piątek, 25 października 2013

Porównanie popularnych top coatów

Witajcie :)


Jest na sali ktoś, kto nie wie czym jest top coat?

Ja nie wiedziałam. I dowiedziałam się stosunkowo niedawno. Przez wiele lat żyłam w nieświadomości, uboższa o wiedzę i efekt profesjonalnie wyglądającego manicure zrobionego w domowym zaciszu.
Był czas (bardzo długi czasowy odstęp), w którym to malowanie paznokci było dla mnie przykrym obowiązkiem - zmywanie, nakładanie i... czekanie! Unieruchomienie na kilkadziesiąt czasem minut było dla mnie karą za wszelkie popełnione grzeszki. Czynność tę wykonuję regularnie od lat kilku(nastu) i obecnie miałabym poważny problem z wyjściem gdziekolwiek bez warstwy emalii zdobiącej moje dłonie. Przyzwyczajenie bywa silniejsze od  obowiązku ;) Gdy usłyszałam więc o produktach, które mogą skutecznie przyspieszyć cały ten proces, bez zastanowienia sięgnęłam po swoją pierwszą buteleczkę.

Na dzień dzisiejszy mam już jasno wyklarowane wymagania, które spełnić musi lakier nawierzchniowy. Głównym, absolutnie niewzruszonym warunkiem jest rzeczywiste jego działanie przyspieszające wysychanie lakieru i jego utwardzenie - jeśli na tym polu produkt polegnie, nie daję mu już szansy na kosmetyczne katharsis.




Przechodząc do meritum.

1. Essie Good to Go - to on zapoczątkował u mnie erę ułatwionego, przyjemnego, szybkiego i ultra błyszczącego mani. W sumie zużyłam 3 opakowania - każde w innym wydaniu i, o dziwo, o innych właściwościach. Nie będę kryć swego rozczarowania, które rosło wprost proporcjonalnie do każdej nowo nabytej odsłony tego kultowego już produktu.
Pierwsza, będąca chyba pierwowzorem (biała nakrętka, niebieski motyw z logo Essie na butelce) spisywała się rewelacyjnie. Przyspieszenie wysychania utrzymane było na poziomie mistrzowskim - po pięciu minutach od nałożenia mogłam oddać się domowym obowiązkom. Fenomenalnie ukrywał ewentualne smugi, których sprawcą był lakier kolorowy, ponadto dawał niesamowity połysk i utrzymywał mani w ryzach dłużej, aniżeli bez jego pomocy byłby w stanie wytrzymać.
Kolejne opakowanie trafiło do mnie już z Superpharm, była to wersja ze srebrną nakrętką. Tutaj zaskoczyło mnie jedno - szybkość gęstnienia produktu w butelce. Tempo tego procederu było zastraszające, bowiem w połowie opakowania zawartość nie nadawała się już do normalnego użytku. Pozostałe właściwości wspominam bez znaczących różnic.
Natenczas korzystam z wersji z białą nasadką i jej poświęcę ostatnich kilka słów w temacie. Słów będących falą rozczarowań, wśród których kardynalnym zawodem jest fakt, iż do swego pierwowzoru w tempie wysuszania całego manicure się nie umywa. Owszem, przyspiesza cały ten przebieg, ale bywa i tak, że po 15 minutach od pomalowania paznokci, lakier wciąż podatny jest na odgniecenia. Zniesmaczenie wywołuje też jego potencjał do tworzenia smug na emalii bazowej i rozprowadzania na paznokciach bąbli napompowanych samoczynnie do butelki w trakcie normalnego użytkowania. Zauważyłam też jego negatywny wpływ na lakiery, które wcześniej nie sprawiały mi najmniejszych problemów - szybciej odpryskują, niektóre wręcz schodzą z paznokci płatami. Ponadto ma też ciągoty do niewielkiego obkurczania lakieru. Czarę rozżalenia przepełnia fakt, że wydajność produktu znacznie zmalała.

Mam wrażenie, że odkąd Essie oficjalnie należy do koncernu L`Oreal, jakość ich produktów nie jest już taka sama. Coraz więcej słyszy się o kiepskiej trwałości lakierów, czy ogólnej, gorszej ich jakości. Być może błędnie łączę te dwa fakty, trudno mi jednak splot tych wydarzeń pominąć milczeniem.

2. Seche Vite - na dzień dzisiejszy jest to najszybciej działający znany mi specyfik w swej kategorii. Nie dość, że wysusza mani w mniej, niż 5 minut, to i utwardza go, idealnie scalając ze sobą poszczególne jego warstwy. Nie tworzy smug, czy bąbli, a połysk, jaki zapewnia paznokciom, jest takim, który moje wymagania w temacie zaspokaja w 100%. Jego dużym minusem jest fakt, że widocznie obkurcza lakiery bazowe - najbardziej spośród całej przedstawionej tu dziś gromady. Jest też jednak najbardziej wydajnym, bowiem służył mi przez kilka dobrych miesięcy, a niezdatny do użytku stał się w momencie, gdy buteleczka opróżniona została w 3/4 całej swojej pojemności. Wielu użytkowników skarży się na jego upierdliwy zapach i toksyczny skład. Prawdą jest, że fiołkami nie pachnie, a mani zalecam robić przy otwartym oknie (bez względu na używane produkty), w składzie zaś możemy znaleźć toluen, w istocie będącym toksycznym związkiem, który może wywoływać m.in. podrażnienia oczu i skóry. Nowoczesne formuły winny odznaczać się składem jak najmniej szkodliwym dla użytkownika i w tym kierunku większość producentów zmierza. Czy SV zmieni kiedyś recepturę zachowując przy tym wszystkie swoje zalety?

3. Poshe - jawił się przez pewien czas jako 'zdrowsza' alternatywa dla Seche Vite. Lepszy skład, takie samo działanie. Na te slogany reklamowe marketingu różnorakiego złapałam się i ja. No bo dlaczego nie zastąpić czegoś dobrego czymś potencjalnie lepszym? Pełna nadziei - kupiłam. Zacznę od tego, że ze 'zużyciem' nie miałam problemu, gdyż wydajność Poshe nie jest najwyższych lotów. Posłużył mi naprawdę krótko, a zgęstniał po zużyciu jakichś 65% buteleczki. Do czasu mojej konfrontacji z najnowszą wersją GTG, uważałam Poshe za najmniej wydajny top spośród całej trójki. Teraz obydwa są dla mnie porównywalne. Lakier wysuszał w tempie akceptowalnym, choć bywało i tak, że po kilkudziesięciu minutach nadal był jeszcze odrobinę plastyczny, co nie przekładało się na mój pełen komfort i zadowolenie z niego. Podobnie, jak aktualna wersja GTG, miał tendencje do przenoszenia pęcherzyków powietrza z buteleczki na paznokcie. Oczywiście, przy odrobinie wprawy, da się tę niedogodność zniwelować, ale taka zabawa potrafi niestety zepsuć całą przyjemność. Połysk pozostawiony przez warstwę Poshe nie jest tak intensywny, jak dwóch jego poprzedników, ale nadal widoczny. Wpływu na trwałość lakierów bazowych nie zauważyłam.


Obejmując temat ogólnie - wszystkie powyższe lakiery nawierzchniowe mają swój wspólny mianownik. Wywiązują się bowiem z zadania, jakie przed nimi stawiam. Każdy z nich ma jednak właściwości i zachowania charakterystyczne dla siebie, co z kolei (pozornie) pozwala rozwikłać niezdecydowanie i skierować się ku temu najbardziej optymalnemu.
Dlaczego pozornie? Moje rozczarowanie Essie składnia mnie ku SV, jednak ten składowo nie do końca mnie zadowala. Z kolei Poshe, będący przyjaźniejszą pod tym względem alternatywą, jest dla mnie jednocześnie słabszym wydaniem SV w ujęciu ogólnym.

Ideału, jak widzicie, nie znalazłam. Podejrzewam więc, że będę wracać zarówno do SV, jak i Poshe. Pozycję z Essie zostawię na wypadek, gdybym z jakichś przyczyn nie zdążyła zaopatrzyć się w któryś z tej dwójki powyżej, bowiem ten pozostaje w stacjonarnym, odręcznym zasięgu.


Jakie jest Wasze zdanie w temacie top coatów? Zgadzacie się z moimi spostrzeżeniami?
A może macie swojego ulubieńca?


Pozdrawiam Was,
Megdil

111 komentarzy:

  1. Miałam SV, ale zgęstniał pod koniec. Teraz używam Essie i jest ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy top gęstnieje, to normalne. Tyle, że jedne robią to szybciej, inne pozwalają dłużej się sobą cieszyć. Są firmy, które oferują rozcieńczalniki, np. Seche Restore - gdy widzisz, że konsystencja top coatu staje się uciążliwa w użytku, dolewasz go zgodnie z instrukcją i po krzyku :)

      Usuń
  2. Essie miałam , lepszy jak dla mnie od SH ale gorszy od mojego faworyta Orly :), polecam jeszcze tego ostatniego zakosztować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w pamięci Twoją recenzję Orly, Ines :) Na pewno po niego sięgnę :)

      Usuń
  3. żadnego z nich nie posiadam, jednak też stosunkowo niedawno dowiedziałam się o magii top coatu :D
    Ja jednak czaję sie na taki z Essence na początku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z takich tańszych topów używałam jednego z Essence i Golden Rose. Obydwa miały za zadanie imitować efekt żelowy - Golden Rose był totalną pomyłką, pękał na paznokciach tworząc bardzo nieestetyczny efekt - choć pięknie nabłyszczał lakier, ale nie scalał wszystkich warstw ze sobą, no i o szybkim utwardzeniu nie było w związku z tym mowy. Ten z Essence natomiast wspominam lepiej, ale nie wysychał ekspresem i przez jakiś czas od pomalowania pozostawał plastyczny. Jeśli jednak chcesz zacząć od czegoś tańszego, to mogę zwrócić Twoją uwagę na ten z Essence (top nosi nazwę Better Than Gel Nails, bodajże :)).

      Usuń
  4. Mam teraz Ista-Dry od Sally Hansen i jest świetny, sprawdz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę o nim pamiętać i pewnie z ciekawości po niego sięgnę. Dziękuję :)

      Usuń
  5. mam za sobą 2 butelki Seche Vite a teraz Essie GTG i każdy ma jakieś mankamenty, jednak jeden który irytuje mnie najbardziej to fakt drastycznego obkurczania lakieru i dlatego póki co zostanę przy bardziej dostępnym essie ;)

    aaaa jeszcze SH zamierzam wypróbować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to obkurczanie też irytuje, żałuję, że SV robi to tak mocno, bo gdyby nie ten fakt i drażniący składnik w recepturze, byłby moim ideałem :)

      Ja, żądna nowych doświadczeń, mam w planach sięgnąć po Orly i Insta-Dri z SH.

      Usuń
  6. Miałam Poshe i nie byłam zadowolona... Teraz mam Seche i jestem zachwycona kolejną już buteleczką :) Mam swój sposób na zapobieganie obkurczaniu lakieru i jest git!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sposób na obkurczanie? Skuteczny i zawsze działający? Sprzedaj mi ten patent, proszę :P

      Usuń
  7. moje odczucia względem Essie i SV są bardzo podobne/ pewnie do żadnego nei wrócę, ideału poszukuję nadal ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wracać będę, bardziej lub mniej chętnie, ale będę. Choć poszukiwań również nie zaprzestanę :)

      Usuń
  8. Świetna notka, nie używałam żadnego z powyższych, bo nadal nie wiem, który wybrać. Polubiłam top coat z Golden Rose.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z którego jesteś zadowolona?
      Ja miałam jeden top z Golden Rose - ten, który ma imitować efekt żelowego mani. Zawiódł mnie okropnie - tworzył na lakierze nieestetyczne pęknięcia, no i nie przyspieszał wysychania, a na tym bardzo mi zależy.

      Usuń
  9. Używam z Catrice i jestem zadowolona. Może nie jest jakiś rewelacyjny, ale póki co nie myślę go zmieniać, bo jak widać trudno o ideał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami szkoda zachodu w gonieniu za ideałem. Jeśli masz coś, co Cię zadowala i nie budzi chęci do dalszych poszukiwań, to nie ma sensu robić tego na siłę :)

      Usuń
  10. miałam każdy z nich - essie w wersji ze srebrną zakrętką wybitnie szybko zgluciał i nie nadaje się już do użytku, sv mam już ente opakowanie, tak samo jak z poshe, ale oba powodują obkurczanie się lakieru. teraz używam jeszcze z sh i myślę, że to jest strzał w 10 :) (swoją drogą sama przygotowuję się do porównania tej czwórki)
    ps. odebrałam dziś lakier z poczty, dziękuję :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o Insta-Dri z SH? O nim czytałam różne opinie, ale tak, czy inaczej, mam zamiar go wypróbować. Tak samo, jak top z Orly, który polecała Czarna Ines. Jestem też ogromnie ciekawa kolorowych lakierów od nich, muszę zrobić rozeznanie kolorystyczne :D
      Na ranking topów u Ciebie będę czekać, chętnie zapoznam się z Twoimi opiniami, głównie o nieznanym mi z doświadczenia SH :))

      Nie masz za co dziękować :)

      Usuń
    2. tak, mówię o insta-dri z sh :) okazało się, że znalazłam też w czeluściach szuflady wysuszacz orly, ale a chiny nie pamiętam jego działania, więc recenzja się rozszerzy :]

      Usuń
    3. No to teraz porównania już na pewno Ci nie odpuszczę :D

      Usuń
  11. Miałam dwie butelki Seche Vite i jedną Poshe.Poshe jest dla mnie zdecydowanie gorszy,bardziej obkurcza lakier co wyglądał okropnie.SV też ma swoje minusy,ale mimo tych minusów wracam do niego,bo to strasznie ułatwia manicure :) Planuję kiedyś zakupić Essie Good To Go,jak na razie mam jeszcze top coat z Kinetics i też go sobie chwalę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie SV bardziej obkurcza lakier, okropnie mnie to denerwuje, ale tak, jak mówisz - idea top coatów bardzo ułatwia mani i przyspiesza całą tę czynność, a dla mnie to argument przetargowy. Płacę więc tę cenę i używam ich dalej ;)
      O Kinetics niewiele słyszałam, ale dokształcę się :)

      Usuń
  12. Z przedstawianych przez Ciebie nie miałam tylko tego z Essie, ale skoro się "zepsuł", to już się nie pokuszę o zakup.
    Zabawę z wysuszaczami zaczęłam od SV i byłam z niego bardzo zadowolona, u mnie rzadko obkurczał lakier, jedyne, co mnie denerwowało, to gęstnienie... Potem kupiłam Poshe i u mnie sprawował się świetnie, byłam z niego bardzo zadowolona - szybko sechł, był wydajny [ miałam go chyba pół roku ] i wysuszał. Połysk był mniejszy niż przy SV, ale w tej kwestii to chyba nic SV nie dorówna ;)

    Aktualnie używam Sally Hansen Insta Dri i niby jest okej, ale jednak widzę w nim najwięcej wad z moich dotychczasowych topów. Dobrze radzi sobie na cienkich warstwach lakieru kolorowego, ale jeśli z jakiegoś powodu warstwy są grubsze, bo np takich potrzebowałam do pełniejszego krycia, pojawia się problem z wysuszeniem całości. Niby z wierzchu jest okej, ale pod spodem już nie i tak, jak pisałaś, czuć, że lakier jest plastyczny... Ostatnio też zauważyłam, a jestem w połowie buteleczki, że robi takie mikro bąbelki na lakierze - nie jest to bardzo widoczne, ale wkurzające...

    Planuję powrót do Seche Vite, bo mam w zasobach rozcieńczalnik Seche Restore, więc gęstnienie mi już niestraszne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę odżałować, że GTG tak bardzo zmienił swoje właściwości. Pierwowzór był dla mnie właściwie idealny, tym trudniej przełknąć mi mankamenty aktualnej wersji.
      Ja z Poshe byłam początkowo bardzo zadowolona i wrażenia miałam bardzo podobne do Twoich. Gdy jednak spojrzałam na temat kompletnie, w porównaniu, wyszło, co wyszło. Zresztą, zawirowania w odbiorze działania kosmetyków, na przestrzeni używania ich w różnym czasie, już mnie nie dziwią ;)

      O Insta-Dri czytałam już trochę i mniej więcej wiem, czego się spodziewać. Z drugiej strony, paznokciowe historie są tak mocno subiektywne, że nawet, jeśli więcej w nim wad, niż zalet, nie podaruję sobie w tym przypadku przetestowania. Chętnie przekonam się o co z nim chodzi :)
      Te bąbelki są okropne. Może i nie rzucają się w oczy tak mocno, jak chociażby zbąblowany lakier kolorowy, ale gdy wiesz, że one tam są, to i bez zbędnego przyglądania się je dostrzeżesz. A to psuje radość z mani i poczucie kompletnej estetyki ;)

      Seche Restore kupię z następną buteleczką SV :) On chyba współpracuje nie tylko z produktami Seche?

      Usuń
    2. Megdil, wypróbuj sobie SH, bo może akurat Ci podpasuje? Tak jak piszesz, lakierowe wrażenia są subiektywne, przecież wszystko zależy od płytki, tego, jak jest ukształtowana i w jakim stanie, czy dobrze odtłuszczona, jak lakier nakładany, itd, itd. ;)

      U mnie Seche Restore sprawdza się też do lakierów kolorowych, ale niestety Poshe rozcieńczył mi tylko na kilka dni, potem wszystko wróciło "do normy"...

      Usuń
    3. M., wypróbuję, wypróbuję, to już przesądzone :D Mam nadzieję, że będę zadowolona :)

      Właśnie Hexx podzieliła się tym samym doświadczeniem. Szkoda, że Restore nie zdał egzaminu z Poshe. Może to kwestia tak radykalnej różnicy w składzie :) Ale wydaje mi się, że Poshe także ma w ofercie taki rozcieńczalnik. Chyba nawet Inglot coś takiego posiada, ale pewności nie mam :)

      Usuń
    4. Tak, Inglot ma też rozcieńczalnik, miałam, używałam do lakierów i fajnie się sprawdzał. Minus niestety za brak pipetki, bo utrudniało to dozowanie...

      Usuń
    5. Brak pipety? Musiałaś się namęczyć przelewając zawartość z buteleczki do buteleczki.
      Duże faux pas... W związku z powyższym zapominam, że Inglot ma w ofercie rozcieńczalnik :P

      M., powodzenia jutro! Nerwy zostaw w domu :) :*

      Usuń
  13. Bardzo lubię Seche Vite i mam już koleją buteleczkę. Kupiłam oczywiście z Restore. Zasmuciłaś mnie informacją o GTG. Kupiłam ostatnio jeden egzemplarz w Hebe i teraz zastanawiam się z którą zakrętką. Eh znowu wychodzi że to co szkodliwe jest niestety najlepsze w działaniu... szkoda.
    Btw mogłabyś zmienić link w blogrollu na www.iwetto.com? Z góry dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten toluen w SV trochę mierzi, ale ostatecznie z zadania, jakie przed nim stawiam, wywiązuje się bez zarzutu. Pomijając więc fakt obkurczania lakieru, który też mi nie odpowiada, będę do niego wracać - również z Seche Restore - zamówię wraz z następną buteleczką SV :)
      GTG się zepsuł i nikt mi nie powie, że tak się nie stało. Nie wiem, skąd te zmiany, bo tak na dobrą sprawę, nie słyszałam nigdzie o jakiejś 'mutacji' składowej :/

      Adres w blogrollu zaktualizowany, na życzenie :)

      Usuń
  14. Ja nie wiedziałam co to jest top coat ;D
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy post !:*
    Malwina

    OdpowiedzUsuń
  15. Dla mnie ideałem jak na razie jest Seche Vite :)

    OdpowiedzUsuń
  16. miałam seche vite, a teraz wykańczam poshe :) jestem bardzo ciekawa topu essie, ale nie mogę na niego trafić w super pharm... jak znajdę, na pewno kupię.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co widzę, w szafach często jest wykupiony. To nadal najbardziej popularny top coat od Essie, choć działanie już nie takie, jak kiedyś ;)

      Usuń
  17. Ja się wciąż zastanawiam co wybrać i chyba stanie na SV

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SV to dobry wybór, o ile nie przeszkadza Ci skład. Z tego, co widzę, obkurczanie lakierów to też kwestia indywidualnie odbierana. Spróbuj, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  18. Ja jestem w posiadaniu top coat-u z eveline - absolutny niewypał schnie ponad pół godziny jak tylko się skończy na pewno kupie sache vite

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam tylko o jednym topie z Eveline, Płynne Szkło? Napotkałam na same negatywne opinie, niestety.

      Usuń
  19. Dla mnie liczy się wyłącznie SV, dokupiłam Seche Restore i nie mam problemów z żywotnością.
    Zaliczyłam przygodę z Poshe i jestem na nie, mam Insta-dri z SH ale to jak ubogi krewny :P Z Essie nie miałam przyjemności i raczej nie planuję, zostaję przy SV aczkolwiek mam coś nowego na oku.
    Jeżeli miałabym sięgnąć po Poshe ponownie, to tylko w trakcie ciąży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wraz z następną buteleczką SV na pewno sięgnę również po Seche Restore. Próbowałaś rozcieńczać nim inne produkty, niż SV? Zastanawiam się, czy będzie kooperować również z innymi top coatami :)
      O Insta-Dri słyszałam różne opinie, sama też sięgnę po niego, choćby miało to oznaczać tylko zaspokojenie mojej ciekawości.

      A co nowego masz na oku?

      Usuń
    2. Nie, Restore nie zdało egzaminu przy np. Poshe ale idealnie nadaje się do kolorowych lakierów. Zyskują drugie życie :)

      Jak kupię to pokażę :) bo widzę, że to chodliwy towar i wczoraj nie bylo jak poszłam.... Dzisiaj namierzę inne miejsce :)

      Usuń
    3. Z tego, co kojarzę Poshe też ma taki rozcieńczalnik w ofercie. Szkoda jednak, że SR okazał się niekompatybilny z Poshe chociażby, lubię uniwersalność w takich produktach. Dziękuję za odpowiedź :)

      Będę wyczekiwać wspomnienia o tej nowince :>

      Usuń
  20. Megdil, ja wysuszacze znam od około roku, także nie jest z Tobą tak źle ;)
    Znam tylko Essie GTG. Kupiłam swój egzemplarz na allegroszu u solidnego sprzedawcy z wieloma pozytywnymi komentarzami. Mój egzemplarz ma białą zakrętkę i "niebieskie logo", wersja z USA. Spisuje się znakomicie i póki co nie mam ochoty na nic innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daga, na każdego przyjdzie pora :D
      No to jesteś w posiadaniu tej najlepszej, moim zdaniem, wersji. Nie dziwi mnie więc Twoje zadowolenie, bo to właśnie ten pierwowzór GTG sprawił, że tak bardzo zaprzyjaźniłam się z top coatami :)

      Swoją drogą - allegrosz? Wcześniej nie słyszałam o tym portalu, wyszukiwarka wprawdzie odnajduje adres, ale ten z kolei nie odnajduje żadnej treści, bo strona nie chce mi się wczytać :P

      Usuń
    2. Madzia, nazywam tak allegro.pl :)

      Usuń
    3. :D A już sądziłam, że to świeża konkurencja naszego aukcyjnego potentata :)

      Usuń
  21. Nie miałam żadnego z nich, zastanawiam się na Seche Vite tylko tego toluenu w składzie się trochę obawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już kwestia przekonań - ja nie jestem zadowolona, że składowo SV tak wygląda, ale sięgam po niego świadomie. Na rynku jest wiele alternatywnych rozwiązań - dwa z nich przedstawiłam w porównaniu :)

      Usuń
  22. No proszę, a dużo dziewczyn tak zachwala Poshe (być może tylko dlatego, że wydaje im się - skoro droższy - to lepszy). Ja przez długi okres czasu używałam GTG i byłam zachwycona, ale niestety do pewnego momentu. Każda buteleczka po zużyciu jakiejś tam ilości, powiem brzydko, gluciała. Wypróbowałam też SV, ale jego efekty mimo wszystko nie spodobały mi się tak jak GTG. Poza tym to obkurczanie, o którym piszesz... Obecnie używam Sally hansen Insta-dri i jestem w miarę zadowolona, choć nie ma w nim tego fajnego, żelowego wykończenia jak w dwóch w/w. Obecnie sporo dziewczyn poleca Kwika Kineticsa. Mam go, ale jeszcze nie używałam, więc swojej opinii nie dorzucę, ale podobno ma wykończenie jak GTG ale nie glucieje.

    A co do Essie i zmiany ich formuły podczas, gdy była pod skrzydłami a.i.polska a L'Orealem to jakoś nie chce mi się wierzyć... Niby dlaczego mieliby coś zmieniać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zdania, że wszystko sprowadza się do wymagań, a nie wszystko, co droższe jest lepsze. Są produkty, które trzeba wypróbować na sobie, bo ich odbiór jest tak mocno subiektywny, że i skrajne opinie nie dziwią.
      GTG był moim ideałem, ale kolejne z nim starcia obnażyły coraz to większe mankamenty. Kinetics właśnie sobie wygooglowałam, zaraz poczytam, zachęciło mnie to wykończenie.

      Jeśli zaś chodzi o pogorszenie jakości w produktach Essie - to są moje obserwacje, nie teza. Zmianę w GTG zauważyłam na sobie, narzekania w kwestii lakierów niejednokrotnie spotkałam u innych. A po co mieliby coś zmieniać - nie mam zielonego pojęcia - mam za to nadzieję, że to tylko kwestia tego subiektywnego odbioru ;)

      Usuń
  23. Ja miałam Essie ale No chips ahead- beznadzieja. Nic a nic nie przedłużał trwałości lakieru, marnowanie pieniędzy. Jeśli chodzi o wysuszanie to miałam styczność z 3. Essence xxl ultrashine (bodajże) był bardzo w porządku, chociaż mało wydajny. Później SH Insta Dri - okropnie bąbelkuje pod koniec używania. Teraz używam SH Dries Instantly czy coś takiego, nie pamiętam a jestem leniem i nie chce mi się sprawdzić :P Zobaczę jak się sprawdzi. Myślę, że następnym razem kupię Kwika, czytałam dużo dobrego na jego temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O No Chips Ahead słyszałam tylko negatywnie, nie mam nawet ochoty sprawdzać go na sobie. Z Essence używałam kiedyś jednego topu - Better Than Gel Nails. Dawał ładny efekt, bo rzeczywiście nabłyszczał, a niektórym lakierom, zwłaszcza tym shimmerowym dodawał też fajnej głębi, ale nie przyspieszał wysychania tak, jak te powyżej opisane. Niemniej, uważam, że warto się nim zainteresować, jeśli szuka się tańszej alternatywy, choć nie wiem, czy jest jeszcze dostępny?

      Insta-Dri dam szansę. A co do Kwik, masz na myśli Dry Kwik z Sally Hansen, czy Kwik z Kinetics? :D

      Usuń
  24. Chyba z tych trzech sięgnę w przyszłości po SV :) Sama bardzo długo nie miałam do czynienia z top coatami, przez co bardzo rzadko malowałam paznokcie, czekanie aż lakier wyschnie doprowadzało mnie do szewskiej pasji.
    Aktualnie używam taniego jak barszcz top coatu z NYC, i jestem ogromnie zadowolona - wysusza błyskawicznie, przedłuża trwałość lakieru, no i cena ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja malowałam paznokcie regularnie, ale o czerpaniu z tego przyjemności nie było mowy :P Teraz wszystko odbywa się szybko, a i efekt końcowy znacznie bardziej mi się podoba - wysoki połysk lakieru to coś, co lubię :)
      NYC, nie znam, ale skoro wysusza w mig, to znak, że spełnia podstawowe zadanie :) A jaki daje połysk? Wykończeniem przypomina to żelowe?

      Usuń
  25. mam w szufladzie SV i GTG (nie wiem nawet z jaką nakrętką?).. oba uzyłam po razie i coś mi nie wyszło i rzuciłam w kąt.. albo jestem za ciemna / za mało ogarnięta by nauczyć się ich obsługi.. albo coś źle zrobiłam.. albo za szybko się poddałam.. muszę dać im jednak jeszcze szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co Ci nie wyszło, Marti??

      Stawiam na to, że za szybko się poddałaś, bo obsługa top coatów to nic skomplikowanego, czasami tylko trzeba znaleźć na nie sposób, w zależności od tego, co i jak sknociły :)

      Usuń
  26. Lubię top coat z Inglota, ale niestety również długo schnie, więc ideałem nie jest... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mi przypomniałaś, że miałam kiedyś jeden top z Inglota :) Ten, który miał przyspieszać wysychanie, ale... cóż. Nie sprawdził się pod żadnym kątem. Ani nie wysuszał, ani nie nabłyszczał. O utwardzeniu nie było mowy.

      Usuń
  27. Ja od niedawna mam Insta Dri.
    To totalny debiut, bo wcześniej w swojej kosmetyczce nie miałam takiego specyfiku.
    Co za tym idzie, brak mi porównania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, żebyś była zadowolona :) Ja na Insta-Dri też się skuszę, w swoim czasie dam mu szansę na wykazanie się ;)

      Usuń
  28. Mi Essie rowniez sie nie sprawdzil, nie rozumie tych zachwytow nad nim... mialam tylko buteleczke ze srebrna nakretka, wczesniej rowniez nie mialam pojecia o istnieniu czegos takiego jak top coat. Jednak jego skutecznosc w przedluzaniu trwalosci mani sprawila, ze zaczelam szukac podobych jemu... Uzywalam tez OPI, wersje szybko wysychajaca, zgluciala jeszcze szybciej niz Essie. Teraz mam Sally Hansen i jest calkiem ok, jestem zadowolona ale trzeba pomalutku nakladac bo moga tworzyc sie babelki. Wysycha dosc szybko, nie kurczy lakieru i jest bardzo plynny i nie glucieje a zuzylam juz okolo polowy opakowania i nie zmienil konsystencji. Nie mialam SV ale bardzo nie lubie zamawiac przez internet kosmetykow a nie wiem gdzie moglabym go dorwac tradycyjna metoda kupna ;> SH jest ok i jest tani wiec chyba ze mna zostanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zachwycałam się tą pierwotną wersją GTG, bez dwóch zdań, najlepszy top coat, jakiego używałam.
      Do tego z OPI wcale mnie nie ciągnie, choć ostatnio przepraszam się z ich lakierami i coraz chętniej po nie sięgam :)
      Insta-Dri mam w planach wypróbować, choć podobno nie daje tak błyszczącego wykończenia, jak SV np. Mimo wszystko, chcę sprawdzić jego działanie na sobie.
      Co się zaś tyczy możliwości stacjonarnego kupna Seche Vite - w PL nie spotkałam się z nim nigdzie, w żadnej drogerii, czy perfumerii, do których chadzam. Może u Ciebie rzecz ma się zgoła inaczej, choć z drugiej strony, internetowy zakup top coatu nie wiąże się raczej z potencjalnym rozczarowaniem kolorystycznym, czy tym związanym z konsystencją :)

      Usuń
    2. Mi najbardziej przeszkadzala ta gesta konsystencja w GTG, przez co aplikacja byla nieprzyjemnia, dluga. Lakier wcale nie wysychal szybko, do tego odklejal sie calymi platami. Mimo wszystko wytrzymywal dluzej niz dobe na paznkokciach ( a u mnie tylko chanel sie trzyma sam z siebie dluzej ).
      SH rzeczywiscie nie robi mega polysku ale poza tym ma same plusy. Aaaa i ja nie uzywam Insta-Dri, posiadam wersje w przezroczystym opakowaniu - Dries Instantly.

      Usuń
    3. Dries Instantly to kolejny top, na który zwrócono mi dziś uwagę :) Nie znam go i chyba wcześniej o nim nie słyszałam :) Wybadam grunt na podstawie Insta-Dri, jeśli mi się przysłuży, spróbuję też Dries Instantly, dziękuję :)

      Ja, na szczęście, nie mam takiego problemu z trwałością lakierów, gdyby miały mi się trzymać zaledwie jeden dzień, oszalałabym :P

      Usuń
  29. dla mnie essie to niewypał, nie wiele działał w moim przypadku. Natomiast niedawno zakupiłam miniaturkę Poshe i zakochałam się w tym topie!!! Pięknie nabłyszcza, znacznie przedłuża trwałość i nie ściąga lakieru przy skórkach. Mój ideał <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie z kolei obydwa reprezentują mniej więcej ten sam poziom :)

      Usuń
  30. A ja właśnie poluję na nowy Top i Base Coat :) Zastanawiam się nad zakupem Essie, myslę, że póki nie wypróbuję nie dadzą mi spokoju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, znam to :P Recenzje pomocnicze swoją drogą, ale własne ciągoty prędzej, czy później przychodzi nam zaspokoić. Zwłaszcza, jeśli jakiś (w tym przypadku) kosmetyk wierci dziurę w głowie :D
      Base coatu sama szukam, zastanawiam się nad wykorzystaniem do tego celu odżywki z Essie, Nourish Me. Podobno sprawdza się dobrze, więc pewnie sięgnę właśnie po nią :)

      Usuń
  31. Good to go bardzo lubiła. teraz zdradziłam go z sally hansen -jest fajny:) kusi mnie jeszcze ORLY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Insta-Dri mam w planach, podobnie, jak Orly - jestem go bardzo ciekawa :)

      Usuń
  32. Też wciąż szukam swojego top coatu idealnego, już miałam się zachwycać nad tym Seche, że może sobie zakupię, ale potem doczytała o tym składzie i tez niekoniecznie mi się to podoba. No nic pozostaje szukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na rynku jest ogrom top coatów o lepszym składzie, na pewno znajdziesz coś dla siebie :)

      Usuń
  33. Ja mam SV i GTG i oba sá ok. chociaz SV lubié bardziej bo GTG najlepiej spisuje sié u mnie tylko na lakierach Essie. Nie wiem czemu...
    U moich niemieckich kolezanek wiékszosc zachwyca sié essence studio nails better than gel nails top sealer, który nie tylko szybko lakier wysusza ale tez wzmacnia lakier i daje efekt zelowych (mocnych) paznokci.
    nie wiem czy o nim slyszalas?
    ale polecam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha..SH Insta-Dri podobno pogarsza trzymanie sié lakieru...
      czytalam duzo recenzji i dziweczyny wlasnie marudzily ze przez HS Insta-Dri szybciej lakier odpryskuje.

      Usuń
    2. Ja nie zauważyłam różnic we współpracy poszczególnych topów z lakierami odmiennych firm, ale wszystko zależy też od samych paznokci, ostatecznie formuła GTG może nie dogadywać się z innymi lakierami, które posiadasz, choć przy tak uniwersalnym produkcie nie powinno się to dziać...
      Top z Essence, o którym wspominasz, miałam :) Dawał ładny połysk i wyciągał głębię z shimmerowych lakierów, ale nie wysuszał mani tak szybko, jak te wyżej wymienione. Niemniej, miło mnie zaskoczył :)

      Zbiłaś mnie z tropu tą wiadomością o Insta-Dri, bo przeczytałam kilka o nim opinii i na takie wieści jeszcze nie trafiłam. Skuszę się na niego tak, czy inaczej, ale będę mieć na uwadze Twoją przestrogę. Dzięki!

      Usuń
  34. Mam GTG i szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś o wiele lepszego, przeczytałam o nim tyyyyle pozytywnych opinii, a szału nie ma. Aktualnie używam Essence Studio Nails i jest ok ;) Jak już wykończę swoje zapasy spróbuje SV :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o topie z Essence imitującym efekt żelowych paznokci? W takim czarnym opakowaniu?
      GTG był moim ulubieńcem, od niego zaczęło się moje uwielbienie i uzależnienie od top coatów. Żałuję, że jego jakość tak podupadła :/

      Usuń
    2. Nie,nie on jest w przezroczystej buteleczce z białą nakrętką. Może nie schnie jakoś mega szybko ale paznokcie po nim bardzo się błyszczą :) Szkoda, że nie było mi dane wypróbować GTG zanim jakość się pogorszyła. A może po prostu spodziewałam się po nim cudów? :)

      Usuń
  35. Uzywalam Sally Hansen Insta Dri i Seche Vite i jak dla mnie sa to bardzo podobne topy. Jak skoncze SV to pewnie kupie top z Orly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie trzy, o których wspomniałam są podobne, ale dla mnie różnią się konkretnymi cechami.
      Orly też wypróbuję, jestem bardzo ciekawa, jak się spisze :)

      Usuń
  36. Chyba jestem ostatnią top-coatową dziewicą na świecie :))

    OdpowiedzUsuń
  37. nie miałam jeszcze ani jednego topcoatów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to polecam się zaopatrzyć, jak raz zasmakujesz, nie będziesz mogła się już bez niego obyć :)

      Usuń
  38. Nie używałam żadnego z tych Twoich :) ja wychodzę z założenia, że top coat nie musi być świetnej jakości i stawiam na Miss sporty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wychodzę z założenia, że musi spełniać swoje zadanie, a jakość to kwestia względna :) Ważne, byś była zadowolona. O to w tym wszystkim chodzi :))

      Usuń
  39. z całej trójki posiadam tylko nową wersję Essie i osobiście również się nim rozczarowałam. niestety ciągle poszukuje swojego idealnego topu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy znajdziesz, daj znać :P
      Ja mam kilka sztuk na celowniku, mam nadzieję, że wreszcie któryś usatysfakcjonuje mnie w 100% :)

      Usuń
  40. ja uzywam top coat ktory kupuje u przedstawiciela salonow ksoemtycznych :). Tych Twoich nie znam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja posiłkuję się tymi dostępnymi dla zwykłych zjadaczy chleba :P
      A polecasz jakiś konkretny?

      Usuń
  41. Moglabym sie podpisac pod Twoja recenzja SV i Essie, nie mialam Poshe, ale mysle to nadrobic. Teraz mam Sally Hansen i czasami mnie wnerwia, lubi matowic mi paznokcie tylko na prawej rece i tworzyc pecherzyki, innym razem jest genialny i stosuje mi sie go przyjemnie. Essie znienawidzilam po pierwszej buteleczce, chyba najbardziej spodobal mi sie SV :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Good to Go kochałam niesamowicie, ale to czasy zamierzchłe i żałuję, że wraz z każdą kolejną buteleczką moje gorące uczucie słabło ;)
      Sally Hansen mam zamiar skosztować, choć rozbieżnych opinii o nim jest mnóstwo. Obawiam się tylko, że nie zadowoli mnie do końca pod względem szybkości wysuszania i siły połysku, bo ten lubię bardzo :)
      U Ciebie jest bardzo kapryśny... A co masz na myśli mówiąc, że lubi matowić paznokcie? Przytłumia błysk lakieru kolorowego, czy jego połysk szybko znika?

      Usuń
    2. Jest kapryśny, znowu dwa paznokcie nie doschły tak szybko jak reszta i je uszkodziłam, grrr. Z matowieniem, mam na myśli, że matuje kolorowe emalie. Co śmieszniejsze, nie robi to na całej płytce tylko na końcówkach, tworząc przy tym ironiczny frencz :D ja do niego nie wrócę, chociaż nie gęstnieję to za mało, abym kupiła go drugi raz.

      Usuń
  42. SV właśnie zużyłam i to obkurczanie lakieru bazowego doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Wysusza lakier mistrzowsko, ale niestety liczą się także inne kryteria. Essiaka i Posh nie miałam, ale nad obydwoma się zastanawiam. Póki co używam wysuszacz z Nail Teka, które jest niezły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem warto dać szansę tym, które jednak oprócz pewnych mankamentów mają też zalety. Istnieje wówczas duże prawdopodobieństwo, że sprawdzi się i u nas.
      Z Nail Teka znam tylko odżywki :) Ale może i o top się kiedyś pokuszę, dzięki za podsunięcie pomysłu! :)

      Usuń
  43. dla mnie numerem jeden jest Sally Hansen

    OdpowiedzUsuń
  44. z Tych co pokazałaś w poście nie miałam tylko poshe. Ja jeszcze nie znalazłam top coatu ideału - SV bardzo lubię za połysk, trwałość i ekspresowe wysuszanie ale bardzo drażni mnie ściąganie lakieru. Essie troszkę wolniej wysycha i odrobinkę mniej błyszczy ale też mniej ściąga lakier (i to nie każdy). Ostatnio kupiłam Insta Dri - aplikacja super, całkiem szybko wysycha, nie ściąga lakieru ale w ogole nie jest odporny na zarysowania i nie przedłuża trwałości lakieru... będę szukać dalej może w końcu znajdę ideał :p

    a propo essie - to ja polecam zamawiać top coat na allegro ( ten z usa) bo te z Super pharm (lub innych drogerii) są jakieś gorsze ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę wypróbować Insta-Dri, ale obawiam się właśnie tego, że pod względem połysku mnie nie zadowoli - lubię, kiedy mani do czasu zmycia maksymalnie błyszczy. No i tego, że za bardzo będzie odstawał w kwestii szybkości wysychania od znanych mi dotychczas topów.
      Dziękuję, że podzieliłaś się spostrzeżeniami, wezmę je sobie do serca :)

      W stosunku do GTG mam takie same odczucia :/ Zupełnie nie rozumiem tych rozbieżności. Co śmieszne - każda kolejna buteleczka jest coraz gorsza :/ Jeśli trafię kiedyś na wersję ze Stanów, to na pewno kliknę, bo z tej byłam bardzo zadowolona :)

      Usuń
    2. Nie zgadzam się co do Insta-Dri, wg mnie przedłuża trwałość lakieru i to znacznie, jak dla mnie połysk też daje bardzo ładny. Ale zależyy jakie kto ma standardy :D Może mam słabe wymagania ha :P

      Usuń
  45. Essie i Seche Vite chodziły mi po głowie od jakiegoś czasu, ale w końcu zdecydowałam się na coś dostępnego stacjonarnie i kupiłam Sally Hansen Insta-Dri - jak dla mnie bardzo dobry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Insta-Dri wypróbuję tak, czy inaczej. Nie nastawiam się w żadną ze stron, mimo bardzo rozbieżnych opinii. Wypróbuję i ocenię :)
      Z tego, co wiem, w sieci produkty SH są znacznie tańsze. Przy okazji, polecam ich żel do usuwania skórek - świetny :D

      Usuń
  46. Ja swoją przygodę z top coatami zaczłęam z SV. Nie można temu produktowi odmówić wysokiego działania. Lakier wysycha dosłownie w oka mgnieniu, a szklana powłoka jaką tworzy, nie dość, że ładnie wygląda, to sprawia, że lakier jest prawie niezniszczalny. Mimo wszystko dla mnie zbyt dużo jej właściwości zniechęcało do używania, jak chociażby szybkość gęstnienia, czy to, że u mnie mimo starannego rozprowadzania lakieru często pojawiały się widoczne granice, gdzie nie dociągnęłam go na płytce. Przerzuciłam się na Essie GTG, w tej wersji o której pisałaś, jako aktualnej i dla mnie to strzał w dziesiątkę. Nie nadaje aż takiego połysku, jak SV, co czasem jest dla mnie nawet plusem i nieco słabiej utrwala manicure. Jedak u mnie wysycha tak samo szybko i jest zdecydowanie łatwiejsza w obyciu, ja pozostaję przy nim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że u mnie Essie gęstnieje szybciej, niż SV? W dodatku jest mniej wydajny, właśnie kończę kolejną buteleczkę i jestem zaskoczona, jak szybko jej koniec nadszedł...
      Dobrze jednak, że Tobie fajnie służy. Oby Cię nie zawiódł! :)

      Usuń
  47. Ja cały czas szukam ideału, SV jeszcze nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń