czwartek, 9 maja 2013

Phenome(nalne) twarzowe denko :)

Witam Was po krótkiej przerwie :)

Gdy wrzucałam dziś do mojego denkowego koszyka opakowanie po zużytym kremie, rozpostarł się przede mną widok zbitki wykorzystanych do cna kosmetyków jednej z moich ulubionych firm. Pomyślałam, że post denkowy będzie idealnym sposobem na ich esencjonalną 'ekspertyzę' :)

Zebrało się tutaj pięć pustych opakowań, wszystkie wywodzą się spod skrzydeł Phenome i wszystkie przeznaczone są do twarzy.




Pierwszym kosmetykiem, o którym chcę rzucić kilka słów jest żel do mycia buzi - Complete Blemish Cleanser.




Opakowanie jest takie, jak lubię - proste, zaopatrzone w pompkę, która działa bez zarzutu (chociaż sam żel lubi zasychać przy ujściu/otworze pompki, co powoduje dość drastyczne wypluwanie i rozbryzgiwanie kosmetyku na boki - ale i to można jakoś oswoić :).
Konsystencja przypomina mi niestężałą galaretkę, lecz nie przyczynia się to do marnotrawstwa kosmetyku - aplikuje się bezproblemowo. Z jego delikatnego, lecz skutecznego działania jestem na tyle zadowolona, że to już moje 'któreś z kolei' zużyte opakowanie... Nie pieni się tak, jak inne znane mi tego typu produkty, ale cera po jego użyciu jest oczyszczona - radzi sobie również z resztkami makijażu.
Kosmetyk jest przeznaczony do cery tłustej/trądzikowej, problemu takiego, rzecz jasna, nie zlikwiduje, ale jego dobry skład na pewno nam w tej walce nie zaszkodzi. Przy tym nie podrażnia oczu, nie wysusza, nie ściąga skóry.
Zapach ma lekko ziołowy, nieco cytrusowy, nie podrażni nawet wrażliwego zmysłu powonienia :)
Krótko mówiąc - bardzo dobry żel myjący o naturalnym, przyjaznym składzie. Pewnie jeszcze do niego wrócę :)


Kolejnym pomocnikiem w walce z niedoskonałościami skórnymi może okazać się krem - Oil Control, Mattifying Cream.




Zapakowanie go w słoiczek, który do najbardziej higienicznych patentów się nie zalicza, będzie pewnie niektórym z Was przeszkadzać. Ja na tym punkcie nie jestem aż tak wyczulona, gdyż zauważam tu również plusy. Krem można wykorzystać do ostatniej 'kropli', nigdy też nie dłubię w kosmetykach brudnymi dłońmi, więc podstawowe zasady higieny powinny pozwolić nam na czerpanie uciechy z użytkowania.
Konsystencja, jak dla mnie, jest żelowo-kremowa. Dobrze się rozprowadza i wchłania zadowalająco szybko. Jeśli jednak szukacie mocnego nawilżenia, to ten krem Wam tego nie zapewni. Wszak pod makijaż nadawał się świetnie, jednakże chwilami był dla mnie zbyt lekki, za mało nawilżający. Mimo tego, przez większość czasu służył mi doskonale - tym bardziej, że podczas jego używania (stosowałam go tylko na dzień) zauważyłam zdecydowaną poprawę stanu mojej cery. Była gładsza, przyjemniejsza w dotyku, no i zauważalnie rzadziej pojawiały się na niej przykre niespodzianki. Wprawdzie nie zdziałał wiele w kwestii jej przetłuszczania się, ale szczerze wątpię, że znajdę kiedyś krem, który mi to wszystko zapewni.
Lubię, polecam i na pewno kiedyś kupię go ponownie :)


Następny kosmetyk również służył mi w codziennej pielęgnacji. Mowa tutaj o kremie pod oczy - Happy, Eye Area Lightener.




Jakkolwiek do opakowań i ich funkcjonalności w reszcie kosmetyków, które Wam tu dziś pokazuję nie czepiam się zupełnie, tak tutaj jestem zmuszona słono ponarzekać... Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się piękne i użyteczne - ciemny, mały słoiczek z solidnego szkła (upadł mi kilkakrotnie i z każdego upadku wyszedł obronną ręką), a do tego wszystkiego pompka - czegoż chcieć więcej? A no - pompki działającej. Działającej sprawnie od początku do końca - a nie tak, jak w tym przypadku - do połowy zawartości słoiczka... Mogłabym w tym miejscu przystanąć i zacząć zastanawiać się, czy to aby nie mój pech sprawił, że trafiłam na felerne opakowanie. Ale tego nie zrobię. A to z tego tytułu, że to już moje trzecie opakowanie kremu pod oczy z Phenome (miałam również Chłodzący żel pod oczy) - i za każdym razem rzecz miała się tak samo. Pompki się po prostu zacinają, aż w końcu odmawiają posłuszeństwa i kończą się na amen. Szkoda...

Przejdźmy jednak do przyjemniejszej kwestii, jaką jest działanie. Krem o żółtawym zabarwieniu z mikro drobinkami rozświetlającymi, rozprowadzony pod oczami i na powiekach sprawia, że oczy wyglądają na bardziej wypoczęte. Oczywiście nie barwi on skóry, nie zostawia też widocznego drobinkowego błysku, ale robi COŚ zauważalnego i to zaraz po aplikacji. Istniejących zmarszczek nam raczej nie wygładzi, nie wiem też, jak zadziałałby na opuchnięcia, ale podstawową nawilżającą funkcję spełnia. Nie podrażniał mi oczu, szybko się wchłaniał, w związku z czym doskonale nadawał się pod makijaż. Nic się na nim nie rolowało, nie zbierało w załamaniach - lubię, polecam i pewnie znowu do niego wrócę któregoś dnia (mimo tej wstrętnej pompki...).


Dwa ostatnie zdenkowane produkty, to kosmetyki do 'pielęgnacji specjalnej' :)
Pierwszym z nich jest maseczka oczyszczająca Purifying White Clay Mask.




Słoiczkowe opakowanie mi odpowiada - zużyłam ją do cna.
Konsystencja jej jest bardzo gęsta, trochę tępa, ale doskonale rozprowadza się na twarzy. Jednorazowo nakładałam ją na buzię dość grubą warstwą (nie oszczędzam maseczek :)), a wystarczyła mi spokojnie na kilka słusznych miesięcy tego obfitego użytkowania.
Ta glinkowa maseczka dogłębnie oczyszcza cerę i rzeczywiście pomaga jej zachować zdrowy wygląd. Skóra po jej użyciu jest świeża i rozjaśniona.
Kosmetyk jest przeznaczony bezpośrednio do cery tłustej i tego zalecenia trzymałabym się zdecydowanym chwytem, gdyż używana ze wzmożoną częstotliwością i trzymana na twarzy nazbyt długo może wysuszyć nawet ten typ cery.
Byłam z niej zadowolona, polecam Tłuścioszkom i z pewnością kupię ją ponownie :)


Nadszedł czas na ostatni w tym przeglądzie produkt. Wspaniały zresztą. Multi-Active Sugar Peel.




Cukrowy peeling-maseczka. Pewnie znany już wszem i wobec, bo to jeden z bestsellerowych produktów marki Phenome. A i dziwić się co nie ma, bo jego cudowność od początku do końca Zachwyca - począwszy od zapachu, przez skład, konsystencję aż na działaniu kończąc :)
Nie będę rozwodzić się nad składem, bo te możecie sprawdzić na oficjalnej stronie producenta. Nie będę też trącać o wspaniały zapach i wygląd samego kosmetyku, które przywodzą na myśl jakąś smakowitość jedzeniową :)
Działanie - bo to jest tu najważniejsze - jest multifunkcyjne. W pierwszej chwili po nałożeniu i delikatnym masażu twarzy spełnia zadanie peelingu, który doskonale złuszczy martwy naskórek. Później natomiast, pozostawiony na kilka/kilkanaście minut, działa jak idealnie odżywcza i zmiękczająca maseczka, oddająca naszej cerze wszystkie swoje dobroczynne właściwości - a ma co oddawać! Zaraz po takim zabiegu skóra jest bardzo promienna, nawilżona, odżywiona, gładka, oczyszczona, a koloryt skóry się wyrównuje.
Polecam absolutnie każdemu! Kosmetyk sprawdził się nawet na mojej tłustej cerze - nie zapchał mnie, nie podrażnił. Wrócę do niego, na pewno!


Używałyście któregoś z tych kosmetyków? A może czymś Was zainteresowałam? :)

Pozdrawiam Was serdecznie,
Megdil :)

74 komentarze:

  1. Mam Multi-Active Sugar Peel, a nad resztą dumam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod względem właściwości wszystkie mogę polecić z czystym sumieniem :)

      Usuń
  2. Świetna recenzja i fajny przegląd kosmetyków Phenome :) Dla mnie bardzo przydatny post. Od dawna zastanawiam się nad zrobieniem u nich zakupów, ale zaufanych recenzji mało w sieci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że moje biadolenie okazało się przydatne! ;D

      To prawda, w sieci jest bardzo mało opinii o tych kosmetykach. Większość z nich kupowałam 'na własną odpowiedzialność' ;)

      Usuń
  3. mam to cukrowe cudo, ale jeszcze czeka w szufladce na swoją kolej, aż zużyję Clarinsowego pilinga i Filorgową maskę :) niemniej jednak nie mogę się go już doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, znam to uczucie doskonale :D Teraz raczej nie kupuję kosmetyków na zapas, ale z doświadczenia wiem, że ciężko się czasem powstrzymać przed otwarciem świeżutkiego opakowania z (na pewno! ;) cudowną zawartością :P

      Z Clarinsa miałam kiedyś maseczkę oczyszczającą, nie była zła, ale szału nie robiła... A Ty co za peeling maltretujesz? :)

      Usuń
    2. nawet mi nie mów :( chlip człowiek jak głupi nakupuje zapasów, a bo w oko wpadło, albo promocja akurat była i trzeba było kupić.. a potem przestaje się z tym ogarniać :P

      mam gumkową maseczkę, nazwy nie pamiętam, a nie chce mi się iść do łazienki ;) napiszę o niej na pewno niedługo, bo jest fajna :)

      Usuń
    3. tfuuuu gumkowy peeling, a nie maseczkę ;)

      Usuń
    4. Fakt, obok promocji często trudno przejść obojętnie - mnie ratuje silna wola, której działanie świadomie wzmagam w takich sytuacjach :D

      Ten epitet mi nic nie mówi, więc chętnie poczytam o tym peelingu u Ciebie :D

      Usuń
  4. Świetny post. Akurat mam w planach wypróbowanie jakiegoś produkty Phenome, więc ułatwiłaś mi trochę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) A nad którym się zastanawiasz?

      Usuń
  5. krem czeka sobie grzecznie aż wykończę Lusha co pewnie się stanie w tym miesiącu ;)
    z maseczką to myślę, że lepszy efekt byłby jak daliby tam glinkę zieloną ;P Ona rzeczywiście potrafi robić dobrze tłustej cerze. Obecnie mam maskę glam glow, ale jak mi się skończy to raczej sama będę sobie takie cacko rozrabiać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz mieć rację z tą glinką, bo sama o tym myślałam, zanim ją kupiłam. Chociaż, jak dla mnie, efekt oczyszczenia i z białą jest na tyle zadowalający, że chętnie do tej maseczki powrócę :)

      Glam Glow nie znam - a jakich składników masz zamiar używać do kręcenia własnych masek? :)

      Usuń
    2. Myślę, że największą robotę tutaj robi glinka, więc pewnie będę ją mieszać z wodą mineralną/ ostudzoną lub tonikiem/hydrolatem ;) Z tego co patrzę to glam glow nie ma jakiś odżywczych olejów w sobie także raczej glinka robi najwięcej roboty :)

      Mam zamiar spróbować jeszcze tej białej maski glam glow, ale to pewnie po wakacjach :P

      Usuń
    3. Ja szukam teraz czystej glinki, mam ochotę wypróbować Ghassoul - czytałam o niej wiele dobrego.

      Zagłębie się też w wątek związany z Glam Glow, bo odrobinę rozbudziłaś moją ciekawość :P

      Usuń
  6. nie używałam, ale szczerze rozważałam już szybciej zakup, na razie zapasy kremów mam więc się wstrzymam, ale jak się skończą to z chęcią:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używałam kremów od Phenome w dwóch różnych wersjach i z obu byłam zadowolona. Najważniejsze, ze mnie nie zapchały, bo tego się zawsze obawiam :)

      Usuń
  7. Świetne zestawienie i przyznam się, że na takowe czekałam :) Jesteś jedną z niewielu osób, które wzbudzają moje zaufanie pod kątem recenzji nie tylko Phenome :)))
    I tak jak powyżej napisała Iwetto, brakuje zaufanych recenzji.

    Kusi mnie Multi-Active Sugar Peel, ale trochę się obawiam, że dla mojej skóry nie jest za bardzo wskazana :( Mamy inne cery, ale dzięki Twoim ocenom mogę zawsze dokonać wyboru jeżeli będę robić komuś prezent z podobnymi wymaganiami do Twoich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Asiu, bardzo miło mi to słyszeć :)))

      Rzeczywiście, trudno znaleźć rzetelne opinie o kosmetykach tej firmy - pamiętam, że zanim zdecydowałam się na zakup tych, które tutaj opisałam, internetowe poszukiwania w większości spalały na panewce. Ja mam to szczęście, że sklep stacjonarny jest w moim mieście, więc zawsze mogę poprosić o próbkę przed ewentualnym nabyciem :)

      Multi-Active jest wspaniały, koniecznie go wypróbuj, jeśli będziesz mieć okazję - oby i dla Ciebie okazał się cudownym kosmetycznym tworem!
      Eh, żeby mnie ktoś chciał takie wyborne prezenty robić... :D

      Usuń
  8. Nie słyszałam nigdy o tych kosmetykach , zaciekawiłaś mnei tym kremem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem jest bardzo fajny. Jeśli masz cerę z niedoskonałościami, to szczególnie polecam Ci go wypróbować :)

      Usuń
  9. Niestety, nigdy wcześniej nie słyszałam o tej firmie! A szkoda, bo widzę dużo fajnych produktów ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto się z Phenome zapoznać. Fajnych kosmetyków mają co niemiara :)

      Usuń
  10. Używałam wszystkiego oprócz żelu, ale też na pewno kiedyś spróbuję. Również bardzo mnie denerwują opakowania kremów pod oczy. W sklepie można wymienić popsutą pompkę. Ale wolałabym żeby były w małych słoiczkach. Phenome to moja ukochana marka, napisałam koło 40 recenzji, kocham się w nich od roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoje pierwsze kosmetyki od nich kupiłam jakieś 2 lata temu (czas leci zbyt szybko...) i od razu miałam ochotę na więcej ich dobroci w mojej łazience :)

      Co do pompek - ja z kolei wolałabym zdecydowanie, by zamienili je na technologię airless - wygodnie, higienicznie i można zużyć kosmetyk do końca.

      Usuń
    2. A to już w ogóle byłoby idealnie, takie opakowania lubię najbardziej :)

      Usuń
  11. zupełnie nie znam tej marki, ale muszę się za nią rozejrzeć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz okazję, to koniecznie coś wypróbuj - to jedna z najlepszych firm kosmetycznych, z jakimi miałam styczność :)

      Usuń
  12. Ja również nigdy nie miałam styczności z tą firmą , ale skoro tak polecasz muszę koniecznie je mieć!:)
    Świetny blog, oczywiście obserwuję:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważaj, bo jak już czegoś spróbujesz, to nie będziesz mogła powstrzymać się przed sprawdzeniem kolejnych :D

      Usuń
  13. Nie znam żadnego z tych kosmetyków. O firmie tylko słyszałam i boję się zacząć próbować, bo może pójść lawinowo :D Zainteresował mnie krem pod oczy, z tym że ta pompka trochę mnie zniechęca, bo tak jak napisałaś nie był to pierwszy raz kiedy coś się z nimi działo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie lawina nastąpiła dość szybko :D Ten krem pod oczy jest jedynym, który kupowałam ponownie i ponownie... Ale nad pompkami powinni zdecydowanie popracować :(

      Usuń
  14. Zdecydowanie muszę spróbować coś z tych kosmetyków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W razie problemów z wyborem, na miarę moich możliwości, służę pomocą ;D

      Usuń
  15. Wstyd się przyznać, ale nie używałam jeszcze żadnego kosmetyku z powyższej listy :) Zainteresował mnie krem do twarzy Oil Control :) Tak dodając to pierwszy raz słyszę o tej firmie :O



    W wolnej chwili zapraszam do mnie na news :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To żaden wstyd, ale powód do wypróbowania czegoś już tak :D

      Usuń
  16. Jak dla mnie ceny są zabójcze :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ceny rzeczywiście nie są najniższe, ale przy okazji promocji nie jest już tak źle ;)

      Usuń
  17. Ciekawe produkty:) Nie znam firmy;)
    pozdrawiam i zapraszam na rozdanie:
    http://kosmetycznawyspa.blogspot.co.uk/2013/05/rozdanie-chcesz-to-baw-sie-i-bierz.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, bo warto się z nią zapoznać :)

      Usuń
  18. Lubię łagodne żele. Cieszę się, że firma Phenome dostrzegła specyficzne potrzeby tłustej cery. Gdy wejdziemy do drogerii/apteki to znajdziemy mnóstwo żeli, które zawierają alkohol i SLES. Tego typu rozwiązania wysuszają skórę, a ta reaguje zwiększoną produkcją łoju i nasz problem ulega nasileniu. Znalezienie łagodnego kosmetyku często graniczy z cudem, w związku z tym przerzuciłam się na pianki. W przyszłości chętnie zapoznam się z żelem Phenome.

    Moja skóra uwielbia glinki, a skoro wspomniana przez Ciebie maseczka spełnia swoją funkcję, to muszę przyjrzeć się temu kosmetykowi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, bardzo trudno znaleźć myjący kosmetyk przeznaczony stricte do cery tłustej, który przy okazji nie odznaczałby się drażniącym działaniem. Z drugiej strony, często te delikatne produkty niedostatecznie radzą sobie z dokładnym oczyszczeniem - a na takie właścicielki tłustej cery (zazwyczaj też trądzikowej) zwyczajnie nie mogą sobie pozwolić... Poszukiwania kosmetyków łączących w sobie łagodność i skuteczność okazują się więc męczące.
      Co do pianek - pamiętam, że jeszcze jako nastolatka używałam jakiejś drogeryjnej - ale mimo założenia do najłagodniejszych się nie zaliczała. A Ty mogłabyś polecić mi jakieś skuteczne kosmetyki tego rodzaju?

      Maseczkę polecam. Zwłaszcza po peelingu (najlepiej enzymatycznym z Phenome :D).

      Usuń
  19. Przyznam szczerze, że pierwszy raz czytam o tych kosmetykach.Jeszcze ich nigdzie nie widziałam,pewni dlatego, że nie są dostępne w drogeriach czy się mylę?Z chęcią bym coś wypróbowała,mam akurat cere trądzikową więc sa dla mnie idealne.Tylko nie wiem czy z ceną bym się polubiła...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - nie są dostępne w drogeriach. Pełen asortyment możesz sobie sprawdzić na stronie internetowej www.phenome.pl - tam też znajdziesz informacje o umiejscowieniu sklepów stacjonarnych oraz listę wybranych perfumerii Douglas, które również oferują produkty tej marki :)

      Strona jest przejrzysta, a sam sklep bardzo często organizuje przyjemne promocje, więc zawsze znajdzie się okazja do tańszych zakupów :)

      Usuń
  20. jaka konsekwentna pielęgnacja! Mnie kusi peeling enzymatyczny z Phenome :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten peeling jest najlepszym w swojej kategorii - innego równie dobrego i skutecznego w dłuższej perspektywie nie było mi dane jeszcze używać. Polecam Ci go z czystym sumieniem :))

      Usuń
    2. mnie tez on najbardziej kusi:)

      Usuń
    3. Nie zwlekaj, im szybciej się skusisz, tym prędzej docenisz jego właściwości ;P

      Usuń
    4. kurcze, a dopiero co się na Phenome skończyła promocja :P
      gdzie można je kupić stacjonarnie? Marrionaud?

      Usuń
    5. Sklepy firmowe Phenome, albo wybrane perfumerie Douglas.
      Tutaj spis: http://www.phenome.pl/pl/m1/nasze-sklepy :)

      Usuń
  21. wow! trochę tego sie uzbierało:) kuszą mnie te kosmetyki bardzo i w końcu muszę sie skusić …ľ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam chrapkę jeszcze na kilka :D

      Usuń
  22. PRzyznaję, zaczynam powoli krążyć wokół tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Phenome staje się coraz bardziej popularną marką. I bardzo dobrze, bo kosmetyki mają świetne :)

      Usuń
  23. ten ostatni produkt szalenie mi się podoba, muszę się kiedyś koniecznie na niego skusic ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Zapraszam Cię na konkurs! Do wygrania okulary (oprawki + szkła korekcyjne/zerówki). Wystarczy wybrać model!

    OdpowiedzUsuń
  25. mam nadzieję, że uda mi się coś z tego kiedyś wypróbowac:)

    OdpowiedzUsuń
  26. Po raz pierwszy widzę markę tych kosmetyków :) mam nadzieje ,że kiedyś uda mi się je wypróbować na swojej skórze a w szczególności ostatni pelling :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poluj na okazje w sklepie internetowym :))

      Usuń
  27. Dostałam ostatnio kilka kosmetyków w prezencie z phenome i jestem bardzo podekscytowana:)
    Bardzo fajny tekst. Naprawdę super, dużo informacji, przydatnych.będę zaglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się niezmiernie, że znalazłaś tu coś przydatnego i oczywiście zapraszam do mnie jak najczęściej :)

      A jakie kosmetyki dostałaś? Pochwal się :D

      Usuń
  28. O! Takie fajne produkty a ja nawet nie miałam pojęcia o istnieniu takiej firmy! ;)
    Może coś klikne online ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Phenome, z mojej perspektywy, jest jedną z lepszych firm kosmetycznych.

      Klikaj, klikaj, pewnie nie pożałujesz :))

      Usuń
  29. Przyznam, że kompletnie nie znam tych kosmetyków. Chyba pierwszy raz o nich czytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego, że niewiele jest firmowych sklepów stacjonarnych Phenome. Jeśli marka wzbudziła Twoje zainteresowanie, to polecam zajrzeć na ich stronę internetową. Oprócz sklepu online znajduje się tam masa przydatnych informacji :)

      Usuń
  30. Pokażę, pokażę, już na dniach, bo zmywam jutro róż, drażni mnie, a brąz kusi coraz bardziej:) Myślę, że będzie to klasyczny stonowany i elegancki odcień.

    OdpowiedzUsuń
  31. jejku, ile świetnych produktów :)
    miałam ochotę na jeden krem z Phenome, teraz mam już całą listę ;)
    świetnie się Ciebie czyta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo miło mi to słyszeć :)
      A które pozycje wciągnęłaś na listę? :)

      Usuń
  32. Peeling Multi Active jest genialnym kosmetykiem. Mam próbkę kremu matującego i faktycznie twarz wygląda po nim korzystniej, chyba trzeba będzie go zakupić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy dłuższym stosowaniu Oil Control można odnotować sporą zmianę w wyglądzie cery, więc jeśli próbka Cię zadowoliła, to zdecydowanie polecam Ci zakup pełnego opakowania :)

      Usuń