czwartek, 30 maja 2013

John Masters Organics, Citrus & Neroli Detangler

Cześć Wam!

     Jak się macie? :)

     Wbrew szpetnej pogodzie przychodzę dziś z postem traktującym o kosmetyku, który przywołuje u mnie zgoła inne odczucia, niźli panująca na zewnątrz aura ;)

     Bohaterem tegoż wpisu będzie Odżywka do włosów z Cytrusem i Gorzką Pomarańczą firmy John Masters Organics.




     Słowem wstępu rzec muszę, iż moje włosy nie należą do najzdrowszych. Przez wiele lat przyciemniałam je farbami chemicznymi (choć wówczas, z racji ciemnego koloru, były raczej łatwe w utrzymaniu), aż do momentu przełomowego, kiedy to rok temu zdecydowałam się na radykalną zmianę koloru. I tak z ciemnobrązowej maści moje włosy przeszły metamorfozę na średni, raczej naturalnie wyglądający blond (a przynajmniej tak mi się wydaje ;p).

     Dekoloryzacja sprawiła, że włosy stały się nieporównywalnie bardziej kruche, niezwykle łamliwe, zdecydowanie mniej nawilżone i 'zyskały' potworną tendencję do rozdwajania się. Ponadto mają skłonności do wypadania, ale to motyw na inną debatę.

     Wobec powyższego zmuszona byłam (i nadal jestem) do systematycznego dbania o moją wątpliwej jakości czuprynę. Nie ma już mowy o pominięciu odżywki po myciu. Silikonowe olejki ochronne, to też prawidło. Na szczęście czynności te weszły mi już w nawyk, dzięki czemu "jestem bliżej, niż dalej".

     Odżywka, o której chcę dziś napisać jest jednym z koronnych elementów mojej pielęgnacyjnej włosowej rutyny, który pozwala mi polepszyć ich stan.

     Gdy przeczytałam gdzieś o niej po raz pierwszy, odniosłam się do artykułu bardzo sceptycznie, gdyż swego czasu używałam jednej z bardziej popularnych odżywek JMO, która okazała się być dla mnie absolutnym rozczarowaniem (być może z mojej winy). Jednak po przestudiowaniu bogatego składu zdecydowałam się ją kupić.




     Zacznę od kwestii czysto rzeczowych. Opakowanie kosmetyku jest bardzo wygodne - smukłe, plastik jest dobrej jakości, wystarczająco gruby, by móc go bez obaw wrzucić do podróżnej kosmetyczki, ale na tyle miękki, by wydobywanie produktu nie wiązało się z potrzebą zatrudnienia dodatkowej, mocno umięśnionej pary rąk (chociaż takie w przystojnym, męskim wydaniu nie byłyby złą ideą ;D).

     Konsystencję również odczytuję jako plus - według mnie jest kremowa, ale z delikatną żelową 'wiązką' - bardzo lekka i łatwo rozprowadzająca się po włosach. Według moich obserwacji, przy codziennym stosowaniu, winna wystarczyć na  2-3 miesiące - rozstrzał spory, a i kwestia wydajności to sprawa bardzo zindywidualizowana, ale używałam jej w różnoraki sposób i na tej podstawie oceniam jej słuszną wydajność.

     Zapach też przypadł mi do gustu. Jest odrobinę cytrusowy, nienachalny, bardzo przyjemny, delikatny. Nie utrzymuje się długo na włosach.

     Część najważniejsza, jaką jest jej działanie, cóż... nie będzie odstawać od reszty.
Tak, jak wspomniałam, odżywkę stosowałam na różne sposoby - nakładałam ją na 5 minut, 15 minut, 1 godzinę, a nawet kilkakrotnie pozostawiałam ją na włosach, stosując jako odżywczy specyfik bez spłukiwania (to jedna z możliwości, jaką daje nam producent). Wprawdzie za każdym razem byłam z efektu bardzo zadowolona, moje włosy jednak są ukontentowane najbardziej wówczas, kiedy przez co najmniej godzinę mogą czerpać korzyści z odżywczych wspomagaczy wszelkiego typu.

     Muszę w tym miejscu również nadmienić, iż kosmetyk ten używałam dwojako. Zwykle zamiennie z inną odżywką, a od czasu do czasu (co drugi, trzeci tydzień) fundowałam włosom swoistą kurację, w ramach której przez okres tygodnia, po każdym myciu, nakładałam wyłącznie ten kosmetyk. I już po pierwszej takiej "terapii" zauważyłam zdecydowaną różnicę w jakości moich włosów. Szczerze mówiąc, nigdy wcześniej efekt pielęgnacyjnego włosowego zabiegu nie był dla mnie tak oczywisty! Miękkie, lśniące, sypkie, doskonale układające się włosy. Marzenie. Dodatkowo odżywka, siłą rzeczy, niepodważalnie pomaga w ich rozczesywaniu; nie powoduje obciążania - przeciwnie - wspaniale je wygładza. Włosy po jej użyciu są mięsiste i sprawiają wrażenie grubszych - dla mnie ideał :)




       Dla mnie i moich włosów, które potrzebują wzmożonej uwagi, odżywka ta spisuje się doskonale, a na dzień dzisiejszy wiem, że po zużyciu zawartości tego opakowania sięgnę po następne.


Wy pewnie też macie swoich ulubieńców w tej kategorii. Podzielcie się, na pewno się z nimi zapoznam, a i chętnie wypróbuję :)

Pozdrawiam Was,
Megdil

62 komentarze:

  1. Moja ukochana odżywka!!!!
    Ale ze mnie gapa, że też ja jej tak długo nie trzymałam na włosach. W opakowaniu została jakaś 1/5 produktu.. I te właśnie jedną piątą, będę trzymać godzinę na głowie.
    W ogóle te polskie opisy producenckie są bardzo słabe, takie mam wrażenie, człowiek nie odkrywa pełnych możliwości produktu.
    Dostałam od siostry nowe dwa produkty JMO, szampon pierwiosnek i odżywkę z lawendą i awokado. Znasz może? A jaka odżywka JMO Ci nie odpowiadała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się tak wszystko rozplanować, żeby trzymać ją jak najdłużej, bo po takich rytuałach rzeczywiście widać zdecydowaną różnicę - przynajmniej na moich zniszczonych włosach :) Daj znać, jak to będzie u Ciebie!

      Co do opisów - nie wiem, czy to się tyczy tylko tych polskich, bo tutaj, oryginalny opis mówi, żeby trzymać ją od 1-3 minut, albo nie spłukiwać w ogóle - przyznaję, że tego toku myślowego zupełnie nie pojmuję :D Poza tym, gdybym miała nałożyć tak fantastyczny skład na 1 minutę, wolałabym tego nie robić wcale. Gdy nie mam czasu, wolę ją zostawić na włosach - cieszę się ogromnie, że i przy takim zastosowaniu nie obciąża mi ich :))

      Szampon pierwiosnek chodzi mi po głowie od dłuższego czasu, ale do tej decyzji chyba muszę dojrzeć :D Jak go trochę poużywasz, to koniecznie napisz, co o nim sądzisz, z Twoją opinią będzie mi lżej :P
      A nie odpowiadała mi odżywka Shine On, bez spłukiwania. Sklejała mi włosy i paradoksalnie - dawała jakieś pseudo matowe wykończenie... Może jej źle używałam, nie wiem... W przypływie szaleństwa możliwe, że dam jej jeszcze kiedyś szansę na rehabilitację, bo oddałam ją Koledze i u niego sprawdzała się świetnie - włosy były mięciutkie i rzeczywiście wyglądały zdrowiej :)

      P.S. Mój Brat chyba musi pogadać z Twoją Siostrą :D

      Usuń
    2. Aha! Odżywkę z Lawendą i Avokado też wielbię :D

      Usuń
    3. Dziś mam w planie rytuały :) (lubię to słowo). Choć w czwartki kolej na rekonstruktor, miód, hibiskus. Odżywka z Twojego posta dopiero w sobotę. Recenzje pojawią się na pewno, tylko się troszkę lepiej z nowościami zapoznam. Cieszę się, że odżywka z awokado trafiona :D

      Usuń
    4. A może znalazłabyś czas i chęci, by zamieścić na blogu taki kompleksowy post o Twojej pielęgnacji włosów? Ja byłabym ukontentowana :)))

      Usuń
    5. Dla Ciebie zrobię to z przyjemnością :)Choć od razu zaznaczam, że specem w tej kategorii nie jestem ;)

      Usuń
    6. Bardzo dziękuję :))) Z ogromną ciekawością przyjrzę się całej Twojej pielęgnacji włosowej :))

      Mamy podobne spostrzeżenia dotyczące nie tylko tej firmy, więc dla mnie jesteś specem :D

      Usuń
    7. A na pewno łączy nas "kosmetyczne pokrewieństwo dusz" :D

      Usuń
  2. poszukam jej i jeśli znajdę oficjalnego dystrybutora to chętnie sobie zamówię a może są też inne warianty :P Chociaż ostatnio taką firmą, któa mnie kusi jest stenders a zwłaszcza ich peelingi, które pachną obłędnie.
    Ja jeszcze nigdy nie farbowałam włosów, więc są raczej grube, mocne, dobrze się same układają, nie puszą się :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze - już z samego opisu zazdroszczę Ci włosów :P

      A wariantów tych odżywek jest rzeczywiście kilka, ja używałam głównie tych do włosów zniszczonych, a nie wiem, czy jest sens inwestować w takie produkty w Twoim przypadku, skoro włosy masz, jak rozumiem, zgoła inne.
      Akurat ta sztuka z Cytrusem i Gorzką Pomarańczą nie jest przeznaczona stricte do włosów wymagających szczególnej uwagi, więc polecam Ci tę właśnie :) Jestem pewna, że nie obciąży Twoich grubych i mocnych kosmyków :P

      Co do internetowego sklepu, mogę podrzucić Ci link do takiego, z którego obsługi ja jestem zadowolona :)

      Usuń
    2. No i zapomniałam o Stenders - nie słyszałam o żadnych odżywkach z tej firmy :P A o peelingach, owszem. W pamięci utkwił mi nawet taki malinowy :D

      Usuń
    3. Mi akurat nie przeszkadzają takie odżywki dla włosów suchych/ zniszczonych bo i tak nakładam je od połowy długości i wtedy się ładnie układają bo są takie dociążone ale jednocześnie nie są strąkami tylko są proste bez wspomagaczy termicznych ;) Jeśli mogłabyś to umieść na końcu notki. Myślę, że innym też się przyda taki sprawdzony sklep.
      Ostatnio byłam właśnie w salonie Stenders i przepadłam różany, morelowy, czekoladowy na bank będą moje ;> Reszta jakoś mnie nie zainteresowała, ale ich peelingi owszem.

      Usuń
    4. już znalazłam jedną stronę aby przejrzeć ich ofertę i oczka zaświeciły mi się na widok dwóch rzeczy: serum z mącznicy lekarskiej i maseczki z glinką marokańską :P

      Usuń
    5. Jeśli bogatsze odżywki nie są Ci straszne, to mogę też poddać Twojej uwadze wariant z Miodem i Hibiskusem oraz ten z Lawendą i Awokado - obie są równie świetne :)

      Ja korzystam ze strony na www.naturnika.pl - zamówienia docierają szybko, sprawnie i w całości :P W dodatku ceny niektórych produktów też są konkurencyjne - niewiele bardziej, niż w innych sklepach, ale jednak :)

      Na to serum z mącznicy lekarskiej ja też mam chrapkę :P A maseczkę używałam, jakieś 2 lata temu. Niestety wówczas moja cera przechodziła przez nieopisane historie i ciężko było mi jakkolwiek ją ujarzmić. Pamiętam jednak, że dobrze oczyszczała, ale za to śmierdziała niemiłosiernie :P

      Usuń
    6. a wiesz na jaki sprytny pomysł wpadłam aby jeszcze bardziej zaoszczędzić na tym serum aby kupić 15 saszetek, zdezynfekować i wyparzyć opakowanie od serum z P&R a potem z tych saszetek wcisnąć do opakowania. Interes życia chociaż wątpię aby to było takie piękne bo nikt nie kupiłby pełnowymiarowego produktu :P

      Usuń
    7. Jak tak siedziałam kiedyś na tej stronce, to zrobiłam podobne przeliczenia :D Wchodziło na to, że koszt iluś próbek odżywki (w tym moim przypadku), odpowiadającym pojemności pełnowymiarowego produktu byłby chyba połowę mniejszy, niż regularne, oryginalne opakowanie, o ile dobrze pamiętam :D:D - więc, dlaczego nie? :D Poza tym, nie każdy na to wpadnie, no i nie każdemu chciałoby się bawić z próbkami :D

      Usuń
  3. Za produktami tej firmy rozglądam się od dawna, głównie za sprawą znajomej, która miała problem z nadmiernym wypadaniem i zestaw produktów uratował czuprynę :) Sama jakoś ciągle zbaczam w inne rejony, ale w końcu skuszę się tym bardziej, że w UK ta firma jest bardzo popularna i nie rujnuje portfela.

    Na chwilę obecną od ponad 5 miesięcy używam zestawu Biokapu, od marca weszło Phyto a w międzyczasie gości kilka innych masek np. YR, P&R no i oczywiście oleje.

    Moja włosowa historia została kiedyś opisana na blogu, w skrócie powiem tyle, że o mało co a nie straciłabym wszystkich włosów. Na szczęście odrastają, lecz proces regeneracji nadal postępuje. Cudem jest to, że mogłam zapuścić włosy i od sierpnia ubiegłego roku do dzisiaj może długość nie jest imponująca, ale mogę je spiąć. Jutro chwila prawdy, bo wyląduję na fotelu i fryzjera i będzie się działo :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja żałuję, że w PL kosmetyki tej firmy nie są choć odrobinę tańsze, bo znalazłam w niej kilka naprawdę skutecznych produktów.

      Phyto kusi mnie od dawna i planuję coś odżywczego z tej firmy wypróbować. Jeśli polecasz coś konkretnego, to daj proszę znać - jestem chłonna wszelkiej maści dobrych rad :)

      Ten post na Twoim blogu musiał mnie jakoś ominąć, bo nie sięgam pamięcią do takich opowieści. Chciałoby Ci się wrzucić mi link do tego wpisu?

      Rozumiem, że po jutrzejszej wizycie zdasz u siebie sprawozdanie? :))

      Usuń
    2. Pewnie, nie ma sprawy. Wstęp pojawił się przy tej okazji KLIK KLIK i pisałam jeszcze tutaj -KLIK KLIK

      Co do Phyto, to jeszcze nie chcę pisać za wiele. Wspomnę tylko tyle, że mam serum które jest niesamowite! jednak za wcześnie na rekomendację. Firma ma dla mnie plusy i minusy, o których będę pisać za parę tygodni. Poza tym używam też ich suplement także wspominany na blogu.

      Biokap połaczę razem z farbą, po którą sięgam z powodzeniem od paru miesięcy i jestem coraz bardziej zadowolona.

      Zdam relację :) tylko wydaje mi się, że poczekam z tym do momentu powrotu do domu. Przede mną jeszcze tydzień w Polsce i każdy dzień szaleńczo wypełniony, chyba że niedziela będzie luźna tak jak dzisiaj :)

      Usuń
    3. Dzięki, przestudiuję wpisy :)

      Ten suplement Phyto widziałam u Ciebie, ale mnie do tej firmy przyciągają właśnie produkty do stosowania na włos. Głównie odżywcze i nawilżające. Teraz to mnie zachęciłaś do poszukiwań tego serum, jakiegokolwiek by ono zastosowania nie miało :D

      Biokap kojarzę tylko z farb do włosów i to tylko ze słyszenia. Sama unikam farbowania od kilku dobrych miesięcy i w najbliższym czasie mam nadzieję pozostać wierną temu szczytnemu postanowieniu :))

      Ja w takim razie będę czekać, aż znajdziesz dogodny moment, by efektami odmiany się z nami podzielić. A tymczasem życzę Ci więc wspaniałej reszty pobytu w Polsce :)

      Usuń
  4. ahhh miałam i była świetna :) Kosmetyki tej firmy bardzo lubię i odchodząc od tematu włosowego- kocham ich balsam pomarańcza i wanilia do ciała;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam ten balsam i początkowo mogłam się nim smarować "do upadłego" - aż wreszcie przestał mi odpowiadać ;) Chociaż nie wykluczam, że teraz znowu przypadłby mi do gustu :P

      Usuń
  5. Nigdy o tej firmie nie słyszałam, ale mnie zainteresowałaś, bo mam suche i zniszczone końce od rozjaśniania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to polecam bez zająknięcia! Doskonałe są również wersje z Miodem i Hibiskusem oraz Lawenda i Awokado :))

      Usuń
  6. Słyszałam już co nieco o tej firmie, ale nie natknęłam się na nią podczas zakupów. Masz jakieś sprawdzone źródło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mam :) Ja dotąd korzystałam już z kilku źródeł, jednak od dłuższego czasu pozostaję wierna stronie www.naturnika.pl. Są naprawdę solidni i w dodatku konkurencyjni :)

      Usuń
  7. moje serce i wlosy zdobyla firma Kérastase nie bede sie rozpisywala o produktach i ich dzialaniu bo to nie jest miejsce na to ale goraco Ci ja polecam. Ceny maja dosc wysokie dodam warto;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja za Kerastase właśnie średnio przepadam. Wprawdzie znajdzie się wsród ich asortymentu kilka produktów, które lubię, ale szampony i maski z ich serii nie są, niestety, dla mnie...
      Aczkolwiek dziękuję za info :)

      Usuń
  8. Mam gdzieś w czeluściach szuflady pochowane próbki z John Masters Organics, może znajduje się wśród nich ta odżywka... Muszę koniecznie jej poszukać :) Odżywki nie mam jednej i ulubionej, chociaż Alverde a amarantusem bardzo lubię, a jeżeli chodzi o maski to zdecydowanie Deep Repair z Macadamia Natural Oil :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, pomysł z próbkami jest bardzo dobry. Ich ceny nie są wyjątkowo wysokie, więc przed ewentualnym zakupem pełnowymiarowego produktu można wstępnie ocenić jego działanie.
      Poszukaj, poszukaj - odżywka jest naprawdę świetna. Jak dla mnie pobiła nawet Deep Repair Mask, która była moją towarzyszką przez bardzo długi czas :)

      Tę odżywkę z Alverde chętnie na sobie wypróbuję, bo czytałam o niej kilka bardzo pozytywnych opinii :)

      Usuń
  9. firmę znam ze słyszenia, ale sama nigdy nie miałam przyjemności zapoznać się z żadnym produktem.. odżywka ta brzmi, a właściwie jej opis, jakby dla moich włosów była idealna.. wpisuję na swoją chciej listę! muszę jej poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marti, jeśli masz włosy podobne do moich, to zdecydowanie Ci ją polecam - przy regularnym stosowaniu robi niesamowitą różnicę :)

      Usuń
  10. Jacie, jakie peany pochwalne :) wpisuję zatem na swoją listę chciejstw :)

    OdpowiedzUsuń
  11. hmm, nie słyszałam o tej odżywce do tej pory, a problem z włosami mam podobny- rok temu byłam jeszcze czarnulką a dziś już blond mam na głowie ;) Co prawda dzięki olejowaniu włosów i rozmaitym odżywkom końcówki mi się nie rozdwajają i włosy nie łamią, szukam teraz panaceum na ułatwienie ich rozczesywania (to jest "masakra")ale chciałabym coś naturalnego bez slsów i silikonów. Do polecenia mam organiczną odżywkę do włosów suchych, objętość i nawilżenie Natura Siberica(dostępne w e-sklepie kalina)świetnie pachnie i moje włosy nawilża.

    Pozdrawiam,
    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś mam zamiar zamówić jeden z rosyjskich szamponów, więc przy okazji rozejrzę się za odżywką, którą polecasz, może wpadnie mi do koszyka :)

      A czego dokładnie używasz do olejowania?

      Ja też mam spory problem z rozczesywaniem włosów. Ta odżywka z JMO radzi sobie z problemem bezkompromisowo, ale kiedy jej nie używam, stosuję olejek z Matrix - nie jest on co prawda składowym wzorcem, ale mnie to akurat w tego rodzaju produktach nie przeszkadza. Albo inaczej - moim włosom to nie przeszkadza. Jestem zwolenniczką jak najbardziej naturalnych składów przede wszystkim w kosmetykach odżywczych, z całej masy szamponów również staram się wybierać te delikatniejsze, jednak w specyfikach ochronnych nie wystrzegam się silikonów. Czasami potrafią więcej zdziałać, niż zepsuć - zwłaszcza, kiedy włos jest tak bardzo podatny na uszkodzenia.

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o olejowanie to zdecydowanie no.1 jest olej arganowy- ale ze względu na swoją cenę funduję swoim włosom max 2 zabiegi z tym olejkiem w miesiącu (nakładam na całą noc). Wcześniej używałam organicznego oleju z pszenicy- też super nawilża. Ostatnio mieszam trochę: masło shea z olejem jojoba i olejem kokosowym hehe wybuchowa mieszanka ale tez fajnie nawilża generalnie widze że działa bo mój fryzjer za każdym razem jest w szoku że po tylu rozjasnianiach włosy się nie rozdwajają i są mięciutkie w dotyku. Pozostaje problem rozczesywania...

      Polecam Ci też drożdżowa maskę do włosów, na porost włosów od Babuszki Agafii, obłędnie pachnie ciasteczkami korzennymi i po niej chyba najlepiej mi się włosy rozczesywały.

      A jaki szampon planujesz zamówić, ostatnio też przeglądałam i chcę...wszystkie :D:)

      Pozdrawiam,
      Agnieszka

      Usuń
    3. Ja muszę wypróbować czysty olej arganowy, jojobę mam na swojej liście i to zakup pewny, natomiast czystego oleju kokosowego nigdy nie stosowałam, bo nie jestem do końca przekonana, czy na moich wysokoporowatych włosach się sprawdzi. Ale skoro mówisz, że miałaś podobną przeprawę z włosami, co ja i sprawdzają się u Ciebie takie mieszanki, to pewnie też spróbuję - tylko zgromadzę asortyment :) Może polecasz jakiś konkretny sklep internetowy z tego rodzaju produktami/półproduktami?

      A ta maska drożdżowa coś jeszcze konkretnego u Ciebie zdziałała?

      Szampon, o którym mówię, to ten z serii Receptury Babuszki Agafii na łopianowym propolisie - ma za zadanie wspomóc walkę z wypadającymi włosami, podobno pomaga, więc kupuję :P

      Usuń
  12. JMO kusi mnie jak nie wiem,mam na razie ich dwa produkty.Odżywkę bez spłukiwania i środek do stylizacji z mandarynką bodajże. Ceny mają okrutne :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak sprawdza się u Ciebie ten kosmetyk do stylizacji? Bo ja go kiedyś miałam i całkiem dobrze wspominam :)
      A ceny. Cóż, nie pogardziłabym sowitą, dożywotnią zniżką :D

      Usuń
    2. bardzo dobrze,lubię go bo nie obciąża mi włosów,jak większość żeli, gum czy innych produktów do stylizacji. Chyba nigdy go nie skończę,szalenie wydajny :D mnie jeszcze korcą ich produkty do twarzy :D

      Usuń
    3. W te kosmetyki słuszna wydajność jest chyba, na szczęście, wpisana :))
      Ja też mam na oku kilka innych produktów, bo wielu jeszcze nie próbowałam. Ale - co się odwlecze, to nie uciecze :D

      Usuń
  13. Nie znałam tego kosmetyku...
    Bardzo fajnie, że o nim napisałaś :))

    Buty nie są z tego sezonu tylko zeszłoroczne.. :(((
    Ale w Wojasie powtarzają czasami dobrze sprzedające się modele.. więc musisz sprawdzić :))

    Buziaki i dzięki za odwiedziny :))

    OdpowiedzUsuń
  14. świetnie opisujesz produkty :) być może i ja sięgnę po tę odżywkę , bo moje włosy również są dosyć zniszczone ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Odżywkę polecam z czystym sumieniem, chociaż, jak tak patrzę na Twoje włosy, to wcale nie wyglądają źle :P

      Usuń
  15. Nie słyszałam jeszcze o tej firmie, ale może warto byłoby się zaopatrzyć w tą odżywkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JMO to amerykańska marka, ale w Polsce dostępna już od dłuższej chwili. Według mnie warto zapoznać się z całym asortymentem.
      Odżywka jest moim hitem i z pewnością będę do niej wracać, więc polecam ją też dalej :)

      Usuń
  16. Zaciekawiła mnie ta odżywka :) Muszę się za nią rozglądnąć :)
    Zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wpadnie Ci w łapki, to bierz i uciekaj :D

      Usuń
  17. nie mialam nic z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam więc do zapoznania się z nią :)

      Usuń
  18. Ta odyzwka jest po prostu swietna! Uzywam jej juz okolo 2 lata i nadal nic innego mi jej nie zastapilo, nawet nie mialam takiej potrzeby szukania xzegokolwiek innego. Zawsze jest w moich 'wlosowych' zbiorach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też zagościła na stałe :) Odżywki JMO to najlepsze, na co mogłam trafić :P

      Usuń
    2. Zgadzam sie, u mnie to samo. Do tej poru mialam tylka ta odzywke i shine oo;, kilka srodkow do stylizacji, ktore mnie troszke rozczarowaly. Mam za to teraz odzywke z avocado i po pierwszym uzyciu czuje lekki niedosyt (byc moze to po olejowaniu maslem karite taki nieciekawy efekt). Poki co nie przebila neroli ;) i na hibiskusa tez mam chetke ;)

      Usuń
    3. A co do olejkow (dyskusja w komentarzach) to z glebo serca polecam oliwke babydream dla mam z rossmana. Ja wiem, ze wszedzie kazdy o niej pisze ale jest swietna. U mnie efekt jak po olejku khadi amla a i zapach przyjemniejszy. Mialam i jojobe i argan. Przyjemne byly ale nie niezastapione do wlosow :) argan wolalam zuzyc na cialo(bo na twarzy powodowal wysyp).

      Usuń
    4. U mnie Shine On się nie sprawdziła, ale nie wykluczam, że z mojej winy.
      Odżywkę z Lawendą i Awokado bardzo lubię, podobnie jak tę z Miodem i Hibiskusem - stosowana razem z szamponem z tej samej serii działa na moje trudne do okiełznania włosy wyśmienicie :) A dlaczego Awokado Ci nie przypasowała?

      O tej oliwce z Rossmanna rzeczywiście dużo czytałam, choć opinie były zróżnicowane. Może jednak wreszcie się na nią skuszę. Jakiej porowatości są Twoje włosy?

      Usuń
  19. U mnie shine on dziala kiedy bardzo czesto olejowalam wlosy, kiedy sie zapuscilam to nie bylo tak idealnie. Ona nie jest wg mnie odzywka a srodkiem ktory pomoze wybobyc piekno wlosow ale takich, ktore sa wypielegnowane. Raczej taki gadzet;) juz wiecej jej nie kupie chociaz lubilam.
    Odzywka Awokado i Lawenda wydala mi sie troche za lekka. Moje wlosy sa wysokoporowate z natury. Nie farbuje ich chemicznie juz od dawna, zreszta farbowane konce juz dawno sa sciete, zostaly jeszcze te pokryte henna - zachcialo mi sie powrotu do natury ;) i nadal sa mimo wszystko zdolne do puszenia, sklonne do wysuszenia i podatne na urazy mechaniczne, najgorsze co moglam im zafundowac to ta cudowna szczotka tenge teezer. Niszcza sie tez podczas spania. Poszukiwania jedwabnej poszewki trwaja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często nanosiłam ją na włosy po innej odżywce i wtedy jako-tako mogłam się z niej 'cieszyć'. W innym przypadku dziwacznie sklejała mi włosy (przy jakiejkolwiek nałożonej ilości) i zamiast nabłyszczać, sprawiała, że włosy wyglądały na matowe.
      Ja ze swoimi włosami przeszłam (i nadal przechodzę) niezłą przeprawę. Dobrze, że JMO przyszedł mi z pomocą.
      Tangle Teezer narobił Ci szkód na głowie?

      Usuń
  20. Opinie zazwyczaj są pozytywne więc mam nadzieje że i u mnie się sprawdzi! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Megdil Blog , Blogger