki sobie funduję, to i pomadka leży odłogiem. Z drugiej strony, mam mocno napigmentowany błyszczyk w pięknym, jasnym, beżowym odcieniu i ten już zupełnie inaczej wygląda. Może to też kwestia tonacji, bo jednak odrobinę się różnią między sobą :)

      Usuń
  7. Uwielbiam wszystkie naustne jagódki ;) Bardzo kobiece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję rację :) Mam jeszcze soczyście napigmentowany, kryjący błyszczyk w podobnym odcieniu i lubię go równie mocno (albo i bardziej).

      Usuń
  8. nie no ostatnie zdjęcie jest cudowne <3

    OdpowiedzUsuń
  9. W opakowanie kolor wygląda średni,ale na Tobie duuużo lepiej :) hmm nie mam jeszcze żadnej pomadki z Catrice... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie on w opakowaniu właśnie bardzo urzekł :) Pamiętam, że szukałam podobnego odcienia długo, lecz ostatecznie nie wiedziałam, jak będzie na mnie wyglądał, więc i z zakupem się ociągałam.
      Nie wiem, jak inne pomadki z tej, czy innych serii, ale wiele dobrego się o nich słyszy. Myślę, że warto zapolować również na inne kolory :)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Prawda? Nie wiem, czy jest jeszcze dostępna, ale jeśli lubisz takowe odcienie, to polecam :)

      Usuń
  11. Oooooooooooooooo, czarnula! :D
    Bardzo ładnie Ci w tej pomadce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :D Dziękuję bardzo :>

      O dziwo, kolor pomadki w towarzystwie tych ciemnych włosów lepiej się fotografował. Z jasnymi gra dobrze na żywo, ale na zdjęciach wychodzi co najmniej dziwnie :P

      Usuń
    2. No co Ty? dziwna sprawa! :) co skłoniło Cię do tak drastycznej zmiany koloru? :D

      Usuń
    3. W zasadzie powodów było kilka. Przede wszystkim musiałam farbować włosy co miesiąc, bo przy tak ciemnym kolorze minimalny nawet odrost stawał się bezlitosny :P Po drugie, wszystkie te zabiegi fryzjerskie (łącznie z codziennym suszeniem i prostowaniem/kręceniem) mocno odbiły się na ich kondycji, pomyślałam więc, że zmiana koloru na jaśniejszy pozwoli mi zmniejszyć częstotliwość nakładania farby. Wiele się nie pomyliłam (od ponad roku nie farbuję już włosów :)). No i ostatecznym powodem była zwyczajna chęć zmiany. Na szczęście, nie żałuję :P

      Usuń
    4. Najważniejsze, że dobrze się tak czujesz :) włosy w życiu kobiety stanowią baaaardzo ważny element. Pamiętam jak w maju nie spałam cały tydzień, bo zdecydowałam się na ścięcie. Na szczęście też nie żałuję. Zmiany są potrzebne! :))

      Usuń
    5. To prawda, włosy często są uznawane za kobiecy atut. Ja najlepiej czuję się w dłuższych (choć mam też epizod z takimi na 3-5 cm :P), dlatego zapuszczam je teraz i cieszę się z każdego cm (mimo iż ich nie liczę ;)).

      Ty masz przepiękne włosy! Widziałam je kilka razy na insta. Gęste i zdrowe - baaaaardzo chciałabym takie :> W aktualnej długości wyglądasz świetnie! :)

      Usuń
    6. Kochana, przepraszam przepraszam! Miałaś włosy o długości 3-5cm.? :D :D :D Nie wyobrażam sobie Ciebie w takiej długości! Może zechcesz nas uraczyć fotkami? :D

      Dziękuję bardzo! :) Świetnie się czuję w tej długości, chociaż z długimi też było ok. Były zdrowe, lśniące ale jak wzięłam się za siebie i trochę schudłam każdy zaczął mi mówić, że mnie spod nich nie widać, sprawę przemyślałam i poszłam pod nożyczki! :D

      Usuń
    7. Tak, miałam, dobrych kilka lat temu (dodam, że decyzja o tak mocnym cięciu zapadła dopiero na fryzjerskim fotelu) - takie wakacyjne szaleństwo się we mnie odezwało :D Zmieniłam wtedy nawet kolor włosów. Równie radykalnie, bo z brązu na najczarniejszą czerń. Niestety, zdjęcia nie nadają się do publicznego pokazu, więc Was tym podłym widokiem nie uraczę - ale to dla dobra ogółu! :D

      Z tego, co kojarzę, miałaś bardzo długie włosy, prawda? Zresztą, tak, czy inaczej, nie masz czego żałować :))
      A dużo schudłaś przy okazji tych powziętych działań?

      Usuń
    8. Szacun! Podjąć taką decyzję dopiero na fotelu fryzjerskim, to trzeba być bardzo odważnym! :D Jestem w szoku! Trochę ubolewam na faktem, że nam się nie pokażesz, ale rozumiem :) Dobrze wspominasz swój atak szaleństwa? :D

      Jeżeli chodzi o moje włosy, to miałam baardzo długie, do talii. Każdy na początku mówił 'nie ścinaj', a potem 'o jak Ci w tych dobrze' :D Schudłam ok. 10kg, aż sama w to nie wierze :D

      Usuń
    9. Decyzja o dekoloryzacji w zasadzie też zapadła z dnia na dzień. Wprawdzie myślałam o tym wcześniej, ale zawsze coś stawało mi na przeszkodzie. Któregoś dnia zadzwoniłam do fryzjera, termin znalazł się szczęśliwie na kolejny dzień i et voila, odwrotu już nie było :D

      Czy dobrze wspominam te króciaki zamiast włosów? :P Dobrze, pod tym względem, że wyniosłam z tego naukę - co za krótko to nie zdrowo ;))

      Wow! 10 kg to bardzo dużo! Mnie teraz czeka walka ze zbędnymi kg, muszę zrzucić mały nadbagaż :> A właśnie, właśnie! Może chciałabyś na swoim blogu stworzyć taką serię o zdrowym stylu życia? Wiesz, ja chętnie zapoznałabym się z taką tematyką (oprócz przepisów, oczywiście :D).

      Usuń
    10. Nie potrafiłabym podjąć 'włosowej decyzji' z dnia na dzień :D kilka lat dojrzewałam do ścięcia włosów, chyba zanim jeszcze były długie :D hahaha
      Rozumiem, że nie planujesz powrotu do krótkich włosów póki co? :)

      Kochana, przyznam szczerze, że to była długa przemiana. Nie powiedziałam sobie: schudnę 10kg. Zaczęło się od tego, że postanowiłam się zdrowiej odżywiać, potem całkowicie przypadkiem zaraziłam się ćwiczeniami. Teraz nie wyobrażam sobie jeść inaczej, czy nie być aktywną fizycznie. Taka seria byłaby bardzo ciekawa, ale chyba nie wiedziałabym co mam tam pisać :D póki co zobaczę jak przyjmą się przepisy, mam nadzieję, że będzie dobrze :))

      Usuń
    11. :D Rozbawiłaś mnie :D Rozumiem, że byłaś bardzo przywiązana do włosów. U każdego to wygląda inaczej.
      Ja w tej chwili teoretycznie nie mam już żadnej potrzeby zmian - podcinam je regularnie, ale do jakichś konkretnych cięć nie spieszy mi się wcale. Choć z drugiej strony, czasami myślę sobie, że miło byłoby nadać fryzurze jakiegoś charakteru. Z trzeciej zaś strony, z moimi lichymi kosmykami niewiele da się zrobić, mam wrażenie. Zatem problem sam się rozwiązuje :P

      Jestem przekonana, że odnalazłabyś się w tej tematyce. Chodzi przecież o własny punkt widzenia, takie tematy zawsze wzbudzają moje zainteresowanie :) Na przepisy czekam!

      Usuń
  12. Ja z Catrice też miałam jeszcze mało do czynienia. Na razie mam kilka produktów tej marki i powiem, że lakiery do paznokci są całkiem spoko :) Szminek jeszcze nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie za ich lakierami nie przepadam. Konsystencję mają zbyt ciężką i pędzelek uważam za kiepski. Ale za to kolory mają piękne. Sama mam u siebie dwie buteleczki i trzymam jej przede wszystkim ze względu na unikalne odcienie :)

      Usuń
  13. Odważny kolor, ale pięknie komponuje się z Twoją urodą! Jestem zdeklarowaną szminkomaniaczką, ale z Catrice jeszcze żadnej nie miałam. Trochę zniechęca mnie to rozlewanie, ale przyjrzę im się bliżej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rozlewanie też mnie czasami zniechęca, bo wymaga dodatkowej precyzji i uwagi podczas samego jej noszenia. Mogłabym to zrzucić na karb formuły, ale mam pomadki o podobnej konsystencji, które jednak nie wędrują poza obręb ust ;)
      Niemniej uważam, że warto przyjrzeć się tym szminkom bliżej!

      Usuń
  14. Bardzo ładnie wygląda na ustach :)
    Nie spodziewałam się takiego efektu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ustach wypada nieco jaśniej, niż w opakowaniu, ale to też zależy od zaaplikowanej ilości :) Ja też nie obiecywałam sobie dużo, lecz spotkało mnie naprawdę miłe zaskoczenie :)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Mnie również coraz trudniej się takim oprzeć. Zależnie od nasycenia potrafią oddać zupełnie inny charakter całemu makijażowi :)

      Usuń
  16. uwielbiam taki kolor na ustach i Tobie w nim absolutnie cudownie Kochana :* cmok w te usteczka:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ines, Ty w takich mocnych odcieniach wyglądasz przepięknie, są dla Ciebie stworzone :) Oddaję buziaka :**

      Usuń
  17. ja też ostatnio zaznajamiam się ze szminkami, mam już ze trzy :D. Ejj a Ty z natury jesteś blondynką czy brunetką?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie masz? :D

      Z natury to ja jestem, hmm, jakby to rzec... nijaka? :D W tej chwili te jasne włosy komponują się z naturalnymi odrostami w taki sposób, że nie widać specjalnie różnicy. Tzn. kolory tak się szczęśliwie przenikają, że całość na pierwszy rzut oka wygląda niemal jednolicie :)

      Usuń
  18. Piękne zdjęcia !!! Uwielbiam czytać Twoje posty i zachwycać się zdjęciami :) W tym kolorze szminki ślicznie Ci, ale czemu ciemne włosy ? Tak dobrze było Ci w jasnych ! :) Jeżeli chodzi o Catrice to kompletnie nie znam, moimi szminkowymi ulubieńcami są pomadki EL - nawilżają przepieknie usta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję, Leemonko! :)
      A włosy... włosy mam nadal jasne, to stara fotografia jest :D Pomimo kilku podjętych prób, nie mogłam odpowiednio ująć na zdjęciu odcienia szminki, więc w celach demonstracyjnych przedstawiłam to, na którym pomadka wygląda tak, jak powinna :)

      Z Estee Lauder mam jedną pomadkę, ale w odcieniu nude. Niestety rzadko ją noszę. A którą serię Ty polecasz? :)

      Usuń
    2. Mam pure color - te lodowe kosteczki, sztuk 6, ale żadnej jagodowej, w ogóle nie mam takiego szminkowego koloru, więc czas to nadrobić :)

      Usuń
    3. O, to z tej samej serii jest mój nudziak, Vanilla Truffle. Winnam po nią częściej sięgać, bo leży taka zapomniana. Muszę jednak przyznać, że jest to wymagający kolor (albo po prostu do mnie nie pasuje), gdyż wymaga mocnej oprawy oczu, bezsprzecznie. Inaczej się w niej nie lubię :)

      Jagodową spraw sobie koniecznie :> Ja mam ochotę również na bardziej subtelną odsłonę i w tym wypadku po głowie chodzi mi Plumful z MAC :))

      Usuń
  19. mnie też by zauroczyła! Piękny kolor, chyba muszę się przejść do drogerii :)

    P.S cudne zdjęcie główne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przejdź się koniecznie! Na ten zimowy czas podobne odcienie uważam za genialne :)

      Dziękuję!

      Usuń
    2. zgadzam się z Tobą w 100% :)

      Usuń
  20. Bardzo ładny kolor! Ja niedawno nie wyobrażałam sobie siebie w podobnym kolorze, ale kupiłam Wibo Eliksir 09 i nawet nieźle w niej wyglądam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszukałam go sobie, ładny! :) O tych szminkach od Wibo dużo słyszałam, żadnej nie mam, ale kilka kolorów wpadło mi w oko :)

      A widzisz, ja też początkowo podchodziłam do takich jagódkowych odcieni jak pies do jeża. Tymczasem, one potrafią pięknie przyozdobić twarz :)

      Usuń
  21. ten kolor jest niezwykle urokliwy, ostatnio jestem zakochana w tego typu kolorach z tego też powodu trafiła do mnie Plumful, konturówka z NYX w kolorze Plum i błyszczyk z Gosh w kolorze owoców leśnych (będą na blogu ale muszę zrobić dobre zdjęcia, żeby faktycznie oddawały kolor). Choć wiele produktów z firmy Carice bardzo dobrze sie u mnie sprawdza, nie miałam jeszcze ich szminek choć z pewnością poszukam tej piękności, którą prezentujesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plumful jest boska, bo delikatna i z charakterem zarazem! Konturówkę i błyszczyk pokaż koniecznie, będę czekać na te wpisy :) Takie kolory niestety trudno dobrze sfotografować, wiem, bo sama się sporo namęczyłam ;) Ale trzymam kciuki!

      Ja miałam sporo lakierów z Catrice, ale ostatecznie zostały ze mną tylko dwa. Tzn. kilka leży gdzieś odłogiem i najwyższy czas coś z nimi zrobić, póki do użytku się jeszcze nadają... Mam gdzieś jeszcze cień w kremie, którego użytkowo wspominam dobrze, ale niestety kolor źle sobie dobrałam. No i eyeliner żelowy też był całkiem w porządku :)

      Usuń
  22. Zdjecia cudowne... a pomadka ciekawa... ale najbardziej zaciekawilo mnie co zrobilas z wlosami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogłam uchwycić koloru na ustach, wynikiem czego było odkopanie starego zdjęcia z komputerowych czeluści :D

      Usuń
  23. Gdyby tylko te pomadki były trwalsze, byłyby dla mnie idealne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z trwałością w przypadku tej jagódki nie jest tak źle. Mnie przeszkadza to wędrowanie poza kontur ust, trzeba uważać.

      Usuń
  24. pięknoto Ty! wyglądasz cudownie! idealnie Ci taki odcień na ustach pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :*
      Ta szminka przekonała mnie całkowicie do jagodowo-pochodnych odcieni :) Lubię i szukam podobieństw gdzie się da :D

      Usuń
  25. Wow, bardzo Ci pasuje ten kolor, zwłaszcza przy ciemniejszych włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie urok jego jest taki, że z jasnymi też świetnie się zgrywa :) O dziwo, bo rzadko taka uniwersalność wśród zdecydowanych kolorów się zdarza :)

      Usuń
  26. Fenomenalne zdjęcia a Tyś nieziemsko piękna:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Obłędny odcień, wyglądasz w nim rewelacyjnie! Mam kilka szminek z Catrice z serii, która niestety nie jest już produkowana i jestem z nich bardzo zadowolona. Niesamowicie kremowe, nasycone i nawilżające. Będę musiała się przyjrzeć Tell Me Berry-tale, zimą mam słabość do takich odcieni, a nazwa brzmi niezwykle kusząco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Fraise! :*
      Tej osobliwej polityki wycofywania dobrych produktów nigdy nie pojmę, jak słowo daję. Szkoda, że już ich nie ma, bo brzmią jak ideał!
      Mnie również nazwa skusiła :D Oczywiście, poza samym kolorem. Dodatkowo te pomadki mają bardzo przyjemny zapach, nie serwując przy tym niechcianych smakowych walorów :)
      A polecasz jakąś pomadkę w podobnym odcieniu szczególnie? Chętnie się zaznajomię :))

      Usuń
  28. Uwielbiam Cie w ciemnej wersji :) jak doczytalam, sama porzucilam czern przez czesta koloryzacje i aktualnie wracam do naturalnego koloru, gdyz matka natura dobrze wie, co nam dopiero w tej urodzie ;)

    Z catrice mam jedynie cien w musie, genialny jest, takie metaliczne khaki. Pomadka jak najbardziej mnie kusi, poszukuje takich odcieni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :* Z matką naturą wiele z nas się nie zgadza :) Sama też przez wiele lat uważałam swój naturalny kolor włosów za taki 'nie do przyjęcia' ;) Po prostu nijaki i mdły. Obecnie jawi mi się nieco inaczej, a dzięki hennie zyskał nieco miodowych tonów, co szczególnie mi się podoba - do Cassii wracać będę z niekrytą przyjemnością również dla tego efektu. Bo walory pielęgnacyjne to już inny temat.

      Ty wiesz, co ja myślę na temat Twoich włosów. Powtarzać się nie będę, bo znowu z zachwytu popłynę :P

      Cień z Catrice też gdzieś jeden mam, używałam go bardzo niewiele, bo niestety nie trafiłam z odcieniem (wybrałam srebrzystą szarość/szare srebro). Metaliczne khaki brzmi wyśmienicie, ale znowu - to chyba nie mój kolor :(

      Takich odcieni, jak ta pomadka sama długo poszukiwałam. Pamiętam, że kusiła mnie pewna propozycja YSL, tyle że zdecydowanie bardziej fioletowa (obłędna!), ale to był czas, kiedy jeszcze nie wiedziałam, jak się w podobnych kolorach odnajdę. Warto jednak eksperymentować, nawet jeśli na pierwszy rzut oka coś wydaje się nam kiepską alternatywą :)

      Usuń
    2. Nie wiem jak rozczytałaś tą moją wiadomość, sama się dziwie co za bzdury wyszły z tego mojego telefonu. Po pierwsze natura wie co *dobiera :) a po drugie nazwa cienia brzmi made to stay 040. To mój jedyny tego typu cień w musie i chociaż srebro ja lubię, on należy do ciepłych odcieni, obczaj go przy okazji ;) fajny kremik, do efektywnego makijażu na szybko.

      Doprawdy nie wiem skąd zachwyt nad moimi włosami, skoro ja ich zapuścić nie mogę i wiecznie na nie narzekam ;) Jednak niezmiernie szybko i miło, chłonę każdy komplement, ponieważ jako dziecko byłam ścinana ciągle na baranka i do dziewczęcego looku było mi baardzo daleko. Teraz to nadrabiam, ale lat straconych nie wrócę i wraz z fryzjerką obawiam się, że one dłuższe już po prostu nie będą, bo nigdy! nie były...

      Mówisz, że Cassi ociepla? Kurczaki...bo ja z dala od wszelkich takich ocieplaczy trzymam swoje kłaki.

      Moje pierwsze spotkania z tego typu gama kolorystyczną było w Douglasie na warsztatach. Tam oto dobrano mi idealną fuksję i o takim fiolecie oraz burgundzie wiem, że jeszcze pomarzę sobie do przyszłej jesieni. Mimo to pokładam wielką nadzieję, ze kiedyś będę szczęśliwą posiadaczką tejże, jakże urodziwej koloryzacji ust :)

      Usuń
    3. Wszystko rozczytałam dobrze :) Zresztą, pisanie z telefonu znam aż za dobrze. Nie lubię tego i też wychodzą z tego później różne kwiatki :D
      Wygooglowałam sobie 040 - on bardziej w brąz wpada? Ładny jest i taki pewnie by się u mnie odnalazł :) Lubię cienie w kremie. Aktualnie, w użytku, ostał mi się jeden Paint Pot z MAC, sięgam po niego często i chętnie :) Makijaż z jego użyciem zawsze idzie szybko, no i efekt ostateczny jest efektowny. Z tym się zgadzam :)

      Haha, aleś teraz wymyśliła :))) Będą dłuższe, będą. Trzeba im tylko dać czas :) Moje włosy też jeszcze parę miesięcy temu jakby w miejscu stały... Rzeczywiście rosły wolniej, ale najgorsze było to, że nawet jeśli rosły, to nie było tego w ogóle widać, bo łamały się niemiłosiernie. Teraz zauważyłam zdecydowanie większy przyrost, myślę, że to dzięki Khadi :)
      A zachwyty nad Twoimi kosmykami biorą się z ich niewątpliwej urody. Koniec i kropka. Tutaj nie ma nad czym dyskutować :>

      Cassia ociepla włosy, ale inne mieszanki koloryzujące tego chyba nie robią. Trzeba by poczytać o konkretnych propozycjach :) Ja jestem zachwycona walorami pielęgnacyjnymi i już myślę, kiedy zrobić kolejny seans z henną :)

      A widzisz, dotknęłaś teraz ważnego tematu :P Fuksja - dotąd unikałam tego koloru w pomadkach. Pamiętam, że miałam jedną szminkę w takim kolorze, ale zupełnie mi nie pasowała. Tak więc szukam odpowiedniego dla mnie odcienia, bo szalenie podoba mi się taki akcent na ustach!
      Czasami warto poddać się wpływom sklepowych konsultantek :) Chociaż to rzadkość, niestety :(

      Usuń
  29. piękny i głęboki kolor niestety jestem blada jak ściana i wyglądałabym jak oszałamiający wampir

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że odrobina bronzera załatwiłaby problem :) O ile nazwać to można problemem, bo moim zdaniem, do jasnej cery takie kolory (w odpowiedniej tonacji) pasują wyśmienicie :> No, ale to kwestia upodobań :)

      Usuń
  30. Mam podobny odcien Grapest World sie nazywa, albo jakos podobnie, tez Catrice, uwielbiam go :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. The World`s Grapest - piękny jest :) Nie dziwię się, że go uwielbiasz :))

      Usuń
  31. mam ją i bardzo lubię, choć przy moich blond włosach wygląda aż nazbyt szałowo i używam rzadko ;) w ogóle te pomadki Catrice zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, świetna jakość w dobrej cenie, no i to solidne opakowanie! taka miła odmiana od badziewnego plastiku Essence, a to ta sama firma, wiesz? (ta sama firma, dwie marki, ja zawsze stoję murem za Catrice :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam aktualnie jasne włosy i czasami nawet za dnia wynurzam się w niej z domu :D
      A wiem, wiem, że to ta sama firma. Ja za Essence też nie przepadam. Chociaż mam od nich jeden błyszczyk (ten niby długotrwały) i muszę przyznać, że jestem z niego naprawdę zadowolona :) Opakowania większości tych kosmetyków też do mnie nie przemawiają, lubię kiedy produkt jest też ładnie i solidnie zapakowany :)

      Usuń
  32. Pomadki Catrice są naprawdę świetne :) Mają fajną formułę i naprawdę przyzwoite, metalowe opakowanie.

    Tell Me a Berry-tale jest wprost obłędna i niesamowicie do Ciebie pasuje. Lubię tego typu odcienie, szczególni jesienią i zimą, nawet ostatnio kupiłam podobną szminkę Inglota. Ale nakładam ją jedynie w ten sposób, że wklepuję kolor palce w usta, jest bardzo, bardzo intensywna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam tylko tę jedną, ale w komentarzach pojawiło się kilka fajnych typów, za którymi przy okazji się rozejrzę, gdy będę potrzebować jakiegoś mazidła :)

      Ooo, a która dokładnie to szminka, którą sobie kupiłaś? Ja z Inglotem jestem na bakier, nie znam ich asortymentu zbyt dobrze. Może zechcesz pokazać ja u siebie na blogu? :)
      Patent z wklepywaniem mocnych pomadek również często stosuję :) To też dobry sposób na oswojenie się z danym kolorem przed nałożeniem go z przypisaną mu intensywnością :))

      Usuń
  33. Zdjęcie wprowadzające jest niesamowite i nie wiem skąd, ale od razu pojawia mi się skojarzenie z Filiżanką Wiśniewskiego :DDD
    Co do samej pomadki, mnie Catrice jakoś nie zachwyca jako marka, ale na plus za opakowanie. One robią wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to kryptoreklama :P Ale chyba mało udana, bo nikt więcej nie wyraził podobnych spostrzeżeń :D

      Pochwała za opakowania z pewnością się tutaj należy. Zwłaszcza, że marka Catrice nie jest droga, a i sam kosmetyk jest godny uwagi :) W drogeryjnych kosmetykach denerwują mnie strasznie tysiące naklejek na bezpośrednim opakowaniu, mało schludnie to wygląda. Tutaj musiałam się natrudzić, by część z nich usunąć ;)

      Usuń
    2. Jakoś mi tak samo wyszło :) Ostatnio głośno o tym utworze i bawi mnie ten cały szum, a jak zobaczyłam zdjęcie to wpasowało się w konwencję :D

      Fakt, naklejki na opakowaniu to dla mnie najgorsza zmora. Nie cierpię tego :/ Za to kupiłam sobie specjalny płyn do ściągania takowych, bo czasem zdarzy się, że po zabezpieczeniu zostaje mało estetyczny klej.
      Co do opakowania Catrice, byłam mile zaskoczona kiedy Przyjaciółka (notabene wielka fanka Catrice :)) pokazała mi swoje zasoby i wśród nich właśnie były pomadki. Przyciąga oczy i fajnie leży w dłoni :) Wiesz, mam taką małą ulubienicę z Essence. Świetna jest! od koloru po wykończenie i trwałość, ale opakowanie woła o pomstę do nieba.

      Usuń
    3. Ja chyba usłyszałam o nim jako ostatnia, jednak moje zdumienie odczuwam do teraz :D

      Nie wiedziałam, że taki płyn jest do dostania! Ja zwykłam radzić sobie po staroświecku, mydłem i wodą (albo jakimś olejkiem).
      Za kosmetykami Essence nie przepadam. Próbowałam kilku, ale w ogólnym rozrachunku jestem na nie. Opakowania tych produktów to już inna historia, są bardzo tandetne. I to nie chodzi o ich ogólny wygląd, bo powiedzmy, że to kwestia gustu, ale jakość jest paskudna - to takie moje spostrzeżenia po zapoznaniu się z ich szafą w drogerii. Chociaż muszę Ci powiedzieć, że mam błyszczyk z jakiejś ich długotrwałej serii i nie narzekam ani na sam kosmetyk ani na formę jego podania :) Wniosek z tego taki, że się da.

      Usuń
    4. A myślałam, że to ja byłam ostatnia :))) na początku sądziłam, że to reklama kawy :D

      Z Essence zakończyłam przygodę dawno temu, ale mieli w ofercie świetne linery żelowe. Problem tylko taki, że to limitowanki. Za to mam do tej pory i śmiało mogą konkurować np. z BB.
      A co do reszty? no niestety, nie grzeszą ani urodą, ani funkcjonalnością....

      Płyn jest i to od dość dawna na rynku :) Nie pamiętam nazwy w Polsce, ale poszukam i dam Ci namiar bo w UK kupuję coś innego, ale działa tak samo. Bardzo pomocna sprawa, bez tarcia i kombinowania.

      Usuń
  34. Uwielbiam oglądać u kogoś mocniejsze odcienie na ustach ;P Usta raczej traktuję błyszczykami lub pomadką airy fairy. Jakoś lepiej mi się podkreśla oczy ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja zwykle też stawiam na oczy, ale są takie dni, kiedy mi się po prostu nie chce :P Albo nie mam czasu. Wtedy mocniejsza szminka chroni mnie przed efektem przejrzystej twarzy :D

      Usuń
  35. Kochana masz wspaniałego bloga!
    Nie mogę się nadziwić Twojej pomysłowości co do zdjęć :))!
    Szminka ma fantastyczny kolor i powiem Ci szczerze, że nie miałam jeszcze do czynienia z tą firmą, ale po tym wpisie od razu zaczęłam przeglądać ebaya :D
    Oczywiście zostaję u Ciebie i jeśli masz ochotę, to zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń