poniedziałek, 11 lutego 2013

Essie, Fiji

Essie, Fiji
Witajcie :)

     Dziś swoich pięciu minut doczekał się lakier, który w moich zasobach znajduje się już od dawna. 

     Essie - Fiji.



     Dla mnie to mały kameleon, gdyż od niemal bieli przechodzi w delikatny, mocno rozbielony róż (albo zaróżowioną biel).



    W świetle dziennym wypada bardziej różowo, w sztucznym natomiast nie odnajduję w nim niczego wyjątkowego. Choć oddanie jego koloru na zdjęciach nie było łatwym zadaniem, myślę, że zrobiłam to najlepiej, jak się dało.



     Jego ogromnym minusem jest rzadka formuła, która zadowalające krycie daje dopiero po trzech warstwach. Lakier bardzo smuży i przysparza naprawdę sporo problemu podczas aplikacji. 



     Tak, czy siak, podoba mi się ten efekt gładkiej porcelany, który Fiji mi zapewnia. Pięknie lśni, nawet bez topa. Pewnie będę po niego częściej sięgać, zwłaszcza nadchodzącą wiosną :)



     Odcień dostępny w Superpharm, w stałej kolekcji.


Podoba Wam się?

Pozdrawiam,
Megdil

środa, 6 lutego 2013

MYTHOS, Olive + Green Tea, krem do rąk i paznokci

MYTHOS, Olive + Green Tea, krem do rąk i paznokci
Witajcie :)

     W dzisiejszym poście chcę się z Wami podzielić czymś, co w mojej pielęgnacyjnej codzienności stanowi punkt koronny...

     Krem do rąk to coś, bez czego nie mogę się obyć. Wprawdzie skóra moich dłoni nie jest wybitnie sucha, ale gdy poczuję choćby jej najmniejsze ściągnięcie, poziom mojej irytacji sięga niebywałych rozmiarów :) Dlatego też, po ten kosmetyk sięgam kilka razy dziennie. A z racji, że odgrywa też ważną rolę w pielęgnacji skórek wokół paznokci - im bardziej nawilżającą i odżywczą ma formułę, tym lepiej się u mnie sprawdzi.

     O kosmetykach Mythos najpierw gdzieś usłyszałam, potem przeczytałam, a gdy poczułam chęć ich przetestowania, okazało się, że i owszem, są dostępne w Polsce. Ku swojej uciesze, złożyłam zamówienie na stronie dystrybutora i w krótkim po tym czasie mogłam się nimi cieszyć.




     Zdecydowałam się na krem do rąk w wersji z zieloną herbatą. Obawiałam się tego zapachu i przyznam, że początkowo nie zachwycił moich nozdrzy. W zasadzie jest dość delikatny, do nachalnych na pewno nie należy, ale jest specyficzny - nie czuję tutaj typowego oliwkowego zapachu, czy zielonej herbaty - mix tych dwóch opcji jest niby świeży, niby nie do końca, niby kremowy, ale chwilami mdły... Z czasem jednak się do niego przyzwyczaiłam i teraz zupełnie mi nie przeszkadza, choć na dłoniach utrzymuje się naprawdę długo.




     Opakowanie jest standardowe - plastikowa, 100-mililitrowa tubka z otwieranym dnem. Nadruki się nie ścierają, zamknięcie działa bez zarzutu, a i samo dozowanie kremu nie przysparza żadnych trudności - z tubki wyciskamy go tyle, ile dokładnie chcemy. Do torebki - jak znalazł :)




     Konsystencja tego kosmetyku pozytywnie mnie zaskoczyła. Miałam do czynienia z różnymi kremami typu "naturalny", "bez silikonów", "bez parafiny" - i niektóre tak denerwowały mnie swoją beznadziejną formułą, że nie byłam w stanie ich stosować. Ten krem jest po prostu kremowy - lekki, nie oblepiający, ale kremowy. Wchłania się szybko, więc nie musimy uważać, kiedy i jak go nakładamy.

     Przechodząc do działania... Na tym polu nie wyobrażałam sobie gruszek na wierzbie, ale i tu doświadczyłam naprawdę pozytywnego zaskoczenia. Krem rzeczywiście fajnie nawilża skórę, delikatnie ją odżywia, a i skórki wokół paznokci są mu wdzięczne. Wpływu na same paznokcie nie odnotowałam. Zawsze mam je pomalowane, z reguły dość twarde, zmian w każdym razie nie widzę.




     Przejdę do ostatniej sprawy, jaką jest skład. Przed złożeniem zamówienia nie miałam pojęcia, jakiej zawartości naturalnych składników w tym kosmetyku się spodziewać. Bardzo trudno znaleźć te informacje, więc i zdjęcie wrzucam poglądowo. Przyznam, że robienie takich zakupów w ciemno nie jest dla mnie przyjemnością... Mimo tego faktu postanowiłam dać mu szansę i (na szczęście) okazało się, że skład jest całkiem przyjazny. Ma sporo pozytywnych składników, brak tu parafiny (której szczerze nie znoszę i zdecydowanie unikam), nie ma parabenów, silikonów, sztucznych barwników.




     Krem zamówiłam na stronie polskiego dystrybutora (KLIK), płacąc za niego 16,75 PLN. Muszę zaznaczyć, że przesyłka dotarła do mnie bardzo szybko - i to w okresie około świątecznym, co zasługuje na uznanie.

     Z kremu i całej przygody z firmą Mythos jestem zadowolona, dlatego i Wam polecam zapoznanie się z ich asortymentem :)

A może macie jakieś ulubione, skuteczne kremy do rąk, niekoniecznie naszpikowane chemią?
Dajcie znać :)

Megdil


wtorek, 5 lutego 2013

Eucerin, AQUAporin Active, nawilżający krem pod oczy

Eucerin, AQUAporin Active, nawilżający krem pod oczy
     Zacznę od tego, że jestem zdeklarowaną zwolenniczką kremów pod oczy. Używam ich od kilku lat nieprzerwanie, niemal za każdym razem próbuję czegoś nowego i jak dotąd tylko raz zakupiłam pewną sztukę ponownie (ale nie o niej dziś :)




     Dziś pod osąd zawezwę krem, który został już przeze mnie do cna zużyty - Eucerin, Aquaporin Active.

     Jest to krem przede wszystkim nawilżający, zmarszczek nam nie zredukuje, liftingu nie zafunduje, ale naprawdę dobrze nawilży delikatne okolice oczu.




     Dość istotną kwestią jest tutaj opakowanie. Z jednej strony jest bardzo wygodne - plastikowe, ale solidne, pompka typu airless fantastycznie zabezpiecza krem przed dostaniem się do naszego kosmetyku niechcianych brudów, bakterii, czy powietrza, ale i bardzo dobrze dozuje taką ilość kremu, jaką akuratnie chcemy użyć. Jedyną wadą opakowania jest fakt, że jest ono całkowicie nieprzezroczyste - w związku z czym fakt zużycia kosmetyku może zaskoczyć nas w najmniej oczekiwanym momencie.

     Aquaporin Active zużyć możemy w ciągu 6-ciu miesięcy od daty jego otwarcia. Jak na 15 ml kosmetyku wydawać się może to nawet zawyżonym czasem eksploatacji, ale na taki właśnie okres użytkowania ten lekki krem nam wystarczy - przy użyciu regularnym, 2 razy dziennie.




     Konsystencja jest bardzo przyjemna - lekka, szybko wchłaniająca się, doskonale nadaje się pod makijaż - nie powoduje wałkowania się, rolowania, czy ścierania kosmetyków kolorowych.

     Co zaś się tyczy działania - moja skóra pod oczami jest raczej normalna, raz po raz lubiąca się przesuszyć. Dlatego nawilżanie tej okolicy jest dla mnie rzeczą ważną. Powieki zaś są dość tłuste, ale i te od czasu do czasu wykazują nadrzędną potrzebę otrzymania ekstra nawilżającej dawki. Z tym kremem (bo stosowałam go zarówno pod oczy, jak i na same powieki), przez cały okres jego używania, w okolicach oczu nie pojawiła się ani jedna sucha skórka.
   
     Konkludując więc, jestem z niego bardzo zadowolona i zapewne kiedyś do niego wrócę. Wam również polecam ten krem, z czystym sumieniem.

     Ja swój egzemplarz kupiłam za jakieś 36 zł w Superpharm, gdzie często możemy go znaleźć w przyjaznej promocji. Jego regularna cena to (chyba) 45 zł - w parze z jego naprawdę słuszną wydajnością, jest całkiem sensowna.

Używałyście go kiedyś? Jakie macie wrażenia?

Pozdrawiam Was serdecznie,
Megdil :)

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger