czwartek, 17 stycznia 2013

Essie, Ballet Slippers

Bohater dzisiejszego posta to lakier delikatny, na każdą okazję, elegancki - coś z rodzaju tych kolorów, których używam wówczas, gdy nie mam konkretnej koncepcji na mani.

Essie Ballet Slippers to lakier z rodziny frenchowatych, jasny, mleczny z delikatną różową domieszką.




Aplikacja nie jest niestety idealna, bowiem pierwsza warstwa jest zasmużona, dopiero druga delikatnie wyrównuje powstałe smugi, natomiast trzecia daje efekt wciąż mleczny, ale słusznie kryjący (choć na pewno nie całkowicie).




Ja na paznokciach mam dwie warstwy plus top wysuszający. Sam lakier ładnie błyszczy i na moich paznokciach utrzymuje się tydzień, przy czym pod koniec tygodnia mam już delikatnie starte końcówki.




Choć ostatnimi czasy rzadko sięgam po takie delikatne lakiery, to uważam, że te dające wrażenie zadbanych i zdrowych paznokci kolory potrzebne są każdej kobiecie :)

A Wy, macie jakieś ulubione frenchaki?

Pozdrawiam Was,
Megdil

środa, 16 stycznia 2013

OPI, Ate Berries in the Canaries

     Eat berries in the Canaries - to właśnie chciałabym teraz robić :) A jak się nie ma, co by się chciało, to robi się coś, żeby się miało choć namiastkę tego, do czego wzdychamy :))
     Do tej rady się zastosowałam i mimo śnieżnego puchu na zewnątrz, sięgnęłam po lakier w pięknym, ciepłym kolorze.




     W zasadzie nie rozdzielam kolorów na te letnie i zimowe, ale są takie, które kojarzą mi się zdecydowanie z danymi warunkami atmosferycznymi. Jednym z takich kolorów jest właśnie ten lakier z OPI. To taka trochę fioletowa fuksja, kremowa, w żadnym wypadku nie rażąca - mimo mocnego koloru, ładnie stonowana, nadająca się na wiele okazji.



     Trwałość lakierów z firmy OPI na moich paznokciach bywa różnoraka, jednak ta sztuka całkiem nieźle się na nich trzyma. Nakłada się absolutnie bezproblemowo, jedna warstwa daje pełne krycie. Dodatkowo ładnie błyszczy, więc i nabłyszczający top można sobie śmiało darować.




Lubicie takie nie-zimowe kolory zimą?

Pozdrawiam,
Megdil :)

czwartek, 10 stycznia 2013

Avene Cleanance, Żel do mycia twarzy

     Do tego wpisu (po wiekowej przerwie) poczułam się zainspirowana po tym, jak u m_and_z napotkałam wzmiankę o jednym z moich ulubionych żeli do mycia twarzy. Nie będzie to długi wywód - zwyczajnie chciałabym zwrócić Waszą uwagę na kosmetyk, który na zainteresowanie zdecydowanie zasługuje.
     Z tego, co zauważyłam, nie jest to produkt szeroko rozpoznawalny - mało o nim opinii na blogach urodowych - mimo że na KWC zobaczyć można wiele pozytywnych wpisów.




     Żel przeznaczony jest dla cery tłustej z problemami trądzikowymi. Opakowanie sprawdza się bardzo dobrze - jest przezroczyste, ma obrotową nakrętkę, która wraz z dość rzadką konsystencją kosmetyku współpracuje idealnie - dozuje tyle produktu, ile sami chcemy użyć, nic się nie marnuje, nie przelewa, nie wylewa.
     Zapach jest wprawdzie kwestią gustu, ale ten tutaj przedstawia się świeżo i czysto - nie jest nachalny, nie utrzymuje się na twarzy, ale uprzyjemnia oczyszczanie buzi :)
     Co się zaś najważniejszej kwestii tyczy - kosmetyk spełnia moje oczyszczające kryteria w 100% i jest jednym z moich dwóch zdecydowanych ulubieńców.




     Stosuję go dwa razy dziennie - rano doskonale zbiera 'nocne' sebum z twarzy, wieczorem jest idealnym dopełnieniem sumiennego demakijażu. Skóra po jego użyciu jest gładka - używałam wielu aptecznych żeli myjących (La Roche Posay - Effaclar, Vichy - Normaderm, Iwostin - Purritin, Nuxe - Aroma Perfection), ale po żadnym z nich nie doświadczyłam tego przyjemnego poczucia gładkości. Moja cera jest tłusta, ale chwilami nieco odwodniona i po umyciu twarzy tym produktem odczuwam lekkie uczucie ściągnięcia - jednak w porównaniu do  żeli Effaclar, czy Vichy Normaderm - nie wysusza mojej cery.
     Ja tego typu kosmetyki kupuję zazwyczaj w aptekach internetowych, na allegro lub w cenach promocyjnych w aptekach stacjonarnych. Żel jest bardzo ekonomiczny - cena jest adekwatna do jakości i wydajności - ja zapłaciłam ok. 35 zł z przesyłką za 300 ml.
     Podsumowując - kosmetyk jest godny polecenia, wydajny, skuteczny, przyjemny w użyciu. Ja jestem z niego maksymalnie zadowolona i choć to moje pierwsze opakowanie, wiem, że będzie u mnie regularnym oczyszczaczem.

Pozdrawiam,
Megdil :)