czwartek, 19 września 2013

Bobbi Brown, Oil-Free Even Finish Compact Foundation

Witajcie :)


Dziś post wagi twarzowej, albowiem dotyka kwestii makijażowego fundamentu dla niejednej z nas.
Historia podkładem  pisana.

Zacznę od tego, że amerykańską firmę Bobbi Brown cenię za kilka punktów - jakość, kolorystykę, pomysłowość, kompleksowość, a także myśl przyświecającą twórczyni marki namawiającą do odkrycia w sobie naturalnego piękna. Być może to zachęta czysto marketingowa, jednak doceniam i to ;) Chętnie sięgam po jej produkty i eminentną większość z nich polecam.

Zafascynowana marką, gdy ta była dla mnie jeszcze niewyraźną kreacją oraz kilkoma trafnie dokonanymi wyborami, zapragnęłam iść dalej i dać szansę jej podkładom - a test to niebywale trudny, zwłaszcza przy cerze tłustej i z czynnym trądzikiem, bowiem pierwsze moje spotkanie z rzeczonym miejsce miało w okresie, kiedy to moja cera pławiła się w trądzikowej kałuży (jesienna aura daje mi się we znaki :P).

Muszę nadmienić, iż kierując się w stronę stoiska, na którym uświadczyć da się morze kosmetycznych dobroci BB, niemal zawsze i niemal w zupełności, poddaję się wpływowi jej makijażystek, których kompetencje i wprawne oko jeszcze mnie bodaj nie zawiodły. A takie rzeczy wciąż nie są oczywiste (ile razy zdarzyło się Wam wyjść z Sephory z za ciemnym podkładem? :P).

Trącając jednak o meritum - Oil-Free Even Finish Compact Foundation. Podkład w kompakcie, o kremowej konsystencji, przeznaczony do cery tłustej, z myślą o której został pozbawiony oleistych składników.




Zamknięty w solidnym, plastikowym opakowaniu, z dużym lusterkiem i osobną przegrodą na gąbkę, którą podkład można nanosić na twarz w celu uzyskania możliwie najlepszego krycia.
Pod tym względem nie mam Bobbi nic do zarzucenia, tym bardziej, że lubię kompakty - dają swobodę wykonania makijażu w warunkach domowych i tych mniej sprzyjających, a także są dobrym pomocnikiem poprawek w ciągu dnia (o innym takim pisałam *tutaj).

Konsystencja jest kremowa, śliska, nawiązująca do silikonowych baz, gładko rozprowadzająca się na skórze, nie mająca jednak tendencji do jej zapychania.

Kwestie czysto techniczne uważam za udane, z wydajnością też nie jest najgorzej, mimo iż gramatura (9g) może budzić inne skojarzenia. Gama kolorystyczna jest szeroka i na tyle różnorodna, że większość z nas z pewnością zadowoli.




Przejdźmy zatem do części najważniejszej.
Jak już wspomniałam, po raz pierwszy zetknęłam się z tym podkładem podczas trądzikowych zawirowań, którymi moja cera postanowiła mnie uraczyć (o tym przeczytacie *tutaj). Ponieważ sytuacja nie była dla mnie łatwa, imałam się różnych rozwiązań, szukałam, testowałam, kupowałam, łączyłam... A ponieważ kompakt ten jest bodaj najbardziej kryjącym spośród podkładów Bobbi (poza Stickiem, lecz ten nie jest polecany do cery bardzo tłustej), wybór nie był trudny.
Gwoli ścisłości - był to okres, kiedy moja twarz usiana wypryskami była niezwykle zaczerwieniona, dodatkowo łuszczyła się (intensywne złuszczanie kwasami w gabinecie) i przetłuszczała - jak zwykle. Podkład w tamtym okresie sprawdził się na tyle dobrze (dzięki żółtym pigmentom świetnie wyrównywał koloryt, krył całkiem przyzwoicie, wygładzał twarz, całkiem nieźle radził sobie ze zniwelowaniem widoczności porów, a i na trwałość nie mogłam narzekać), że później, kiedy cera wróciła już do normy, sięgnęłam po niego ponownie - z naturalnym przekonaniem, iż sprawdzi się nawet lepiej.

Nic nie boli tak, jak zawiedzione nadzieje (zwłaszcza za tę cenę) :P
Okazało się bowiem, że podkład nie spełnia moich oczekiwań - ani tych już mocno ugruntowanych zdobytym z nim doświadczeniem, ani tym bardziej tych o przypuszczalnie lepszej sprawdzalności, na którą liczyłam.

Schody zaczynają się już na samym początku - bo mimo iż konsystencja jest identyczna - lekko silikonowa, kremowa, dająca satynowe wykończenie a twarz zaraz po nałożeniu wygląda na gładką i jednolitą, to niemiłe zaskoczenie dosięga mnie, kiedy dokładnie zlustruję twarz z bliska - podkład wchodzi w pory i podkreśla każdą jedną! Suchych skórek też nie oszczędza - nawet tych, o których obecności nie zdawałabym sobie sprawy ;).
Poza tym, irytuje mnie jego trwałość, która jest w zasadzie żadna - po dwóch godzinach twarz nie tylko wymaga ściągnięcia z niej nadmiaru sebum (o to nie mam pretensji, taki już urok mojej cery), ale najgorsze jest to, że produkt całkowicie traci 'przyczepność' i wraz z każdym dotknięciem twarzy sukcesywnie z niej znika, przenosząc się na dłonie, telefon, a brudna koszula młodzieńca, na którego ramieniu zechcecie spocząć - murowana ;) - nawet minerały lepiej się pod tym względem spisują!
Dodatkowo, wraz z każdą kolejną godziną, kosmetyk jest coraz bardziej wyczuwalny na twarzy - coraz cięższy i zwyczajnie irytujący, a jedyną rzeczą, jaka może ukoić to rozdrażnienie jest demakijaż.

Na zdjęciu możecie zaobserwować krycie podkładu.




Zorientowałam się, że wersja, którą posiadam jest już niedostępna i zastąpiona została udoskonaloną formułą Long-Wear. Mój kompakt dobiega końca, a na wspomnianą nowość raczej się nie skuszę.

Konkludując. Nie wiem, skąd tak dalekie rozbieżności w odbiorze tej samej formuły, być może wynika to ze zmiany wymagań mojej cery, bądź z miliona innych czynników. Wiem jednak, że podkład za tę cenę nie powinien zachowywać się w sposób opisany powyżej, dlatego i Wam go nie polecam.

Znacie?
A może znalazłyście już swój idealny podkład?


Pozdrawiam Was,
Megdil

76 komentarzy:

  1. Nie znam, ale jeszcze nie miałam możliwości testowania kosmetyków Bobbi Brown choć mnie kusi ;)
    Ale na Twojej buźce pięknie się prezentuje! No i brwi masz cudne. Czym podkreślasz?
    Mój ulubieniec to wiadomo - Shiseido Sun Protection ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bobbi ma fajne produkty, zwłaszcza róże (kocham) i eyelinery (o jednym z nich również będę pisać, bo w pełni na to zasłużył!), poza tym lubię też jej cienie, choć jakoś szeroko nie polecam, bo są strasznie drogie, no i pielęgnacja jest ciekawa.
      Shiseido nie miałam okazji jeszcze testować, ale mam go w głowie cały czas i na pewno prędzej, czy później do mnie trafi :)

      Na brwiach mam cień z paletki Brow Zings Benefit :)

      Usuń
    2. Róż prawie kiedyś kupiłam, ale wzięłam jednak MAC na lotnisku ;) Kuszą mnie kosmetyki, szczególnie po tym, jak przeczytałam jej książkę.

      Czekam w takim razie na recenzja eyelinera i róży też poproszę:)

      Usuń
    3. Dobrze, będzie jedno i drugie :)

      Usuń
  2. Kosmetyki BB kusiły mnie nieraz ale są nie na moją kieszeń. Zaskoczyła mnie Twoja recenzja, że podkład się nie sprawdza, szczególnie za wysoką cene mogłoby się wydawać że powinien być idealny a tu proszę. Chociaż ta łatwość na nakładaniu jak piszesz, jest dużym plusem. Ale faktycznie na zdjęciach widać jak odznaczają się pory, nieestetycznie to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo często przed kwasami pomagam sobie delikatnie mikrodermabrazją jeśli widzę, że skóra klientki jest gruba (cera tłusta przeważnie jest grubsza) i mogę sobie na takie połączenie 2 zabiegów naraz pozwolić :)

      Usuń
    2. Ogólny prestiż marki niestety nie jest wyznacznikiem pełnego zadowolenia.
      Brak problemów w aplikacji to ułamek sukcesu, dla mnie najistotniejsza jest trwałość i to, jak podkład wygląda na twarzy, a ten, jak sama zauważyłaś, nie upiększa...

      A co do mikro+kwasy, skonsultuję się z moją kosmetyczką, ale podejrzewam, że nie powinno być przeciwwskazań na chwilę obecną. Dziękuję za podpowiedź :)

      Usuń
    3. No tak, co z łatwego nakładania skoro efekt mizerny :/
      Daj znać, gdy będziesz już po konsultacji :)

      Usuń
  3. Z minerałów anabelle póki co jestem bardzo zadowolona ;) przyznam się, że właśnie to "naturalne piękno" pokierowało mnie na stoisko BB aby poszukać tam dla siebie idealnego podkładu. Byłam zadowolona z wersji long wear ale nie mogę już używać płynnych podkładów. Kolorystkę również Bobbi ma przyjemną bo w moim przypadku ze świecą szukać przyzwoitych żółtków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Annabelle jeszcze nie kupiłam, ale myślę, że w przyszłym tygodniu zbiorę się za zamówienie, bo zużyłam właśnie Lily Lolo, a Era Minerals to zupełnie nie to, czego oczekuję.

      Ja próbowałam już kilku wariantów podkładowych od Bobbi i ogólnie byłam z nich zadowolona (na twarzy były praktycznie niewidoczne), ale to miało miejsce już jakiś czas temu, a ja gapa, nie pamiętam, które to były :/ W każdym razie kompakt w pudrze przypadł mi do gustu znacznie bardziej, niż ten tutaj przeznaczony stricte dla tłuścioszków.

      Usuń
  4. nie znam, choć co jakiś czas kuszą mnie podkłady BB.. póki co się jednak opieram, bo mam dużo podkładów, a postanowiłam skończyć z zakupami czystych chciejstw ;)

    szkoda, że Ci nie podpasował i tak się zawiodłaś.. ://

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To drugie, bardzo entuzjastyczne zresztą podejście do niego, okazało się sromotną klęską. Ja też żałuję, bo wcześniej spisywał się bardzo dobrze - i nie wiem, o co kaman :/

      Usuń
    2. może Twoja skóra się zmieniła? ja też tak czasem mam, że coś najpierw pasuje, a potem nagle coś się dzieje i z miłości rodzi się nienawiść :/

      Usuń
  5. Na Twojej twarzy prezentuje się bardzo ładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z daleka moje pory na szczęście nie rzucają się w oczy, choć czasami odnoszę zupełnie odmienne wrażenie :D
      Zależało mi na pokazaniu go z różnej perspektywy, stąd dwa różne kadry.

      Usuń
  6. Nie jestem fanką kompaktów, na mojej skórze są znacznie bardziej widoczne, niż tradycyjne fluidy. A czy znalazłam ideał? Tak, choć ciagle go zdradzam to jednak wracam do niego wiernie, mam już chyba z 5 (albo i 6!) buteleczkę, i jest to Skin Illusion Clarinsa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a ja doceniam tę formę ze względu na jej funkcjonalność. Choć, masz rację, kompakty, czy sticki z reguły są bardziej widoczne na twarzy. Coś za coś.

      Z Clarins miałam Everlasting i byłam całkiem zadowolona, choć do najlżejszych nie należał. Wiem, że od jakiegoś czasu jest również dostępna wersja kompaktowa właśnie i sądzę, że ją z ciekawości wypróbuję :)
      Skin Illusion nie znam, ale z tego, co widzę jest przeznaczony do każdej cery. Obmacam ;)

      Usuń
  7. Na twarzy prezentuje się całkiem przyzwoicie. Chociaż przyznam szczerze, że początku czytania posta byłam święcie przekonana, że produkt Ci pasuje i jesteś z niego zadowolona :) Osobiście moja skóra jest kapryśna tylko w "te dni" ale i tak mnie oszczędza dlatego stosuję raczej lekkie produkty a resztę staram się niwelować korektorem. Krycie i trwałość na specjalne okazji funduje mi Estee Lauder DW ale on jest praktycznie nie do zdarcia i stosowany przeze mnie dzień w dzień niemiłosiernie zapycha :/ chociaż ubóstwiam go za wykończenie jakie mi oferuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam to samo :) ale dalsza część ukazuje bezlitośnie, że sama marka to za mało...

      Usuń
    2. Z daleka wygląda jako-tako...
      A no bo byłam zadowolona, za pierwszym razem, gdy go miałam. Spisywał się na tyle świetnie, że zdecydowałam się na drugie podejście. Niestety, najwyraźniej byłoby zbyt utopijnie, gdyby historia się powtórzyła ;)

      DW też miałam, ale ciężki on, masz rację, chociaż przyznam szczerze, że nie pamiętam, by mnie zapychał - a swego czasu stosowałam go jako podkład codzienny! Później przerzuciłam się na DW Light i zużyłam chyba dwie tubki, lubiłam go.

      U mnie kwestia podkładu jest kwestią 'humoru'. Czasami zupełnie z niego rezygnuję na rzecz korektora i pudru matującego, którego u mnie zabraknąć nie może. No i minerały, pośród których wciąż szukam 'ideału' :)

      Usuń
  8. Ja bym chciała jakiś mineralny podkład, albo krem BB, bo mam w zasadzie identyczną cerę jak Ty :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tradycyjnych kremach BB się nie orientuję zupełnie, bo nigdy żadnego nie używałam, a te drogeryjne mnie nie przekonują, ale Hexx zainteresowała mnie swoim ustosunkowaniem do kremu BB od Diora i nie wykluczam, że się wokół niego zakręcę.

      Fantastycznym mineralnym wyjściem był dla mnie taki podkład z Bobbi Brown właśnie (choć nie wiem, czy on czysto mineralny, bo nie zweryfikowałam tego), ale jest bardzo mały i swoje kosztuje, więc nie wiem, czy taka opcja by Cię zainteresowała.

      Z bardzo powszechnych minerałów miałam Lily Lolo i byłam zadowolona, ale mam też kilka zarzutów pod ich adresem. Szukam dalej i kolejne kroki skieruję ku Annabelle Minerals, bo kilka osób, których opiniom ufam je poleca. Może spróbuje tych? :)

      Usuń
  9. Moja skóra nie lubi się z kompaktami, wyjątkiem był słynny Miracle Touch z MF. Tylko brak mu wydajności, no i paleta kolorów też taka sobie.

    Szkoda, że trwałość gorzej niż przeciętna. Oczekiwałabym na poziomie tej marki dużo więcej. Sama z BB mam tylko duo- bronzer i róż oraz liner żelowy. I w zasadzie mam takie zrywy, bo od czasu do czasu coś mnie zainteresuje i ciągnie do firmy, po czym szybko poddaję się ;)

    U mnie jak już wiesz furorę robi Parure de Lumiere oraz nowy Tenue de Perfection. Na szczęście moja karnacja mieści się w średniej wypadkowej i nie mam większych problemów z kolorem. Jednak nie pogardziłabym czystym beżem z fioletowymi tonami :)
    Mam wrażenie, że mało firm stara się o lepsze dopasowanie kolorystyki. A szkoda, bo przecież jasnych, bladolicych karnacji nie brakuje.
    Lubię też wracać do Revlonu ColorStay, ale teraz to taka deska ratunkowa razem z krem BB Lioele (fioletowym kolorem). Odnalazłam się także z Diorskin Nude BB Creme :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz co, nie chciałabyś spróbować Kat Von D Lock It? mam na wydaniu i wg tego, co sugeruje opis a miałam do czynienia z tym podkładem to myślę, że mógłby się u Ciebie sprawdzić. Mnie on pomógł przetrwać trudny okres z cerą, ale finalnie rozstaję się z nim. Została połowa i z chęcią wydam go w dobre ręce :)

      Usuń
    2. Ja bardzo lubię róże Bobbi, mają świetną trwałość, piękne kolory, są dobrze napigmentowane i niesamowicie wydajne. Liner żelowy to mój hit, mam go bardzo długo, a cały czas zachowuje swoje właściwości.

      Z tą kolorystyką to tak, jak mówisz - są firmy, które powinny tę kwestię dopracować. Takie marki, jak Chanel, Dior, czy Guerlain właśnie mają zbyt ubogą gamę, moim zdaniem. Dodatkowo nie jest ona zunifikowana na całym świecie, bo różne rejony oferują mniej lub bardziej szeroki kolorystycznie wybór, tego pojąć nie jestem w stanie ;)

      Pisałam już u Ciebie, że ten krem BB z Diora mnie zainteresował, a dokładnie Ty mnie nim zainteresowałaś swoją reakcją. Myślę, że pokuszę się o spróbowanie :)

      Co do Kat von D - przeczytałam u Ciebie wątek jemu poświęcony oraz kilka innych opinii i ogólna charakterystyka mi się podoba, ale nie wiem, czy nie byłby dla mnie za jasny?

      Usuń
    3. O! Liner żelowy mam naprawdę długo. Kiedyś myślałam aby go wyrzucić bo pewnie zaschnął, ale nie! Właściwości godne podziwu :)

      Mnie się nie podoba, że marki selektywne na rynek azjatycki potrafią wypuścić extra kolory i to nie działa na Europę. Podobnie jest z perfumami.... Guerlain postarał się o piękną serię, która weszła tylko do Emiratów. Wrrr.

      Krem BB z Diora jest naprawdę warty poznania i wypróbowania. Uratował mi twarz podczas pierwszego tygodnia urlopu kiedy nagle cera zastrajkowała w pełnym wydaniu. Maskara była. Dlatego oceniam go bardzo wysoko :)

      Hm, mam 44 Light. Kolor jest specyficzny, na dodatek wydaje się za jasny ale stapia się z cerą w taki sposób, że prawie go nie widać. Ma świetny poziom krycia i trzyma skórę w ryzach. Pomyśl :) bo ja niebawem będę w Polsce więc zabrałabym go ze sobą. U mnie on stoi...

      Usuń
    4. Hexx, a planujesz osobny post poświęcony temuż BB z Diora?

      Kurcze, kusisz mnie niesamowicie tym podkładem. Jak patrzę na próbniki dostępne w sieci, to odcień 44 wydaje mi się totalnie nietrafionym, ale skoro mówisz, że się tak dobrze stapia...
      Ok, ostatecznie przekonuje mnie fakt, że leży i się marnuje, więc chętnie go przygarnę i sprawdzę, może nie będę wyglądać jak córka młynarza :D

      Usuń
    5. Tak, planuję recenzję BB z Diora :)
      A Ciebie namawiam na wypróbowanie.

      O Lock It będę pisać, pokażę go na blogu w pełnej odsłonie razem z korektorem. Natomiast zastukam do Ciebie jak będzie bliżej grudnia, bo wyślę wtedy z Polski. Będę na parę dni :) i wtedy ominę ograniczenia jakie nakłada Royal Mail.

      Usuń
    6. W takim razie będę niecierpliwie wyczekiwać recenzji - obydwóch :)
      BB wypróbuję, to już pewne, gdyby się spisał, byłabym bardzo zadowolona, bo brakuje mi czegoś do nałożenia na szybko.

      Usuń
  10. Jeszcze nie znalazłam ideału, ale Bobbi przez swoją dostępność mnie nawet nie kusi (co innego róże czy linery) ;) Miałam kilka produktów tej marki i byłam bardzo zadowolona. Dzisiaj zamówiłam minerały Lily Lolo i liczę że to one okażą się moim lekiem na całe zło ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, róże i linery to też moi faworyci :D
      Ja ogólnie Bobbi bardzo lubię, bo większość jej produktów, których używałam zadowoliła mnie swoją jakością.

      Ja właśnie kilka dni temu zużyłam do cna podkład LL :D Nie jest to mój ideał, zarzutów kilka mam, ale ogólnie zły nie był :) W każdym razie mojego leku przychodzi mi szukać dalej :P

      Usuń
  11. podobasz mi się, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi:P Od Bobbi nic nie miałam albowiem nie mam do nich dostępności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, brzmi całkiem sensownie i zachęcająco :D A w każdym razie - dziękuję? :D

      Bobbi jest w Douglasie w Starym Browarze - bo jakoś Cię z Poznaniem kojarzę :P

      Usuń
    2. Masz fajną urodę :D ja z wielkoplski ale nie z Poznania tylko z Kalisza a u nas to wiesz jest Douglas ale jakiś taki ubogi:)

      Usuń
    3. A to ja nie wiem, co mi się ubzdurało z kochanym Poznaniem :P
      Bobbi jest ogólnie ciężko dostępna stacjonarnie. Zaledwie kilka Douglasów w Polsce ma jej stoiska, a szkoda :)

      Usuń
  12. Na zdjęciach nadal prezentuje się bardzo ładnie, ale domyślam się, że w realu i dodatkowo po dwóch godzinach to już nie to samo. Ja jestem zwolenniczką dosyć delikatnych konsystencji i lekkiego/średniego krycia, więc z tą formułą na pewno bym się nie polubiła.
    Z BB nie mam żadnego doświadczenia, ale przyznam, że ich stoisko zawsze ogromnie mnie kusi. Mam ochotę wypróbować ich słynny korektor i cienie w kremie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po tych dwóch godzinach mam ochotę go zmyć :P Na szczęście kończę już to opakowanie.

      Wiesz, ja również lubię lekkie, delikatne podkłady, ale te zwykle są albo rozświetlające, albo... rozświetlające? :P A takie w czystej postaci, to zbrodnia na mojej cerze w biały dzień ;) Oczywiście próbuję, testuję, bo może jakimś cudem i w takiej formule mogłabym znaleźć coś, co bardzo mi przypasuje, dlatego nie zamykam się tylko na te ściśle matujące podkłady.

      Cienie Bobbi lubię, aczkolwiek głównie wypowiedzieć mogę się na temat tych prasowanych. Jeden w kremie miałam, piękny był i bardzo trwały, ale była to seria z brokatem, nie nosiłam często, więc oddałam w dobre rączki :) Co nie zmienia faktu, że z jakości byłam zadowolona.
      Korektor natomiast (Creamy Concealer) trochę zepsuli po reformulacji. Generalnie, moim zdaniem, jest ok, ale szału nie robi. Lubi zbierać się w zmarszczkach, więc myślę, że w tej cenie można znaleźć coś innego :)

      Usuń
    2. Z lekkich podkładów matujących może przypaść Ci do gustu Givenchy Eclat Matissime, ma bardzo delikatną konsystencję, średnie krycie i daje efekt półmatu. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie i nie podkreśla suchych skórek lub niedoskonałości. Polubiłam też ogromnie bb krem od Diora, który niedługo zamierzam opisać na blogu. On ma trochę bardziej rozświetlające wykończenie, ale nie jest to błysk i brokat, a raczej naturalny efekt zdrowej cery :) Z dobrym pudrem trzyma mat całkiem dobrze.

      A prasowane też sobie cenisz? Masz porównanie do cieni MACa? Cień w kremie chciałabym zdecydowanie bez brokatu, ale taki który w dni, gdy bardzo mi się spieszy zrobi cały makijaż :) Szkoda, że jesteś rozczarowana korektorem, liczyłam na cuda, a tu taki przeciętniak. No cóż, przynajmniej zaoszczędzę trochę pieniędzy ;)

      Usuń
    3. Dzięki, przyjrzę się Givenchy :) BB od Diora również mnie zainteresował, jednak nie miałam jeszcze okazji wypróbować go na twarzy, na pewno nadrobię :)

      Prasowane cienie od Bobbi to wysoka jakość. Są trwałe, bardzo wydajne, dobrze napigmentowane, mają piękne kolory, dobrze się blendują, ale uważam, że MAC w niczym im nie ustępuje (różnią się konsystencją, te od BB mają delikatniejszą formułę, jak dla mnie). Cenowo Bobbi też wypada gorzej, mimo że jej cienie mają jednak większą gramaturę, to 115 zł za sztukę wcale nie zachęca :) Abstrahując od kolorów - lubię BB, ale ostatecznie wybieram MAC :)

      Usuń
  13. Wielka szkoda, że się zawiodłaś...
    Nic tak nie wkurza, jak niedobrany podkład...
    Ja niesamowicie lubię Chanel Vitalumiere Aqua, który wbrew pozorom daje całkiem zadowalające krycie i długo trwa na twarzy, a mam mieszaną skórę.
    Z cięższych podkładów, w których gustuję w ziemniejsze miesiące, mogę wymienić Ma Factor Facefinity i Revlon CS,z czego bardziej skłaniam się ku MF, bo epiej się nakłąda. Ale ideały to nie są ;)
    Co do Bobbi Brown, to nie miałam jeszcze styczności z kosmetykami marki, ale odkąd kupiła jej książkę o makijażu, mam ochotę na co najmniej jakiś róż do policzków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten podkład z Chanel mam ochotę wypróbować. Maziałam nim kiedyś rękę w Sephorze i z tego, co pamiętam, jest bardzo lekki :)

      Revlonu nigdy nie miałam, o dziwo, a jeśli chodzi o MF, to skusiłam się kiedyś na Lasting Performance, ale nie podoba mi się, jak wygląda na twarzy :( Mam go jeszcze i pewnie zużyję, chyba, że napatoczy się jakaś chętna dusza :)

      Oj, róże to mój żywioł :D Te od Bobbi uwielbiam - są trwałe, niesamowicie wydajne, łatwe w obsłudze, no i te kolory... :))

      Usuń
    2. Jest świetny, bardzo go lubię :) Chciaż gdbym teraz miała kupować, wybrałabym inny odcień, bardziej różowy :)

      Ja z Ma Factora nigdy nie miałam żadnego innego podkładu niż Facefinity, więc nie mam porównania... Nawet nie wiem, jak wygląda Lasting Performance ;) Muszę zguglać ;)

      Może lepiej nie rozmawiajmy o różach ;) Dziś poszłam do Natury po artykuły higieniczne na "te" dni i oczywiście wyszłam z kolorówką, w tym z różem Catrice ;)
      Ale nie zmienia to faktu, że mam chętkę wielką na jakiś róż z BB, bo są cudowne na zdjęciach :)

      Usuń
    3. Lasting Performance jest mocno kryjący. Nałożyłam go nawet dzisiaj, skoro już sobie o nim przypomniałam :P Może pokombinuję jeszcze z aplikacją i uda mi się z niego wycisnąć lepszy, lżejszy wygląd. W każdym razie, Bobbi mogłaby wziąć przykład z MF i popracować nad trwałością - choć taki plus :D

      Właśnie przed chwilą zobaczyłam Twoje zakupy :) Róży nigdy za wiele :P Kosmetyk-czarodziej.
      Nasuwa mi się taka implikacja - jeśli róże BB są cudowne na zdjęciach, to na żywo nie mają sobie równych :P = musisz spróbować :D

      Usuń
    4. Ja w zasadzie lubię mocno kryjące podkłady, jakoś się do takich przyzwyczaiłam i mi w nich dobrze w zimniejsze miesiące :) Może spróbuj gąbeczką nakłądać? Wydaje mi się, że to by zapewniło lżejsze krycie...

      Dokładnie, róży nigdy za wiele :D I pomyśleć, że jeszcze 3 lata temu ich nie używałam.... ;)
      Jjeku, zachęcasz bardzo! Będę musiała przy następnej wizycie w Gouglasie pomacać je w takim razie i w ogóle się zorientować w odcieniach :) Nie planujesz przypadkiem prezentacji u siebie? ^^

      Usuń
    5. U mnie wiele zależy od stanu cery, niemniej kryjące formuły święcą triumfy, mimo że ubóstwiam poczucie 'gołej skóry'. Tyle, że niewiele podkładów odpowiednich do cery tłustej jest mi w stanie to zapewnić - takie błędne kółko. Ale szukam i szukam :)

      Pomacaj, koniecznie! Kolory u Bobbi są piękne i bardzo zachęcające :))
      A właśnie planuję je pokazać :D Uczynię to niebawem :)

      Usuń
    6. Kochana, weź zatem próbkę Chanel Vitalumiere Aqua, jak będziesz w Sephorze - niby nie kryjący, ale tak upiększa skórę, że ja za każdym razek, kiedy go nakładam, jestem w szoku :) Myślę, że powinien Ci się spodobać, choć większych niedoskonałości nie zakrywa :)

      Zrobię to, mam nadzieję, że już niebawem :)
      Czekam zatem z niecierpliwością :)

      Usuń
  14. Jak ja nie cierpie miec calego telefonu w podkladzie, grrr. Z BB nic nie mialam, ale jako wlascicielka suchej cery patrze na podklady lekkie, nawilzajace. Z kompaktow cenie sobie z spf Vichy, ale tylko w porze slonecznej, bo teraz sprawia mi problemy. Czasami czlowiek mysli, ze jak cera sie poprawila, to i z podkladem bedzie latwiej. Ale mi wraz z poprawa cery zmienia sie ona cala i zanim wybiore nowy podklad to mocno ja obserwuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to omijaj ten podkład szerokim łukiem, bo umazianie telefonu gwarantowane :P

      Właśnie, dokładnie tak myślałam decydując się na niego ponownie. Bardzo zdziwił mnie fakt, że podkład zachowuje się tak absurdalnie. Tym bardziej, że kwestia wydzielanego sebum przez moją cerę w tym okresie raczej się nie zmieniła... Trudno, na szczęście już go kończę ;)

      Usuń
  15. Ja jestem bardzo zadowolona z BB Diora, tak sobię myślę, a probowałaś kiedyś sypańca z Dior ? u mnie się świetnie spisuje:) nałożony solo czy na BB pięknie kryje i rozświetla:)http://czarnaines.blogspot.com/2013/03/bb-dior-i-diorskin-loose-powder-glow.html
    Sama ciekawa jestem czemu tak Ci się odmieniło z Bobbi :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sypkiego pudru z Diora nie miałam (obmacam :)), ale na BB mam coraz większą ochotę :D
      Ines, bez zbędnego gadania, na Twojej cerze mało który produkt wyglądałby źle (jeśli w ogóle którykolwiek) :)

      Usuń
    2. Pomacaj koniecznie , to moje odkrycie początkiem tego roku, zużyłam już jedno opakowanie, drugie w obrotach:)
      Kochana, miło, mi ale tak samo jak każda z nas mam lepsze i gorsze okresy ... moja cera jest dość ziemista, oliwkowa z przebarwieniami i czasami naprawdę nie jest idealnie, nie jest to koketeria :), nie narzekam, ale czasami też się wnerwiam :D

      Usuń
    3. Twoja cera bez makijażu naprawdę mi się podoba i chciałabym taką :P
      Ale narzekanie nie ma sensu. Mnie moje doświadczenia z cerą nauczyły, by cieszyć się z tego, co jest, bo mogłoby być znacznie gorzej. Co nie zmienia faktu, że umiem docenić i poprawnie ocenić to, co widzę u innych :*

      Usuń
  16. Nie znam i szkoda że nie jesteś w pełni zadowolona. Ale na buzi żle nie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z daleka może być :P Ale z bliska widać go w porach... Fuj :P

      Usuń
  17. Wygląda całkiem przyzwoicie, ale skoro jest już niedostępny to nie ma co się nad tym zastanawiać czy spełnia oczekiwania czy nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, nie wiem, czy ta wersja 'ulepszona' jest odpicowana tylko z nazwy, czy również formuła została dopracowana, dlatego zamieściłam tu moje spostrzeżenia :)

      Usuń
  18. Bardzo lubię markę Bobbi Brown, choć podkładów z niej jeszcze nie miałam.
    Niedawno odkryłam podkłady Lumene - świetna jakość za dobrą cenę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również cenię Bobbi, z Lumene natomiast nie miałam dotąd styczności, ale zaciekawiłaś mnie :) Który podkład z tej firmy konkretnie polecasz?

      Usuń
  19. Nie cierpie kompaktow, sa takie niehigieniczne... a wlasciwie do czynienia mialam tylko z jednym bardzo dawno temu z avonu. Podkradalam go mamie by zakryc swoje pierwsze pryszcze. Efekt byl komiczny. Suchy tynk.
    Z lekkich podkladow moge polecic zapoznanie sie z Kanebo lasting velvet (ten i tylko ten bo reszta ma parafine w skladzie) daje efekt nagiej skory, taka lepsza wersja. Jest niewidoczny. Minusy to slaby wybor odcieni i raczej srednie krycie. Jesli masz cos czerwoego do ukrycia to niezbedny jest korektor. Raczej nie wygladza skory jak typowe silikonowe podklady ale tez nie osadza sie w zmarchach i porach.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cos czerwonego czyli pryszcz,lekkie przebarwienia zakrywa;)

      No i zapomnialam dodac, ze i tak wygladasz pieknie ;)

      Usuń
    2. Masz rację, nie jest to najbardziej higieniczna opcja, ale gdy sięgam po kompakt liczy się dla mnie komfort, szybkość i łatwość jego użytkowania bez względu na sytuację i warunki.

      Również miałam kiedyś jakiś podkład z Avon, efektów twarzowych wolę sobie nie przypominać :D Może nie tyle dlatego, że podkład był zły (bo i nawet nie pamiętam go na tyle dobrze), ale za to kolorystycznie był kompletnie nietrafiony. Reszty chyba mówić nie muszę :P

      O, dziękuję za polecenie :) Muszę go koniecznie zapamiętać i obmacać w Douglasie. Nigdy nie zwracałam uwagi na ich kolorówkę. Bardziej kręciła mnie pielęgnacja, z której zresztą wyłoniłam swojego mocnego ulubieńca - mydło do twarzy <3

      Dziękuję :) Z daleka te oklejone pory nie rzucają się w oczy, ale z bliska efekt nie jest już taki uroczy :P

      Usuń
  20. Szkoda, po BB spodziewałabym się czegoś więcej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze firmy zaliczają wpadki. Ja byłam z tego podkładu bardzo zadowolona, za drugim podejściem się jednak nie sprawdził. Nie wiem, z czego to wynika, w każdym razie i moje oczekiwania zostały niedelikatnie pogrzebane ;)

      Usuń
  21. niestety wszystko co dobre to za chwile zmienia swoja formule... ja uwielbialam podklad la roche posay jako emulsje chyba unifiance ale zostaal wycofana ( biale opakowanie czarna zakretka, kolor 11 lub 13), nastepnie znalazlam Dermablend byl fajny do czasu zmienienia formuly na nową = gorszą, następnie siegnelam po pharmaceris intensywnie kryjacy - bez rewelacji ale biorac pod uwage cene 3 razy nizsza jak vichy bylam zadowolona, teraz wrocilam do dermablend vichy ale ostatni raz. Wole Pharmaceris, mam wrazenie ze nawet krycie i utrzymywanie jego jest lepsze. Znasz?
    Bobbi brwown nie znam zandych kosmetykow, jedynie pędzle do makijazu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, zaskakujące jest to, jak wiele takich zmian w formułach, to zmiany na gorsze... Z czego to wynika? :/
      Z LRP miałam Unifiance, ale w beżowym opakowaniu, z pompką. Był całkiem ok, przynajmniej pod względem krycia, jednak kolorystycznie zupełnie mi nie podpasował, moja wina, w każdym razie nie byłam w stanie go używać, więc i o właściwościach trudno mi się konkretnie wypowiedzieć.
      Z Vichy nie miałam żadnego kosmetyku, prócz tych ściśle pielęgnacyjnych. Byłam kiedyś zainteresowana serią Dermablend, choć większą uwagę przykuwał zawsze puder, ale ostatecznie się nie zdecydowałam.

      Powiem Ci, że ten kryjący podkład z Pharmaceris też długo za mną chodził, lecz z kolorem miałam ogromną zagwozdkę, znikąd nie mogłam wziąć próbki, więc sobie darowałam.

      Pędzle od Bobbi bardzo sobie cenię, polecasz któreś konkretnie?

      Usuń
    2. na pędzlach Bobbi pracuje w pracy, mam cały zestaw :) i chyba nie mam ulubionego, wszystkie sa swietne :). Po kolejnej sobocie bardziej sie przyjrze tym ktore uzywam najczesciej i wtedy Ci napisze :)

      Usuń
    3. Dziękuję, chętnie zorientuję się w Twojej opinii :)

      Usuń
  22. Ja aktualnie używam Lancome Teint Miracle (fluid), przy czym nie mam większych problemów do zamaskowania ;)
    Bobbi Brown nie znam, szkoda, że Cię zawiódł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten podkład od Lancome jest rozświetlający?
      Mnie nie zawsze zależy na mocnym kryciu, bo moja cera często wymaga tylko wyrównania kolorytu, ale trwałością trudno mnie zadowolić, bo większość podkładów kiepsko trzyma się na tłustej cerze.
      Ta niespodzianka od Bobbi była przykra, ale i takie bywają w poszukiwaniach ;)

      Usuń
    2. Tak, Lancome jest rozświetlający :)
      Poszukiwać trzeba, ideał nie przyjdzie do nas sam ;P

      Usuń
  23. Ładnie wygląda na Twojej skórze.

    OdpowiedzUsuń
  24. Na początku zaświeciła mi się lampka ( boss, boss znowu będę o czymś marzyć) - od jakiegoś czasu wypatruję nowinek o BB albowiem zupełnie nie znam tej firmy ale jakoś mnie kręci nie wiedzieć czemu.. Z biegiem czytania posta poczułam ulgę ( sorki) - tzn szkoda że CI do końca nie podpasował - nie znoszę jak wnika w pory - aczkolwiek na zdjęciach tego nie widać aż tak bardzo ale na pewno TY to widzisz skoro Ci się nie podoba :)
    Przerobiłam dużo podkładów i tych całkiem tanich jak np Lirene (który okazał się zaskakująco dobry) i trochę droższych jak Lancome Teint Idole Ultra i póki co najbardziej zadowolona byłam z Revlonu - który ma wyłącznie jedną wadę - nie ma pompki :) a ja jestem gapowata..sama rozumiesz;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię kosmetyki BB, bardzo chętnie po nie sięgam, a gdy jestem w pobliżu ich stoiska zawsze coś pomacam :D
      Żałuję, że ten podkład spłatał mi takiego figla, bo niesiona doświadczeniem liczyłam na coś zgoła innego. Cóż, mówi się trudno, szukać trzeba dalej :P

      Ja Revlonu nie miałam. W sumie nie wiem, dlaczego, ale jakoś nigdy mi z nim po drodze nie było. Nie mówię nie, może kiedyś z ciekawości wypróbuję. Chociaż czytałam, że zmienili formułę. Ciekawe, czy na lepsze, czy tak, jak zwykle ;)

      Usuń
  25. uwielbiam bobby brown. moze ni epodklad bo jestem od dwoh lat wierna bb kremom z korei ale uwielbiam zestaw do brwi od bb. cudo! fajnie ze wzielas sobie czas i tak fajnie wszytko opisalas :)

    co powiesz na wzajemna obserwacje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego zestawu do brwi nie miałam i raczej się nie skuszę, ale Natural Brow Shaper jest moim ulubieńcem :) Teraz zmienili formułę i samą szczoteczkę, ciekawa jestem, czy na lepsze.

      Wybacz, ale nie traktuję swojego bloga w tych barterowych kategoriach.

      Usuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger