sobota, 28 grudnia 2013

Ulubieńcy i odkrycia roku 2013

Witajcie poświątecznie :)

Zanim przejdę do meritum dzisiejszego wpisu, chciałabym już na wstępie życzyć Wam wszystkiego dobrego w nadchodzącym Nowym Roku. By obfitował on w wiele radosnych chwil, a Wasze zamysły pozwolił zrealizować tak, jak byście tego chcieli. Wielu sukcesów i szybkiego otrząśnięcia się z porażek, jeśli takowe Wam się przydarzą. Wszak te pokonane najlepiej kształtują charakter. Życzę Wam również spełnienia marzeń, bo te z kolei pozwalają najpiękniej rozwinąć skrzydła w dalszych działaniach :)
Najlepszego!

A teraz, jak w temacie, zapraszam Was na kosmetyczne podsumowanie roku 2013.

Korzystając z okazji, że rok się jeszcze nie skończył, przychodzę do Was z małym, bardzo ogólnym rankingiem moich ulubieńców i odkryć dokonanych w ciągu tych dwunastu ostatnich miesięcy.
To pierwsze takie moje podsumowanie tutaj i przyznam, że sprawiło mi niezłą frajdę :) Głównie dlatego, że rok ten, trzymając się tematyki bloga, obfitował w wiele odkryć kosmetycznych i dobrych decyzji, które w znaczny sposób przyczyniły się do jeszcze większej chęci kosmetycznej eksploracji. Bo co może nas zachęcić bardziej, niż widoczne efekty działań, które podejmujemy? W każdej dziedzinie życia.

Przede wszystkim, w tym roku zaczęłam regularnie aktualizować bloga, miałam okazję zapoznać kilka wspaniałych Osób, wymienić się poglądami, doznać życzliwości i poczuć blogerską atmosferę, w tych najlepszych okolicznościach.
Cały czas czuję, że to początek, wiele zmian chciałabym w tym moim miejscu nanieść i mam nadzieję, że małymi krokami uda mi się urzeczywistnić moją wizję, która zresztą cały czas się kształtuje i ewoluuje z jednego pomysłu w drugi. Przy tej okazji chciałabym bardzo podziękować Tobie, Tobie i Tobie - każdej Osobie, która zagląda tutaj z chęcią, poświęca mi chwilę i dzieli się swoimi spostrzeżeniami. Bardzo to doceniam, a wartość każdej Waszej aktywności jest nie do zważenia :) Dziękuję!

Przechodząc do kwestii przedmiotowych, zapraszam Was na krótki przegląd moich tegorocznych hitów :)




Pierwszym, choć relatywnie niedawnym odkryciem jest Clarisonic. Pokazywałam Wam go przy okazji moich ostatnich zakupów i wówczas nie chciałam pisnąć słówka w jego temacie. Sama długo zastanawiałam się nad tym zakupem, wszelkie nad nim zachwyty ochładzałam zdystansowanym podejściem, chociaż chęć zmierzenia się z jego legendą cały czas siedziała mi w zakamarkach podświadomości. Zdecydowałam się, wcale nie oczekując cudów, a jedynie skuteczności w oczyszczaniu mojej problematycznej cery. I wiecie co? Po tych niemal dwóch miesiącach użytkowania mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że było warto! Idealnie oczyszczona cera. Resztki makijażu nie mają szans :) Peeling mógłby pójść w odstawkę, a nawilżające produkty wróciły na piedestał, pokazując na co je stać. Wchłanialność kosmetyków, nawet na mojej opornej cerze, wskoczyła na inny poziom. Pielęgnacyjne czynności zyskały, a Clarisonic stał się dla mnie synonimem dokładnego i jedynego słusznego oczyszczania skóry.
Inwestycja nie jest mała, bo kilkaset złotych piechotą nie chodzi. Jeśli jednak macie możliwość, to dajcie tej szczotce szansę zrewolucjonizować Wasze rytuały.




Nawiązawszy do dbania o cerę, zobowiązana jestem wspomnieć o tych rytuałach, bez których nie wyobrażam sobie pielęgnacji mojej tłustej, trądzikowej skóry. Czyste glinki. Znacie?
Maseczki lubię od zawsze, a w tym roku zaczęłam je ubóstwiać. Moje ciągoty do naturalnej pielęgnacji nie mogły pozostać bez echa, a pozytywne opinie jeszcze bardziej podsycały potrzebę doświadczenia glinkowego oczyszczenia na własnej skórze. Zielona, Ghassoul, a od niedawna Multani Mitti, wszystkie trzy uznaję za stałe punkty zawartości mojej kosmetyczki. Widząc, jak wspaniale te elementy wpływają na moją cerę, mam ochotę na dalsze eksperymenty. W ostatnim czasie badam też kuchenne składniki. Wybieram, mieszam, próbuję i czuję się przy tym, jakbym odkrywała bezcenne skarby :D Macie ochotę poczytać o moich kuchenno-kosmetycznych perypetiach?




Kolejnym, ważnym, obranym za punkt honoru przedsięwzięciem okazało się regularne olejowanie włosów. Dopuszczona do głosu sumienność stała się tutaj kluczem, a tropienie odpowiednich dla moich wysokoporowatych włosów czystych komponentów jest czymś, co w najbliższej przyszłości będę kontynuować. Znalazłam przynajmniej jeden czysty olej (arganowy), do którego wciąż będę wracać z uwagi na mięsistość, nawilżenie i zdrowy wygląd, jaki moim włosom zapewnia. Być może uda mi się kiedyś zobrazować zmiany, jakie dzięki tej niepozornej czynności zaszły na moich zniszczonych włosach.

Bezapelacyjny przełom w moim włosowym pielęgnacyjnym planie zapewniła mi również henna (Cassia od Khadi), z którą pierwsze spotkanie zafundowałam sobie w grudniu. Historia ta okupiona została nerwami i zgrzytaniem zębów - wizja zielonych, przesuszonych włosów ubzdurała mi się w głowie ;). Moja brawurowa odwaga tym razem popłaciła, a efekt finalny przeszedł moje oczekiwania. Wspaniale odżywione, wzmocnione, wygładzone, pogrubione i błyszczące włosy. Brzmi jak bajka? Do powtórzenia! Wiem już, że henna zagości w moich progach na stałe i co kilka miesięcy, przy okazji systematycznego podcinania końcówek, będę sięgać po ten skuteczny uszlachetniacz łamliwych włosów z najwyższą przyjemnością :)




Pozostając w temacie włosów, którym cały ten rok pod względem pielęgnacyjnym został podporządkowany, nie mogłabym nie wspomnieć o kosmetykach, które jako jedne z nielicznych pokazały prawdziwą moc. Myślę, że nie zdziwię tych z Was, będących ze mną dłużej. JMO. W zasadzie mogłabym zostawić Was z tym hasłem i recenzją, której doczekała się moja ulubiona cytrusowa odżywka (klik). Nawilżenie, wygładzenie, miękkość, objętość i blask. Doskonałe składy, efektywne działanie, piekielna wydajność. Po dłuższym obcowaniu z marką mogę jednoznacznie stwierdzić, jak wymierne efekty potrafi przynieść odpowiednia pielęgnacja. Po odstawieniu prostownicy nie było mi łatwo opanować suchoty i gigantycznego puszenia włosów. Wysoka temperatura połączona z wygładzającą mocą urządzenia pozwalała mi w pewnym stopniu zachować pozory 'zdrowo wyglądających' kosmyków. Szok i niezadowolenie były więc przygnębiające. Z perspektywy czasu wiem, że było warto, jestem bogatsza w doświadczenie i (wciąż szczątkową) wiedzę na temat produktów służących moim włosom. Temat zamierzam nadal eksplorować.




Nie samą pielęgnacją jednak człowiek żyje :) Dlatego, idiotycznie, pokażę Wam podkład, do którego dostęp został nam odcięty przez producenta. Guerlain Parure Extreme. Długotrwały, ale lekki. Upiększający skórę, trzymający ją w ryzach, nie zapychający, na co dzień i na wieczór. Uniwersalny, choć luksusowy. Nie był idealny, ale od wymarzonego podkładu nie odbiegał daleko. O ile macie okazję go jeszcze zdobyć, polecam. Ktoś wie, czy jakieś racjonalne przesłanki stoją za tą niepojętą decyzją firmy?




Będąc przy makijażu, chciałabym wspomnieć o cieniach, po które najczęściej sięgałam. Lubię MAC, według mnie ich cienie są jednymi z lepszych, bo w znakomitej większości odpowiada mi ich formuła, piękne kolory, wykończenia, czy wygląd na powiekach. Moje codzienne wariacje nie należą do skomplikowanych. Dlatego zwykle sięgam po kolory ziemi. Brązy, beże, złamane fiolety. To lubię! A w ten klimat idealnie wpisują się: Naked Lunch, Satin Taupe, Club, czy Patina. Czwórka idealna, którą stworzyć można zarówno makijaż podkreślający, jak i mocniejsze, wieczorowe oko. Uwielbiam!




Ostatnim punktem tego przeglądu niech będzie emalia-zaskoczenie. Beyond Cozy od Essie to lakier totalnie inny, niż każdy kolejny z pozostałego zasobu mojej kolekcji. Biżuteryjny, błyszczący, przeładowany. Brokat w czystej postaci. Niesamowicie przypadł mi do gustu i otworzył oczy na inne podobne mu świecidełka. W pełnej krasie prezentowałam go tutaj. Czuję się oczarowana i z pewnością dokooptuję jeszcze coś w podobnym klimacie :)


Co myślicie o moim rankingu? Znalazłyście coś dla siebie?
A może zechcecie podzielić się Waszymi tegorocznymi odkryciami? :)


Pozdrawiam Was, jak zawsze słonecznie,
Megdil

87 komentarzy:

  1. Samych pięknych chwil również dla Ciebie! :)

    Cudna czwóreczka z MACa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :)

      MACowe cienie są warte uwagi, myślę, że w przyszłości poświęcę im więcej miejsca na blogu :)

      Usuń
  2. Ależ wyczerpujący post! :) Bardzo lubię Cię czytać i oglądać i z tego powodu cieszę się, że spotkałyśmy się w tej internetowej przestrzeni :) Mam nadzieję, że bloga nigdy nie opuścisz! :*

    Clarisonic to moje wielkie marzenie, które właśnie podsyciłaś! Używam takiej zwykłej szczoteczki do mycia twarzy z Sephory i świetnie się sprawdza, też zauważyłam lepszą wchłanialność [ jest takie słowo? ;) ] kosmetyków, ale mam wizję jeszcze lepszego działanie przed oczami. Clarisonic będzie mym celem kosmetycznym na 2014 rok :) Obok Nectaru, rzecz jasna :D

    Glinki lubię, ale nie jestem systematyczna w tym temacie, natomiast nakładałam na twarz w tym roku dużo a la maseczkowych rzeczy - savon noir, maseczki z Caudalie, olejki :)

    Olejowanie włosów też polubiłam, widzę znaczną poprawę w stanie włosów, ostatnio służy mi olej winogronowy i mieszanka z Ikarova, polubiłam je :) W miarę możliwości olejuję co 2 dzień i taka częstotliwość świetnie się sprawdza, wydobywając z włosów to, co najpiękniejsze :)

    Cytrusową odzywkę mam już na wykończeniu i dozują ją sobie oszczędnie, bo nie chcę, żeby się skończyła ;) Mam też ochotę na inne cuda z JMO, ale na razie ograniczają mnie finanse i zapchana innymi włosowymi rzeczami szyflada ;)

    Twój ranking bardzo mi się podoba, zastanawiałam się nad podobnym u siebie, ale obawiam się, że nie umiałabym wybrać kilku konkretnych rzeczy, bo wiele mnie zachwyciło, wiele poznałam dzięki rozpoczęciu blogowania i mógłby powstać post mega tasiemcowy ;)

    Buziaki! :*

    P.S. W poniedziałek wybieram się do Krakowa, mam nadzieję, że zdobędę sama wiesz co :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M., bardzo Ci dziękuję :* Takie słowa zawsze są budujące i jeszcze mocniej zachęcają do dalszej pracy i rozwoju :) A ja mam nadzieję, że zawsze będziesz mnie chętnie odwiedzać :)))

      Ja przerobiłam wiele gadżetów pomagających w oczyszczaniu twarzy, miałam również taką manualną szczoteczkę z Rossmanna, ale do Clarisonica się nie umywa. Tak, jak napisałam, moje nastawienie było bardzo zdystansowane, jednak po kilku użyciach doceniłam jego moc i teraz nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez niego. Nie wiem, jak wypadłoby porównanie pierwowzoru z innymi szczotkami, w których technologia soniczna została zastosowana, ale jestem przekonana, że w tym tkwi znaczna część sukcesu. Może warto poszukać wśród tańszego asortymentu? :)
      ('wchłanialność' jest bodaj wynikiem słowotwórstwa, które uzupełnia lukę w słowniku :P)

      Mam wrażenie, że systematyczność w glinkowaniu ma takie samo znaczenie, jak to w olejowaniu włosów. Nie chcę sobie nawet wyobrażać, jak moja cera wyglądałaby bez tych wszystkich dodatkowych zabiegów. Ostatnio odkryłam też świetny domowy sposób na cerę - miód+cynamon, obydwa składniki mają pozytywne działanie na cerę trądzikową, w dodatku są w pełni naturalne :)
      Tak, pamiętam Twoje różane savon noir :D Ja swoje eukaliptusowe też lubiłam i pewnie kiedyś kupię sobie jakąś wersję ponownie.

      Ja olejuję włosy w takim samym odstępie :D Myję je co dwa dni, różnica w 'naolejowanych' kosmykach jest ogromna! Naprawdę nie spodziewałam się, że taka niepozorna czynność może przynieść tak zauważalne i niesamowicie zadowalające efekty. Mogę śmiało stwierdzić, że to fundamentalna cegiełka, która pozwoliła mi odratować czuprynę przed radykalnym ścięciem. Żałuję, że nie mam żadnego zdjęcia, które pokazywałoby moje włosy sprzed ery olejków w stanie surowym, bez stylizacji.

      Emku, mnie również pod koniec cytrusowej odżywki towarzyszyło poczucie smutku :P Zastąpiłam ją tą rozmarynowo-miętową, skład niby podobny, ale działanie na mojej czuprynie trochę inne. Cytrusowa wiedzie prym i na pewno niebawem zawita u mnie ponownie, kocham! :D Jeśli będziesz stać przed wyborem innej propozycji JMO, to wiedz, że służę doświadczeniem :))

      Koniecznie zrób u siebie takie podsumowanie! Ja przeczytam nawet najdłuższego tasiemca (lubię takie posty :D), chociaż sama czasami mam wrażenie, że piszę za dużo i zbyt szczegółowo. Trudno, tak już mam :P

      A ja mam jeszcze większą nadzieję! Aż mi się oczy świecą na myśl samą :D:D

      Ściskam :*

      Usuń
    2. Megdil, ja z niecierpliwością zaglądam do Ciebie codziennie, czasem po kilka razy,żeby sprawdzić, czy już coś nowego napisałąś :D

      Tak właśnie podejrzewam, że nie ma porównania... Wiesz, patrzyłam wcoraj z ciekawości na allegro i są Clarisoniki już od 400 zł, zastanawiam się, czy to oryginały... Bo cena jednak niższa niż w Sephorze o 200 zł... Co o tym sądzisz?

      Tak, systematyczność we wszystkim zazwyczaj gra kluczową rolę ;) Miód i cynamon brzmi bardzo aromatycznie :D

      Olejowanie mnie ostatnio całkowicie wciągnęło, polubiłam tę czynność bardzo :) No i fakt, że znalazłam oleje, które mi odpowiadają, dodatkowo wszystko umila :D

      Wiesz, zastanawiałam się nad tym podsumowaniem, ale już na każdym blogu je widzę i z tego natłoku aż mi przechodzi chęć na ich czytanie ;) Przeczytałam tylko kilka, u osób, u których czytam absolutnie wszystko [ w tym i Ciebie :* ], ale resztę sobie podarowałam ;) Więc podejrzewam, że i moje podsumowanie nie byłoby odkrywcze ;)

      Napiszę jutro :D jadę z samego rana, tak, żeby zdążyć na otwarcie ^^

      Usuń
    3. :D Szalona Ty :*

      Co do Clarisonic, to sądzę, że jeśli da się zlustrować sprzedawcę, prześledzić jego transakcje i komentarze podsumowujące, to nie ma się czego obawiać. Ostatecznie zawsze możesz zwrócić towar, jeśli wzbudziłby Twoje podejrzenia. Na cenę w Sephorze trzeba spojrzeć obiektywnie. Z tego, co wiem, jako sieć, mają wyłączność na sprzedaż Clarisonic, towar bezpośrednio od producenta zawsze jest tańszy, a oprócz tego narzucają swoją marżę. Podejrzewam, że wcale nie małą ;)

      A ja tam lubię takie podsumowania, dlatego namawiam i Ciebie do dorzucenia swoich odkryć i ulubieńców :P

      Czekam na maila od rana :D
      Buziaki :*

      Usuń
    4. :D

      Sama już nie wiem z tą ceną, jakoś podejrzanie wygląda te 400 zł w porównaniu do 600 w sklepie, nawet biorąc pod uwagę marżę... Jeszcze będę się mocno zastanawiać, tymczasem zaczynam już odkłądanie do skarbonki na ten wynalazek :D

      Pomyślę, ale wątpię, żeby się pojawiło ;)

      :*

      Usuń
  3. Wspaniały post :) Hennę do włosów mam w planach, tyle że muszę poszukać coś do ciemnych włosów celem pogłębienia koloru. Na JMO również się zasadzam :)
    Buziaki i pomyślności na Nowy Rok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że zwlekałam z henną tak długo :) Serdecznie polecam Ci te z Khadi, brązowe mieszanki podobno sprawdzają się równie dobrze :)
      Buziaki :*

      Usuń
  4. ja szukam jakiegoś taniego i bardzo delikatnego urządzenia do oczyszczenia twarzy...

    zapraszam na rozdanie
    www.lukaszmakeup.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ciężko będzie znaleźć jakieś bardzo delikatne urządzenie, bo wszystkie działają na podobnej, odrobinę złuszczającej zasadzie. Przetestowałam kilka różnych gadżetów i mogę polecić szmatki muślinowe lub gąbkę Kanebo - obydwa rozwiązania mają plusy i minusy, ale są na pewno jednymi z delikatniejszych, z którymi miałam do czynienia :)

      Usuń
  5. Od dłuższego czasu myślę o Clarisonic i produktach JMO. Może w przyszłym roku uda mi się je wypróbować :))
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, aby Twoje plany wypaliły! Clarisonic, z mojej perspektywy, jest rewelacyjny, jeśli zaś mowa o JMO, to polecam Ci zacząć od odżywki z Cytrusem i Gorzką Pomarańczą :) To ich najlepiej sprzedająca się odżywka, na co działaniem w pełni sobie zasłużyła :)
      Dziękuję i Tobie również życzę wspaniałości!!

      Usuń
  6. Kochany Megdilku i Tobie wszystkiego naj w nadchodzącym roku, dużo szczęścia i miłości :*

    na szczotę Clarisonic mam wilką chęć od jakiegoś już czasu.. ale tak krążę póki co wokół niej i zdecydować się na zakup nie umiem.. no bo niby chcę ją mieć, ale nie wiem czy to produkt dla mnie. czy będzie mi się chciało jej regularnie używać, czy nie skończy zakurzona i zapomniana gdzieś w szufladzie.. ehhh

    glinki chyba nigdy na twarzy nie miałam.. jestem strasznym leniem i nie chce mi się bawić w to mieszanie z woda czy co tam jeszcze trzeba :P stawiam w każdej dziedzinie mego kosnetycznego życia na gotowce :D

    olejowania włosów się z kolei boję i chyba jestem jedną z niewielu blogerek, która oleju nigdy na włosach nie miała :O choć nie powiem, czasem mnie kusi, ale moje włosy same z siebie mocno się przetłuszczają i nie chcę kłaść na nie kolejnej warstwy tłuszczu..

    Parure Extreme miałam kiedyś kupić, temat olałam i potem usłyszałam, że go wycafali.. nie wiem czemu.. nie rozumiem takiej polityki.. tak jak mi kiedyś Parure Aqua dziady wycofali :/

    MACowa czworka piękna! bardzo uniwersalna i myślę, że mogę je zaliczyć również do moich uubieńców.. choć ja cienie MACa kocham chyba wszystkie :D no może jedne bardziej, inne mniej :P]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Marti :* Oby wszystkim nam dopisywało szczęście i miłość wokoło! :)

      Co do szczoty, to pamiętam, że lubisz mocne tarcie :> Tutaj takowego nie uświadczysz, bo Clarisonic jest delikatny w działaniu, ale jednocześnie rzeczywiście skuteczny. Powiem Ci, że miałam podobne myśli przed zakupem - czy będę jej regularnie używać (poprzednie doświadczenia z Sigmą chociażby, czy innymi gadżetami pokazały, że jeśli coś nie daje mi efektu, na który liczę, nie mam oporów z zaniechaniem użytku). Ale teraz, gdy mówię, że nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez Clarisonic, angażuję w to pełną świadomość. Naprawdę trudno byłoby mi się bez niej obyć. W dodatku, wcześniej, peelingowałam twarz co drugi/trzeci dzień. Aktualnie stosuję peelingi rzadziej i to wcale nie z przymusu, a z nadgorliwości :P

      Lenistwo kosmetyczne, to było moje drugie imię :D Dlatego też tak długo wzbraniałam się przed glinkami, a i kuchenne rewolucje były dla mnie odległym tematem. Gotowce nadal lubię mieć w pogotowiu, zwłaszcza te z fajnymi ekstraktami, bo te urozmaicają i wzmacniają działanie bazowych składników. Dla każdego coś miłego, jeśli nie czujesz powołania, to dobrze zostać przy swoich sprawdzonych metodach :) (Gdybyś jednak miała cerę podobną do mojej, gadka wyglądałaby inaczej ;D)

      Podobnie rzecz ma się z olejowaniem. Bać się nie ma czego, chyba, że oniemiałego zachwytu :D Moje włosy też są z tych przetłuszczających - przez lata myłam je każdego dnia, teraz mogłabym je nawet 3 dni przetrzymać :> To jednak kolejna czynność, która wymaga samozaparcia, bo nie każdy ma chęć chodzić z tłustymi strąkami przez kilka godzin, czy całą noc (to jednak popłaca! :P). Ja zachęcam Cię do eksperymentów w wolnej chwili :*

      Haha... Dziady :D No właśnie, głupio robią i ja też nigdy tego nie pojmę :/ Tym bardziej, że zwykle te 'udoskonalone formuły', którymi zastępują sprawdzone produkty są guzik warte. Powodów takich działań najwięksi filozofowie chyba jeszcze nie odkryli.

      MACowe cienie rozkochały mnie w sobie już od pierwszego użycia :) Mam kilka takich sztuk, których rzadko używam, bo kolorystycznie nie do końca trafiłam z wyborem, ale... nie potrafię się ich pozbyć. Takie piękne one :D

      Usuń
    2. no lubię lubię, choć przy mojej suchawej cerze raczej nie powinnam ;) wiem, że Clarisonic działa delikatnie, ale skutecznie, dlatego też mnie tak kusi :) myślę, że jeśli nie spróbuję, to się nie przekonam.. a, że nie lubię żyć w nieświadomości kosmetycznej, to wcześniej czy później przekonać się będę musiała :D

      może dlatego, że nie mam wielkich kłopotów z cerą, to dość leniwie biorę, to co dają, a sama z siebie nic nie daję ;) dla mnie zrobienie henny, które wymaga połączenia dwóch składników, to wielkie wyzwanie i zabieram się zwykle przez kilka dni do tego :P

      mi się zawsze wydawało, że kładzenie oleju na tłuste, to jeszcze bardziej tę tłustość zwiększy? nie jest tak? :O

      ano właśnie :/ mieszają, kombinują, niby chcą lepiej, a wychodzi jak wychodzi :/ zamiast zostawić to co dobre!

      bo MAC w cieniowych sprawach nie ma sobie równych :D

      Usuń
    3. Ha, też mi się tak wydaje, że prędzej, czy pózniej będziesz mieć swoją osobistą szczotę :D

      Marti, Leniu Ty :P Mieszanie glinek jest tak samo proste jak obsługa henny - dwa składniki wystarczą w zupełności (ok, ze zmywaniem jest trochę gorzej, ale efekty potrafią zaskoczyć :))

      Co do olejowania włosów, to i ja początkowo miałam opory (za dużo u mnie tej tłustości było - włosy tłuste, cera tłusta, tyłek tłusty :P), ale wyszło na to, że wraz z pomocą kilku kosmetyków (przyjazne szampony) i cierpliwości, udało mi się ograniczyć przetluszczającą się skórę głowy. Nic od razu się nie zadzieje, ale z czasem na pewno da się zauważyć różnicę i nowe możliwości (jak miło pozbyć się balastu codziennego szorowania i suszenia czupryny :P)

      Usuń
  7. Same wspaniałości :) na szczotkę nęcę sie i ja, w 2014 ulegnę, to pewne :) Chodzę za nią i chodzę, ostatnio już bym ją kupiła- ale zakupy remontowo-mieszkaniowe mnie pochłonęły. Kosetyki do włosów z JMO znam i ja i bardzo lubię- podobnie jak żel pod prysznic i balsam do ciała z linii orange-vanilla :) ah
    Olejowanie mnie nie zachęca, jestem leń i jakoś mnie to nie kusi, coś tam kiedyś próbowałam,ale trzymanie czegoś na głowie tyle czasu, zasypianie w olejach nie dla mnie:) Lubię ekspresowe rozwiązania :)
    Z Guerlain nie miałam żadnego podkładu, na razie jestem wierna Givenchy i tak pozostanie :)
    Macowe cienie kuszą, czekam na ichny sklep w trójmieści:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to odnaleźć się w priorytetach, drobne przyjemności przyjdą w swoim czasie :) Jestem przekonana, że polubisz się z Clarisonic :)
      Ten balsam z JMO też lubiłam, zapach początkowo mnie oczarował, później trochę męczył (balsam był niesamowicie wydajny), ale trzeba mu też oddać, że o skórę dba wyśmienicie. Może sięgnę po niego ponownie niebawem :>

      Ja również byłam zwolenniczką ekspresowych rozwiązań i jeszcze szybszego działania, ale nie zawsze tak się da :) Przy naprawdę zniszczonych włosach trzeba uzbroić się w cierpliwość, a i samo podejście do sprawy wymaga sporych zmian. Olejowanie to genialne odkrycie z zaskakującymi efektami! Warto, warto, warto! Będę to powtarzać jak mantrę :D Lenia od czasu do czasu warto wykurzyć :P

      A jaki podkład Givenchy polecasz? Kojarzę u Ciebie krem BB z tej niebieskiej linii (miałam kiedyś krem nawilżający i niesamowicie przyjemnie go wspominam :)).

      Ja również czekałam na MAC w moim mieście, ostatecznie obiecanki pozostały bez pokrycia. Liczę jednak po cichu, że stoiska pojawią się w Douglasie. Jeśli byłyby tak świetnie zaopatrzone jak Bobbi Brown, to znalazłabym się w niebie :D

      Usuń
  8. Wspanialego Nowego Roku rowniez Tobie zycze Megdilku!! Oby wszystkie zyczenia, te male i te duze, spelnily sie Tobie i abys kontynuowala swoja tworczosc na swoim pieknym blogu :-*
    Wielu z kosmetykow, ktore sa twoimi ulubiencami zeszlego roku, nie mialam okazji jeszcze uzywac.
    Guerlain wielbie nieslychanie!!! Jeszcze zaden z ich kosmetykow mnie nie zawiodl. Mam na tyle szczescia, ze mieszcze sie w ich podkladowej tonacji, takze zawsze znajde cos dla siebie!! Rozmyslam czy kupic sobie Parure Gold, czy nie, bo mialam kilka probek i bardzo ale to bardzo przypadly mi do gustu. Jednak juz mam kilka podkladow zamowionych, takze moze poczekac.
    Jesli chodzi o cienie MACa to niestety mnie nie porywaja za bardzo. Oczywiscie sa kolorki, ktore bym chciala kupic i paint poty bardzo lubie, ale mam tez innych ulubiencow :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Irenko! Bardzo, bardzo dziękuję! :*

      Ja na szczęście też odnajduję się w gamie kolorystycznej większości firm. Ale i tak będę psioczyć na wciąż okrojony wybór w tak wielu markach. Zarówno drogeryjnych jak i tych selektywnych, bo niejednokrotnie muszę iść na kompromis w wyborze odcienia. Może kiedyś się to zmieni :)

      Parure Gold nie używałam, bo on raczej nie do mojej cery, ale moje stanowisko brzmi: Jeśli coś wywarło na Tobie dobre wrażenie, to bierz, kupuj, bo za chwilę wycofają ten kosmetyk z produkcji :P Sama mam szczęście do takich historii...

      A cienie której firmy należą do Twoich szczęśliwych wybrańców? Powiedz koniecznie :))

      Usuń
  9. Clarisonic i we mnie wywołuje chciejstwo, lecz niestety nie jest to produkt dla mnie :( A szkoda.... Pocieszam się za to innymi cudami.

    Z glinkami mam trudną relację, mało którą mogę używać w czystej postaci więc stawiam na inne rozwiązania a najlepiej gotowce. Prym wiodą algi z Organique, to jeden z niewielu produktów tej firmy który zyskał uznanie w moich oczach.

    Olejowanie u mnie jest gdzieś cały czas w tle, mam swoje ulubione produkty i od czasu do czasu eksperymentuje z czymś nowym.

    Parure Extreme nie miałam, ale Parure de Lumiere czy Tenue de Perfection to moje numery jeden :) łącznie z kremem BB Diora. Pogodziłam się z tym, że firmy wprowadzają zmiany. Tego nie sposób pominąć.

    Z Mac'a mam kilka cieni, ale o wiele bardziej uwiodły mnie ich pędzle i na pewno powiększę swój zbiór o kolejne. Zamierzam też wypróbować kilka rzeczy z serii pielęgnacyjnej.

    Nowego Roku pełnego spełniających się marzeń i pozytywnych zdarzeń życzę :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co stanowi Twoje pocieszenie, Hexx? Jakie produkty? :)

      Algi z Organique i w moim odczuciu są wyjątkowo udane. Lubię ich używać, zwłaszcza przed jakimś ważniejszym wyjściem. Dają mi takie małe, domowe SPA, które uwielbiam sobie fundować :) Gotowe produkty z glinkami też staram się mieć zawsze w pogotowiu, w sumie to od nich się zaczęło :)

      Wiesz, zmiany zmianami, ale nigdy nie poprę zrozumieniem usuwania z oferty produktów dobrze służących klientom. Oczywiście, może to być iście subiektywne poczucie, a dokopanie się do badań i konkretnych liczb nie wchodzi w grę i wiem, że mogą sobie za tym stać jakieś marketingowe kombinacje, jednak jako konsument nawet nie chcę tego rozumieć.

      Pędzle MACowe też mam gdzieś w planach. Na pewno nie jest to kwestia paląca, bo nie mam aż takich potrzeb, ale jest kilka sztuk, które szczególnie chciałabym mieć. Wiem, że pomogłyby mi czerpać z makijażu większą jeszcze przyjemność :) Pielęgnacji natomiast nie znam w ogóle, bo nigdy nie była w stanie zwrócić na siebie mojej uwagi. Może jednak to był błąd? Myślę, że zapoznam się z tematem. A co Ty masz konkretnego na oku?

      Dziękuję, Hexx :*

      Usuń
    2. U mnie to peelingi enzymatyczne, szczególnie że Dermalogika idzie na czoło względnie strefę T a dokupiłam peeling z Kanebo na pozostałe partie twarzy :) Do tego mój absolutny must have Aqua Marina i Catastrophe Cosmetic z Lusha. Podstawą od dość dawna jest także płyn do dezynfekcji skóry.
      Do mycia twarzy używam olejku PreCleanse, mam już drugie opakowanie i przede mną spory pakiet próbek z Kanebo, na pewno będę chciała wypróbować kilka innych firm ale ogólnie to olejek, pianki i mydła w kostce (Aleppo z glinką Beloun to nr 1 i Sultana of soap) względnie żele dopełniają rytuał.
      Teraz jeszcze doszedł nowy płyn z Phamaceris T i zobaczymy co dobrego z tego wyniknie.
      Mogę pisać dużo i długo :D chcę zrobić mały apdejt odnośnie pielęgnacji.

      Moja skóra źle reaguje na czyste glinki, a przy algach mam niesamowity komfort plus ukojenie, co dla mojej cery jest bardzo ważne. No i gotowce z glinkami mają bogatsze formuły przez co o wiele łatwiej jest mi je stosować, ale dostałam białą glinkę i zobaczymy co z tego wyniknie :D
      Dorwałam w końcu moje upragnione glinki z Logony, które poznałam lata temu ale jest problem z zakupem.

      Pędzli z Mac'a mam kilka, ale pokazują one swój potencjał na każdym kroku i czuje się różnicę :) A z pielęgnacji mam na oku płyn do demakijażu, choć nie sądzę abym wymieniła dwufazę z Chanel która okazała się bezapelacyjnym odkryciem i faworytem :D Myślę jeszcze o zakupie chusteczek i olejku, to tak w ramach ciekawości bo MAC w UK nie jest jakoś specjalnie drogi.

      Ja przestałam drążyć temat odnośnie wycofywania danych produktów, bo często to są dobrze sprzedające się rzeczy. Niestety firmy mają zupełnie inną wizję :/ i jakoś mało kiedy widać zainteresowanie opinią klientów... Szkoda.

      Usuń
    3. Haha, ja lubię dużo czytać :P A u Ciebie wiele perełek można wyłuskać przy okazji. Będę czekać na aktualizację pielęgnacyjną!
      Ja również stawiam na dokładne oczyszczenie wieloetapowe. Ostatnio na powrót wkręciłam się w olejki do demakijażu. Muszę uzupełnić tę lukę, bo właśnie zużyłam mojego pomocnika.
      Jeśli uda mi się zakupić gdzieś peeling enzymatyczny z Dermalogica, na pewno to uczynię. Jestem ciekawa, jak wypadnie w porównaniu z Phenome.

      Ja mam w planach przede wszystkim zakup 217, czaję się na ten pędzel od wieków :P Oczami wyobraźni widzę już, jak pięknie uzupełni moją makijażową rutynę :>

      O dwufazie Chanel chyba Marti bardzo rozprawiała? Ja nie przepadam za tym rozwiązaniem, chociaż wiem, że ze zmyciem tuszu takie produkty radzą sobie świetnie. No i 'bałaganu' jest odrobinę mniej, niż z samym olejkiem.

      Usuń
  10. Beyond Cozy <3 pod tym podpisuję się rękami i nogami! :)
    Tobie również życzę wszystkiego, co najlepsze w nowym roku, no i jeszcze więcej kosmetycznych (i nie tylko!) perełek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beyond Cozy to moje brokatowe odkrycie. Obs doskonale kiedyś przewidziała, że popadnę w to świecące uwielbienie ;D
      Dziękuję bardzo! :* Mam nadzieję, że w nadchodzącym roku nas wszystkich czekają same piękne niespodzianki i radości!

      Usuń
  11. Świetny post. Też mam zamiar coś takiego u siebie zrobić i już dwie rzeczy nam się pokrywają :) Są to glinki (które okazują się genialne) oraz olejowanie włosów :)

    Tobie również szczęśliwego Nowego Roku i powodzenia w dalszym blogowaniu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię takie podsumowania, więc chętnie zapoznam się z pozostałą gromadką Twoich tegorocznych odkryć :)

      Dziękuję i Tobie także życzę wszystkiego dobrego! :)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. To prawda :) Dobrze, że chociaż MAC cieni nam nie wycofa (tzn. mam nadzieję, że tego nie zrobi ;)).

      Usuń
  13. Tobie również wszystkiego dobrego :)

    Do Clarisonic wzdycham już od nie wiem jak dawna, mam nadzieję, że kiedyś uda mi się ją kupić, żeby oczyszczać mojego tłuściocha (cerę, znaczy się ;))

    Glibnki uwelbiam, bardzo fajnie oczyszczają :)

    Olejowanie stosuję od niecałych 2 lat, nic tak nie poprawia kondycji moich włosów jak oleje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Luthienn :)
      Co do Clarisonic, to myślę, że niebawem alternatywne szczotki soniczne będą szerzej dostępne, może wówczas warto będzie się i nimi zainteresować? Zwłaszcza, że z pewnością, będą znacznie tańsze :)

      Olejowanie to jest to! Zgadzam się z Tobą, to jeden z zabiegów, który na włosach czyni cuda. Zwłaszcza na tych zniszczonych, ja jestem od tej czynności uzależniona :)

      Usuń
    2. Eh, może, ale jak już inwestować, to w coś porządnego :)

      Dokładnie, aczkolwiek moich starych zniszczeń nie usunęły, niestety czeka mnie podcięcie, chyba dosyć drastyczne ;)

      Usuń
    3. Czasami pomogą tylko nożyczki. Ja mam włosy po dekoloryzacji, farbowaniu i regularnym używaniu prostownicy, więc było/jest co regenerować. Z podcinania końcówek nie mogę zrezygnować, mimo iż włosy zapuszczam, ale zauważalnie rzadziej :) No i henna bardzo mi pomogła :)

      Usuń
    4. Moje też wiele przeszły, rudy, rozjaśnianie, brąz, znowu rozjaśnianie...dolna połowa włosów o tym pamięta, i niestety to widać...zapuszczam je nieustannie, ale chyba muszę je ściąć, bo ileż można patrzeć na to siano ;)

      Usuń
  14. z olejowania włosów też nie potrafię zrezygnować, właśnie zamówiłam sobie olejek awokado i zobaczymy jak ten się spisze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek awokado mam w planach wypróbować, podobno fantastycznie nawilża! Będę czekać na Twoje spostrzeżenia (chociaż Twoje piękne włosy zdają się nie potrzebować wspomagania ;)).

      Usuń
  15. Kochana, ja tobie również życzę wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku :)
    Bardzo ciekawi są ci twoi ulubieńcy :)
    Cienie z MACa również poznałam dopiero w tym roku i bardzo je sobie cenię :)
    Bardzo podoba mi się ten Essiak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, Justynko :)

      Ja z cieniami MAC znam się już trochę dłużej, ale te konkretne sztuki zdecydowanie królowały na moich powiekach :) Świetnie ze sobą współgrają, pięknie się przenikają. Współpraca z nimi to sama przyjemność :)

      Usuń
  16. aż musiałam wygoglować co to Multani Mitti, a że glinki wielbię, wielbię i uważam je za odkrycie życia to sobie ją sobie zamówiłam :) . Hennę będę powtarzać, spodobał mi się efekt, natomiast w olejowaniu nie jestem systematyczna. Wieczorem nie lubię nakładać olejków a rano to mam już tak tłuste włosy, ze marzę o umyciu a nie nakładaniu jakiekolwiek olejku. Ja do swoich ulubieńców dodałabym jeszcze kolorówkę mieneralną, powoli odzwyczajam się od zwykłych podkładów. Z cieni Maca mam jeden jak na razie, ale wiem że na nim nie skończę. Wyśmienicie się trzyma na mojej tłustej pwoiece, szybko się go nakłada w zasadzie każdym pędzlem, uważam są o niebo lepsze niż na przykład Inglot :) Buziaki na nowy rok :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Multani Mitti kupiłam niedawno, ale już zaskarbiła sobie moją sympatię. Ma zakusy na wygryzienie zielonej. To świetna pogromczyni trądzikowych nieprzyjemności :> A gdzie ją sobie zamówiłaś?

      Moje pierwsze podejście do olejowania również nie było okupione regularnością, co to to nie. Jednak w tym tkwi klucz. Pojedyncze zabiegi są w stanie pokazać różnicę, ale dopiero systematyczność daje niesamowite zadowolenie. Mówię Ci, gdyby nie oleje, nosiłabym włosy do ucha, albo i jeszcze krótsze :P

      Minerałki doceniam, zwłaszcza w codziennym makijażu, kiedy chcę nałożyć na twarz coś lekkiego, ale zwykłych podkładów się nie wyrzeknę. W okresach, kiedy cera ma się gorzej, czy też na jakieś wyjście, mam potrzebę sięgnięcia po tradycyjne rozwiązania :)

      Twoją vanillę chętnie bym Ci podkradła :P Piękna jest i na pewno też w mojej paletce kiedyś zagości :) W moim rankingu Inglot również przegrywa. Nie mówię, że są to złe cienie, jednak formułą i efektem na powiekach kupuje mnie MAC.

      Usuń
    2. Vanilla jest boska, używam jej każdego dnia, do tego czarna kreska kredką lub eyelinerem i makijaż gotowy. Jest tak jak lubię, świeżo i bez udziwnień. Trzyma się na bazie oczywiście cały dzień, to na prawdę znakomity wynik, bo mam tłuste i opadające powieki. Próbowałam rozszywrować skąd pochodzi Twoja glinka i wyszło mi że to EcoSpa, i tam zamówiłam. Wzięłam też zieloną, generalnie poszłam tylko po glinkę a zamówienie wyszło mi 100zł :)

      Usuń
    3. Witajże w klubie. U mnie też tłusto i opadająco. Dobrze, że wymyślili bazy, chociaż zgadzam się z Tobą, od samych cieni też dużo zależy. Kurcze, ja się pytam, czemu MAC nie otworzył salonu w Poznaniu!? Cały czas mam nadzieję, że w którymś Douglasie pojawi się stoisko. Narsa nam jeszcze w tej Polsce brakuje :P

      Ty to masz oko :) Rzeczywiście zamówiłam ją na EcoSpa (a Ty wiesz, jak ja się zawżdy hamować przez uzupełnianiem koszyka tam muszę? :P). Ciekawam, co tam sobie jeszcze kupiłaś :>:>

      Usuń
  17. No muszę przyznać że moja uwagę od razu zwróciły cienie ;)\
    Kochana a Tobie życzę zrealizowania wszystkich planów i postawionych sobie celów :) I wiele optymizmu i uśmiechu na codzień najlepiej przez cały rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cienie uwielbiam i jeśli masz okazję, przyjrzyj się im bliżej :) Zdjęcia nie oddają ich uroku nawet w 1% :P
      Bardzo dziękuję i mam nadzieję, że wszystkim nam uśmiech nie będzie schodził z twarzy, a pozytywne myśli będą przyciągać same dobre zdarzenia!

      Usuń
  18. Bardzo fajnie mi się Ciebie czytało, choćby dlatego, że i szczota, i oleje, i nieszczęsny Guerlain - to i moi kompani tego roku. Guerlainy zostały mi w kolorach 01 i 04 - więc mieszam i nie rozumiem decyzji o wycofaniu podkładu, który był tak lubiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :)

      Wycofywanie (albo grzebanie w formule) produktów, które są lubiane wydaje mi się być wpisane w ich jestestwo :/ Nie wiem, czemu ma to służyć, ale lekceważenie upodobań stałej klienteli mi się nie podoba.

      Usuń
  19. Jestem zaskocczona, że odkryciem u Ciebie jestt Beyond Cozy. Tyle dziewczyn narzeka na jego trwałość i w sumie ja też. Ale prawdą jest, że to niesamowicie efektowny lakier!
    Gdzie zaopatrujesz się w ten czysty olej arganowy?

    I ja życzę Ci samych sukcesów w Nowym Roku, zarówno tych w życiu prywantm jak i na polu zawodowym oraz dalszego tak wspaniałego prowadzenia bloga. Rzadko kiedy trafia się na osoby, które tak wyczerpująco jak Ty wchodzą w temat. I w dodatku robią takie śliczne zdjęcia! Oj, wróżę Ci popularność :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sylwia, Beyond Cozy u mnie również kiepsko się trzyma, wspominałam o tym w prezentacji. W odkryciach znalazł się dzięki swojej wyjątkowości kolorystycznej i wykończeniowej :) To mój pierwszy brokat w czystej postaci, który wylądował na wszystkich paznokciach i który zdobył moją pełną aprobatę. Efekt szalenie mi się podoba i to właśnie ta buteleczka ukazała mi piękno innych brokatowców. Po nim też, jeszcze bardziej, zapragnęłam piasków w swojej kolekcji :)

      Olej arganowy ze świeżych orzechów kupuję na EsoSpa. Jestem zadowolona zarówno z obsługi (bardzo szybko zamykają transakcje) i przede wszystkim - z jakości zakupionych produktów. Nie sztuką jest zaoferować klientom cokolwiek, ważne, by produkty były pełnowartościowe, surowce dobrze pozyskane, odpowiednio oczyszczone i dobrze przechowywane. Do EcoSpa mam zaufanie w tym względzie, dlatego polecam ten serwis.

      Dziękuję Ci za piękne życzenia i wspaniałe słowa pod moim adresem (czerwienię się!) :* Uśmiecham się sama do siebie, gdy widzę, że do mnie zaglądacie i poświęcacie czas, by przeczytać to, co mam do przekazania :)
      Buziaki!! :)

      Usuń
  20. Olejowanie włosów stało się w tym roku punktem obowiązkowym mojej pielęgnacji, a najlepiej do tego celu sprawdził się olej arganowy:) zresztą nie tylko do włosów, bo odkryłam również jego świetne działanie na skórę twarzy:) nie zapycha, a doskonale odżywia:)
    czwóreczka z Maca bardzo fajna i niezwykle naturalna; ja zaczynam kompletować swoje doskonałe paletki tuż po nowym roku:)
    zaciekawiłaś mnie szczoteczką...niby już o niej czytałam ale muszę się jej baczniej przyjrzeć;

    Wszystkiego wspaniałego w Nowym Roku Madziu; dużo uśmiechu i samych cudownych chwil:)
    buziak:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, olej arganowy jest niezastąpiony :) Na twarz go jeszcze nie nakładałam, obecnie stosuję mieszankę różnych olejków i muszę powiedzieć, że po maseczkach glinkowych, czy mocnym oczyszczeniu okazuje się być doskonałym wyciszającym, regenerującym serum :)

      Ja do tej pory również stawiałam na indywidualne tworzenie paletki od podstaw - nie ma nic lepszego, niż osobiste dopasowanie każdego cienia do siebie :) Muszę Ci jednak powiedzieć, że ku mojemu zaskoczeniu, uczepiło się mnie chciejstwo na Naked 3 od Urban Decay. Jako jedyna wywarła na mnie ogromne wrażenie. Myślę, że każdy jeden kolor znalazłby zastosowanie w moim makijażu. Ostrzę zęby i pewnie w sprzyjających okolicznościach ją nabędę :>

      Dziękuję, Iwonko :* Wszystkiego dobrego dla nas wszystkich! :D

      Usuń
  21. ja olejuje wlosy jak mi sie przypomni..,. raz na miesiac, czasami czesciej. Cieni z Mac mam teraz 8 i wszytskie bardzo lubie, musze tylko im kupic domek. Glinka na pewno by mi pomogla tylko jakos nie wiem gdzie ja kupic u mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tajko, jeśli masz problematyczne włosy, to spróbuj się zmobilizować do systematycznego olejowania. Efekty mogą Cię mocno zaskoczyć :)
      A jakie masz MACzkowe cienie? Pokazywałaś wszystkie u siebie? (lubię podglądać zawartość osobistych paletek :D).

      Jeśli chodzi o glinki, to najłatwiej chyba poszukać ich online, w jakimś sklepie z półproduktami. Albo stacjonarnie w zielarskim - rozejrzyj się w swojej okolicy :)

      Usuń
    2. Nie mam problematycznych wlosow, tak mi sie wydaja. Odkad nic z nimi nie robie tzn nie farbuje itp to sa w dobrej kondycji i mam pelno baby hair. Za tydzien kupie paletke na moje maczki to wszystkie pokaze. Mam Vex, Satin Taupe, Jest, Sketch, Mulch, Stars n Rockets, Patina, Steamy i jak kupie paletke to wezme Deep Truth.
      Glinki moze znajde w Holland and Barnet, za chwilke poszukam.

      Usuń
    3. Sorry za bledy, klawiatua mi siada.

      Usuń
    4. znalazlam to ale nie wiem do koncza czy taka glink jest ok http://www.ebay.co.uk/itm/Illite-Organic-French-Green-Clay-Powder-Face-Mask-1Kg-2-2LB-acne-NEW-Bargain-/261319738620?pt=UK_Health_Beauty_Skincare_PP&hash=item3cd7dec4fc

      Usuń
    5. U mnie też nastąpił wysyp baby hair, z czego niesamowicie się cieszę :D Używasz jakiejś wcierki?

      Piękne odcienie wybrałaś. Ja chętnie przygarnęłabym Vex i Sketch, na tego drugiego mam szczególną ochotę :>

      Co do glinki, to myślę, że ta, którą znalazłaś byłaby ok. Trochę przeraża mnie jej ilość :D Trzeba pamiętać, że glinka glince nierówna i mogą się one bardzo jakościowo między sobą różnić. Sama się o tym przekonałam niedawno. Tej z aukcji nie znam, nigdy o niej nie słyszałam, więc trudno mi się kompletnie odnieść do tematu, musiałabyś po prostu spróbować :)

      Usuń
    6. Wlasnie tez mnie przeraza ze to az kilogram... zastanowie sie i moze kupie...

      Co do cienia sketch to jest piekny, chociaz pigmentacje ma troszke gorsza od reszty, ale to chyba przez wykonczenie.

      Nie uzywam zadnej wcierki, tylko nie farbuje wlosow i pratkycznie nie prostuje i nie krece. Moj facet mowi ze dlatego mam tkie krotkie wloski na okolo bo sa polamane... i nie mam jak mu przetlumaczyc ze to baby hair... ktore zreszta juz dochodza do 10cm

      Usuń
  22. strasznie marzy mi się clarisonic, może kiedyś uda mi się go kupić ;)
    ja też oleluje włosy, ale teraz akurat używam do tego olejku alterry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Clarisonic to świetny pomocnik w oczyszczaniu cery. Szczerze polecam :)

      Z Alterry miałam jedną mieszankę (Migdały i Papaja chyba), ale w porównaniu do czystego olejku arganowego, czy stymulującego Khadi, na moich włosach efekty były marne, niestety :(

      Usuń
  23. Co do glinek na buźkę i olejów na włosy to się zgadzam w 100%! U mnie w tym roku jedno i drugie zdziałało cuda, na głowie mnóstwo baby hair, a na twarzy wreszcie brak przesuszeń i alergicznych plam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje baby hair ruszyły dzięki Jantarowi, ale to, co się dzieje po stymulującym Khadi jest nie do pojęcia :) Wspaniale działa nie tylko na skalp i porost włosów, ale też sam włosy - na całej długości. Pięknie radzi sobie również z nawilżeniem, czego wcale sobie po nim nie obiecywałam.

      Glinki to odkrycie, którego nie mogłam pominąć. W moją pielęgnację wpisały się równie doskonale. Natura górą!

      Usuń
  24. Baaardzo podoba mi się ten post :))
    O wszystkich cieniach z Maca słyszałam, ale żadnego nie posiadam (używam bardzo podobnych kolorów) Za kilka dni moje pierwsze podejście do tego sklepu, trzymaj kciuki! :))
    Jeżeli chodzi o Beyond Cozy, to bardzo podobnie mam z lakierem Snow Dust z Lovely. Dosłownie otworzył mi oczy na różnego rodzaju wykończenia, efekty itp :) teraz jestem ciekawa wszystkiego, ale z drugiej strony obawiam się, że to chwilowa fanaberia więc nie chcę szaleć z zakupami.
    Clarisonic mi się marzy, ale w sumie nie wiem czy bym używała go systematycznie i czy tak naprawdę jest mi potrzebny. Ważne, że Ty jesteś z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę trzymać kciuki za udane zakupy! (Harmony aktualny? :D) Tylko nie zapomnij się potem pochwalić, co kupiłaś :D
      Właśnie widziałam u Ciebie ten lakier z Lovely, ale nie zdążyłam skomentować. Przecierałam oczy ze zdumienia - Ty i pełen brokatowy mani!? :P Muszę przyznać, że świetnie wyszła im ta linia. Nawet ten biały piasek mi się spodobał :) Podejście do tych różnych faktur mam podobne, ale są takie sztuki, które koniecznie chcę mieć. Plus jest taki, że nawet jeśli fala entuzjazmu na piaskowe lakiery minie (chociaż, na moje, nie zanosi się na to ani trochę :)), to wystarczy pokryć je warstwą top coatu i sprawa załatwiona :)

      Co do Clarisonic, to już Ci kiedyś pisałam, że jeśli nie czujesz poważnej potrzeby, to nie ma sensu zawracać sobie nim głowy. Gdybym miała zdrowszą cerę pewnie przeszłabym obok niego obojętnie. Mimo że efekt oczyszczenia jest wspaniały.

      Usuń
    2. Kochana, mnie też zaskoczyła ta seria z Lovely i na ten złoty się uparłam, po prostu musiałam go mieć i już! :) samą siebie zaskoczyłam brokatowym manicure ale podoba mi się bardzo- nadal mam go na paznokciach i chyba mi szybko nie zbrzydnie. Widzę go jeszcze w duecie z Wicked :D
      Jeżeli chodzi o Maca, to Harmony jest numer jeden na mojej liście :))

      Usuń
  25. Ty to zawsze pokażesz same cudowności, tak z przytupem ;) Szczotkę Carisonic mam w planach. Trzymaj kciuki, żeby udało mi się zrealizować do końca 2014 roku, bo w tym już się nie uda ;) Za to z Guerlain na pewno kupię podkład.Prawdopodobnie Parure de Lumiere, ale to się jeszcze zobaczy ;) No i Satin Taupe także trafił do moich ulubieńców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało mi się w tym roku trafć na kilka perełek :D
      Kciuki trzymać będę, ale sądzę, że i bez nich uda Ci się zrealizować plan :) Mnie czekają testy z Guerlain. Mam na uwadze obydwie nowości (Parure de Lumiere oraz Tenue de Perfection), ale koniecznie muszę je wypróbować przed ewentualnym zakupem, bo opinie są bardzo rozbieżne. Aktualnie jednak zapas podkładów mam, kupiłam sobie Bobbika i ponownie sięgnęłam po LL, choć zarzekałam się, że najpierw przetestuję inne propozycje - kobieta :P

      Satin Taupe jest genialny! W ogóle MACowe cienie mnie do siebie ciągną, mam ochotę na małe przetasowanie zawartości mojej paletki. Jest kilka sztuk, które chętnie wymieniłabym na inne kolory, bo zwyczajnie mało (albo w ogóle) ich używam. Są jednak tak piękne, że żal mi się ich pozbywać :P No i myśl o Naked 3 (tak, po Twojej prezentacji :P) uczepiła się mnie i chyba nie odejdzie, póki jej nie kupię ;)

      Usuń
  26. wszystkie 4 cienie Mac mam i wielbię :) a szczotka to też mój hit tego roku, a Ty masz różową:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ines, ja chętnie zobaczyłabym Twoją kolekcję MACzkowych cieni :>

      Usuń
    2. to muszę się zebrać i obcykać, moja paletka nie jest tak imponująca pewnie jak u Macomaniaczek ale już kilkanaście mam i co jakiś czas coś tam jeszcze dokupuję :), postaram się w Nowym Roku wrzucić wpis cieniowy :)

      Usuń
  27. I właśnie na taką recenzję Clarisonic'a czekałam:) nie podyktowana ani impulsem ani chęcią pochwalenia się innym, chyba pierwszy raz czuję się na prawdę zachęcona do zakupu:)
    ja też w 2013 polubiłam się z olejami, wcześniej nawet nic o nich nie wiedziałam, teraz nie rozstaję się z arganowym, kokosowym i rycynowym i oczywiście mam zamiar powiększyć swoją kolekcję o kolejne.
    bardzo ciekawe podsumowanie i piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :)

      Jeśli masz cerę podobną do mojej (tłusta, trądzikowa), to serdecznie Ci tę szczotkę polecam. U mnie zachwyt nie pojawił się od razu, a regularne używanie pokazało jej moc :)

      Olej arganowy to mój absolutny hit w pielęgnacji włosów. Rycynowy i kokosowy znajdują się w stymulującej mieszance Khadi - jeśli będziesz miała okazję, to skuś się na niego, może będziesz tak samo zadowolona, jak ja. Nie dość, że pobudza wzrost nowych włosków, to jeszcze świetnie działa na całą ich długość :)

      Usuń
  28. Swietny blog! Wszystkiego najlepszego w nowym roku! Obserwuje i licze na rewanż ;)
    patyskaa.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i Tobie życzę wszystkiego dobrego :)

      Usuń
  29. Znalazłam tutaj duzo ciekawostek:)
    Wreszcie opinie całkiem innych produktów:)
    Szczęśliwego nowego roku!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że zostałaś zainteresowana :)
      Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

      Usuń
  30. U mnie dziś pojawiło się w końcu podsumowanie roku, choć w innej formie :)
    Współczuję wycofania ulubionego podkładu, nigdy nie zrozumiem takich decyzji producentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie jestem w stanie pojąć takich decyzji. Zwłaszcza, jeśli produkt szeroko się sprawdza... Widać tak już musi być. Wiem, że stać za tym musi jakiś grubszy powód, trudno go jednak bezpośrednio określić :/

      Usuń
    2. A może planują nową kampanię i wprowadzą go z powrotem po jakimś małym liftingu?

      Usuń
  31. Bardzo chętnie usłyszę o Twoich kuchennych perypetiach z glinką w tle. A jak sprawuje się olej jojoba? Wydaje mi się, że coś ostatnio o nim wspominałaś przy swoich zakupach.

    Jeśli chodzi o podkład to w moim przypadku minęło prawie pół roku odkąd ostatni raz stosowałam go w formie płynnej. Za to zdecydowałam się na wychwalany przez Ciebie puder wykańczający z Maczka. Nie wytrzymałam i użyłam go w święta zamiast końcówki Isa Dory. Po 5-6 godzinach spojrzałam w lustro i wyglądałam tak jakbym dopiero nałożyła makijaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Post taki na pewno się kiedyś pojawi, chcę tylko dobrze przetestować przepisy i zaobserwować ich działanie :)
      Jojobę zaangażowałam w pełni do olejowania włosów, bo na twarzy solo nie sprawdził się u mnie tak dobrze, jak u Ciebie.
      Kupiłam niedawno olejkową mieszankę, którą bardzo lubię używać po glinkach, ale nic konkretnego jeszcze powiedzieć nie mogę, bo moja cera aktualnie przeżywa załamanie. Na szczęście udało mi się dziś przyspieszyć wizytę u dermatologa na przyszły tydzień. Właśnie tworzę dla niego raport z moją aktualną pielęgnacją, mam nadzieję, że zaproponuje mi coś sensownego.

      Miałam nadzieję, że jeśli zdecydujesz się zainwestować w Blot będziesz z niego zadowolona tak, jak ja. Ale chyba służy Ci nawet bardziej, niż mnie :) Mojej cery nic nie matuje na tak długo, ale tak, czy inaczej, Blot w tej kategorii wygrywa bez dwóch zdań. Obecnie mam Studio Fix Powder i tak, jak byłam z niego niegdyś zadowolona, tak teraz zaczynam zauważać jego wady. Myślę, że napiszę o nim niedługo. Powrót do Blot planuję niedługo. Chociaż mam też ochotę spróbować Light Reflecting Setting Pressed Powder (o ile w nazwie czegoś nie przekręciłam ;)) od Nars. Słyszałaś coś o nim może?

      Usuń
  32. Ciekawi ulubieńcy :) Ja też skusiłam (Mikiłaja) na Clarisonic i póki co jest okej - ładnie oczyszcza, skór jest gładka itp.ale albo to jakis zbieg okolicznosci albo - co bardziej prawdopodobne - od tego "pobudzenia twarzy" troszkę mi niedoskonałości przybyło - miałas może podobne "przygody"? Wszyscy piszą tylko o jej plusach,więc się skusiłam,ale moja cera jak zwykle.. robi swoje :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O takim wysypie na początku stosowania szczotek sonicznych czytałam w kilku miejscach, choć rzeczywiście nie jest to powszechne zjawisko.
      Ja Clarisonic zaczęłam stosować w momencie, kiedy stan mojej skóry nie był najlepszy, ale nie mogę powiedzieć, by szczotka wzmagała ten problem. U mnie to kwestia innego rodzaju, dlatego nie podejmuje tego tematu na razie. Myślę jednak, że warto te niedogodności przeczekać :)

      Usuń
  33. Naprawdę wybrałaś najlepsze kolorki cieni z MAC'a :) Club jest moim największym faworytem, nie wyobrażam sobie nie mieć go w swojej kolekcji :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Dziewczyny ale tu gorąca dyskusja panuje...

    OdpowiedzUsuń