niedziela, 18 sierpnia 2013

Olejowanie włosów wysokoporowatych - z mojej perspektywy.

Witajcie!

Zdaję sobie sprawę z tego, że moje dzisiejsze spostrzeżenia nie będą niczym odkrywczym - zwłaszcza dla tych z Was, które tematem interesują się dłużej, niż ja.
Niemniej jednak, z racji, że mimo całej mojej włosowej historii, nadal raczkuję w zagadnieniu świadomego olejowania, postanowiłam taki wpis sklecić. Choćby i był tylko moim osobistym, swoistym powiernikiem w śledzeniu postępów działań, które w tej kwestii podejmuję :).

Nie mogę nie napomknąć, iż całą tę wiedzę nabyłam głównie dzięki blogom znanych Włosomaniaczek z naszej rodzimej Blogosfery. Treści u Dziewczyn są zwykle na tyle wnikliwe, że czerpanie z nich pełnymi garściami to szybka, czysta i ułatwiona przyjemność.
Bardzo chętnie korzystam z wiedzy zawartej m.in. na Blogach:

http://czarownicujaco.blogspot.com/
http://www.anwen.pl/
http://www.blondhaircare.com/
http://www.italianablog.com/

Dziewczyny stworzyły na swoich stronach zakątki o solidnych merytorycznie fundamentach.
Z tego miejsca więc – dziękuję! (Jeśli  którakolwiek z Nich to słyszy :P)

Wprawdzie wpis ten nie jest miejscem na misterne przedstawienie historii moich włosów, ale ogólny ich zarys z pewnością się tu należy :)
Jak już w tytule zawarłam – moje włosy są wysokoporowate, po zeszłorocznej dekoloryzacji stały się bardzo suche i ogromnie się łamią. Dodatkowo przejawiają tendencję do szybkiego przetłuszczania się, są notorycznie wypadającymi i są, oczywiście, farbowane – ale tylko na pewnej długości, gdyż od grudnia 2012 roku, przynajmniej częściowo, oddychają nietknięte tymi chemicznymi zabiegami.

Mój pielęgnacyjny plan ma się całkiem dobrze. Znalazłam kilka takich kosmetyków, na których błogosławionym działaniu mogę polegać i tego się trzymam. Chcę jednak więcej, chcę kompleksowo i stąd moje niepowierzchowne zainteresowanie się kwestią świadomego olejowania.

Przygodę z ‘uzdrawianiem’ włosów poprzez nakładanie na nie olejów, zaczęłam jeszcze przed dekoloryzacją – stosowałam stymulujący olejek Khadi (wtarłszy go w skalp, przeciągałam również na całą długość włosów), przeszłam także przez epizod z Alterrą, a do niedawna moim  jedynym ulubieńcem w tej kategorii był suchy olejek z Nuxe. I o ile po Khadi jeszcze sięgnę (odniosłam nieodparte wrażenie, iż po jego stosowaniu, nie tylko same włosy były w lepszej kondycji, ale przede wszystkim, na mojej głowie pojawiło się sporo baby hair), tak Alterra po zużyciu poszła, ku mej uciesze, w zapomnienie (podczas stosowania tej mieszanki [tytułowanej jako Migdały i Papaja], nie doznałam niczego, co skłoniłoby mnie do jej ponownego zakupu - choć był moment, w którym wydawało mi się, że służy moim włosom dobrze... I bądź tu mądry :P).

Po tej krótkiej retrospekcji chciałabym lapidarnie wspomnieć o najważniejszych faktach tyczących się wysokiej porowatości.
Nie chcę drobiazgowo powielać informacji, które z łatwością można znaleźć w tych wyspecjalizowanych zakątkach Blogosfery, dlatego wyłuskam najważniejszych kilka faktów, które, moim zdaniem, są fundamentem w zrozumieniu problemu i podjęciu dalszych, terapeutycznych działań :)

Rozchylone łuski włosa są atutowym powodem ich mechanicznych uszkodzeń, ale też bezpośrednim pouczeniem w kwestii sposobu ich pielęgnacji:

1)      Włosy łatwo i szybko reagują na wilgotność i temperaturę – absorbując wodę z wilgotnego powietrza - puszą się; wystawione zaś na słońce, czy działanie wysokich temperatur (gorący nawiew suszarki, prostownica, lokówka) – bez kontestacji pozbywają się zdeponowanego w nich z trudem nawilżenia.
2)      Z racji powyższego, moim zdaniem, konieczność zabezpieczania włosów specyfikiem, który to nawilżenie w ich strukturze zatrzyma, jest czymś nieodzownym (sprawdzalność różnych środków jest różna – mają szansę spełnić się tutaj zarówno oleje [głównie te półwnikające – jednonienasycone oraz niewnikające – wielonienasycone], jak i silikony – których ja akurat nie unikam w tym zagadnieniu).
3)      Kolejnym faktem, który jednak nie u wszystkich musi się sprawdzić, jest inklinacja naszych kosmyków do różnej maści protein (np. proteiny mleczne, jedwab, jajko) – ale, uwaga!, nadmiar protein (tzw. przeproteinowanie) może doprowadzić włosy do wyglądu katastroficznego – suchość, łamliwość, sztywność, stąd też zaleca się w tym temacie zachować szczególny umiar.
4)      Słuszną radą jest zadbanie o właściwe PH włosów – w tym pomogą nam płukanki zakwaszające, domykające łuski włosów, a idąc dalej – ograniczające tendencję do ich mechanicznych uszkodzeń (np. popularne płukanki malinowe, jeśli zaś lubicie kombinować z tym, co macie w domu, to polecam rozcieńczony odpowiednio ocet jabłkowy albo cytrynę :).

Inną pielęgnacyjną czynnością, która zasługuje na szczególną uwagę, jest olejowanie (tak, dopiero teraz przechodzę do meritum :P).
Jak już wcześniej wspomniałam, olejowaniem zainteresowałam się już jakiś czas temu – kiedy w sieci temat ten rósł w siłę i zarażał swą ideą coraz większą część internetowego zgromadzenia. Nie było to jednak zainteresowanie ‘rozumne’, gdyż z dużą dozą ślepego zaufania, miałam ochotę próbować głównie (tylko?) kosmetyki szeroko w tej dziedzinie polecane – i tak trafiłam na obydwa wyżej wymienione (Khadi, Alterra). Nie czułam wówczas pędu i pewnego pragnienia wypróbowania na sobie olejów innej maści, o wiedzy nie wspominając. Rzecz ta uległa jednak wyraźnemu przeobrażeniu, co, mam nadzieję, pomoże mi w efektywny sposób spożytkować moje chęci i wysiłki w dążeniu do poprawy stanu moich potrzebujących tego włosów.

Na gruncie powyższego, jęłam pogłębiać swoją wiedzę w dziedzinie olejów polecanych do szeroko pojętej pielęgnacji – na włosach się skupiając.
W ten sposób trafiłam na różne ich podziały (oleje mało- i dużocząsteczkowe; oleje wnikające, półwnikające i niewnikające; pojawiły się tu również takie hasła, jak kwasy tłuszczowe jednonienasycone, wielonienasycone, nasycone, a także omega-3, omega-6 i omega-9).
Jakkolwiek wiele z tych haseł przewija się w różnych dziedzinach życia codziennego, do włosów nijak mogłam je odnieść – nie dziwi więc chyba moje początkowe zagubienie i poczucie kompletnego zaćmienia? :P

Stąpając po tym wciąż dla mnie nie oświetlonym gruncie, zdołałam pewne fakty usystematyzować. Mianowicie, okazało się, iż do włosów wysokoporowatych, najlepszymi olejami będą te półwnikające lub niewnikające, z kwasami jedno- lub wielonienasyconymi.

Aby ułatwić laikom trudne początki, wiele uczynnych Dziewcząt wyszło im (nam) naprzeciw, tworząc przydatne zestawienia poszczególnych rodzajów olejów wraz z namacalnymi ich przykładami (jednym z takich źródeł jest TEN wpis na wizażu).

Moje zainteresowanie, z uwagi na rodzaj włosów, wzbudziły szczególnie oleje z rodziny jedno- i wielonienasyconych, a na gruncie mojej wielkiej ochoty przywrócenia czuprynie dawnej świetności (albo przynajmniej polepszenia jej stanu), postanowiłam najpierw zaopatrzyć się w kilka sztuk, tym samym rozpoczynając poszukiwania oleju, bądź określonej ich mieszanki, która na moje włosy działać będzie najlepiej.

Wertując strony internetowych sklepów, mających w swej ofercie czyste olejki, trafiłam na EcoSpa, spodobało mi się tam kilka pozycji, na które się skusiłam:


ryżowy, jojoba, z nasion maliny, arganowy


Oleje te wybrałam głównie według klucza, którym była dla mnie wizażowa lista, powyżej już przytoczona. Wprawdzie ryżowy i arganowy charakteryzują się zbliżoną do siebie zawartością kwasów jednonienasyconych, ale na temat obydwóch czytałam opinie bardzo przychylne, to i mam :) Olej z nasion maliny natomiast ma w sobie ogrom kwasów wielonienasyconych, a jojobę chcę wypróbować na twarzy, więc przy okazji potraktuję nim też moje włosy.

Obecnie, co drugą noc, nakładam na włosy olejek arganowy w ilości optymalnej - staram się nie przesadzać w żadną ze stron - lubię czuć olejkową powłokę, jednak nie dopuszczam do tego, by olej 'spływał' z moich lichych kosmyków ;)
Muszę (po cichu) przyznać, że początkowe efekty mnie zadowalają i mam nadzieję, że na zauroczeniu się nie skończy.

Przy tej sposobności, chciałabym Was również prosić o podzielenie się Waszymi doświadczeniami z olejowaniem włosów. Jakich olejów używacie? Z których jesteście najbardziej zadowolone? Jaka metoda olejowania sprawdza się u Was najbardziej (na sucho, na mokro, na całą noc, czy tylko kilka godzin przed myciem)?

Jestem bardzo ciekawa. Nadal zbieram informacje, a nie ma nic lepszego niż te z prawdziwego zdarzenia :)


Pozdrawiam Was serdecznie,
Megdil


41 komentarzy:

  1. Nie mam tyle cierpliwości, by zacząć olejować włosy, ale chętnie czytam jak to wygląda u innych osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wydaje mi się, by to wymagało wiele cierpliwości - nakładasz olej i zmywasz, cała robota :P

      Usuń
  2. A w jaki sposób sprawdziłaś porowatość włosów, masz pewność w tej kwestii czy tylko tak przypuszczasz?
    Bo ja niestety nadal jak dziecko we mgle, ale obstawiam, że mam średnio, albo wysoko porowate.

    Co do olejowania, zawsze na sucho. Jeszcze nigdy nie próbowałam na mokro. Czasem na kilaka godzin, czasem na całą noc, ale to zależy od tego jaką ilością czasu dysponuję. Ostatnio zaczęłam też podgrzewać włosy suszarką, chować je w foliowy czepek i ręcznik, żeby im było cieplej. Podobno wtedy olej lepiej działa :)

    Na razie najlepiej dla moich włosów sprawdził się olej ryżowy oraz olejek Gaia.
    Buziaki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że z tą porowatością to nigdy w 100% nie będziemy pewni chyba, że zbadamy pod mikroskopem ;D To byłoby najdokładniejsze badanie ;P

      Usuń
    2. I musiałby to być bardzo dobry mikroskop :)

      Usuń
    3. Kasiu, w kwestii porowatości mam właściwie pewność - a na pewno jestem o tym przekonana ;) Czytałam na ten temat kilka mniej lub bardziej rozbudowanych opinii, a przy okazji każdej próby dopasowania moich włosów do określonej porowatości, wychodziło na to samo. Wilgoć z powietrza absorbują natychmiastowo, wysychają szybko (przesuszają się jeszcze szybciej), są ponadprzeciętnie wrażliwe i podatne na uszkodzenia - poza tym, szorstkie, podatne na układanie, bardzo się puszą i są kruche (to wszystko razem brzmi jak jedna wielka włosowa tragedia :P).

      Stuprocentową pewność mogłoby pewnie dać specjalistyczne badanie, o którym obie wspomniałyście. Ja mam ogromną chęć wybrać się do trychologa, ale najpierw muszę takowego znaleźć w okolicy :)

      Właśnie olej ryżowy kupiłam między innymi ze względu na Twoje dobre doświadczenia, inaczej pewnie nie zwróciłabym na niego uwagi. A jeśli chodzi o sposób olejowania, to raz próbowałam na mokro (trzymałam olej niecałe 2h, bo na więcej czas mi nie pozwolił). Efekt nie był powalający, więc spróbuję raz jeszcze, tym razem na dłużej, ale czuję, że zostanę przy całonocnym olejowaniu :)

      Usuń
  3. Ostatnio zaryzykowałam i położyłam olej na całą głowę ;P O dziwo moje włosy były dłużej świeże ;D Obecnie używam Alverde kokosowy i jest on głównie na bazie słonecznikowego, winogronowego i sojowego oleju.

    Nie jestem w stanie powiedzieć jakie mam porowate włosy w 100%. Jednak wydaje mi się, że są niskoporowate bo nie są zniszczone, ciężko je ułożyć według mojego widzimisie dlatego zostawiam je tak jak same tego chcą, nie lubią protein bo chyba nie ma czego wypełniać i reagują wtedy obciążeniem.

    Zresztą na co jak na co, ale akurat na włosy narzekać nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam wrażenie, że olej arganowy przedłuża mi świeżość samych włosów - a nie każdy wzbudzał we mnie takie poczucie. Inną kwestią jest skóra głowy, ale i na to szukam sposobów, by definitywnie zażegnać codzienne mycie.

      Zgrzeszyłabyś psiocząc na swoje włosy :)

      Usuń
  4. Ja czasem robię mieszankę oliwka BD + Hipp + sam migdałowy + kokosowy ;) Ale spektakularnych efektów po niczym nie widzę ;) jedynie mam mniej rozdwojonych końcówek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie używałam tych oliwek. Na wielu blogach czytałam głównie pozytywne recenzje, ale nie zagłębiałam się w temat jakoś szczególnie. Zerknę na skład :)
      A mniejsza ilość rozdwojonych końcówek dla kogoś, kto notorycznie się z tym problemem boryka, poczytuję za duży sukces :P

      Usuń
  5. Kurcze jeszcze nigdy nie olejowałam włosów, ale się nad tym poważnie zastanawiam, bo próbuję wcielić w życie nową "konkretną" pielęgnację włosów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto się zmobilizować - efekty mogą być zadziwiająco pozytywne :))

      Usuń
  6. Świetny post Megdil, bardzo lubię Cię czytać :)
    Ja również mam włosy wysokoporowate [ nie sprawdziłam tego nigdy fachowo, ale puszą się przy najmniejszej wilgotności powietrza i łatwo przesuszają podczas suszenia / prostowania ] i z powodzeniem na długość stosuję Oilmedikę na nie, czasem czysty olej kokosowy pomieszany z rycynowym. Na skórę głowy co 2 dzień nakładam olejek łopianowy z olejem arganowym z Green Pharmacy. Ostatnio raz poolejowałam włosy olejkiem z NUXE'a, ale nie zauwazyłam lepszych efektów niż zazwyczaj, więc więcej tego nie powtarzałam, bo mi trochę szkoda NUXE'a ;) Kilka razy też użyłam na długość suchego olejku YR Monoi Thaiti i zachwyciłam się, bo włosy nawet po umyciu pachniały mi tym olejkiem i były fajnie nawilżone :)
    Co do samej czynności to olejuję zawsze na suche włosy, na noc i rano, po ok 9/10 h zmywam. Też nakładam tyle oleju, żeby go czuć, ale żeby nie skapywał ;) Gdzieś czytałam, że prawidłowa ilość oleju na włosy do łopatek to łyżka stołowa, ale dla mnie to zdecydowanie za mało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, M. :* Lubię, gdy mnie czytasz :D

      Ja również nie poddałam swoich włosów żadnemu badaniu, ale jestem przekonana o ich wysokiej porowatości, niestety.
      Oilmedicę kojarzę, ale obawiałam się, że mimo wszystko, może się do moich włosów nie sprawdzić. Pomyślę jeszcze o niej :)) Czytałam u Kasi w komentarzach, że sprawdził się u Ciebie olejek łopianowy ze skrzypem polnym i czym prędzej pognałam na Twojego Bloga w poszukiwaniu recenzji. Kupię go :D
      U mnie Nuxe dał fajne efekty, mniemam, że za sprawą olejków macadamia, ze słodkich migdałów i orzechów laskowych na początku składu - czyli głównie kwasów jednonienasyconych. Mam w zamyśle wypróbować je również solo :)

      Ja nie wiem nawet, ile oleju nakładam :D Rzeczywiście może to być ilość odpowiadająca łyżce stołowej, lub nieco ponad. Ale z tego, co zdążyłam odnotować, Ty masz o wiele więcej włosów, niźli ja mogę w tej chwili uświadczyć na mojej głowie :P Grunt, żeby włosy były zadowolone :))

      Usuń
  7. ja chyba nie mam problemu z porowatością:) używam tylko olejek arganowy i z Phyto serum na końcowki , włosy oprocz tego, że lecą ładnie błyszczą :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę więc ładnych i nieproblematycznych włosków :))
      A serum z Phyto - mam nadzieję, że sprawdzi się i u mnie :D

      Usuń
  8. Ja na początku używałam olejku kokosowego z Vatiki:)) A potem olejku z Alterry, choć aktualnie mieszam naftę kosmetyczną z olejkiem różanym Alverde i są miękkie, nawilżone i sypkie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Vatiką nie miałam do czynienia i nie ciągnie mnie na razie. Chociaż, mimo wysokiej porowatości moich włosów, jestem ciekawa, jak zareagowałyby na czysty olej kokosowy. Pewnie się na niego kiedyś skuszę, najwyżej zużyję w innym celu :P

      Miękkie, nawilżone i sypkie - brzmi jak włosowy ideał :D

      Usuń
  9. Ja używałam osławionego migał+argan Alverde, ale włosy miałam po nim tępe i napuszone. Aktualnie raz na jakiś czas stosuję Amlę i jestem zadowolona - włosy są lśniące i sypkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z tej mieszanki Alverde też nie jestem zadowolona - do czystego arganowego oleju nawet się nie umywa. Zostało mi jeszcze trochę, zużyję i z ulgą się z tym olejkiem pożegnam...

      Usuń
    2. Ja tez mam resztkę Alverde, ale zużywam ją do łokci, kolan i dłoni na noc. I muszę Ci powiedzieć, że w tej roli jest znakomity ;)

      Usuń
    3. Już wiem, do czego go dziś zaangażuję. Dzięki :D

      Usuń
  10. Świetny post!
    Moje włosy są niskoporowe (a przynajmniej tak mi się wydaje) i najlepsze efekty zaobserwowałam po Oilmedica, która jest oparta na oleju kokosowym z amlą, olejkami: rozmarynowym, trawy cytrynowej, owsa i henną. Włosy są dużo lepiej nawilżone, wygładzone i przyjemne w dotyku. Dobrze sprawował się także olejek arganowy, ale w związku z wysoką ceną i brzydkim zapachem zrezygnowałam z niego. Mieszanki Alverde i Alterry kompletnie nic u mnie nie dawały i tylko drażniły mnie ich zapachy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Fraise :)
      Właśnie zauważyłam, że Oilmedica sprawdza się nie tylko u osób z mniej problematycznymi włosami, niż wysokoporowate. M. również o niej wspomniała, a ja sobie sprawę przemyślę i nie wykluczam zakupu :)
      Ja, jak na razie, olejek arganowy sobie chwalę i wcale nie ma dla mnie brzydkiego zapachu :D W dodatku wydaje mi się, że jest całkiem wydajny.

      Usuń
  11. Bardzo przydaty post :). ja niestosuje zadnych wynalazkow do wlosow, ufam tylko kosmetykowm firmy fryzjerskiej Goldwell a od niedawna tez KMS California kiedy to Goldwell i KMS stali sie jednościa ;). Od czasu keidy trafilam an ksometyki Goldwell zadne inne nie sa wstanie mnie zadowolic wiec przestalam juz testowac. Minus tylko to cena...
    ps. pojawił się juz u mnie post o trądziku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei z firmą Goldwell nie mam żadnych doświadczeń. No, może oprócz tych z salonu, ale to epizodyczne historie :)
      Powiem Ci, że olejowanie to żaden wątpliwy wynalazek :P Dla osób z włosami w kiepskiej kondycji, taka czynność w regularnych odstępach może okazać się wybawieniem :)

      Już lecę czytać :D

      Usuń
  12. post bardzo przydatny, zwłaszcza dla takiego laika w temacie jak ja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Podobnych tekstów jest w sieci sporo, ale dla osób, które z tematem nie są zaznajomione, każda 'para słów' się liczy :)

      Usuń
  13. Zastanawiam sie nad olejowaniem i dekoloryzacja ale powiedz mi skad te dziewczyny to wiedzą np ze do wlosow takich ma byc olej wielonienasycony?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te konkluzje/zalecenia wynikają z inklinacji poszczególnego rodzaju włosów do olejów charakteryzujących się daną wielkością cząsteczek. I tak do włosów niskoporowatych lepsze będą oleje wnikające (ale również masła niewnikające), które nie oblepią ich dodatkowo, a wypełnią ewentualne ubytki. Włosy wysokoporowate natomiast, czyli te, które potrzebują większych nakładów do odbudowania ich struktury, polubią się bardziej z olejami niewnikającymi lub półwnikającymi - to jest oczywiście tylko szkielet, bo w praktyce, jak ze wszystkim, mogą znaleźć się uchybienia od tej reguły. Ale u większości osób sprawdza się właśnie taka praktyka - włosy wysokoporowate = oleje jedno- i wielonienasycone, niskoporowate = nasycone.
      Trzeba próbować i oceniać :)

      Usuń
  14. Od jakiegoś czasu suche szampony Batiste są dostępne stacjonarnie w perfumeriach Marionnaud :) Dostępne w małej wersji (7,90 zł) i dużej (bodajże 16,90?).

    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajny post :) Ciągle szukam czegoś nowego o olejowaniu :) a szczególnie jeśli chodzi o problematyczne włosy - bo moje takie są, mam wrażenie, że nic na nie nie działa albo działa tylko czasem... to jakaś masakra...! Moje włosy piją oleje natychmiastowo :P pół godziny po olejowaniu są już praktycznie "suche" (nie mam wrażenia przy dotykaniu, że są tłuste szczególnie na końcach, bo przy głowie owszem są tłuste) Przeważnie idę spać z naolejowanymi włosami. Kiedyś znalazłam na YT filmik o lasce, która chodziła z olejem na włosach nawet 2 dni! Też tak czasem robię, nie wiem czy im dłużej tym lepiej ale próbuję wszystkiego :) Nie mam jeszcze swojego ulubionego oleju, wciąż szukam. Bo w sumie od niedawna zaczęłam intensywną pielęgnację ok. 4 miesiące i szczerze powiedziawszy mam jeszcze spore problemy żeby ogarnąć natłok zdobytej wiedzy i odnalezienie idealnych naturalnych kosmetyków dla moich włosów. Ale przynajmniej jestem w stanie wyjść z domu bez prostowania włosów! :) A to dla mnie duży sukces hehe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też cały czas dokształcam się w tej materii :) Na razie do olejowania stosuję tylko olejek arganowy i widzę, że moje włosy go polubiły, ale jestem też ogromnie ciekawa, jak zadziałają inne warianty. Później mam ochotę popróbować z mieszankami tych, które sprawdzą się najlepiej :)

      Wydaje mi się, że we wszystkim należy znaleźć umiar, dla mnie optymalnym rozwiązaniem jest natenczas całonocne olejowanie. W tej chwili ta opcja jest dla mnie najwygodniejszą. Nie ma też co przesadzać z pielęgnacja - informacji, czy nawyków do przyswojenia jest bardzo dużo, ale metodą małych kroków wszystko jest do ogarnięcia :)

      Wyjście z domu bez wyprostowanych uprzednio włosów było dla mnie nie do pomyślenia... Teraz prostownica leży zakurzona, zupełnie nieużywana, nawet suszarkę używam sporadycznie. Rozumiem więc w zupełności Twoje zadowolenie :D Gratuluję i życzę wytrwałości :)

      Usuń
  16. Podobają mi się etykietki tych produktów. Olejki ciekawe:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej, podobno olej trzeba nakładać minimum na pół h, no mówi się żeby trzymać jak najdłużej, ale co jeżeli ja przy każdym olejowaniu (sprawdzałam różne oleje) i jeżeli trzymam całą noc, lub godzinę to włosy mi się puszą, nawet przy różnych olejach. Ale skoro na minimum pół h trzeba nakładać a np moje włosy tolerują tylko czas 15 minut to czy jest sens?. Ostatnio nałożyłam olej + naftę na 10 minut i moje włosy pierwszy raz w życiu się nie puszyły, wczoraj olej na godzinę i puch wrócił...... Bardzo chciałabym olejować moje włosy bo zauważyłam, że są gładsze ale jeżeli trzymanie oleju w krótkim czasie nic nie daje to nie wiem czy to ma sens i co mam robić.....Pomocy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem szczerze, że nie słyszałam o skonkretyzowanych wymogach czasowych w kwestii trzymania olejów na włosach. Trzymasz tyle, ile Twoje włosy potrzebują :) A może wybierasz po prostu nietrafione do rodzaju włosów oleje? Jak określiłabyś ich porowatość? :)

      Ja olejuję włosy przez całą noc, regularnie i z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że sens jest zawsze :) Gołym okiem widać, że są w lepszym stanie. Ale nie po każdym oleju wyglądają tak samo. Dlatego zachęcam do eksperymentów. Skorzystaj z linku, który podałam w tekście, tam świetnie usystematyzowano to, w jaki sposób dobierać dla siebie odpowiednie oleje :) Chociaż i tak uważam, że czasami warto wyjść poza schemat i spróbować czegoś innego.

      Jeśli nafta w połączeniu z olejem tak dobrze działa na Twoje włosy, to może to jest właśnie dobre wyjście dla Ciebie? W tej kwestii się nie wypowiem, bo nafty nigdy nie używałam, ale ważne są efekty. Jeśli nie zauważasz negatywnych skutków takiego działania, przeciwnie, taka mikstura Ci służy, to pozbawionym sensu byłoby ślepe gonienie za tym, co polecają inni mimo braku pozytywnego działania u Ciebie. Idź swoim torem, eksperymentuj, a jestem pewna, że znajdziesz idealny sposób na olejowanie, choćby i 15-minutowe :)

      Usuń
    2. Niestety porowatości moich włosów nie potrafię określić. Wszystko jest bardzo sprzeczne, są : lekko falowane, puszące, gładkie, ładnie błyszczą, jak robię test porowatości dotyku to włosy są no nawet takie gładkie ale skrzypią, strączkują się, plączą, wydaje mi się, że nie lubią protein, lubią się połamać, wolno piją oleje... I niestety wszystko się tu wyklucza.:)

      Usuń
  18. Może wie Pani coś o turbanie termalnym hair spa?? Jestem blondynką o mocno przesuszonych włosach, mam Turban i polecam go to świetne wsparcie przy terapiach olejami.

    OdpowiedzUsuń