poniedziałek, 2 września 2013

Pat&Rub, Odżywka do włosów Objętość i Wzmocnienie

Witajcie :)


Walka o zdrowe, mocne i lśniące 'hollywoodzkie' włosy to nie lada wyzwanie - zwłaszcza dla tych z nas, które zaczynają ją od stanu wołającego o pomstę do nieba. Bywają wzloty i upadki - rzecz normalna, ale najważniejszymi i bardzo pomocnymi kwestiami są w tym przypadku pokłady naszej wytrwałości i cierpliwości - wszak to od nich, w pierwszej linii, uzależnione jest powodzenie naszej misji.
A ta jest prosta - pomóc.

Jedną z lubianych przeze mnie odżywek miałam już okazję Wam przedstawić *klik* - nadal ją uwielbiam, nadal polecam i każde pozytywne na jej temat zdanie powtórzę z ręką na sercu :)
Lubię jednak działać kompleksowo, intensywnie i z wielu frontów, poza tym, w pewnych zagadnieniach, doceniam różnorodność - a wszystko to znajduje odzwierciedlenie również w mojej włosowej pielęgnacji.

Z uwagi na wspomnianą rozmaitość, pod lupę wezmę dziś odżywkę firmy Pat&Rub, wchodzącą w skład serii Objętość i Wzmocnienie, przeznaczonej do włosów zniszczonych, cienkich i przyklapniętych.




Produkt zamknięty jest w 200 ml tubie z dość miękkiego plastiku, zamykanej na zatrzask, która oferuje świetne dozowanie wydobywanej ilości, możliwość czuwania nad jej zawartością, a przy zbliżającym się denku - rozcięcie i wykorzystanie kosmetyku do ostatniego mililitra. Ponadto na zadrukowanym obszarze znajdziemy wszystko to, co znaleźć się tam powinno - krótka charakterystyka działania, sprecyzowane zalecenia i sposób użytku, informacje o przydatności kosmetyku oraz skład. Warto dodać, że nawet sam nadruk jest dobrej jakości, gdyż mimo częstego przetrzymywania tubki w podróżnej kosmetyczce, zachował swą czytelność.

Kryterium związane z użytkowaniem kosmetyku również mnie ukontentowało - konsystencja jest gęsta, dość "zbita", ale cały czas lekka i kremowa, a co ważniejsze - zgodnie z obietnicą wystawioną na opakowaniu, nie obciąża włosów (aczkolwiek polecam zwrócić uwagę na czas jej działania - w moim przypadku czas maksymalny to 15-20 minut, później odżywka zasycha na włosach i nie wyzwala z siebie całości swoich możliwości). Wydajność produktu również oceniam pozytywnie, gdyż pomimo mojej hojnej ręki wynikającej ze sporych odżywczo-nawilżających potrzeb, ta odznaczyła się zadowalającym okresem użyteczności (ze względu na moje preferencje nie używałam jej codziennie - choć i tak okresowo bywało - zakładam jednak, że przy takiej częstotliwości, posłuży nam 2-3 miesiące - w zależności od indywidualnych czynników takich, jak długość i gęstość włosów, czy ilościowe upodobania).

Kolejną kwestią, w tym przypadku podlegającą ocenie w pierwszej kolejności, jest skład, który wraz z producenckim opisem (a ten drugi coraz rzadziej na mnie działa) bardzo zachęcił mnie do jego skosztowania.




Jak widzicie, brzmi bardzo wabiąco i obiecująco. Na tym etapie pojawia się jednak pewien szkopuł, bowiem na stronie producenta widnieje skład odmienny *klik*. Wprawdzie swoją sztukę nabyłam już jakiś czas temu i chwilę na swój debiut poczekała, jednakże w międzyczasie nie słyszałam o żadnym przetasowaniu składowym. Być może taka informacja została gdzieś podana, a mnie zwyczajnie ominęła. Niemniej skład się zmienił i weźcie na to poprawkę - odjęto kilka składników (np. wodę z zielonej herbaty [zamieniono ją na ekstrakt z tejże], czy olej jojoba), poza tym nie wiem, w którym ze składników powyżej winniśmy doszukiwać się właściwości przypisywanych jogurtowi, gdyż w składzie mojej wersji go nie widzę (w wydaniu online natomiast, owszem, jest). Temat jest zatem dyskusyjny.

A co z działaniem?

Dotychczas przeszłam przez szereg lepszych i gorszych, tańszych i droższych kosmetyków dedykowanych włosom. Potrafię docenić prawdziwy potencjał produktu, nawet, jeśli początkowo ujawnia go nieśmiało.
Muszę zaznaczyć, że moje relacje z tą odżywką były różnorodne. Nie jest to jedna z tych pozycji, która już po pierwszym użyciu jest w stanie nas w sobie rozkochać. Nie wiem, czy w ogóle może to zrobić. Wprawdzie wraz z każdym jej użyciem włosy zdawały się odżywać - z całą pewnością były jej wdzięczne za dobro, które im dostarcza, ale bywały też takie momenty, w których nie dawała sobie rady z dostatecznie dobrym nawilżeniem moich zniszczonych kosmyków. Oczywiście, zdaję sobie sprawę z tego, że to nie maska, że każdy kosmetyk ma swoje pole rażenia - ale wiem też, iż są takie produkty, które z powierzonego im zadania wywiązują się wyśmienicie, a nawet lepiej (JMO).
W przypadku P&R wiele zależy od rodzaju szamponu, który przed nią zastosujemy (a to wcale nie jest takie oczywiste!), bowiem im lepsze i łatwiejsze w dalszej współpracy zostawi on włosy, tym lepiej P&R spisze się w swojej roli.
Dla przykładu - szampon Babydream (powszechnie już chyba rozpoznawalny) w połączeniu z moimi włosami przyprawiał mnie o dziką złość i absolutną bezradność w momencie ich rozczesywania. Autentyczne kołtuny, z którymi za każdym razem przychodziło mi się zmagać, okazywały się zbyt trudnym przeciwnikiem dla odżywki z P&R, która, owszem, wygładzała i nawilżała nieco włosy, ale w tej konfiguracji nie była w stanie w pełni mnie zadowolić. Natomiast wraz z szamponami, które podobnie zatrważających historii z moją czupryną nie tworzyły, wychodziła obronną ręką, pozwalając mi na poczucie uciechy z miękkich, nawilżonych i wygładzonych włosów.

Co natomiast z jej atutowymi zadaniami - objętością i wzmocnieniem? Objętość - jest. Wprawdzie na efekt spektakularnie pogrubionych kosmyków nie winniśmy się nastawiać, ale na przyjemną i jednak wyczuwalną odmianę owszem :) Nie twierdzę, że inne odżywki (czy nawet odpowiednie szampony) nie są w stanie jej dorównać, ale nie mogę jej przez to odmówić tego działania. Osoby o cienkich włosach, którym ta jest dedykowana, na pewno ucieszy owy rezultat. Wzmocnienie natomiast to zagadnienie wymagające długofalowego działania. Nie zauważyłam, by włosy szybciej mi dzięki tej odżywce rosły. Nie zauważyłam też, by nagle przestały wypadać. Z pewnością nie jest to więc remedium na tego rodzaju bolączki. Jako pomocnik w konkretnym planie działania, owszem, jest mile widziana. Solo, przy włosach bardzo zniszczonych, nie zdziała cudów.

Konkludując - mimo iż do wyznaczonego ideału jej daleko, nie mówię jej nie. Uważam ją za dobry do wspomożenia intensywnej pielęgnacji produkt, ale jako fundament w ratowaniu włosów bardzo zniszczonych, moim zdaniem, nie sprawdzi się. Lubię ją za efekt pogrubienia kosmyków, miękkość, lekkość i naturalny połysk, które osiągam łącząc ją z odpowiednim szamponem.
Wiem, że jeszcze do niej wrócę - choćby i po to, by zweryfikować odmienny, zmodyfikowany skład.



Używałyście tej odżywki? Może macie inne zdanie na jej temat?

Jeśli znacie coś, co zauważalnie wzmacnia włosy oraz ich cebulki - koniecznie się tym podzielcie! :)


Pozdrawiam Was,
Megdil

87 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa, rzetelna recenzja. Ja niestety nie miałam okazji jej przetestować, ale może w niedalekiej przyszłości wypróbuję, bo skład prezentuje się całkiem nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre składy to domena P&R, trudno im tego odmówić :) Ja jestem ciekawa tej wersji o zmodyfikowanych składnikach i również chętnie ją wypróbuję.

      Usuń
  2. Strasznie lubię Twoje recenzje! :) Jeżeli chodzi o odżywianie włosów zdecydowanie bardziej preferuję maski, odżywkę mam jedną i sprawdza się super- Dove, ale zdaje sobie sprawę, że jej skuteczność zawdzięczam raczej silikonom ;) nie polecę Ci nic szczególnego, bo na moich włosach prawie wszystko dobrze się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Madziaku :)
      Widziałam Twoje włosy na Instagramie - do szczęścia im chyba wiele nie trzeba :P Ja muszę się mocno wspomagać :D

      Usuń
  3. Nie miałam ale mam zamiar wypróbować którąś z odżywek, ciekawa jestem jak się u mnie sprawdzi. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to jestem ciekawa, którą wybierzesz :)

      Usuń
  4. Ciekawa opinia :) Z marką P&R nie miałam jeszcze zbyt wiele do czynienia, ale mam parę produktów na oku, choć nie są one przeznaczone do włosów. Z ciekawości jednak zerknę na składy odżywek, może znajdę coś ciekawego dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A które produkty Cię nęcą? :D
      Nie porównywałam składów wszystkich dostępnych u nich odżywek, ale podejrzewam, że wszystkie mogą się czymś poszczycić, więc może coś odpowiedniego dla siebie znajdziesz :)

      Usuń
  5. Nie znam tej odżywki. W ogóle nigdy nie miałam kosmetyków tej marki, choć nie mogę powiedzieć, że mnie nie kuszą :)
    Co do wzmocnienia włosów oraz cebulek - może jakaś wcierka? Olejek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stosuję teraz Jantar i jestem z niego całkiem zadowolona, ale cały czas rozglądam się za czymś innym. Myślę, że uderzę ponownie w stymulujący olejek Khadi i zobaczę, jak teraz się sprawdzi.

      Usuń
  6. Bardzo wyczerpująca recenzja :) Myślę, że mimo kilu minusów, skusiłabym się na tą odżywkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Bo ona jest dobra i myślę, że warto dać jej szansę - tyle, że nie należy traktować jej jako zbawienie dla bardzo zniszczonych włosów :)

      Usuń
  7. Pierwszy raz czytam o tej odżywce ale to nie dla mnie.Moje włosy po umyciu mają taką objętość, że aż się przez to załamuję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompletnie nie znam tego uczucia :P Chyba, że mi się napuszą przez wilgotne powietrze - ale wtedy je związuje i mam spokój :)

      Odpowiednie dociążenie włosów nie rozwiązuje Twojego problemu?

      Usuń
  8. Nie znam tej odżywki, ale maskę regenerującą z P&R polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam maskę i była całkiem ok :)

      Usuń
  9. niestety nie miałam jeszcze nic z tej firmy

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam jej, zainteresowało mnie to że dodaje objętości, hmm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Efekt większej objętości jest, podobnie jak po szamponie z tej serii - również byłam mile zaskoczona :)

      Usuń
  11. ja mam maske regenerująca i podobnie jak z tą odżwyka jej optymalny czas to 20 minut na włosach, później robi się z niej kask :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również miałam tę maskę i z tego, co pamiętam przyjemnie odżywiała moje włosy, ale te były wówczas w gorszej kondycji, więc ciekawa jestem, jak teraz by się spisała :D
      A nakładasz ją na mokre, czy suche włosy?

      Usuń
  12. Ja w ogóle z Pat & Rub jeszcze nic nie miałam, ale nie, że nie chcę, tylko jakoś tak, jak będę miała okazję to na pewno wyprobuję. Najbardziej z całej opowieści zaintrygowała mnie zagadka ze składem, zastanawiam się ile w tym celowego zabiegu a ile nie dopatrzenia czy w sumie nie wiem czego, ale ciekawe...
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, mnie naszła myśl, że poknocili coś z opakowaniem - przynajmniej tej mojej wersji, bo w krótkiej charakterystyce wspomnieli o jogurcie, a w składzie próżno go szukać (no, chyba, że ja nie widzę?). Ale z drugiej strony, patrząc na tę wersję w sklepie online, skład się wyraźnie zmienił - i nie tylko w kwestii obecności tego jednego składnika. Poza tym, również na opakowaniu widnieją inne opisy. Nie mam pojęcia :/

      Usuń
  13. Nie znam pielęgnacji włosów P&R , tej odżywki Jonha też nie znam, ja polecam sprawdzoną przeze ze mnie serię Klorane , i szampon i odżywkę, u mnie się świetnie sprawdzają , cena przyjemna , zdarza się promocja, że do szamponu jest dodawana gratis miniaturka odżywki albo odwrotnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę u Ciebie poszperać, bo wiem, że gdzieś w komentarzach wspominałaś o kuracji Klorane, a mnie taka notka na Twoim blogu jakoś ominęła :(
      Miałam jeden szampon z Klorane (wersja z Chininą) i nie byłam zadowolona - niesamowicie plątał mi włosy - coś na miarę Babydream, a tego, niestety, nie toleruję. Zaraz nadrobię lekturę :)

      Usuń
  14. nie znam tej odżywki...aż wstyd się przyznać ale nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku P&R ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden to wstyd :) Chociaż firma ma kilka godnych polecenia kosmetyków, więc w miarę możliwości, polecam się rozejrzeć :)

      Usuń
  15. Nie znam.. Ale sama szukam dobrej odżywki unoszącej włosy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta pod tym względem jest całkiem fajna. Chociaż nie wiem, jak ta wersja z nowym składem - muszę ją przetestować :)

      Usuń
  16. mam te odżywkę, ale wersję zieloną, nawet nie wiem do jakich włosów jest (chyba przetłuszczających się? :)) uzyłam ją dopiero raz czy dwa i stoi sobie samotni w łazience, a ja o niej ciągle zapominam, bo prysznicuję się w innej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zielona jest do włosów przetłuszczających się :) Ja mam w planach wypróbować jakąś maskę oczyszczającą (P&R ma taką właśnie w tej serii zielonej, ale również Phenome czymś podobnym dysponuje) - ta z P&R podobno świetnie działa, włosy się mniej i wolniej przetłuszczają :)

      No jak się mieszka w pałacu i codziennie korzysta z innej łazienki, to potem tak jest :D

      Usuń
    2. ahahaha taki urok irlandzkich domów, że łazienka jest na każdym piętrze i dodatkowo w sypialni :P

      ja czytałam dużo dobrego o takiej masce z P&R w pojemniku jak masła.. etykietę miała chyba czerwoną?

      Usuń
    3. To maska regenerująca :) Miałam i była całkiem w porządku, myślę, że do niej wrócę, by ponownie zweryfikować jej działanie :P

      Usuń
  17. Nie miałam żadnego produktu tej marki - ale że napotykam na dość pozytywne recenzje, chetnie coś wypróbuje :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P&R to godna zainteresowania firma :) Myślę, że znajdziesz u nich coś dla siebie :)

      Usuń
  18. Recenzja jak zwykle rzeczowa i wyczerpująca. Przyznam się, że nigdy nie stosowałam kosmetyków do włosów z tej firmy ale zapamiętam sobie tę pozycję. Obecnie z powodzeniem stosuję odżywkę z Alverde, rozpoczęłam już drugie opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o której dokładnie pozycji z Alverde mówisz? Ja miałam od nich tylko olejek 'arganowo-migdałowy', ale mnie nie zadowolił ;) Czytałam natomiast sporo o ich serii z amarantusem i na tę mam ochotę :)

      Usuń
  19. jakoś instynktownie wybieram zazwyczaj odżywki do włosów zniszczonych lub farbowanych ;) Przypuszczam, że taka odżywka sprawdziłaby się u mnie w przypadku gdy nakładałabym ją również na skórę głowy.

    Stwierdziłam wczoraj, że chyba przeżywam kosmetyczny nieprzymuszony post. Weszłam do jednej drogerii, do drugiej potem zajrzałam do Sephory aby sprawdzić nowości zapachowe i wyszłam. Kupiłam tylko balsam do ust Tisane bo mi się kończy a działa świetnie zarówno na usta, skórę pod oczami na wieczór i rzęsy również uległy poprawie chociaż rapidlash to nie jest ale są wzmocnione i odżywione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta odżywka mimo wszystko nie ma skłonności do obciążania, więc i przy zdrowych włosach pewnie dobrze by zadziałała.

      Ja zwykle kupuję to, co potrzebuję, bo nie lubię chomikowania, więc sytuacja, o której piszesz nie jest mi obca. Chociaż taki 'post', a raczej brak chęci do zakupów w postaci zaostrzonej od czasu do czasu też mnie dopada. Wtedy nic nie jest w stanie mnie zainteresować. Nawet lakiery do paznokci :P

      Usuń
  20. Nie używałam tej odzywki :) ale niestety zazwyczaj produkty które mają dawać objętość nie będą tak fajnie nawilżały włosków jak produkty do włosów suchych i nawilżające :) Ja robię tak że generalnie używam tego co bardzo nawilża i odżywia a na specjalne wyjścia robię objętość :)

    Buziaki
    xo xo xo xo xo xo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam dużego doświadczenia z podobnymi produktami, może dlatego nie zauważyłam takiej zależności. Głównym powodem, dla którego kupiłam tę odżywkę był skład i obietnica wzmocnionych i nawilżonych włosów :)

      Usuń
  21. Na razie kusi mnie maska regenerująca, która zdobywa pochlebne recenzje, a tej sztuce raczej szansy nie dam. Dużo bardziej ciekawi mnie odżywka JMO, o której w tym poście wspominasz. Moje włosy za bardzo wymagające nie są, ale ostatnio końcówki strasznie mi się wysuszyły :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tę maskę i również byłam zadowolona, ale bez takiego efektu, jak w przypadku JMO. Tyle, że wtedy moje włosy były w gorszej kondycji, niż teraz. Pewnie jeszcze kiedyś się na nią zdecyduję :)

      Usuń
    2. Jeżeli odżywka JMO zrobiła na Ciebie lepsze wrażenie niż maska regenerująca to zacznę od niej. Jeżeli dobrze kojarzę to gdzieś mam próbkę, więc przed zakupem mam szansę na mini test :)

      Usuń
    3. A pamiętam o tej próbce, bo wspominałaś chyba pod moim postem JMO - jeszcze jej nie użyłaś? :D
      Kosmetyków od Johna jeszcze nic w moim rankingu nie pobiło, a raczej 'On' pobił wszystkie inne :)

      Usuń
  22. Wiele dobrego czytałam o Pat&Rub, ale nic z tej firmy jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja trzymam się z daleko od odżywek ,które mają napisane Objętość :P moim włosom zdecydownie nie słuza :P

    OdpowiedzUsuń
  24. Super recenzja i jestem pod wrażniem,że mimo tak wielu komentarzy znalazłaś czas i na każdy odpowiedziałaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dla mnie sama przyjemność, nie żaden heroiczny wyczyn :P

      Usuń
  25. O to fajnie, bo mam ją na oku :) Moje włosy nie należą do bardzo zniszczonych, ale jak wiadomo dbać trzeba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i owszem, dbać trzeba :) Będę czekać na Twoje wrażenia, gdy już ją wypróbujesz :)

      Usuń
  26. Kosmetyki Pat & Rub marzą mi się od dawna.. może kiedyś będzie mnie na nie stać :P
    a Babydream spowodował u mnie łupież i wypadanie włosów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A długo go stosowałaś? Ja po kilku użyciach skapitulowałam, tak skołtunionych włosów jeszcze nic mi nie zafundowało.

      Usuń
  27. Nie miałam jeszcze Pat&Rub, ale skusiłabym się na tę odżywkę. U mnie też babydream spowodował wypadanie włosów i swędzenie głowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy będziesz mieć okazję, wypróbuj :)
      Nie zagłębiałam się aż tak w temat Babydream, więc jestem zaskoczona tym wypadaniem... A po jakim czasie jego stosowania zauważyłaś takie negatywne działanie?

      Usuń
  28. Odpowiedzi
    1. Masz jakiegoś ulubieńca spośród ich oferty? :)

      Usuń
  29. hej! co do Twojego komentarza u mnie to częśc włosów na zdjęciu(połowa;)) była poddawana licznym farbowaniom, rozjaśnieniu a potem znowu farbie chemicznej. były strasznie zniszczone. bardzo długo o nie dbałam aby były w takim stanie jak w chwili obecnej. z tego co kojarze to między chemiczną farbą a henną powinna być 2 tygodniowa przerwa a procesy zachodzące we włosie są inne przy hennie i przy farbie. kilka razy próbowałam bezbarwnej henny więc jak się boisz możesz zacząć od niej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw, to ja się muszę dokształcić, by sobie większej krzywdy nie narobić :D
      Dzięki za odpowiedź, jako że masz jakiś bagaż doświadczeń z tym zagadnieniem związany, będę pytać, jeśli jakieś wątpliwości mnie najdą :)

      Usuń
  30. Nie znam dobrze Pat&Rub, a od strony włosowej w ogóle. Jakoś mnie na razie nie ciągnie do ich pozycji, mam jeszcze sporo innych rzeczy do przetestowania na moich włosach :)
    Szkoda, że odżywka nie z każdym szamponem współgrała - nie lubię takich niespodzianek... Ja od kilku meisięcy niesamowicie lubię odżywkę z aloesem od Mrs. Potters - jest jej pół litra, kosztuje 10 zł i świetnie odżywia i nawilża włosy :) Na razie nie zmieniam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie akurat jeszcze kilka pozycji z ich asortymentu włosowego interesuje :)) Niebawem będę musiała uzupełnić szamponowe braki i zamiast mojego ukochańca z JMO kupię polecany przez Ciebie Equilibra - ależ jestem go ciekawa :D
      Z Mrs. Potters nie miałam do czynienia, ale kilka razy obiła mi się o uszy ta nazwa. Te kosmetyki są dostępne w sieciowych drogeriach?

      Usuń
    2. Jejku, mam nadzieję, że się u Ciebie Equilibra spisze, skoro jestem odpowiedzialna za taką decyzję! :)
      Odżywka aloesowa od Mrs. to moja pierwsza pozycja z ich asortymentu i na razie jedyna ;) Niby firma jest dostępna stacjonarnie, ale musiałam się nieźle oszukać, żeby ją znaleźć w Krakowie. Po przeprowadzce do mniejszego miasta spotykam ją w każdej mniejszej drogerii :D

      Usuń
    3. Tak sobie teraz myślę, że coś z ich asortymentu widziałam w Naturze. Muszę zerknąć :)

      Usuń
  31. nigdy nie miałam nic od Pat&Rub, ale mam zamiar złożyć zamówienie, bo słyszałam, że wysyłają za granicę:) wszyscy sobie tak chwalą ich produkty, też bym chciała coś mieć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysyłają na pewno - pamiętam, że Hexx wspominała kiedyś o takich zakupach, ale nie wiem, czy biorą pod uwagę każdy zakątek świata ;)

      Usuń
  32. Zazdroszczę CI tego kosmetyku, bo nic jeszcze nie miałam od P&R i mi żal du** ściska :P Fajny blog tak btw :) Przy okazji zapraszam do wzięcia udziału w moim rozdaniu z okazji roczka bloga :) Do wygrania dwa zestawy kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech Ci nic niczego nie ściska :P Jak będziesz mieć okazję, to po prostu sobie coś kup (zachęcam do śledzenia promocji :D).

      Usuń
  33. mam próbkę tej odżywki, wystarczy chyba na jedną aplikację więc zobaczymy, co do Twoich doświadczeń z Babydream hah witaj w klubie :) Kołtuni niemiłosiernie, ale maska z Kallosa daje sobie radę z tymi kołtunami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to wypróbuj i daj znać, jak Ci posłużyła :)

      Te kołtuny to nic w porównaniu z wywołaniem problemu wypadania włosów, na które uskarżały się Dziewczyny :/ Dobrze, że pędzlom nie szkodzi :P
      Maska z Kallosa jest wszędobylska :) Sprawdzę sobie jej skład i pewnie po nią sięgnę :)

      Usuń
  34. Bardzo lubię tą stronę odżywkę! Faktycznie nie obciąża włosów, co w moim przypadku jest sprawą najważniejszą :-)
    Stosuję również szampony oraz maskę Pat&Rub, wszystkie te produkty świetnie się prezentuje uzupełniają :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam uraz do kosmetyków obciążających włosy i przy każdym nowym produkcie się tego obawiam. Na szczęście w ostatnim czasie nie trafiam na takie :)
      Właśnie tę maskę oczyszczającą, którą u Ciebie widziałam mam zamiar sobie kupić, jestem ciekawa, jak się spisze :)

      Usuń
    2. Ja już używam trzeciego opakowania tej maski - nie wiem, czy hamuje przetłuszczanie, ale napewno wzmacnia cebulki! :)
      A miałaś może tą maskę regeneracyjną Pat&Rub? Bo ostatnio mam na nią ochotę ;)

      Usuń
    3. Miałam :) Na super regenerację krańcowo zniszczonych włosów nie ma co liczyć, moim zdaniem :P Ale była na tyle dobra, że chętnie do niej wrócę :)

      Usuń
  35. Nie używałam wcześniej nic do włosów od Pat & Rub. Ale myślę, że kiedyś to nastąpi. Póki co zakochałam się w masce oczyszczającej Phenome do włosów. Jest boska!! I dowiedziałam się, że gdy używamy szamponu o ciekawym składzie warto go zostawić kilka minut na włosach, podobnie jak odżywkę, a nie zmywać od razu :) Robię tak z wieczornym pierwiosnkiem i efekty są niezłe :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tę maskę również chcę wypróbować! P&R ma w swojej ofercie podobny kosmetyk, na którego temat czytałam sporo pozytywnych opinii i ten także znalazł już miejsce na mojej chciejliście :) Jako pierwsza wyląduje u mnie pewnie ta maska, która zachęci mnie promocją :D
      Co do szamponu, to może też wypróbuję ten sposób :) A jak długo zostawiasz go na włosach?
      Ja, gdy myję włosy Miodem i Hibiskusem, po prostu dłużej masuję nim skórę głowy, bo szkoda mi go zmywać tak od razu :D

      Usuń
    2. Dokładnie, te składy są tak dobre, że żal zmywać od razu. Ja myślę że tak kilka minut można potrzymać.

      Usuń
  36. Z Pat&Rub miałam wiele kosmetyków, ale nigdy nie miałam niczego do włosów. Może kiedyś skuszę się na jakąś odżywkę :) Zobaczę jak sprawdzą się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gama ich odżywek jest dość szeroka, więc myślę, że każdy może znaleźć coś dla siebie :) Życzę udanych zakupów :)

      Usuń
  37. Odżywki nie znam, miałam i mam do czynienia z Maską regenerująca której działanie długofalowe trudno jest mi ocenić. Czekam aż skończą się zapasy i kupię polecaną serię przez Ciebie z JMO :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam tę maskę, uważam, że była całkiem sensowna. Choć znam lepsze produkty, wrócę do niej :)
      Hexx, mam nadzieję, że JMO sprawdzi się u Ciebie tak doskonale, jak u mnie :)

      Usuń
  38. Jestem bardzo ciekawa serii do włosów z PAT&RUB. Jestem wierną fanką firmy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również przepadam za P&R, to jedna z moich ulubionych firm kosmetycznych :)
      Serii do pielęgnacji włosów mają kilka, na pewno znajdziesz coś dla siebie :)

      Usuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger