wtorek, 5 listopada 2013

Phenome, Blossom Therapeutic Mask

Witajcie :)


Część z Was mogła się już zorientować, jaką sympatią darzę markę Phenome. Odnajduję u nich wiele produktów, które wpasowują się w moje potrzeby doskonale.
Drugą sprawą jest fakt, że uwielbiam maseczki rodzaju wszelkiego. Zwykle stawiam na oczyszczające - z uwagi na moją tłustą, trądzikową cerę. Czasami mam jednak ochotę na maseczkowe odprężenie, nawilżenie i ukojenie stanów zapalnych.

Połączywszy wszystkie te czynniki i zapoznawszy się szerzej z ofertą firmy, sięgnęłam po łagodząco-kojącą maskę z płatkami róż, która zapowiadała się bardzo obiecująco.




Nie będę skrupulatnie opisywać obietnic producenta. Chcąc dać Wam jednak konkretny punkt odniesienia powiem tylko, że do zakupu przekonały mnie dwa z głównych efektów, za które ów ręczy: optymalne nawilżenie i odprężenie skóry oraz wyciszenie stanów zapalnych i zaczerwienień.

Zanim jednak przejdę do esencji moich obserwacji, musnę kwestie techniczne.
Produkt opakowany jest w standardowy dla firmy masywny słoik z ciemnego szkła o pojemności 125 ml. Na etykiecie znajdziemy informacje jak, do czego i dlaczego winniśmy zastosować zawartość. A ta ma żelową, bardzo lekką konsystencję, która po nałożeniu na twarz nie wchłania się, ale zasycha nie tworząc przy tym skorupy. Nie ma sensu nakładać jej bardzo grubą warstwą, do czego ja, swoją drogą, jestem przyzwyczajona - maseczek nie oszczędzam. Na uznanie zasługuje więc jej wydajność, gdyż przy regularnym stosowaniu (przynajmniej 2 razy w tygodniu) z pewnością wystarczy na przynajmniej sześciomiesięczne użytkowanie.




Tuż po nałożeniu kosmetyku na twarz da się odczuć delikatne szczypanie, które po 1-2 minutach całkowicie znika. Nie jest to ani przyjemne, ani wysoce niekomfortowe, jednak gdy dorzucę do tego zapach, bezkompromisowo różany oraz fakt, że aromat ten nie należy do ścisłej czołówki moich ulubionych, pierwsze minuty zdają się przeciągać w nieskończoność. Ja nie narzekam, bo świadomie dokonałam zakupu, licząc się z tym, że przewodnia nuta zapachowa nie będzie rozpieszczać moich nozdrzy. Zaznaczam jednak tę oczywistość ku przestrodze (bądź zachęcie) :)




Najważniejszą sprawą zawsze jest dla mnie działanie. I powiem to od razu, moje oczekiwania zostały w tym przypadku niechlubnie rozdeptane.
Po pierwsze - po masce łagodząco-kojącej spodziewam się przypływu relaksu, niekoniecznie psychicznego, ale tego odczuwalnego przez skórę. Znam maski, które są w stanie mi to zapewnić, najlepszym tego przykładem niech będzie oczyszczająca maseczka z trawą cytrynową firmy Sanoflore, albo 10 Minutes Relaxing Mask z Kanebo - da się? Owszem.
Kolejną sprawą jest kwestia tycząca się stanów zapalnych i zaczerwienień. W tym przypadku kosmetyk również się nie popisał, ponieważ ani przy regularnym stosowaniu nie zauważyłam działania przeciwzapalnego, które mogłabym przypisać Blossom Therapeutic Mask, ani po bezpośrednim jej użytku nie widzę skutków złagodzenia istniejących już zmian. Oprócz tego nie doznałam rozjaśnienia, rozświetlenia, ani nawet delikatnego wyrównania kolorytu (to a propos wyciszenia zaczerwienień). Nomen omen, zaraz po zmyciu cera jest zaczerwieniona, a stan ten mija po ok. 30 minutach.
Żeby jednak nie było tak niemrawo. Maseczkę mogę uznać za strawny nawilżacz, gdyż po jej zmyciu cera nie woła rozpaczliwie o porcję kremu, nie jest nawet odrobinę ściągnięta. Zaznaczam jednak, że to spostrzeżenia oparte na współpracy z cerą tłustą. Myślę, że w przypadku sucharków rzecz może się mieć nieco inaczej.

Podsumowując - jedynym dla mnie zauważalnym plusem jest to, iż maseczka delikatnie nawilża cerę i nie ściąga jej. Ale to mało. Za mało.


Macie z tym kosmetykiem swoje doświadczenia?
Po jakie maseczki najchętniej sięgacie?


Pozdrawiam Was,
Megdil

74 komentarze:

  1. Noo trochę rozczarowuje, w dodatku nietanio :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet, gdyby była tańsza, to uważałabym ją za zbędną :(

      Usuń
  2. Szkoda, że maseczka się nie sprawdziła :( Po Phenome oczekiwałam lepszego produktu, będę pamiętała, żeby po ten słoiczek nie sięgać ;)
    Ja mam w tej chwili trzy ulubione maski:
    1) glinka marokańska - świetnie oczyszcza skórę, zwęża pory i delikatnie nawilża.
    2) algi albo Norel albo Organique - po nich skórą jest pięknie rozjaśniona i rozświetlona, matowa, cudnie miękka i nawilżona
    3) maseczka nawilżająca Embryolisse, którą stosuję na noc w roli kremu kilka razy w tygodniu. Świetnie nawilża i rozjaśnia cerę, rano skóra wygląda jak nowo narodzona :)
    Mam nadzieję, że pomogłam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy zbliżone upodobania :D Glinkę marokańską uwielbiam, podobnie jak algi - te z Organique cenię sobie bardzo :) Będę musiała uzupełnić sobie ich brak w najbliższym czasie :)
      Embryolisse nie znam zupełnie. Kojarzę tylko krem nawilżający, który zresztą widziałam u Ciebie :) Zainteresowałaś mnie tym efektem pięknej skóry, zorientuję się :D

      Usuń
    2. Jak lubisz algi Organique to przyjrzyj się ofercie Norel. Moim zdaniem są równie skuteczne, a dużo bardziej ekonomiczne ;) Mam wersje z pistacjami i na mojej skórze sprawdza się świetnie!

      Usuń
    3. A masz jakąś konkretną stronę, na której zakupy możesz polecić? :)

      Usuń
    4. Kupowałam ją na targach kosmetycznych, ale z tego co się orientuję ich sklep jest niedaleko ode mnie, więc w razie czego służę pomocą :) Kiedyś na allegro był też niezły wybór, ale nie wiem jak to wygląda teraz. Jakby Ci któraś maska wpadła w oko, to pisz. Podejdę do sklepu i zorientuję się jakie są teraz ceny :)

      Usuń
    5. Bardzo Ci dziękuję! :) Będę wiedziała, gdzie się zgłosić - zerknęłam na allegro, ale wybór jest raczej ograniczony (cenowo wychodzi nieporównywalnie lepiej od Organique).
      Przetestuję jeszcze Bielendę, bo ten wariant mogę mieć od ręki, lecz Twoją propozycję zapiszę sobie w pamięci :))

      Usuń
  3. Troszkę drogie to rozczarowanie :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, jak nic nie robi, to faktycznie nie warto po nią sięgać :( szkoda, bo na zaczynając czytać recenzję, liczyłam, że dowiem się o fajnej maseczce. Ale to nic, w końcu coś się znajdzie innego :)
    Póki co sięgam po spirulinę, zieloną glinkę, i maskę błotną z BingoSpa - wszystkie bardzo fajnie oczyszczają twarz (a też posiadam skórę tłustą i trądzikową).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam kilka rewelacyjnych maseczek, kilka innych, potencjalnie udanych mam na oku :)
      Spirulina jest ze mną od niedawna, zaczynam ją lubić, ale ostateczna relacja nie jest jeszcze przesądzona. Glinkę zieloną i ghassoul uwielbiam całym sercem - to obowiązkowe elementy mojej pielęgnacji :) Dziękuję za podzielenie się swoimi typami :)

      Usuń
  5. Nie zwróciłabym na nią uwagi, gdybyś nie zrobiła recenzji. W sumie to bardziej interesuje mnie jej zapach :P bo częściej sięgam po typowo oczyszczające maseczki niż kojąco- łagodzące. Ale skoro tylko lekko nawilża i pewnie kosztuje krocie, to sobie daruję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz poprosić o próbkę w sklepie, tam w Warszawie też macie miłe panie sprzedawczynie :D
      Podejrzewam, że pod względem zapachu mogłaby Ci odpowiadać - miałabyś przynajmniej relaksacyjne doznania w pakiecie. Dla mnie jest aż nadto różany, fuj :P

      Usuń
  6. Wpadka i to spora :/
    Aktualnie używam masek Korres - oczyszczającej z granatem i rozświetlającej z dziką różą. Póki co jestem zadowolona, ale chcę jeszcze ich troszkę poużywać, zanim wydam ostateczny werdykt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Korresa też mam - tę oczyszczającą oraz nawilżającą. Powiem Ci, że mam mieszane uczucia. Oczyszczająca z granatem to nie pierwszyzna u mnie, ale mam wrażenie, że coś w niej pogrzebali. Albo moja skóra się zmieniła, bo zarówno wydajność, jak i działanie nie są już takie, jakimi je pamiętam z poprzednich opakowań :(

      Usuń
    2. Moja cera jest raczej sucha w kierunku mieszanej, także oczyszczająca sprawdza się u mnie świetnie, lubię efekt oczyszczenia, jaki daje. Natomiast nawilżająca mogłaby odrobinę intensywniej nawilżać :)

      Usuń
    3. A widzisz, to mamy inne potrzeby. Ta z dzikiej róży nie jest chyba stricte nawilżającą? Ja mam wersję z miodem tymiankowym, niby zła nie jest, ale chyba czegoś mi brakuje. Wciąż jestem na etapie testowania i kombinowania, może uda mi się ją rozgryźć :D

      Usuń
    4. Maska z różą jest rozświetlająco-rozjaśniająca ;) Z miodem tymiankowym? Nawet nie wiedziałam, że jest taka opcja.

      Usuń
    5. Jest jeszcze jogurtowa, też nawilżająca i tę mam zamiar wypróbować w przyszłości, bo mnie korci :P

      Usuń
    6. O widzisz, dobrze, ze mowisz :) poki co uzywam dalej swoich dwoch okazow ;)

      Usuń
  7. U mnie natomiast ta maseczka sprawdza się znakomicie, doskonale koi,wygładza i rewelacyjnie nawilża skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się więc i zazdroszczę, bo takiego działania właśnie bym sobie życzyła :) Z tego, co kojarzę, mamy zupełnie inne cery, może i tu pies jest pogrzebany, nie wiem. Ja po nią już na pewno nie sięgnę, ale Tobie życzę dalszej owocnej z nią historii :)

      Usuń
  8. to ja pozostanę przy Multi Active.. cudnie pachnie i świetnie działa na moją buźkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem nie ma ich co porównywać. Multi-Active polecam na wszelkich frontach :)

      Usuń
  9. Póki co nie mam żadnego doświadczenia z tą marką, jednak zdziwiłam się kiedy napisałaś, że maska która teoretycznie ma koić, szczypie. Nie mam problematycznej cery. Fajnie sprawdzają się u mnie maseczki z Ziaji, ostatnio odkryłam też Dermikę, ale póki co używałam tylko jednej wersji więc nie chcę ręczyć za cały asortyment ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to taki zabieg celowy - najpierw poszczypie, a jak przestanie, wywoła wrażenie ukojenia i relaksu? :D
      Ja używałam kiedyś Ziaji, tej z szarym motywem na opakowaniu. Byłam z niej całkiem zadowolona, jednak po którymś zużytym opakowaniu zaczęła mnie podrażniać :( Nie mam pojęcia, co mogło być tego przyczyną, nie analizowałam nawet składu. Może jednak wrzucę ją do koszyka przy najbliższych zakupach. Zobaczę, jak zadziała tym razem.
      Dermiki właściwie w ogóle nie znam, nigdy niczego od nich nie miałam. Moimi ulubionymi maseczkami saszetkowymi są czekoladowe Montagne Jeunesse, dobrze mi służą i te mogę serdecznie polecić :))

      Usuń
    2. Szara maseczka Ziaji jest jedną z moich ulubionych :) faktycznie matuje cerę na jakiś czas. Nie wiem dlaczego mogła Cię podrażniać, u mnie na szczęście nic takiego nie występuje. Dermikę miałam zieloną i również ją serdecznie polecam, myślę że jest warta wypróbowania :) Montagne Jeunesse nie znam, ale chętnie to zmienię :)))

      Usuń
    3. Tym razem przyjrzę się składowi, może jest tam coś, czego moja skóra nie lubi.
      Czekoladowe maseczki z Montagne Jeunesse są naprawdę świetne - zarówno ta ciemna, jak i ta z białą czekoladą :D Można je kupić w Hebe, SP, czy Naturze. Spróbuj koniecznie :D

      Usuń
    4. Przy najbliższej wizycie w którejś z tych drogerii się za nią rozejrzę :D

      Usuń
  10. Używam maseczki różanej z Avon. Może nie powala ani marka, ani produkt, ale znajduję w niej plusy (jest przyjemna, nawilża, cera jest rozświetlona, no i cena).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jak zaznaczyłam w tekście, dla mnie zawsze najważniejsze jest działanie. No i skład nie pozostaje bez znaczenia, dlatego mój wybór padł na Phenome. Jak widać jednak, marka nie zawsze przesądza o skuteczności i zadowoleniu. Nie patrzyłabym więc na temat w ten sposób :) Jeśli jesteś zadowolona, pozostałe czynniki zdają się być mało istotne :)

      Usuń
  11. uiii...no to nie bardzo..do tego maseczka nie tania...
    z tá firmá nie mialam jeszcze zadnego doswiadczenia ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Firmę Phenome uważam za godną uwagi, z wielu produktów jestem niesamowicie zadowolona - wracam do nich regularnie, bądź wrócić mam zamiar :) Jeśli będziesz mieć okazję, to polecam się zorientować :)

      Usuń
  12. Uwielbiam maseczki Phenome. Te szklane słoje pełne skarbów dobroczynnych dla naszej skóry, tyyyyyle dobroci.... :D
    Z pełnowymiarowych posiadam jedynie Multi Activ. Resztę poznałam na podstawie próbek :) Na pewno będę chciała zakupić oczyszczającą i odmładzającą. Różana nie jest do mojego typu cery i nie pamiętam jak się jej używało, ale pozwolę sobie zacytować fragment mojej opinii na jej temat z października zeszłego roku: "Jak ona ślicznie pachnie różami, pięknie i mocno. Do tego podczas aplikacji, a nawet po zmyciu czułam delikatne mrowienie w całej twarzy, jakby przyspieszyła mi krążenie w skórze.Maseczka nie do mojego typu skóry, ale bardzo przyjemna, rzeczywiście sprawiła że się odprężyłam." Może odprężył mnie zapach róż, który uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Multi-Active uwielbiam - oczyszczenie, nawilżenie, relaks, nie wspomnę o zapachu i wybornym składzie :)
      Na maseczkę odmładzającą Obsession wzbudziła we mnie chęć i na pewno po nią sięgnę, chcę jednak najpierw skosztować jej na podstawie próbki, więc przy najbliższej okazji udam się do sklepu i ładnie o nią poproszę :) Oczyszczającą natomiast miałam i byłam bardzo zadowolona, na pewno do niej wrócę i Tobie też polecam :)
      Różana przeznaczona jest do skóry wrażliwej, a sądzę, że każda cera ma swoje gorsze dni pod tym względem, moja miewa z różnych powodów takie momenty i między innymi stąd mój wybór.
      Ja doceniam róże w wazonie, bądź delikatne ich nuty w perfumach (choć to uzależnione jest od całej kompozycji, rzecz jasna). Jestem jednak przekonana, że dla takich wielbicielek zapachu, jak Ty, maseczka Blossom dostarczyłaby dodatkowych przyjemności :)

      Usuń
  13. ja poluję na Multi Active:) z Phenome mam Peeling enzymatyczny i jest świetny, szkoda,że nie spełniła Twoich oczekiwań :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maseczka niestety nie dla mnie stworzona :( Peeling enzymatyczny natomiast to mój niekwestionowany ulubieniec :) Podobnie, jak Multi-Active - myślę, że będziesz z niego zadowolona, więc upoluj go szybciutko :D

      Usuń
  14. Rozczarowanie ...szkoda ale dobrze wiedzieć, że nie wszystko jest fenomenalne ;) Jak wiesz ja jestem bardzo zadowolona z Multi Active :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spotkałam jeszcze firmy, która miałaby w swoim asortymencie same wspaniałe i skuteczne produkty - warto więc orientować się w opiniach, ale przede wszystkim próbkować na sobie :)
      Ja wiem, że Ty jesteś z niego zadowolona i Ty też wiesz, że ja też jestem :D Multi-Active to małe (-duże), kochane cudeńko :)

      Usuń
    2. Jasna sprawa :) po prostu dobrze wiedzieć :)

      Usuń
  15. Nie lubię płacić za tak mało. Maseczkę uznaję jako pewien rytuał, który można sobie zafundować w SPA i w domu oczekuję podobnego efektu w działaniu, kupując coś sygnowanego w tym stylu. Obietnice producenta rzucone na wiatr sprawiają, że ciężko mi zaufać nowością, dlatego trzymam się swoich ulubieńców, z którymi mi bardzo dobrze. Z Phenome nie miałam przyjemności testować, być może kiedyś to nadrobię, ale tylko dzięki sprawdzonym produktom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. By zapłata za niespełnione oczekiwania nie budziła niesmaku i poczucia 'finansowego' dyskomfortu, należałoby chyba dać się oślepić marce. Innego wytłumaczenia nie widzę ;)

      Maseczkowanie i ja odbieram w podobny sposób. Na równi ze złuszczaniem jest to dla mnie szalenie ważny punkt pielęgnacji. Był czas, kiedy nie zdawałam sobie sprawy z mocy takich zabiegów. Na ten moment nie wyobrażam sobie bez nich tygodnia.
      Sama 'sprawdzoność' kosmetyków jest dyskusyjna, wszak to, co pasuje mnie może gorzej sprawdzić się u Ciebie i na odwrót. Jest jednak pewna skala prawdopodobieństwa, dzięki której efekty dokonanych zakupów mogą okazać się zdecydowanie bardziej przewidywalne, w tym dobrym rozumieniu. Dlatego chętnie zasięgam porad, czytam opinie, szukam informacji. Mam jednak świadomość, że wciąż jest w tym wszystkim niepewność, którą kupuję w pakiecie wraz z nieznanym mi dotąd produktem.

      Z Phenome ze swojej strony mogę polecić wiele kosmetyków. Z tego, co widzę - takich, z których zadowolona jest spora rzesza użytkowniczek/-ków. Ostatecznie firmę uważam za godną zaufania i polecenia. Zresztą, to jedna z moich ulubionych marek, całkowicie zasłużenie.

      A które kosmetyki w tej kategorii zapracowały na miano Twoich ulubionych? :)

      Usuń
    2. Nie skreślam firmy, bo jeszcze nie poznałam jej na właśnej skóze, ale nie ukrywam, że poznając ją będę kupowac pewniaki w innych opinii.

      U mnie skromnie z maseczkami mam dwie i moją skórę zaspokaja algi Bielendy z żurawiną i biała glinka w proszku z doz.pl :)
      Białą glinka oczyszcza i łagodzi, Bielenda uspokaja, wycisza, odżywia cerę.

      Usuń
    3. W mojej opinii pewniakami są ich peelingi do twarzy - wszystkie trzy, które znajdują się w ofercie :)

      Białej glinki w czystej postaci jeszcze nie stosowałam, byłam natomiast bardzo zadowolona z maseczki oczyszczającej na jej bazie, z Phenome właśnie :) Algi są moją słabością, chociaż ostatnio odstawiłam je na rzecz glinek głównie. Bielendy jeszcze nie miałam, ale mam postanowienie, by wypróbować kilka wersji na sobie. Ofertę mają szeroką, ciekawą i nęcącą. Myślę, że każdy może znaleźć coś dla siebie :)

      Usuń
  16. Ja nie znalazłam jeszcze dla siebie idealnej maseczki, która działałaby tak jak tego oczekuję. Dobrze, że piszesz o tej bo jestem na etapie zagłębiania się w ich asortyment :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam kilka ulubionych maseczek. Głównie oczyszczających. Ciągle jednak poszukuję tych o działaniu stricte kojącym, ostatnio coraz bardziej interesują mnie też formuły nawilżające. Szukam, szukam :)

      Phenome w ogólnym pojęciu bardzo polecam. Nie wiem, jakie masz oczekiwania, więc niczego konkretnego nie podsunę Ci pod uwagę, ale jeśli tylko będę mogła, chętnie pomogę w wyborze :)

      Usuń
  17. No kurczę, takie nawilżenie to nam daje krem,a od maseczki rzeczywiście wymagałabym więcej, dużo więcej. Jeszcze tez różany zapach dla mnie nawet okej ale co z tego jak efekty żadne.

    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiednio dobrany krem nawilża zdecydowanie lepiej. Ja również stawiam przed maseczką o takim działaniu dużo wyższe wymagania, dlatego szukam dalej :)

      Usuń
  18. Chyba raczej nie skusilabym się na te maskę. Z reszta ostatnim czasem jakoś zupełnie nie znajduje czasu na ich nakładanie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja nawet ostatkiem sił jestem w stanie wysupłać 20 minut na maseczkę :D

      Usuń
  19. no maseczka na pewno mnie nie zachęciła do zakupu, bo mam podobną cerę do Twojej :) może zwyczajnie dla "tłuściochów" ma za delikatne działanie. najczęściej ostatnio sięgam po białą glinkę z dodatkiem spiruliny :)
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może tak właśnie jest. Chociaż, z drugiej strony, ona nie ma ekstra oczyszczać (czego zwykle tłuścioszki poszukują), a koić, gdy cera tego potrzebuje - takiego działania niestety mi zabrakło.
      Białej glinki w czystej postaci jeszcze nie używałam, ale ze spiruliną przygodę zaczęłam niedawno i jestem ciekawa, jak sprawdzi się na dłuższą metę :)

      Usuń
  20. Szkoda, że u Ciebie nie popisała się...
    Ja wielbię różany aromat pod niebiosa, więc pewnie wybaczyłabym wiele ;)
    U mnie ostatnio królują maseczki z Caudalie - przepadłam dla oczyszczającej, a i nawilżająca jest godna uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też szkoda, bo czasami potrzebuję właśnie takiego kojącego działania, o nawilżeniu nie mówiąc. Będę szukać dalej.
      Właśnie! Caudalie - mam ochotę na kilka produktów. Z grubsza stworzyłam sobie listę. Nie wiem tylko, czy nie będę musiała jej trochę okroić :P
      Muszę maila do Ciebie naskrobać :D

      Usuń
    2. Megdilku, widziałam w mojej aptece, że 26 listopada mają mieć dermokonsultacje i wtedy obowiązuje ta promocja, że dorzucają pełnowymiarowe produkt w podobnej cenie gratis, więc jeśli chcesz, jak najbardziej mogę pośredniczyć :D

      Usuń
    3. Ależ ja cały czas mam to w pamięci :D :*

      Usuń
  21. Byłam pełna entuzjazmu i miałam nadzieję, że znalazłam w końcu coś na przebarwienia, a tu lipa : <

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przebarwienia to ciężki temat :/ Osobiście jeszcze nie używałam, ale znam pozytywne opinie w temacie maseczki rozjaśniająco-rozświetlającej z Korres (linia z dziką różą). Zerknij sobie :)

      Usuń
  22. Nie miałam tej maseczki. Ja najczęściej sięgam po ziaję, bingospa i próbuję różnych rodzajów maseczek w saszetkach, które dostępne są w drogeriach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bingospa zupełnie nie znam, ale sporo pozytywów czytałam o kilku ich produktach, może kiedyś kupię jakąś maseczkę :) Chyba nawet widziałam tę firmę w jakiś stacjonarnym sklepie, ale pewna nie jestem.
      Z takich saszetkowych maseczek mogę Ci polecić moje ulubione Mantagne Jeunesse - czekoladowe (mleczna i biała) są rewelacyjne :))

      Usuń
  23. Miałam ją w formie próbki i niestety lub stety również nie zauważyłam zbyt pozytywnego działania na skórę oprócz tego, że byłam pół godziny burakiem a potem skóra wracała do normalności. Czyli stany zapalne były jeszcze bardziej zaognione niż przed zastosowaniem maski.

    Ostatnio wzięłam też próbkę maski glinkowej od nich. Przypomniał mi się zapach mojej ulubionej maseczki z Noni Care, której już niestety nie ma w Rossmanie a szkoda bo to bardzo przyzwoita maska była. Z tego co zauważyłam to te kupione maseczki na bazie glinki o wiele lepiej się zmywają niż takie robione przeze mnie. Oczyszczenie ciężko mi zauważyć bo cały czas moja skóra jest oczyszczana przez specyfiki od dermatologa ale zauważyłam, że uspokaja stany zapalne i poprawia koloryt skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że mówisz. Przynajmniej wiem, że to nie widzimisię mojej cery. Żałuję, że kojąca maska ma zapędy do tego, by w pewnych przypadkach działać wprost przeciwnie. Spory zawód.

      Oczyszczającą natomiast bardzo lubię. Jej zapach kojarzy mi się z czystością i z czymś, co nie mogę do końca skonkretyzować, ale podoba mi się :D Noni Care nie znam, a z takich gotowców saszetkowych mogę polecić czekoladowe maski Montagne Jeunesse - jeśli nie używałaś, to gorąco zachęcam :)

      Na komfort zmywania na pewno wpływają dodatki, które znajdują się w składzie. Chociaż np. maseczki z glinką marokańską JMO wcale nie tak łatwo pozbyć się z twarzy. Z pewnością to też kwestia procentowej zawartości glinki w całej recepturze.

      Usuń
  24. JA uwielbiam maseczki z zieloną glinką bo świetnie sie u mnie sprawdzają, lubie też taką z siemienia lnianego, bo wtedy cera jest fajnie nawilżona :)

    Pozdrawiam, PiszącDniem : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glinkowe maski, to u mnie podstawa, bez nich nie wyobrażam sobie pielęgnacji. Lubię zarówno czyste glinki (zielona, ghassoul), jak i te gotowe maski na ich bazie z różnymi dodatkami :)
      O maseczce z siemienia lnianego pierwszy raz słyszę. Masz jakiś konkretny na nią przepis? :)

      Usuń
  25. Pierwszy raz o niej słyszę, szkoda, że nie podajesz składu. Ja sięgam praktycznie tylko po domowe maseczki, glinki albo algi i bardzo je sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam już kartonika, na którym ów się znajduje. Poza tym, Phenome zadbało o szczegółowość na swojej stronie internetowej. Tam możesz zapoznać się ze składem każdego ich kosmetyku, a nawet podejrzeć działanie każdego komponentu z osobna :)

      Glinkowe maseczki goszczą u mnie regularnie, a algi plastyczne, to moja słabostka - uwielbiam je :)

      Usuń
  26. A już myślałam, że to będzie coś fajnego :) Choć ja raczej sięgnęłabym po dobrą maseczkę oczyszczającą, lub jakąś odżywczą, przyznam że z Phenome nie miałam jeszcze nic, gdzie można dostać ich produkty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Phenome możesz kupić za pośrednictwem sklepu internetowego, a stacjonarnie dostępne są w firmowych salonach (tych jest niestety niewiele), albo w wybranych Douglasach. Spis tutaj: http://phenome.pl/pl/m1/nasze-sklepy :)

      Usuń
  27. Szkoda, że te plusy przegrywają z negatywami. Tej marki nie znam ale mnie kusi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Phenome ma wiele kosmetyków godnych zainteresowania. Ich takim sztandarowym produktem jest Multi-Active - peeling połączony z odżywczą maseczką. Jak będziesz mieć stosowną ku temu okazję, bardzo Ci go polecam :)

      Usuń
  28. Mam próbkę, muszę w końcu wypróbować.
    Moja ulubiona maska? Catastrophe Cosmetic z Lusha, ale żeby nie było Ci smutno, to na równie z maskami algowymi z Organique. Jezeli nie znasz, gorąco polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Algi Organique lubię bardzo :) Zwłaszcza borówkową i acne, świetne są.
      Na maseczki i czyściki z Lush mam ogromną ochotę i właśnie, że smutno mi będzie/jest, że tak trudno o nie :D Myślałam już nad tym, by na Allegro się w nie zaopatrzyć, jednak pojawiają się wątpliwości związane ze świeżością tych kosmetyków. Tak, czy siak, wiem, że gdy się okazja nadarzy, to sięgnę po nie swoimi łapkami :P

      Usuń