poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Mój sposób na domowy manicure.

Witajcie :)


     Nie wiem, czy znalazłby się w moim otoczeniu ktoś, kto widział moje paznokcie w stanie surowym przez czas dłuższy, niż 15 minut :P
Po wielu latach ich malowania, z takimi w stanie nietkniętym przez kolorową emalię, czuję się po prostu nieswojo. Lubię, kiedy lakier ładnie błyszczy i wygląda świeżo, dlatego za samo malowanie biorę się zwykle 1-2 razy w tygodniu.
Oprócz malowania oraz regulowania kształtu i długości, przynajmniej raz na tydzień, zajmuję się również skórkami, których wygląd jest, w moim mniemaniu, kluczowym w ogólnym odbiorze gotowego mani.

     Już na początku zaznaczę, że mój sposób na domowy manicure to nic odkrywczego, ale też nic, co wymagałoby ogromnych czasowych poświęceń - szybko i skutecznie - to moja paznokciowa dewiza :)
Nie moczę paznokci w żadnych roztworach (choć na pewno skuszę się na dedykowane temu pastylki, które gdzieś mi ostatnio mignęły), odżywek używam nieregularnie - gdy widzę, że taka potrzeba się pojawia, wówczas sięgam po Nail Tek, który służy mi od pewnego czasu.

Poglądowo załączam też zdjęcie moich dłoni z lakierem i bez, ale już po dokonanych, niżej opisanych czynnościach :




     Przechodząc do meritum...




         Manicure zwykle rozpoczynam od zmycia wysłużonego lakieru i wyregulowania kształtu paznokci. Czasami robię to w odwrotnej kolejności, bo większego znaczenia ten porządek dla mnie nie ma. Do piłowania używam zwykłego, papierowego, łagodnie działającego pilniczka. Używałam metalowego i szklanego, ale papierowe sprawdzają się u mnie najlepiej. Przeszłam też przez ogrom zmywaczy, jednak najlepszym do tej pory, okazał się być zmywacz z Delii - dobrze zmywa każdy lakier, nie rozmazuje go na paznokciach, zapach ma zdecydowanie delikatniejszy od większości dostępnych na rynku. Dodatkowo występuje w plastikowej buteleczce o przyjemnej pojemności (100ml), więc nie ma problemu z wrzuceniem go do podróżnej kosmetyczki. Jest też niedrogi i szeroko dostępny (w Rossmannie z pewnością go znajdziecie).

     Następnym krokiem jest wyrównanie płytki - uważam, że każdy lakier swoje najlepsze oblicze pokazuje na wygładzonych paznokciach, w związku z czym, kilkustopniowa polerka jest u mnie stałym bywalcem. Nie używam jej jednak nazbyt często - a na pewno nie podczas każdego wykonywanego mani, bowiem wyrównując paznokcie, siłą rzeczy, zmniejszamy ich grubość, a jeśli czynność ta wykonywana jest nadgorliwie, może zwiększać tendencje do uszkadzania paznokci - końce stają się miękkie i wywijają niczym papier na wietrze (swego czasu, przez jakiś rok, nosiłam żel, a po jego samodzielnym usunięciu nabrałam wątpliwie przyjemnego doświadczenia o tym, jak paznokcie doprowadzone do takiego stanu potrafią dać w kość).

     Jak już wspomniałam, co najmniej raz w tygodniu (czasami i dwa, acz to zależy od potrzeby), większą uwagę, przywiązuję do skórek.
Przez długi czas nie robiłam z nimi nic. Żyły swoim życiem, czasami odsunięte patyczkiem, albo zwyczajnie, paznokciem. Później odkryłam zmiękczające żele specjalnie do tego przeznaczone i tak trafiłam na osławiony specyfik z Sally Hansen - Instant Cuticle Remover.
Sposób jego użycia jest banalnie prosty - wystarczy nałożyć odpowiednią ilość produktu na skórki (ja nakładam go również na boki paznokci), odczekać 15 sekund (mnie to zajmuje minutę), wziąć drewniany patyczek, albo ulubione kopytko i odsunąć zmiękczone skórki.

     Kolejny etap jest fakultatywny, bo wiem, że nie każdy tę opcję preferuje. Ja natomiast, odkąd odkryłam moc cążek, zmiękczone i odsunięte skórki, wycinam. Początki mogą być kłopotliwe, bo i dla mnie jako takie się jawiły, jednak wraz z upływem czasu i nabyciem doświadczenia, nie zajmuje to więcej, niż 2 minuty. Wprawdzie ostrożność jest tutaj priorytetem, niezależnie od nabytej wprawy, jednak nie jest to czynność, której należy się obawiać.

     Po dokonaniu tych, jak same widzicie, mało wyszukanych czynności, sięgam po peeling, którym masuję nie tylko całe dłonie, ale również paznokcie - ze szczególnym uwzględnieniem okolic skórek. Zmywam, suszę i mogę przejść do malowania :)




     Tutaj podstawą są dla mnie dwie rzeczy - ładny lakier :D i skuteczny wysuszaczo-nabłyszczaczo-utwardzacz. Dobry top coat to rekwizyt, bez którego mój mani nie istnieje - dobry, czyli, przede wszystkim, szybko wysuszający i utwardzający emalię, na którą go aplikuję. To główne wymagania, jakie przed takim produktem stawiam. Mogę Wam polecić trzy, które pod tymi względami nigdy mnie nie zawiodły - Good to go, Seche Vite oraz Poshe. Każdy z nich ma swoje plusy i minusy, ale wiem, że mimo poszczególnych niedogodności, które ze sobą niosą, po każdego będę sięgać ponownie.

     Gdy już czynności malownicze zostaną wykonane, na skórki nanoszę oliwkę do paznokci. W tej chwili dysponuję morelową oliwką z Essie, ale moim niekwestionowanym ulubieńcem w tej dziedzinie jest cytrynowe masełko z Burt`s Bees - jeśli macie do niego dostęp, to serdecznie polecam! Oliwkę wmasowuję w skórki przynajmniej dwa razy dziennie, podejrzewam jednak, że przy mniej wymagających i podatnych na wysuszenia skórkach, jednokrotna aplikacja w ciągu całego dnia wystarczy.
Sprawdzi się tu również masło shea, ale jeśli macie inne sprawdzone patenty na zadbanie o stan skórek, podzielcie się, proszę :) Ja mam ochotę wypróbować również preparat tego typu z L`Occitane, gdyż wiele dobrego o nim słyszałam - może Wy też macie z nim jakieś doświadczenia?

I tyle - tak wygląda cały mój domowy mani, który zajmuje mi jakieś 25 minut z malowaniem.


Powiedzcie, jak Wy dbacie o wygląd Waszych paznokci? A może to temat dla Was obcy?


Pozdrawiam Was :)
Megdil

65 komentarzy:

  1. Moje skórki są okropne, nie mogę z nimi dojść do składu. Kosmetyczka mówiła, że zwykle zaleca odsuwanie skórek, ale przy moich doradza ich wycinane. Suche są, dziady, paskudnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę się swoich pozbywać, bo ich okolice nie przesuszają się tak bardzo, a jeśli już, to przynajmniej w oczy się nie rzucają :)
      A smarujesz je regularnie czymś odżywczym? Może warto sięgnąć po jakieś masło? :)

      Usuń
    2. Mam jakiś olejek, ale go nie lubię. Zanurzone są w nim jakieś kwiatki, motylki i za każdym razem, gdy go otwieram, to mam dziwnie skrzywiony pędzelek. Kusi mnie to masełko z Burt's Bees, muszę poszukać mniejszej pojemności :)

      Usuń
    3. Ja miałam oliwkę z Inglota, którą niedawno zużyłam i ta też wyposażona była w pokrzywiony pędzelek. Na początku byłam zła, bo myślałam, ze sprzedawczyni wkręciła mi jakiś bubel, ale pod koniec buteleczki byłam za niego wdzięczna, bo niezwykle ułatwiał mi wydobycie oliwki z wnętrza niepomyślanego opakowania ;)
      A nawet nie wiem, czy masełko BB jest dostępne w rożnych pojemnościach. Wiem tylko, że to dobra inwestycja :D

      Usuń
  2. aż dziwnie jest zobaczyć u Ciebie gołe paznokcie.

    A ja jutro wybieram się do dermatologa, ale nie takiego zwykłego tylko takiego, który leczy naturalnymi specyfikami( moja rodzicielka go wynalazła). Patrzę na to sceptycznie ale w końcu nie mam nic do stracenia byle nie kazał mi myć twarzy metodą OCM to mogę króliczyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie tylko Ty się dziwisz :D Mnie samej nieswojo jest na takie u siebie patrzeć :P

      A to mnie teraz zainteresowałaś! Pierwsze słyszę o takim fachu. Ciekawa jestem, co Ci powie i co zaleci.
      Próbowałaś OCM? Ja nie mogłam się jakoś przemóc. Wprawdzie olejku do zmywania makijażu używałam i zadowolona byłam niezmiernie, ale OCM to nazbyt kontrowersyjny temat, bym chciała na mojej umęczonej cerze eksperymentować :P

      Poproszę jutro o relację z wizyty :P

      Usuń
  3. Mój wygląda podobnie;) Skórki robię tym samym preparatem, uważam, że jest prześwietny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przerobiłam po drodze żel z Inglota i preparat do usuwania skórek z Eveline, ale obydwa nie umywają się do tego z SH :)

      Usuń
    2. Ja znam i bardzo lubię specyfik do skórek od Eveline. Skoro SH jest taki genialny to koniecznie muszę go kupić :D

      Usuń
    3. Ja też go lubiłam, ale ten z SH kocham :D Jest zdecydowanie skuteczniejszy, no i taki wydajny!

      Usuń
  4. Masz przepiękny kształt płytki, gdybym ja taki miała, też kochałabym dopieszczać swoje paznokcie, a że nie mam to poświęcam im minimum uwagi ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Aczkolwiek! Nie dalej, jak dziś widziałam u Ciebie post lakierowy i uważam, że masz bardzo ładne paznokcie :) No i jak na minimum uwagi są bardzo zadbane :P

      Usuń
  5. a te cążki to masz z jakiejś firmy czy może w drogerii kupiłaś :) pytam bo planuje jakieś kupić a kompletnie nie wiem jakie.. ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam w kropce, bo nie wiedziałam, czy taka forma będzie mi w ogóle odpowiadać.
      Kupiłam takie najzwyklejsze, w Rossmannie. Są w porządku, ale myślę, że mogłyby być ostrzejsze i bardziej precyzyjne. Dlatego następnym razem rozważę zakup czegoś porządniejszego :)

      Usuń
    2. ja się zastanawiałam nad opi ale kosztują chyba z 70 zł więc muszę przemyśleć sprawę :P

      Usuń
    3. Ja mam chrapkę na te z Tweezerman, ale OPI też miałam na uwadze.
      Myślę, że dobre cążki ogromnie ułatwiają sprawę, a jeśli wiesz, że będziesz ich używać, to inwestycja zwróci się prędzej, czy pózniej :)

      Usuń
  6. Mam dokladnie tak samo jak ty :) musze miec i mam ciagle pomalowane paznokcie az zle sie czuje gdy są nie pomalowane. Maluje je juz chyba z 10 lat, w gimnazjum zaczełam :) dobrze ze uzywasz papierowych pilniczkow, metalowe powoduja rozdwajanie. Skórki również warto wycinac :) płytka wyglada o wiele lepiej. Tylko trzeba uwazac bo gdy skorki zaczynaja sie tempić można sobie skorki poszarpac. Twoje paznokcie są piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * bo gdy CĄŻKI zaczynaja sie tempić... ;)

      Usuń
    2. Dziękuję :)

      Ja chyba też w gimnazjum zaczęłam. Przez długie lata malowalam je tylko mlecznymi kolorami, pózniej przyszedł czas na french, a teraz sobie odbijam i korzystam z kolorowych lakierów :D

      Ostrzysz jakoś swoje cążki?

      Usuń
  7. Ja zajmuję się jedynie skórkami oraz piłowaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli tym, co najważniejsze, by dobrze wyglądały :)
      Ja natomiast nie mogę wyrzec się lakierów. Po tylu latach "praktyki" zwyczajnie sobie tego nie wyobrażam :P

      Usuń
  8. Zachwyca mnie kształt Twojej płytki paznokci i nie ma znaczenia z lakierem, czy bez ;) Masz niesamowite dłonie :)

    Skórki także wycinam, pilniczek papierowy to podstawa :) Lubię wszelkie oleje, oliwki. Do zmiękczania skórek używam innego preparatu z Sally Hansen. Jest moim liderem. I mogę powiedzieć, że niewiele różni się Nasza pielęgnacja. Jedyne z czym walczę, to regularne używanie rękawic ochronnych. Idzie mi coraz lepiej, ale czasami mogłoby być lepiej :)
    Odżywka, ulubiony Nail Tek II i od paru tygodni robię sobie napar z kopru włoskiego. Faktycznie pomaga wzmocnić paznokcie.
    Żałuję tylko, że moja płytka jest mała, dlatego lubię u siebie długie paznokcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Hexx :*

      A którego preparatu używasz? Bo kojarzę jeszcze dwa inne od SH :)

      Sprzątania bez rękawic nie podejmuje - wizja wysuszonych od detergentow dłoni skutecznie mnie motywuje. Ale zmywać już w nich nie lubię :P Mam też bzika na punkcie nawilżania, dlatego krem do rąk najchętniej nosiłabym w kieszeni, by po każdym myciu rąk móc je wysmarować ;)

      Długie paznokcie podobają mi się u kogoś. Sama też nosiłam dłuższe przez wiele lat, ale po tym, jak pozbyłam się żeli, podczas regeneracji, byłam zmuszona skracać je do granic możliwości. I tak mi już w zasadzie zostało :)

      Usuń
    2. A jaki masz piękny avatar! :)))

      Usuń
    3. Dziękuję :) Mojego autorstwa z pomocą programu graficznego. Zaczęłam się bawić fotografią.

      Z SH używam Medicated Cream Cuticle Remover, potocznie zwany "mleczakiem" :)
      Zapomniałam jeszcze dopisać, że u mnie podstawą jest także peeling dłoni i paznokci raz w tygodniu. Polerki nie ruszam :P

      Moje dłonie nie są zbyt wymagające i przyznam się, że regularne używanie kremu najlepiej wychodzi mi wieczorem albo inaczej, jak trzymam się z daleka od kuchni :)

      Usuń
    4. Fotografia to wspaniała dziedzina! Ja mogłabym siedzieć i dłubać coś godzinami :)
      Czekam na więcej Twoich dzieł, Hexx :D

      A za przytoczenie nazwy specyfiku dziękuję, zerknęłam sobie już na niego i przyznam, że wcześniej go nigdzie nie widziałam. On jest w regularnej sprzedaży?

      Usuń
  9. U mnie wszystko przebiega praktycznie identycznie, z tym, że skórki wycinam radełkiem, bo tym mi wygodniej :) Także używam preparatu z SH, jest niezastąpiony i niesamowicie wydajny!
    Aktualnie również używam Poshe od ładnych kilku miesięcy - kolejny wydajny gagatek ;), ale teraz mam w buteleczce o połowę mniej niż na Twoim zdjęciu i zaczął się ciągnąć, zgęstniał odrobinę [ w ogóle nie mam mu tego za złe, już ponad pół roku ze mną jest ;) ]. Zamówiłam więc wysuszacz Insta Dri z SH, ciekawa jestem, jak się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha, do skórek mam własną mieszankę olejową - codziennie min 2 razy staram się smarować nią paznokcie. Mam tam olejek rycynowy, keratynowe rybki GAL i olejek jojoba :)

      Usuń
    2. M., jeśli używasz radełka, to podziwiam! Ja kiedyś próbowałam i nie wspominam tego dobrze - moje skórki wyglądały jak poharatane :P
      Ten żel z SH używam juz od kilku miesięcy, robię to bardzo regularnie, a zużycie jest naprawdę niewielkie :) Poshe też służy mi już jakąś chwilę i muszę go pochwalić, bo trzyma się nieźle - cały czas ma fajną konsystencję. Owszem, jest gęstszy, niż na początku, ale w żadnym wypadku się nie ciągnie, więc za to duuuży plus!
      O Insta Dri dużo słyszałam - ja też jestem ciekawa, jak sprawdzi się u Ciebie :))
      Twoja mieszanka brzmi ciekawie :) U mnie brak naturalnych olejków, ale przymierzam się wreszcie do zamówienia kilku sztuk, w tym tygodniu pewnie się zdecyduję :)

      Usuń
    3. Początki z radełkiem były ciężkie, przyznam, ale teraz już bez większych problemów nim operuję :) Ja natomiast podziwiam za cążki :)
      Mój Poshe zaczął się dopiero kilka aplikacji temu ciągnąć - mam go już wizualnie pod napisem 14 ml na buteleczce. Jeśli Ci to pomoże, słyszałam, że na EcoSpa jest chyba 10% zniżki, tylko nie wiem, jak długo. A tam mają dużo ciekawych rzeczy do wyboru :)

      Usuń
    4. Mnie na samą myśl o radełku przechodzą zimne dreszcze :D

      Wiem, wiem o tej promocji, bo właśnie na EcoSpa mam zamiar złożyć zamówienie. Czekałam tylko, aż pojawi się olejek arganowy, bo w zeszłym tygodniu go nie uświadczyłam :P
      A miałaś coś z EcoSpa?

      Usuń
    5. Ja tam mam z cążkami ;)

      A, czyli poinformowana jesteś ;) Nie miałam jeszcze nic, ciągle się zastanawiam, czego w końcu potrzebuję ;) mam ochotę na masło monoi, ale też ostatnio nie było dostępne i zrezygnowałam Będę to musiała jeszcze sprawdzić :)

      Usuń
    6. Ja też upatrzyłam sobie u nich jakieś masełka, ale zostawiłam je na kolejne zamówienie - jeśli będę zadowolona z tego, które poczyniłam wczoraj, na pewno do nich wrócę :)

      Usuń
  10. nawet takie naguski, Twoje pazurki wyglądają przepięknie... zawieszam się na nich i tak wiszę chwilę :D, bez tego żelu do skórek nie wyobrażam już sobie pielęgnacji , zapominam tylko o wspominanej przez Ciebie polerce:( ale zmobilizowałaś mnie :D, fajny post:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, dziękuję, Ines :D
      Żel z SH zyskał już u mnie miano podstawy i nie zamierzam się z nim rozstawać. Poza tym, jest szalenie wydajny - jak go nie kochać? :D

      Usuń
  11. Rewelacyjny post, spisałaś się na medal Kochana :)
    Pędzę teraz spać, bo jestem bardzo zmęczona, ale jutro przeczytam go jeszcze raz i będę robić notatki!
    Ściskam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, Kasieńko :D
      Jak sama widzisz, taka pielęgnacja to nic wymagającego, więc na pewno niebawem opanujesz swoje metody :)

      Usuń
  12. Osobiście używam tylko szklanego pilnika z Donegal. Tak samo zmywacz - tylko żelowy z Donegal :) Uwielbiam te dwie rzeczy :)
    Na skórki stosuję albo masło shea, albo żel z Eveline ... ale muszę zakupić ten, który polecasz i wielbisz :)
    Pazurki masz cudne i nie można oderwać od nich oczu, nawet gdy są nieokraszone kolorem wyglądają idealnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam ze dwa podejścia do szklanych pilniczków, ale albo trafiałam na buble, albo ten sposób nie jest po prostu dla mnie - strasznie szybko przestawały być użyteczne, po kilku/kilkunastu użyciach zupełnie nie piłowały i lądowały w koszu. A szkoda, bo chciałabym mieć pilnik, który służyłby mi wieki :P
      Poczytam sobie o tym żelowym zmywaczu :)
      Ja masło shea stosuje raczej do nawilżania, a do usuwania żel z Sally Hansen jest niezastąpiony. Zresztą, tak, jak wyżej pisałam - jeśli odpowiada Ci ten z Eveline, to SH pokochasz tak samo, jak ja :D

      Dziękuję za komplement! :)

      Usuń
  13. Mój manicure wygląda bardzo podobnie i nie wyobrażam sobie go bez zastosowania żelu do usuwania skórek z SH, jest niezawodny! Masz piękne paznokcie, zazdroszczę Ci tak ładnej płytki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żel SH to mój hicior :)
      Dziękuję :*

      Usuń
  14. masz przepiękny kształt paznokci, zazdroszczę:]

    OdpowiedzUsuń
  15. Czy Poshe też obkurcza lakier jak Seche i Good to go?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Good to go obkurczał Ci lakier? U mnie nic takiego się nie działo... Poshe też jest pod tym względem czysty. Tylko z SV miewałam takie problemy.

      Usuń
  16. ja nigdy nie wycinalam skorek i nie bede tego robila. nie wiem jak jest u Ciebie, ale mnie przerazily efekty jakie miala moja kolezanka po wycinaniu. tydzien po wycieciu miala je juz grube jak u slonia. poza tym latwo sobie uszkodzic macierz, a wtedy już jest lipa.
    polerki tez nie stosuje, bo paznokcie owszem, są po niej ladne, ale po jakims czasie duzo slabsze. moze ja po prostu mam za slabe paznokcie do tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja codziennie nawilżam skórki, więc pod względem grubości, czy twardości nie mam z nim takiego problemu :) Ale co tydzień pozbywam się ich nadmiaru - dlatego, że lubię taki 'czysty' efekt.
      Masz rację, skutki nieostrożności mogą być nieciekawe w skutkach, dlatego to zagadnienie również poruszyłam. Zresztą, to samo tyczy się polerowania - wystarczy umiar i zdroworozsądkowe objęcie tematu :)

      Usuń
  17. ja mani wykonuję podobnie, jedynie cążek nie używam, jakoś nie mogę się przekonać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja początkowo podchodziłam do nich jak pies do jeża :P Ale przekonałam się i nie żałuję - nie takie cążki straszne :D

      Usuń
  18. Masz piękną długą płytkę, zazdroszczę, ja muszę długo zapuszczać, żeby moej paznokcie wyglądały przyzwoicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Twoje paznokcie wyglądają nie tylko przyzwoicie, ale i bardzo przyzwoicie, więc nie przesadzaj - płytkę masz na tyle długą, że ekstremalne zapuszczanie nie miałoby sensu. No, chyba że lubisz takie długaśne pazurki :)

      Usuń
  19. ja ostatnio przesstawiłam się na pilnik szklany i widzę, że jednak ciut lepiej służy moim paznokciom niż papierowy :) poza tym pielegnacja u mnie podobna :) staram się nie wycinać skórek, jak nie ma potrzeby, ale zwykle i tak trzeba, bo są okropne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd masz ten pilnik? To jakaś konkretna firma? Ja kupowałam takie zwyklaki, może dlatego tak szybko się tępiły.
      Ja wycinanie skórek mogłabym sobie czasem darować, ale weszło mi to już w nawyk i stało się częścią mechanizmu :P

      Usuń
  20. Ja w sumie niedawno zaczęłam malować paznokcie.Nigdy ich nie malowałam bo lakier źle na nich wyglądał a teraz mam non stop jakiś kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja maluję je odkąd pamiętam, tyle, że wcześniej gustowałam jedynie w lakierach frenczowych, a teraz odsunęłam je na bok na rzecz wszystkich kolorów tęczy :P

      Usuń
  21. Mój manicure też wygląda podobnie, jedynie nie mam nic do zmiękczania skórek O.o i moja lista chciejstw się powiększa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, to u mnie podstawa :) Ten żel z SH to istny cud - uwielbiam i wszem polecam :)

      Usuń
  22. Cudowne paznokcie i świetny blog :)
    Mój manicure wygląda podobnie, choć staram się używać cążek jedynie w ostateczności. Moi ulubieńcy to szklany pilniczek z for your beauty z Rossmanna (służy mi już trzeci(!) rok i nadal jest jak nówka), zielony zmywacz z Isany i wszelkiej maści olejki - Alterra, kokos - bardzo dobrze działają na moje skórki i paznokcie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. piękne masz paznokcie,śliczna,długa płytka;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam!

    Jestem autorką właśnie startującego bloga, który ma być przeglądem polskiej blogosfery. Chcąc przełamać nudne jak flaki z olejem katalogi blogów, tworzę swój własny katalog postów. Wyszukuję ciekawe wpisy i polecam je dalej.

    Piszę, gdyż chciałabym poinformować, że pojawił się u mnie odnośnik do tego bloga. Zapraszam: https://postownia.wordpress.com/2015/11/08/manicure-w-domowym-zaciszu/ tutaj można sprawdzić jak to wygląda w praktyce.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń